wiechu47
04.04.08, 10:04
zastanawia mnie rozwiązanie zdawałoby sie prostego równania
matematycznego tzn. 2 + 2 = 4.
Czy tak jest zawsze? Czy dopuszczalne może być zapisać to 2+2= 3
reszta 1 i ta zbędną jedynkę po prostu wyrzucić.
Nasuwają się również i inne zapisy:
1 + 1 + 1 + 1 = 4 , ale która jedynka jest pierwsza a która
ostatnia, czy mozliwe jest takie rozróżnianie - wyróżnianie np.
poprzez wielkość czcionki lub styl np kaligrafowanie ręczne z
benedyktyńską cierpliwością albo ręczne bazgranie z pochyłością i
koślawością kreski pionowej.
2 + 1 + 1 = 2 i reszta bez znaczenia, ale czy ta najważniejsza
dwójka, dopiero dojrzewająca, jeszcze wilgotna, gotowa do zatarcia
się w zapisanych kratkach zeszytu życia, będzie szczęśliwa z takiego
podziału.
A może takie rozwiązanie:
2+ (1+1-1+1+1-2) + 1 = 4
Czy takie sumowanie i odejmowanie przez tą pierwszą 1 nie wykasuje w
końcu tej samotnej drugiej jedynki?
Czy wariant kolejny też jest dopuszczalny:
2 + 1do2 potegi + 1 = 4 a możestanowi pewne zaburzenie hierarhi i
ważności.
Mozna mnozyć warianty potegować, różniczkować, całkować, wprowadzać
liczby urojone, a może zastosować teorię względności Einsteina.
Dla mnie najważniejsza jest jednak suma 4 , jako wartość
niepodzielna, chyba że życie wcześniej wykresli którąś z liczb
pierwszych.
Czy ktoś ma zdanie odrebne?
wiechu47