hymenoz
05.11.26, 20:39
Pomysł PSL (zaprezentowany przez Kosiniaka-Kamysza) opiera się na dopisaniu do Konstytucji nowego artykułu regulującego procedurę tak zwanego nadzwyczajnego odnowienia składu Trybunału Konstytucyjnego. Mechanizm ten składa się z trzech głównych kroków:
Po pierwsze, na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, połączone izby Sejmu i Senatu (Zgromadzenie Narodowe) miałyby przyjąć uchwałę stwierdzającą trwałą niezdolność TK do wykonywania zadań. Wymagana większość do jej uchwalenia to trzy piąte głosów.
Po drugie, wejście w życie tej uchwały powodowałoby natychmiastowe i automatyczne wygaszenie mandatów absolutnie wszystkich piętnastu sędziów obecnie zasiadających w Trybunale. Wszyscy oni zostaliby jednorazowo przeniesieni w stan spoczynku.
Po trzecie, Zgromadzenie Narodowe miałoby wybrać zupełnie nowy skład piętnastu sędziów, również większością trzech piątych głosów. Warunkiem koniecznym jest tutaj uzyskanie uprzedniej zgody Prezydenta RP na listę kandydatów. Sędziowie tego nowego, przejściowego rozdania mieliby zróżnicowane kadencje trwające odpowiednio trzy, sześć i dziewięć lat.
Propozycja wywołała potężną awanturę wewnątrz samej koalicji rządzącej. Koalicja Obywatelska jest wściekła na PSL za wyskakiwanie z samodzielnymi inicjatywami, a Lewica wprost odpowiada, że żadne zmiany w Konstytucji nie są potrzebne, bo ich zdaniem sytuacja w TK została już uzdrowiona przez działania ośmiu sędziów pod wodzą Korwin-Piotrowskiej. Opozycja z kolei pomysł odrzuca, domagając się przedterminowych wyborów.