Dodaj do ulubionych

Kierowcy sami korkują Kraków

IP: *.chello.pl 04.09.08, 23:22
Ogólnie diagnoza prawidłowa. Natomiast nie zgadzam sie z tym ze kierowcy sa
nieuprzejmi.

Panie Bartoszu nie jezdzi pan czesto samochodem. Co jak co prowadzone
permanentnie remonty w naszym mieście sprawiły, że kierowcy starają sie sobie
pomagać jak mogą. Nie wszyscy, ale jak nie jeden, drugi to trzeci kierowca
okaże sie uprzejmy. Jeszcze kilka lat temu, by włączyć się na drogę gdzie jest
korek z drogi podporządkowanej czekało sie i czekało.

Więc panie autorze więcej uprzejmośći, a mniej szukania sensacji i
prowokowanie kiepskimi TYTUŁAMI
Obserwuj wątek
    • Gość: Pieszy Re: Kierowcy sami korkują Kraków IP: 87.239.216.* 04.09.08, 23:39
      Przyglądam sie samochodom idąc chodnikiem
      tylko 20 procent aut wiezie kogos wiecej niz kierowcę

      kazdy musi przewiezc samotną dupcie od domu pod drzwi firmy
      a tak sie nie da, ulice szersze nie będą

      i to jest przyczyna zakorkowania miasta
      • Gość: kr Komuna poszła won, z nią działania dla idei. IP: *.adsl.inetia.pl 05.09.08, 00:19
        Jak żona jedzie na jeden koniec Krakowa, ja na drugi a dziecko zostaje w domu to mam dla idei jechać 90 minut MPK zamiast 30 autem?
        Nie, jadę sam przez niemal cały Kraków. To nie chodzi o konieczność czy mus wożenia dupci. To są realne dwie godziny dziennie. Czterdzieści godzin miesięcznie. Tydzień dodatkowej pracy na każdy miesiąc. Jak nie masz czego z czasem robić - możesz dla idei jeździć komunikacją publiczną. Mnie na taką stratę czasu po prostu nie stać.
        • Gość: tyre Re: Komuna poszła won, z nią działania dla idei. IP: *.chello.pl 05.09.08, 00:36
          > Jak żona jedzie na jeden koniec Krakowa, ja na drugi a dziecko zostaje w domu t
          > o mam dla idei jechać 90 minut MPK zamiast 30 autem?

          post pokazuje tylko tyle, że dawno z komunikacji miejskiej nie korzystałeś -
          skąd dokąd jedzie się w Krakowie półtorej godziny ?
          • Gość: jax Re: Komuna poszła won, z nią działania dla idei. IP: *.adsl.inetia.pl 05.09.08, 04:03
            doliczając dojście do i od przystanku oraz oczekiwanie (np. na "9"
            czy "10", które mają idiotycznie ustalone rozkłady) znajdzie się
            kilka takich odcinków (np. z Piastów do Telefoniki)
            • Gość: Smok_Wawelski Korki w Krakowie tworzy buractwo, które tłumnie IP: *.chello.pl 15.09.08, 15:28
              zjechało do naszego miasta w ostatnich latach w poszukiwaniu swojego
              szczęścia i seksu w wielkim mieście. To oni przenosza do miasta swój
              wiejski styl jazdy. Wystarczy wprowadzić opłatę od aut jeżdzących po
              mieście z innymi rejestracjami niż KR... i zaraz będzie spokój, a z
              ulic (lewych pasów) poznikają wszelkie egzotyczne rejestracje ze
              wszystkich wsi wokół Krakowa i całej Polski. Tak się to robi np. we
              Włoszech i jest dobrze.
              Amen
              • Gość: italaska Re: Korki w Krakowie tworzy buractwo, które tłumn IP: *.t2.dsl.vodafone.it 15.09.08, 20:40
                We Wloszech jest dobrze? A byles kiedys? Boze, ale z Ciebie rasista (ale to powiedzmy nie ma znaczenia dla sprawy). Nie ma wiekszego chamstwa i braku kultury niz we Wloszech i to nieprawda z tymi rejestracjami spoza miast, najpierw sie udokumentuj a potem ssij z palca...buraku!
                • Gość: Smok_Wawelski Rasista? a czy w moim poście jest coś na temat IP: *.chello.pl 15.09.08, 22:27
                  kolorowych?? Lepiej ssij dalej włoskie fiuty za euro polko na
                  emigracji i słuchaj głosu Watykanu a nie zabieraj głosu w dyskusji
                  która cię nie dotyczy.
          • Gość: kr Wybacz mą pomyłkę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.08, 07:43
            Rzeczywiście, sprawdziłem na mpkoogle.rox.pl - na 7:00 do pracy "jechałbym" "tylko" 85 minut. Co prawda z domu musiałbym wyjść o 5:05, licząc że autobus o 5:15 nie pojedzie minutę wcześniej. Dla Ciebie to zapewne "tylko" 85 minut, dla mnie liczy się różnica: czas wejścia do firmy minus czas wyjścia z domu, i tych minut jest wręcz 115. I tak jak pisałem - autem choćby dziś jechałem minut 30.
            Wracając jest jeszcze gorzej - wychodząc z pracy o 15:00 na przystanku pod domem byłbym o 16:50.

            Jak ktoś jeździ jedną linią, albo tylko do/z centrum to trochę trudno mu uwierzyć, że takie czasy przejazdu w Krakowie występują.
          • Gość: Skaurus przykład jazdy 1,5h przez kraków MPK IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.08, 08:19
            Chcesz przykład gdzie się jedzie 1,5godziny? Nowa Huta os. Hutnicze -> Borek
            Fałęcki ul. Skośna i to mimo, że tylko jedna przesiadka!!!! samochodem
            25-35min... i dziennie zyskuje się 2h!!!! ile miesięcznie to sobie policz
        • Gość: jerry Re: Komuna poszła won, z nią działania dla idei. IP: *.multisoft.com.pl 05.09.08, 08:37
          Dokładnie tak! Przesiądź się na MPK - stracisz mniej czasu. Myślałem tak jak ty!
          Spróbowałem. Okazało się, że autobusem i tramwajem szybciej i tanie.
          • Gość: kr Re: Komuna poszła won, z nią działania dla idei. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.08, 10:59
            > Dokładnie tak! Przesiądź się na MPK - stracisz mniej czasu.
            > Myślałem tak jak ty !
            > Spróbowałem. Okazało się, że autobusem i tramwajem szybciej (...).

            Próbowałem. Mogę raz jeszcze - jeżeli tylko wytłumaczysz mi, w jaki sposób uda
            mi się przejechać z Borku Fałęckiego na Bronowice Małe w czasie porównywalnym do
            jazdy samochodem całej trasy z domu do pracy (30 minut). A gdzie czas dojazdu do
            Borku? A gdzie czas dojazdu lub dojścia z Bronowic? A gdzie czasy dojścia na
            przystanki i czekania na przesiadkę? No i ostatnie - gdzie dodatkowa strata
            wynikająca z kursowania autobusów co 40 minut?

            Poza tym Twoja firma sądząc z adresu IP pracuje od 8:00 do 16:00. Siedzibę macie
            praktycznie na pętli tramwajowej na Krowodrzy. Gdybym pracował tam, gdzie Ty i
            miał do pracy jeździć na 8:00 - pewnie jeździłbym tramwajem. Ale pracuję gdzie
            indziej i w innych godzinach (tak, to mój wybór - mogę od 7:00 do 15:00 lub od
            8:00 do 16:00).
    • Gość: WG Re: Kierowcy sami korkują Kraków IP: *.ghnet.pl 04.09.08, 23:47
      też uważam, że kierowcy w większości wykazują się uprzejmością. codziennie jako
      pieszy muszę przedzierać się przez wiecznie zatłoczoną Czarnowiejską i jeszcze
      mi się nie zdarzyło żeby ktoś zaraz nie przyhamował i nie umożliwił mi
      przejścia. zdarzają się chamy, ale to przecież w każdej dziedzinie...
      • Gość: sowa Jedźmy płynnie "zieloną falą". IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.08, 08:10
        Dodałabym jeszcze częsty brak płynnej zwolnionej jazdy przed zmianą świateł na
        zielone. Inni pędzą, wyprzedzają "naiwniaka", co jedzie sobie wolniutko, a potem
        blokują mu skrzyżowanie po zmianie świateł zanim na nowo rozpędzą auto.
    • Gość: alberto massa Kierowcy sami korkują Kraków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.08, 00:08
      To prawda. Kierowcy w Krakowie jeżdzą bardzo słabo. Główne problemy
      kreowane przez mizernych kierowców?

      1. Uporczywa jazda lewym pasem z prędkością 40 km/h Złośliwość?
      Głupota? Niewiedza?

      2. Uporczywe zwalnianie przez skrzyżowaniem na ZIELONYM świetle (tok
      myślenia - ja przejadę, samochody za mną NA PEWNO nie zdażą)

      3. Spóźniony zapłon na światłach. 1....2....3....10 sekund... I NIC
      czekamy aż zielone się USTABILIZUJE...

      4. Busiarze. W lewo, w prawo, w lewo, w prawo prosto albo skręcam,
      albo nie, albo tak....totalny brak płynności jazdy, ryją się tak
      bezczelnie, że czasami mam ochotę wjechać któremuś w tyłek i zbiec z
      miejsca wypadku.....

      5. Prezesi. Kupiłem wczoraj brykę za 250 000. Jeszcze jej "nie
      czuję" więc w tym tygodniu nie będę jeszcze szarżował Zresztą mam 5
      milinów na koncie....Czy mi się właściwie gdzieś śpieszy? czytaj: 40
      km/h lewy pas non stop.

      6. Pseudoprezesi. Kupiłem wczoraj brykę po 25 latach karkołomnej
      pracy. Jeżeli obiję u żony jestem przegrany. Czytaj: 40 km/h lewy
      pas non stop.


      Pozostali kierowcy jeżdzą zupełnie przyzwoicie.


      pozdr

      alberto massa
      • koljax Re: Kierowcy sami korkują Kraków 05.09.08, 08:02
        alberto massa napisał(a):
        > 2. Uporczywe zwalnianie przez skrzyżowaniem na ZIELONYM świetle
        > (tok myślenia - ja przejadę, samochody za mną NA PEWNO nie zdażą)

        Co za bzdura. Na pewno nikt nie hamuje tylko wylacznie po to zeby
        komus zrobic na zlosc. To jest typowe myslenie w stylu PISu.
        A moze chodzi o to zeby nie wpakowac sie na skrzyzowanie na
        czerwonym swietle ? Sam mialem nieprzyjemnosc wjechania na
        skrzyzowanie na pomaranczowym (to bylo w zimie, slisko, wcale nie
        jechalem zbyt szybko) i okazalo sie ze panowie w granatowych
        kostiumach tam sie czaili i zaplacilem mandat. Ja bylem sam a ich
        dwoch wiec nie mialbym szans przed sadem z tlumaczeniem ze swiatlo
        sie zmienilo jak bylem juz praktycznie na skrzyzowaniu. Panowie
        twierdzili ze przejechalem na czerwonym. Miedzy wierszami wyczulem
        ze spodziewaja sie jakiejs gratyfikacji za odstapienie od ukarania
        mnie mandatem, ale nie bede takim gnidom placil do kieszeni, wiec po
        dlugiej i nieprzyjemnej rozmowie przyjalem mandat.
        A co do Krakowa, to kultura jazdy w tym miescie nie odbiega od
        sredniej krajowej. Sa miasta gdzie jest wieksze chamstwo (mysle ze
        kazdy wie o ktore miasto chodzi !).

        Jeszcze wsrod kierowcow trzeba wskazac pewne grupy tzn. w miescie to
        taksowkarze (to sa dopiero chamy i bezmozgi) a w trasie tirowcy
        (taksowkarski styl jazdy - tzn. mnie wszystko wolno). Probuja im
        jeszcze dorownac "repy" (przedstawiciele handlowi).

        alberto massa napisał(a):
        > 3. Spóźniony zapłon na światłach. 1....2....3....10 sekund... I
        > NIC czekamy aż zielone się USTABILIZUJE...

        Tu sie akurat zgadzam. Swiatlo sie zmienia, a szanowny kierowca
        zaczyna dopiero szukac reka lewarka od zmiany biegow i mocno sie
        zastanawia z ktorego biegu by tu dzisiaj wystartowac.

        • Gość: tyt Oj, bywają kierowcy nieuprzejmi. IP: *.ghnet.pl 05.09.08, 08:40
          Sam do takich należe, jeśli uznam, że ten czy tamtem to prostak.
          Po czym wnioskuję? Po mordzie.
          Dziennie pokonuję 100-150km w mieście.
        • Gość: Piotrek Re: Kierowcy sami korkują Kraków IP: *.kolornet.pl 05.09.08, 14:45
          > alberto massa napisał(a):
          > > 2. Uporczywe zwalnianie przez skrzyżowaniem na ZIELONYM świetle
          > > (tok myślenia - ja przejadę, samochody za mną NA PEWNO nie zdażą)
          >
          > Co za bzdura. Na pewno nikt nie hamuje tylko wylacznie po to zeby
          > komus zrobic na zlosc. To jest typowe myslenie w stylu PISu.
          >A moze chodzi o to zeby nie wpakowac sie na skrzyzowanie na
          > czerwonym swietle ?

          No coz jest to typowo ograniczone myslenie w stylu PO, a nie
          pomyslales ze moze zwalnia sie po to aby ocenic sytuacje czy da sie
          zjechac ze skrzyzowania? Jest to jedna z zasad wjazdu na
          skrzyzowanie, byc moze o tym nie wiesz, wiec sluze pomoca

          ps. nie mogles sie opanowac aby popluc troszke prawda ???
      • Gość: Ralf Re: Kierowcy sami korkują Kraków IP: *.multi-play.net.pl 12.11.09, 22:34
        W tym roku byłem w Bułgarii w Burgas i tam jest super rozwiązanie mianowicie
        nad światłami zamontowane są małe tablice świetlne, które pokazują ile
        czasu zostało dla danego światła, tzn. jak jest czerwone to na czerwono
        odlicza się czas do zera, jak zielone to odlicza się na na zielono. Ideał
        tego rozwiązania polega na tym, ze wiadomo kiedy wrzucić bieg jak stoi się na
        czerwonym i wiadomo czy hamować czy nie.
        Sądzę, że montaż takiego rozwiązania nie jest kosztowny, a kierowcom
        ułatwiło by to życie.
        Co wy na to????
    • Gość: alberto massa Kierowcy sami korkują Kraków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.08, 00:13
      To prawda. Kierowcy w Krakowie jeżdzą bardzo słabo. Główne problemy
      kreowane przez mizernych kierowców?


      1. Uporczywa jazda lewym pasem z prędkością 40 km/h Złośliwość?
      Głupota? Niewiedza?

      2. Uporczywe zwalnianie przed skrzyżowaniem na ZIELONYM świetle (tok
      myślenia - ja przejadę, samochody za mną NA PEWNO nie zdążą)

      3. Spóźniony zapłon na światłach. 1....2....3...5…..10... I NIC
      czekam aż zielone się USTABILIZUJE (tak dla pewności przejadę na
      żółtym)

      4. Busiarze. W lewo, w prawo, w lewo, w prawo prosto albo skręcam,
      albo nie, albo tak....sorry ja tylko żartowałem, w sumie to ja
      jestem z Marsa….i chciałem skręcić od początku ale jechałem prosto
      przez przypadek….Totalny brak kultury, wyobraźni i płynności jazdy,
      ryją się tak bezczelnie, że czasami mam ochotę wjechać któremuś w
      dupsko i zbiec z miejsca wypadku (mam solidny zderzak)

      5. Prezesi. Kupiłem wczoraj wóz za pół miliona. Jeszcze go "nie
      czuję" więc w tym miesiącu nie będę jeszcze szarżował Zresztą mam
      jeszcze 5 milionów na koncie....Czy mi się właściwie gdzieś śpieszy?
      Czytaj: 40 km/h lewy pas non-stop.

      6. Pseudoprezesi. Kupiłem wczoraj brykę po 25 latach karkołomnej
      pracy. Jeżeli obiję u żony jestem przegrany. Czytaj: 40 km/h lewy
      pas non-stop.

      7. Entuzjaści wiejskiego tuningu. (Dziwne elementy przyczepione z
      tyłu samochodu) .

      Mój golfik z 1983 roku Z PEWNOSCIĄ wyprzedzi twoje nowe audi…..No co
      mam Ci ch….. udowodnić?


      Pozostali kierowcy jeżdzą zupełnie przyzwoicie.


      pozdr

      alberto massa
      • Gość: stefan lewym pasem? IP: 194.42.110.* 05.09.08, 00:50
        a co, sluży on tylko do wyprzedzania? :)
        • Gość: ekspert :-( Re: lewym pasem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.08, 01:02
          Tak. art. 16 kodeksu drogowego, drogi kieroffco.

          Spróbuj sobie jechać lewym pasem swobodnie w Niemczech.
        • koljax Re: lewym pasem? 05.09.08, 08:05
          Gość portalu: stefan napisał(a):

          > a co, sluży on tylko do wyprzedzania? :)

          Oczywiscie ze tak (za wyjatkiem sytuacji gdy skrecamy w lewo).
          Nalezy jechac prawym pasem. A prawy sluzy do wyprzedzania.
          • koljax Re: lewym pasem? 05.09.08, 08:07
            koljax napisał:

            > Gość portalu: stefan napisał(a):
            >
            > > a co, sluży on tylko do wyprzedzania? :)
            >
            > Oczywiscie ze tak (za wyjatkiem sytuacji gdy skrecamy w lewo).
            > Nalezy jechac prawym pasem. A prawy sluzy do wyprzedzania.

            Tzn. lewy do wyprzedzania, sorry to z pospiechu.
          • Gość: xx Re: lewym pasem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.08, 08:32
            koljax napisał:

            > Oczywiscie ze tak (za wyjatkiem sytuacji gdy skrecamy w lewo).
            > Nalezy jechac prawym pasem. A prawy sluzy do wyprzedzania.

            W warunkach miejskich, w dużym ruchu, jest to niemożliwe. I tak
            wszyscy jadą z taką samą, niewielką prędkością. Jeśli po skręcie w
            lewo na skrzyżowaniu znajdę się na lewym lub środkowym pasie, a na
            następnym skrzyżowaniu (nawet dalekim) chcę skręcać w lewo, to nie
            będę się wpychał na zatłoczony prawy, żeby za chwile z powrotem
            wpychać się na lewy.
      • Gość: gość Re: Kierowcy sami korkują Kraków IP: *.adsl.inetia.pl 05.09.08, 04:09
        wczoraj policja łapała ludzi jadących po Jana Pawła (między
        Czyżynami a Wieczystą) z prędkością 60 km/h - twierdząc, że tam
        wolno 40 km/h [takie znaki faktycznie stoją, ale od wiaduktu do
        Ronda] - szanowny panie rajdowcu.

        Mam nadzieję, że pana też kiedyś złapią.

        Najgorsi korkowicze to kierowcy wyznający Twoje zasady, którzy np.
        na Alejach ruszają z piskiem opon, po to aby zahamować z piskiem
        przed kolejnymi światłami, i zmuszając tych co jadą prawidłowo (60-
        65 nadal wbrew pozorom zapewnia płynną jazdę "na zielonym" po
        Alejach czy po Conrada) do hamowania - co tworzy korek
      • Gość: ZX Re: Kierowcy sami korkują Kraków IP: *.chello.pl 05.09.08, 06:13
        > 1. Uporczywa jazda lewym pasem z prędkością 40 km/h

        Ale to może być tylko wrażenie, które zależy od tego, ile sam jedziesz. Dość
        często zdarza mi się jechać 60 km/h w miejscach, gdzie wolno 40 lub 50 km/h, a
        mimo to, kierowca pędzącego za mną SUVa rzuca mięsem, że niby "jadę 40 na godzinę".

        Tak więc, nim następnym razem będziesz się denerwował, sprawdź na liczniku ile
        jedziesz, a ile wolno jechać w danym miejscu. No chyba, że uważasz, że
        przestrzeganie prędkości jest wykroczeniem, a jej łamanie w imię płynnej jazdy -
        zaletą.

        A dlaczego (czasami) lewym, a nie prawym pasem?
        Powód jest jeden: wystające/zapadnięte studzienki/koleiny - Dietla, Nowohucka i
        "zaparkowane na awaryjnych" samochody: Dietla. Wolę się narazić na gniew dresów
        w BMW niż uszkodzenie pojazdu.
      • Gość: Alberto Tomba A jakie rejestracje mają te opisane samochody? IP: *.chello.pl 15.09.08, 17:36
        bo w 90% chyba nie krakowskie miejskie?
    • Gość: Mr Dudley's Właściwy tytuł powinien brzmieć: IP: *.chello.pl 05.09.08, 00:25

      "Majchrowski zakorkował Kraków, a Wyborcza korkuje prawdziwe informacje"

      PS. Podobno ten "specjalista od rządzenia miastem" zwany leniem i pasibrzuchem,
      jest typowany na poważnego kandydata na Prezydenta RP. Jak to przeczytałem to aż
      mnie zakorkowało...
    • Gość: ekspert :-( Suwak jest nielegalny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.08, 00:30
      Proponowana zasada suwaka czy zamka błyskawicznego jest nielegalna i grozi
      mandatem. W polskich przepisach zasady pierwszeństwa są jasno określone i nie ma
      od nich żadnych odstępstw.

      To jest problem i warto by to zmienić.
      • Gość: dzul Re: Suwak jest nielegalny IP: 94.36.149.* 05.09.08, 00:44
        Sa dwa rodzaje krajow, ktore dobrze funkcjonuja:
        1) kraje, w ktorych jest dobre prawo i jest ono stosowane
        2) kraje, w ktorych prawo jest kiepskie wiec jest stosowane w granicach zdrowego
        rozsadku.

        Jako, ze w PL prawo jakie jest kazdy widzi, zatem dopoki sie to nie zmieni to
        pozostaje nam tylko wariant 2. Tak wiec kierowcy - wpuszczajcie na suwak. Nikt
        wam za to mandatu nie da (nawet w policji nie ma chyba takich idiotow).
        • Gość: ekspert :-( Re: Suwak jest nielegalny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.08, 01:00
          Oczywiscie że należy stosować suwak. To bardzo rozsądne rozwiązanie.

          Ale trzeba pamiętać, że każda stluczka czy wypadek w tej sytuacji to jednak
          będzie formalnie niezłe kuku.

          No i należy zmienić przepisy.
      • Gość: aa Re: Suwak jest nielegalny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.08, 05:53
        Kilka dni temu w TV, chyba nawet krakowskiej, był program na
        temat "suwaka". Policjanci wyjaśniali, że jest dokładnie odwrotnie -
        za niestosowanie "suwaka" można zapłacić mandat. Jeśli jeden z pasów
        zanika, to należy dojechać do jego końca, a tam kierowcy z tego
        drugiego pasa powinni nas wpuszczać metodą 1-1. Na polskich drogach
        pojawiły sie nawet znaki informacyjne o "suwaku".
      • Gość: Bartek Piep**ysz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.08, 07:45
        Zasada suwaka nie jest nielegalna. Zaden przepis nie zabrania mi
        przepuścić inny pojazd, mimo że to ja mam pierwszeństwo. Gdy
        zatrzymuje mój pojazd sprawa ustapienia pierwszeństwa znika.
        • Gość: eksperrrt Proponuję chwilę zastanowienia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.08, 14:55
          Jest pojazd A, który jedzie drogą. Przed sobą ma wyjazd publiczny po swojej
          prawej stronie (nie skrzyżowanie - jeśli znasz przepisy to wiesz jaka jest
          różnica). Na wyjeździe stoi pojazd B który zamierza włączyć się do ruchu
          skręcając w swoje lewo.

          Pojazd A zgodnie z Twoją uwagą zwalnia a nawet zatrzymuje się, aby przepuścić
          pojazd B, który skręca w swoje lewo i wjeżdża na pas ruchu przeciwny do tego, na
          którym stoi pojazd A.

          Za pojazdem A jedzie pojazd C, który nie wie dlaczego pojazd B zatrzymał się
          (nie ma żadnego zakazu zatrzymywania, linia srodkowa jest przerywana albo jej
          nie ma, nie ma przejścia dla pieszych i nie ma odpowiedniej widoczności) i
          zgodnie z przepisami wyprzedza (czy omija) hamujący lub stojący już pojazd A.

          I zderza się czołowo z pojazdem B, któremu pojazd A ustąpił pierwszeństwa
          zgodnie z Twoją teorią.

          Jak dojdziesz do pewnych wniosków, to zerknij na art. 22 kodeksu drogowego.
          • Gość: ~Eksperrrt Eksperrrt chyba od siedmiu boleści. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.08, 15:19
            Co ten przykład ma wspólnego z opisywaną jazdą na zipa?
            Tylko chyba to, że mówimy o przepuszczeniu wbrew zasadzie pierwszeństwa.
            I dodam tylko tyle, że na szczęście nie wszyscy kierowcy stosują Twój tok
            rozumowania, który sprowadza się do "mam pierwszeństwo == MUSZĘ jechać, NIE
            WOLNO ustąpić" - bo art 22 PoRD (nie, nie ma czegoś takiego jak Kodeks Drogowy,
            jest Prawo o Ruchu Drogowym) mówi że pierwszeństwo ma jadący niezanikającym
            pasem to NIE WOLNO wpuścić. Bo dostanie się mandat.

            Ech ....
            • Gość: eksperrt rozumienie tekstu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.08, 15:25
              Przykład który podałem ilustruje skutki "niekorzystania z pierwszeństwa". Nic z
              niego nie zrozumiałeś - szkoda, prościej już nie będzie.

              W dyskusji było wyraźnie napisane: zasada jest słuszna, ale każda stłuczka
              bedzie powodowała kaskadę problemów prawnych. Bo oznacza de facto łamanie przepisów.

              Które są złe i NALEŻY JE ZMIENIĆ.
      • Gość: kr Re: Suwak jest nielegalny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.08, 07:52
        Są dwie nieco różniące się kwestie związane z "suwakiem" i z jego oznakowaniem.
        1. Jeżeli jest postawiony znak zakaz wyprzedzania to nie stosowanie zasady
        suwaka jest wyprzedzaniem i narusza ten zakaz.
        2. Jeżeli tylko pas zanika i nie ma zakazu wyprzedzania to jest jeszcze coś
        takiego jak kultura. Część kierowców ją ma, pozostała część wyznaje zasadę: mam
        pierwszeństwo to mam Cię w d....

        A jeżeli samozwańczy ekspert twierdzi, że za wpuszczenie przed siebie samochodu
        z zanikającego pasa (bo na tym polega zasada suwaka) grozi mandat - to może
        jeszcze powołałby jakiś przepis na poparcie swojej "ekspertyzy"?
        • Gość: gość Re: Suwak jest nielegalny IP: *.adsl.inetia.pl 05.09.08, 12:01
          co za geniusz.

          nie wpuszczenie stojącego i migającego cwaniaczka, który jechał
          drugim pasem , wiedząc, ze będzie zamknięty (oznakowanie) aby nie
          stać w kolejce tych co wpuszczają jest wyprzedzaniem? A doczytaj
          sobie PORD. Kulturą jest właśnie odpowiednio wczesne zjechanie na
          odpowiedni pas, a nie wpychanie się w ostatniej chwili (zjawisko
          doskonale znane np. też na autostradach zwłaszcza, na tej
          pseudoremontowanej do Katowic, gdzie przewężenia są co chwilę. I są
          dobrze oznakowane.

          ja wpuszczam w takiej sytuacji wyłącznie zamiejscowych. I co mi
          zrobisz.
          • Gość: kr Lektura PoRD przydałaby się - ale Tobie. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.08, 13:07
            > nie wpuszczenie stojącego i migającego cwaniaczka, który jechał
            > drugim pasem , (...) jest wyprzedzaniem?

            A czym? "„wyprzedzanie” - przejeżdżanie (przechodzenie) obok pojazdu lub uczestnika ruchu poruszającego się w tym samym kierunku;" Pojazd jadący pasem zanikającym jak najbardziej porusza się w tym samym kierunku.

            > Kulturą jest właśnie odpowiednio wczesne zjechanie na
            > odpowiedni pas, a nie wpychanie się w ostatniej chwili

            I dzięki tak rozumianej pseudokulturze Ci, co chcą zjechać wcześniej na zjeździe muszą stać w korku - bo zamiast 2x500 metrów korka mamy 1x1000 metrów. Dało się tę pseudokulturę poznać chociażby przy remoncie Konopnickiej - co z tego, że jest trzeci pas na Rondo Grzegórzeckie - skoro nie dało się na niego wjechać, trzeba było tuptać w korku stojącym na jednym pasie. A lewy pusty. To jest "kultura"? To jest głupota i bezmyślność połączona z brakiem wyobraźni, a nie kultura.

          • Gość: Pawel W Re: Suwak jest nielegalny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.08, 15:11
            To znaczy że jesteś debilem. Korkujesz ulice cieciu. Jak można nie rozumieć suwaka? Zwężenie drogi za 5km to od razu się ustaw i stój.
    • Gość: ZX A propos średniej prędkości IP: *.chello.pl 05.09.08, 06:48
      A propos średniej prędkości. Średnia, jako estymator, ma nam powiedzieć coś o
      prawdziwych wartościach w sposób uproszczony. Należy więc podać odchylenia
      standardowe, tylko wtedy średnia ma sens

      Ile średnio zarabiają biedak bez grosza i milioner? Ano 500 000. Jak to się ma
      do ich rzeczywistego stanu posiadania? Nijak.

      Poza tym, jak Państwo obliczyli te średnie? Na podstawie dwóch przejazdów z maja
      i z wakacji? Czy to są dane także z innych pomiarów? Jak Kraków wygląda na tle
      innych miast *o podobnej liczbie remontów w kluczowych obszarach miasta*? Jak
      przedstawia się na tle innych miast na świecie, które także są modernizowane, a
      mają podobną liczbę samochodów?

      Do poduszki polecam "Jak kłamać za pomocą statystyki" Darella Huffa.
      • Gość: kamil Re: A propos średniej prędkości IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.08, 07:12
        No wzięli sobie panowie redaktorowie odcinek najbardziej zakorkowany (w dodatku
        z remontem) i tyle.
      • gresioo Re: A propos średniej prędkości 05.09.08, 08:44
        Myślę, że się mylisz... jest jeszcze pojęcie średniej prędkości, które ma
        niewiele wspólnego z estymatorem, który przytaczasz. Średnia prędkość to po
        prostu droga przez czas, w odróżnieniu od prędkości chwilowej - przyrost drogi w
        minimalnym czasie.
        Jestem bardzo ciekawy, jak chcesz obliczyć odchylenie standardowe średniej
        prędkości?
        • Gość: ZX Re: A propos średniej prędkości IP: *.chello.pl 05.09.08, 14:26
          > Jestem bardzo ciekawy, jak chcesz obliczyć odchylenie standardowe średniej
          prędkości?

          A co w tym trudnego? Samochód w *normalnym* użytkowaniu nigdy porusza się ze
          stałą prędkością ze względu na
          1) konstrukcję silnika
          2) światła drogowe,
          3) przepisy,
          4) i milion innych rzeczy.
          Pomiary dokonywane przez tachometr w danych interwałach będą się zatem różniły.
          Samochód jedzie raz wolniej, raz szybciej i z tego wyciągana jest średnia
          prędkość przejazdu. Z tego można bez problemu obliczyć odchylenie standardowe,
          wzór znasz.
          Poza tym, wnioskując o "kierowcach w Krakowie" - jak to zrobiono w artykule -
          należałoby zebrać średnie prędkości różnych kierowców. Jedni jeżdżą lepiej, inni
          gorzej, jedni szybciej, inni wolniej itd.
          Duże odchylenie standardowe średnich prędkości na tym samym odcinku w tych
          samych warunkach, przy założeniu, że kierowcy jadą prawidłowo oznaczałoby, że
          *być może* to niezdarni czy niekulturalni kierowcy mogą być winni tworzeniu się
          korków. Jeśli odchylenie std. jest niskie, to znaczy, że wszyscy jeżdżą tu tak
          samo, bo widocznie inaczej (szybciej) się nie da.
          • gresioo Re: A propos średniej prędkości 05.09.08, 15:49
            Po dłuższym zastanowieniu przyznaję Ci rację... Myślę, że po prostu dziennikarze
            podzielili odległość przez czas i to dało im średnią prędkość. Jakby użyli do
            tych pomiarów GPSu, z którego wyciągnęli rozkład prędkości w czasie, to
            rzeczywiście możnaby przeprowadzić analizę, którą sugerujesz... Następnym razem
            mogliby się o takie coś pokusić.
            Z drugiej strony rozbiła mnie grafika do tego artykułu... Co to za porównanie
            czasu dojazdu z osiedla do centrum między miastami, skoro w każdym mieście
            odległość jest inna? W ogóle jakie można wnioski z takich danych wyciągnąć?
            Naprawdę nie wiem ;)
            • Gość: ZX Re: A propos średniej prędkości IP: *.chello.pl 05.09.08, 20:22
              Tak, grafika obok tekstu wprowadza tylko zamieszanie. Nie wiadomo
              najważniejszego, czy niska prędkość w Krakowie wynika z
              1) Remontów
              2) Źle prowadzonych remontów (=można lepiej)
              3) Stylu jazdy krakowskich kierowców (=gdzie indziej jeżdżą inaczej)
              czy jeszcze czegoś innego.
              Pozdrawiam serdecznie
    • Gość: ARO Kierowcy sami korkują Kraków IP: 217.9.154.* 05.09.08, 08:23
      Bzdura!! Pochodzę ze Szczecina, w Krakowie mieszkałem 1.5 roku (wyprowadziłem się 8 miesięcy temu). Kultura jazdy w Krakowie jest na bardzo wysokim poziomie. Dzięki uprzejmości krakowskich kierowców, taka ciamajda jak ja nie znająca miasta zawsze mogła zmienic kierunek, pas, itd gdy tylko pomylilem droge. I nie ważne jest w jakim korku bym nie stał. Zawsze będę chwalil Krakowiaków za to i tesknil za tym miastem :).
    • Gość: kierowca bombowca Kierowcy sami korkują Kraków IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.08, 08:24
      Nagminnym błędem kierowców w Krakowie jest wjazd na skrzyżowanie bez możliwości
      jego opuszczenia !!! Na Placu Centralnym w lewo na Sandomierz kierowcy MPK i
      tirów blokują ruch na cały cykl jazdy na wprost ale policjanta tam nie
      widziałem, wolą stać po NCK_iem.
    • Gość: Kot Kierowcy sami korkują Kraków - swieta prawda IP: 89.174.215.* 05.09.08, 08:31
      Jestem spoza Krakowa (inne, duze miasto, bardziej zakorkowane, ktorego raczej
      nie lubicie, i nie jest to Wawa :p), ale musze po Waszych ulicach jezdzic dosc
      czesto. Samochodow jest duzo, ale tak jest wszedzie. Glowne grzechy Krakusow to:
      - ruszanie spod swiatel pare sekund po zapaleniu sie zielonego, nikt z tylu
      nawet nie zatrabi, aby zasygnalizowac ze trzeba ruszac;
      - "uprzejmosc", czyli wpuszczanie wszystkich ktorzy tylko probuja sie wciskac
      (na poczatku stalem w "ogonkach", ale teraz to wykorzystuje, i zawsze jestem
      na tym do przodu;
      - bojazliwosc krakowskich kierowcow - zwlaszcza na waskich drogach, gdzie po
      bokach zaparkowane sa inne samochody - kierowcy zatrzymuja sie, mysla co
      zrobic, aby sie minac, a wystarczy jechac na wprost, bo miejsca jest
      wystarczajaco na 2 samochody - wniosek: bardzo wielu krakusow nie czuje
      gabarytow ich samochodow;
      - kiedy na dworze popada deszcz, od razu wszyscy jezdza z 20km/h wolniej -
      przyczyna: ??? (i tu pewna sprzecznosc: kiedy spadlo sporo sniegu, to krakusy
      jezdzily znacznie szybciej niz w podobnych war. atmosferycznych jezdza
      kierowcy w moim miescie)
      wiecej grzechow nie pamietam, a to znaczy ze nie sa az tak dotkliwe ;),
      pozdrawiam,
      KOT
      • Gość: as Re: Kierowcy sami korkują Kraków - swieta prawda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.08, 08:35
        Gość portalu: Kot napisał(a):

        > - "uprzejmosc", czyli wpuszczanie wszystkich ktorzy tylko probuja
        sie wciskac
        > (na poczatku stalem w "ogonkach", ale teraz to wykorzystuje, i
        zawsze jestem
        > na tym do przodu;

        No cóż... Dla mnie to pocieszające - jednak Kraków nie schamiał
        jeszcze tak, jak Warszawa.
    • Gość: Krakus Polsct kierowcy to bydło IP: *.devs.futuro.pl 05.09.08, 08:33
      Trzeba wprowadzić przepis nakazujący "suwak" w konkretnym miejscu i wtedy być
      może sprawa się rozwiąże. Konieczna jest też edukacja tego bydła.

      Co do Krakowa - najgrosze bydło do potęgi drugiej to kierowcy z Myślenic,
      Proszowic i Bochni. Zakaz wjazdu dla nich.

      • Gość: Kierowca z Bochni Re: Polsct kierowcy to bydło IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.08, 09:33
        Pogięło Cię koleś ??
      • Gość: macki Re: Polsct kierowcy to bydło IP: *.ksknet.pl 05.09.08, 23:31
        Co do Proszowic-pełna zgoda. I nie jest to tylko moja opinia.
      • Gość: MM Re: Polsct kierowcy to bydło IP: *.autocom.pl 20.10.08, 10:05
        tak z innej beczki - Krakuska to rodzaj czapki noszonej przez
        KRAKOWIAKA!!!! Ty też jestes z poza Krakowa??
    • Gość: Suwak Jak to się robi w Niemczech - kraju cywilizowanym IP: *.devs.futuro.pl 05.09.08, 08:40
      Otóż moi drodzy eksperci jest tam specjalny ZNAK drogowy NAKAZUJĄCY w danym
      miejscu robienie SUWAKA.

      W Polsce wygląda to tak, ze niektórzy stosują się do tej zasady i elegancko
      wjeżdżają w połowie kolejki na zasadach suwaka , a inny SRUUU i jadą na sam
      koniec, gdzie jakaś ofiara i tak ich wpuści w pięciu przed siebie.

      Dopóki nie będzie ZNAKU i EDUKACJI w postaci np kampanii reklamowej w TV
      prowadzonej przez Państwo, Policję, etc. nie będzie nigdy lepiej.

      Każdy chciałby chyba, żeby Polska droga była drogą "jak w Niemczech" , spokojną
      i bezstresową, ale żeby do tego doprowadzić trzeba wprowadzać takie przepisy i
      kulturę jazdy jak w Niemczech. Bez kija i bata Niemiec też byłby chamem na
      drodze jak Polak.
      • Gość: darr Re: Jak to się robi w Niemczech - kraju cywilizow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.08, 08:53
        Niedawno był w krakowskiej TV program na ten temat. Redaktorka
        rozmawiała z konsulem Niemiec, który wyjaśniał, że w ich kodeksie
        drogowym jest jasno zdefiniowane, iż zanikającym pasem trzeba jechać
        do końca, a tam kierowcy jadący prawym pasem mają obowiązek
        wpuszczać tych z lewej "na suwak". Policja sfilmowała jakiś odcinek
        chyba na Zakopiance, gdzie wszyscy zjeżdżali na prawy pas jak
        najwcześniej. Lewy, zanikający, był pusty. Pytani kierowcy
        twierdzili, że nie chcą "na chama" wyprzedzać kolumny lewym pasem,
        aby następnie "wpychać się" w miejscu, gdzie pasy się zbiegają.
        Tymczasem największą przepustowość gwarantuje właśnie "suwak" na
        końcu zanikającego pasa.
        • Gość: gniewko_syn_ryba Z tym się nie zgadzam. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.08, 09:16
          To, co proponujesz wygląda tak, że jadący zanikającym pasem zatrzymują się na
          jego końcu i wpuszczenie ich zmusza do zatrzymania jadących pasem "otwartym", to
          zaś właśnie powoduje korki. Powinni natomiast DUŻO WCZEŚNIEJ wyrównać prędkość
          do tej, którą jadą auta pasem "otwarttym" i płynnie wjechać w luki między nimi.
          Wtedy płynność ruchu byłaby zachowana...
          • Gość: darr Re: Z tym się nie zgadzam. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.08, 09:24
            W tym programie pokazano też, jak to wygląda w Niemczech. Otóż ci
            jadący pasem "otwartym" ZWALNIAJĄ spory kawałek przed newralgicznym
            punktem, aby płynnie wpuścić kierowcę z pasa zanikającego. W ten
            sposób nikt nie musi się zatrzymywać przy "lejku", ale wszyscy na
            tym odcinku jadą trochę wolniej. Dla polskiego chama rzecz nie do
            wyobrażenia.
            • Gość: gniewko_syn_ryba O to mi właśnie chodzi... :) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.08, 09:47
              Rzecz tylko w tym, żeby nie zwalniać do zera... ;)
          • havokkk Re: Z tym się nie zgadzam. 05.09.08, 11:30
            Bzdura, kup se hulajnoge. Jest dokladnie odwrotnie.

            Kolejna bzdura: "Powinni natomiast DUŻO WCZEŚNIEJ wyrównać prędkość
            do tej, którą jadą auta pasem "otwarttym"
            - i wyrownuja, do zera :))

            Koles widać ze ruch drogowy to ty chyba obserwujesz zza pleców kierowcy BUSa
            • Gość: gniewko_syn_ryba Re: Z tym się nie zgadzam. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.08, 12:39
              havokkk napisał:

              > Bzdura, kup se hulajnoge. Jest dokladnie odwrotnie.
              >
              > Kolejna bzdura: "Powinni natomiast DUŻO WCZEŚNIEJ wyrównać prędkość
              > do tej, którą jadą auta pasem "otwartym"

              A potrafisz to jakoś uzasadnić ?...

              > - i wyrownuja, do zera :))

              Już wyjaśniłem skąd się to bierze.
              >
              > Koles widać ze ruch drogowy to ty chyba obserwujesz zza pleców kierowcy BUSa

              Kup se parę samochodzików (mogą być "matchboxy") i przećwicz z jakimś kolegą z
              przedszkola, to przekonasz się, że nie masz racji...

              ;-P

      • Gość: woockash Re: Jak to się robi w Niemczech - kraju cywilizow IP: 217.147.104.* 05.09.08, 09:19

        > W Polsce wygląda to tak, ze niektórzy stosują się do tej zasady i elegancko
        > wjeżdżają w połowie kolejki na zasadach suwaka , a inny SRUUU i jadą na sam
        > koniec, gdzie jakaś ofiara i tak ich wpuści w pięciu przed siebie.

        To co napisałeś jest przejawem ignorancji i braku umiejętności logicznego myślenia. Zastanawiam się jak to możliwe, że ludzie tak pozbawieni wyobraźni (tacy jak ty) dostają prawo jazdy (bo zakładam, że takowe posiadasz). Podstawą suwaka jest dojechanie do KOŃCA zanikającego pasa. Dzięki temu samochody na obu pasach poruszają się z tą samą prędkością. Jak to nazywasz "Eleganckie Zmienianie Pasa w Połowie Kolejki" powoduje blokowanie pasa, który nie zanika.

        Co do edukacji; rzeczywiście przydałaby się, żeby wbić do głowy podstawowe zasady ludziom, którzy nie potrafią samodzielnie myśleć. Może pamięciowe opanowanie reguł pomoże rozwiązać ten problem.
        • Gość: gniewko_syn_ryba Re: Jak to się robi w Niemczech - kraju cywilizow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.08, 09:26
          Gość portalu: woockash napisał(a):

          > Podstawą suwaka
          > jest dojechanie do KOŃCA zanikającego pasa.

          I co wtedy ?...
          • Gość: vvv a wtedy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.08, 09:33
            jeżeli ja, który jadę pasem który nie zanika, ponieważ cały czas
            obserwuje co się dzieje przed i obok mnie zwalniam na tyle żeby
            powstała luka między mną a pojazdem poprzedzającym a wtedy Ty, który
            jedziesz pasem zanikającym jeżeli oczywiście dopasujesz swoją
            prędkość odpowiednio wjeżdżasz w tę lukę. W Krakowie coraz lepiej to
            wychodzi, szczególnie w miejscach o których kierowcy wiedzą co ich
            czeka.
            • Gość: gniewko_syn_ryba I tak robię (jako jadący pasem zanikającym) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.08, 10:45
              tyle, że raczej nie na końcu pasa tylko wtedy, gdy mam do tego dobre warunki. Bo
              na końcu pasa może nie być luki i musze stanąć (barierki nie staranuję... ;) ),
              a wtedy wpuszczenie mnie wymaga zatrzymania całego pasa "otwartego"... Jeżeli
              suwak ma działać dobrze, to wszystkie ogniwa muszą się zazębiać równomiernie,
              innymi słowy idealny "suwak" na drodze powinien wyglądać tak: samochody na pasie
              zanikającym zrównują prędkość z autami na pasie "otwartym" i KOLEJNO wjeżdżają w
              luki między tymi ostatnimi PRZED końcem pasa zanikającego. Nie na samym końcu,
              bo można się pzreliczyć... ;)
              • havokkk Re: I tak robię (jako jadący pasem zanikającym) 05.09.08, 11:38
                Gość portalu: gniewko_syn_ryba napisał(a):

                > tyle, że raczej nie na końcu pasa tylko wtedy, gdy mam do tego dobre warunki. B
                > o
                > na końcu pasa może nie być luki i musze stanąć (barierki nie staranuję... ;) ),
                > a wtedy wpuszczenie mnie wymaga zatrzymania całego pasa "otwartego"... Jeżeli
                > suwak ma działać dobrze, to wszystkie ogniwa muszą się zazębiać równomiernie,
                > innymi słowy idealny "suwak" na drodze powinien wyglądać tak: samochody na pasi
                > e
                > zanikającym zrównują prędkość z autami na pasie "otwartym" i KOLEJNO wjeżdżają
                > w
                > luki między tymi ostatnimi PRZED końcem pasa zanikającego. Nie na samym końcu,
                > bo można się pzreliczyć... ;)


                Bzdura koleś absolutna :) widać ze nie jezdzisz autem lub dopeiro od kilku
                miesiecy (lub tylko w niedziele). Gdy ludzie jezdza tak jak piszesz, pas
                zamkniety "porusza" sie szybciej a pas otwarty wolniej - nie chce mi sie
                tlumaczyc dlaczego, wystarczy sobie zasymulowac w glowie kolejkowanie. Gdy
                dojezdzaja do samego konca zamknietego i tylko tam sa wpuszczani, jest 1:1, z
                kazdego pasa "ubywa" tyle samo aut. Swietny przyklad Monte-Cassino -
                Grunwaldzkie - lewy pas czesto porusza sie szybciej, mimo iz jest zablokowany
                przez ludzi skrecajaych na rondzie w lewo. W efekcie na calej dlugosci korka
                ludzie z lewego wjezdzaja na prawy, a ten stoi. Do niedawna podobna sytuacja
                miala miejsce na kapelance podczas remontu (zwęzenie w stronę Ruczaju).
                • Gość: gniewko_syn_ryba Re: I tak robię (jako jadący pasem zanikającym) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.08, 13:03
                  havokkk napisał:

                  > Bzdura koleś absolutna :) widać ze nie jezdzisz autem lub dopeiro od kilku
                  miesiecy (lub tylko w niedziele).

                  Gdy ja prawko odbierałem to ciebie pewnie jeszcze w planach nie było... ;-P
                  Codziennie robię 100-150 km po K-wie i widzę co się dzieje, gdy ludzie jeżdżą
                  tak jak postulujesz... ;-P

                  >Gdy ludzie jezdza tak jak piszesz, pas zamkniety "porusza" sie szybciej a pas
                  otwarty wolniej

                  A niby jak, skoro wyraźnie napisałem, że jadący pasem zanikającym powinni
                  wyrównać prędkość do jadących pasem "otwartym", zjechać w luki i z taką
                  prędkością przejechać przez zwężenie. Zapinałeś kiedykolwiek zamek błyskawiczny
                  ?... ;)))

                  > - nie chce mi sie tlumaczyc dlaczego, wystarczy sobie zasymulowac w glowie
                  kolejkowanie. Gdy
                  > dojezdzaja do samego konca zamknietego i tylko tam sa wpuszczani, jest 1:1, z
                  kazdego pasa "ubywa" tyle samo aut. Swietny przyklad Monte-Cassino -
                  Grunwaldzkie - lewy pas czesto porusza sie szybciej, mimo iz jest zablokowany
                  przez ludzi skrecajaych na rondzie w lewo.
                  W efekcie na calej dlugosci korka
                  > ludzie z lewego wjezdzaja na prawy, a ten stoi. Do niedawna podobna sytuacja
                  > miala miejsce na kapelance podczas remontu (zwęzenie w stronę Ruczaju).

                  W obu miejscach dodatkowym czynnikiem są światła zatrzymujące ruch i jest to
                  zupełnie inna sytuacja niż ta, o której piszę.

                  Ale skoro zarzucasz mi, że piszę bzdury, to może wyjaśnisz jak powinien wyglądać
                  manewr pokonywania zwężenia z 2 pasów do 1 przy przykładowym założeniu, że na
                  pasie wolnym auta jadą z prędkością 50 km/h, a na zanikającym 70 km/h i - jak
                  postulujesz - mają dojechać DO KOŃCA tego pasa... ;)))
                  • Gość: k.mil Re: I tak robię (jako jadący pasem zanikającym) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.09, 18:45
                    skoro na zanikającym jadą o 20 km/h szybciej niz na otwartym znaczy to po prostu
                    tyle ze jada ZA SZYBKO ;-)

                    oba pasy powinny wyrownac predkosci...zapinales kiedys zamek blyskawiczny? ;-)
          • Gość: woockash Re: Jak to się robi w Niemczech - kraju cywilizow IP: 217.147.104.* 05.09.08, 10:07
            Po dojechaniu do końca odcinka z dwoma pasami, z których jeden zanika (czyli do
            początku zwężenia), auta kontynują jazdę jednym pasem. Przy zachowaniu tej
            zasady prędkość ruchu na obu pasach jest taka sama. Prędkość stabilizuje się
            znacznie wcześniej, przed zwężeniem. Nie trzeba zwalniać. Ruch odbywa się
            płynnie. Na całej długości odcinka o nasilonym ruchu jest tylko jedno miejsce, w
            którym auta zmieniają pas. Gdy kierowcy zmieniają pas na całej długości odcinaka
            o nasilonym ruchu, ruch na pasie zanikającym jest szybszy. Dochodzi czynnik
            psychologiczny. Kierowcy na pasie otwartym czują się oszukani, bo poruszają się
            wolniej od tych na zanikającym. Ci na zanikającym nie chcą być nazwani chamami,
            wieć zjeżdżają wcześniej jeszcze pagarszając sytuację. Chyba nie jednokrotnie
            zauważyłeś takie zjawisko.
            • Gość: gniewko_syn_ryba Re: Jak to się robi w Niemczech - kraju cywilizow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.08, 12:30
              Gość portalu: woockash napisał(a):

              > Gdy kierowcy zmieniają pas na całej długości odcinaka
              > o nasilonym ruchu, ruch na pasie zanikającym jest szybszy.

              ??? Widzę tu sprzeczność - jeśli zmieniają pas, to nie mogą jechać szybciej...
              ;))) No chyba, że masz na myśli taką sytuację gdy ktoś zjeżdża w lukę, a jadący
              za nim wykorzystuje zwolnioną przestrzeń i rusza z piskiem opon, by również z
              piskiem opon hamować przed barierką... ? Powtarzam - jeśli manewr zmiany pasa
              robiony jest równomiernie (jeden zamochód za drugim - tak jak ogniwa w suwaku)
              ze stałą prędkością np. 50 km/h, to nie ma prawa powstać korek... Najważniejsze
              by zrobić to przed przeszkodą, by nie trzeba było się tuż przed nią
              zatrzymywać... :)
              • Gość: cady suwak jest idealny acz nierealny IP: *.tktelekom.pl 05.09.08, 13:51
                To co piszesz jest absolutną prawdą i jeśli suwak ma funkcjonować to
                tylko wg opisanej przez Ciebie zasady.
                Problem w tym że w kolejce aut zawsze znajdzie się jakiś element
                niezsynchronizowany (bo np akurat gada przez telefon albo patrzy na
                mapę). Wtedy anstępuje zaburzenie prędkości na którymś z pasów,
                często następuje zatrzymanie i cały suwak sie rozpada.
                Dlatego suwak jest absurdalny i powinno sie go unikać
                • Gość: gniewko_syn_ryba Re: suwak jest idealny acz nierealny IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.08, 14:53
                  W krajach cywilizowanych działa, więc nie jest nierealny... ;) A jaką
                  proponujesz alternatywę ?
                  • Gość: cady Re: suwak jest idealny acz nierealny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.08, 15:53
                    Polak jest raczej impulsywny. Nie porównywałbym naszych kierowców do
                    zdyscyplinowanych Niemców, Szwajcarów bądź Skandynawów. Nasz styl prowadzenia
                    jest bardziej jak u Włochów czy Greków. Z tego powodu uważam że u nas bardzo
                    ciężko byłoby uskutecznić suwak. Ale jeśli uda sie wyeliminować z naszych dróg
                    cwaniaków to ja nie mam nic przeciwko :)
        • Gość: koockash Re: Jak to się robi w Niemczech - kraju cywilizow IP: *.adsl.inetia.pl 05.09.08, 12:07
          ty za to masz wyobraźnie.

          Podstawą dla ciebie jest cwaniactwo - "sru na koniec, a tam się
          jakoś wepcham". I wystraszysz tym jakąś panią, która w trosce o
          swoje autko zahamuje tak gwałtownie , że jej silnik zgaśnie. I
          wszyscy PRAWIDŁOWO JADĄCY będą dłużej stali, bo cwaniaczek wookash
          ma swoje zasady
    • Gość: Krakus Kierowcy sami korkują Kraków IP: 195.150.178.* 05.09.08, 08:40
      Odkąd małomiasteczkowi i wiejscy sie sprowadzili do Krakowa chamówa
      na drogach jest nie do zniesienia. Chyba bede chodził z kastetem w
      kieszeni, bo ich nauczyć kultury można tylko siłą, prośby i groźby
      nie działają. Ale najgorsza przy tym jest policja, której nie ma, a
      chamstwo i łamanie przepisów uważają za normalke na zasadzie "nie ma
      o czym mówić".
      • Gość: panqba Re: Kierowcy sami korkują Kraków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.09, 13:06
        drodzy kierowcy.
        proponuję by poszukiwanie absurdów drogowych na ulicach Krakowa zacząć od samych
        siebie. co najmniej połowa korków oraz utrudnień w ruchu spowodowana nie jest
        przez złe oznakowanie, kiepskie rozwiązania czy błędy drogowców a przez nas
        samych kierowców.podstawowy zarzut to brak dynamiki w jeździe. nie proponuje by
        z pod każdych świateł ruszać z piskiem opon ale płynnie i dynamicznie. jeżeli
        czekamy na zielone światło i siedzimy w jednym z pierwszych aut skupmy się a nie
        dopiero po zmianie koloru sygnalizacji szukajmy jedynki. zastanówmy się jeżeli
        na każdej zmianie świateł przejedzie tylko o trzy auta mniej to ile daje to w
        skali całego dnia. moja druga uwaga dotyczy wykorzystywania pasów do końca np
        przy zwężeniach. nie próbujmy zmieniać kończącego się pasa dużo wcześniej bo to
        szkodzi płynności ruchu a jeżeli nawet chcemy to zrobić róbmy to w ruchu,
        płynnie. ileż to razy 50 m przed końcem pasa ktoś zatrzymuje się i czeka aż ktoś
        inny go wpuści, jest to naprawdę nagminne. kolejna już ostatnia moja uwaga
        dotyczy niesłychanego przywiązania do konkretnego pasa ruchu. przykład: dwa pasy
        tylko do prawo lub lewo skrętu 50 m przed skrzyżowaniem kierowcy ustawiają się
        tylko na jednym z nich uniemożliwiając wjazd na równoległy pas w tym samym
        kierunku. również w takim przypadku mogło by przejechać na jednej zmianie
        świateł dajmy na to o 5 aut więcej. czy stosowanie się do moich uwag nie
        wpłynęło by na większą przepustowość krakowskich dróg??
    • Gość: Marek Kierowcy sami korkują Kraków IP: *.wydawnictwo.pk.edu.pl 05.09.08, 08:50
      Jedną z podstawowych przyczyn korków są światła na skrzyżowaniach.
      Niestety ilość i gęstość ich montowania przekracza niejednokrotnie
      granice zdrowego rozsądku, a przecież one powodują brak płynności
      ruchu, czyli korki.
      Co zatem jest grzechem krakowskiej sygnalizacji tzw. świateł.
      Po pierwsze - jest ich za dużo, są za gęsto ustawione (przecież w
      ciągu wystarczy ustawić jedne, by generowały na pobliskich
      skrzyżowaniach ruch wahadłowy umożliwiający bezpieczny przejazd z
      ulic podporządkowanych)
      Po drugie - wiele z nich działa 24 h na dobę, co nie ma żadnego
      uzasadnienia w generowanym na skrzyżowaniu ruchu (przykład: Dworzec
      Główny - światła wyłączone (pulsacja żółta) od ponad roku i nie ma
      korków !!!)
      Po trzecie i najważniejsze - cykle sygnalizacji nie są aktualizowane
      w zależności od natężenia ruchu. Jeżeli są remontowane i zamykane
      dla ruchu poszczególne skrzyżowania, nie ma to odzwierciedlenia w
      zmianach cykli na innych, a przecież ruch się na nich zmienia.
      Dobowe zmiany natężenia ruchu też nie mają odzwierciedlenia w
      ustawieniach sygnalizacji.
      Pozdrawiam i życzę spokojnej jazdy.
      • Gość: gniewko_syn_ryba Zgadzam się... Obwodnica Wieliczki jest tego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.08, 08:59
        najlepszym przykładem... Nieraz jadąc przez centrum Wieliczki do K-wa docieram
        szybciej... Chciałbyp poznać nazwisko geniusza, który poustawiał światła na
        skrzyżowaniu z każdą polną dróżką... ;-/
    • Gość: norma Re: Kierowcy sami korkują Kraków IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.08, 08:59
      Niestety nie masz racji - niektórzy kierowcy nie tylko nie są
      nieuprzejmi, są chamscy. Najprostszy przykład: skrzyżowanie
      Sebastiana i Dietla. Czerwone światło na Dietla przy Starowiślnej,
      nie pojadą, ale skutecznie zablokują przejazd, bo może z Sebastiana
      ktoś chciałby skręcić w prawo lub w lewo i zajmie należne im miejsce.
      Zamek to wieczne mocowanie, jedni chcą się wepchać, inni nie chcą
      ich wpuścić, a przed nimi pusta droga, przy odrobinie zdrowego
      rozsądku byłoby szybciej!
      O parkowaniu to nawet szkoda pisać.
    • mrrek Kierowcy sami korkują Kraków 05.09.08, 09:43
      gó.. a nie artykuł. A tytuł pasuje jak pięść do nosa.
      • Gość: Pedro Niestety...kierowcy w Krakowie są kiepscy IP: *.hik.krakow.pl 05.09.08, 15:36
        Generalnie nie wpuszczamy się pomimo tego, że ktoś sygnalizuje
        zamiar skrętu. Startujemy ze świateł po dłuuugiej chwili namysłu i
        zamiast 5-6 aut przejeżdżają 3.
        Mógłbym tak wymieniać cały dzień. Generalnie życzę sobie i innym
        więcej życzliwości na drodze i używania głowy podczas jazdy (rąk i
        nóg oczywiście też :-)
    • free.damian1987 Polski burdel i chamstwo 05.09.08, 09:48
      Napisze tylko tyle ze w Polsce kierowcy sa chamami nie potrafia uszanowac innych
      kierowcow..(nie pisze ze wszyscy jest ok.40% tych majacych wieksza kulturę..)Jak
      wracalem do Polski z Anglii uwierzcie mi jaka odczolem roznice miedzy Anglia
      gdzie kazdy siebie szanuje i umie sie zachowac na drodze.U nas jak w
      chlewnie..eh u nas to sie szybko nie zmieni..pozdrawiam
    • Gość: rzawy PO i majcher zawsze razem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.08, 09:53
      PO i Majcher "rządzą" w Krakowie, zero strategii, zero inwencji,
      zero pracy. To ich indolencja POwoduje korkowanie sie Krakowa..
    • Gość: Kubas Kierowcy sami korkują Kraków IP: *.mat.net.pl 05.09.08, 09:57
      Zgadzam się z tezą że największy udział w generowaniu korków maja kierowcy.
      Najczęstesz przyczyny to:
      - wjeżdżanie na skrzyżowania bez mozliwości ich opuszczenia w efekcie
      blokowanie przejazdu dla kierunków prostopadłych
      - ruszanie na zielonym świetle. 80% kierowców zaczyna wrzucać 1 bieg dopiero
      po zapaleniu się zielonego światła, lub jak auto poprzedazjące ruszy. W
      efekcie przejeżdzają na zmianie świateł 3-4 samochody a nie 10. Jeździłem
      trochu po zachodzie, tam wszystkie auta ruszają razem - po to na największych
      skrzyżowaniach są światła nad drogą.
      pozdrawiam

      Kuba
    • Gość: rzawy PO zakorkowała Kraków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.08, 10:00
      Rządzą w Krakowie, Małopolsce i Polsce, nic nie robia, bez
      inicjatywy, POlotu, POmysłu, ich indolencja nas zakorkuje...
      Myślą, że jak nic nie bedą robić to wygraja wszystkie następne
      wybory...
    • Gość: m Kierowcy sami korkują Kraków IP: 62.189.217.* 05.09.08, 10:11
      mieszkalam w Krakowie od urodzenia..przez 10 lat jezdzilam po
      Krakowie samochodem i jesli ktos uwaza ze nie ma tam kultury jazdy
      to niech przyjedzie do stolicy..musialam sie przeniesc do warszawy i
      to co widze jest przerazajace..i moze byloby to do przyjecia ze
      chamstwo jest na drodze..ale tutaj chamstwo jest na kazdym kroku,w
      metrze, autobusie, w sklepie..pchaja sie, tracaja, nawet kobiety z
      wozkiem nie wpuszcza do autobusu bo oni musza zajac miejsce..biedni
      zmeczeni.a co gorsza to najczesciej mezczyzni..i uwierzcie mi ze
      moja niechec nie wynika ze stereotypu. dzisiaj wracam do Krakowa na
      weekend i bardzo sie ciesze..bo znowu bedzie mozna uslyszec slowo
      przepraszam i zobaczyc usmiech na twarzy drugiego czlowieka..
    • Gość: zrozpaczony Kierowcy sami korkują Kraków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.08, 10:35
      czemu nie ma zjazdów na skrzyżowaniach, większość ruchu blokuje się przez
      czekające pojazdy na zjazd z pasa ruchu - przecież to takie proste!
      • Gość: mart Re: Kierowcy sami korkują Kraków IP: *.izacom.pl 09.09.08, 19:44
        Można prosić jaśniej?
    • Gość: Mondeo Re: Kierowcy sami korkują Kraków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.08, 10:47
      Problemów komunikacyjnych Krakowa nie rozwiąże uprzejmość kierowców,
      chociaż ta oczywyście jest wskazana. Przyczyn niewydolności ruch
      jest kilka. Przede wszystkim nie buduje się nowych dróg, a remontuje
      już istniejące skutkiem czego tak naprawdę nie zwiększa się
      pojemność ruch zwłaszcza tego bezkolizyjnego (bez świateł, przejść
      dla pieszych itp, a samodhodów przybywa więc po tych samych drogach
      jeździ coraz więcej samochodów. Do tego w imię bezpeczeństwa ruch
      jest spowalniany przez światła, a do tego wydłuża sie czerwone
      światła dla okreslonych kierunków w celu zniechęcenia kierowców do
      korzystania z tych tras (taka filozofia inż. komunikacji)Pod
      płaszczykiem bezpieczeństwa rośnie ilość znaków i ograniczeń co
      tylko nabija kasę zajmującym sie organizacją ruchu. Ilość znaków,
      świateł, tablic świetlnych( z napisem MIŁEGO DNIA, lub UWAGA ROBOTY
      DROGOWE-PRZEPRASZAMY ZA UTRUDNIENIA) sięga absurdu. Za te pieniadze
      trzeba budować nowe drogi. Ale wybudować nową jest trudniej, bo
      bezsensowne przepisy prawa budowlanego, przetargowe,
      wywłaszczeniowe, powoduję, że procedury ciągną sie latami. łatwiej
      wydać pieniądze na remonty(tu nie potrzeba skomplikowanych procedur
      a pieniądze na cel drogowy wydane)ale w efekcie dalej nie przybywa
      nowych dróg. Coraz więcej ludzi mieszka na obżerzach. W godzinach
      rannych i popołudniowych przemieszczanie się samochodów przez
      centrum ( bo inaczej sie nie da) jest zwiazane z miejsem pracy. Do
      tej pory większość instytucji i urzeędów oraz nowych biurowców
      zlokalizowanych jest w centrum. Miasto nie wykupuje terenów pod
      niejsce parkingowe (naziemne , podziemne),a treny jeszcze wolne
      uzupełniane są zabudową czyli zwiększają zagęszczenie komunikacyjne.
      Najczęściej są to apartamentowce i zamieszkaja w nich ludzie z
      samochodami, często dwa na jedno mieszkanie. Nawet jeżeli posiadaja
      garaż podziemny, to i tak zageszcza ruch w tym obszarze. Reasumując -
      brak planowania przestrzennego, spójnej polityki rozwoju miasta,
      działania ograniczone rocznym budżetem, krótkowzroczne działania
      radnych zwiazane z kadencją, niewydolność urzędnicza, obsadzanie
      stanowiskami ludzi, którzy osiadgają szczyty niekompetencji, złe
      prawo. Wszystko to za trudne do zrealizowania - pozostaje nam być
      uprzejmymi !
      • Gość: saab Re: Kierowcy sami korkują Kraków IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.08, 15:12
        Gość portalu: Mondeo napisał(a):

        > większość instytucji i urzeędów oraz nowych biurowców
        > zlokalizowanych jest w centrum. Miasto nie wykupuje terenów pod
        > niejsce parkingowe (naziemne , podziemne),a treny jeszcze wolne
        > uzupełniane są zabudową czyli zwiększają zagęszczenie
        komunikacyjne.

        Dokładnie. Trzeba być naprawdę ślepym, albo nastawionym wyłącznie na
        łapówki, żeby tego nie widzieć. Dziś istnieją programy komputerowe
        obliczające zmiany natężenia ruchu po wybudowaniu biurowca czy bloku
        mieszkalnego. Zresztą, wystarczy trochę wyobraźni i zdrowego
        rozsądku.

        Na Grzegórzkach powstaje "apartamentowiec" na planie labiryntu -
        lokatorzy będą zaglądać sobie w okna, ale najważniejsze, że
        deweloper zarobi, bo to "centrum", więc można wziąć dużo za metr.
        Nawet jeśli zapewni wszystkim miejsca w podziemnym garażu (co nie
        jest pewne), to nie trzeba być specjalistą, żeby przewidzieć skutki
        tej inwestycji dla ruchu. Jak tak dalej pójdzie, to za parę lat w
        centrum miasta nie będzie się dało żyć.
        • Gość: gniewko_syn_ryba Re: Kierowcy sami korkują Kraków IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.08, 15:22
          Też się zgadzam i bawią mnie płaczący tu mieszkańcy nowych "apartamentowców", że
          miasto nie buduje nowych dróg... Pretensje powinni mieć o to, że miasto
          przeznacza pod zabudowę tereny, na których na nowe drogi nie ma miejsca, a jeśli
          nawet jest to i tak daje się je pod kolejne "apartamentowce"... No i powinni
          przypilnować swoich developerów bo w projektach przedstawianych w wydz.
          architektury, żeby dostać pozwolenie na budowę, to takie drogi zazwyczaj są
          tylko potem jakimś dziwnym trafem powstaje tam inny blok, tfu
          "apartamentowiec"... ;)))
    • moim_skromnym_zdaniem Kierowcy sami korkują Kraków 05.09.08, 11:02
      Myślę, że w wielu przypadkach powodem korków jest cwaniactwo i
      chamstwo kierowców. Przykład: nie dalej jak wczoraj jechałem Al.
      Pokoju od strony rozkopanego Ronda Grzegórzeckiego chcąc przedrzeć
      się do Podgórza. Ustawiłem się grzecznie w kolejce czekających na
      skręt w prawo w Ofiar Dąbia. Stałem tam aż ok.20 min. przez dupków
      dojeżdżających do samego skrzyżowania i wciskających się na mój pas.
      Kulturę przy przepuszczaniu pojazdów , którą w tej sytuacji wykazali
      poprzedzający mnie kierowcy nazwałbym frajerstwem. Sami stoicie pół
      godziny w kolejce, a później wpuszczacie chamów przed siebie.

      Ktoś dwa dni temu uszkodził mi na parkingu zderzak. Mam zamiar
      naprawić go na koszt jakiegoś chamka cwaniaczka. Polecam wpychanie
      się przed mój samochód. Obiecuję, że nie zawaham się ani sekundy.
      • Gość: jolka Re: Kierowcy sami korkują Kraków IP: *.filg.uj.edu.pl 05.09.08, 14:34
        No nie wiem, czy Ci się taki manewr opłaci, bo to Ty będziesz
        sprawcą kolizji ,ponieważ to Ty najechałeś z tyłu tego frajera, co
        Ci się wpychał...
        • moim_skromnym_zdaniem Re: Kierowcy sami korkują Kraków 05.09.08, 15:02
          Uważasz, że pozwolę mu wjechać, aż tak daleko, żebym uderzał w tył? Mam na tyle zrywne auto, że zdąże puknąć w boczek, a wtedy wina będzie po właściwej stronie. I jeszcze jedno-nauczony doświadczeniem nie dam się zbyć jakimiś oświadczeniami. Wzywam policję i delikwent przy okazji wykosztuje się jeszcze na mandacik-taki będę drań bo nienawidzę chamstwa i cwaniactwa.
          • Gość: kropka Re: Kierowcy sami korkują Kraków IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.09.08, 15:21
            > taki będę drań bo nienawidzę chamstwa

            To musi Ci być ciężko w życiu - nienawidzić samego siebie.
            • moim_skromnym_zdaniem Re: Kierowcy sami korkują Kraków 05.09.08, 15:43
              Ale się wysiliłeś. Każdy ocenia według siebie. A może boisz się, że trafię na skrzyżowaniu na Ciebie???
              Podziwiam takich jak Ty, którzy tracą czas siedząc na forum tylko po to, aby kogoś obrazić. A jest tyle ciekawych rzeczy do zrobienia. Pogoda ładna idź na spacerek:)
              Pozdrowionka i miłego dnia (mimo wszystko)
              • Gość: Kazimierz Re: Kierowcy sami korkują Kraków IP: 81.210.87.* 15.09.08, 09:47
                W sytuacjach ja opisana powyżej.
                Nie ryzykował bym uszkodzenia auta. Mimo wszystko. Ale nie lubię
                kierowców, któży traktują mnie jak frajera i nie sznuja mojego czasu
                z premedytacja jadąc do samego skrzyżowania omijając korek a
                następnie wpycha się. Mniejsza o motywacje i powody takiego
                zachowania.
                Nie przesiąde się na komunikację miejską bo mimo wszystko jadąc
                samochodem zyskuję dziennie około 1 godz.

                Pewne jest jedno. Jeśli sami sobie nie pomożemy nikt nam nie pomoże
                a w każdym razie nie szybko.

                A stres i zdenerwowanie ... zanim wsiądę do samochodu biorę coś na
                uspokojenie. POtem nie jest straszny żaden korek, żadna zawalidroga.
                POprostu nic. Ciśnienie mi się nie podnosi.
      • momy dokłądnie to samo jest notorycznie na Saskiej 05.09.08, 14:43
        Tyle że nie tylko w czasie remontu, a okrągły rok. Efekt jest taki, że zamiast
        wieźć dziecko do szkoły 10 minut, wiozę je 25, bo stoję grzecznie w kolejce i
        powtarzam sobie, ze nie ulegnę powszechnemu chamstwu "narodu wybranego" i nie
        skorzystam z ich metody. Jedyną moją zemstą jest niewpuszczanie żadnego
        przyuważonego cwaniaczka
        • moim_skromnym_zdaniem Re: dokłądnie to samo jest notorycznie na Saskiej 05.09.08, 15:12
          Myślę, że gdyby kierowcy byli na tyle solidarni i nie wpuszczali takich buraków to w końcu by przestali się po chamsku wpychać. Mogę zrozumieć sytuację kiedy ktoś jest obcy na tym terenie i mogą mu się pomylić pasy ruchu-wówczas bez problemu przepuszczam, ale ktoś z rejestracją KR... nie ma u mnie szans. Kiedyś jeździłem samochodem z zagraniczną rejestracją i kierowcy byli w stosunku do mnie nadzwyczaj uprzejmi, ale nigdy nie wykorzystałem tego, żeby skrócić sobie czas przejazdu przez miasto (nie znaczy to, że jestem wzorem kultury,ale się staram szanować innych i oczekuję tego samego).
      • Gość: krakus Re: Kierowcy sami korkują Kraków IP: 12.71.21.* 05.09.08, 17:21
        W pelni podzielam opinie o chamstwie krakowskich kierowcow. Wciskanie sie przez
        slepo konczacy sie pas to nagminna praktyka i czesto chcialoby sie takiego chama
        potraktowac wgniotem drzwi. Jednakze niestety ta praktyka nie pomoze, bowiem
        winny jest zawsze pojazd z tylu (czyli wkurzonego kierowcy) o czym radze pamietac.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka