Gość: SEVEN
IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl
05.11.03, 19:19
fajny film, mowiac krotko :) brakuje klimatu pierwszej czesci, ale
pojedynki neo-smith i morfeusz, trinity i serafin vs zbiry merowinga sa
naprawde jak w starej dobrej jedynce... bitwa o zion jest niesamowita,
jedyne co moze ja przebic to batalistyka w trzeciej czesci wladcy
pierscieni, narazie nie ma chyba nic bardziej efektownego... zakonczenie
niektorych watkow mnie rozczarowalo ;( no i szkoda, ze tak malo monici
belucci !!!:)