Gość: Clint
IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl
19.11.03, 09:36
Nieumundurowani policjanci z "drogówki" skontrolowali 34 mikrobusy jeżdżące
na trasie Kraków - Wieliczka. Funkcjonariusze wsiadali do tych aut jako
normalni pasażerowie, obserwowali jazdę kierowców i potem po dojechaniu do
celu rozliczali prowadzących. Efektem tego jest 10 mandatów, dwie decyzje
administracyjne i zabranie jednego dowodu rejestracyjnego.
O ile stan techniczny busów wożących pasażerów na podmiejskich trasach jest
zdecydowanie lepszy, o tyle nadal wiele zarzutów jest wobec przestrzegania
przez ich kierowców przepisów o ruchu drogowym. Dlatego kolejne takie
działania rozpoczęły się w tajemnicy we wtorkowy ranek. - Nasi policjanci w
cywilu kontrolowali przede wszystkim pojazdy jeżdżące na trasie do
Wieliczki, co prawda wielu prowadzących zostało ostrzeżonych przez kolegów,
ale zamierzamy takich kontroli robić więcej i to na różnych trasach -
zapowiada podinspektor Ryszard Grabski, naczelnik Sekcji Ruchu Drogowego
krakowskiej policji. - Tym razem nałożyliśmy 10 mandatów, przede wszystkim
za niestosowanie się do znaków i sygnałów oraz za braki w wyposażeniu.
Jak opowiada jeden z kontrolujących funkcjonariuszy, największego pecha miał
kierowca mikrobusa, w który jechał - odebrał telefon komórkowy z
ostrzeżeniem o policyjnej akcji i przez część trasy na cały głos przekonywał
swego rozmówcę, że na pokładze jego auta gliniarze nie mają szans. Okazuje
się, że mieli - dostał m.in. 100-złotowy mandat za niedozwoloną rozmowę
przez telefon w czasie jazdy.
Najczęściej stwierdzanymi przez policjantów uchybieniami popełnianymi przez
kierowców mikrobusów było zatrzymywanie się w miejscach niedozwolonych, w
celu zabrania lub wysadzenia pasażerów. Niektórzy bardzo często robili to
gdzie popadnie, czyli na światłach, na skrzyżowaniu czy blokując drogę.
Mimo, że zgodnie z wydaną koncesją na takie usługi mają wyznaczone miejsca
przystankowe. - I dlatego będziemy to tępić, bo to ogromne zagrożenie. We
wtorek sprawcy dwóch najbardziej drastycznych takich przewinień otrzymali
decyzje administracyjne na podstawie Ustawy o transporcie drogowym, co
oznacza karę nawet w wysokości 3 tys. złotych - podsumowuje podinsp. R.
Grabski.
(MADE)