Dodaj do ulubionych

Ksero studia, ksero studenci

    • Gość: karate_uep Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.piastlan.net 18.03.09, 14:20
      Artykul ukazuje naga prawde o studentach. Jestesmy smierdzacymi leniami, bo
      system edukacyjny nas tak wychowal. Zostalismy rozpuszczeni przez sciagi,
      kserowki, zwolnienia od rodzicow i samych wykladowcow, ktorzy nie potrafia
      sluchac i otworzyc sie na studentow. Popatrzmy na Skandynawie, Niemcy,
      USA...moze od nich sie czegos nauczymy.
    • Gość: studentka-poznan Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.09, 14:37
      ja kseruje niektore skrypty bo tak jest taniej,nie pracuje i mam 3
      mlodszego rodzenstwa a poza tym niby dlaczego mam dac zarobic
      profesorowi ktory co rok publikuje nowe wydanie swojego "dzieła"?
      Poza tym spedzam duzo czasu w bibliotece i czytelniach,jak wiekszosc
      moich znajomych ze studiow,nie wiem z jakimi studentami miala do
      czynienia autorka tego tekstu ale chyba jej doswiadczenie to tylko
      ilość lat a nie ich jakość..widać kiepskich studentów spotykała.
      Wszyscy moi znajomi przesiaduja po bibliotekach jak trzeba a jak nie
      trzeba to kseruja bo po to jest ksero.I jeszcze jedno-wiecie kto
      czyta najmniej?Intelektualiści i ludzie wykształceni. Zapytajcie
      przecietnego wykładowce co ostatnio czytał. Nie co musiał przeczytac
      tylko co przeczytał dla siebie?
    • Gość: nina Ksero studia, ksero studenci IP: *.kpylaajakaista.net 18.03.09, 14:37
      Studia w Polsce nie wymagają żadnego wkładu własnego. Skoro na egzaminie
      wystarczy wiedza z notatek, to po co szukać więcej?? Wprowadzenie obowiązkowych
      wykładów jest dobrym rozwiązaniem, ale przy zmniejszeniu liczby godzin
      spędzonych na auli/sali i.t.d..
      W uczelniach europejskich każdy przedmiot dzieli się na wykłady, ćwiczenia i
      pracę własną ;) studenci spędzają mniej czasu na zajęciach a więcej w bibliotece.
      Sama jestem studentką, która z nadmiaru wolnego czasu zaczęła drugi kierunek.
      Przedmioty na studiach zmieniają nazwy ale nie zawartość, ile czasu można
      spędzić na naukę tego samego? W połowie 2 roku przestajesz pozyskiwać nową
      wiedzę, a zaczynasz utrwalanie tej już nabytej...
      Może warto popatrzyć na inne kraje i wprowadzić zmiany w systemie nauczania?
      Na Erasmusie spotkałam ludzi z różnych zakątków świata i system naszego
      szkolnictwa zbliżony był do Nigeryjskiego ;)
    • Gość: wlkp świat humanistów IP: 150.254.121.* 18.03.09, 14:46
      Ciągle widziana w mediach perspektywa humanisty. Studia na przedmiotach
      ścisłych większych uczelni nie wyglądają tak jak ta Pani pisze...
    • Gość: siostra lekarza tylko medycyna to prawdziwe studia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.09, 15:09
      Tylko medycyna to prawdziwe studia!!!

      Zajęcia są codziennie cały rok. Tu nie można mieć nieobecności!! Jak
      jest - trzeba odrobić w weekend/święto na dyżurze lekarza
      prowadzącego lub odpowiedzieć.

      Co tydzień - do trzech są kolokwia z przerabianego materiału.

      Sa wejściówki czasami co tydzień jak zaczyna się nowy przedmiot
      kliniczny.
      Jedna książka na przedmiot kilkusetstronicowa nie wystarczy. I
      trzeba ją opanować do kolokwium.

      A ponadto w sesji zimowej i letniej są egzaminy. Żeby do nich
      podejść trzeba mieć wszystkie kolokwia + często egzamin praktyczny
      już zaliczony.

      W dodatku miesiąc wakacji poświecamy na praktyki na oddziałach
      szpitalnych. Praktyki sa bezpłatne.

      I co - medycyna to takie luźne studia? Tak teraz zazdrościcie
      lekarzom??
      • Gość: ad Re: tylko medycyna to prawdziwe studia IP: *.chello.pl 18.03.09, 15:34
        Pokłon nauce, a nie szarlatanerii

        Za 10 - 15 lat prawie każdy obywatel Unii będzie posiadał
        komputer osobisty , który na bieżąco monitorowałby jego stan zdrowia
        dostarczając do Centrali alarmujące dane o jego stanie zdrowia
        oraz przedsięwzięcia, które należy podjąć. Większość skomplikowanych
        zabiegów (operacyjnych szczególnie) dokonywać będą roboty przy
        współudziale specjalistów z dziedzin techniki ,biologii, fizyki,
        medycyny. Konował tradycyjny będzie tylko pielęgniarzem, a czasem
        tylko krojczym i krawcem w drobnych sprawach chirurgicznych.





        Z durakami (?) się nie polemizuje. Szaman w buszu afrykańskim
        też leczy. Bez nauki i techniki nie ma medycyny. Lekarze są właśnie,
        jeśli nie cyrulikami, to szamanami. Dostają do ręki narzędzia ,
        diagnostykę i leki- dzieło ludzi nauk ścisłych ( np. fizyki ,chemii,
        biologii) oraz techniki. Nawet nie są w stanie je właściwie
        spożytkować. Bez płuco - serca, innej aparatury, wytworów chemii,
        nie istniałaby kardiochirurgia. Pan M.G. był tylko dobrym krojczym i
        krawcem od serca.




        "Hobbistycznie leczę ludzi w szpitalu klinicznym" - tak od
        niechcenia, eksperymentując, bawiąc się. Przecież pacjent- nie na
        darmo- w naszym nazewnictwie określany jest jako jednostka
        chorobowa, przedmiot moich profitów, bo czynię wobec niego "usługi,"
        czasem dobre, często kiepskie- nie ze złej woli tylko z niewiedzy
        mojej albo niedostatków nauki, albo zrządzenia wyniklego z praw
        natury. Bóg tylko wie, bo korporacja nie ujawnia naszych tajemnic,
        skrycie chowanych pod ziemią.

      • Gość: WS Re: tylko medycyna to prawdziwe studia IP: 213.146.172.* 18.03.09, 15:46
        Interesujace spostrzeżenie, Studiowałam zarządzanie i oprócz
        kiniecznych w wakacje praktyk moglabym powiedzieć to samo. Dodtakowo
        powiem, ze przynajmniej na medycynie jesteś w stanie czarno na
        białym wykazać swoją wiedzę. To czego sie nauczysz determinuje
        wyniki, a w moim przypadku często było tak, że zaliczenie egzaminu
        zależało od humoru wykładowcy a nie napisanego egzaminu. Poza tym u
        nas żeby wogóle po studiach znaleźć pracę to to w trakcie trzeba już
        pracować. Czyli zamiast miesięcznych praktyk musisz pogodzić 40
        godzinny tydzień pracy, z takim samym studenckim, a o wakacjach
        możesz zapomnieć.
    • Gość: Gość Studia to biznes IP: *.mofnet.gov.pl 18.03.09, 15:10
      Jednym z problemów jest to, że uczelnie wyższe by móc przyjąć na
      kierunki dla nich dochodowe (zaoczne studia płatne) muszą spełnić
      warunek liczby studentów na studiach dzinnych (nie płatnych).
      Ci co studiują dziennie są statystami dla tych, których uczelnia
      sobie ceni i z których ciagnie kasę.
      Studenci dzienni nie mogą być oblewani, maleje ilość egzaminów
      komisyjnych z którymi nikt się nie chce mordować za darmo (za
      dodatkowy czas pracy nie płacą). Łatwiej jest postawić 3 niż męczyć
      się z dodatkowymi kolokwiami, sprawdzaniem, lataniem na poprawki.
      Trzeba być już kompletnym matołem i leserem żeby totalnie podpaść
      wykładowcy, doprowadzić go do pasji i wymusić komisa.
      • Gość: WS Re: Studia to biznes IP: 213.146.172.* 18.03.09, 15:55
        No cóż zgadzam się z pierwszą częscią wypowiedzi. Ale to nie prawda,
        że studenci studiów dziennych nie mogą być oblewani. Bo tylko w
        momencie przyjmowania studentów z danego rocznika liczba studentów
        np wieczorowych nie może przekraczać liczby z dziennych, ale potem
        już nie ma takiego wymogu. Więc wielokrotnie spotkałam się z bardzo
        niekorzystnym traktowaniem studntów studiów dziennychm, ponieważ
        dana uczelnia robiła wszystko by ich przesunąć na opcję dla nich
        odpowiednia, czyli płatną. Innymi słowy nie ma komisów, bo
        niezależnie od tego co powiesz czy napiszesz i tak cię obleją. A
        zasada egzaminów komisyjnych jest prosta, jak nie zaliczysz
        wylatujesz z uczelni. Natomiast jak nie zaliczysz poprawkowego
        zawsze możesz sie przenieść na studia wieczorowe lub zaoczne.
    • wirika Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci 18.03.09, 15:45
      Szanowna Pani Doktor jest chyba sfrustrowana, może jakiś wpływ ma na to fakt,
      że po 30 latach kariery nauczyciela akademickiego większość ludzi dochodzi do
      'hab.' przed 'dr'? Przychodzi mi jeszcze do głowy, że większość studentów UP,
      czyli macierzystej uczelni Autorki, faktycznie mogła trafić tam nieco z
      przypadku, nie dostawszy się np. na filologie o specjalności ogólnej, a nie
      nauczycielskiej.
      Co do "przywiązywania studentów do godzin WF i języków" - grupy na WF można
      zmienić, zaliczyć przedmiot w trakcie obozów sportowych czy działając w AZSie;
      uznawanie certyfikatów językowych i egzaminy eksternistyczne z lektoratów są
      na porządku dziennym.
      A ten zły student, co to "nie studiuje, nie siedzi w bibliotece, nie wyszukuje
      wiedzy" - no koszmar po prostu! Bezczelny, nie próbuje się dobić do jedynego
      egzemplarza książki, jaki ma biblioteka, tylko szuka źródeł alternatywnych,
      albo, o zgrozo, korzysta z Questii czy innych bibliotek internetowych,
      oferujących naprawdę dobre publikacje angielskojęzyczne. Chociaż nie, według
      Autorki to wcale nie tak, przecież ten "statystyczny" student (co to w ogóle
      jest "statystyczny" student? co drugi, co trzeci?) ściąga bezwstydnie z
      Internetu. Ciekawe, czy Pani zdaje sobie sprawę, że oskarża tym sformułowaniem
      owego "statystycznego studenta" o plagiat, czyli kradzież własności
      intelektualnej, a zatem przestępstwo?
      O, i jeszcze jeden kwiatek w postaci obowiązowych wykładów. Mam nadzieję, że
      pomysł ten nie zrodził się w głowie Autorki ze względu na niską frekwencję na
      prowadzonych przez nią zajęciach, proponowałabym Jej jednak wizytę na
      interesującym wykładzie, prowadzonym przez specjalistę, najlepiej pasjonata
      swojej dziedziny. Z doświadczenia mogę zapewnić, że na takich wykładach liczba
      studentów zapisanych i obecnych bardzo się różni, ale zauważalnie większa jest
      ta druga.
      • Gość: cin Re: Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: 213.25.91.* 19.03.09, 10:24
        tumanie!
        jeżeli już to pisze się dr hab a nie hab dr

        wróć do swojej zawodówki i nie zabieraj głosu w dyskusji wybitnie ponad twoim
        poziomem
    • lieft Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci 18.03.09, 15:51
      Studenci polscy to hołota, dziewuchy rozwydrzone do poziomu swojej waginy,
      myślą tylko o facecie, którego koniecznie muszą złowić do wyra, te bardziej
      zapobiegliwe kombinują, żeby to był ktoś na dłużej, czyli polują na męża. Po
      to im są studia. Faceci...hehe, chłopczyki mający totalnie nasrane we łbach,
      patrzą gdzie tu zakisić ogóra, zalać ryja, najchętniej na proszonym, czyli za
      free, no i jak przejść przez te studia bez trudu, czyli bez zdobywania wiedzy,
      tylko przez zaliczenia.
      Tolerują to wszyscy tzw pedagodzy uczelniani, cała oświata, w końcu oni też
      żyją z tych lumpów studenckich.

      Co mi się kojarzy, jak na nich patrzę? Są debilami. Tyle w temacie.
    • Gość: Arthur Ksero studia, ksero studenci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.09, 16:04
      Pani doktor niech, nie pisze Pani artykułu w oparciu tylko o swoja
      uczelnie, bo jest to bardzo krzywdząca opinia.

      "Dzisiejszy student myśli przede wszystkim o znalezieniu dobrej
      pracy"

      A o czym ma mysleć, o podrużach do dzikich krajów, czy o niebieskich
      migdałach, to chyba dobrze że młodzi ludzie myśla poważnie o swojej
      przyszłości.

      "koledze leczonemu w szpitalu nie pożycza się notatek"

      może na Pani uczelni studjuja same snoby, ale umnie na PW nigdy nie
      miałem problemu z pozyczeniem notatek czy pytań na egzaminy z
      ubiegłych lat, studenci pomagają sobie nawzajem inaczej nigdy by tej
      uczelni nie skończyli.

      "Egzaminy ustne zastąpiono pisemnymi, i to najczęściej testowymi"

      Zapraszam do mnie na uczelnie na egzamin, ciekawe jak rozwiązała by
      Pani problem egzaminu z równań różniczkowych cząstkowych w postaci
      testu.
    • Gość: ZenB Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.09, 18:06
      a czy wszyscy studenci mogą wypożyczyć w jednym czasie potrzebne im książki -=
      czy biblioteka uczelniana i wszystkie inne w Krakowie im to w stanie zapewnić
      - są również dziwni wykładowcy - profesorowie zwyczajni - którymi się
      studentów straszy - ich metody oceniania- np. jak wiesz za dobrze to znaczy,
      że ściągałeś, jeżeli zdałeś test - to czysty przypadek itp
    • Gość: `a Ksero studia, ksero studenci IP: *.microchip.3s.pl 18.03.09, 19:33
      fajny artykul
      "W Polsce nie opłaca się by autorem, a już zwłaszcza początkującym, na jednym egzemplarzu książki może zarobić tyle, ile zarobi na nim właściciel hurtowni czy księgarni. "
      zapomniala pani dodac ze wydawnictwa juz przy podpisywaniu umowy traktuja poczatkujacego autora jak ostatniego frajera :( te szanowane rowniez
    • Gość: soorr Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.chello.pl 18.03.09, 20:22
      Proszę wskazać chociaż jedną uczelnię, chociaż jedną, która w
      obecnym czasie nie jest, swoistego rodzaju biurem notarialnym
      rejestrującym i wydajacym dyplomy ukończenia studiów wyższych i
      licencjatu, ponoć /nie wiadomo dlaczego/ też studiów wyższych. Zaraz
      po przemianach społecznych tym procederem parały się tylko tzw.
      prywatne uczelnie wyższe. A teraz, a teraz wszysccy, bez wyjatku,
      aby kasa, aby kasa. Proszę zobaczyć jaki tam jest, przerażający
      wręcz ścisk, tłok. W razie jakieś biedy /pożaru/, więcej niż połowa
      nie ma żadnych szans, żadnych szans. Niech profesor nie narzeka bo
      za chwilę już nim nie będzie. Przecież Wy wszyscy doskonale o tym
      wiecie produkując magistrów, licencjatów dowoli, kto przyjdzie, oby
      tylko opłacił, oby tylko opłacił. Ot i wszystko. Przecież to
      Wy "oceniacie" cały zasób /zgodnie z programem studiów/ posiadanej
      przez studentów wiedzy. To Wy w końcu "wupuszczacie" tak
      wkształconych specjalistów, że żaden przedsiębiorca nie chce ich
      przyjąć.Jeśli jest inaczej i jeśli znajdzie się ktoś odważny, aby to
      obalić to zapraszam na forum. Nie napisałem tego z "sufitu", nie z
      sufitu.
    • Gość: ja Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.adsl.inetia.pl 18.03.09, 22:19
      Super artykuł. Jak dobrze czasami przeczytać coś mądrego.
    • Gość: punkcik Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: 62.233.211.* 18.03.09, 22:39
      Szanowna Pani Doktor, serdecznie zachecam do zapoznania sie z forma,
      regulaminem i wymogami Uniwersytetu Jagiellonskiego konkretnie kierunku
      biologia. Zareczam Pani, ze w jakims stopniu wroci Pani wiara w to, ze
      studenci o zastraszajaco spadajacym wskazniku inteligencji staraja sie w
      pewnym srodowisku i przy odpowiednich warunkach udowodnic iz walcza o to by w
      oczach takich pesymistow jak Pani wskaznik ten nie spadal drastycznie na leb
      na szyje. Pozdrawiam..
    • Gość: studentka Ksero studia, ksero studenci IP: *.chello.pl 18.03.09, 22:44
      Studiuję na Politechnice dziennie i tak sobie myślę, że artykuł jest napisany
      zbyt jednostronnie. Zapomina się o podejściu wykładowców, którzy jeśli już się
      zjawiają na wykładzie to i tak są średnio do tego przygotowani (oczywiście nie
      wszyscy tacy z powołaniem tez się zdarzają) bo właśnie wrócili z jakiejś
      konferencji lub na jakąś jadą. Studiuję na kierunku który został świeżo otwarty
      i przedmioty są na nim prowadzone pierwszy raz, a wykładowcy przychodzą z
      prezentacjami z innych przedmiotów które mniej lub bardziej pasują do tematu. A
      później dziwi frekwencja na wykładach. Gdyby wykładowca bardziej się przygotował
      to sala sama by się z pewnością zapewniła a tak mało komu chce się siedzieć na
      wykładzie który jest usypiająco nudny i wygląda tak, że wykładowca czyta to co
      wcześniej wypisał na slajdach i tak 2h lub 3h. Myślę, że większość by się szybko
      poddała:)Najgorsze co mnie spotkało wykład odczytany z gazety i to j z dłuższymi
      przerwami ;/ Na szczęście są też wykładowcy z powołania, których słuchanie to
      prawdziwa przyjemność:)
    • Gość: kms Ksero studia, ksero studenci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.09, 23:56
      Zdenerwowała mnie ostatnio jedna sprawa. Studiuję dziennie na drugim roku (nie
      znalazłem niestacjonarnych studiów na moim kierunku), muszę się sam utrzymywać z
      powodu braku pomocy rodziny, cyt: "Nie będziesz mi się w wieku 19 lat opie@#alał
      - do roboty i płać na dom a studia sobie wybij z głowy. Ja mam średnie, ojciec
      ma średnie i jakoś żyjemy! Złamanego grosza od nas nie dostaniesz". O ile na
      pierwszym roku dało się pracować (oczywiście na czarno) aby zarobić te 700-900zł
      na czynsz i życie to na drugim roku po dodaniu lektoratów i obowiązkowych zajęć
      WF (naprawdę po weekendzie harówy potrzeba mi jeszcze biegania po próżnicy)
      łącznie z nieuniknionymi okienkami wychodzi około 48-52h zajęć i dojazdów do
      poszczególnych jednostek uczelni. Pracować mogę jedynie w weekendy, cud że szef
      idzie mi na rękę i zarabiam około 300zł co ledwo starcza na czynsz bez
      rachunków. Coraz bardziej zapożyczam się u znajomych, nie wiem jak to dalej będzie.
      Ostatnio dowiedziałem się o pilotażowej akcji dofinansowania kierunków
      zamawianych, miała to być kwota, bagatela, 1000zł co miesiąc dla połowy
      najlepszych studentów. Średnią mam jedną z wyższych na roku więc zadowolony
      chciałem złożyć podanie... i okazało się że nie mogę stypendium otrzymać,
      ponieważ studia rozpocząłem w roku akademickim 2007/08 a nie 2008/09 i mnie
      stypendium nie dotyczy. Czy ktoś może mi wytłumaczyć w czym student z roku 08/09
      jest lepszy od studenta z roku 07/08?
    • Gość: www gieldapytan.pl IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.09, 00:20
      antwort.
    • Gość: NoolaN Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.sggw.waw.pl 19.03.09, 00:28
      Moim skromnym zdaniem autorka tekstu ma odrobinę racji, ale ja zacząłbym
      przede wszystkim od kadry naukowej, a nie od studentów. Idąc na studia,
      spodziewałem się, że w końcu zacznę uczyć się czegoś co mnie wciągnie, czegoś
      co będzie miało sens, czegoś co mi się w życiu przyda... Jak bardzo się
      myliłem przekonałem się już w pierwszym semestrze, gdzie jedynym przydatnym
      przedmiotem okazała się matematyka, a jedynym wykładem prowadzonym z pasję i
      jak należy okazały Technologie Informacyjne!!! Był to jedyny wykład prowadzony
      ciekawie, sensownie i uczący logicznego myślenia. Prowadzący potrafił
      przekazać wiedzę żartując, rysując, rozwiązując zadania w ciekawy sposób. Na
      taki wykład chodziło się z przyjemnością, z kolei wszystkie inne były
      prowadzone w sposób możliwie nieatrakcyjny i nudny, były usypiające,
      prowadzący mówili monotonnym głosem i często sami potrafili zgubić się we
      własnych myślach. Większość z nich preferowała wykład na zasadzie, usiąść,
      odpalić PowerPointa i przeczytać formułki przedstawione na slajdach...
      Częstokroć zdarza się też, że profesorowie, czy doktorowie, mają studenta za
      śmiecia i nie mają ochoty, na żadną współpracę, a nawet wrzeszczą, walą rękoma
      w biurka i obrażają studenta bez powodu... Zdarzają się i takie perełki wśród
      wykładowców, którzy w literaturze podają publikacje książkowe z lat 60 czy 80,
      uważając jednocześnie, że wiedza w nich zawarta łącznie z danymi jest po
      prostu niezbędna i żadne nowe, bardziej nowoczesne i przystosowane do obecnego
      stanu publikacje ich nie zastąpią... Znajdują się też tacy, którzy maja
      swojego idola (którym są częstokroć oni sami!!!), którego należy bezbłędnie
      rozpoznawać na jego zdjęciu z dzieciństwa, wiedzieć jakie uczelnie ukończył,
      znać jego publikacje chodź to wszystko ma się nijak do kierunku, który akurat
      studiujemy...
      Zatem pozwolę sobie zadać pytanie, czy nie powinniśmy zacząć od kadry
      akademickiej? Moim skromnym zdaniem, osoby wykładające na uczelni częstokroć
      nie powinny się na niej znaleźć, gdyż zwyczajnie nie nadają się do pracy,
      którą wykonują. Podstawowym problemem wśród tych ludzi jest fakt, że nie
      potrafią przekazać posiadanej wiedzy w sposób zrozumiały, a co dopiero
      przyjemny, miły i ciekawy. Druga sprawa to karygodne zachowanie i brak kultury
      u niektórych z nich, nauczyciel powinien uczyć nas kultury, a nie mieszać z
      błotem, trzecia sprawa, niech profesorowie zdejmą klapki z oczu i poszerzą
      sobie kąt widzenia, bo fakt, że ich przedmiot jest realizowany na danym
      kierunku, nie znaczy, że jest on najważniejszy, o zgrozo, często jest wręcz
      zbędny!!! Następnie zastanowiłbym się, po co większość wykładów jest
      realizowana? Czy to nie jest wywalanie pieniędzy w błoto? Większość informacji
      jest i tak powtarzana na ćwiczeniach, a i tak dopiero przy wykonywaniu zadań
      można zrozumieć o co chodzi. Tak więc czysta teoria którą serwują nam
      wykładowcy mogłaby być swobodnie zastąpiona krótkim i treściwym skryptem, za
      który wolałbym zapłacić 15zł, bo i tak zapłacę te pieniądze za ksero, gdyż nie
      mam ochoty marnować swojego czasu usypiając i przepisując kolejne slajdy
      czytane przez wykładowcę...
      Dlatego też droga pani doktor, proszę zacząć realizować swój przedmiot w
      sposób interesujący i zachęcający do poszerzenia wiedzy w jego zakresie, a nie
      wypisywać brednie jaki to student jest leniwy i pasywny we wszystkim co robi.
      Bywałem na takich wykładach, na których mimo bardzo wczesnej, lub bardzo
      późnej pory aule były pełne, niestety takich wykładów i takich wykładowców na
      naszych uczelnia jest jak na lekarstwo.
    • Gość: nombreellos Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: 194.29.137.* 19.03.09, 00:48
      W chwili obecnej jest zdecydowanie za dużo studentów. Większość z nich będzie
      pracowała w zawodach nie wymagającej takiej wiedzy, jaką dają "porządne"
      studia wyższe, więc po co się starać? Jest coraz więcej prywatnych uczelni,
      które w większości mają niski poziom, pozwalają zdobyć tylko dyplom. Jednak
      ile warte są dyplomy takiej "Szkoły wszystkiego najlepszego"?, dla mnie są
      bezwartościowe. Poza tym tracą na tym także państwowe uczelnie wyższe, na
      których poziom jest coraz niższy, bo przyjmują coraz więcej studentów. Po
      prostu trzeba ograniczyć liczbę studentów i to radykalnie, ponieważ obecna
      sytuacja jest bardzo niekorzystna. Nie każdy musi skończyć studia. W
      warsztacie, czy serwisie bardziej cenionym pracownikiem będzie osoba po
      zawodówce, która ma praktyczne umiejętności, niż po studiach wyższych.Ale
      zamieszałem.........
    • Gość: nrafal Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.domainunused.net 19.03.09, 08:13
      Obowiązkowe wykłady? Wolne żarty. Wykłady mają często tak niski poziom, że aż
      czuję się ten przeciekający przez palce czas. Ja studiuję informatykę i wolę
      ten czas poświęcić na rozwój zawodowy realizując różne projekty na zlecenie.
      Wystarczy porządnie skonstruowany egzamin, dobry system obowiązkowych ćwiczeń
      i można nauczyć czegoś studentów. Wolę zdobywać wiedzę z książek niż
      rozwlekłych wykładów.
    • Gość: andrzej Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.03.09, 09:08
      Nawet gdyby wszyscy pilnie uczestniczyli w zajęciach nie zmieni to faktu iż na
      studiach wykładana jest czysta teoria nie mająca wiele wspólnego z wiedzą czy
      raczej umiejętnościami wymaganymi przez pracodawców. Za to odpowiada już
      raczej jaśnie oświecona kadra uczelni.
    • Gość: eso Re: Ksero studia, ksero studenci IP: *.net.autocom.pl 19.03.09, 19:57
      Kobieto a czy Ty wiesz co to są dwa kierunki? Jakie oszczędzanie
      się, czasem czasowo się nie wyrabia, nie wiem jak na tym waszym
      pseudo - uniwersytecie (dla mnie to nadal AP o ile nie WSP) ale na
      tych uczelniach które kształcą ludzi z przyszłością wymaga się
      zaliczeń na ocenę z każdego przedmiotu bardzo rzadko zdarza się wpis
      zal i tego tez nie dostaje się za darmo!
    • Gość: ma_Kserograf Re: Ksero studia, ksero studenci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.03.09, 00:02
      Przymus to podstawa lol

      A pani doktor tez jest ksero doktorem?
      30 lat i gdzie profesor? nie bylo na ksero?
    • Gość: Asia Wykładowca: Ksero studia, ksero studenci IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.03.09, 10:35
      To ciekawe... skończyłam matematykę nauczycielską i mimo wszystko potrafię
      przekazać jej podstawy w sposób ciekawy i skuteczny. A większość z tego
      nauczyli mnie wykładowcy-pasjonaci z mojej uczelni. Matematykę wyższą poznałam
      również, co uważam za obowiązek każdego, kto nosi tytuł mgr mojej uczelni.
    • Gość: dr Ksero studia, ksero studenci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.09, 10:47
      przeczytalam wiekszosc wypowiedzi - coz, studenci zawsze byli
      rozmaici - niestety, ostatnio mam wrazenie, ze jednak wiekszosci NIC
      sie nie chce robic (ach, te zdumione miny, gdy po zakonczonym
      semestrze cwiczen zapraszam na indywidualne zaliczenie, jesli osoba
      nie zabrala ani razu glosu, nie przeczytala zadnej lektury),
      sciaganie stalo sie latwiejsze (alez doceniam zalety internetu) - co
      sprzyja pladze plagaitow (znow zaskoczenie, ze jednak nie zalicze
      pracy, skoro znalazlam jej wieksze partie w sieci i nie byly one
      autorstwa panny studentki); a co do ankiet - doceniam, choc mam
      wrazenie, ze najlepiej wypadaja w nich ci, ktorzy nie wymagaja wiele
      (kogoz student ma pochwalic jak nie X-a, ktory mial tylko polowe
      zajec a i tak wszystkim wpisal piatki)....
      zlosci mnie "zramolenie" kadry, owszem, zlosci fakt, ze ktos mi
      wytyka wakacje (jakie wakacje? to jedyny czas kiedy moge cos
      napisac,spelnic wymagania tzw. pracy naukowej, w ciagu roku - jednak
      dydaktyka pozera wiekszosc czasu)...a najbardziej zlosci mnie to, ze
      nikt sie specjalnie nie przejmuje poziomem nauki - ot, wystarczy na
      proces bolonski i wszystkim juz bedzie milo)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka