flamengista
19.05.09, 10:28
A gdzie spójność strategii marketingu turystycznego?
Mieliśmy ponoć rezygnować z przyciągania taniego turysty, który chce tylko
wypić piwo w Prozacu i zjeść kebaba pod chmurką.
Zamiast tego zapełnić się miały hotele 3,4, a nawet 5-gwiazdkowe, przyciągać
miały Filharmonia, Opera (nowy budynek!), teatry i imprezy kultury... wyższej.
Hasło "zaliczanie" jest fatalne. Pomijając ew. konotacje seksualne, studentom
i tak źle się będzie kojarzyć. Tym samym mówimy do młodego turysty: "zalicz
imprezę w Krakowie jak najszybciej, a potem wracaj do domu". Zaliczenie czegoś
- to krótki incydent, który trzeba jak najszybciej mieć za sobą.
Obawiam się, że za strategią promocyjną Krakowa stoją absolutni dyletanci. Z
resztą nie pierwszy raz kampania zupełnie bez sensu. podobny był pomysł ze
skacowaną Syrenką...