Dodaj do ulubionych

Doręczanie zaproszeń

20.10.09, 23:16
Jeśli taki wątek już był, to z góry przepraszam, nie doszukałam się.

Chodzi mi o formę wręczania zaproszeń. Moim zdaniem przysłanie zaproszenia
pocztą tym znajomym czy krewnym, którzy mieszkają dalej, jest całkowicie
zrozumiałe, normalne i eleganckie. Sama zamierzam tak robić, bo nie uśmiecha
mi się tygodniowa wycieczka objazdowa po Polsce.

Dowiedziałam się jednak od koleżanki, że to dowód złego wychowania, lenistwa
pary młodej, wygodnictwa itd. i że dobrze wychowani narzeczeni wręczają
zaproszenia osobiście podczas wizyty u przyszłych gości. Ach, i że każdy
dostaje swoje zaproszenie poza osobami będącymi w związku nieformalnym - czyli
zapraszamy osobno ciocię Hildę i jej męża wujka Erwina, a ich nastoletnią
córkę zapraszamy "z osobą towarzyszącą".

To jak to jest?
Obserwuj wątek
    • zia86 Re: Doręczanie zaproszeń 20.10.09, 23:25
      No to wszystko zależy. Przyjęte jest, że do dobrego wychowania należy
      wręczanie zaproszeń osobiście. Wyjątkiem są naprawdę dalekie
      odległości, np. zagranica, no albo jak ktoś mieszka na południu a ma
      gości z nad morza.
      My będziemy zaproszenia rozwozić i trochę mamy do przejechania,
      najdalej do Warszawy, wyślemy tylko dwa zaproszenia jedno do Niemiec
      drugie do USA. A tak to wszystko osobiście.
      Z tym zapraszaniem osobnym to też jest różnie. Jeśli zapraszasz młodą
      z osobą towarzyszącą, to rzeczywiście powinna dostać osobne
      zaproszenie a jeśli bez, tzn. że zapraszasz ją z rodzicami jako jedną
      rodzinę. My mamy taki przypadek, mam chrzestnych, przyszywaną
      babcie(matkę chrzestnej) i przyszywanego kuzyna czyli ich syna. No i
      chrzestnych zapraszamy oddzielnie, kuzyna z dziewczyną oddzielnie i
      babcie też oddzielnie.
      Także to wszystko zależy jak chcecie i czy zapraszacie wszystkich z
      osobami towarzyszącymi czy bez.
    • paskud_agg Re: Doręczanie zaproszeń 20.10.09, 23:50
      Moim zdaniem przysłanie zaproszenia
      > pocztą tym znajomym czy krewnym, którzy mieszkają dalej, jest całkowicie
      > zrozumiałe, normalne i eleganckie.

      Jeśli masz daleko do kogoś, wówczas spokojnie możesz wysłać pocztą. Nikt
      przecież o zdrowych zmysłach nie będzie oczekiwał, że przejedziesz się z Gdańska
      do Rzeszowa zapraszać ciocię Wiesię wink

      > Dowiedziałam się jednak od koleżanki, że to dowód złego wychowania, lenistwa
      > pary młodej, wygodnictwa itd. i że dobrze wychowani narzeczeni wręczają
      > zaproszenia osobiście podczas wizyty u przyszłych gości.

      A ta koleżanka już po weselu, czy tylko teoretyczną mądrością się dzieli?
      Przecież nie da się np. zaprosić osobiście (i to jeszcze najlepiej we dwójkę z
      narzeczonym) 30osób rozsianych po Polsce.

      Co do zapraszania osobno czy wspólnie, to zależy...
      Podam przykład taki: dostaliśmy kiedyś zaproszenie, w którym na jednej kartce
      zaproszeni zostali: moi rodzice, mój brat z os. towarzyszącą i ja z os.
      towarzyszącą. I to było nie halo indifferent Uważam, że powinny to być trzy osobne
      zaproszenia.
      Ja natomiast bym nie zapraszała osobno wujka i cioci, tylko małżeństwo w jednym
      zaproszeniu, pary nieformalne też w jednym. No i jak ktoś jest z kimś długo, to
      dowiedziałabym się jak się połówka nazywa. Mnie na przykład byłoby milej, gdybym
      została zaproszona z moim menem wymienionym imiennie, niż ujętym jako "osoba
      towarzysząca", ale nie będę się tego czepiać, bo to już drobiazg smile

      Natomiast postaraj się zachować zdroworozsądkowe podejście, bo na sto procent
      jeszcze nie raz usłyszysz aluzje, że Ci słoma z butów wystaje i nie wiesz jak
      się zachować, bo np. nie zaprosiłaś piętnastoletniej córki swojej kuzynki, albo
      zaprosiłaś ją bez osoby towarzyszącej ;P
      • misself Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 00:18
        Koleżanka jest po ślubie. Miała do objechania jedno województwo.

        Z zapraszaniem osobno chodziło mi o to, że wg koleżanki małżeństwo (ciocia Hilda
        i wujek Erwin) powinno mieć DWA zaproszenia osobne. To niby bardziej elegancko,
        bo według niej pokazuje się wtedy, że nie chce się na zaproszeniach oszczędzać
        (moja reakcja: że CO?!).

        paskud_agg napisała:
        >
        > Natomiast postaraj się zachować zdroworozsądkowe podejście, bo na sto procent
        > jeszcze nie raz usłyszysz aluzje, że Ci słoma z butów wystaje i nie wiesz jak
        się zachować

        Oj, masz rację... Zwykle stosuję zasadę "psy szczekają, karawana idzie dalej",
        ale jestem bardzo drażliwa na punkcie dobrych manier.

        Tylko... ja staram się myśleć właśnie o tych potencjalnych gościach! Żeby im się
        nie zwalać na głowę na weekend tylko z powodu zaproszenia, żeby nie zmuszać ich
        do brania wolnego i konieczności synchronizacji mojego wolnego czasu z ich
        wolnym czasem - a tak się składa, że życie zawodowe obu rodzin jest dość
        nieregularne i tego czasu wolnego naprawdę bardzo mało zostaje...

        Zakładam, że jeśli wypiszę każde zaproszenie ręcznie i wyślę je w ładnej
        kopercie, to goście poczują się wystarczająco dopieszczeni.
        • e.milia Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 10:21
          A ja czytałam, że małżeństwa zaprasza się w jednym zaproszeniu, pary nieformalne
          w dwóch. Ale ja zamierzam pary zaprosić razem, bo czasem nie widzę różnicy
          między nimi, a tymi, którzy są małżeństwem wink
          Jeśli są ze sobą długo, albo ich znam - warto nie o osobie towarzyszącej, tylko
          imię i nazwisko.

          Jak ma się do objechania jedno województwo, to można osobiście, ale jeździć po
          całej Polsce - sobie nie wyobrażam, no chyba że do jakiejś baardzo bliskiej
          rodziny, chrzesnych albo coś w tym stylu.
          My objedziemy prawdopodobnie 2 województwa (moje i narzeczonego) - a i z tym
          będzie ciężko wyrobić się w dwa weekendy, i nie wiem, czy damy radę zaprosić
          wszystkich osobiście (zgrać ich czas wolny z naszym chociażby).
          Oczywiście osobiście doręczymy zaproszenia gościom z Warszawy, bo tu mieszkamy
          na co dzień (ale to głównie znajomi). Goście mieszkający w dalszych częściach
          Polski dostaną raczej pocztą, bo by mi weekendów nie wystarczyło smile ale to
          będzie trochę dalsza rodzina, więc nie widzę problemu.
    • nerri Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 00:01
      Chyba zależy od podejściawink

      Wg mnie wysłanie zaproszeń gościom z Polski(jeszcze rozumem jak
      zapraszamy kogoś z naprawdę daleka,nasz kraj nie jest aż taki
      wielkitongue_out) jest nie na miejscu. Mniej więcej tak jak odesłanie życzeń
      i życzenie dobrej zabawy,przez owych gości(w końcu oni też mogą
      uznać,że za daleko i nie chce im się jechać taki kawałtongue_out)
      Jednym słowem uważam,że zaproszenia mogą być doręczone poczta tylko
      w wyjątkowej sytuacji(i nie powinno się skończyć tylko na
      wysłaniu,ładnie zadzwonić i wyjaśnićtongue_out).I mogą byc odebrane jako
      wyraz lekceważenia,wygodnictwa,pójście po lini najmniejszego oporu i
      lekkie olanie gości...ale to moje zdaniewink
      My się sprężyliśmy,poświęciliśmy nasze wolne weekendy i
      porozwozilismy zaproszenia(Z Łodzi...Warszawa,Kraków,Gliwice i
      okolice,Okolice Lublina itd)
      Tego osobnego zapraszania nie rozumiem...pary i małżeństwa zapraszam
      razem,na jednym zaproszeniu. U mnie granicą zapraszania z osobąś
      tow. była pełnoletnośćiwink Doszłam do wniosku,że 15letnia kuzynka
      nawet jak kogoś ma to dla mnie jest jeszcze dzieckiemtongue_out
      • zia86 Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 00:22
        Zgadzam się z Nerri. smile Wysyłanie zaproszeń gościom w Polsce jest
        troszkę nie bardzo, no chyba, że naprawdę ma się 300 osób rozsianych
        po całej Polsce, albo trzeba zaprosić kogoś z nad morza jak się
        mieszka w górach. Ale w innym wypadku to się przecież na weekend
        można wybrać i przy okazji zaprosić, to nawet elegancko z dawno
        niewidzianą rodziną czy przyjaciółmi się przed weselem spotkać. smile
        Z tym zapraszaniem osobno to chyba chodziło, że małżeństwo osobno a
        ich potencjalną córkę z osobą towarzyszącą osobno. I w takim wypadku
        też uważam, że powinny być osobne zaproszenia. Jeśli bez osoby
        towarzyszącej, czyli, że dziecko traktujemy jak dziecko to razem, ale
        wymienić z imienia i nazwiska wypada. smile
        • lili-2008 Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 09:09
          zia86 napisała:

          > Ale w innym wypadku to się przecież na weekend
          > można wybrać i przy okazji zaprosić, to nawet elegancko z dawno
          > niewidzianą rodziną czy przyjaciółmi się przed weselem spotkać. smile

          Tak, to faktycznie bardzo elegancko zwalić się komuś na cały weekendbig_grin
          Ja dziękuję, nie zawsze mam ochotę na gości, weekendy dla mnie są aby odpocząć
          po tygodniu ciężkiej pracytongue_out Wolałabym dostać zaproszenie pocztą i wcale bym się
          nie obraziła.
          • zia86 Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 11:22
            No jeśli w ten sposób na to patrzeć to rzeczywiście. Ja tam lubie gości
            i ludzi i zawsze mam dom otwarty to inaczej na to patrze. No ale nie
            chciałabyś spotkać się z kimś bliskim przed weselem? Bo ja oczywiście
            zakładam, że zapraszamy ludzi na których naprawdę nam zależy a nie tych
            których wypada.
            • lili-2008 Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 11:36
              Ja też lubię gości i ludzi, ale czasami po tygodniu pracy nad ważnym i (jak
              zawsze) superpilnym projektem jestem tak wykończona, że nie mam ochoty na
              niczyje odwiedziny. Ty Zia nie pracujesz, więc nie masz zielonego pojęcia o tymsmile
              Swoją rodzinę zapraszałam osobiście, ale tak jak pisałam, dlatego, że nie miałam
              do nich daleko. Gdybym musiała się tłuc kilkaset km to odpuściłabym sobie, nawet
              jeśli byłoby fajnie się spotkać.
              Zapraszanie gości wcale nie jest takie przyjemne i szybkie. Po weekendzie, kiedy
              zaprosiliśmy większość osób padłam nieprzytomna na łóżko. Każdy mieszka w innej
              części miasta, każdy częstuje herbatką, kawką, soczkiem, lodami, ciastem.
              Niedobrze mi już było pod koniec dnia. I jeszcze jechać z zaproszeniem na drugi
              koniec Polski?

              Fajnie, że Wy będziecie mieć czas i ochotę na jeżdżenie po Polsce. Mam nadzieję,
              że gospodarze nie będą chcieli akurat sobie odpocząć po pracy tylko jakoś tak
              będzie im głupio Wam o tym wspomniećbig_grin
            • misself Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 12:00
              Spróbuj teraz wyjść z siebie i stanąć obok, Zia, i pomyśleć, że nie wszyscy
              myślą tak jak Ty...

              A co do zapraszania, to jak raz planuję zaprosić niewiele osób (łącznie ok. 40),
              tylko najbliższą rodzinę - to jednak nie znaczy, że to są moi bliscy w sensie
              dosłownym i gdyby nie to, że wiem, że byłoby im przykro, to wysłałabym im tylko
              zawiadomienie o ślubie.

              Nie mogę zaprosić tylko tych, na których mi zależy smile
              • zia86 Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 12:07
                Nie no jasne, ale ja raczej myślałam nad takim czymś, że to goście do
                których się jedzie wybierają odpowiednią dla nich czas i miejsce
                spotkania. Właśnie żeby uniknąć sytuacji kiedy jest się zmęczonym i
                chcę się odpocząć a tutaj goście się zwalają. smile
                Nie wiem też czemu pokutuje taki pogląd, że wszystkich trzeba
                zaprosić w jeden weekend, albo w jakimś krótkim odstępie czasu. My
                będziemy zapraszać na 5 miesięcy przed, żeby spokojnie zdążyć i
                właśnie wybrać odpowiednie dla gości terminy przyjazdu. Przecież
                nawet jeśli z kuzynkami narzeczonego z Warszawy się umówimy, że
                jedziemy w ten weekend a one nam zadzwonią w piątek, że miały ciężki
                tydzień i żeby to przełożyć to nic się nie stanie. Trzeba takie
                rzeczy komunikować, to jest normalne.
                Ja tylko mówię, że przyjęło się osobiście zapraszać i że jeśli jest
                możliwość to fajnie by było. Jeśli jednak wiesz, że rodzina się nie
                obrazi jak dostanie zaproszenia pocztą, to nie widzę problemu.
                • misself Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 12:24
                  zia86 napisała:

                  Przecież
                  > nawet jeśli z kuzynkami narzeczonego z Warszawy się umówimy, że
                  > jedziemy w ten weekend a one nam zadzwonią w piątek, że miały ciężki
                  > tydzień i żeby to przełożyć to nic się nie stanie.

                  Pod warunkiem, że Ty i narzeczony nie wzięliście specjalnie na ten wyjazd urlopu
                  wcześniej.

                  > Nie wiem też czemu pokutuje taki pogląd, że wszystkich trzeba
                  > zaprosić w jeden weekend, albo w jakimś krótkim odstępie czasu.

                  Wyobraź sobie, że przez 3 miesiące co weekend jedziesz w inne miejsce Polski...
                  Ja lubię podróżować, ale coś takiego by mnie wykończyło, nie wspomnę o kosztach
                  takiej podróży, które są naprawdę spore.
                • lili-2008 Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 12:42
                  Zia, 5 m-cy to za wcześnie na zapraszanie. Kiedyś czytałam, że powinno się
                  zapraszać najwcześniej 2-3 m-ce przed, a najpóźniej 3 tygodnie przed ślubem.
                  Co do osobistego/pocztowego zaproszenia proponuję zapoznać się z poniższym linkiem.
                  Zapraszanie
                  wg Savoir-Vivreu


                  Skoro tak elegancko wszystko robicie wypadałoby znać podstawowe zasady bon tonu.
                  • lili-2008 dodam, że 21.10.09, 12:45
                    gdy ślub organizuje się w ciągu kilku m-cy, a nie 2 lat nie da się przeznaczyć
                    kilku weekendów na zapraszanie gości...
                    I oczywiste jest dla mnie, że umawiamy się na spotkanie z zapraszanymi osobami,
                    ale czasem zdarza się, że jak w poniedziałek spotkanie nam jak najbardziej
                    pasuje tak już w piątek okazuje się, że jednak nie mamy na nie ochotytongue_out
                    • nerri Re: dodam, że 21.10.09, 23:38
                      Nawet gdy slub organizuje się w ciągu kilku miesięcy DA SIĘ zaprosić
                      gości osobiściewink

                      I będę sie upierać,że zapraszanie pocztą gości z Polski(bo wg mnie w
                      granicach kraju nie ma pojęcia daleko,Polska to nie jest aż taka
                      dużatongue_out)nie jest eleganckie i gość ma prawo poczuc sie lekko urażony.

                      Doręczanie osobiście to koszty ale wesele ogólnie łączy się z
                      kosztami.Pozatym dla gościa wesele to tez koszty...ciekawe której PM
                      byłoby przyjemnie dowiedzieć się,że gość się nie zjawi "bo koszty"
                      albo "bo w weekend chce odpocząć a nie jeździć"tongue_out
                      • lili-2008 Re: dodam, że 22.10.09, 08:32
                        Nerri, myśl jak chcesz i proszę bardzo, upieraj się przy swoim. Co i tak nie
                        zmienia faktu, że wysłanie zaproszeń pocztą dalszej rodzinie, znajomym jest jak
                        najbardziej dozwolone, akceptowane i eleganckie z punktu widzenia zwyczajów
                        towarzyskich. Upieranie się, że coś jest nieeleganckie, gdy zasady SV mówią
                        inaczej jest bez sensu. SV to sztuka życia i postępowania. Ogólnie przyjęte
                        normy kultury osobistej.
                        Jednak wiem, że Ciebie nie przekonam, a i Ty mnie nie przekonaszsmile
                        • nerri Re: dodam, że 23.10.09, 22:57
                          Dozwoloonje i akceptowalne i wymuszone przez czasy.
                          Ale wymuszone jest też wiele innych mało eleganckich rzeczytongue_out

                          Nawet SV dopuszcza doręczanie pocztą jednocześnie twierdząc,że
                          osobiste jest eleganckie,pocztą można w ostatecznościtongue_out
                          • lili-2008 Re: dodam, że 23.10.09, 23:04
                            Wg SV osobiste jest eleganckie w przypadku najbliższej rodziny, mieszkającej blisko, natomiast gdy goście mieszkają daleko równie eleganckie jest wysłane pocztątongue_out
                            • nerri Re: dodam, że 23.10.09, 23:08
                              Domyślam się,że babci albo starszej ciotce dla których byłoby to
                              napewno nieeleganckie i lekceważące też wysłałabyś zaproszenie
                              pocztą?smile

                              One znają inny SVwink
                              • lili-2008 Re: dodam, że 23.10.09, 23:14
                                A skąd wiesz jaki SV one znają? SV aż tak bardzo się nie zmienia z czasem. Wyobraź sobie, że moja babcia ma wiele zaproszeń nadesłanych telegramem albo listem. Z dawnych lat. Moim zdaniem to teraz jest takie "aliganckie" zwalanie się wszystkim po kolei w ich wolny weekend do domu (najlepiej w porze obiadowej)big_grin
                                Dla mnie EOT, bo nigdy nie dojdziemy do konsensusu, a drzeć kotów mi się nie chce (wystarczy, że jeden drze mi się właśnie nad uchemwink).
                                Pozdrawiambig_grin
                                • nerri Re: dodam, że 23.10.09, 23:17
                                  Wiesz...ja zapraszałam tylko tych dla których moja wizyta jest miła
                                  a nie jest zwalaniem sięwink

                                  I może tu jest różnicawink

                                  Ja również pozdrawiamwink
                      • misself Re: dodam, że 22.10.09, 10:41
                        nerri napisała:
                        > Doręczanie osobiście to koszty ale wesele ogólnie łączy się z
                        > kosztami.Pozatym dla gościa wesele to tez koszty...ciekawe której PM
                        > byłoby przyjemnie dowiedzieć się,że gość się nie zjawi "bo koszty"
                        > albo "bo w weekend chce odpocząć a nie jeździć"tongue_out

                        Ja bym zrozumiała oba wytłumaczenia. Oczywiście, nie byłoby mi przyjemnie, ale
                        jeśli wiedziałabym, że kogoś naprawdę nie stać na przyjazd na mój ślub -
                        chociażby dlatego, że stracił pracę, co się obecnie często zdarza - albo ma
                        jakiś totalny zapierdziel w pracy - co też się zdarza, zwłaszcza jak się ma
                        własną firmę - to bym zrozumiała.

                        Zaproszenie to dla gościa zaszczyt, ale też kłopot, czasowy i finansowy. Trzeba
                        być wyrozumiałym, inaczej inni nie będą wyrozumiali dla nas.
                  • agawa48 Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 12:49
                    Podałam ten sam link parę minut temu ;P
                    • lili-2008 Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 12:53
                      hehe, nie zauważyłamsmile
      • ni24 Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 14:01
        zgadzam sie z kazym slowem!!!!!!!
    • solaris31 Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 00:17
      zapraszanie pocztą / ale zwykłą, a juz nie elektroniczną wink/ osób
      spoza miejsca zamieszkania dla mnie też jest normalne. natomiast
      gości miejscowych elegancko jest zaprosić osobiście, zatrzymując sie
      u każdego choćby chwilkę, a nie dając zaproszenie w progu.

      osobiscie nie widzę nic niestosownego w zapraszaniu osób
      niezwiązanych formalnie na jednym zaproszeniu.


      ale słusznie tu któras z dziewczyn napisała - cokolwiek nie zrobisz,
      i tak nieraz usłyszysz o tej słomie z butów smile
      • misself Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 00:19
        solaris31 napisała:

        > ale słusznie tu któras z dziewczyn napisała - cokolwiek nie zrobisz,
        > i tak nieraz usłyszysz o tej słomie z butów smile

        Jedno jest pewne: koleżanki nie zaproszę na pewno suspicious
    • lili-2008 Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 09:02
      Nie uważam, żeby wysłanie zaproszenia było oznaką braku kultury. Polska to duży
      kraj i nikt nie może oczekiwać, że będziecie jechać np. 400 km do jednej cioci,
      żeby jej wręczyć zaproszenie.
      Ja wręczyłam wszystkim osobiście, ale to dlatego, że wszystkich miałam pod
      nosem. Gdybym miała rodzinę z drugiego końca Polski, którą chciałabym na ślub
      zaprosić na pewno wysłałabym zaproszenie pocztą.
      MZ nie przejmuj się opinią koleżanki.
      • mozambique Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 10:36
        nie rumziem tego idiotyzmu z wreczaniem zaproszeń

        skoro " w dobrym tonie" maiłoby byc wyłącznie zapraszanie osobisice
        to po co w ogole zaproszenia ppaierowe ? jade, wchodzę , zapraszam
        osobiscie twarzą w twarz. PO co w ogoel te swistki w ręce ???

        skoro istnieją zaproszenia papierowe to zupełnie oczywiste jest ze
        mozna je wysłać pocztą, w takim celu zosatły stowrzone ,
        wyprodukowane - zeby przekazac chęc zaprosznie na uroczystośc osoby
        trzeciej .

        same uwielbaiceie sobie dokłądac roboty
        • misself Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 10:39
          Przecież ja właśnie chcę sobie tej roboty oszczędzić, a rodzinie oszczędzić
          konieczności goszczenia mnie.
    • 1luna1 Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 10:41
      Zgadzam się w 100% z opiniami paskud_agg i lili-2008. Możesz
      wysłanie zaproszenia pocztą poprzedzić osobistą rozmową
      telefoniczną. Młodzi w tej chwili pracują i studiują jednocześnie,
      więc weekendy spędzają na uczelni. To zrozumiałe i nikt nie będzie
      miał pretensji, że zaproszenie wyjął ze skrzynki pocztowej. Nie
      dajmy się zwariować. Mój syn też tak zrobił i nie zebrał złych
      opinii rodziny.
      • pelagia_pela Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 11:40
        Dla mnie to wreczanie osobiste traci wiejskim weselem na 300 gosci
        gdzie wszycy mieszkali w jednej wsi, obskoczyc ich bylo latwo wiec
        po co wysylac.
        Poczta jest po to zeby z niej korzystac. Nie chcialabym zeby para
        mloda w imie dziwnie pojetej 'elegancji' zwalala mi sie na weekend
        tylko po to zeby wreczyc zaproszenie. Moje byly wyslane poczta.
        • gryzikiszka Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 12:01
          Ja sobie nie wyobrażam poświęcenia kilku weekendów na zapraszanie (u każdego przecież trzeba wypić kawę i coś zjeść, a to trwasmile Zwłaszcza że w weekendy często jestem w pracy albo pracuję w domu. I myślę, że nawet niektórych mieszkających blisko można nie odwiedzać. Np. koleżance z pracy dałabym zaproszenie w pracy, chyba głupio by było się do niej wpraszać, nawet jeśli to oznacza, że jej mąż nie zostanie przeze mnie (nas) zaproszony osobiście.
          Nie dajmy się zwariować. Ja dostałam od bliskiego kuzyna zaproszenie pocztą (przedtem zadzwonił) i nie widzę tu nic niestosownego.
          • zia86 Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 12:12
            Ja nie rozumiem, większość was traktuje to jak przykry obowiązek, a to
            przecież taka przyjemna czynność. Zapraszasz bliskie osoby, na wasz
            ślub, przecież to miłe i ekscytujące. smile Jest czas, żeby pogadać o tym
            ważnym dniu, zobaczyć jaka będzie reakcja na długo wybierane
            zaproszenia itd. smile No ale tak jak pisałam, jeśli ktoś wie, że dana
            osoba się nie obrazi, to można wysłać pocztą, ale uważam, że jest to
            też sobie odbieranie przyjemności. wink
            • gryzikiszka Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 12:24
              zia86 napisała:

              > Ja nie rozumiem, większość was traktuje to jak przykry obowiązek, a to
              > przecież taka przyjemna czynność. Zapraszasz bliskie osoby, na wasz
              > ślub, przecież to miłe i ekscytujące. smile Jest czas, żeby pogadać o tym
              > ważnym dniu, zobaczyć jaka będzie reakcja na długo wybierane
              > zaproszenia itd. smile No ale tak jak pisałam, jeśli ktoś wie, że dana
              > osoba się nie obrazi, to można wysłać pocztą, ale uważam, że jest to
              > też sobie odbieranie przyjemności. wink

              Wiesz co, to zależy, ile masz czasu. Jak pracujesz praktycznie 7 dni w tygodniu, to takie zapraszanie jest po prostu kolejnym obowiązkiem.
              W weź jeszcze pod uwagę, że wiele osób nie ma samochodu - wtedy naprawdę jechanie do niektórych miast trwa dwa dni.
            • misself Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 12:25
              Cóż, dla mnie to jest przykry obowiązek, tłuc się pociągiem z dwoma przesiadkami
              na drugi koniec Polski, żeby spotkać się z wujostwem, z którymi nawet nie wiem,
              o czym powinnam rozmawiać, bo widujemy się raz na rok, i to przy dobrych wiatrach...

              W ogóle większość kwestii związanych ze ślubem to będzie dla mnie przykry
              obowiązek, dlatego postarałam się ograniczyć ich ilość do minimum.
              • zia86 Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 13:06
                Tak jak napisałam, jeśli masz kogoś z północy a mieszkasz na
                południu, to oczywiście bez sensu jest go zapraszać osobiści, no
                chyba, że akurat jesteś tam przejazdem albo coś. Ja mówiłam o takim
                zapraszaniu powiedzmy do połowy Polski, jak np. Kraków-Katowice,
                Warszawa-Kraków, Katowice-Wrocław itd. Tam gdzie wsiadasz w
                pociąg(albo auto) i za 3-4 godziny jesteś na miejscu, a i jeszcze
                tego samego dnia można wrócić.
                Nie rozumiem, dlaczego ślub jest dla ciebie przykrym obowiązkiem? To
                po co go bierzesz? To się raczej mija z ideą ślubu i wesela.
                Rozumiem, że chcieliście cichego ślubu czy jak? No bo chyba nie jest
                to małżeństwo aranżowane?
                Jeśli masz takie podejście i rzeczywiście wręczanie zaproszeń ma być
                przykrym obowiązkiem, to wyślij pocztą. Jeśli uważasz, że się nikt
                nie obrazi, to nie ma się nad czym zastanawiać. wink
                • misself Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 13:17
                  zia86 napisała:
                  > Nie rozumiem, dlaczego ślub jest dla ciebie przykrym obowiązkiem? To
                  > po co go bierzesz? To się raczej mija z ideą ślubu i wesela.

                  Ejże, czytaj uważnie... Nie napisałam, że ŚLUB jest dla mnie przykrym
                  obowiązkiem, tylko większość KWESTII Z NIM ZWIĄZANYCH. I dlatego właśnie
                  zrezygnowałam z tych rzeczy, które dla większości ludzi są atrakcją i
                  przyjemnością, a dla mnie tylko źródłem nerwów.
                  • zia86 Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 13:19
                    Rozumiem, nie wiem czemu przeczytałam ślub, przepraszam. Ale dlaczego
                    tak jest? Jeśli taki styl ślubu wam nie odpowiada, to zróbcie tak aby
                    wam było dobrze. To wasz dzień i jak sama nazwa wskazuje wesele ma być
                    od weselenia się, czyli trzeba zrobić tak, żebyście się w tym dniu
                    weselili. smile
                    • misself Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 13:22
                      Nam w ogóle wesele nie odpowiada, dlatego go nie planujemy. Taka osobowość, nie
                      wszyscy lubią błyszczeć w świetle reflektorów.
                      • zia86 Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 13:27
                        No jasne, właśnie o tym pisałam, myślałam, że zostaliście zmuszeni do
                        wesela i dlatego wszystkie te obowiązki was nie bawią. Ale skoro nie
                        robicie wesela, to o co chodzi?
                        • paskud_agg Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 14:00
                          Zia, misself napisała, że męczyłaby się rozwożeniem zaproszeń, więc wyśle je
                          pocztą i problemu nie ma. Wątek jest po to, żeby się upewnić czy aby to
                          koleżanka miała rację, czy raczej większość ludzi myśli tak jak autorka wątku. O.
                          • misself Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 14:29
                            Nic dodać, nic ująć smile
                        • misself Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 14:27
                          zia86 napisała:

                          > No jasne, właśnie o tym pisałam, myślałam, że zostaliście zmuszeni do
                          > wesela i dlatego wszystkie te obowiązki was nie bawią. Ale skoro nie
                          > robicie wesela, to o co chodzi?

                          Masz chyba dziś kiepski dzień, dotąd nie obserwowałam u Ciebie braku
                          umiejętności czytania ze zrozumieniem smile

                          Chodzi o to, że skoro kilkugodzinna podróż pociągiem w celu złożenia wizyty
                          osobom, które widuję raz na rok, i to przy dobrych wiatrach, jest dla mnie
                          przykrym obowiązkiem, to w naturalny sposób staram się tego uniknąć, tak jak i
                          innych przykrych obowiązków związanych ze ślubem, który to ślub powinien z
                          założenia być uroczystością przyjemną.
                          • zia86 Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 20:01
                            Tak jestem od dwóch dni chora to może dlatego.
                            Zrozumiałam, że ogólnie macie jakiś niewymarzony styl wesela i tych
                            przykrych obowiązków jest więcej bo coś wam się nie podoba. Ale już
                            wiem o co ci chodziło.
                            • misself Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 21:02
                              Cóż, pewnych rzeczy nie da się uniknąć, chociażby tego, że będę stała na środku
                              podczas ślubu i wszyscy będą na mnie patrzyli smile

                              Zdrówka życzę!
            • lili-2008 Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 12:52
              zia86 napisała:

              > Ja nie rozumiem, większość was traktuje to jak przykry obowiązek, a to
              > przecież taka przyjemna czynność. Zapraszasz bliskie osoby, na wasz
              > ślub, przecież to miłe i ekscytujące. smile Jest czas, żeby pogadać o tym
              > ważnym dniu, zobaczyć jaka będzie reakcja na długo wybierane
              > zaproszenia itd. smile No ale tak jak pisałam, jeśli ktoś wie, że dana
              > osoba się nie obrazi, to można wysłać pocztą, ale uważam, że jest to
              > też sobie odbieranie przyjemności. wink

              Powiem Ci tak, nie było to dla mnie przykrym obowiązkiem, a przynajmniej przed
              zapraszaniem. Lubię tych wszystkich ludzi, i z mojej rodziny, i z rodziny męża.
              Jednak jest to bardzo męczące i po kilku godzinach jedzenia, uśmiechania,
              gadania o dupie marynie ma się serdecznie dosyć tego wszystkiego i odechciewa
              się gadać, uśmiechać.
              Na zaproszenia najprawdopodobniej nikt nie zwróci uwagi. Chyba, że sama zapytasz
              jak się podobająwink
              Pożyjemy, zobaczymy. Pewnie i tak nie napiszesz na forum, że jednak nie było to
              takie ekscytujące, jak sobie wyobrażałaś, ale przypuszczam, że zmienisz zdanie
              nt "przyjemności" w zapraszaniu gościtongue_out ale się zrymowałobig_grin
              • zia86 Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 13:08
                A widzisz! Dlatego uważam, że trzeba zaproszenia roznosić wcześniej,
                żeby nie musieć potem w jeden weekend objeżdżać pół Polski, albo w
                najlepszym przypadku pół miasta. Wtedy tak tego zmęczenia się nie
                odczuwa a wszyscy będą zaproszeni na czas. smile
                Będę się starała tak wybierać, żeby jednak uwaga została zwrócona, a
                jak nie, to i tak się zapytam. wink
                • lili-2008 Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 13:55
                  Coraz bardziej odnoszę wrażenie Zia, że Ty wszystko robisz na pokazsmile
                  Zaproszenia to tylko zaproszenia. Rozumiem, że teraz insynuujesz, że jeśli na
                  moje zaproszenia nikt uwagi nie zwrócił to znaczy, że były paskudnebig_grin Nie
                  Kochana, po prostu nie wszyscy ludzie zwracają uwagę na takie pierdółki.

                  Jak już pisałam, nie każdy planuje ślub 2 lata i daje sobie 5 m-cy na rozwożenie
                  zaproszeń. Niektórzy planują ślub kilka m-cy, ciężko od razu zacząć z
                  zaproszeniami jeździć.
                  Poza tym Zia, Ty naprawdę nie rozumiesz ludzi, którzy sami na siebie zarabiająwink
                  Jak się pracuje niemożliwe jest co tydzień jeździć z zaproszeniami. Czasami
                  trzeba popracować w domu, czasami trzeba posprzątać, czasami chce się wreszcie
                  spędzić weekend z drugą połówką, a czasami chce się po prostu poleżeć przed TV.
                  O swoim hobby już nie wspomnę. Naprawdę to żaden odpoczynek (ani żadna
                  przyjemność) co tydzień jeździć po całej Polsce (bynajmniej nie w celach
                  turystycznych), gdy w poniedziałek znowu się idzie do pracy.
                  Gdy byłam studentką też na wszystko miałam czas. A teraz nie wiem gdzie mi ten
                  czas ucieka. Wstaję rano, idę do pracy, wracam do domu i już zaraz trzeba iść
                  spaćuncertain I przychodzi kolejny weekend, kiedy trzeba zmusić się do wstania z łóżka
                  rano, bo muszę dojechać w południe do miasta oddalonego o kilkaset kmbig_grin Dla mnie
                  koszmarna wizjabig_grin Od razu odechciałoby mi się ślububig_grin
                  Ale, że Wy nie będziecie jeszcze przez wiele lat pracować możecie sobie pozwolić
                  na wyjazdy co weekend nawet przez cały rokbig_grin
                  Mam wrażenie Zia, że Ty jeszcze długo, bardzo długo nie nauczysz się żyć "z
                  głową na karku"smile Ale życzę powodzeniawink
                  • zia86 Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 19:56
                    Ależ oczywiście niczego nie insynuuje! Ja wiem, że nie wszyscy
                    zwracają uwagę ale są ludzie którzy zwracają. wink
                    Nie robię zaproszeń "na pokaz", jednak wychodzę z założenia, że
                    zaproszenia są wizytówką ślubu i wesela, pierwszą rzeczą z którą
                    goście się spotykają. One powinny pokazywać jaki charakter będzie
                    miał ten dzień.
                    Jasne, jeśli ktoś pracuje od poniedziałku do piątku albo w ogóle w
                    weekend to nikomu się nie będzie chciało jechać. Ale dużo jest na tym
                    forum studentów i ludzi z nienormowanym czasem pracy, więc mówię
                    ogólnie.
                    • gryzikiszka Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 20:14
                      zia86 napisała:


                      > Jasne, jeśli ktoś pracuje od poniedziałku do piątku albo w ogóle w
                      > weekend to nikomu się nie będzie chciało jechać. Ale dużo jest na tym
                      > forum studentów i ludzi z nienormowanym czasem pracy, więc mówię
                      > ogólnie.

                      Sorry, ale muszę to napisaćsmile Nienormowany czas pracy nie oznacza, że masz więcej wolnego. To oznacza, że w kółko masz coś do zrobienia.
                      • zia86 Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 20:58
                        Tak, ale to też oznacza, że możesz go sobie ustawić w miarę jak chcesz.
                        • misself Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 21:03
                          Np. na noc, a w dzień prowadzić bujne życie towarzyskie...
                          P, NMSP smile
                        • gryzikiszka Re: Doręczanie zaproszeń 22.10.09, 00:28
                          zia86 napisała:

                          > Tak, ale to też oznacza, że możesz go sobie ustawić w miarę jak chcesz.

                          Np. pracować, prowadząc samochódsmile Albo poczekać na czas, kiedy będzie mniej roboty, czyli zaprosić gości po ślubiesmile
                          Moje poprzednie posty miały zasugerować, że są ludzie, którzy nie mają wolnego czasu prawie wcale.
                          • misself Re: Doręczanie zaproszeń 22.10.09, 10:42
                            Ot co. Ja takich w rodzinie właśnie mam, i wiem, jestem pewna po prostu, że
                            weekendowa wizyta u nich byłaby dla nich problemem.
                  • nerri Lili... 21.10.09, 23:51
                    To nie tak...to,że komuś nie chce się poświęcic paru weekendów na
                    rozwiezienia zaproszeń nie można usprawiedliwiać pracąwink
                    Ja pracuję i studiuję,ślub i wesele organizowałam w niecałe pół roku
                    i jakoś znalazłam czas na rozwiezienie zaproszeń(prawie 60 osób
                    rozrzuconych po całej Polsce bo w mieście w którym mieszkam nie mam
                    nikogo).Nie zauważyłam u siebie oznak które opisujesz,czemu miałabym
                    sie usmiechac na siłę widując się z tymi których bardzo lubię?
                    • lili-2008 Re: Lili... 22.10.09, 00:33
                      Nerri, nigdzie nie napisałam, że nikt w takiej sytuacji nie jeździłby po Polsce w celu zaproszenia gości i że każdego musi to męczyć.
                      Może Twoja praca nie jest taka stresującawink Może nie musiałaś co weekend jeździć do rodzinnego miasta, żeby wszystko zorganizowaćwink Sa różne przypadki, różne sytuacje życiowe.
                      Ale doprawdy zabawne jest też Twoje przekonanie, że jak ktoś wyśle komuś zaproszenie pocztą to musi oznaczać tylko to, że nie chciało siębig_grin Nie ma takiego obowiązku i nie jest w tym nic nieeleganckiegosmile
                      • nerri Re: Lili... 22.10.09, 01:26
                        "...Ale doprawdy zabawne jest też Twoje przekonanie, że jak ktoś
                        wyśle komuś zaproszenie pocztą to musi oznaczać tylko to, że nie
                        chciało się..."

                        Zaciekawiłaś mnie...czemu zabawne? I jaki jest inny powód jeśli nie
                        to,że PM nie chciało się poświęcać na to swojego wolnego czasu?Maja
                        ważniejswze rzeczy do roboty?Stresującą pracę? No...i widzisz mnie z
                        kolei bawią takie argumentywink


                        Nie ma takiego obowiązku i nie jest w tym nic nieeleganckiego

                        Obowiązku nie ma.A nieeleganckie to to niestety jestwink Dużo milej
                        jest gościom gdy młodzi chociaż na moment wejdą i wręczą zaproszenia.
                        Hmm...porównując równie elegancko jest,zamiast jechać na wesele
                        przysłać PM życzenia z okazji ślubu pocztąwink
                        Jak wymiana korespondencji to czemu nie z obu stron?smile
                        • lili-2008 Re: Lili... 22.10.09, 08:36
                          Normalnie jak do ściany. Nie twierdź proszę z taką autorytatywną pewnością, że
                          coś jest nieeleganckie, kiedy pewne normy zwyczajowe, towarzyskie mówią, że jest
                          eleganckie jak najbardziej.
                          Pewne zasady zostały stworzone właśnie po to, żeby się nie spierać bez sensu co
                          jest eleganckie a co nie. Ty absolutnie nie musisz tych zasad stosować, ale nie
                          zmieniaj ich i nie przeinaczaj.
                        • misself Re: Lili... 22.10.09, 10:51
                          nerri napisała:

                          > I jaki jest inny powód jeśli nie
                          > to,że PM nie chciało się poświęcać na to swojego wolnego czasu?

                          1) Nie mają wolnego czasu, bo mają własną firmę i pracują przez okrągły tydzień.
                          2) Nie mają wolnego czasu, bo w tygodniu pracują, a w weekendy studiują.
                          3) Nie mają pieniędzy na wycieczki po Polsce, a ślub finansują rodzice.

                          > Obowiązku nie ma.A nieeleganckie to to niestety jestwink Dużo milej
                          > jest gościom gdy młodzi chociaż na moment wejdą i wręczą
                          > zaproszenia.

                          Nie bardzo rozumiem, dlaczego dla Ciebie "milej" jest równoznaczne z
                          "elegancko". "Milej" to znaczy "fajnie by było, ale to nie jest obowiązkowe".

                          > Hmm...porównując równie elegancko jest,zamiast jechać na wesele
                          > przysłać PM życzenia z okazji ślubu pocztąwink
                          > Jak wymiana korespondencji to czemu nie z obu stron?smile

                          Jeśli nie możesz przyjechać z jakiegoś powodu na ślub, pogrzeb, chrzciny,
                          urodziny, wysyłasz życzenia lub kondolencje, a czasem nawet prezent, pocztą. Z
                          odręcznym listem. Po to wymyślono pocztę.
                      • nerri I jeszcze.... 22.10.09, 01:39
                        Lili...co do stresów mam ich dość i uwierz napewno więcej od CIebiewink
                        Pracę mam stresującą,jeszcze bardziej stresującą świadomość,że nie
                        mogę jej nie mieć(mąż na rencie,mający problemy ze zdrowiem)
                        A uczelnia jeszcze bardziej stresującawink

                        A w rodzinnym mieście nie robiłam slubu bo 1) Tu był ksiądz który
                        udzielał nam ślubu(a to dla nas warunek konieczny był), 2)moja mama
                        za bardzo by się wtedy...zaangażowała - a ja chciałam wszystko sama
                        (tylko z pomocą prawie-męża wtedytongue_out)
                        • lili-2008 Re: I jeszcze.... 22.10.09, 08:48
                          Skąd możesz wiedzieć, że masz więcej stresów niż ja, czy inni ludzie? Znasz
                          mnie? Znasz moje życie? Wiesz czym się zajmuję na co dzień? Nie.
                          Stresująca praca to dla mnie taka, kiedy spada na Ciebie cała odpowiedzialność,
                          gdy komuś dach się na głowę zawali, a nie gdy szef da reprymendę (taka
                          hipotetyczna sytuacjawink). Stres jest dla mnie wtedy, kiedy pracując w branży
                          budowlanej (mąż i żona) drżysz każdego dnia, czy przypadkiem jakiś tam kryzys
                          nie dotknie tym razem Twojej firmy.
                          Każdy ma masę stresów, problemów, więc proszę nie staraj się wmówić, że to Ty
                          masz ich najwięcejsmile

                          A widzisz, ja jeździłam co weekend do miasta oddalonego o 160 km, żeby
                          zorganizować wesele i miałam na to właściwie 2 m-ce, bo przez pierwszy m-c po
                          ustaleniu daty ślubu planowałam tylko skromny obiad.
                          Gdybym miała rodzinę, czy znajomych na Śląsku czy Pomorzu zaproszenie poszłoby
                          pocztą, bo zwyczajnie nie dałabym rady pojechać do nich i zaprosić osobiście. I
                          nie miałoby to nic wspólnego z tym, że się nie chce. Na szczęście nie byłam w
                          takiej sytuacji.
                          Twoje zarzuty w moich oczach wydają się bezczelne.
                          Każdy ocenia innych własną miarką, prawda? A każdy ma inne życie i nigdy nie
                          powinno się generalizować.
                          Dodam jeszcze, że moja rodzina, moi znajomi nie obraziliby się o zaproszenie
                          wysłane pocztą. Są po prostu dobrze wychowanismile
                          • nerri Re: I jeszcze.... 23.10.09, 23:05
                            To Ty założyłaś,że ja mając czas na doręcznie zaproszeń mam pewnie
                            mało stresuącą pracęwink Tak więc mi też wolno robić założeniabig_grin
                            Niczego nie wmawiam...zakładam coś,wyrażam swoje zdanie itdbig_grin

                            Ahh...a stres nie ma aż tak ograniczonej definicji,dla każdego co
                            innego jest stresemwink Wyluzuj trochę,bo początek wątku sprawia
                            wrażenie jakbys miała pęknąć ze złościtongue_outtongue_out

                            I ok...w dzisiejszych czasach nie ma ludzi którzy bedąc na swoim są
                            w bezstresowej sytuacjitongue_out
                            Ps. Nie dociera do mnie i nie dotrze,że ktoś ma czas i kase na
                            organizacje wesela a gości zaprasza jakoś tak przy okazji pocztąuncertain
                            Nie tłumacz mi tegowink

                            Ja mimo tego,że jestem dobrze wychowana czuła bym się URAŻONA takim
                            zaproszeniem(bo obrażaja się dzieci w przedszkolutongue_out)
                • agawa48 Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 14:23
                  zia86 napisała:

                  > A widzisz! Dlatego uważam, że trzeba zaproszenia roznosić wcześniej,
                  > żeby nie musieć potem w jeden weekend objeżdżać pół Polski, albo w
                  > najlepszym przypadku pół miasta. Wtedy tak tego zmęczenia się nie
                  > odczuwa a wszyscy będą zaproszeni na czas. smile
                  > Będę się starała tak wybierać, żeby jednak uwaga została zwrócona, a
                  > jak nie, to i tak się zapytam. wink

                  Zia Dziecko smile, no już ręce opadają smile. A nie uważasz, że to niekulturalne pytać
                  kogoś czy zaproszenie się podoba? smile
                  • 1luna1 Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 14:32
                    agawa48 napisała:

                    >
                    >
                    > Zia Dziecko smile, no już ręce opadają smile. A nie uważasz, że to
                    niekulturalne pyta
                    > ć
                    > kogoś czy zaproszenie się podoba? smile

                    Ja nie uważam, że takie zapytanie jest niekulturalne. Ale nie sadzę,
                    że ZIA uzyska szczere odpowiedzi. Zaproszeni, aby nie zrobić Młodym
                    przykrości odpowiedzą, że zaproszenia się podobaja, nawet jak bedę
                    mieli inne zdanie.
                    • agawa48 Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 14:36
                      Dokładnie, z grzeczności przytakną smile
            • nerri ZIa:) 21.10.09, 23:45
              Normalnie chyba pierwszy raz się z Tobą zgadzamwink
              Nie rozumiem tego zwalania sięuncertain

              Zapraszam ludzi na których mi zależy i którzy cieszą się,że ich
              odwiedzam,poświęcam czas i zapraszam ich na ważny dla mnie dzień
              osobiście.

              Po co mi na weselu ludzie którzy odwiedziny na kawę z zaproszeniem
              traktuja jak "najście intruza"?

              Chociaż teraz juz wiem skąd się biorą żale typu: Zaprosiłam 120 osób
              nie będzie nawet połowy...buuuu...co ja teraz zrobię"wink
              • zia86 Re: ZIa:) 21.10.09, 23:50
                No właśnie ja też nie rozumiem tego argumentu.
                Ja jako gość też bym chciała być zaproszona osobiście, chciałabym
                dowiedzieć się czegoś o przygotowaniach itd. W końcu przecież idę na
                ślub bliskich mi osób.

                Nie bierzecie jeszcze jednego pod uwagę, że dalsza rodzina może nie
                znać waszego narzeczonego, czy też rodzina narzeczonego was. I czasem
                takie spotkanie to pierwsza okazja do poznania drugiej połówki.
                Głupio by mi było iść do kogoś na ślub nie wiedząc z kim ta osoba
                ślub bierze.
                • lili-2008 Re: ZIa:) 22.10.09, 00:36
                  Ty Zia niewiele rozumiesz jak już zdążyłam zauważyćbig_grin
                  • zia86 Re: ZIa:) 22.10.09, 00:44
                    To może po prostu mi wytłumaczysz? I jak ustosunkujesz się do mojej
                    drugiej części posta o narzeczonym?
                    • nerri Re: ZIa:) 22.10.09, 01:30
                      Ja aż nie wierzę ale w stosunku do drugiej częście też się z Tobą
                      zgadzamwink

                      I z doświadczenia...w Krakowie(ups...w Nowej Hucietongue_out) miałam
                      dokładnie taką sytuację.Dość daleko,ale jak się okazało decyzja o
                      osobistym doręczeniu zaproszeń była słuszna. Wujek z ciocia nie
                      znali mojego narzeczonego i bardzo się ucieszyli z tego,że mogli go
                      poznać PRZED ślubemwink
              • misself Re: ZIa:) 22.10.09, 10:57
                nerri napisała:

                > Zapraszam ludzi na których mi zależy i którzy cieszą się,że ich
                > odwiedzam,poświęcam czas i zapraszam ich na ważny dla mnie dzień
                > osobiście.

                Rozumiem więc, że będąc na moim miejscu nie zaprosiłabyś siostry swojej Mamy
                wraz z rodziną, bo ledwie się znacie, mieszkacie 500 km od siebie, widujecie się
                raz na ruski rok i nie wiesz, o czym z nią rozmawiać?

                Czasami zaprasza się kogoś dlatego, że wypada go zaprosić, bo jest bliskim
                krewnym, bo on zaprosił Cię na swój ślub i teraz Ty się musisz zrewanżować.

                Bardzo idealistyczne jest podejście Twoje i Zia86 (czy ten nick się odmienia?
                chciałabym usłyszeć od właścicielki smile), że zapraszamy tylko tych, którzy są fajni.

                Ślub to nie kinderbal, że można zaprosić tylko tych z podwórka, którzy są fajni.
                • zia86 Re: ZIa:) 22.10.09, 15:42
                  To zależałoby od tego czy mama by tego chciała czy nie. Jeśli nie, to
                  bym nie zapraszała.
                  Ja mam podobną sytuacje, zapraszamy moich chrzestnych których
                  widziałam ostatni raz na bierzmowaniu. I nie widzę w tym nic złego,
                  żeby do nich pojechać i zaprosić, nawet jak nie będę miała z nim o
                  czym rozmawiać. Przecież istnieją neutralne tematy o których zawsze
                  da się porozmawiać. Poza tym, to jest tym bardziej fajne, bo
                  spotykamy się z ludźmi dawno niewidzianymi, tak jakby poznajemy kogoś
                  na nowo. Super sprawa. smile
                  Tak, ja idealistką jestem. wink Nick można odmieniać albo nie, chyba
                  lepiej brzmi(i jest prościej) jak nie jest odmieniany. wink
                  • misself Re: ZIa:) 22.10.09, 16:12
                    Moja Mama tego chce, bo to jej SIOSTRA...

                    Co do rozmów, to nie spotykasz ludzi, którzy są od Ciebie całkiem różni i nawet
                    błaha rozmowa idzie jak po grudzie?

                    I NIE ZNOSZĘ poznawać nowych ludzi... Wywieranie pierwszego wrażenia jest gorsze
                    niż egzamin. Myślę, że mogłybyśmy się zaprzyjaźnić, na zasadzie przyciągania
                    przeciwieństw wink
                • nerri Re: ZIa:) 23.10.09, 23:14

                  > Rozumiem więc, że będąc na moim miejscu nie zaprosiłabyś siostry
                  swojej Mamy
                  > wraz z rodziną, bo ledwie się znacie, mieszkacie 500 km od siebie,
                  widujecie si
                  > ę
                  > raz na ruski rok i nie wiesz, o czym z nią rozmawiać?


                  Dobrze rozumujeszwinkNie zaprosiłam mojego chrzestnego,bo ostatnio
                  widziałam go na mojej komuni i chyba na jakimś pogrzebie przelotniewink
                  Nie widziałam powodu,aby zapraszać obcego człowieka tylko dlatego,że
                  ponad 20 lat wcześniej moi rodzice źle wybraliwink

                  >
                  > Czasami zaprasza się kogoś dlatego, że wypada go zaprosić, bo jest
                  bliskim
                  > krewnym, bo on zaprosił Cię na swój ślub i teraz Ty się musisz
                  zrewanżować.

                  Ja naprawdę zapraszałam tylko tych których chciałam,mój mąz teżwink A
                  ślub i wesele organizowaliśmy sami i nie mieliśmy presji ze strony
                  rodzicówwink

                  >
                  > Bardzo idealistyczne jest podejście Twoje i Zia86 (czy ten nick
                  się odmienia?
                  > chciałabym usłyszeć od właścicielki smile), że zapraszamy tylko
                  tych, którzy są f
                  > ajni.

                  Nie tych którzy są fajni ale tych którzy są ważni dla mnie i których
                  chciałam widzieć w tym ważnym dla mnie dniuwink ja widzę różnicętongue_out
                  >
                  > Ślub to nie kinderbal, że można zaprosić tylko tych z podwórka,
                  którzy są fajni
                  > .
                  Już pisałam...WAŻNI. Kinderbal to raczej zapraszanie "bo
                  wypada"...IMO trochę to dziecinne .
                  • misself Re: ZIa:) 24.10.09, 10:43
                    nerri napisała:
                    > Już pisałam...WAŻNI. Kinderbal to raczej zapraszanie "bo
                    > wypada"...IMO trochę to dziecinne .

                    No właśnie na kinderbal zapraszasz Kasię, która siedzi z Tobą w ławce, i tę
                    fajną Zosię, która zawsze pożycza amerykańskie kredki, i Elę, bo z Elą się tak
                    fajnie gada, a nie zapraszasz Krysi, bo Krysia siedzi przy oknie i zawsze na
                    przerwach gada z Grażynką.

                    Ja nie mam presji ze strony Rodziców - ale nie wyobrażam sobie sytuacji, w
                    której nie zapraszam na mój ślub mojej jedynej ciotki (i jedynej żyjącej
                    bliskiej krewnej ze strony Mamy), nawet jeśli ją słabo znam. To też są zasady SV.

                    Przy czym zapraszam ją pocztą, bo wiem, że pracuje przez okrągły tydzień i nie
                    chcę jej się zwalać na weekend - a na ślubie wymieniam parę niezobowiązujących
                    zdań na kurtuazyjne tematy typu pogoda smile
    • agawa48 Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 11:56
      www.savoir-vivre.com.pl/?zaproszenia-i-zawiadomienia,144
      Tu jest fajnie wszystko opisane smile
    • szampanna Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 13:07
      hm, savoir-vivre, jak wszystko, ewoluuje. I nie uważam, żeby
      wszystkie rady z zamieszczonego linka były trafione. Np. pisanie, że
      zapraszają rodzice na ślub dzieci, jest mocno nie na czasie w wielu
      wypadkach, kiedy to dzieci same sobie organizują i płacą za
      wszystko, a rodziców zapraszają jak i innych.
      A samo rozwożenie zaproszeń to jakiś anachronizm jak dla mnie - miły
      zwyczaj, ale jeśli ktoś ma dużo czasu i możliwości. A jak nie ma -
      nie jest żadnym faux pas, jeśli wyśle pocztą i uzupełni miłą rozmową
      telefoniczną lub dłuższym odręcznym listem. My roznieśliśmy
      zaproszenia tylko w obrębie miasta - cała reszta poszła pocztą.
      Wszyscy potraktowali to zupełnie naturalnie.
      No, ale jeśli ktoś szuka dziury w całym, zawsze znajdzie tongue_out
      • lili-2008 Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 14:00
        Oczywiście, że niektóre zasady SV są mocno nie na czasiewink
        Chodziło o udowodnienie, że grzeczne jest nie tylko osobiste zaproszenie, ale i
        pocztowesmile
      • agawa48 Re: Doręczanie zaproszeń 21.10.09, 14:15
        "Jeżeli znajdą się osoby, którym narzeczeni powinni wręczyć zaproszenia
        osobiście, ale osoby te mieszkają w oddalonych miejscowościach (lub z innych
        powodów nie ma możliwości osobistego kontaktu z nimi) przesyła się im pocztą
        zaproszenie na ślub dołączając do niego odręczny list zawierający zaproszenie na
        wesele."

        Mnie chodziło głównie o ten cytat wink
    • devildriver2 Re: Doręczanie zaproszeń 22.10.09, 17:01
      Ja bym się nie przejmowała drobiazgami, swoje zaproszenia wysyłam pocztą.
      Śmieszą mnie teksty "PM się nie chciało" - owszem, nie chciało mi się i nie
      widzę w tym nic nagannego. Podobnie komuś z gości może nie chcieć się przyjechać
      i jest to dla mnie naturalne - jego prawo.
      Jeżeli ktoś jest urażony i uważa, że wysłanie zaproszenia jest niekulturalne -
      niech zaprotestuje i nie przychodzi, przecież nie będę rozdzierać szat, nie
      uważam, by mój ślub był jakimś nadzwyczajnym wydarzeniem.
      • misself Re: Doręczanie zaproszeń 22.10.09, 21:28
        devildriver2 napisała:

        > nie uważam, by mój ślub był jakimś nadzwyczajnym wydarzeniem.

        Bez przesady w drugą stronę smile W końcu ślub bierze się zwykle raz w życiu smile
        • devildriver2 Re: Doręczanie zaproszeń 23.10.09, 11:48
          Nieprecyzyjnie się wyraziłam smile Wydarzeniem jest dla młodej pary, rodziców...
          Ale nie wymagam od kogokolwiek szczególnej ekscytacji czy przejęcia się faktem
          naszego ślubu smile
    • mama_nikodemka Re: Doręczanie zaproszeń 22.10.09, 21:53
      a ja uwazam ze w ogole powinno sie rozsylac zaproszenia lub zapraszac
      telefonicznie i duzo osob z mojej rodziny tez tak twierdzi, bralam slub w tamtym
      roku wiec wiem ze jest to po prostu uciazliwe, jak ktos chce przjechac na wesele
      to i tak przyjdzie nawet jak wyslesz zaproszenie a jak nie chce przyjsc to nawet
      jak bedziesz prosic na kolanach to nie przyjdzie, jednak tak jest przyjete ze
      trzeba prosic osobiscie (dobrze ze nie trzeba sie juz klaniac - "klania sie
      panna mloda i prosi o blogoslawienstwo" wink i niektorzy moga faktycznie poczuc
      sie urazeni jak wyslesz im zaproszenie poczta, ja mieszkam w warszawie a cala
      rodzina moja i meza mieszka w miescie oddalonym o 120km wiec osobiscie
      prosilismy ciotki i wujkow a znajomym i kuzynom wysylalismy zaproszenia poczta

      jesli chodzi o zaproszenia to wg mnie powinno byc tak:
      -ciotka i wujek (malzenstwo) na jednym zaproszeniu
      -ciotka i jej partner z ktorym zyje od lat ale nie sa po slubie-na jednym
      zaproszeniu z podaniem imienia i nazwiska partnera
      -kazda osoba ktora zapraszasz z osoba towarzyszaca powinna miec oddzielne
      zaproszenie a nie byc zapraszanym razem z rodzicami
      -znajomi lub jak ktos juz dlugo razem chodzi to z podaniem imienia i nazwiska
      obydwu osob
      • marripossa Re: Doręczanie zaproszeń 23.10.09, 18:28
        A czy zapraszacie osoby z innego kontynentu? Ja mieszkam w Kanadzie i ciągle
        dostaję zaproszenia na ślub w Polsce jakiś kuzynek, pociotków i popopociotków,
        których w życiu widziałam może raz. Na żaden ślub jeszcze nie pojechałam;
        wysłałam tylko kartki z życzeniami.
        Ja swój ślub będę organizować w Kanadzie i co? Mam zapraszać ludzi z Polski?
        Przyjadą? Na własny koszt? Wątpię. Ale jak mnie przysyłają zaproszenia, to
        pewnie się spodziewają, że ja pojadę na własny koszt. O naiwności ludzka!
        • zia86 Re: Doręczanie zaproszeń 23.10.09, 18:45
          My wyślemy zaproszenie do bardzo dobrego przyjaciela moich rodziców,
          mieszka obecnie w Kalifornii, był tutaj niedawno i powiedział, że na
          pewno przyjedzie. Jednak najpierw do niego zadzwoniliśmy, że za dwa
          lata będzie takie wydarzenie, teraz jak był w Polsce to rodzice
          powiedzieli mu dokładną datę no i za rok dostanie save the date(tak
          jak wszyscy) a potem normalne zaproszenie. Myślę, że takich ludzi
          należy odpowiednio wcześniej informować o tym, bo jak sama mówiłaś,
          podróż do Polski to już wyprawa.
          Myślę, że powinnaś zaproszenia wysłać, ale nie spodziewać się
          przyjazdu. Choć może cię miło zaskoczą i zorganizują jakiś grupowy
          lot albo coś w tym stylu. smile
        • misself Re: Doręczanie zaproszeń 23.10.09, 20:09
          Osobie z innego kontynentu, jeśli tylko nie byłaby bliską krewną (np. siostrą)
          wysłałabym tylko zawiadomienie o ślubie.

          Rzecz nie dotyczy bogatych ciotek big_grin
    • budyniowa123 każdemu wedle potrzeb... 23.10.09, 21:07
      osobiście zapraszalismy tych, do których mieliśmy szansę/czas pojechać. Ale np
      mój chrzestny sam powiedział (podczas rozmowy tel.) żebym nie jechała specjalnie
      do wa-wy (mimo, że z Łodzi to blisko) bo jemu pocztą wystarczy. I ja rozumiem,
      ze nie każdy może mieć czas żeby przyjąć gości.
      Jednak większość ludzi zarówno zapraszających jak i zapraszanych PRACUJE. I na
      prawdę biorąc pod uwagę, że na zapraszanie mieliśmy ok miesiąca to 4 weekendy
      nie wystarczą, żeby obskoczyć całą rodzinę.

      ps. Nikt się na pocztowe zaproszenie nie obraził, wszyscy się stawili z
      wyjątkiem przypadków losowych i zdrowotnych...
    • landora Re: Doręczanie zaproszeń 23.10.09, 22:26
      Bez przesady. Gości z mojego miasta oczywiście zaprosimy osobiście. Tych z
      zagranicy - oczywiście pocztą. Ale ja mam rodzinę rozsianą po Polsce - przecież
      nie będę jeździć na drugi koniec Polski żeby wręczyć jedno zaproszenie!
      Najzwyczajniej w świecie nie mam na to czasu (czasy studenckie już za mną i nie
      mam trzech miesięcy wakacji). Nie widzę nic zdrożnego w wysłaniu zaproszenia
      pocztą. dodatkowo do tych osób zadzwonię. I tyle.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka