Dodaj do ulubionych

decyzja o dziecku :)

18.12.09, 23:28
drogie forumki ,kiedy planujecie zdecydować się na dziecko, a może nie macie
zamiaru tego planować ? my po około pół roku od ślubu zamierzamy zacząć się
starać.. zobaczymy jak to będzie wyglądać w praktyce,bo wiadomo że niektórych
rzeczy nie da się do końca zaplanować.
Obserwuj wątek
    • zia86 Re: decyzja o dziecku :) 18.12.09, 23:34
      My po około 10 lat po ślubie. tongue_out Na pewno po trzydziestce. Ale prawdę
      mówiąc podziwiam pary które się decydują od razu(albo prawie od razu)
      po ślubie na dziecko. smile
      • misself Re: decyzja o dziecku :) 18.12.09, 23:45
        Co tu podziwiać? smile Odkurzacz mamy, zmywarkę mamy, naturalna kolejność rzeczy wink
    • misself Re: decyzja o dziecku :) 18.12.09, 23:34
      Tuż po ślubie zamierzam odstawić pigułki. Co będzie, to będzie smile
      • najta Re: decyzja o dziecku :) 18.12.09, 23:37
        Sądzę, że jakieś 2-3 lata po ślubie.
      • monikapers Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 00:18
        podziwiam wink
        • najta Monia 19.12.09, 00:37
          Ale to mnie podziwiasz, czy kogo? big_grin I dlaczego niby?
      • k.l2 Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 00:43
        Nie znam sie za bardzo, ale cos mi sie obilo o uszy,ze przed staraniem
        nalezy odstawic pigulki kilka miesiecy wczesniej?
        • misself Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 09:41
          k.l2 napisał(a):

          > Nie znam sie za bardzo, ale cos mi sie obilo o uszy,ze przed staraniem
          > nalezy odstawic pigulki kilka miesiecy wczesniej?

          W zasadzie tak - bo owulacja nie wraca od razu po odstawieniu, zwykle trzeba
          odczekać dwa do sześciu cykli. Ale starać można się od razu smile Tylko na efekty
          trzeba poczekać wink
          • rockiemar Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 11:25
            Pozwol, ze uscisle. Od razu po odstawieniu tabletek moze sie rowniez zdarzyc, ze
            nie dosc, ze dojdzie do owulacji, to jeszcze moze dojsc do takiej
            zwielokrotnionej (jest to nawet jedna z metod leczenia nieplodnosci - podawanie
            antykoncepcji, nagle odstawienie i proba zajscia w ciaze). W zwiazku z tym,
            jesli nie planujesz np. trojaczkow (a to jest juz ciaza bardzo wysokiego
            ryzyka), radzilabym jednak odczekac chociaz cykl albo dwa.
            • misself Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 11:41
              Rockiemar, masz oczywiście zupełną rację smile
              Dlatego napisałam, że będzie co ma być - bo jeśli zdarzy mi się ciąża mnoga, to
              się bardzo zdziwię (w naszych rodzinach się to nie zdarzało po prostu smile), ale i
              ucieszę. Nawet jeśli będę musiała leżeć plackiem przez 9 miesięcy. Na pewno będę
              mieć dobrą opiekę, bo teściowa jest ginekologiem.
              • monikapers Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 12:12
                Miss, no to jest prawdziwe blogoslawienstwo.... smile
                a by the way, dobra ginekolog? bo moja stala sie gwiazda medialna i czasu juz
                nie znajduje dla "starych" pacjentek, dlatego chce zmienic, jakby co, prosze Cie o @
    • jogny Re: decyzja o dziecku :) 18.12.09, 23:41
      jak bedziemy gotowi i w ustatkowanej sytuacjismile wogole to drazni
      mnie jak ludzie mysla ze slub bierzemy po to zeby starac sie o
      dziecko od razu - nic z tych rzeczy!!!
      • misself Re: decyzja o dziecku :) 18.12.09, 23:45
        A ja właśnie po to biorę.
        Coś w tym złego?
        Z tym, że ja w dniu ślubu będę miała 27 lat. Moim zdaniem to jest idealny wiek
        na pierwszą ciążę.
        • z_meetropolii Re: decyzja o dziecku :) 18.12.09, 23:56
          w dniu ślubu będziemy mieli ok.26,5 ... jesteśmy z sobą już 7 lat i nie widzimy
          sensu czekać z decyzją o dziecku. Ale rozumie pary ,które chcą poczekać..tylko
          na co, większe mieszkanie, lepsza praca.... zawsze można chcieć coś więcej. Poza
          tym obecnie niestety coraz częściej nie odrazu udaje się zajść w ciąże...pół
          roku ,rok starań to standard.
          • jogny Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 00:01
            widzisz to zalezy w jakiej kto jest sytuacji - ja po slubie
            przeprowadzam sie do zupelnie innego kraju, musimy szukac
            mieszkania, pracy itd - dlatego nie bedzie mowy o dziecku na
            poczatkusmile
            • k.l2 Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 00:46
              Zgaszam sie Jogny!
              Ja wzielam slub aby naprawde zyc z ukochanym. Dzieci, owszem, w
              niedalekiej przyszlosci, ale nie automatycznie po slubie, bo po prostu
              sytuacja na to nie pozwala.
              A wielu znajomych (czesto w tym samym wieku i od dawna zyjacych
              razem,ale bez slubu) wlasnie reaguje w ten sposob " no kiedy dzieci?"
        • jogny Re: decyzja o dziecku :) 18.12.09, 23:58
          nic w tym zlego jesli tego cheszsmile!! ale czy naprawde dziewczyny
          biora slub po to zeby nie miec przypadkiem nieslubnego dziecka???
          w kazdym razie to nie moj przypadek a zauwazylam ze w Polsce jest
          taka tendencjasmile
    • odsrodkowa Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 00:00
      Jedno na stanie już jest wink
      Chcemy zacząć się starać o następne po ok. 1,5- 2 latach po ślubie. W dniu
      ślubu będę miała 24 lata.
    • zia86 Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 00:15
      My to chcemy się dorobić po prostu swojego mieszkania, dobrej pracy a
      i nacieszyć się trochę sobą i światem. smile
      Ale tak tutaj ktoś pisał 27 lat jak się ma ustatkowaną pozycje to
      bardzo dobry wiek na dziecko, w sumie każdy wiek jest dobry(no może
      oprócz 16 lat) jeśli człowiek jest na to gotowy, dziecko będzie
      chciane i kochane i będzie miało zapewniony dach nad głową i dobry
      rozwój. smile
      Napisałam, że podziwiam bo my po ślubie chcemy się jeszcze nacieszyć
      sobą i związkiem, ale jak ktoś jest gotowy to super. smile
      --
      Mój blog z pomysłami -http://slubne-inspiracje.blog.pl
      • monikapers Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 00:21
        u spowiedzi uslyszalam, ze malzenstwo bez planowania dzieci jest niewazne i tak,
        jakby go nie bylo....
        strasznie smutno mi sie zrobilo, nie wiem, co mam o tym myslec ale nie zmienia
        to nadal naszej negatywnej narazie decyzji
        • jogny Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 00:30
          ale chyba ksiadz mial na mysli jesli wogole nie planuje sie dzieci a
          nie ze od razu po slubie, prawda???!!!!
          • monikapers Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 00:35
            nie wiem, co mial na mysli, tak powiedzial... my nie planujemy
            • k.l2 Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 00:46
              o wyrazenie zgody na posiadanie potomstwa jest warunkiem do sakramentu
              malzenstwa.
            • 3-mamuska Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 01:54
              monikapers napisał:
              nie wiem, co mial na mysli, tak powiedzial... my nie planujemy
              No bo kosciol uwaza ze malzenstwo, jest po to, zeby byly dzieci.Zeby nie zyc w
              grzechu,a ludzkosc nie wymarla,to bierze sie slub.
          • najta Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 00:41
            Dokładnie. KK nie każe mieć dzieci od razu po ślubie, ale branie ślubu
            kościelnego przy jednoczesnej decyzji, że dzieci się nie planuje w ogóle, jest
            niedopuszczalne dla KK.
      • k.l2 Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 00:48
        Zia, cieszcie sie zyciem z soba,ale nie przesadzajcie,zeby po
        trzydziestce nie okazalo sie,ze straciliscie swoja szanse na dzieci..
        Nie chce straszyc, ale wez to pod rozwage.
        • monikapers Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 00:55
          ty chyba jestes tu na forum, jako ta opiekunka i strazniczka moralnosci, nie
          mozna wszystkiego zgrabnie zaplanowac i kazdego mierzyc ta sama miara, nawet kk
          zaklada delikatnosc tejze materii, a jednoczesnie jej skomplikowanie i zaklada
          tym samym cale mnostwo odstepstw.
          Twoje rady, jakkolwiek dla kogos cenne, sa tak bardzo wprost wyrazane, ze inna
          osobe moga ranic...
          wiem, ze Zia jest mloda ale mimo wszytsko zostawmy moze jej ta, tak wazna w
          koncu decyzje, hmm?
          a ze po 30-tce traci sie jakas szanse to juz jakas herezja jest...
          • k.l2 Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 01:11
            Monikapers, co niy w mojej wypowiedzi moze kogos urazic? Pisze
            wprost, bo nie widze powodu,aby owijac w bawelne pewne sprawy. Moze
            nieprawde pisze w sprawie slub koscielny a dzieci? tongue_out Pewnie,ze to
            delikatna materia, ktora i tak sami rowazycie,ale o zasadach chyba
            moge napisac, nie?

            I przeczytaj sobie spokojnie moja wypowiedz do Zii. Nie pisze,ze po
            30 straci szanse, ale ,ze tak sie zdarza, niestety i warto o tym
            pomyslec. Subtelna roznica.. I nie martw sie,ja Zii do lozka
            zagladac nie bede i podejmowac decyzji za nia rowniez nie. Ale po to
            jest forum,zey wymienic poglady i jesli mozna-pomoc. A nieskromnie
            uwazam,ze moja wypowiedz moze byc pomocna tongue_out
            • zia86 Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 01:48
              Zdajemy sobie z tego sprawę, ale nie będziemy mieć dziecka jeśli nie
              będzie nas go na nie po prostu stać. Jesteśmy młodzi i może się tak
              ułożyć, że za 5 lat przyjdzie odpowiedni czas, a może tak, że dopiero
              po 30. W każdym razie w pierwszą ciąże nie chce zachodzić później jak
              do 33 roku życia.
              • lapwing123 Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 09:33
                ja 23, mąż 24. razem od 7 lat. zawsze wiedziałam, że przed 30 to ja chcę mieć 2
                dzieci. wiele par wokół nas stara się dłuuugo już o dzieci. jakoś nie wierzyłam,
                że nam się uda za pierwszym razemsmile 01.08 był ślub prawdopodobnie coś w
                okolicach 31.08 nasza fasolinka.
                fakt, że jesteśmy w komfortowej sytuacji. mąż ma dobrą pracę. mamy mieszkanie
                itp itd. wszystko co nam potrzeba. obydwoje już po studiach mgr, więc w naszym
                przypadku nie było na co czekać.
                owszem świat zamierzam zwiedzać z maleństwem przy tyłku.smile
                pozdrawiam
              • martina.15 Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 12:40
                jak was stac na wesele za grrrrruuuuubo ponad 60 tys, wynajmowanie
                2pokojowegomieszkania, to na dziecko was nie stac?
                zrobic wesele za polowe tego, kawalerke wynajac, w podroz poslubna do hiszpanii
                i ma sie na dobre 4-5 (jak nie wiecej) lat dziecka. omg! toz te zliczenia ze
                dziecko kosztuje 100 tys zl to sie na 18 lat rozklada uncertain
                • zia86 Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 14:15
                  Stać naszych rodziców na takie wesele. Nie mamy mieszkania własnego ani
                  pracy. Byłoby hiper nieodpowiedzialna decyzja o dziecku teraz. Przecież
                  to nie chodzi o to, żeby zrobić dziecko i w myśl zasady jakoś to będzie
                  sobie poradzić, ale żeby to dziecko miało wszystko co najlepsze.
                  Zresztą jesteśmy za młodzi na razie na dziecko, nie każdy musi
                  wychodzić za mąż po to, żeby od razu mieć dzieci.
                  • ma_niusia Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 14:32
                    Każdy robi jak uważa za słuszne i ja nie oceniam decyzji innych osób. Napiszę
                    jednak co JA sądzę o tego typu decyzjach. Dla mnie czekanie aż będzie nas stać
                    na wszystko co najlepsze dla dziecka jest bez sensu, bo jak już będę miała
                    pracę, dom, to nie będzie mnie stać na tenis, najlepsze liceum i 3-miesięczne
                    wakacje na Seszelach czy tam gdzieś. Mam kilkoro znajomych, którzy tak właśnie
                    odkładali decyzję o dziecku co rok, aż teraz są w okolicach 40tki i niestety
                    jest już za późno. Nie pochwalam też podejścia "jakoś to będzie" bo jednak
                    jesteśmy dorośli i dajemy nowe życie. Ja po prostu uważam, że jeśli stać mnie na
                    karmienie, ubranie, zabawki i jakieś atrakcje dziecka (niekoniecznie najlepsze,
                    najdroższe) i jak to się mówi "Pan Bóg da" to wtedy jest najlepsza pora na
                    dziecko smile Mój syn nie będzie chodził na tenisa ani do najlepszego liceum w
                    stolicy. Ale będzie ze mną codziennie na spacerze, będziemy lepić bałwana i
                    kleić łańcuchy na choinkę, grać w chińczyka i razem śpiewać piosenki smile
                    • misself Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 14:47
                      ma_niusia, zgadzam się z Tobą.

                      Nie można dziecku dawać wszystkiego, co tylko zechce, zanim w ogóle zda sobie
                      sprawę z tego, czy chce - bo marzenia są twórcze i to właśnie one budują
                      człowieka. No i naprawdę można mieć szczęśliwe dzieciństwo mieszkając w
                      wynajętym mieszkaniu smile
                      • zia86 Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 14:50
                        No ja przynajmniej chce swojemu dziecku dać to co saa miałam w
                        dzieciństwie. smile
                        • k.l2 Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 15:01
                          Zia, to lepiej zacznij juz teraz odkladac na wesele Twojego dziecka wink

                          (to tylko zart)
                          • zia86 Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 15:15
                            Właśnie dlatego musimy najpierw skończyć studia i się dorobić a dopiero
                            potem mieć dzieci, żeby np. wyprawić im takie wesele jakie się zamarzy.
                            wink
                      • martina.15 Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 21:58
                        no i jest jeszcze jedna kwestia- dziecko moze teraz nie ma perspektyw na
                        chodzenie na najlepszego tenisa w stolicy ale za 10 lat mozna miec na to ta kase.
                        ja sie nie boje ze teraz, kiedy ciulamy za minimalna ilosc kasy, naprawde mamy
                        strraszny kryzys, ze za te trzy lata kiedy mamy nadzieje nasze wymarzone dziecko
                        sie urodzi, nie bedzie nas na to stac. w tym czasie powinno sie wiele rzeczy
                        wyjasnic, uspokoic i poprawic.
                        za dwa i pol roku mam zamiar sie obronic i juz wtedy miec jakas prace. i mysle
                        spokojnie, kupi sie wtedy przeciez wyprawke, odlozy na pampersy i szczepienia i
                        ma sie spokoj na kilka miesiecy smile a na kolejne wydatki przyjdzie i czas i kasa.

                        cos o tym wiem bo rodzac moja corke bylam przerazona samotna mama, nastolatka
                        jeszcze, maturzystka, mieszkajaca z rodzicami. a teraz moje dziecko spi w
                        bajkowym lozeczku, ma wieczny usmiech na buzi i chodzi na basen w przedszkolu.
                        na wszystko przyjdzie czas smile
                    • aneta-skarpeta Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 12:35
                      jakby ludzie mysleli o ekonomi decydując sie na dzieci- to by nikt
                      dzieci nie miałtongue_out
                  • misself Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 17:59
                    zia86 napisała:
                    > Przecież
                    > to nie chodzi o to, żeby zrobić dziecko i w myśl zasady jakoś to będzie
                    > sobie poradzić, ale żeby to dziecko miało wszystko co najlepsze.

                    Przyszło mi dzisiaj do głowy to zdanie, kiedy słuchałam kolęd...
                    To oczywiste, że każda matka chce dla swojego dziecka wszystkiego, co najlepsze.
                    Ale nie wolno zapominać, że tak naprawdę nie to, co się MA, jest najważniejsze.
                    Co nam pokazuje przykład pewnego małego żydowskiego chłopca, urodzonego w stajni
                    i mającego żłób za kołyskę. Amerykańskie historie typu "od pucybuta do
                    milionera" to jest nic przy tym, czego on dokonał.
                    • plastelinka.czerwona Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 18:09
                      Jeśli ktoś wierzy, to Jezus miał start najlepszy z możliwych - jest synem
                      wszechmocnego i sam także jest bogiem.
                      Jeśli zaś nie wierzyć, Jezus założył sektę, przez trzy lata włóczył się
                      nauczając, żeby w wieku trzydziestu trzech lat umrzeć w męczarniach na krzyżu -
                      świetna kariera.
                      • misself Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 18:18
                        Nie chcę się tu zagłębiać w rozważania teologiczne, bo każdy odłam
                        chrześcijaństwa inaczej interpretuje boskość i ludzkość Chrystusa. Ale jako
                        człowiek nie miał świetnego startu. A jednak pamiętamy o nim 2 tysiące lat
                        później, cytujemy jego słowa. To jest coś.
                        • plastelinka.czerwona Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 18:29
                          Jeżeli jest bogiem, to tylko realizował swój plan zbawienia i start był
                          reżyserowany. Jeśli człowiekiem, to zginął marnie, tworząc religię( w kontekście
                          jego braku boskości bezwartościową), która stała się przyczyną wielu cierpień.
                          Czy trupa może obchodzić, że ktoś go cytuję, sprawi mu to satysfakcję, warto za
                          to poświęcić życie?
                          • misself Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 18:32
                            O rany...
                            Rzuciłam luźną myśl, nie do końca serio, a Ty się od razu chcesz zagłębiać w
                            jakieś dywagacje teologiczno-filozoficzne.

                            Pas.
                            • zia86 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 18:37
                              Ja też nie chce się zagłębiać, ale pomimo dużej bezpośredniości
                              wypowiedzi to zgadzam się z Plasteninką.
                            • plastelinka.czerwona Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 18:45
                              Nie chodzi mi o rozważania filozoficzne, a o nietrafność twego porównania.
                              • misself Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 18:57
                                Niektórzy nie dostrzegą żartu póki nie zobaczą emotikonki, ech.

                                Chyba się ze mną zgodzisz, że jest bardzo dużo ludzi, którzy coś osiągnęli w
                                życiu mimo że nie mieli wszystkiego co najlepsze od momentu poczęcia aż do
                                osiemnastych urodzin (bo wtedy przestaje się być dzieckiem). Sądzę, że większość
                                forumowiczek to takie osoby. Zmierzam do tego, żeby nie popadać w paranoję,
                                przez setki lat ludzie po prostu mieli dzieci, dopiero nasze pokolenie traktuje
                                to jako zadanie do wykonania, w którym niektórzy sprawdzają się lepiej niż inni.
                                • plastelinka.czerwona Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 19:19
                                  Ech, żart także powinien mieć odpowiednie odniesienie.
                                  Tylko dlatego, że ktoś miał pod górkę i mu się udało, a ja "chcę już", mam
                                  sprowadzać dzieciaka, bo też sobie poradzi?
                                  Nie chodzi o popadanie w paranoję, a o odpowiedzialne rodzicielstwo. Przez setki
                                  lat wielu miało dzieci, ale nie tak wielu je wychowywało. Stworzenie jeszcze
                                  jednego rolnika czy cieśli nie jest takim samym wysiłkiem jak wychowanie
                                  współczesnego człowieka.
                                  Naprawdę łatwiej jest BYĆ, gdy się MA.
                                  • misself Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 19:34
                                    plastelinka.czerwona napisała:

                                    > Tylko dlatego, że ktoś miał pod górkę i mu się udało, a ja "chcę już", mam
                                    > sprowadzać dzieciaka, bo też sobie poradzi?

                                    Nie smile
                                    Ale nie musisz czekać, aż będzie Cię stać na prywatne przedszkole, tenisa,
                                    lekcje trzech języków, społeczną podstawówkę, jazdę konną na własnym koniu,
                                    osobny pokój, designerski wózek, ciuszki od D&G i wystawne wesele. Bo zanim Cię
                                    będzie na to stać, to - poza przypadkami wyjątkowymi, jak duży spadek, wygrana w
                                    Lotto czy błyskawiczna kariera w szołbyznesie - zdążysz się zestarzeć zarabiając
                                    na to.

                                    Jak już pisałam, złoty środek. Bez popadania w skrajności.
                                    • plastelinka.czerwona Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 19:46
                                      Dokładnie, złoty środek, z tym całkowicie się zgadzam.
                                      Polemizowałam z trafnością przykładu Jezusa, na karierę "od pucybuta do milionera".
                                    • odsrodkowa Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 19:51
                                      Tak sobie czytam.. i w sumie nie chciałam komentować, ale skomentuję smile

                                      Dla mnie zajście w ciążę był tragedią- dopiero co po maturze, pierwszy rok
                                      studiów, facet który kompletnie nie nadawał się do stworzenia rodziny,
                                      mieszkałam na pokoju w mieszkaniu studenckim i nie miałam pracy.
                                      Teraz- z perspektywy czasu myślę, że to był idealny moment smile Faceta kopnęłam w
                                      tyłek, znalazłam pracę, wyprowadziłam się do innego miasta. Dostałam motywację.
                                      Nie twierdzę, że rodzenie dziecka kiedy nie ma się "zaplecza technicznego" jest
                                      dobre, bo chyba to nie jest najlepszy pomysł. Ale jednak to daje kopa smile
                                      Teraz biorę ślub z mężczyzną, którego kocham, mamy własne mieszkanie, samochód,
                                      córka chodzi do prywatnego przedszkola i jest zapisana do podstawówki
                                      społecznej. Ja jestem szczęśliwa- właśnie otwieram własną działalność, mam
                                      świetną rodzinę i czuję się spełniona.
                                      Udało mi się- dzięki pomocy i wsparciu wielu osób, dzięki ogromnemu szczęściu i
                                      ciężkiej pracy.
                                      I uważam, że DLA MNIE urodzenie dziecka w moje 20 urodziny było strzałem w 10-
                                      teraz jest idealnie, dziecko właściwie odchowane, niewymagające pieluch czy
                                      obsługi.. Możemy podróżować w 3, często wychodzimy gdzieś sami na wieczór..

                                      Chodzi mi o to, że wszystko się zmienia. 5 lat temu kiedy zaszłam w ciążę nie
                                      miałam kompletnie nic i wydawało mi się, że skończę w domu samotnej matki. Teraz
                                      mam wszystko czego potrzebuję smile A to niby tylko 5 lat..
                                      • plastelinka.czerwona Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 20:01
                                        Super, że jesteś szczęśliwa, gratuluję. Tylko jaki to strzał w dziesiątkę, gdy o
                                        ojcu swojego dziecka pisze się "kopnęłam w tyłek".
                                        Ciebie kryzysowa sytuacja zmotywowała, innym zniszczy życie.
                                        • odsrodkowa Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 20:06
                                          Ehh, chciałam coś napisać, ale na szczęście nie czuję potrzeby tłumaczenia się
                                          komuś kto i tak nie zrozumie smile
                                          • k.l2 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 20:16
                                            Przepraszam,ale dla mnie to co napisalas tez jest kontrowersyjne.
                                            Wspaniale,ze Wam sie ulozylo,ale z perspektywy Twojej corki (jak dobrze
                                            teraz by nie miala) nie byl/jest to strzal w 10.
                                            • odsrodkowa Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 20:29
                                              To, że Ty tak sądzisz, nie znaczy że tak jest.
                                              Nie znasz mnie, nie znasz mojego narzeczonego, ani mojej (teraz naszej) córki.
                                            • aneta-skarpeta Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 12:44
                                              ja mialam podobna sytuacje co odsrodkowa- tylko ze mialam meża

                                              z perspektywy mojego syna, syn ma duzo lepiej z ojczymem niz
                                              z "tatusiem" by miał

                                              nie ta matka co urodziła, ale ta co wychowaławink

                                              i tez mialam tak jak odsrodkowa z małą róznica- powodziło nam sie
                                              dobrze, po bozemy byl slub i dziecko po 2 latach

                                              ale po drodze Panu odbiło. Odeszłam i klepałam biede przez 2 lata-
                                              ale głodem nie rpzymierałamwink

                                              nie mialam na opiekunke, ale mialam mamę, babcie itd

                                              potem poznałam mojeg D. i wszystko sie zmieniło i mam 10 razy lepiej
                                              niz w małzenstwie- i finansowo, i rodzinnie i uczuciowo

                                      • misself Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 20:13
                                        odsrodkowa napisała:
                                        >
                                        > Nie twierdzę, że rodzenie dziecka kiedy nie ma się "zaplecza technicznego" jest
                                        > dobre, bo chyba to nie jest najlepszy pomysł. Ale jednak to daje kopa smile

                                        To nie jest dobre samo w sobie.
                                        To jedna z tych sytuacji, w których się mówi "nie ma tego złego, co by na dobre
                                        nie wyszło" smile
                                        • aneta-skarpeta Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 12:46
                                          misself napisała:

                                          > To nie jest dobre samo w sobie.
                                          > To jedna z tych sytuacji, w których się mówi "nie ma tego złego,
                                          co by na dobre
                                          > nie wyszło" smile


                                          tak samo rozwijająca sie kariera, czy duzy majatek nie jest dobry
                                          sam w sobie jesli np...nie ma sie czasu dla dziecka- a to dosc
                                          powszechne przy "karierach"
                                  • k.l2 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 19:53
                                    Misself, ja tez nie odczytalam Twojego porownania jako zart. I
                                    odebralam sila rzeczy jako osoba wierzaca i mam nastepujace refleksje
                                    - jasne,ze najwazniejsze to wychowac dziecko na porzadnego czlowieka,
                                    tak aby docelowo czekalo go zycie wieczne,a nie tylko prywatne szkoly
                                    i kariera. A jednak... nie chcialabym,zeby moje dziecko bylo
                                    meczennikiem...
                                    Ale poza tym sie z Toba zgadzam smile

                                    I z innej beczki - na innym forum wyczytalam opinie kobiety, ktora
                                    twierdzi,ze aby miec dziecko najpierw matka powinna zaoszczedzic,tak
                                    aby ja bylo na malucha stac (bo niesprawiedliwe/nieodpowiedzialne
                                    byloby finansowanie w calosci przez meza). Jak dla mnie to juz
                                    OGROMNE przegiecie, co Wy na to?
                                    • aneta-skarpeta Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 12:50
                                      k.l2 napisał(a):

                                      > I z innej beczki - na innym forum wyczytalam opinie kobiety, ktora
                                      > twierdzi,ze aby miec dziecko najpierw matka powinna
                                      zaoszczedzic,tak
                                      > aby ja bylo na malucha stac (bo niesprawiedliwe/nieodpowiedzialne
                                      > byloby finansowanie w calosci przez meza). Jak dla mnie to juz
                                      > OGROMNE przegiecie, co Wy na to?


                                      po 1. jak w całosci przez meża? to pani planuje prze 18 lat nic nie
                                      robic zawodowo?
                                      po2. mąż zarabia, ale kobieta siedziw domu i zajmuje sie dzieckiem.

                                      jesli jej nie pasuje, to moze pojsc do pracy i zatrudnic opiekunkę i
                                      b edą "zarabiac we 2"

                                      po3. ojciec tez współfinanswuje zycie dziecka, wiec niech zbiera
                                      połowętongue_out

                                      po 4. co to za mowad, żeby liczyc sie z linijką w reku kto da mniej,
                                      a kto da więcej? niech wyceni tez swoja prace przy praniu,
                                      prasownaiu, gotowaniu i zbilansuje i prowadzi domowa ksiegę
                                      rachunkową, zeby ktos przypadkiem nie dał 1000 zł wiecej
                                      ;D
                • oliwka221 Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 21:01
                  Martina,poczytuję Twoje posty już od jakiegoś czasu i nie mogę zrozumieć,dlaczego tak bez przerwy czepiasz się zii?Wiem,że sama miałaś przerąbane,facet zostawił Cię,kiedy okazało się,że spodziewasz się jego dziecka,potem ciągły brak kasy i frustracja,wreszcie trafiłaś na kogoś,kto wydaje się być odpowiednim partnerem dla Ciebie.Życzę Ci wszystkiego najlepszego,ale jak na młodą osobę to wydajesz się być bardzo zgorzkniała.Sama nie mam takiej kasy jak Zia i jej rodzice,ale traktuję te posty z przymrużeniem oka,a nie biorę ich serio.Dziewczyno,więcej luzu,bo się zatrujesz własnym jadem!A pomyśleć,że jakiś czas temu stawiałam Cię jako wzór osobom w podobnej sytuacji do Twojej,więc tym bardziej mi przykro,że wyszła z Ciebie cała złość i frustracja,którą jednak trochę rozumiem...To,że miałaś gorszy start w życiu od Zii nie upoważnia Cię do wyżywania się na niej. Jej rodzice pokazali,że wczesne macierzyństwo,to nic dobrego,Twoi nie zdołali Tobie tego przekazać,ale to przecież nie wina Zii...
                  • martina.15 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 20:35
                    wiesz moi znajomi w duzej mierze doceniaja we mnie szczerosc, a mysle ze niemal
                    rowiesniczce moglabym powiedziec cos wprost. zadna z was mimo wyraznego
                    rozbawienia takim zaangazowaniem zii tak naprawde jej nie powie co o niej, jej
                    postawie mysli.

                    frustracja? oj Boze, bron! naprawde im dluzej czytam te wateczki tym bardziej
                    sie ciesze ze moja rodzina kasy nie miala. albo miala, ale nigdy nie tak duzo
                    zeby zawsze wszystko bylo OK. ale poznalam co to zycie, co to praca, wiem tez
                    jak to doceniac. teraz wyjdzie ze mnie proznosc tongue_out
                    jak czytasz od tak dlugiego czasu to zapraszam na priv smile
                    • zia86 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 20:40
                      Martina czyli dalej uważasz, że dobrym pomysłem jest rodzenie w naszej
                      sytuacji dziecka i zdanie się na pomoc rodziców, albo "zabranie" od
                      nich połowy pieniędzy(przypominam, że my nie mamy w rękach tych
                      pieniędzy) przeznaczonych na wesele i pakowanie się w macierzyństwo?
                      A powiedz co o mnie myślisz szczerze, ja chętnie posłucham, jeśli nie
                      tutaj to na priv, ja szczerość bardzo cenię. smile
                      • martina.15 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 21:05
                        zia, ja jestem zdania ze jak was stac na zaproszenia od ceci to moze nie mow ze
                        was nie stac na dziecko. dam sobie glowe obciac ze duza czesc forumek na tym
                        forum ma do dyspozycji na zycie mniej kasy pracujac niz wy dostajac od rodzicow,
                        to co za roznica dla nich?

                        jak dla mnie za 2 lata jak juz ten twoj slub dojdzie do skutku sporo sie zmieni,
                        chociaz jak chcesz zapewnic swojemu dziecku takie luksusy jakie ty mialas to z
                        historykiem raczej ci sie to nie uda... chodzi mi o to ze mowiac sobie ze bedzie
                        cie stac na dziecko za 10 lat to chce mi sie pukac po glowie.
                        i tak, osobiscie uwazam ze jak mowisz ze odkladasz kase od rodzicow i ona
                        magicznie staje sie twoja, to moglabys myslac normalnie odlozyc mase kasy.
                        rownowartosc utrzymania dziecka przez kilka dobrych lat. i to jest moje zdanie.
                        • zia86 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 21:17
                          To może ja coś wyprostuje. smile
                          Na zaproszenia od Ceci właśnie nas nie stać. Kasy jeszcze żadnej nie
                          udało nam się odłożyć, bo ledwo nam wystarcza to co mamy, a mamy we
                          dwójkę nie więcej niż wynosi średnia krajowa, to chyba nie sądzę,
                          żeby na dziecko nas było stać, oczywiście rodzice by nam na pewno
                          pomogli ale czy o to chodzi?
                          A mój narzeczony obecnie też studiuje prawo, ale czy to jest jakiś
                          wyznacznik ile będziemy w przyszłości zarabiać? Spróbujmy podliczyć
                          tak na szybko, dziecku na dzień dobry trzeba zapewnić, wózek,
                          łóżeczko, ubranka(i to w dużej ilości bo szybko z nich wyrasta),
                          jakieś szczepienia, dobrą opiekę lekarską, jedzenie i pewnie wiele
                          innych rzeczy o których pojęcia nie mam. Aha no i pokoik by się
                          przydał, więc musielibyśmy zmienić mieszkanie na większe plus
                          dochodzą koszty zrobienia tego pokoiku. Doliczyć trzeba koszty
                          "ciąży" i te zaoszczędzone 30 tys rozchodzi się na ciąże i pierwsze
                          miesiące życia dziecka. smile
                          • misself Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 21:42
                            Chciałabym, żeby któraś z mam aktualnych wypowiedziała się, czy naprawdę 30
                            tysięcy pęka tak szybko? Bo jeśli tak, to znaczy, że mogę sobie ewentualnie
                            chomika kupić.
                            • ma_niusia Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 21:58
                              misself napisała:

                              > Chciałabym, żeby któraś z mam aktualnych wypowiedziała się, czy naprawdę 30
                              > tysięcy pęka tak szybko? Bo jeśli tak, to znaczy, że mogę sobie ewentualnie
                              > chomika kupić.

                              Nie kupuj chomika, mogą uczulać tongue_out

                              A tak poważnie to nie sumowałam wszystkiego nigdy i trudno by było. Młody ma
                              teraz 7 miesięcy (skończy w Święta dokładnie smile

                              Jak piszę, miesięczne "utrzymanie" niemowlaka to koszt około 400-500pln. Na
                              średnim poziomi (pieluchy nie najtańsze ale i nie najdroższe; podstawowe,
                              konieczne kosmetyki; mleko sztuczne - przy karmieniu piersią wychodzi taniej!;
                              słoiczki, kaszki - tu już nie patrzę na cenę). Szczepionki są drogie, od 100 do
                              300zł za jedną a zależy na ile tych dodatkowych się zdecyduje, my wybraliśmy
                              dwie, ale dziadkowie zafundowali. Lekarza mamy na NFZ, rehabilitację na NFZ.

                              No nie wiem co jeszcze liczyć? Chyba kawę dla mnie po nieprzespanych nocach wink
                              To dochodzi parę zł miesięcznie smile)))
                              • misself Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:08
                                ma_niusia napisała:
                                >
                                > Nie kupuj chomika, mogą uczulać tongue_out

                                Na chomika jak raz uczulenia nie mamy smile
                                Chomik co prawda jest mniej więcej tak kontaktowy jak noworodek - ale zdycha po
                                3 latach, podczas gdy odchowany przez ten czas niemowlak przechodzi przez
                                kolejne etapy rozwoju i można z nim robić więcej rzeczy niż z chomikiem wink

                                Próbowałam to sobie podsumować i nijak mi nie wychodzi 30 tysięcy. Tyle kosztuje
                                generalny remont 50m2.
                            • martina.15 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 12:54
                              a ja wlasnie liczylam. jak ktos muuuusi zrobic super-hiper wyprawke i do tego
                              wyremontowac pokoj to mu z 10 tys moze i pojdzie.
                              ja sie wyrobilam w 2 tys+ koszt wymiany okna na plastik w moim pokoju,
                              spoldzielnia potem oddala.

                              na sprawe alimentacyjna liczy sie np. wklad w czynsz i oplaty, wakacje,
                              leczenie, prezenty... wszystko, dokladnie od podstaw. przy czym u zii np nie
                              zmienilby sie koszt wynajmu mieszkania, u mnie pokoj w akadamiku normalny a
                              pokoj w akademiku rodzinnym to roznice dobrze ponad 200 zl, wiec to odpada. wiec
                              dla 3letniej dziewczynki z tymi wszystkimi elementami to bylo chyba 1050 zl.
                              niemowlak kosztuje tyle co pieluchy i mleko jesli sie piersia nie karmi, jak
                              karmilam mloda piersia to wydatki na nia zamykaly sie w max 400 zl na miesiac.

                              im starsze dziecko tym wiecej kasy idzie, to fakt.

                              mysle ze 30 tys zlotych poszlo na corke po przynajmniej 3 latach.
                              • zia86 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 13:07
                                Zmusiliście mnie do googlowania cen rzeczy dla dzieci. tongue_out Bo nie
                                chciało mi się wierzyć i tak:
                                - Wózek około 2 tys(są takie za 7 designerskie i są za 1500 zł
                                najtańsze) więc z takiej bardzo średniej półki cenowej
                                - Nosidełko/fotelik - 500 zł
                                - Łóżeczko - 500 zł(najtańsze 250 zł, najdroższe 1500 zł)
                                - Zestaw mebli z łóżeczkiem(jeśli ktoś ma nieprzygotowany pokój i
                                trzeba go przerabiać) - około 3 tys
                                - Ubranka dla dziecka w okolicach 30zł/sztuka(a większość mi się nie
                                podobała)
                                - Pampersy 50 zł/paczka(to akurat nie jest aż taki duży wydatek, ale
                                nie wiem na ile to wystarcza)
                                - Ktoś tutaj pisał o szczepionkach 100 zł/sztuka(a ile ich trzeba
                                wziąć?)
                                - Do tego mleko i pewnie mnóstwo drobiazgów
                                10 tys wychodzi jak nic, jeśli nie ma się nic i nikogo kto mógłby
                                oddać ubranka( a w naszym wypadku akurat nie ma) plus wymiana
                                mieszkania na większe, czyli jakieś 500 zł więcej do czynszu co
                                miesiąc. Nie mówiąc już o zabawkach, które mogą też kosztować pewnie
                                nie mało.
                                • misself Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 13:15
                                  zia86 napisała:
                                  > 10 tys wychodzi jak nic, jeśli nie ma się nic i nikogo kto mógłby
                                  > oddać ubranka( a w naszym wypadku akurat nie ma) plus wymiana
                                  > mieszkania na większe, czyli jakieś 500 zł więcej do czynszu co
                                  > miesiąc. Nie mówiąc już o zabawkach, które mogą też kosztować pewnie
                                  > nie mało.

                                  Nie namawiam Was na dziecko, ale to nie jest kwestia kasy, naprawdę.
                                  Ja też nie mam żadnych znajomych z małym dzieckiem - ale wiem, że za 2 lata moja
                                  przyjaciółka planuje dzieci (nie wolno jej zachodzić w ciążę teraz, bo mąż jest
                                  po chemii). Możemy się zsynchronizować ubrankowo-wózkowo tak, żeby nie trzeba
                                  było kupować wszystkiego w dwóch zestawach.

                                  Zestaw mebli nie jest niezbędny, osobny pokój też nie. Szczepionki płatne są
                                  fakultatywne, wszystkie szczepienia obowiązkowe są bezpłatne. I jakie mleko? smile
                                  Za piersi się nie płaci tongue_out
                                  Poza tym jest jeszcze Allegro, naprawdę większość tych rzeczy można kupić z
                                  drugiej ręki.
                                  • zia86 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 13:20
                                    Jasne, rozumiem. smile Wiadomo, że kasa nie jest najważniejsza, ale nie
                                    wmawiajmy, że nie trzeba mieć nic, albo bardzo niewiele, żeby mieć
                                    dziecko.
                                    Ja np. uważam, że dziecko od początku powinno mieć osobny pokoik, bo
                                    potem może dojść do chorych sytuacji, kiedy 3letnie dziecko śpi z
                                    mamą a mąż na kanapie. tongue_out I np. chciałabym, żeby moje dziecko miało
                                    wszystkie fakultatywne szczepionki, przecież to o jego zdrowie
                                    chodzi. I chciałabym żeby miało śliczne ubranka i potem, żebym mu nie
                                    musiała kazała wybierać między jedną kolorowanką a drugą bo na obie
                                    mnie nie stać i mnóstwo innych rzeczy. smile
                                    • aneta-skarpeta Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 13:27
                                      zia86 napisała:

                                      > Jasne, rozumiem. smile Wiadomo, że kasa nie jest najważniejsza, ale
                                      nie
                                      > wmawiajmy, że nie trzeba mieć nic, albo bardzo niewiele, żeby mieć
                                      > dziecko.
                                      > Ja np. uważam, że dziecko od początku powinno mieć osobny pokoik,
                                      bo
                                      > potem może dojść do chorych sytuacji, kiedy 3letnie dziecko śpi z
                                      > mamą a mąż na kanapie. tongue_out




                                      mozecie kupic wielkie łózkow i spac w trójke;D


                                      I np. chciałabym, żeby moje dziecko miało
                                      > wszystkie fakultatywne szczepionki, przecież to o jego zdrowie
                                      > chodzi.


                                      a wiesz co to jest autyzm poszczepienny?

                                      poza tym nie kazde szczepienie= zdrowie dziecka

                                      to trzeba robic rozsadnie, a nie " szczepie na wszystko to bedzie
                                      zdrowsze", bo to nie na tym polega



                                      I chciałabym żeby miało śliczne ubranka i potem, żebym mu nie
                                      > musiała kazała wybierać między jedną kolorowanką a drugą bo na
                                      obie
                                      > mnie nie stać i mnóstwo innych rzeczy. smile


                                      mnie stac na 2 kolorowanki, a i tak karze mu wybierac, bo by
                                      zwariował od nadmiaru rzeczy

                                      w pewnym momecie dostawał , mozna powiedziec wszystko co chciał,
                                      wiec potem byl porblem chocby z mikołajem, bo nie ylo co mu kupic, a
                                      to co dostał było rozczarowujące- a dostał sterty zabawek, z czego
                                      polowy przez kilka miesiecy nawet nie otworzyl- bo polozyl na polce
                                      i zapomnial, albo go nie zanteresowały

                                      poza tym dzieck siwetnie tez sie bawi rysując kółko i krzyzyk czy
                                      grajac w karty- nie musza byc disneyasmile


                                      i z doswiadczenia mojego i kolezanek wiem, ze zabawki tandetne i
                                      oblesne ciesza sie powodzeniem u wszystkich dzieci- bogatych i
                                      biednychsmile

                                      poza tym jak juz bedziecie pracowac i zdecydujecie sie na dziecko to
                                      nie znikna wam dochody- a wrecz dziecko bedzie napędem do rozwoju,
                                      lepszych zarobków, rozwojusmile


                                      nie ma czego sie bacsmile
                                      • joanka-r Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 17:31
                                        ''chciałabym, żeby moje dziecko miało
                                        > wszystkie fakultatywne szczepionki, przecież to o jego zdrowie
                                        > chodzi.''

                                        zia i ty lekarskie dziecko, takie pierdoły piszesz? A wiesz, ze dobrzy pediatrzy odradzają szczepienie , na co tylko mozna?, bo po pierwsze:
                                        Układ odpornościowy zaczyna wariować, jest oslabiony, moga wystąpić powikłania.
                                        mam dwoje dzieci, cześć szczepionek skojarzonych kupiłam, ale bez przesady. Nie lece do apteki po szczepionke, tylko dlatego, ze widziałam w tv, reklame przeciw meningokokom......prawdopodobienstwo, ze moje dziecko na to zachoruje jest znikome. Wolę podawać witaminy, suplementy diety, niz szczepić bez sensu , na wszystko jak leci.
                                      • jop Re: decyzja o dziecku :) 22.12.09, 15:09
                                        >a wiesz co to jest autyzm poszczepienny?

                                        To coś koło jednorożca, elfów, ufoków i kwiatu paproci? Bo jak dotąd
                                        nikomu nie udało się wykazać związku. Rtęci w szczepionkach nie ma
                                        od lat, a liczba przypadków autyzmu rośnie.
                                    • misself Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 13:51
                                      zia86 napisała:
                                      > Ja np. uważam, że dziecko od początku powinno mieć osobny pokoik, bo
                                      > potem może dojść do chorych sytuacji, kiedy 3letnie dziecko śpi z
                                      > mamą a mąż na kanapie. tongue_out

                                      Znowu mówisz o skrajnościach smile W okresie niemowlęcym dobrze jest mieć dziecko
                                      blisko siebie, nie latać na drugi koniec mieszkania, to jest zwyczajnie
                                      niewygodne. A ojciec na kanapie... Rodzice by musieli być naprawdę
                                      wielkogabarytowi, żeby w standardowym łóżku 160x200 nie zmieściło się niemowlę
                                      na trzeciego.
                                      • aneta-skarpeta Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 15:22
                                        misself napisała:

                                        >Rodzice by musieli być naprawdę
                                        > wielkogabarytowi, żeby w standardowym łóżku 160x200 nie zmieściło
                                        się niemowlę
                                        > na trzeciego.


                                        hehe my teraz spimy na łózku 115 cm i nawet w tak ciasnym lozku
                                        czasem spimy na "hot doga" czyli syn jest paróweczkąbig_grin
                                        • martina.15 Re: decyzja o dziecku :) 22.12.09, 01:13
                                          zia sytuacje z tatusiem na kanapie dzieja sie a) czesciej gdy dziecko ma swoj
                                          osobny pokoj b) rodzicom sie nie uklada. zdrowy rozsadek i mozna sie w kawalerce
                                          spokojnie rozmiescic (cos o tym wiem, mamy dwadziesciakilka metrow na trzy osoby
                                          i ustawilismy sie doskonale).
                                          na poczatku zdecydowanie lepiej miec dziecko przy sobie, niekoniecznie w swoim
                                          lozku, ale zeby jego lozeczko bylo pod reka.

                                          uwierz, mozna miec rzeczy z drugiej reki. a znajomi o ktorych pisalas ze zyja na
                                          tej samej albo lepszej stopie zyciowej co ty na pewno zarzuca was jakimis
                                          drobiazgami i ciuszkami.
                                          dziecku wcale nie sa potrzebne na co dzien designerskie ciuchy. ba, lepiej zeby
                                          byly wygodne i godne zabrudzenia- dla wszystkich to mniejszy stres. ja tam
                                          widzialam ciuszki i od 5 zlotych, ja nie wiem jak patrzysz...
                                          paka pieluch wystarczy na 10-15 dni. nie musi kosztowac 50 zl.
                                          mleka nie kupujesz w wyprawce ale wtedy kiedy jest potrzebne.

                                          chcesz dac wszystkie mozliwe szczepionki? milego reperowania rozregulowanego
                                          ukladu odpornosciowego dziecka przez cale jego zycie. u nas jedna jedyna
                                          dodatkowa szczepionka- 140 zl na cale Hankowe zycie.

                                          nie chcesz to nie, moze nawet lepiej ze nikt nie zmusza tongue_out ale twoje argumenty
                                          sa kiepskie, sorry.
                                          • misself Re: decyzja o dziecku :) 22.12.09, 09:58
                                            Martina, mądrze piszesz.
                                            Choć czasami warunki lokalowe nie pozwalają na łóżeczko pod ręką... Gdybym
                                            wstawiła łóżeczko dziecięce do naszej sypialni, miałabym życie jak w Simsach -
                                            nie mogłabym wyjść z pokoju smile
                                            • martina.15 Re: decyzja o dziecku :) 22.12.09, 11:49
                                              misself napisała:

                                              > Martina, mądrze piszesz.
                                              nareszcie ktos docenil :p tongue_out :p

                                              moj brat- swiadomie chcieli dzieci rok po roku. mieszkanie jest jedna wielka
                                              wspolna przestrzenia+ pokoj 8 m. na jednej scianie lozeczko Macka, 15 mcy, obok
                                              niego lozeczko Oli, ktora powinna sie pojawic w ciagu najblizszych 2 tygdni. na
                                              drugiej scianie zmiescila sie tylko kanapa na ktorej spia ich rodzice tongue_out
                                              niestety nie udalo sie zmienic wczesniej mieszkania, ale mysle ze zanim starszy
                                              trafi do przedszkola juz sie to uda.
                                              spoko spoko wszystko da rade jak trzeba tongue_out ja juz musialam wieksze lozko wstawic
                                              bo moja piekna ma juz 105 cm wzrostu, do tego stoliczek do zabawy i cala masa
                                              zabawek ktora w niemowlectwie niepotrzebna- potrzeba matka wynalazkow tongue_out
                                              • aneta-skarpeta Re: decyzja o dziecku :) 22.12.09, 12:11
                                                martina.15 napisała:

                                                > misself napisała:
                                                >
                                                > > Martina, mądrze piszesz.
                                                > nareszcie ktos docenil :p tongue_out :p
                                                >
                                                > moj brat- swiadomie chcieli dzieci rok po roku. mieszkanie jest
                                                jedna wielka
                                                > wspolna przestrzenia+ pokoj 8 m. na jednej scianie lozeczko Macka,
                                                15 mcy, obok
                                                > niego lozeczko Oli, ktora powinna sie pojawic w ciagu najblizszych
                                                2 tygdni. na
                                                > drugiej scianie zmiescila sie tylko kanapa na ktorej spia ich
                                                rodzice tongue_out
                                                > niestety nie udalo sie zmienic wczesniej mieszkania, ale mysle ze
                                                zanim starszy
                                                > trafi do przedszkola juz sie to uda.
                                                > spoko spoko wszystko da rade jak trzeba tongue_out ja juz musialam wieksze
                                                lozko wstawi
                                                > c
                                                > bo moja piekna ma juz 105 cm wzrostu, do tego stoliczek do zabawy
                                                i cala masa
                                                > zabawek ktora w niemowlectwie niepotrzebna- potrzeba matka
                                                wynalazkow tongue_out


                                                poza tym kurde nasi rodzice często mieszkali na kupie, albo w
                                                biedzie. Mało co mieli i jakośd ali sobie rade i byli szczęśliwi.

                                                Moja mama choc źle wspomina "tamte czasy" to mówi ze kontakty
                                                miedzyludzkie były duzo lepsze. Człowiek z nudów robił prywatki, nie
                                                było tv to dzieci z nudów robiłwink, ale przynajmniej "sie żyło" bez
                                                wzgledu na inne, materialne rzeczy

                                                a teraz ludzie mają " wszystko" i ciagle źle, ciagle czegoś brakujesmile


                                                ps. ja mieszkałam całe życie w pokoju z bratem i fajnie było- nie
                                                miałam nigdy oddzielnego pokoju. Mimo że nie raz sie tłuklismy to
                                                teraz nie lubie byc "sama"
                                                • misself Re: decyzja o dziecku :) 22.12.09, 12:58
                                                  Ja mieszkałam w pokoju z Siostrą przez 10 lat (od 8 do 18 roku życia). Też się
                                                  tłukłyśmy smile I wielokrotnie na to narzekałam. Ale to ma też swoje plusy -
                                                  człowiek się uczy kłócić, negocjować, pójść na kompromis. To się bardzo w życiu
                                                  przydaje. Jedynacy nie mają takich doświadczeń, biedni.
                                                  • aneta-skarpeta Re: decyzja o dziecku :) 22.12.09, 13:12
                                                    misself napisała:

                                                    > Ja mieszkałam w pokoju z Siostrą przez 10 lat (od 8 do 18 roku
                                                    życia). Też się
                                                    > tłukłyśmy smile I wielokrotnie na to narzekałam. Ale to ma też swoje
                                                    plusy -
                                                    > człowiek się uczy kłócić, negocjować, pójść na kompromis. To się
                                                    bardzo w życiu
                                                    > przydaje. Jedynacy nie mają takich doświadczeń, biedni.


                                                    ja widze to u mojego syna, który jest jedynakiemuncertain wiele go omija i
                                                    niestety rodzenstwo ktore pojawi sie za rok-dwa bedzie dla niego
                                                    wazne, ale te lata najmlodsze nie wrócąuncertain
                                          • zia86 Re: decyzja o dziecku :) 22.12.09, 19:15
                                            Tak jak napisałam, nie znam się dobrze na temacie, bo się tym nie
                                            interesowałam, nie czytałam, ani nikt z moich znajomych dziecka nie
                                            posiada. Sytuacje z kanapą widziałam w jakimś programie typu
                                            superniania.
                                            Nasi znajomi nie mają dzieci i nie wiadomo kiedy będą mieć, rodziny
                                            prawie w ogóle nie mamy a już na pewno nie takiej która ma dzieci
                                            małe. I nie będę dziecku ubranek kupować na allegro, ja nie mówię, że
                                            tam są jakieś beznadziejne, ale ja po prostu nie mam do tego serwisu
                                            zaufania. I prawdę mówiąc nie wyobrażam sobie sytuacji kiedy ja mam
                                            same najfajniejsze ciuchy a moje dziecko nie.
                                            Na szczepionkach się nie znam, dam tyle ile będzie potrzeba, ale to
                                            był tylko przykład, chodzi o ogólną opiekę medyczną. Jeśli cokolwiek
                                            trzeba by było zrobić<odpukać> to nie chciałabym, żeby pieniądze
                                            stanęły temu na drodze.

                                            Zresztą, zawsze jest tak, że ludzie chcą dla swojego dziecka lepiej
                                            niż mieli oni, więc dlaczego moje dziecko ma mieć gorzej niż ja,
                                            skoro ja będę mu mogła zapewnić życie na podobnej albo wyższej
                                            stopie, jaką ja miałam, tylko nie od razu po ślubie, a później.
                                            • k.l2 Re: decyzja o dziecku :) 23.12.09, 18:06
                                              To moze ja jestem dziwna, bo wcale priorytetem dla mnie nie
                                              bedzie,aby dziecko sie wychowywalo w ekonomicznie lepszych warunkach
                                              niz ja bylam. Chcialabym dla niego jak najlepiej, ale zdecydowanie
                                              pod innymi wzgledami.
                                              • zia86 Re: decyzja o dziecku :) 23.12.09, 18:18
                                                Lepiej ogólnie, nie tylko ekonomicznie, choć to też.
                                    • bacha1979 Oj zia 22.12.09, 12:45
                                      jak Ty nie wiesz o czym piszesz.
                                  • foczkaka Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 13:46
                                    Po prostu są dwie opcje:
                                    jedni uważaja że na dziecko potrzeba kupę kasy i nie moga się zdecydować latami,
                                    bo ciągle ich "nie stać". A jak już mają dziecko to jedynaka, pracują całymi
                                    dniami na te "najpotrzebniejsze" rzeczy, dziecko jest przewożone z zajęć na
                                    zajęcia i niby "ma wszystko" a zwyczajnie brakuje mu mamy i taty.

                                    drudzy po prostu chcą mieć dzieci i mają.
                                    Nie mówię oczywiście o skrajnościach, bo wiadomo że trzeba mieć gdzie mieszkać i
                                    mieć zapewniony byt jako taki żeby się na dziecko zdecydować. Ale znam rodziny
                                    które mają dochód sporo poniżej średniej krajowej, maja dziecko/dzieci i ich
                                    dzieci naprawdę nie sa nieszczęśliwe. Napiszę o moim bracie, który z bratową od
                                    razu po slubie postarali się o dziecko. Takie były ich plany od początku i
                                    wyobrażenie o rodzinie. Dochód mają sporo poniżej średniej krajowej, ale ich
                                    dziecku naprawdę niczego nie brakuje. Wiadomo cześć rzeczy, ubranek ma po
                                    starszych kuzynkach, zabawek również, sporo dostaje od rodziny, ma nawet duzo
                                    zabawek zx tego nieszczęsnego FP, ale przede wszystkim jest szczęśliwe, no i
                                    wazniejsze od rzeczy i pieniędzy.

                                    Nie uwazam że każdy kto bierze ślub powienien mieć dzieci. Jest to sprawa
                                    indywidualnego wyboru. Ale po co dorabiac do tego ideologie.
                                    Kazdy ma swoje powody by nie chcieć dzieci, ale teksty o pieniądzach to
                                    najcześciej naciągane tłumaczenie.
                                    Dziecko naprawdę nie muszi (a nawet nie powinno) dostawać wszystkiego co sobie
                                    wymyśli. O wiele łatwiej będzie mu w życiu jeśli nauczymy je wybierać, czasem z
                                    czegoś zrezygnować. Moim zdaniem kochać i wychowywać to wcale nie znaczy dawać
                                    wszystko i wydawać na to mnóstwo pieniędzy.
                                    • misself Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 13:53
                                      foczkaka napisała:
                                      >
                                      > Nie uwazam że każdy kto bierze ślub powienien mieć dzieci. Jest to sprawa
                                      > indywidualnego wyboru. Ale po co dorabiac do tego ideologie.
                                      > Kazdy ma swoje powody by nie chcieć dzieci, ale teksty o pieniądzach to
                                      > najcześciej naciągane tłumaczenie.

                                      Bo nie jest łatwo innym zaakceptować wytłumaczenie "nie chcemy" ("jeszcze" albo
                                      "w ogóle"). Łatwiej przełknąć tekst o braku kasy, który pozwala rozpocząć
                                      litanię polskich narzekań smile
                                    • aneta-skarpeta Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 15:13
                                      foczkaka napisała:

                                      > Po prostu są dwie opcje:
                                      > jedni uważaja że na dziecko potrzeba kupę kasy i nie moga się
                                      zdecydować latami
                                      > ,
                                      > bo ciągle ich "nie stać". A jak już mają dziecko to jedynaka,
                                      pracują całymi
                                      > dniami na te "najpotrzebniejsze" rzeczy, dziecko jest przewożone z
                                      zajęć na
                                      > zajęcia i niby "ma wszystko" a zwyczajnie brakuje mu mamy i taty.
                                      >



                                      tak jakos dzisiaj mam dzień na rzucanie banałami, ale co tam

                                      generalnie to nigdy nie jest dobry czas na dziecko, bo zawsze
                                      jest "cos"

                                      smile


                                      a z całym postem sie w zupełności zgadzam
                            • aneta-skarpeta Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 12:58
                              misself napisała:

                              > Chciałabym, żeby któraś z mam aktualnych wypowiedziała się, czy
                              naprawdę 30
                              > tysięcy pęka tak szybko? Bo jeśli tak, to znaczy, że mogę sobie
                              ewentualnie
                              > chomika kupić.

                              może zniknać bardzo szybko, a może starczyc na dlugo
                              nie trzeba kupowac wózka za 5 tys- mozna kupic za 1 tys nowy, albo
                              lepszy uzywany
                              ciuszki mozna kupic drogie lub tanie, albo w ciuchlandzie
                              szczepienia sa bezpłatne, wizyty tez- no chyba ze ktos woli płatnie
                              mozna kupic mnóstwo rzeczy kupic na rynku wtórnym ( np alelgro),
                              czesto super jakosci, super firm, za niewielkie ieniadze

                              wiec jak ktos nie ma kasy, ale ma łeb na karku to świetnie sobie
                              daradę


                              moja mama jak chciała zeby jej dzieci ładnie wygladały, a nie było
                              jak kupic ładnych ciuszków to sama szyła, obszywała, naszywała,
                              przerabiała

                              nie mowie tego zeby zachecic Zie do macierzynstwa- bo skoro oni
                              nawet tak naprawdę nie rpacują to nie ma sensu- nie wspominajac, ze
                              do decyzji o dziecku potrzebna jest CHĘĆsmile

                              ale nie trzeba miec mnóstwa pieniedzy i 100tys na koncie zeby sobie
                              z dzieckiem dac swietnie radę

                              poza tym najgorsze jest 1-3 lata zycia dziecka, gdy nie pracujemy,
                              albo pracujemy. ptem dziecko do przedszkola, do babci, emerytowanej
                              cioci etc i jazda robic kase;P
                              • misself Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 13:09
                                aneta-skarpeta napisała:
                                >
                                > moja mama jak chciała zeby jej dzieci ładnie wygladały, a nie było
                                > jak kupic ładnych ciuszków to sama szyła, obszywała, naszywała,
                                > przerabiała

                                Moja też, ale to były zupełnie inne czasy smile To nie wynikało z kiepskiej
                                sytuacji finansowej, tylko z tego, że w sklepach nie było nic ładnego smile

                                Ale z tego, co piszecie - wy, mamy - wynika to, co zakładałam czysto
                                teoretycznie: że poza wyprawką (która nie musi być nowa, różowa, markowa)
                                początkowo dziecko nie kosztuje wiele. Ten tenis to dopiero jak będzie większe
                                od rakiety wink
                                • aneta-skarpeta Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 13:21
                                  misself napisała:

                                  > Ten tenis to dopiero jak będzie większe
                                  > od rakiety wink


                                  hehe

                                  no i może okazac sie jak u nas ( tzn mojego syna), ze po całym dniu
                                  w szkole i swietlicy on nie chce chodzic na nic. kompletnie nic. on
                                  cche byc z nami, kolege zaprosci

                                  na czas wietlicy tez nie chce chodzic na zajecia, bo on ma tam
                                  kumpli i musza się nabawic


                                  wiec jeszcze mam troche czasu, zeby odłozycwink
                                  • misself Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 13:52
                                    Są tacy rodzice, którzy nie patrzą, czy dziecko chce, tylko posyłają. Andre
                                    Agassi takich miał smile
                                • plastelinka.czerwona Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 14:46
                                  Pod warunkiem, że dziecko urodzi się zdrowe.
                                  • aneta-skarpeta Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 15:26

                                    plastelinka.czerwona napisała:

                                    > Pod warunkiem, że dziecko urodzi się zdrowe.

                                    z takim podejsciem to lepiej dzieci nie planowac:]

                                    • plastelinka.czerwona Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 15:40
                                      Dlaczego ostrzeganie, że może być za późno na ciążę jest oki, ale myślenie o
                                      tym, że dziecko może nie być zdrowe jest złe?

                                      Ja nie mówię o zamartwianiu się o choroby przewlekłe, bo na leczenie takich
                                      dzieci prawie nikogo nie stać, ale o zapas finansowy na ewentualność choćby
                                      niewielkich problemów.
                                      • aneta-skarpeta Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 15:54
                                        plastelinka.czerwona napisała:

                                        > Dlaczego ostrzeganie, że może być za późno na ciążę jest oki, ale
                                        myślenie o
                                        > tym, że dziecko może nie być zdrowe jest złe?
                                        >
                                        > Ja nie mówię o zamartwianiu się o choroby przewlekłe, bo na
                                        leczenie takich
                                        > dzieci prawie nikogo nie stać, ale o zapas finansowy na
                                        ewentualność choćby
                                        > niewielkich problemów.

                                        zapsa finanswoy zawsze lepiej miec niz nie miec- niezaleznie od tego
                                        czy ma sie dziecko , czy nie

                                        ale jesli ktos bardzo chce dziecka to nie widze sensu odwlekania
                                        tego tylko dlatego ze nie mam na koncie "luźnych " 50 tys.

                                        tego czy dziecko urodzi sie zdrowe nie wiem, wiemy za to ze czym
                                        poźniej zdecydujemy sie na dziecko to tym wieksze prawdopodobieństwo
                                        chocby zesołu downa, my same gorzej zniesiemy ciąże itd

                                        choc w dzisiejszych czasach kobieta 30 letnia to jeszcze młoda dupa
                                        jestwink..wiec to raczej tyczy sie kobiet 40 letnich

                                        dodatkowo wieksze jest prawdopodobienstwo, że beda problemy z
                                        zajsciem w ciąze niz fakt, że dziecko urodzi sie chore
                                        • plastelinka.czerwona Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 16:02
                                          > dodatkowo wieksze jest prawdopodobienstwo, że beda problemy z
                                          > zajsciem w ciąze niz fakt, że dziecko urodzi sie chore

                                          Jakieś statystyki masz? Podrzuć.

                                          > ale jesli ktos bardzo chce dziecka to nie widze sensu odwlekania
                                          > tego tylko dlatego ze nie mam na koncie "luźnych " 50 tys.

                                          Ja widzę, znajomym urodził się wcześniak, niby tylko miesiąc brakowało i służba
                                          zdrowia podobno publiczna, ale bardzo szybko okazało się, że wydatki są naprawdę
                                          duże, a banki nie takie chętne do udzielania pożyczek.
                                          • aneta-skarpeta Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 16:34
                                            plastelinka.czerwona napisała:

                                            > > dodatkowo wieksze jest prawdopodobienstwo, że beda problemy z
                                            > > zajsciem w ciąze niz fakt, że dziecko urodzi sie chore
                                            >
                                            > Jakieś statystyki masz? Podrzuć.
                                            >

                                            a znasz statystyki poronien, samoistnych poronien?

                                            wiekszosc ( zdecydowana) dzieci rodzi sie zdrowa

                                            przyjmuje sie ze 10-15% ciąz kończy sie poronieniem
                                            www.poronienie.pl/por_stat.html
                                            dochodza tez choroby cywilizacyjne, które utrudniaja zajscie w ciąże

                                            oczywiscie nie wiemy czy dziecko nie urodzi sie wczesniakiem, czy
                                            nie będzie porblemów. ale gdyby kązdy rozpatrywał tylko "czarny
                                            scenariusz" to by pewnie połowy z nas na świecie nie było i ludzie
                                            asekuracyjnie nie decydowaliby sie na dzieci, bo wielu osób nie stac
                                            na odłozenie takich pieniedzy, dom, bo cos tam....a dzieci maja i to
                                            zdrowe

                                            ja bym sie bardziej skupiła na nie piciu alkoholu w ciazy ( ta
                                            słynna lampka wina na zdrowie:/) i przed, na niepalneniu, na
                                            nieodchudzaniu sie drastycznie, na zdrowje diecie itd..bo to wiele
                                            ułatwia, i zawsze jest z zyskiem dla dzieci


                                            • aneta-skarpeta Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 16:39
                                              oprócz poronien sa problemyz zajsciem w ciaze

                                              obecnie to ok 10%-15% par w Polsce-
                                              10% to 1.3 mln par

                                              trudno wyliczyc dokładnie, bo dane sie nakladaja, bo para ktora
                                              miala trudnosci z zajsciem, mogla poronic, a potem urodzic zdrowe
                                              lub chore dziecko, albo nie miec problemow z zajsciem w ciaze a miec
                                              porblem z choroba dziecka

                                              • plastelinka.czerwona Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 17:07
                                                Wcześniaków rodzi się rocznie w Polsce około 8%, według światowych statystyk 3%
                                                dzieci rodzi się z wadami wrodzonymi, z tego 85% defektów jest uwarunkowanych
                                                genetycznie. Dodajmy do tego dzieci z urazami okołoporodowymi i zakażeniami
                                                szpitalnymi, będzie to zbliżone do 10-15%
                                            • aneta-skarpeta Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 16:44
                                              przeczytałam gdzies- ale niestety zamknełam stronę:/, że dzieci
                                              chorych rodzi sie 3 na 100, w tym 80% z powodu chorób genetycznych.


                                            • plastelinka.czerwona Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 16:57
                                              Poronienie nie oznacza automatycznie problemów z zajściem w ciężę, często są
                                              wynikiem wad płodu.

                                              > wiekszosc ( zdecydowana) dzieci rodzi sie zdrowa
                                              Taka sama prawda jak to że większość par zachodzi.

                                              > oczywiscie nie wiemy czy dziecko nie urodzi sie wczesniakiem, czy
                                              > nie będzie porblemów. ale gdyby kązdy rozpatrywał tylko "czarny
                                              > scenariusz" to by pewnie połowy z nas na świecie nie było i ludzie
                                              > asekuracyjnie nie decydowaliby sie na dzieci, bo wielu osób nie stac
                                              > na odłozenie takich pieniedzy, dom, bo cos tam....a dzieci maja i to
                                              > zdrowe

                                              Tylko czy to, że innym się nie przytrafiło pomaga rodzicom, którzy słyszą, że
                                              nfztowi wystarcza lek dający 50% szans na to, że ich dziecko będzie widzieć, a
                                              jak mają kasę to mogą "dokupić" jeszcze 30%?

                                              > ja bym sie bardziej skupiła na nie piciu alkoholu w ciazy ( ta
                                              > słynna lampka wina na zdrowie:/) i przed, na niepalneniu, na
                                              > nieodchudzaniu sie drastycznie, na zdrowje diecie itd..bo to wiele
                                              > ułatwia, i zawsze jest z zyskiem dla dzieci

                                              Na głupotę nie poradzisz.


                                              • aneta-skarpeta Re: decyzja o dziecku :) 22.12.09, 09:42
                                                plastelinka.czerwona napisała:

                                                > Tylko czy to, że innym się nie przytrafiło pomaga rodzicom, którzy
                                                słyszą, że
                                                > nfztowi wystarcza lek dający 50% szans na to, że ich dziecko
                                                będzie widzieć, a
                                                > jak mają kasę to mogą "dokupić" jeszcze 30%?

                                                a czy 50 tys pomaga rodzicom, gdy słyszą, że ich dziecko nie dozyje
                                                1 roku zycia?


                                                mozna tak bez końcasmile


                                                > Na głupotę nie poradzisz.
                                                >
                                                >


                                                no niestety
                                                • plastelinka.czerwona Re: decyzja o dziecku :) 22.12.09, 12:55
                                                  > a czy 50 tys pomaga rodzicom, gdy słyszą, że ich dziecko nie dozyje
                                                  > 1 roku zycia?

                                                  Myślę, że pomaga, jeśli za te pieniądze mogą stworzyć dziecku godne warunki w
                                                  domu, przy rodzinie, zamiast sali szpitalnej czy hospicyjnej.
                                                  • aneta-skarpeta Re: decyzja o dziecku :) 22.12.09, 13:11
                                                    plastelinka.czerwona napisała:

                                                    > > a czy 50 tys pomaga rodzicom, gdy słyszą, że ich dziecko nie
                                                    dozyje
                                                    > > 1 roku zycia?
                                                    >
                                                    > Myślę, że pomaga, jeśli za te pieniądze mogą stworzyć dziecku
                                                    godne warunki w
                                                    > domu, przy rodzinie, zamiast sali szpitalnej czy hospicyjnej.

                                                    czasem nie mozna stworzyc warunków w domu, bez wzgledu na pieniądze


                                                  • plastelinka.czerwona Re: decyzja o dziecku :) 22.12.09, 13:39
                                                    To przynajmniej jest kasa żeby ten czas spędzić z dzieckiem nie martwiąc się, że
                                                    dojazdy i hotel kosztują.
                                                  • aneta-skarpeta Re: decyzja o dziecku :) 22.12.09, 13:48
                                                    plastelinka.czerwona napisała:

                                                    > To przynajmniej jest kasa żeby ten czas spędzić z dzieckiem nie
                                                    martwiąc się, ż
                                                    > e
                                                    > dojazdy i hotel kosztują.


                                                    a jak okarze się, że dziecko ma problemy ze zdrowie ( te poważne) bo
                                                    za pozno zdecydowalismy sie na dziecko, bo odkladalismy 50 tys, to
                                                    wtedy sobie rodzice pluja w brode, ze a nóż jakby zdecydowali sie
                                                    zaraz po slubie to może było by inaczej?

                                                    i tak mozna bez końcatongue_out
                                                  • plastelinka.czerwona Re: decyzja o dziecku :) 22.12.09, 13:54
                                                    Nie, bo dopiero po 35 roku życia ryzyko znacząco się zwiększa. Przed tą granica
                                                    też rośnie, ale nie jakoś istotnie.
                                                  • aneta-skarpeta Re: decyzja o dziecku :) 22.12.09, 14:08
                                                    plastelinka.czerwona napisała:

                                                    > Nie, bo dopiero po 35 roku życia ryzyko znacząco się zwiększa.
                                                    Przed tą granica
                                                    > też rośnie, ale nie jakoś istotnie.


                                                    no ale zeby odłozyc 50 tys to nie takie hop siupsmile

                                                    jesli wezme slub w wieku 25 lat i bede odkladala po 500 zł m-cznie
                                                    na ten cel ( w momencie gdy jestem zaraz po studiach, musze miec
                                                    mieszkanie, umeblowac, wakacje, samochdo to i tak optymistycznie
                                                    zakładam) to bede miala "luźne 50 tys za ponad 8 lat

                                                    wink
                                                  • plastelinka.czerwona Re: decyzja o dziecku :) 22.12.09, 14:14
                                                    To już kwestia priorytetów.
                          • ma_niusia Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 21:48
                            Zia, życzę Twojemu przyszłemu jak najlepiej, jak zresztą wszystkim dzieciaczkom.
                            Ale ja w ciąży poza tym co normalnie wydaję wydałam 60zł na jedno dodatkowe
                            badanie USG i 40zł na ciążowe ciuchy z allegro smile Ani grosza więcej.
                            Synek ma łóżeczko po siostrze ciotecznej, mieszkamy w jednopokojowym mieszkaniu
                            i cieszę się, bo mam zawsze Synka na oku smile To wygodne. Na ubranka wydałam
                            tylko na okres szpitalny, resztę dostaję po dzieciach koleżanek, sąsiadek,
                            ciotek a jak Mały wyrasta - przekazuję dalej smile I różne takie smile
                            Jedynym wydatkiem poważnym był wózek. Szczepionki dodatkowe dostał "w prezencie
                            na imieniny" od dziadków. Na pieluchy i kosmetyki wydaję miesięcznie około
                            100zł. Teraz już sporo wcina, więc na mleko, słoiczki, kaszki idzie najwięcej -
                            około 300zł miesięcznie.

                            Nie trzeba zarabiać powyżej średniej krajowej żeby mieć dziecko i dla dziecka to
                            co mu potrzebne smile
                            Chociaż z całego serca, życzę wszystkim dzieciom, żeby miały nowe ubranka,
                            zagraniczne mleko i kosmetyki i wszystkie dostępne na rynku szczepionki!
                            • k.l2 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:05
                              No, mnie sie wydaje,ze malo kto tak naprawde zarabiua srednia krajowa,
                              a jednak wiekszosc ludzi ma dzieci wink

                              Co nie oznacza,ze ja Zie namawiam teraz.
                              • misself Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:09
                                k.l2 napisał(a):

                                > No, mnie sie wydaje,ze malo kto tak naprawde zarabiua srednia krajowa,
                                > a jednak wiekszosc ludzi ma dzieci wink

                                Oni mają średnią krajową na dwoje smile
                                I o ile uważam, że to jest całkiem sporo (porównuję teraz do siebie i znajomych
                                w podobnym wieku lub nieco starszych), to też nie namawiam, bo tę decyzję każdy
                                musi sam podjąć. I ona nie powinna wynikać tylko z tego, czy nas stać, czy nie.
                            • plastelinka.czerwona Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:11
                              Ile odkładacie miesięcznie na mieszkanie żeby maluch za dwa lata miał swój pokój?
                    • misself Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 21:07
                      martina.15 napisała:
                      > zadna z was mimo wyraznego
                      > rozbawienia takim zaangazowaniem zii tak naprawde jej nie powie co o niej, jej
                      > postawie mysli.

                      Wiesz... Jeśli się komuś wydaje, że wystarczy, żeby napisał komuś coś w
                      Internecie i ten ktoś od razu się zastosuje do jego rad... Widać takie osoby w
                      wątku Zia, przychodzą, napiszą jeden post z dramatycznym apelem i chyba się
                      czują lepiej z tym smile Może myślą, że ich post zmieni świat na lepsze?
            • monikapers Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 11:20
              apropos kk, jakie sa jego nauki w kwestii tabletek/pigulek, o ktorych duzo z
              dziewczyn tu pisze?
              i jak sie to ma do malzenstwa i tego, co z tym sakramentem sie wiaze?
              a antykonc. wg kk podobno nie wiaze sie wcale albo lepiej, ma sie nie wiazac?
              tematy zw. z moralnoscia i praktykowaniem ciesza sie na forum, jak zuwazylam
              duza frekfencja, dlatego wrzucam i te kwestie.
              slyszalam wielokrotnie, ze to grzech ciezki....
              • misself Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 11:25
                Jak na razie tylko ja pisałam o pigułkach...
                I nie interesuje mnie to, co sądzi na ten temat kościół - biorę ślub
                jednostronny, między innymi dlatego.
                • monikapers Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 11:29
                  pisze o nich jeszcze greeneyes, a pozatym TY sie nie 'liczysz' smile, rzecz do
                  dziewczyn praktykujacych
                  • misself Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 11:38
                    Greeneyes pisze niżej wink Tzn. przeczytałam jej post po tym, jak napisałam
                    odpowiedź na Twój smile
                    • greeneyes86 Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 12:55
                      Wiem, że kk nie pochwala stosowania pigułek (w zasadzie żadnej antykoncepcji),
                      ale jest wiele stron tego 'medalu'. Kiedyś rozmawiając na ten temat ze znajomym
                      księdzem, nie powiedział wprost że to grzech ciężki, tylko jak już ktoś napisał
                      samo małżeństwo wg kościoła istnieje po to,by mieć dzieci (i my te dzieci chcemy
                      mieć). Nie chcę być nieodpowiedzialną matką polką, z kilkorgiem dzieci, których
                      nie ma w co ubrać itp, ale z czystym sumieniem (!), bo nie stosuje
                      antykoncepcji. Żyjemy w XXI wieku, każdy ma prawo do własnych wyborów i życia w
                      zgodzie z własnym sumieniem. Dla mnie (mam nadzieje że mnie nie zlinczujecie)
                      używanie tabletek anty nie jest żadnym grzechem, ale odpowiedzialnością...
                      • misself Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 13:02
                        greeneyes86 napisała:
                        > Dla mnie (mam nadzieje że mnie nie zlinczujecie)
                        > używanie tabletek anty nie jest żadnym grzechem, ale odpowiedzialnością...

                        Mój Mężczyzna ma identyczne podejście.
                        Plus wygoda dla niego, bo to ja biorę i ja pamiętam, nie on smile
                  • aneta-skarpeta Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 13:02
                    monikapers napisał:

                    > pisze o nich jeszcze greeneyes, a pozatym TY sie nie 'liczysz' smile,
                    rzecz do
                    > dziewczyn praktykujacych


                    praktykujacych to też sie chyba nie tyczy, bo one przeciez nie moga
                    sypiac przed ślubem z narzeczonym;P
              • k.l2 Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 12:11
                Monika,zebyt tylko nie mowila,ze moralizuje wink Wg KK antykoncepcja to
                grzech ciezki (oczywiscie nie sa grzechem pigulki brane ze wzgledow
                zdrowotnych). A do malzenstwa nijak sie ma.
                • monikapers Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 12:14
                  nie, ni jak ma sie nijak?
                  skoro to grzecz ciezki? a sakrament malzenstwa jest po to by w grzechu ciezkim
                  nie zyc
                  • ma_niusia Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 12:25
                    My mamy już synka, po ślubie chcielibyśmy mieć jeszcze chociaż jedno dziecko
                    (marzę, żeby właśnie we wrześniu po ślubie udało mi się zajść w ciążę - dzidziuś
                    będzie na wiosnę/lato - idealnie smile

                    Ale tak się zastanawiam, jak katoliczki planują dzieci po ślubie rok, pięć,
                    dziesięć lat później. Antykoncepcji KK z tego co wiem nie uznaje więc co -
                    abstynencja czy co? Bo nie rozumiem, jak to można sobie w ten sposób zaplanować?
                    Oświećcie mnie proszę!
                    • monikapers Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 12:31
                      o tym wlasnie mowie, proszac o oswiecenie nasza strazniczek smile
                    • k.l2 Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 12:32
                      Monika, chodzilo mi o to,ze antykoncepcja jest grzechem sama w sobie -
                      czy w malzenstwie czy nie. Natomiast jesli jest w nie-malzenstwie to
                      dochodzi grzech zlamania 6 przykazania.

                      A katoliczki owszem, moga planowac - i KK na to pozwala - uzywajac NPR.
                    • budyniowa123 Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 12:38
                      jak katoliczki planują dzieci po ślubie rok, pięć,
                      > dziesięć lat później. Antykoncepcji KK z tego co wiem nie uznaje więc co -
                      > abstynencja czy co? Bo nie rozumiem, jak to można sobie w ten sposób zaplanować
                      > ?
                      > Oświećcie mnie proszę!


                      Na przykład zostawiają sprawę antykoncepcji własnemu sumieniu? Albo stosują
                      naturalne metody planowania rodziny?

                      KK i jego zasady to jest jedna rzecz, ale wydaje mi się, że nawet KK nie może
                      zabronić postępowania zgodnie ze swoim sumieniem, nawet jeśli wiąże się to z
                      łamaniem zasad kościelnych.
                      Bo przecież ostatecznie, wg tego w co katolicy wierzą to nie KK będzie ich
                      kiedyś rozliczał.

                      Dodam, że wg mnie sprawy wiary a sprawy obrządku to są dwie różne rzeczy.
                      Gro zasad kościelnych (nie tylko w KK) wywodzi się nie z przykazań dot. samej
                      wiary w Boga, ale z relacji społecznych, klimatu, rozwiązań prawnych itp.

                      Stąd celibat, niejedzenie wieprzowiny przez Żydów i Muzułmanów, celebracja
                      dziewictwa (zwróćmy uwagę, że jakoś nie ma i nigdy nie było obsesji na punkcie
                      wstrzemięźliwości facetów).
                      Stąd spowiedź w konfesjonałach i właśnie sceptyczne nastawienie do antykoncepcji.
                      • ma_niusia Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 12:47
                        Ok, rozumiem. Masz rację, że sumienie, każdy ma swoje i tak można to zostawić.
                        NPR - no cóż, mimo wszystko ileś % tej niepewności tutaj zostaje nawet przy
                        wielkiej skrupulatności. Ale już rozumiem. Dzięki smile
                        • k.l2 Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 12:53
                          Niepewnosc jest zawsze wink pigulki i inne metody anty tez nie dadza 100
                          procent...
                          (no i wbrew pozorom NPR -przy odpowiednim stosowaniu- ma wysoka
                          skutecznosc)
                          • misself Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 13:01
                            k.l2 napisał(a):
                            > (no i wbrew pozorom NPR -przy odpowiednim stosowaniu- ma wysoka
                            > skutecznosc)

                            Pod warunkiem, że ma się regularne cykle smile
                            • paskud_agg Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 14:07
                              > Pod warunkiem, że ma się regularne cykle smile
                              Jeśli się stosuje kalendarzyk, to tak.
                              Jeśli się stosuje metody objawowo-termiczne, to nie trzeba mieć regularnego cyklu.

                              A WHO podaje, że najskuteczniej działają te metody, które kobieta/para rozumie i
                              akceptuje i których chce używać, więc jak kogoś jakiś rodzaj
                              antykoncepcji/planowania nie bawi, to nic na siłę.

                              I uważam, że dorabianie ideologii (jakiejkolwiek, vide np. Chiny) do tych spraw
                              jest szkodliwe.
                        • budyniowa123 Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 12:54
                          NPR - no cóż, mimo wszystko ileś % tej niepewności tutaj zostaje nawet przy
                          > wielkiej skrupulatności.


                          tak jak i przy tabletkach i przerwatywachsmile
                          Wprawdzie tabletki są najmniej "nieskuteczne" ale też łatwo się zapomnieć: a to,
                          żeby wziąć, a to, że się antybiotyki brało...smile
                          • ma_niusia Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 13:05
                            Jasne, że tak, nie twierdzę, że to nieskuteczna metoda, tylko o mniej skuteczna
                            niż np pigułki czy prezerwatywy.
                            • k.l2 Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 13:20
                              Polemizowalabym wink ale wiem,ze nikogo nie przekonam,wiec nawet nie
                              bede probowac.

                              Natomiast podziele sie moim spostrzezeniem
                              OT wink
                              dot. liczenia "wskaznika skutecznosci" (na podstawie tego co
                              czytalam, nie byly to zadne naukowe zrodla,lecz masowo dostepne
                              gazety czyli to po co czesciej siegaja kobiety).
                              Np. pigulka ma o obliczona bardzo wysoka skutecznosc. A to,ze ktos
                              zajdzie w ciaze podczas brania usprawiedliwia sie tym,ze a.pewnie
                              zapomniala wziac b. wziela leki,ktore weszly w reakcje z pigulka.
                              Natomiast kiedy mowi sie o skutecznosci NPR liczac ten wspolczynnik
                              bierze sie pod uwage to,ze ktos mogl zle przeprowadzic obserwacje..

                              Jak dla jest to niemiarodajne -albo w obu przypadkach bierzemy pod
                              uwage blad stosujacego albo w obydwu pomijamy.

                              Sorry za off topic, takie refleksje ostatnio mnie naszly i nie
                              mialam jeszcze sie okazji z tym podzielic wink

                              PS. zaloznia metody objawowo-termicznej nie wymagaja rtegularnego
                              cyklu. Choc na pewno z nim jest latwiej.
                              • budyniowa123 Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 13:28
                                Dla mnie NPR ma dużo plusów.
                                Zdaję sobie sprawę, że nawet tabletki nowej generacji nie są obojętne dla organizmu.
                                Ale jednak wygoda zwycięża. No i jednak tabletki, nawet w podświadomości,
                                zakodowane są jako "pewniejsze". Więc odpada też stres, że coś się przydarzy.
                                • misself Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 13:41
                                  budyniowa123 napisała:

                                  > Dla mnie NPR ma dużo plusów.

                                  Każda metoda ma swoje plusy i minusy. Wyboru dokonuje się biorąc pod uwagę swoją
                                  sytuację, przyzwyczajenia i inne czynniki. Nikt nikogo nie zmusza do jedzenia
                                  zupy pomidorowej, jeśli ten ktoś woli ogórkową smile
                              • misself Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 13:37
                                k.l2 napisał(a):
                                >
                                > Jak dla jest to niemiarodajne -albo w obu przypadkach bierzemy pod
                                > uwage blad stosujacego albo w obydwu pomijamy.

                                Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam... (Mam gorączkę, więc niezbyt jasno myślę.)
                                Zakładasz, że ciąże w wyniku zapomnianej pigułki lub leków zaburzających
                                działanie hormonów nie są wliczone we wskaźnik Pearla, a ciąże w wyniku źle
                                przeprowadzonych obserwacji w NPR są i dlatego pigułki mają tak wysoki wskaźnik
                                Pearla, a NPR tak niski?

                                O ile mi wiadomo, to Twoje pierwsze założenie jest błędne. Pigułki powstrzymują
                                owulację i te 2% ciąż to są właśnie ciąże w wyniku błędu w zażywaniu (bo nie
                                zawsze zapomniana pigułka = ciąża przecież smile).

                                Ja się nie będę tłumaczyć smile Ale mam akurat taką sytuację, że gdyby nie pigułki,
                                to musiałabym co miesiąc iść na L4 na trzy dni... Więc w zasadzie z powodów
                                zdrowotnych biorę wink
                                • k.l2 Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 13:59
                                  Tak przynajmniej zrozumialam czytajac ostatnio pewien artykul - bylo
                                  napisane "wskaznik jest taki i taki,ale jednak slyszymy, ze zdarza
                                  sie,ze kobiety zachodza w ciaze,co jednak jest wynikiem bledu ze
                                  strony bioracego".

                                  A w ogole; mnie wlasnie wygodniej z NPR. O pigulkach aj musialabym
                                  pamietac, wykresiki NPR prowadzi maz wink hihi

                                  • misself Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 14:19
                                    k.l2 napisał(a):

                                    > Tak przynajmniej zrozumialam czytajac ostatnio pewien artykul - bylo
                                    > napisane "wskaznik jest taki i taki,ale jednak slyszymy, ze zdarza
                                    > sie,ze kobiety zachodza w ciaze,co jednak jest wynikiem bledu ze
                                    > strony bioracego".

                                    Tyle że te błędy mogą być świadome i nieświadome smile Np. nie tylko antybiotyki
                                    zaburzają działanie pigułek, ale też popularne leki na obniżony nastrój, czy
                                    zwykła herbatka ziołowa z dziurawcem. Jeśli kobieta nie jest tego świadoma, to
                                    może się obudzić z ręką w nocniku wink

                                    Co do wygody, to dla mnie pigułki są tak samo niewygodne, jak mycie zębów tongue_out
                                    • k.l2 Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 14:34
                                      Alez calkowicie sie z Toba zgadzam I podobnie jest z NPR. Mozna
                                      swiadomie wspolzyc w dni wzglednie nieplodne i dorobic sie dzidzi , ale
                                      mozna tez nieswiadomie zle zinterpretowac objawy i skutek bedzie ten
                                      sam wink
                                      • misself Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 14:48
                                        Ot co smile

                                        Różnica we wskaźniku Pearla przy NPR w porównaniu z innymi środkami polega chyba
                                        na tym, że czynników wpływających na niewłaściwą interpretację wyników pomiarów
                                        i obserwacji jest więcej niż czynników wpływających na nieskuteczność pigułki.
                                  • stworzenje Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 23:06
                                    k.l2 napisał(a):

                                    > A w ogole; mnie wlasnie wygodniej z NPR. O pigulkach ja musialabym
                                    > pamietac, wykresiki NPR prowadzi maz wink hihi
                                    >

                                    miło coś takiego widzieć w poście, wszak kropla w morzu, że facet też myśli
                                    odpowiedzialnie o sprawach zabezpieczenia. Bo jak czyta się te posty, to tylko
                                    kobieta ma mieć to na głowie i głównie faszerować się chemią. A facet to co?
                                    Dzieci się z samej kobiety biorą? Nie wiem,ale jakby mi facet zasugerował, że
                                    mam brać wyłącznie tabletki anty, bo on nie chce mieć tego na głowie itp. To
                                    miałabym sygnał, że tak naprawdę myśli tylko o sobie i ma gdzieś moje
                                    zdrowie-tabletki anty nie są takie obojętne dla organizmu m.in. wątroby, jakby
                                    się zdawało. Tym samym swoją odpowiedzialność zrzuca tylko na barki kobiety.
                                    Mocno nad takim gościem bym się zastanowiła.
                                    • misself Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 12:36
                                      Może się wypowiem, bo chyba z moich postów wynika, że tylko na mojej głowie ta
                                      antykoncepcja smile

                                      Jestem alergiczką - mam alergię m.in. na lateks, na klej z plastrów. Te alergie
                                      mocno zawężają pole działania. Decyzję o takiej, a nie innej metodzie
                                      antykoncepcji podjęliśmy wspólnie, eliminując sposoby, które dla nas były
                                      niedopuszczalne z różnych powodów (NPR się w to wlicza, bo przez kilka lat
                                      mieszkaliśmy daleko od siebie, widując się tylko w wakacje i jakieś długie
                                      weekendy).

                                      Płacimy po połowie. Wątrobę jak na razie mam zdrową - biorę IV generację.
                                      • ma_niusia Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 12:43
                                        misself napisała:
                                        >
                                        > Jestem alergiczką

                                        Witam w klubie alergików smile To rzeczywiście ograniczenie - w wielu kwestiach.
                      • misself Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 12:56
                        budyniowa123 napisała:
                        >
                        > Dodam, że wg mnie sprawy wiary a sprawy obrządku to są dwie różne rzeczy.
                        > Gro zasad kościelnych (nie tylko w KK) wywodzi się nie z przykazań dot. samej
                        > wiary w Boga, ale z relacji społecznych, klimatu, rozwiązań prawnych itp.

                        Ot co. To dobrze widać, jak się porówna podejście do tych samych spraw w obrębie
                        różnych odłamów chrześcijaństwa. Bóg jest ten sam przecież smile A dogmatyzacja
                        kwestii seksualności na różnym poziomie.
                        • kruszynka173 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 12:34
                          My z M zaczęliśmy starania zaraz po ślubie, jak odstawiłam plastry.... udało się w 3 cyklu i teraz jestem szczęśliwą ciężarówką wink
                    • aneta-skarpeta Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 13:05
                      ma_niusia napisała:

                      > My mamy już synka, po ślubie chcielibyśmy mieć jeszcze chociaż
                      jedno dziecko
                      > (marzę, żeby właśnie we wrześniu po ślubie udało mi się zajść w
                      ciążę - dzidziu
                      > ś
                      > będzie na wiosnę/lato - idealnie smile
                      >
                      > Ale tak się zastanawiam, jak katoliczki planują dzieci po ślubie
                      rok, pięć,
                      > dziesięć lat później. Antykoncepcji KK z tego co wiem nie uznaje
                      więc co -
                      > abstynencja czy co? Bo nie rozumiem, jak to można sobie w ten
                      sposób zaplanować
                      > ?
                      > Oświećcie mnie proszę!


                      naturalne metody planowania rodzinytongue_out
      • misself Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 09:47
        zia86 napisała:
        > Napisałam, że podziwiam bo my po ślubie chcemy się jeszcze nacieszyć
        > sobą i związkiem, ale jak ktoś jest gotowy to super. smile

        Ja nie rozumiem tego nacieszenia się... Zwykle słyszę/czytam ten tekst w
        kontekście ślubu właśnie - jakby się przed ślubem nie dało cieszyć sobą i
        związkiem (a da się, gwarantuję, cieszę się ósmy rok).

        Żeby nie było - szanuję decyzje tych, którzy posiadanie dziecka odkładają,
        szanuję decyzje tych, którzy w ogóle nie chcą. Po prostu kompletnie nie rozumiem
        idei "nacieszenia się sobą" w kontekście tego, że się razem mieszka przed ślubem.
    • marissith Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 10:54
      My już mamy jedno, włochate, które budzi nas wkładając swój nos do mojego/TŻ
      ucha wink W chwili obecnej dzieci nie lubię, wkurzają mnie bo wyją i nie wiadomo o
      co im chodzi. Może kiedyś...
      • na_szpilkach Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 11:20
        Hehe, ja też mam włochatego syna, który mnie budzi mruczeniem nad uchem
        smile No a na takiego małego człowieczka jeszcze poczekamy pewnie gdzieś z
        pięć lat, na razie w ogóle nie wyobrażam sobie siebie jako mamy.
    • greeneyes86 Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 11:15
      My planujemy odstawić tabletki ok pół roku/rok po ślubie i czekać na to, co przyniesie los smile Jest jeden warunek-muszę mieć już wtedy stałą pracę, dom wtedy pewnie będzie (oby) w połowie wybudowany :] W sumie już byśmy chcieli, ale póki co ja kończę naukę i mieszkamy w wynajmowanym mieszkaniu, a chcielibyśmy zapewnić maleństwu minimum bezpieczeństwa finansowego...
      • lvivianka Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 12:04
        Ja w dniu slubu bede miec 25 lat, a moj Z 28. Na razie nie mam pojecia, czy od
        razu po slubie zdecydujemy sie na dziecko. Wszystko jest uzaleznione od
        sytuacji. Ciezko jest przewidywac 1,5 roku do przodu. Uwazam, ze optymalny wiek
        na dziecko dla kobiety to 27 lat, wiec moze tez poczekamy do wtedy. smile
        • greeneyes86 Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 12:32
          lvivianka napisała:
          Uwazam, ze optymalny wiek
          > na dziecko dla kobiety to 27 lat, wiec moze tez poczekamy do wtedy. smile

          Tylko niestety ciąża to nie ślub, że można sobie zaplanować dokładną datę,
          różnie to może być...jedni zajdą w ciążę w pierwszym cyklu starania, inni po
          kilku miesiącach, ciężko przewidzieć takie rzeczy. Ja w dniu ślubu będę miała 24
          lata, mój N. 28, najlepszy czas na dziecko moim zdaniem to między 25-30 lat,
          wolałabym być młodą mamą, ale nie chcę się nastawiać, że rok po ślubie będę już
          w ciąży, bo i po co?
    • martina.15 Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 12:33
      jedno juz jest, nie mojego Ukochanego, ale jest smile
      a jak juz jedno za soba to latwiej chciec nastepne.

      plan jest taki zeby ladnie sie wyspowiadac przed slubem tongue_out i mniej wiecej w tym
      czasie odstawic tabletki, marzy sie nam sprawic sobie narodzinami naszego
      dziecka prezent na pierwsza rocznice slubu. synchronizuje to tez z faktem
      konczenia studiow smile
      • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 13:41
        A my nie chcemy planować <Jak Bozia da wink>.
        Tak poważnie to nie raz się przekonałam <znając nieco historie znajomych, rodziny<,że życie lubi płatać figle i ... z tym planowaniem to najróżniej bywa.
        • z_meetropolii Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 16:44
          jasne ,że nie da się dokładnie zaplanować - za 9 miesięcy rodzę dziecko. Ale
          poprostu w pewnym momencie gdy jesteśmy na to oboje gotowi odstawiamy
          antykoncepcje, przez co ja rozumie że decydujemy się na dziecko.
          • misself Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 17:18
            Myślę, że Zose miała też na myśli sytuacje typu "odstawiamy antykoncepcję i
            nagle okazuje się, że z jakiegoś powodu są trudności z zajściem w ciążę" albo "w
            trakcie starań okazuje się, że jednak nie możemy pozwolić sobie na dziecko, bo
            cośtam".

            Nikomu nie życzę, żeby mu się plany pokrzyżowały smile Ale wiadomo, różnie bywa w
            życiu.
            • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 18:30
              misself napisała:

              > Myślę, że Zose miała też na myśli sytuacje typu "odstawiamy antykoncepcję i
              > nagle okazuje się, że z jakiegoś powodu są trudności z zajściem w ciążę" albo "
              > w
              > trakcie starań okazuje się, że jednak nie możemy pozwolić sobie na dziecko, bo
              > cośtam".
              >
              Tak miss.
              Dokładnie o to mi chodziło smile
          • chocoladette Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 17:27
            My na razie nie wiemy, czy planujemy dzieci w ogole. Na pewno nie chcilibysmy
            miec ich w ciagu najblizszych kilku lat.
            Dopiero zdobywamy niezaleznosc finansowa i choc byloby nas pewnie stac na
            dziecko nawet teraz, jest wiele innych rzeczy, ktore chcemy zrobic/kupic wink
            Nie mamy pedu do dzieci i ani ja, ani moj narzeczony nie uwazamy, ze mielibysmy
            cos stracic nie posiadajac dzieci.
            • beattta1 Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 19:52
              współczuję uncertain

              naprawde nie wiesz co tracisz, moje życie bez syna nie miałoby sensu
              ale wiem to teraz, kiedy go mam smile
              • chocoladette Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 20:04
                Ja Tobie tez spolczuje, ze glonym osiagieciem Twojego zycia jest dziecko.

                Na szczescie widze w swoim zyciu inne cele.
                • beattta1 Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 20:14
                  dziecko to zaden cel !

                  dopiero po tym , jak zostalam matka drzwi sie przede mna otworzyly.
                  swiat sie widzi inaczej, teraz mozna wszystko.syn nie jest dla mnie
                  zadna przeszkodą wrecz przeciwnie- motywacją.

                  szkoda, ze negatywnie odebralas moja wypowiedź.
                  • chocoladette Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 20:32
                    Widzisz, ja niestety prowadze tryb zycia w ktory nie da sie zadna miara wpasowac
                    dziecka. Poza tym, nie mam zupelnie takiej potrzeby. Zyje dla siebie i sama
                    sobie jestem motywacja wink
    • foczkaka Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 22:55
      My w dniu slubu wiedzielismy ze chcemy miec dzieci kiedys tam, ale narazie nie.
      Po pół roku myślenie trochę nam sie zmieniło. Stwierdzilismy ze czemu nie. Tylko
      że... ciągle nie jestesmy pewni do końca. Dziecko tak, ale czy moment jest
      najwlasciwszy? A wiadomo ze dobrego momentu na dziecko nigdy nie ma wink
      • monikapers Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 23:10
        to dokladnie, jak my, czy ktoras Was miila jakis taki nieokreslony lek przed ta
        decyzja? pogadajmy o tym aspekcie...
        dzieki foczko, na Ciebie to zawsze mozna liczyc smile
        pamietam Twoje cenne rady w watku o slubie w 2029...
        smile
        • foczkaka Re: decyzja o dziecku :) 19.12.09, 23:39
          > dzieki foczko, na Ciebie to zawsze mozna liczyc smile
          > pamietam Twoje cenne rady w watku o slubie w 2029...
          > smile

          polecam sie z moimi cennymi radami na przyszlosc wink

          A co do lęków - momentami sama już nie wiem na ile są uzasadnione, na ile nie.
          Wolałabym po prostu "wpaść" a to kurcze musi byc taka swiadomoa i odpowiedzialna
          decyzja... uncertain
          • freciczka Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 00:42
            Ja jak byłam młodsza to zawsze twierdziłam, że będę miała dziecko dopiero po 26
            roku życia, żeby moja mama nie została babcią przed 50tongue_out
            Bierzemy ślub za miesiąc, ja mam 26 lat a Ł. 24. Na pewno chcę się starać o
            dziecko przed 30, myślimy że za jakieś dwa lata, ale nigdy nie wiadomo co
            będzie...w każdym razie nawet jakby się zdarzyła wcześniej wpadka nie bedziemy
            płakać (chociaż teraz jak myślę o małym wrzaskunie to mnie ciarki przechodzą
            suspicious)...na razie mamy 4 miesięczną puchatą córcię i pogryzione i podrapane ręcebig_grin
            • beattta1 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 10:41
              jak przyjdzie cos takiego, co sie zwie instynktem macierzynskim to
              juz przeszkod nie bedzie zadnych smile
              • monikapers Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 15:25
                ach te lęki...
                no wlasnie ale czemu instynktu nie ma? a moze natura sama wiec? wiec np mi go
                nie daje z jakichs tam sobie znanych przyczyn? zgadzam sie z foczkaa, ja tez
                wolalabym wpadke, a to ciagle nam sie nie "zdarza" smile
                • misself Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 15:32
                  Myślę, że dla niektórych osób to może być pułapka planowania - zaczynasz się
                  racjonalnie zastanawiać, rozważać, stąd już blisko do stwierdzenia, że nie ten
                  czas - a to wszystko dlatego, że po prostu nie chcesz. Czy jeszcze, czy w ogóle,
                  to bez znaczenia.

                  Nie ma się co zmuszać smile
                  • monikapers Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 15:34
                    dzieki miss
                    nie wiem, jak Wy mozecie chciec dziecka, ja tez bym chciala chciec, a nie chce...
                    okropne
                  • foczkaka Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:38
                    Ja mysle ze u mnie to własnie to - pułapka planowania.
                    Chcę miec dzieci, zawsze chcialam przynajmniej trojkę. Ale jak sobie to wszystko
                    rozłożę na czynniki to nigdy nie ma dobrego momentu. A to brak mieszkania, a to
                    przydalo by sie jeszcze pooszczedzac itd. Nie uważam by nasza sytuacja
                    materialna, emocjonalna czy jakakolwiek unoemozliwiała nam teraz stworzenie
                    dziecku dobrych warunków, chcę, tylko jakoś tak... wolałąbym by ktoś zdecydował
                    za mnie. Może to po prostu kwestia kolejnych kilku miesięcy smile
            • misself Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 12:38
              freciczka napisała:

              > Ja jak byłam młodsza to zawsze twierdziłam, że będę miała dziecko dopiero po 26
              > roku życia, żeby moja mama nie została babcią przed 50tongue_out

              Skądś znam ten tekst smile Mnie Mama zapowiedziała, że babcią przed 50 sobie nie
              życzy być wink Czyli jeszcze pół roku i mogę szaleć wink
        • misself Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 12:42
          Ja jestem straszną panikarą, wszystkie nowe sytuacje mnie bardzo denerwują.
          Pewnie, że się boję! I dlatego właśnie nie chcę, żeby to była Decyzja przez
          wielkie D. Będzie co ma być smile
          • stworzenje Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 14:33
            misself napisała:


            > Pewnie, że się boję! I dlatego właśnie nie chcę, żeby to była Decyzja przez
            > wielkie D. Będzie co ma być smile

            i myślę, że zdrowe masz podejście. Bo takie na siłę że ma być i w ogóle to mi
            się wydaje, że jak w innych dziedzinach życia. Co się chce na siłę to i tak nie
            wyjdzie smile. Z mamą dobry motyw big_grin.
          • sajolina Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 14:36
            Hmm, Martina, ja dobrze zrozumiałam, że radzisz Zii, żeby spawiła sobie
            dzieciaka za pieniądze rodziców? Odłożyła z wesela ICH 50 tys zł i nie
            marudziła, tylko brała się za rodzenie dzieci?! To by dopiero był szczyt
            chamstwa i głupoty! Rodzice ledwo wyszli z jednych pieluch i zaraz pakowac ich w
            następne.................

            Nie rozumiem, czemu kilka z forumek wzięło sobie za cel życia przekonać tutaj
            resztę, że "bez dziecka nie ma życia" i to najlepiej sprawić je sobie zaraz po
            ślubie.

            Dziecko to cholernie odpowiedzialna decyzja i każdy powinien do niej dojrzeć, a
            nie być poddawanym presji otoczenia, bo "tak wypada", "zobaczysz będzie fajnie",
            "mi się też wydawało, że będzie ciężko, ale to dziecko nadaje sens mojemu
            życiu". Poza tym na dziecko trzeba mieć czas, siły i pieniądze - jak się tym nie
            dysponuje, lepiej nie mieć dzieci, bo tylko krzywdę się robi sobie i maluchom.

            I nie gadajacie bzdet, że pieniądze nie są potrzebne - a pieluchy to za darmo?
            wszystkie ciuszki, śpioszki, odżywki, szczepionki i cała reszta??? a co jak
            dziecko urodzi się z jakimś schorzeniem i zaczną się wycieczki po lekarzach? to
            też za darmo? opiekunka też za darmo? i przedszkole? Nie chodzi o to, zeby mieć
            niewiadomo jak duże mieszkanie czy extra samochód i dziecko ubierać w śpioszki
            bennetona, ale pewne minimum stabilizacji i finansowego bezpieczeństwa jest
            konieczne.
            • zia86 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 14:49
              Sajolina no z tego co wyczytałam, to właśnie tak jest. Wydaje mi się,
              że taka postawa jak doradziła Martina jest bardziej nieodpowiedzialna
              niż robienie wesela za pieniądze rodziców.
              Zgadzam się z całym twoim postem, nie można od tak pomyśleć zróbmy
              sobie dziecko będzie fajnie.
            • misself Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 15:03
              sajolina napisała:

              > Nie chodzi o to, zeby mieć
              > niewiadomo jak duże mieszkanie czy extra samochód i dziecko ubierać w śpioszki
              > bennetona, ale pewne minimum stabilizacji i finansowego bezpieczeństwa jest
              > konieczne.

              I masz zupełną rację - nie chodzi o to. Tak naprawdę chodzi o to, żeby nie
              wpadać ze skrajności w skrajność. Skrajnością jest myślenie "Bozia dała dzieci,
              da i na dzieci", ale i skrajnością jest myślenie "musimy się dorobić, żeby
              zdecydować się na dziecko" - bo to już wygląda prawie jak z tej reklamy, którą
              obśmiewałam w którymś z moich poprzednich postów.

              Dziecko to mały człowiek, nie zabawka. Warto przyjrzeć się sobie, swojemu
              trybowi życia, swoim celom i pragnieniom, zanim się o tym pomyśli. Każdy
              decyzję, kiedy i czy dziecko podejmuje sam i nie ma sensu nikogo do tego
              namawiać, mówić, co powinien, co musi i dlaczego się mu współczuje.
            • martina.15 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 20:52
              sajolina, dziewczyna sama mowi ze ma "swoje" pieniadze bo sobie
              odklada/oszczedza etc. jak kogos "stac" na takie zycie to mowienie ze nie bedzie
              stac na dziecko za 5-10 lat dla mnie to kiepski argument.
              a rodzice tak chcieli widocznie, tak wychowali corke to przeciez moga wychowac i
              wnuczatko.
              no ale racja, tu przychodzi jeszcze dojrzalosc do dziecka a tu niech sobie kazdy
              odpowiada. zawarcie sakramentu malzenstwa jednak w jakis sposob pokazuje ze jest
              sie otwartym na potomstwo, wiec moze powinno swiadczyc o dojrzalosci do
              posiadania owego?

              kilka forumek... chcialam zauwazyc ze wiekszosc z tych kilku ma juz dziecko wiec
              chyba wiedza co mowia/pisza.
              pieniadze sa, owszem, potrzebne, ale tez bez wariacji- pisalam wyzej ze te
              koszty wychowywania dziecka rozkladaja sie na wiele lat, przez te lata spokojnie
              mozna wiele spraw ulozyc.

              a to gadanie o schorzeniach to (blagam, nie bierz tego do siebie, po prostu
              odpowiadam) moze sie zdarzyc schorzenie wspolmalzonkowi itp i tez bedzie zle.
              tego nigdy sie nie przewidzi, wobec nikogo wiec szukanie takich powodow jest juz
              lekko ocierajace sie o desperackie niepragnienie dziecka.

              jeszcze raz- nie placisz od razu za opiekunke, zlobek, przedszkole, zajecia
              dodatkowe. to sie rozklada w czasie.

              i jak juz ktos tak to traktuje ze kiedys moze kasy zabraknac to moze lepiej
              mieszkania nie kupowac- inwestycja byc moze rozlozona na dluzej niz wychowanie
              dziecka, koszty podobne, a przeciez moze sie zdarzyc choroba/utrata pracy i co
              wtedy? tongue_out
              • plastelinka.czerwona Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:00
                > i jak juz ktos tak to traktuje ze kiedys moze kasy zabraknac to moze lepiej
                > mieszkania nie kupowac- inwestycja byc moze rozlozona na dluzej niz wychowanie
                > dziecka, koszty podobne, a przeciez moze sie zdarzyc choroba/utrata pracy i co
                > wtedy? tongue_out
                Wtedy "spłaca" kredyt ubezpieczyciel, jedzenia dla dziecka raczej nie kupi wink
              • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:03
                martina.15 napisała:

                > pieniadze sa, owszem, potrzebne, ale tez bez wariacji- pisalam wyzej ze te
                > koszty wychowywania dziecka rozkladaja sie na wiele lat, przez te lata spokojni
                > e
                > mozna wiele spraw ulozyc.

                Jestem chrzestną małego mojej rodzonej siostry. Uwielbiam go! Jest małym inteligentnym chłopczykiem. I nie sam z siebie. Wszystko to podejście jego rodziców do jego wychowania, rozwoju.
                I owszem. Nie raz wystarczy zrobić wspólnie 'medal za I pierwsze w układaniu puzzli', czyli powycinać promyczki, odrysować od szklanki koło itp itd. Ale uważam też, że niestety pieniądze są potrzebne jeśli ma się dziecko.
                Wbrew pozorom zabawki chociażby z firmy Fisher Price różnią się od tych kupionych w kiosku... różnica w cenie jest kolosalna. Nie mówię,że dziecku potrzeba tylko takich właśnie zabawek z Fisher Price. Bo nie. Radość też mu dają te z kiosku. Ale uważam,że jednak jeśli zależy nam na jego rozwoju to to kosztuje... niestety.
                Książeczki, puzzle, układanki, zabawki edukacyjne- wszystko to jest potrzebne, aby dziecko rozwijało się prawidłowo.

                I nie wmówi mi nikt,że dziecko może się bawić sznurkiem czy pokrywkami od słoików, rysować sobie na kartce papieru i że to wystarczy. Bo nie wystarczy. I wiem co mówię, bo akurat widzę jak bardzo to wszystko wpływa na rozwój dziecka.

                Dlatego jeśli mnie ' nie stać' i jeśli nie jestem gotowa na dziecko to po prostu bezmyślnym byłoby decydowanie się na nie.


                p.s Siostra mówiła mi,że są dzieci, które w przedszkolu nie odróżniają dźwięku jaki wydaje pies od dźwięku jaki wydaje np. krowa...
                • ma_niusia Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:08
                  zoselin1987 napisała:
                  > p.s Siostra mówiła mi,że są dzieci, które w przedszkolu nie odróżniają dźwięku
                  > jaki wydaje pies od dźwięku jaki wydaje np. krowa...

                  To już ekstremalne przypadki wink

                  A Fisher Price to w mojej osobistej opinii - szpan, moda i lans czy jak tam
                  zwał. Owszem, nie stać nas na takie. Owszem mamy i to kilka. Od ciotek, wujków,
                  chrzestnych itp. W końcu od tego są smile Ja zapewnieam dziecku co tylko mogę na
                  codzień (i nie mówię tu tylko o jedzeniu i suchej pieluszce, bawię się z nim
                  całe dnie, spaceruję, rozmawiam i myślę, że to kontakt z rodzicami rozwija
                  dziecko bardziej niż jakakolwiek zabawka markowa czy nie - ale to moja opinia) a
                  ciotki i wujkowie babcie i dziadkowie są od tego żeby rozpieszczać kupować
                  fajne zabawki itp smile
                  • joanka-r Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:16
                    maniusia glupoty piszesz. Fisher Price, to jedna z lepszych firm produkujących zabawki dzieciece. Są troszkę droższe, ale niezniszczalne. Dwóch synów wychowałam na tych zabawkach i potem sprzedałam na Allegro. Tak samo jak Tiny Love, czy Lego. Płacisz więcej, ale wiesz , ze nie popsuje sie juz w drodze do domu. Większa cześć tych zabawek, to zbawki edukacyjne, sensoryczne, rozwijające umiejętnosci dziecka. Stymulują zmysł słuchu, wzroku, dotyku etc....a przede wszystkim są ponadczasowe. Wybacz mam inne podejście od ciebie do pewnych rzeczy i nie uważam, ze dziadkowie są po to aby kupować zabawki, tak samo chrzestni...w innym celu się wybiera chrzestnych. Od kupowania i rozpieszczania a przede wszystkim wychowywania zabawą, są rodzice.
                    • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:21
                      joanka-r napisała:

                      > maniusia glupoty piszesz. Fisher Price, to jedna z lepszych firm
                      Większa cześć tych zabawek, to zbawki edukacyjne, sensoryczne, rozwijające umiejęt
                      > nosci dziecka. Stymulują zmysł słuchu, wzroku, dotyku etc...

                      Dokładnie. Zresztą bez sensu to tłumaczyć.
                    • ma_niusia Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:21
                      No cóż, o droższych zabawkach mam inne zdanie. Ale zgadzam się jak najbardziej,
                      że od wychowywania zabawą są rodzice smile A ja do zabawy z moim dzieckiem nie
                      muszę mieć (mogę, ale nie muszę! jest różnica?) klocków o różnych kształtach
                      Fisher Price, bo wystarczy, że mamy "zwykłe" klocki o różnych kształtach i
                      fakturach. Nie muszę mieć maty edukacyjnej Fisher Price (mam innej firmy), Młody
                      świetnie się bawi na ręcznie uszytym z różnych materiałów kocyku, pod stojakiem
                      gimnastycznym za 10zł smile
                      Ja nie mówię, że są do niczego te zabawki, po prostu moim zdaniem nie są konieczne.

                      Ja nie miałam takich zabawek i nie czuję się przez to gorzej rozwinięta smile))
                  • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:16
                    ma_niusia napisała:

                    > zoselin1987 napisała:
                    > > p.s Siostra mówiła mi,że są dzieci, które w przedszkolu nie odróżniają dź
                    > więku
                    > > jaki wydaje pies od dźwięku jaki wydaje np. krowa...
                    >
                    > To już ekstremalne przypadki wink

                    Nie wiem czy takie ekstremalne smile Nie powiedziałabym.
                    >
                    > A Fisher Price to w mojej osobistej opinii - szpan, moda i lans czy jak tam
                    > zwał.
                    Podałam przykład wink

                    spaceruję, rozmawiam i myślę, że to kontakt z rodzicami rozwija
                    > dziecko bardziej niż jakakolwiek zabawka markowa czy nie - ale to moja opinia)

                    Owszem. Zgadzam się z tym.Ale uważam też,że są zabawki,które naprawdę pomagają w tym stymulowaniu rozwoju.
                    Zresztą nie popadajmy ze skrajności w skrajność.
                    Nigdzie nie napisałam,że wystarczy dać dziecku markową zabawkę, pozostawić je samo sobie i już. Niczym mały Einstein.
                  • k.l2 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:20
                    Kurcze, to jak ten Einstein sobie poradzil bez tego Fisher Price'a? wink

                    jak dla mnie to mama moze dziecku miauczec czy robic muuu,
                    niekoniecznie droga zabawka wink
                    • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:21
                      k.l2 napisał(a):

                      > Kurcze, to jak ten Einstein sobie poradzil bez tego Fisher Price'a? wink
                      >
                      > jak dla mnie to mama moze dziecku miauczec czy robic muuu,
                      > niekoniecznie droga zabawka wink

                      Czytanie ze zrozumieniem chyba szwankuje.
                      • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:23
                        > k.l2 napisał(a):

                        > > jak dla mnie to mama moze dziecku miauczec czy robic muuu,
                        > > niekoniecznie droga zabawka wink

                        Podobnie jak mama może zapytać dziecko: chcesz amu? itp itd.
                        A potem dziecko w przedszkolu mówi do pani przedszkolanki : ja chcę KAKA, a biedna pani nie wie o co chodzi.
                    • joanka-r Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:26
                      ''jak dla mnie to mama moze dziecku miauczec czy robic muuu,
                      niekoniecznie droga zabawka''
                      k.l2 ale indyka potrafisz naśladować?
                      • k.l2 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:43
                        nie probowalam wink
                        A na powaznie, to wolalabym dziecko do domowego zoo zabrac czy na
                        wies...
                        • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:45
                          k.l2 napisał(a):

                          > nie probowalam wink
                          > A na powaznie, to wolalabym dziecko do domowego zoo zabrac czy na
                          > wies...

                          Jeśli tylko w swoim domowym zoo masz indyki to czemu nie.
                  • stworzenje Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 12:15
                    ma_niusia napisała:

                    > zwał. Owszem, nie stać nas na takie. Owszem mamy i to kilka. Od ciotek, wujków,
                    > chrzestnych itp. W końcu od tego są smile Ja zapewnieam dziecku co tylko mogę na


                    nono nie do końca z tym "od tego są" smile. Tak naprawdę Chrzestni nie są od
                    kupowania drogich prezentów. Są od tego przede wszystkim, że jak nie daj boże by
                    zabrakło rodziców to żeby zaopiekowali się dzieckiem. Współcześnie jest taka
                    nagonka,że Chrzestny jak przychodzi bez prezentu to już wielkie halo. Owszem
                    można coś dać, ale nie należy też wywierać na Chrzestnych presji, że taki a taki
                    prezent, uważam, że jeśli już to powinno to działać w obie strony - dziecko jak
                    podrośnie też powinno dbać o Chrzestnych czyli chodzić do nich,odwiedzać, złożyć
                    życzenia na urodziny, imieniny, święta.
                    • lili-2008 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 12:27
                      Zgadzam się całkowicie. Niedawno ja i mąż zostaliśmy chrzestnymi bratanka męża.
                      Gdy się pytałam szwagra co właściwie mamy robić później jako chrzestni, a on na
                      to "kupować prezenty". Zniesmaczyło mnie to strasznie.
                    • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 12:39
                      Też nie uważam,że chrzestni są ' od prezentów'.
                      Ponoć nie powinno się odmawiać jeśli się zostanie poproszonym o bycie chrzestnym.
                      Tylko jak nie odmówić jak wiemy,że rodzice dziecka wybrali nas na chrzestnych TYLKO z tego właśnie powodu? Tylko dlatego,że wiedzą,że NAS AKURAT stać na kupno prezentów ich dziecku?

                      Ja jestem chrzestną dziecka mojej rodzonej siostry. Obecnie studiuję,więc jeszcze jestem na utrzymaniu rodziców. Z siostrą mam świetny kontakt i wiem,że akurat oni w wyborze chrzestych kierowali się na pewno nie tym jak jestem ' ustawiona' finansowo. Bo nie oszukujmy się- nie jestem w ogóle smile
                      Najważniejsze,że z chrześniakiem widuję się conajmniej raz na tydzień, a bywa,że i parę razy w tygodniu. Pilnuję go, chodzę na spacery. Chyba taki kontakt z chrześniakiem jest ważniejszy.
                      • stworzenje Re: decyzja o dziecku :) 22.12.09, 10:49
                        zoselin1987 napisała:

                        > Też nie uważam,że chrzestni są ' od prezentów'.
                        > Ponoć nie powinno się odmawiać jeśli się zostanie poproszonym o bycie chrzestny
                        > m.


                        ale puste podejście. Heh jednak raczej bym w takim przypadku odmówiła. Dobra
                        skoro się mówi, że nie powinno się odmawiać na bycie chrzestnym,to dlaczego
                        gdzieś upadła ta ważniejsza definicja niż odmowa, czyli po co są tak naprawdę
                        chrzestni o czym pisałam wyżej. No tak nie ma to jak ludzie sobie wybiórczo coś
                        wybiorą i po swojemu zinterpretują. :-].
                        A lili to współczuje takich rodziców chrześniaka sad.I wcale bym się nie
                        naginała pod ich dyktando,a niech sobie mówią co chcą bez przesady.
                        • lili-2008 Re: decyzja o dziecku :) 22.12.09, 13:58
                          No ja jestem w szoku, że można mieć takie podejście. I oczywiście, że będę robić
                          wedle własnego uznania, nikt mi nie będzie narzucać kupowania prezentów dla
                          dzieciaka. Ale muszę napisać, że oni w ogóle mają jakiś dziwny system, ciągle
                          sobie wręczają prezenty, nawet jak się do nich w odwiedziny przyjeżdża to
                          wyjedzie się z prezentem. Niesmaczna jest dla mnie ta mania dawania prezentów i
                          bronię się przed tym.
                          • stworzenje Re: decyzja o dziecku :) 22.12.09, 14:30
                            lili-2008 napisała:

                            > wyjedzie się z prezentem. Niesmaczna jest dla mnie ta mania dawania prezentów i
                            > bronię się przed tym.

                            dziwne, naprawdę. Poza tym zbyt częsty prezent też już może nie cieszyć,a wręcz
                            irytować-presja musieć coś dać. To już nie starczy samo odwiedzenie,wypicie
                            herbaty,samo bycie z kimś-czyli sprawa duchowa.
                            • lili-2008 Re: decyzja o dziecku :) 22.12.09, 14:42
                              Ja nie wiem, ale denerwuje mnie to okropnie.
                • chocoladette Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:12
                  Niestety zoselin1987, to co mowisz to straszne bzdury. Dziecko moze sie
                  swietnie rozwijac bez zarzucania go zabawkami z Fisher Price. Przykladem tego sa
                  cale pokolenia, gdzie nie bylo niemal zadnych zabawek, innych niz te zrobione
                  domowymi sposobami. Ty zapewne tez nie mialas zabawek z Fisher Price, czy
                  czujesz sie przez to gorzej rozwinieta?

                  Problem lezy w tym, czy rodzice wiedza jak wykorzystac to co maja w domu.
                  Niestety wiekszosc nie ma pojecia.
                  --
                  https://www.enceinte.com/F,mariage,2009-10-08,,,,,transparent,mois,frisefleurviolette,28,4,2010-07-10,006666.png
                  • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:19
                    chocoladette napisała:
                    >Dziecko moze sie
                    > swietnie rozwijac bez zarzucania go zabawkami z Fisher Price.

                    Nie napisałam,że tylko dziecko, które jest zarzucone zabawkami np. Fisher Price może się prawidłowo rozwijać. To już nadinterpretacja. Uważam tylko,że w dzisiejszych czasach są tak wyśmienite rzeczy,że szkoda byłoby z nich nie korzystać. Są one tylko wspomagaczem. Jasne.A powoływanie się na pokolenia naszych babć czy dziadków to już lekka przesada.
                    Czy to znaczy,że komputer , internet to zło? Bo nasze babcie umiały się bez niego obchodzić? Zastanów się.

                    > --
                    > https://www.enceinte.com/F,m
> ariage,2009-10-08,,,,,transparent,mois,frisefleurviolette,28,4,2010-07-10,00666
> 6.png
                    • joanka-r Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:25
                      ''A powoływanie się na pokolenia naszych babć czy dziadków to już lekka przesada.
                      Czy to znaczy,że komputer , internet to zło? Bo nasze babcie umiały się bez niego obchodzić? Zastanów się.''


                      dokładnie , mysle tak samo.
                      ile z Was ma tutaj dzieci? Bo sądze, ze większość jest bezdzietna.....
                      aby była jasnośc, kazde dziecko odpowiednio stymulowane rozwija sie prawidłow, ale gdy mam do wyboru li tylko zabawe z dzieckiem przy pomocy pplasteliny, farb, kolorowego papieru , czy to wszystko plus dobre zabawki(pomijam juz markę) chodzi mi o wygląd, i funkcje tychże, to wybieram wychowywanie przez zbabawy manualne plus zabawki. Nasz dzieci nie muszą sie juz bawić, przy pomocy patyka i butelki.....
                      • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:29
                        joanka-r napisała:

                        > aby była jasnośc, kazde dziecko odpowiednio stymulowane rozwija sie prawidłow,
                        > ale gdy mam do wyboru li tylko zabawe z dzieckiem przy pomocy pplasteliny, farb
                        > , kolorowego papieru , czy to wszystko plus dobre zabawki(pomijam juz markę) ch
                        > odzi mi o wygląd, i funkcje tychże, to wybieram wychowywanie przez zbabawy manu
                        > alne plus zabawki. Nasz dzieci nie muszą sie juz bawić, przy pomocy patyka i bu
                        > telki.....

                        Jasne. Świetnie powiedziane.
                        • ma_niusia Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:32
                          Jak widzę z ostatnich wpisów, chyba w większości się zgadzamy, że dobre zabawki
                          na pewno wspomagają rozwój, chociaż nie są konieczne i niezbędne smile

                          A zaczęło się od kosztów utrzymania dziecka, tak?
                          • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:36
                            ma_niusia napisała:

                            > Jak widzę z ostatnich wpisów, chyba w większości się zgadzamy, że dobre zabawki
                            > na pewno wspomagają rozwój, chociaż nie są konieczne i niezbędne smile
                            >
                            > A zaczęło się od kosztów utrzymania dziecka, tak?

                            Nie wiem czy się zgadzamy czy nie. Nie chciałabym być źle zrozumiana. Bo nie uważam < i nie napisałam nigdzie>,że wystarczy zasypać dziecko drogimi zabawkami i mamy gwarancję,że stanie się on geniuszem. A tak to chyba odebrałyście.
                            • misself Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:47
                              >
                              zoselin1987 napisała:
                              > Nie wiem czy się zgadzamy czy nie. Nie chciałabym być źle zrozumiana. Bo nie uw
                              > ażam < i nie napisałam nigdzie>,że wystarczy zasypać dziecko drogimi za
                              > bawkami i mamy gwarancję,że stanie się on geniuszem. A tak to chyba odebrałyście.
                              >

                              Napisałaś jasno, że zapewnienie dziecku prawidłowego rozwoju kosztuje. Z tym się
                              trudno nie zgodzić - jest to koszt czasowy, wysiłkowy, finansowy. Ale z dogmatem
                              o wyższości zabawek edukacyjnych nad zwykłymi zgodzić się nie mogę - bo mam pod
                              nosem trzy żywe zaprzeczenia smile

                              Natomiast zgadzam się z Joanką, że są zabawki markowe, które warto kupować, bo
                              są wieczne, jak LEGO czy ten nieszczęsny Fisher Price. Ale to ich trwałość
                              przesądza o wartości, nie wyjątkowy wpływ na dziecko akurat tej zabawki.
                              • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:54
                                misself napisała:

                                > >
                                > Ale z dogmate
                                > m
                                > o wyższości zabawek edukacyjnych nad zwykłymi zgodzić się nie mogę - bo mam pod
                                > nosem trzy żywe zaprzeczenia smile

                                No nie musimy się zgadzać. Nie mówiłam o wyższości jednych nad drugimi. Mówiłam raczej,że niekoniecznie wystarczy ograniczyć się do papieru i kredek, jeśli możemy naszemu dziecku dać coś więcej- czytaj: zabawki różnego typu. Czy to gry czy puzzle chociażby.
                                >
                                > Natomiast zgadzam się z Joanką, że są zabawki markowe, które warto kupować, bo
                                > są wieczne, jak LEGO czy ten nieszczęsny Fisher Price. Ale to ich trwałość
                                > przesądza o wartości, nie wyjątkowy wpływ na dziecko akurat tej zabawki.

                                joanka też napisała o tym,że działają one na słuch,dotyk itp itd..Więc chyba nie tylko o ich trwałość tutaj chodzi...
                                • misself Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 23:04
                                  zoselin1987 napisała:
                                  >
                                  > joanka też napisała o tym,że działają one na słuch,dotyk itp itd..Więc chyba
                                  nie tylko o ich trwałość tutaj chodzi...

                                  Wszystko działa na zmysły - i LEGO, i Fisher Price, i Graco, i bębenek z
                                  wiaderka, i drewniane klocki z IKEI, i kotek cioci Zdzisi. Zwłaszcza ten ostatni
                                  wink Zmierzam do tego, że nie są niezbędne zabawki edukacyjne, żeby dziecko
                                  poznawało świat.

                                  Jeśli MOŻNA dziecku dać coś więcej, to fajnie jest dawać... Ale chyba nie
                                  dawanie zabawek jest najważniejsze...
                                  • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 23:10
                                    misself napisała:
                                    > wink Zmierzam do tego, że nie są niezbędne zabawki edukacyjne, żeby dziecko
                                    > poznawało świat.

                                    Czy napisałam gdzieś,że są niezbędne?
                                    Zresztą nawet mi się nie chce już tłumaczyć co napisałam. Myślałam,że nie jest trudno zrozumieć co miałam na myśli.

                                    >
                                    > Jeśli MOŻNA dziecku dać coś więcej, to fajnie jest dawać... Ale chyba nie
                                    > dawanie zabawek jest najważniejsze...

                                    EUREKA!
                                    • martina.15 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 13:06
                                      zose, ale twoj chrzesniak ma jakies normalne zabawki czy tylko fisher price jest
                                      brany pod uwage?

                                      zdanie moje- najlepiej miec i cos z fishera i butelke wypelniona groszkiem.
                                      kartki i kredki tez dobrze miec, ale i plasteline a jak dziecko przemiesza toto
                                      to trzeba kupic nowa zeby cos sensownego wyszlo.
                                      ale litosci! ktos fajnie napisal ze fisher jest niezniszczalny i to prawda- wiec
                                      wcale nie trzeba leciec do smyka zeby taka zabawke skombinowac. ja kupilam ze
                                      trzy na allegro i dalam moze 20% tego co za nowki,a stan ten sam.

                                      nawiazujac do postaw dyskusji- zabawki kazde, ale bez szpanerstwa i wtedy bedac
                                      nawet ponizej sredniej krajowej mozna to wszystko dziecku zapewnic.
                                      • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 13:15
                                        martina.15 napisała:

                                        > zose, ale twoj chrzesniak ma jakies normalne zabawki czy tylko fisher price jes
                                        > t
                                        > brany pod uwage?

                                        Marti FP tak dałam jako przykład. Nie ma ich za wiele. Ma dosłowanie parę. Ale ma też puzzle < uwielbia układać,więc ma ich sporo>, ma jakieś gry itp. Ma również inne zabawki,które nie są firmowe. Ma np. takie drewniane plansze, do których trzeba odpowiedni kształt dopasowywać < też bardzo to lubi>. A obok tego wszystkiego ma też farby, wycinanki, kolorowanki, ozdobione butelki po nałęczowiance, które ozdabiał razem z mamą.
                                        Także nie uważam,że tylko zabawki FP, bo te są najlepsze dla dziecka. Trzeba mieć przy tym wszystkim trochę zdrowego rozsądku. I nie popadać ze skrajności w skrajność.
                    • lili-2008 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 09:13
                      Owszem, uważam, że komputery i internet rozwijają w dziecku tylko bezmyślność. I
                      wiem, że swojego przed tym nie uchronię przez co mi naprawdę przykro. Wystarczy
                      spojrzeć na kolejne pokolenia. Co te dzieciaki mają w głowach oprócz zabawek,
                      ciuchów, kosmetyków i gier komputerowych.
                  • joanka-r Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:21
                    ''Przykladem tego sa
                    cale pokolenia, gdzie nie bylo niemal zadnych zabawek, innych niz te zrobione
                    domowymi sposobami. Ty zapewne tez nie mialas zabawek z Fisher Price, czy
                    czujesz sie przez to gorzej rozwinieta?''

                    nie , nie czuje sie gorzej rozwinieta, ale swiat idzie do przodu i nie rozumiem dlaczego miałabym dziecku odmowić kupienia fajnej zabawki? tylko dlatego, ze ja nie miałam? chore to. Idąc tym tokiem myslenia, każdy by się uwsteczniał. Mamy 21 wiek!!!!!!!!!!!
                    • k.l2 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:33
                      Nie o to chodzi,zeby odmawiac dziecku jak sie ma pieniadze,ale o
                      to,zeby nie odkladac poczecia do czasu az sie bedzie mialo na te
                      Fisherowe cuda wink
                      • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:38
                        k.l2 napisał(a):

                        > Nie o to chodzi,zeby odmawiac dziecku jak sie ma pieniadze,ale o
                        > to,zeby nie odkladac poczecia do czasu az sie bedzie mialo na te
                        > Fisherowe cuda wink

                        Ależ jasne,że nie o to chodzi.
                        Powiem tak. bardzo często spędzam czas z moim chrześniakiem. Czasem nawet z moim narzeczonym. Jak np. dzisiaj. I nawet nie chodzi o te zabawki. Za każdym razem sobie uświadamiamy jaka to cholerna odpowiedzialność.... i powiem szczerze,że oboje wiemy,że nie jesteśmy gotowi na dziecko w tym momencie.
                        Popilnować cały dzień- zawsze i wszędzie. Mieć swoje- nie jesteśmy gotowi.
                    • zia86 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:37
                      Pierwszy raz się z tobą zgadzam. smile I z Zoselin też.
                      • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:39
                        zia86 napisała:

                        > Pierwszy raz się z tobą zgadzam. smile I z Zoselin też.

                        miło,że ktoś wie o co mi chodzi wink
                    • lili-2008 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 09:17
                      Ty chyba niewiele zrozumiałaś z wypowiedzi poprzedniczek. Nie chodzi o to, żeby
                      dzieciakowi nie kupować tych zabawek, chodzi o to, że one nie są
                      niezbędne
                      , żeby dziecko się normalnie rozwijało. Zresztą dla dziecka
                      kilkuletniego posiadanie lub nie posiadanie takiej zabawki to żadna różnica, to
                      rodzicom rośnie ego, gdy Fisher Price'a kupiąbig_grin
                      • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 12:05
                        lili-2008 napisała:

                        > Ty chyba niewiele zrozumiałaś z wypowiedzi poprzedniczek.

                        To chyba Ty nie zrozumiałaś o czym ja piszę!
                        Zresztą dla dziecka
                        > kilkuletniego posiadanie lub nie posiadanie takiej zabawki to żadna różnica, to
                        > rodzicom rośnie ego, gdy Fisher Price'a kupiąbig_grin

                        Chyba żartujesz big_grin to mnie rozbawiłaś z tym ego.
                        • lili-2008 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 12:09
                          Och tak, wszystkie forumki takie niedomyślne, bo nie zrozumiały o czym pisze
                          Zoselin, ojej, załamać się można...
                          Wiesz, cieszę się, że tak Ci poprawiłam humorbig_grin
                          • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 12:17
                            Ja również się cieszę, bo to dopiero początek dnia.
                  • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:34
                    chocoladette napisała:
                    Ty zapewne tez nie mialas zabawek z Fisher Price, czy
                    > czujesz sie przez to gorzej rozwinieta?

                    Gorzej nie. Ale jeśli miałabym wybór to z pewnością chętnie bawiłabym się I TYMI zabawkami, które są dzisiaj.
                    p.s Fisher Price to tylko był przykład. Mówię też o zabawkach, grach, puzzlach wszelkiego rodzaju. A to też przecież kosztuje.

                    Jesteście takie zdolne,że wszystkie potraficie namalować ładny obrazek, a potem go porozcinać i zrobić z nich puzzle? Itp.itd.
                    No to gratuluję.


                    > --
                    > https://www.enceinte.com/F,m
> ariage,2009-10-08,,,,,transparent,mois,frisefleurviolette,28,4,2010-07-10,00666
> 6.png
                    • ma_niusia Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:38
                      zoselin1987 napisała:

                      > Jesteście takie zdolne,że wszystkie potraficie namalować ładny obrazek, a potem
                      > go porozcinać i zrobić z nich puzzle? Itp.itd.
                      > No to gratuluję.


                      Nie no skąd, ja wogóle nie mam zdolności artystycznych itp. Ale po pierwsze dla
                      dziecka jak by Mamusia nie namalowała będzie się podobać smile A po drugie jak nie
                      umiem rysować - biorę jakiekolwiek zdjęcie, obrazek z gazety itp. smile Tu nie
                      tylko zdolności się liczą ale i kreatywność!
                      • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:40
                        ma_niusia napisała:

                        Tu nie
                        > tylko zdolności się liczą ale i kreatywność!

                        Zgadzam się. Dlatego też napisałam < jeśli czytałaś> o medalu zrobionym własnoręcznie. Przeze mnie i mojego pomocnika chrześniaka.
                      • plastelinka.czerwona Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:50
                        Nie wszystkie potrzeby dziecka da się zaspokoić tak prosto. Większego mieszkania
                        sobie nie wytniesz z gazety ani chrzestny nie kupi.
                        • ma_niusia Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 23:04
                          plastelinka.czerwona napisała:

                          > Nie wszystkie potrzeby dziecka da się zaspokoić tak prosto. Większego mieszkani
                          > a
                          > sobie nie wytniesz z gazety ani chrzestny nie kupi.

                          Jasne. Mam perspektywę większego mieszkania za kilka lat, kiedy Młodemu naprawdę
                          przyda się własny pokój (jako kilkulatkowi, niemowlęciu nie jest konieczny).

                          Ale dodam, że ja się wychowałam z rodzicami i siostrą w mieszkaniu o łącznej
                          powierzchni 18m kwadratowych. Było to 30 lat temu, owszem, ale nie mam żadnej
                          traumy z tego powodu bo miałam piętrowe łóżko jakiego nie miała żadna moja
                          koleżanka smile I kochających, kreatywnych rodziców, zabawki i lego i wycinane z
                          papieru smile
                          • plastelinka.czerwona Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 23:15
                            A rodzice nie mieli traumy? Całe życie iść spać z kurami i zero swobodnego seksu?
                            • ma_niusia Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 23:23
                              plastelinka.czerwona napisała:

                              > A rodzice nie mieli traumy? Całe życie iść spać z kurami i zero swobodnego seks
                              > u?

                              Nie wiem, trzeba ich zapytać tongue_out
                              Ale myślę, że skoro mieli perspektywę własnego domu za parę lat, poza tym
                              dziadkowie mieszkali za ścianą i czasami im nas "podrzucali" to ja bym na ich
                              miejscu nie miała traumy smile
                              • plastelinka.czerwona Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 23:29
                                Przez kilka lat seks raz w tygodniu? Cóż, spłonąć na ołtarzu rodzicielstwa, to
                                brzmi dumnie wink
                                • ma_niusia Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 23:39
                                  Wiesz, myślę, że to już sprawa moich rodziców, ani Twoja, ani moja smile
                                  Ale ja nawet gdybym była w takiej sytuacji nie widziałabym tego aż tak czarno wink

                                  Seks to nie tylko łóżko wieczorami...
                                  • plastelinka.czerwona Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 23:43
                                    > Seks to nie tylko łóżko wieczorami...
                                    ale intymność, prywatność, swoboda, spontaniczność czego w takich warunkach
                                    sobie nie wyobrażam.
                                    • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 23:45
                                      plastelinka.czerwona napisała:

                                      > > Seks to nie tylko łóżko wieczorami...
                                      > ale intymność, prywatność, swoboda, spontaniczność czego w takich warunkach
                                      > sobie nie wyobrażam.

                                      O ile ani to moja ani niczyja sprawa to jednak nie sposób nie zgodzić się z plasteliną.
                                      To intymność, prywatność, swoboda.
                                      • ma_niusia Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 00:01
                                        Macie rację.
                                        Ale ja na to nie odpowiem, trzeba by zapytać moich rodziców, a ja mam trochę
                                        inne warunki i nie muszę się o to martwić smile
                                  • misself Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 00:07
                                    Na 20 metrach to jeszcze wanna wink
                          • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 23:17
                            ma_niusia napisała:
                            > Ale dodam, że ja się wychowałam z rodzicami i siostrą w mieszkaniu o łącznej
                            > powierzchni 18m kwadratowych. Było to 30 lat temu, owszem, ale nie mam żadnej
                            > traumy z tego powodu bo miałam piętrowe łóżko jakiego nie miała żadna moja
                            > koleżanka smile I kochających, kreatywnych rodziców, zabawki i lego i wycinane z
                            > papieru smile

                            Nie wiem. Powinnam Ci zazdrościć? Jakoś nie jest mi smutno z tego powodu,że miałam swój pokój odkąd pamiętam.
                            A rodziców kochających też miałam. I dzięki Bogu ciągle mam..
                    • zia86 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:51
                      Ja mogę dziecku miauczeć a nawet indyka naśladować, tyle mnie w
                      szkole nauczyli. wink Ale już np. rysować nie bardzo. Ja rozumiem przez
                      stać mnie na dziecko m.in. kupienie mu tych zabawek Fisher Price i
                      Lego, które ja uwielbiałam i które do dzisiaj wspominam z uśmiechem(i
                      którym do dzisiaj się nic nie stało), bo miałam "tylko" dwa duże
                      zestawy(jeden jeszcze w Pewexie kupiony) bo moich rodziców na więcej
                      nie było stać.
                      Ale oprócz tego potrzebuje ze swoim zdrowiem naprawdę dobrej opieki
                      lekarskiej, CC(a tego nie zrobię w normalnym szpitalu) itd.
                      Mówie też o sytuacji kiedy teraz nas nie stać ale wiem, że za
                      określony czas nas będzie stać, a nie o sytuacji kiedy osiągnęliśmy
                      jakiś pułap i nie ma widoków na wyższy.
                      • k.l2 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 23:03
                        Zia, jeszcze nawet nie planujesz a juz wiesz,ze bedziesz chciala CC???

                        (rozumiem,ze nie chodzi o wzgledy zdrowotne,skoro w normalnym szpitalu
                        nie zrobia).
                        • zia86 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 23:07
                          Chodzi właśnie o względy zdrowotne(a przynajmniej wydaje mi się, że mam
                          wskazania), a nie planuje w normalnym szpitalu, bo nie dam się tam
                          położyć, ja chce mieć wygodę, normalne warunki i męża cały czas przy
                          sobie. wink No chyba, że poziom usług za 10 lat się zmieni.
                          • ma_niusia Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 23:18
                            zia86 napisała:

                            > Chodzi właśnie o względy zdrowotne(a przynajmniej wydaje mi się, że mam
                            > wskazania), a nie planuje w normalnym szpitalu, bo nie dam się tam
                            > położyć, ja chce mieć wygodę, normalne warunki i męża cały czas przy
                            > sobie. wink No chyba, że poziom usług za 10 lat się zmieni.

                            Zia, jasne, tu się nie mogę nie zgodzić! Ja na szczęście (wbrew prognozom
                            lekarzy, którzy obiecywali mi, że nie donoszę ciąży) miałam ciążę prawidłową,
                            pracowałam do końca 7 miesiąca - bo czułam się dobrze i chciałam smile Lekarza
                            prowadzącego miałam z przychodni przy szpitalu klinicznym i tam też rodziłam.
                            Bałam się bardzo. Porodu nie wspominam miło, pojawiły się komplikacje i
                            skończyło się cc. Ale przyznaję rację, że gdyby było mnie stać na prywatny
                            szpital, poród w nim i prywatnych lekarzy - na pewno byłoby mi o niebo wygodniej
                            i czułabym się bardzo komfortowo. No cóż, może nadrobię to przy następnym
                            dziecku smile

                            Jak widać, mimo wszystko nie było tak źle i miesiąc po porodzie oświadczyłam, że
                            chcę następne tongue_out
                          • martina.15 Re: decyzja o dziecku :) 22.12.09, 01:30
                            zia znowu bzdury gadasz. jak masz wskazania do cc to bedziesz to cc miala w
                            kazdym szpitalu. wiele oddzialow jest teraz swietnie wyposazonych, sama rodzilam
                            na fantastycznym oddziale w prowincjonalnym szpitalu w Jeleniej Gorze. za opieke
                            poloznej, porod w wodzie, rodzinny, w miare mozliwosci bycie sama na sali byla
                            oplata- nie wiem jak teraz ale pewnie wciaz pobieraja, pewnie z 5-10 razy mniej
                            niz za prywatny.

                            a ty sobie zdajesz sprawe ze cc tez boli? ale nie kilka godzin jak naturalny
                            tylko przez wiele dni. napitalaja powloki brzuszne, ani siasc, ani kichnac, ani
                            za przeproszeniem sie wysrac. jeszcze jak jest zzo to trzeba po porodzie lezec
                            plackiem 12 godzin i pierwsze godziny dziecka zajmuje sie nim ktos inny. moze
                            zanim sie wypowiesz poznaj temat...
                            • plastelinka.czerwona Re: decyzja o dziecku :) 22.12.09, 13:10
                              Poboli i przestanie, nie będzie miała problemów z nie trzymaniem moczu,
                              hemoroidami, brakiem satysfakcji seksualnej(z powodu rozciągnięcia), wylewu w
                              oku się nie dorobi.
                              • martina.15 Re: decyzja o dziecku :) 22.12.09, 19:13
                                plastelina, przesadzasz, mowisz o naprawde niezwyklych przypadkach.
                                hemoroidy mam mimo tego ze nie rodzilam naturalnie.
                                cc to powazna operacja, wielka rana, przeciecie miesni, ich slabosc, ciezej
                                zrzucic kilogramy, skora w okolicy blizny bardzo dlugo jest bez czucia, macica
                                sie oslabia przez swoja blizne... satysfakcji moze zabraknac takze przez
                                oslabienie miesni brzucha przez to przeciecie.
                                nie powinno sie ciac kazda kolejna kobiete zeby nie miala wylewu w oku, to
                                hipokryzja.
                                • zia86 Re: decyzja o dziecku :) 22.12.09, 19:57
                                  Już gdzieś pisałam, że w dzisiejszych czasach przy cesarce nie tnie się
                                  mięśni. To jest nowoczesna metoda i stosowana niestety tylko na razie w
                                  prywatnych klinikach.
                                  • aneta-skarpeta Re: decyzja o dziecku :) 22.12.09, 20:02
                                    Cięcie metodą Misgav- Ladach polega na tym ze wiekszość warstw
                                    otwierana jest na tępo, przecinana jest skóra i macica a np. mięśnie
                                    są rozsuwane, to samo przy zszywaniu, nie zszywa sie otrzewnej ani
                                    trzewnej tylko macice i skórę, o wiele szybciej dochodzi się do
                                    siebie, operacja jest prawie bezkrwawa i trwa dosyc krótko, szczerze
                                    metoda jest rewelacyjna, jestem po takim cieciu i czuje sie
                                    super.Nie ma znaczenia czy to jest cięcie pierwsze czy drugie.


                                    o to chodzi?
                                    • zia86 Re: decyzja o dziecku :) 22.12.09, 20:06
                                      Tak, o to mi chodzi. smile Wiedziałam, że gdzieś o tym czytałam ale nie
                                      pamiętałam jak to się nazywa.
                                    • aneta-skarpeta Re: decyzja o dziecku :) 22.12.09, 20:07
                                      najlepsze jest to, że ja chyba miała cesarke ta metodąsmile

                                      nawet nie wiedziałam- wyczytałam, ze przy tej metodzie czuje sie
                                      tarmoszenie brzucha w czasie cc i fa byłam tarmoszona, szarpana

                                      chyba, że skalpel mieli tępywink
                                      • joanka-r Re: decyzja o dziecku :) 22.12.09, 20:13
                                        skarpeta tarmoszenie brzucha i grzebanie w nim, to czuć i przy zwykłej cc. Miałam wrażenie, ze mnie podnoszą do góry za ten brzuch. smilesmile
                                        ''Nie jestem głównym, tylko podrzędnym eksperterm tego forum'' by Metodiw.
                                      • joanka-r Re: decyzja o dziecku :) 22.12.09, 20:18
                                        sklpelem nie tnie się od X lat , tylko nozem koagulacyjnym, ktory , opala tkanki, naczyia krwionosne, aby sie nie wykrwawić. Te duze oczywiscie podwiązują, a mniejsze są przypalane wlasnie. Mniejsze ryzyko endometriozy wszczepiennej.....niestety nie ominęło mnie to. Zia to jeden z powodów dla ktorych odradzam cc, jak nie musisz. Mogą rozsiać ci ogniska endometriozy, najczesciej lokuje się wowczas w bliznie. 2 lata po cc, miałam kolejną operacje, która przebiagała jak 3 cc.....niezbyt to miłe.
                                        ''Nie jestem głównym, tylko podrzędnym eksperterm tego forum'' by Metodiw.
                            • zia86 Re: decyzja o dziecku :) 22.12.09, 19:19
                              Ja nie wiem czy mam wskazania czy nie. Podejrzewam, że mam, ale się
                              tym tematem nie interesowałam bo po co. Nie oddam się w ręce
                              państwowej służby zdrowia i już. Może jest to subiektywne odczucie,
                              ale bezpiecznej będę się czuła w prywatnej klinice niż w państwowym
                              szpitalu.
                              I niezależnie od wskazań będę chciała cc, bo wole mieć poharatany
                              brzuch niż coś innego. Zdaje sobie sprawę, że cc też boli,jednak nie
                              o ból się tutaj do końca rozchodzi, bo mam dość wysoki próg bólu,
                              chodzi o podejście, o to, żeby mi ktoś nagle nie powiedział, że pani
                              mąż musi wyjść, żeby nikt mnie bezosobowo nie traktował, a moich praw
                              nie brał za jakieś głupie wymysły.
                        • aneta-skarpeta Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 13:15
                          k.l2 napisał(a):

                          > Zia, jeszcze nawet nie planujesz a juz wiesz,ze bedziesz chciala
                          CC???
                          >
                          > (rozumiem,ze nie chodzi o wzgledy zdrowotne,skoro w normalnym
                          szpitalu
                          > nie zrobia).


                          ja tez tak miałam, ze wiedziałam ze chce cc i...miałam..udało mi sie
                          w panstwowym...ale na szczęście było mnie na to stać, bo kochani
                          panowie lekarze chcieli mi naturalnie wyciagac dziecko 4 kg ułozone
                          posladkowo z fatalnym rozwarciem:]
                    • misself Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:58
                      Oczywiście, że to kosztuje, ale przecież nie trzeba kupować 10 pudełek puzzli, 3
                      różnych mat edukacyjnych, pięciu gier planszowych, pianinka, laptopa i miniplacu
                      zabaw...

                      To się rozkłada w czasie smile I nie wymaga jakichś wielkich nakładów finansowych.
                      • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 23:00
                        misself napisała:

                        > Oczywiście, że to kosztuje, ale przecież nie trzeba kupować 10 pudełek puzzli,
                        > 3
                        > różnych mat edukacyjnych, pięciu gier planszowych, pianinka, laptopa i miniplac
                        > u
                        > zabaw...

                        Nie wiem co jest złego w tych 5 rodzajach puzzli, 7 płyt DVD albo 4 plansz do gry.
                        • misself Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 23:07
                          zoselin1987 napisała:
                          >
                          > Nie wiem co jest złego w tych 5 rodzajach puzzli, 7 płyt DVD albo 4 plansz do gry.

                          Nie pisałam, że coś jest w tym złego.
                          Chodziło mi o to, że jak masz dwuletnie dziecko, to nie wchodzisz w jego drugie
                          urodziny do sklepu i nie mówisz "proszę mi przygotować wszystkie zabawki
                          edukacyjne dozwolone dla dzieci od 2. roku życia, a ja zaraz podjadę ciężarówką
                          z moją złotą kartą kredytową" smile

                          Oczywiście MOŻESZ to zrobić. Nikt Ci nie zabroni smile
                          Ale też nie możesz się czuć złym rodzicem, jeśli nie masz złotej karty
                          kredytowej i dajesz dziecku nowe zabawki raz na miesiąc.
                          • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 23:12
                            misself napisała:

                            > zoselin1987 napisała:
                            > >
                            > > Nie wiem co jest złego w tych 5 rodzajach puzzli, 7 płyt DVD albo 4 plans
                            > z do gry.

                            Ale powiedziałaś to dosyć jednoznacznie.


                            >
                            > Nie pisałam, że coś jest w tym złego.
                            > Chodziło mi o to, że jak masz dwuletnie dziecko, to nie wchodzisz w jego drugie
                            > urodziny do sklepu i nie mówisz "proszę mi przygotować wszystkie zabawki
                            > edukacyjne dozwolone dla dzieci od 2. roku życia, a ja zaraz podjadę ciężarówką
                            > z moją złotą kartą kredytową" smile

                            Nie mówię, bo i po co?
                            >
                            > Oczywiście MOŻESZ to zrobić. Nikt Ci nie zabroni smile
                            > Ale też nie możesz się czuć złym rodzicem, jeśli nie masz złotej karty
                            > kredytowej i dajesz dziecku nowe zabawki raz na miesiąc.

                            Pasuję.
                • misself Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:21
                  zoselin1987 napisała:
                  >
                  > I nie wmówi mi nikt,że dziecko może się bawić sznurkiem czy pokrywkami od słoik
                  > ów, rysować sobie na kartce papieru i że to wystarczy. Bo nie wystarczy. I wiem
                  > co mówię, bo akurat widzę jak bardzo to wszystko wpływa na rozwój dziecka.

                  Sznurkiem się chyba nie bawiłam (to raczej dla kota zabawka wink), ale na pewno
                  rysowałam dużo (i robiłam kolaże, wylepianki, wycinanki, wydzieranki itd.). Nie
                  miałam zabawek Fisher Price. One na pewno pomagają - ale nie są niezbędne do
                  prawidłowego rozwoju dziecka. A już na pewno nie są niezbędne do tego, żeby
                  dziecko było inteligentne.

                  > p.s Siostra mówiła mi,że są dzieci, które w przedszkolu nie odróżniają dźwięku
                  > jaki wydaje pies od dźwięku jaki wydaje np. krowa...

                  Niech zgadnę: to są te dzieci biednych rodziców, których nie stać na markowe
                  zabawki? wink
                  • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:26
                    misself napisała:

                    > Sznurkiem się chyba nie bawiłam (to raczej dla kota zabawka wink), ale na pewno
                    > rysowałam dużo (i robiłam kolaże, wylepianki, wycinanki, wydzieranki itd.). Nie
                    > miałam zabawek Fisher Price. One na pewno pomagają - ale nie są niezbędne do
                    > prawidłowego rozwoju dziecka. A już na pewno nie są niezbędne do tego, żeby
                    > dziecko było inteligentne.

                    Tego nie powiedziałam,że są niezbędne.... powiedziałam,że pomagają na pewno.

                    > Niech zgadnę: to są te dzieci biednych rodziców, których nie stać na markowe
                    > zabawki? wink

                    Przemilczę.
                    • misself Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:41
                      To, że dziecko nie odróżnia szczekania od muczenia, to chyba nie ma związku z
                      sytuacją finansową jego rodziców smile A już na pewno nie ma związku z zabawkami,
                      którymi się bawi.

                      Na pewno zabawki edukacyjne pomagają w rozwoju dziecka, ale wydaje mi się - i
                      chyba psychologowie dziecięcy się ze mną zgadzają - że kluczem do prawidłowego
                      rozwoju jest różnorodność bodźców. A żeby tę różnorodność zapewnić, wcale nie
                      trzeba zarabiać ciężkich tysięcy.
                      • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:44
                        misself napisała:

                        > To, że dziecko nie odróżnia szczekania od muczenia, to chyba nie ma związku z
                        > sytuacją finansową jego rodziców smile A już na pewno nie ma związku z zabawkami,
                        > którymi się bawi.

                        A ja uważam,że ma to związek z różnymi czynnikami. Pomyśl sama jakimi. Mądra jesteś dziewczynka przecież wink


                        >
                        > Na pewno zabawki edukacyjne pomagają w rozwoju dziecka, ale wydaje mi się - i
                        > chyba psychologowie dziecięcy się ze mną zgadzają - że kluczem do prawidłowego
                        > rozwoju jest różnorodność bodźców. A żeby tę różnorodność zapewnić, wcale nie
                        > trzeba zarabiać ciężkich tysięcy.

                        A no nie trzeba. Nie powiedziałam,że to klucz do sukcesu- w tym przypadku- wysokiego IQ dziecka wink
                        • misself Re: decyzja o dziecku :) 20.12.09, 22:52
                          Akurat jeśli chodzi o IQ, to jest tak złożona sprawa... W latach 80 moja Mama
                          czytała z wielkim poświęceniem książeczkę "Jak wychować zdolne dziecko". Jak ją
                          znam, to pewnie zastosowała pewne rady w praktyce.

                          Ale podnoszenie IQ to jest bardzo złożony proces... I mam wrażenie, że tylko na
                          niektóre czynniki podnoszące IQ mamy wpływ - cała reszta odbywa się poza
                          zasięgiem rodzica. Co widać po mnie.
                        • chocoladette Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 00:54
                          Zoselin, z Twojej pierwszej wypowiedzi na temat zabawek wyraznie wynikalo, iz
                          Twoim zdaniem do prawidlowego rozwoju dziecko potrzebuje wyszukanych (a co za
                          tym idzie) drogich zabawek.

                          Zgadzam sie, ze drozsze zabawki (typu LEGO) sa faktycznie super wykonane i
                          posluza dluzej. Ale nie uwazam, ze super drogie zabawki edukacyjne sa niezbedne
                          do prawidlowego rozwoju. Wiem, ze mamy XXI wiek i powinnismy korzystac z
                          dobrodziejstw, ktore sa nam dostepne. Ale wydzwiek Twojej wypowiedzi byl taki,
                          ze rodzice, ktorych nie stac na zapewnienie dziecku drogich z natury rzeczy
                          zabawek, nie sa w stanie zapewnic mu prawidlowego rozwoju. A to kompletna,
                          wybacz mi, bzdura.
                          • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 01:05
                            chocoladette napisała:

                            > Zoselin, z Twojej pierwszej wypowiedzi na temat zabawek wyraznie wynikalo, iz
                            > Twoim zdaniem do prawidlowego rozwoju dziecko potrzebuje wyszukanych (a co za
                            > tym idzie) drogich zabawek.

                            Nadinterpretacja. I tyle.

                            > posluza dluzej. Ale nie uwazam, ze super drogie zabawki edukacyjne sa niezbedne
                            > do prawidlowego rozwoju. Wiem, ze mamy XXI wiek i powinnismy korzystac z
                            > dobrodziejstw, ktore sa nam dostepne. Ale wydzwiek Twojej wypowiedzi byl taki,
                            > ze rodzice, ktorych nie stac na zapewnienie dziecku drogich z natury rzeczy
                            > zabawek, nie sa w stanie zapewnic mu prawidlowego rozwoju.

                            A po czym Ty to wywnioskowałaś kobieto? Nie przypominam sobie,żebym coś takiego powiedziała.
                            Czytaj ze zrozumieniem.
                          • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 01:21
                            chocoladette napisała:

                            Ale wydzwiek Twojej wypowiedzi byl taki,
                            > ze rodzice, ktorych nie stac na zapewnienie dziecku drogich z natury rzeczy
                            > zabawek, nie sa w stanie zapewnic mu prawidlowego rozwoju. A to kompletna,
                            > wybacz mi, bzdura.

                            p.s Bo Ty wiesz lepiej co JA miałam na myśli prawda? Jeśli nie rozumiesz to chociaż się nie odzywaj. Serio.
                            • chocoladette Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 01:29
                              Ale uważam,że jednak jeśli zależy nam na jego rozwoju to to kosztuje... nie
                              > stety.

                              > Książeczki, puzzle, układanki, zabawki edukacyjne- wszystko to jest potrzebne,
                              > aby dziecko rozwijało się prawidłowo
                              .


                              Z tego wnioskuje, kobieto.

                              Mysle, ze doskonale zrozumialam Twoja wypowiedz
                              • sajolina Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 08:39
                                O rany baby, znowu zrobiłyście awanturę o nic........a ktoś pomyślał, ze te
                                zabawki z FisherPirice czy nie z FisherPrice to tylko kropla w morzu dziecięcych
                                potrzeb...?

                                Nie wiem czy słyszałyście, ale kilka dni temu przy okazji świąt podawano w
                                dzienniku, że co czwarta zabawka kupowana w sklepie jest niebezpieczna dla
                                dziecka - ma za małe elementy, jest źle zmontowana, zbyt krucha itd itp? Może
                                warto jednak zainwestować w zabawkę z atestami, a nie taką z kiosku na
                                przystanku? Ze względów bezpieczeństwa?

                                Ja sama nie miałam oczywiście zabawek z fisherprice i przeżyłam, aczkolwiek
                                mając 5 lat poraniłam się dość poważnie źle wykonaną zabawką z taniego
                                plastiku. Swojemu dziecku wolałabym takiej nie dawać.
                                • milen-a7770 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 09:39
                                  Jeśli nie ma FP to nie znaczy,że ma z kisoku z przystanku ( choć są
                                  i takie dzieci, które nie mają nawet zabawek z tego kiosku, a ich
                                  inteligencja jest wielkorotnie większa od tych co mają to " tzw.
                                  wszystko"). Są zabawki i klocki Coby, Smoby, Wader itp można długo
                                  wymieniać, mają atasty a nie kosztują fortuny. A moim skromnym
                                  zdaniem najgłupsze są te zabawki, które wydają głupkowate,
                                  przeraźliwie głośne dźwięki, jeżeli to ma uczyć poznawania świata to
                                  ja wymiękam.
                              • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 12:06
                                chocoladette napisała:

                                > Ale uważam,że jednak jeśli zależy nam na jego rozwoju to to kosztuje... n
                                > ie
                                > > stety.

                                > > Książeczki, puzzle, układanki, zabawki edukacyjne- wszystko to jest po
                                > trzebne,

                                > > aby dziecko rozwijało się prawidłowo
                                .

                                >
                                >Cytujesz moją wypowiedź, a dalej nie wiesz o czym piszę.
                                POTRZEBNE! nie niezbędne! Potrzebne- pomagają w rozwoju dziecka.

                                >
                                > Mysle, ze doskonale zrozumialam Twoja wypowiedz
                            • lili-2008 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 09:29
                              Jeśli TY nie potrafisz napisać czegoś w zrozumiały dla wszystkich sposób,
                              to może TY lepiej nic w ogóle nie pisz, co?
                              • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 12:08
                                lili-2008 napisała:

                                > Jeśli TY nie potrafisz napisać czegoś w zrozumiały dla wszystkich sposób
                                > ,
                                > to może TY lepiej nic w ogóle nie pisz, co?

                                Jakoś niektóre dziewczyny mnie zrozumiały, więc oszczędź sobie głupich odpowiedzi.
                                • lili-2008 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 12:12
                                  Teraz to TY mnie rozśmieszasz, hahaha.
                                  • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 12:20
                                    lili-2008 napisała:

                                    > Teraz to TY mnie rozśmieszasz, hahaha.

                                    grunt to się pośmiać jak głupi do sera.
                                    • lili-2008 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 12:29
                                      Wiesz Zoselin, uważaj na swoje słowa, bo słoma z butów wystaje.
                                      • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 12:32
                                        lili-2008 napisała:

                                        > Wiesz Zoselin, uważaj na swoje słowa, bo słoma z butów wystaje.
                                        Naprawdę dziękuję lili za cenną, świąteczną radę.
                                        • lili-2008 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 12:34
                                          Ależ nie ma sprawy, możesz się do mnie zgłaszać po więcejbig_grin
                                          • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 12:39
                                            lili-2008 napisała:

                                            > Ależ nie ma sprawy, możesz się do mnie zgłaszać po więcejbig_grin

                                            Skończmy,bo to akurat nie wnosi niczego mądrego do dyskusji.
                • lili-2008 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 09:09
                  Kiedyś nie było zabawek Fisher Price w sklepach, a dzieci jakoś wychowywano i
                  doskonale się rozwijały. Śmiem nawet twierdzić, że kiedyś było więcej
                  "inteligencji", niż jest obecnie. MZ te wszystkie "ułatwiacze" wręcz zabijają
                  kreatywność u dzieciaków.
    • mojbartus Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 08:50
      ślub za 4dni...

      ja 25lat jeszcze N 27 razem od 7lat mieszkamy razem od 4lat,nasz owoc miłości w
      styczniu skończy 3latka,nie żałuje niczego po stracie bracie podjelismy decyzje
      ze chcemy miec dziecko moi rodzice zalamani a ten caly bol zal wtopili w synka,z
      chwila urodzenia sie synka zycie sie zmienilo i na naszych i moich rodzicach
      buzi zaczal pojawiac sie umiech lzy szczescia,a teraz juz zadno z nas nie
      wyobraza sobie zycia bez tego naszego małego wielkiego czlowieka

      i mysle ze kazda z nas marzyla marzy i bedzie marzyc o dziecku czy to bedzie
      przed slubem czy zaraz po czy moze 5-10lat po.no bo nie ma nic piekniejszego jak
      przychodzisz zmeczona po calym dniu bieganiny ,pracy w domu nie wiadomo gdzie
      rece wlozyc a tu podchodzi te moje szczescie i mowi "kocham musie"i sie wtula ,i
      dla takich chwil warto zyc.

      planujemy jeszcze jedno dziecko fanie bybylo gdyby sie udalo miec parkesmileale
      czas pokaze.
      oczywiste jest ze dziecko kosztuje bo taka prawda ale co w dzisiejszych czasach
      nie kosztuje ...
      jak dla mnie moge nie miec db auta duzego mieszkania luksusow wazne zebym miala
      rodzice czyli meża i przynajmniej jedno dziecko|smilektore juz mam,a czy bedzie
      jeszcze jedno czas pokaze ... wtedy to juz bede najszczesliwsza kobieta na
      swiecie ...
      • milen-a7770 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 09:31
        Ja myślę, że każdy ma swoją wizję rodziny i to czy i kiedy będzie
        mieć dzieci to jego sprawa- takie luźne dyskusje sobie tu
        prowadzimy. Ale tekst, że bez zabawek FP, czy Lego dziecko się
        gorzej wychowa - bo tak to większość zrozumiała mnie zabił
        normlanie. Mnie na te zabawki stać, moja córka miała coś ze dwie "
        interaktywne " z FP i wcale, ale to wcale mnie nie zachwyciły , jej
        zresztą też i nie zauważyłam żeby się przez to lepiej rozwinęła.
        Niektóre z nich sa tak drogie, że czasem nie wiadomo za co człowiek
        płaci. Lego akurat uwielbiamy i tu nie ma dyskusji, nie podrobią
        tego żadne klocki. Wiem na własnej skórze ile kosztują dzieci,
        zwłaszcza te większe, które chodzą na zajęcia czy sportowe czy
        językowe i do przedszkola.Zupki i pampersy to przy tym pikuśsmile. I
        jak jeszcze noszą rozmiar buta jak dorosły, za które trzeba dać tyle
        kasy co dla siebie. Ale jakoś nie wyobrażam sobie życia bez dzieci.
        Za to wyobrażam sobie bez Fisher Price i moje dzieci też smile
        • beattta1 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 09:55
          moj syn sto razy bardziej woli robic i ozdabiac pierniki choinkowe
          niz siedziec na gadajacym krzeselku lub bawic sie fontanna z FP, bo
          nawet najlepsza, najdrozsza zzbawka nie zastąpi dziecku mamy i taty.
          • milen-a7770 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 10:02
            O to to, zabawy w kuchni nic nie zastapi.
            • tabakierka2 z perspektywy mężatki 21.12.09, 10:23
              Dziewczyny,
              przeczytałam cały wątek (matko, ale Wy płodne jesteścietongue_out)

              Jesteśmy z mężem półtora roku po ślubie.
              na początku nie chcieliśmy mieć dziecka - ja zaczęłam pracę w lipcu,
              do września (miesiąc ślubu) byłam na okresie próbnym, w trakcie
              studiów podyplomowych, maż nie pracował jeszcze (dostał pracę w
              lutym, czyli 6 miesięcy po ślubie). Mieszkaliśmy (i nadal mieszkamy)
              w mieszkaniu 2 pokojowym(40m2).dziecko sporo by komplikowało.
              Na dziecko zdecydowaliśmy się w marcu tego roku. Mamy mieszkanie,
              oboje sensownie zarabiamy, w maju wprowadzamy się do nowego domu,
              ja 'robię' kolejne studia podyplomowe dla podniesienia kompetencji (
              i lepszych warunków w pracy). Oboje mamy po 25lat.
              Przez przeszło 6 miesięcy po ślubie stosowaliśmy NPR (tylko i
              wyłącznie), a już rok przed ślubem rozpoczęłam obserwacje i
              mierzyłam temp. Mamy wszystko, czego dusza zapragnie, nasza sytuacja
              jest generalnie wymarzona przez wiele par...tyle, że OD 9 MIESIĘCY
              BEZSKUTECZNIE staramy się o dziecko!
              Wszystko jest super - i moje cykle idealne i wyniki męża bez
              zarzutu. Miałam już wiele różnych badań, krążyłam od gina do gina, w
              końcu trafiłam na gina-anioła. Nie ma żadnych przyczyn/powodów dla
              których nie zachodzę w ciążę. Po prostu DZIECKA NIE DA SIĘ
              ZAPLANOWAĆ na konkretny termin.
              Pewnie zastanowicie sie po co to piszę?
              Powiem tak - ja żałuję, że 'zabraliśmy' się za dziecko przeszło po 6
              miesiącach od ślubu, bo teraz jest gotowość do przyjęcia dziecka,
              jest chęć, jest instynkt, tylko dziecka brak!


              P.S a jeśli chodzi o zabawki FP, to podam taki przykład: roczek
              bratanka mojego męża, wszyscy goście chcieli zaszpanować wypasnymi
              zabawkami ( w większość firmowymi typu właśnie FP), a dziecko w
              natłoku wielu kolorowych, buczących zabawek...bawiło się sznurkiem
              od opakowania i krzesłem big_grin
              Wydaje mi sie, że dziś dziaciaki bardzo często są ogłupione
              nadmiarem zabawek fp i przez to przestymulowane.
          • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 12:10
            beattta1 napisała:
            > nawet najlepsza, najdrozsza zzbawka nie zastąpi dziecku mamy i taty.

            Wow. No to Ci odkrycie!
        • misself Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 10:26
          IMHO nie należy wrzucać zabawek edukacyjnych i LEGO do jednego worka.
      • chocoladette Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 10:31
        > i mysle ze kazda z nas marzyla marzy i bedzie marzyc o dziecku czy to bedzie
        > przed slubem czy zaraz po czy moze 5-10lat po


        No wlasnie problem w tym,ze nie kaza marzy wink
        • tabakierka2 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 10:35
          chocoladette napisała:


          > No wlasnie problem w tym,ze nie kaza marzy wink

          ale czy to jest problem?suspicious
          • chocoladette Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 10:40
            tabakierka2 napisała:

            > chocoladette napisała:
            >
            >
            > > No wlasnie problem w tym,ze nie kaza marzy wink
            >
            > ale czy to jest problem?suspicious
            >

            Niestety to jest problem, bo w naszych rodzinach co rusz pojawia sie pytanie,
            kiedy dziecko. A moja odpowiedz, ze mozliwe, ze go wcale nie bedzie, nie jest
            traktowana powaznie.
            • tabakierka2 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 10:42
              chocoladette napisała:


              >
              > Niestety to jest problem, bo w naszych rodzinach co rusz pojawia
              sie pytanie,
              > kiedy dziecko. A moja odpowiedz, ze mozliwe, ze go wcale nie
              bedzie, nie jest
              > traktowana powaznie.
              >

              wierzę.
              Nas też wypytywali. Na razie na szczęście przestali.
              Mów jakby co, że to jest tajemnicasuspicious zwykle ludzie dają spokój w
              takim momencie.
              A Ty jesteś pewna, że nigdy nie będziesz chciała dziecka? tzn. nie
              chcesz dziecka, czy nie chcesz być w ciąży?
    • ona_wojtaszkowa Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 10:18
      w naszym przypadku decyzja o dziecku to trudny temat... jest między
      nami 6 lat równicy moj N jest na to gotowy, uwielbia dzieci, a ja
      hmm nie widze sie narazie w roli matki, ale oboje stwierdzilismy ze
      jego wiek nie bedzie stwarzał nam presji bycia rodzicami bo to juz
      pora i facet w tym wieku juz powinien byc ojcem, takze czekamy aż
      odezwie się inst. macierzyński smile
      • misself Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 10:28
        Znam ten ból, wojtaszkowa - tylko u mnie to jest w drugą stronę, ja jestem
        starsza. Niby tylko 3 lata, ale to jest na tyle dużo, żebym ja już myślała o
        dorosłym życiu, rodzinie i karierze, a On był nadal beztroskim studentem.
        • ona_wojtaszkowa Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 14:18
          hmm ciężko powiedzieć ze ja nie mysle o powazym życiu, nie mam nastu
          lat, studia już kończe, oboje ustabilizowana sytuacja finansowa,
          dobre posady, ślub w październiku, mieszkanie jest małe ale jest,
          ale dzieci... nie widze narazie tego i nie wynika to z mojej
          fanaberi ze jestem za młoda, bo wcale nie jestem, tylko z faktu
          zycia jakie prowadzę, zawodów jakie oboje wykonujemy, wkońcu tego,
          że jakoś nie czuje tego macierzyństwa, instynktu, kupowania ciuszków
          itd idp. zaraz będzie lawina gromów, że jest mi tak wygodnie i
          wogole...
          • aneta-skarpeta Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 15:25
            ona_wojtaszkowa napisała:

            > wkońcu tego,
            > że jakoś nie czuje tego macierzyństwa, instynktu, kupowania
            ciuszków
            > itd idp.

            i właśnie to jest sensowny argument, bo jesli by Cie cisnęło w dołku
            na widok małych dzieci, to by nic nie było przeszkodą dla
            Ciebie...ani praca, ani małe mieszkaniesmile
            • lili-2008 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 15:28
              A mnie trochę ciśnie na widok małych dzieci, ale jakoś sobie nie wyobrażam w
              ciąży latać na budowę albo mając szkraba pracować od 7 do 19, a niestety to mnie
              w najbliższej przyszłości czekatongue_out
          • misself Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 17:37
            ona_wojtaszkowa napisała:

            > hmm ciężko powiedzieć ze ja nie mysle o powazym życiu, nie mam nastu
            > lat,

            O to mi właśnie chodziło - Ty nie myślisz, a Twój narzeczony myśli. U mnie jest
            odwrotnie, bo ja jestem starsza.
            • ona_wojtaszkowa Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 20:07
              nie wmawiaj mi ze nie myślę poważnie, bo to czy ktoś myśli poważnie o drugiej
              osobie i o życiu nie można stwierdzić na podstawie chęci posiadania dzieci czy
              też nie...
              • misself Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 21:00
                Sama napisałaś, że nie myślisz o dziecku... Ja nie pisałam ani słowa o drugiej
                osobie i o życiu, tematem jest myślenie o dzieciach...

                I tak dobrze, że nie odczytałaś mojego postu jako zarzutu, że nie myślisz w ogóle.
                • ma_niusia Re: decyzja o dziecku :) 22.12.09, 01:36
                  O rany, nie zajrzałam parę godzin a tu znów nadrabiania w czytaniu ;-
                  )
                  Musze się odnieśc do chrzestnych mojego Synka. Może źle się
                  wyraziłam, że "chrzestni są od kupowania", nie to miałam na myśli.
                  Chrzestną jest moja 16-letnia siostra licealistka, chrzestnym 24
                  letni brat Narzeczonego - na studiach, z dorywczą pracą. Wybraliśmy
                  ich ze względu na ich przekonania, postawę życiową oraz bliskie
                  więzi. Rodzinne, emocjonalne. Z nami i z naszym Synkiem. Oczywiście
                  podstawowym obowiązkiem chrzestnych jak ktoś wspomniał jest
                  wspieranie rodziców dziecka w jego wychowywaniu i rozwoju oraz
                  opieka nad nim gdyby ich zabrakło. Oczywiście. Ale ponieważ nie
                  mieszkają blisko, widują Młodego nie tak często jakby chcieli
                  (zaledwie co kilka tygodni), kupują mu zabawki. I nie tylko. I nie
                  oczekujemy tego od nich, nie rozliczamy ich z tego i niegdy nie
                  będziemy. Miałam na myśli, że skoro rodziców na razie nie zabrakło i
                  zapewniamy dziecku to jest mu niezbędne do rozwoju, to chrzestni
                  mogą (nie muszą) kupić Fisher Price'a czy coś innego smile Bawimy się
                  z Synem, tulimy go, karminy itd i w tym nas nie muszą wspierać, więc
                  wspierają przez sporadyczne kupno zabawki, na którą my byśmy mogli
                  sobie pozwolić duuużo rzadziej. Mam nadzieję, że teraz jasno się
                  wyraziłam?


                  A co do szczepionek, zia pytała. W zależności od rodzaju szczepionki
                  liczba dawek waha się od 2 (np. rotawirusy, cena powyżej 300pln) do
                  6 (np. pneumokoki cena od 250pln), ewentualnie jeszcze coroczne
                  szczepienie przeciw grypie. Ale jak ktoś mądrze wspomniał, warto
                  rozważyć wszystkie za i przeciw, to są fakultatywne szczepienia jak
                  sama wspomniałaś, zalecane... ale nie wszystkie razem.

                  A co do osobnego pokoiku dla niemowlaka... z całego serca zyczę
                  wszystkim dziewczynom takiego dziecka co od niemowlęctwa przyda mu
                  się pokoik smile Co będzie spało samo, nie chciało cyca w nocy, potem
                  bezboleśnie ząbkowało, nie używało smoczka, który jak wypada
                  powoduje płacz i samo się od małego bawiło smile Ja nie znam takich
                  dzieci, niestety! Mój syn jest spokojnym, pogodnym dzieckiem, nie je
                  w nocy, a i tak mam zapewnione przynajmniej 3 pobudki bo piciu, bo
                  smoczek bo przytulić... I nie chciałoby mi sie biegać co chwila do
                  jego pokoiku smile To może dobre rozwiązanie o tyle, że wszystkei
                  rzeczy dziecka można zgromadzić w jednym miejscu i powiedzmy, że
                  jest porządek... ale to i tak na krótko, tylko dopóki nie zacznie
                  raczkować tongue_out
                  Ale życzę Wam wszystkim takich spokojnych dzieci! I oby moje
                  następne też takie było smile
                  • ma_niusia Re: decyzja o dziecku :) 22.12.09, 01:43
                    Zia, żeby nie było, ja nie krytykuję ni Ciebie ni nikogo innego. To
                    indywidualna sprawa kiedy kto chce mieć dziecko i jest na nie gotowy
                    i w jaki sposób. Ale jeżeli to ma być wybór i świadoma decyzja,
                    jakiś plan czy coś w tym stylu, to warto się najpierw dowiedzieć co
                    sie planuje. Ile kosztują ciuszki, a może kto nam je da/pożyczy?
                    Gdzie śpią niemowlęta? Jak się je karmi? Ile się śpi jak się ma
                    noworodka z kolką w domu? I z mężem w łóżku czy nie? No tu już
                    żartuję sobie, ale na pewno zorientować się warto.

                    I paczka pieluch starcza rzeczywiście na około 2 tygodnie.
                    A co do żywienia niemowlęcia, nawet jeśli karmić mlekiem
                    modyfikowanym, kaszkami i słoiczkami jak ja aktualnie (i tu akurat
                    nie oglądam się na cenę, czasami też sama gotuję z warzyw ze sklepów
                    ekologicznych), to w 500zł miesięcznie spokojnie się zamknie smile A
                    niedługo już Młody częściowo będzie jadł to co my więc i ten wydatek
                    się zmniejszy tongue_out
      • joanka-r Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 10:33
        ''Chodzi właśnie o względy zdrowotne(a przynajmniej wydaje mi się, że mam
        wskazania), a nie planuje w normalnym szpitalu, bo nie dam się tam
        położyć, ja chce mieć wygodę, normalne warunki i męża cały czas przy
        sobie. No chyba, że poziom usług za 10 lat się zmieni.
        --''
        zia o jakich wskazaniach ty mowisz? poród siłami natury jest fizjologią, gdyby Bog chciał abyśmy rodziły przez cc, miałybysmy suwaczek na brzuchu.
        Nie chce demonizować, sama miałam 2 cc, ale dzieci duze, ułożone pośladkowo a ja po złamaniu kosci kulszowej i łonowej. Nie miałam szans na poród sn. W Twoim wypadku najlepszy wybór, to bezdzietnosć, bo jak urodzisz 2 -taką dziewczynke jak ty.........
        • tabakierka2 joanka 21.12.09, 10:45
          wiesz, że wskazaniem do CC może być choćby lęk przez porodem sn?
          i nikt nie może tego zakwestionować, bo jeśli poród sn miałby
          zwiększać stany lękowe,albo doprowadzić do depresji, to lekarz nie
          może odmówić CC.

          "W Twoim
          > wypadku najlepszy wybór, to bezdzietnosć, bo jak urodzisz 2 -taką
          dziewczynke j
          > ak ty........."

          a to to już jest obrzydliwe.
          Oby Ci te życzenia nie odbiły się czkawką.
          • k.l2 Re: joanka 21.12.09, 13:58
            Tabakierka, wyjelas mi to z ust.
            Joanka bardzo chce dawac rady jako "starsza i madrzejsza",ale w
            stosunku do Zia jej wypowiedzi sa po prostu ponizej krytyki...
            • tabakierka2 Re: joanka 21.12.09, 14:03
              k.l2 napisał(a):

              > Tabakierka, wyjelas mi to z ust.
              > Joanka bardzo chce dawac rady jako "starsza i madrzejsza",ale w
              > stosunku do Zia jej wypowiedzi sa po prostu ponizej krytyki...

              ja już niestety na własnej skórze przekonałam się, że to, czego
              życzymy ludziom bardzo często wraca do nasuncertain
              A to akurat było tak okropne i obrzydliwe, że słów brak...Jak można?
              Kobieta kobiecie?
              • joanka-r Re: joanka 21.12.09, 17:26
                ''ja już niestety na własnej skórze przekonałam się, że to, czego
                > życzymy ludziom bardzo często wraca do nasuncertain
                > A to akurat było tak okropne i obrzydliwe, że słów brak...Jak można?
                > Kobieta kobiecie?''
                tabakierko czytaj ze zrozumieniem, przecież ja jej nie życze aby nie miała dzieci, tylko wnisokuje, ze w jej przypadku lepiej byłoby, gdyby sama z dzieci zrezygnowała....przynajmniej nie przez najblizsze 10 lat. Potem moze zmieni stosunek do życia.
          • joanka-r Re: joanka 21.12.09, 17:21
            tabakiero gdyby wszysty położnicy tak podchodizli do sprawy, to nikt nie rodziłby silami natury, bo moze nerwica, bo moze depresja, przed porodem nikt nie jest w stanie zagwarantować ci, ze to ciebie nie dotknie. Ale najczescie dotyka rozkapryszone młode kobiety, które przerasta macierzyństwo.....
            • tabakierka2 Re: joanka 22.12.09, 07:16
              joanka-r napisała:

              > tabakiero gdyby wszysty położnicy tak podchodizli do sprawy, to
              nikt nie rodził
              > by silami natury, bo moze nerwica, bo moze depresja, przed porodem
              nikt nie jes
              > t w stanie zagwarantować ci, ze to ciebie nie dotknie.

              gdyby wszyscy położnicy tak podchodzili, to pacjentki nie byłyby
              traktowane jak bydło, nie byłyby masowo nacinane (bo przeciez
              następna już czeka i trzeba przyspieszyć poród) - takie praktyki są
              stosowane rutynowo, niestetyuncertain
              I wybacz, ale silny lęk przed porodem zdecydowanie JEST WSKAZANIEM
              DO CC (psycholog może Ci wystawić zaświadczenie, że stany lękowe
              występują i są bardziej nasilone niż 'normalny' strach przed
              porodem).


              Ale najczescie dotyka ro
              > zkapryszone młode kobiety, które przerasta macierzyństwo.....
              >

              Nie zgodzę się.
              Uważam, że dotyka to kobiety, które przeraża poród, a takich jest
              bardzo wiele. Prawie każdy boi się tego, czego nie zna, a dla
              pierworódki tym jest poród. Ja też przez długi czas stawiałam na CC,
              teraz mam to w d***, byle tylko zajść w ciążę i urodzić dziecko
              (jakkolwiek)
            • aneta-skarpeta Re: joanka 22.12.09, 09:53
              joanka-r napisała:

              > tabakiero gdyby wszysty położnicy tak podchodizli do sprawy, to
              nikt nie rodził
              > by silami natury, bo moze nerwica, bo moze depresja, przed porodem
              nikt nie jes
              > t w stanie zagwarantować ci, ze to ciebie nie dotknie. Ale
              najczescie dotyka ro
              > zkapryszone młode kobiety, które przerasta macierzyństwo.....
              >


              moja kolezanka ma dziecko z porażeniem mózgowym, bo lekarz
              stwierdził, że da rade urodzic siłami natury. Dała, dziecko było
              mocno niedotlenione wczesniej przekonywali, ze nie ma sensu brac cc
              ( chciała dla swojego czystego sumienia)

              powiedz jej ze jest rozkapryszoną panienka, bo na drugie wzieła
              płatną cc

              -------------------
              mi też chciano "pomóc" zeby spróbowała urodzic siłami natury

              dzieki bogu byłam "rozkapryszona panienką" i powiedziałam po
              konsultacjach NIE
              Dzieki temu nie musiałam rodzic kolosa posladowo ułozonego, któremu
              kilka h przed porodem owineła sie pepowina wokół szyi

              a decyzje o cc podjełam " dla naszej wygody" a nie z powodu
              depresji, wady wzroku itd

              cc przeszłam super- we wtorek urodziłam,w piatek byłam z rana w
              domu

              teraz planujemy drugie dziecko i powiedziałam- cc albo nie ma dziecka

              moge byc rozkapryszona panienką, którą przerasta macierzyństwotongue_out
              • joanka-r Re: joanka 22.12.09, 12:50
                aneta skarpeto co ma piernik do wiatraka?
                w sprawie cc, też miałam dwie, ale ze wskazań lekarskich, nigdy sama nie domagałabym sie cc, tylko dlatego, ze sie boję. Każdy sie boi porodu, cc też sie bałam. CC jest operacja, ingerencja w organizm a nie znieczulenie przy borowaniu zęba.

                Choć fakt teraz nagminnie sie je robi, nawet gdy nie ma wskazań, tylko kobieta tak chce i tyle. Szkoda, ze nie wykonują cc tam gdzie powinny być zrobione, aby uniknac takich sytuacji, jak opisałaskarpeta.
                • aneta-skarpeta Re: joanka 22.12.09, 13:09
                  joanka-r napisała:

                  > aneta skarpeto co ma piernik do wiatraka?
                  > w sprawie cc, też miałam dwie, ale ze wskazań lekarskich, nigdy
                  sama nie domaga
                  > łabym sie cc, tylko dlatego, ze sie boję. Każdy sie boi porodu, cc
                  też sie bała
                  > m. CC jest operacja, ingerencja w organizm a nie znieczulenie przy
                  borowaniu zę
                  > ba.
                  >


                  no to Ci tłumaczę, że dzieki temu ze sie bałam i chciałam "pójśc na
                  łatwiznę" nie umordowałam ani siebie, ani dziecka, a moze nawet
                  uratowałam mu zdrowie- bo pepowine zpbaczyli dopiero jak go wyjeli z
                  brzucha. Oni całyczas twierdzili że jest ok, idziemy na poród
                  naturalny.
                  Przy tego typu sprawach nie zawsze mozna przewidzieć skutki pewnych
                  decyzji i czasem " pójście na ławtizen" jest ratowaniem zycia lub
                  zwykłym "pojsciem na łatwizne"..ale nawet jeśli, to co w tym złego?
                  matki bojace się SN sa gorszymi matkami czy co? bo nie wiem o co to
                  wielkie halo i hasła " gotowosc do macierzynstwa"


                  oczywiscie ze to ingerencja, ale dla zdrrowia swojego syna byłam
                  gotowa ponieśc ten koszt, jak sie okazało niezbyt duzy, bo cc i
                  okres dochodzenia do siebie przeszłam bardzo dobrze

                  nastepne dziecko tez bede rodziła przez cc- jesli nie bedzie wskazan
                  lekarski to pojde za 6 tys do prywatnej kliniki

                  z w/w powodów


                  > Choć fakt teraz nagminnie sie je robi, nawet gdy nie ma wskazań,
                  tylko kobieta
                  > tak chce i tyle. Szkoda, ze nie wykonują cc tam gdzie powinny być
                  zrobione, aby
                  > uniknac takich sytuacji, jak opisałaskarpeta.

                  dlatego, własnie kobiety sie boją, byc może niepotrzebnie, ale w XXI
                  w medycyna jest na tak zaawansowanym poziomie, ze sobie kobiety
                  robia sztuczne cycki, robia rózne operacje, wiec dlaczego nie cc?

                  jesli maja byc przy tym spokojniejsze, a dziecko niewymęczone?

                  przy porodzie Sn tez moga wyjsc komplikacje, porblemy natury
                  ginekologicznej itd

                  po prostu nie widze zwiazku gotowości na macierzyństwo z decyzja jak
                  kobieta chce rodzic

                  jedna chce naturalnie, druga przez cc- w dzisiejszych czasach to
                  mozliwe

                  bo jeśli kobieta jest gotowa na macierzynstwo tylko gdy zdecyduje
                  sie na poród SN, to niegotowa jest także kobieta, ktora bierze
                  znieczulenie przy SN. Niech odczuwa w pełni to, że zostanie matkątongue_out

                  a kobiety, które nie rodziły, a sa matkami to chyyba juz nie
                  mieszczą się w Twoich kryteriach okreslających gotowośc do
                  macierzyństwa?tongue_out
                • zia86 Re: joanka 22.12.09, 19:37
                  Teraz do Polski wchodzi nowa metoda cc, gdzie nie nacina się wszystkich
                  warstw. Także, nie jest to aż tak straszne, ja uważam, że kobiety
                  powinny mieć wybór.
                  • lili-2008 Re: joanka 22.12.09, 19:47
                    Ja tam wolałabym naturalnie urodzićwink
                  • misself Re: joanka 22.12.09, 19:49
                    zia86 napisała:

                    > Teraz do Polski wchodzi nowa metoda cc, gdzie nie nacina się wszystkich
                    > warstw. Także, nie jest to aż tak straszne, ja uważam, że kobiety
                    > powinny mieć wybór.

                    Tzn. jaka? Ten opis brzmi jak bezprzewodowa słuchawka prysznicowa.
                    • aneta-skarpeta Re: joanka 22.12.09, 19:59
                      misself napisała:

                      > zia86 napisała:
                      >
                      > > Teraz do Polski wchodzi nowa metoda cc, gdzie nie nacina się
                      wszystkich
                      > > warstw. Także, nie jest to aż tak straszne, ja uważam, że kobiety
                      > > powinny mieć wybór.
                      >
                      > Tzn. jaka? Ten opis brzmi jak bezprzewodowa słuchawka prysznicowa.

                      Jak to jak? przez pępek. Proste

                      big_grinbig_grinbig_grin
                      • joanka-r Re: joanka 22.12.09, 20:04
                        A zapoamniałam, teraz jak chcesz , to nawet w zwykłym szpitalu, gdzie rodzisz na kasę chorych, moze być mąz nawet przy cc. Kwestia dogadania z lekarzem -polożnikiem....ale nie dla facetów ten widok, krew, flaki na wierzchu i rozciety brzuch.
                        ''Nie jestem głównym, tylko podrzędnym eksperterm tego forum'' by Metodiw.
                      • misself Re: joanka 22.12.09, 20:34
                        E, myślałam, że jakoś bardziej nowocześnie - teleportacją czy coś.
                    • freciczka Re: joanka 22.12.09, 20:01
                      Może ta "nowa" metoda jest bardziej naturalna i nie nacina się w poprzek tylko
                      pionowo (czyli tak jak układają się mięśnie brzucha)...
                      Jeszcze parę lat temu zarzekałam się, że będę rodziła tylko przez cesarkę, ale
                      jakoś ostatnio przekonuję się do naturalnego porodu. Tylko że wolę rodzić w
                      prywatnej klinice, gdzie istnieje szansa że mnie nie potraktują jak bydło. Co z
                      tego że zapłacisz za poród rodzinny i samodzielny pokój jak się okaże, że
                      trafisz akurat na szczyt porodów (dowiedzione naukowo: tydzień nic się nie
                      dzieje na porodówkach, jednego dnia, albo lepiej nocy, wszystkie zaczynają
                      rodzićsmile) to mąż za drzwi a Ty rodzisz z 3 innymi kobietami na sali i tylko
                      jednym lekarzemuncertain
                      A jeszcze w sprawie późnego macierzyństwa - może i matki koło 30 są bardziej
                      cierpliwe, ale mają dużo mniej sił, a małe dziecko to jednak wulkan energii,
                      szczególnie jak zacznie chodzićsmile Niestety dodatkowo nasze społeczeństwo jest
                      coraz bardziej schorowane (minusy postępu cywilizacyjnego) więc okazuje się, że
                      trzydziestoparo letnia mamusia lub tatuś nie są w stanie wyjść z dzieckiem na
                      dłuższy spacer bo tu strzyka a tam boli.
                      Poza tym ja widzę tę różnicę wieku na przykładzie mojej teściowej, która Ł.
                      urodziła jak miała 35 lat...teraz jej bliżej do mojej babci niż mamy (przybyłam
                      na ten świat jak miała 24 lata).
                      • lili-2008 Re: joanka 22.12.09, 20:28
                        no nie przesadzaj! po 30 to jeszcze nie starość, żeby miało strzykać!
                        • aneta-skarpeta Re: joanka 22.12.09, 20:40
                          lili-2008 napisała:

                          > no nie przesadzaj! po 30 to jeszcze nie starość, żeby miało
                          strzykać!

                          big_grinbig_grin
                          a moja mama mówi do mnie, że teraz mam bliżej końca niż początkuwink
                        • freciczka Re: joanka 22.12.09, 23:53
                          lili-2008 napisała:

                          > no nie przesadzaj! po 30 to jeszcze nie starość, żeby miało strzykać!

                          Oczywiście, że to nie jest starość, ale ludzie coraz wcześniej zaczynają
                          cierpieć na różne dolegliwości do tej pory "zarezerwowane" dla starszych. I to
                          powoduje, że szybciej się męczą, itp.
                          • lili-2008 Re: joanka 23.12.09, 08:20
                            A ilu znasz ludzi w okolicach 30-stki?suspicious Moi znajomi są w doskonałej formiesmile
                            • aneta-skarpeta Re: joanka 23.12.09, 10:13

                              lili-2008 napisała:

                              > A ilu znasz ludzi w okolicach 30-stki?suspicious Moi znajomi są w
                              doskonałej formie
                              > smile

                              moi tez, ale...no własnie..moja kuzynka mając 23 lata zaszła w ciąze
                              ( niestety urodziła martą córeczkę) znosiła ciąz bardzo dobrze,
                              potem druga ciąza jak miała 24/25 lat i też dobrze

                              teraz ma 30 lat i niedawno rodziła syna no i mówi, że kurcze widac
                              różnice i duzo gorzej znosiła ciaże- nie chodzi o nudnosci etc-
                              chodzi o to ze szybciej sie męczyła, plecy bolały bardziej niz
                              wczesniej, choc wczesniej przytyła bardzooo, a teraz w normie
                              • joanka-r Re: joanka 23.12.09, 10:35
                                nie chce generalizować, ale pierwsze dziecko rodziłam w wieku 26 lat, ciaża była przyjemnością. Kolejne w wieku 32 i niestety, tak pięknie juz nie było. Organizm starszoo 6 lat, odczuwałam pewne uciążliwosci tego stanu. Puchnięcie nóg, bóle kręgoslupa, irytacje, zmeczenie. Wiek ponad 30 lat, nie jest najlepszy na rodzenie PIERWSZEGO dziecka. Kazdy ginekolog to powie. Mam kolezanki, ktore są okazami zdrowia, wysportowane, aktywne fizycznie, rodziły pierwsze dzieci po 30 i co? połowe ciązy leżały z powodu niewydolnosci szyjki, skurczy przedwczesnych, przyjmowały leki na podtrzymanie. Więc nie piszcie tu, ze do 40 mozna rodzić bez problemu.
                  • joanka-r Re: joanka 22.12.09, 20:01
                    ''Teraz do Polski wchodzi nowa metoda cc, gdzie nie nacina się wszystkich
                    > warstw. Także, nie jest to aż tak straszne, ja uważam, że kobiety
                    > powinny mieć wybór.''
                    zia warstwy to masz w torcie, a w brzuchu masz powloki brzuszne. skóra, tkanka tłuszczowa, odszewna , mieśnie, macica etc....
                    Ta metoda istnieje w Polsce do jakiegoś juz czasu, w dobrych , renomowanych klinikach....polega na tym, ze nie nacina sie macicy, tylko rozciaga się włokna miesniowe, ''ręcyma''. Szybiciej macica sie goi, lepiej sie obkurcza i co najważniejsze nie ma blizny, nie ma ryzyka pękniecia przy kolejnen ciaży. Ja niestety zalapałam sie z pierwszym cc, po staremu i drugie cc, musiałam mieć też po staremu. Ale uspokoje ciebie, blizna po cesarce, nie ma więcej niz 10-12 cm, jest na lini łonowej i wygląd ajak cienka kreseczka, nie widać tego w ogóle. Teras juz nie masakrują brzucha jak dawniej, gdy cieli pionowo, od pępka w dół.
                    • lili-2008 Re: joanka 22.12.09, 20:29
                      chyba otrzewna?
                      • joanka-r Re: joanka 22.12.09, 23:17
                        lili zgadza sie , mój blad, ale tylko dlatego, ze w moim miescie jest dzielnica Szewna, i tak z przyzwyczajenie....
                    • landora Re: joanka 25.12.09, 13:54
                      "odszewna"

                      chyba otrzewna??
        • zia86 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 10:45
          No ja jestem lekarskie dziecko, więc muszę być trefne w myśl zasady
          szewc bez butów chodzi. wink
          Mam kilka swoich chorób, np. serca, a w ogóle to wydaje mi się, że
          jestem za mała żeby dziecko urodzić, mam 80cm w biodrach. wink
          • ma_niusia Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 11:43
            zia86 napisała:

            > No ja jestem lekarskie dziecko, więc muszę być trefne w myśl zasady
            > szewc bez butów chodzi. wink
            > Mam kilka swoich chorób, np. serca, a w ogóle to wydaje mi się, że
            > jestem za mała żeby dziecko urodzić, mam 80cm w biodrach. wink

            Obwód bioder to nie wskazanie do cc tylko stosunek szerokości miednicy do obwodu
            główki dziecka może być wskazaniem. Ale masz rację, choroby serca, siatkówki,
            nerwice i wiele innych - to są wskazania do cc!
        • sajolina Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 11:06
          W Twoim wypadku najlepszy wybór, to bezdzietnosć, bo jak urodzisz 2 -taką
          dziewczynke jak ty.........


          A zastanawiałaś się ile osób z chęcią powiedziało by do Ciebie dokładnie to
          samo............??? Chciałabyś,żeby Twojemu dziecku ktoś coś takiego
          napisał.....? Chyba w Twoim przypadku bezdzietność byłaby wskazana, skoro tyle
          jadu i głupoty się z Ciebie wylewa.Idź lepiej pierniki lepić.

          Nie wiem, dlaczego tyle osób uważa, że jak rodzic kupuje drogą zabawkę to na
          pewno tylko z poczucia winy albo z zamiarem "zatkania" dziecka, tak, żeby dało
          mu spokój? Czy to jest usprawiedliwianie własnych niedomagań finansowych? "Nie
          stać mnie na tę zabawkę, ale to znaczy, że na pewno jestem lepszą matką od
          kobiety, którą na nią stać?" Śmieszne po prostu. Tak samo jak pieniądze nie
          sprawiają automatycznie, ze dziecko jest niekochane i nie poświęca mu się czasu,
          to tak samo brak pieniędzy nie gwarantuje miłości, czasu i poświęcenia ze strony
          rodzica.

          Poza tym naprawdę, gdyby zabawki były jedynym wydatkiem na dziecko, nie sądzę,
          żeby ludzie tyle czasu poświęcali na podjęcie decyzji o dziecku.

          I nie ruszają mnie historie o zbyt długim zwlekaniu z tą decyzją - dochodzimy tu
          do absurdu - rodźmy dzieci jak najszybciej, bo później już się nie da, tylko
          nikt nie myśli o tym, że przedwczesne dziecko może być przyczyną tragedii równej
          tragedii nieposiadaniu dziecka w ogóle.
          • tabakierka2 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 11:46
            sajolina napisała:


            > I nie ruszają mnie historie o zbyt długim zwlekaniu z tą decyzją -
            dochodzimy t
            > u
            > do absurdu - rodźmy dzieci jak najszybciej, bo później już się nie
            da, tylko
            > nikt nie myśli o tym, że przedwczesne dziecko może być przyczyną
            tragedii równe
            > j
            > tragedii nieposiadaniu dziecka w ogóle.

            mogą Cię nie ruszać.
            Mnie nie ruszały, dopóki nie zaczęły mnie dotyczyćuncertain

            Przedwczesne macierzyństwo - czyli, co? w wieku 17lat? pewnie jest
            nieszczęściem. Ale w moim przypadku posiadanie dziecka w wieku 24
            lat, w małżeństwie nie byłoby tragedią.
            Ja żałuję, że czekałam z tą decyzją. Ale to ja.
            • kr_ka_11 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 12:00
              slub bierzemy w 2010, pigulki odstawie w 1012. wprawdzie bede miala wtedy 30 lat
              ale jeszcze nie czuje sie gotowa na dziecko. oboje chcemy miec dwojke, ale po
              slubie chcemy sie jeszcze soba nacieszyc, a nie od razu w pieluchy ladowac.
              jestesmy ze soba dopiero dwa lata, po slubie bedzie ponad 2,5, wiec fajnie by
              bylo jeszcze pobyc tylko we dwoje. rozumiem kobiety ktore rodza szybko po
              slubie, czesto zaraz po zachodza w ciaze. sama jednak nie chce robic niczego na
              sile, za sprawa argumentu, ze zegar tyka np. moja siostra urodzila w wieku 31
              sliczna zdrowa coreczke. uwazam, ze to dobry wiek.
              • misself Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 12:13
                kr_ka_11 napisała:
                > ale jeszcze nie czuje sie gotowa na dziecko. oboje chcemy miec dwojke, ale po
                > slubie chcemy sie jeszcze soba nacieszyc, a nie od razu w pieluchy ladowac.

                I tego nie rozumiem smile
                Ale w kontekście tego, że jesteście razem dopiero 2 lata, to zaczyna mieć
                sens... Tylko nadal nie wiem, dlaczego dzieci sprawiają, że nie można się
                cieszyć mężem.
                • kr_ka_11 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 12:22
                  oczywiscie, ze mozna sie cieszyc mezem, ale mamy w planach jeszcze troszke
                  swiata pozwiedzac, i ogolnie, po protu byc jeszcze tylko we dwoje. poza tym
                  dziecko jest sporym poswieceniem na ktore w tym momencie nie czuje sie gotowa. i
                  tyle. sprawdzam sie za to wspaniale jako ciocia. mysle, ze mama tez bede niezla,
                  jak juz bede pewna, ze tego chce smile na razie po prostu nie chce.
            • sajolina Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 12:01
              Ja mam teraz 24 lata, nawet 24 i pół, i wiem,ze dla mnie dziecko byłoby w tej
              chwili tragedią, nie jestem na to ani gotowa psychicznie, ani życiowo. Ale to ja.

              Przykro mi Tabakierko, że przyszło Ci żałować zwlekania i życzę Ci jak najlepiej.
              • tabakierka2 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 12:05
                sajolina napisała:

                > Ja mam teraz 24 lata, nawet 24 i pół, i wiem,ze dla mnie dziecko
                byłoby w tej
                > chwili tragedią, nie jestem na to ani gotowa psychicznie, ani
                życiowo. Ale to j
                > a.
                >

                ja też nie byłam jeszcze rok temuwink
                Czasem coś co wydaje się na pierwszy rzut oka tragedią, moze być
                błogosławieństwemwink niemniej nie zachęcam Cię do 'zmiany decyzji',
                bo tak się nie da...Mówię tylko, że kiedy już bedziesz gotowa,
                zajście w ciązę może wcale nie być takie łatwie. A może zajdziesz za
                pierwszym razem, jak tylko podejmiesz decyzję...Tak też może być.

                > Przykro mi Tabakierko, że przyszło Ci żałować zwlekania i życzę Ci
                jak najlepie
                > j.

                Dzięki. Ja Tobie również.
                • kr_ka_11 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 13:00
                  mysle, ze kazdy zdaje sobie sprawe z ryzyka. ja tylko mam pewne spostrzezenie i
                  nie pije tu absolutnie do Ciebie. mam pare kolezanek, ktore zaliczyly klasyczna
                  licealna wpadke. na poczatku to byla tragedia, placz, potem sobie zaczely
                  swietnie radzic. i super. problem jednak polega na tym, ze teraz najbardziej
                  interesuje je kiedy w koncu podejme decyzje. jak pochwalilam sie ze siostra jest
                  ciazy uslyszalam haslo, najwyzsza poooraa... uncertain

                  nie wiem czy to jakas zaleznosc, u kobiet ktore sila rzeczy stracily kawalek
                  mlodosci, bo niech mi nikt nie mowi, ze ciaza w wieku 18 lat to spelnienie
                  marzen, i teraz szlag je trafia, ze mozna zyc szczesliwie, realizowac sie,
                  odkladajac plany macierzynskie na w swojej opinii "odpowiedni czas" (ocena jest
                  pewnie subiektywna ale to moja sprawa, prawda?). ja nikomu do lozka nie
                  zagladam, ogolnie nie pytam kiedy planuje dziecko, jak bedzie chcial sam powie.
                  a tu sie okazuje, ze co z tymi osobami rozmawiam, zwlaszcza po zareczynach, jest
                  pytanie czy juz sie szukuje. na swierdzenie ze jeszcze nie, jest zniesmaczenie i
                  straszenie konsekwencjami. dziwne to wszystko. eeeh.. rozpisalam sie ale jakos
                  mi to na watrobie siedzialo.
                  • kaga9 Re: decyzja o dziecku :) 22.12.09, 01:34
                    kr_ka_11 napisała:
                    > nie wiem czy to jakas zaleznosc, u kobiet ktore sila rzeczy stracily kawalek
                    > mlodosci, bo niech mi nikt nie mowi, ze ciaza w wieku 18 lat to spelnienie
                    > marzen, i teraz szlag je trafia, ze mozna zyc szczesliwie, realizowac sie,
                    > odkladajac plany macierzynskie na w swojej opinii "odpowiedni czas" (ocena jest
                    > pewnie subiektywna ale to moja sprawa, prawda?). ja nikomu do lozka nie
                    > zagladam, ogolnie nie pytam kiedy planuje dziecko, jak bedzie chcial sam powie.
                    > a tu sie okazuje, ze co z tymi osobami rozmawiam, zwlaszcza po zareczynach, jes
                    > t
                    > pytanie czy juz sie szukuje. na swierdzenie ze jeszcze nie, jest zniesmaczenie
                    > i
                    > straszenie konsekwencjami. dziwne to wszystko. eeeh.. rozpisalam sie ale jakos
                    > mi to na watrobie siedzialo.

                    Dobrze, ze się rozpisałaś, Kr_kawink Mam identyczne spostrzeżenia. Może to
                    przypadek, ale w moim otoczeniu moją bezdzietność atakują wyłącznie kobiety,
                    które zaliczyły wpadkę, nawet niekoniecznie licealną. Dla jasności: są też
                    takie, które wpadły, ale moje decyzje życiowe ich nie obchodzą.
    • smallcloud Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 12:30
      Poniewaz duzo rozmawialismy o dzieciach i o tym, ze chcemy jak
      najszybciej, postanowilismy po slubie odstawic antykoncepcje.
      Dzis jestem w 7 tyg ciazy.
      • lili-2008 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 12:33
        Gratulacjebig_grin
        • smallcloud Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 14:15
          Dziekuje.
          Aha - dodam całkiem szczerze ze my podjelismy decyzje o szybkim
          odstawieniu antykoncepcji z cala swiadomoscia ze mozemy zaciazyc od
          razu przede wszystkim dlatego ze oboje mamy po 30 lat.
      • tabakierka2 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 13:18
        smallcloud napisała:

        > Poniewaz duzo rozmawialismy o dzieciach i o tym, ze chcemy jak
        > najszybciej, postanowilismy po slubie odstawic antykoncepcje.
        > Dzis jestem w 7 tyg ciazy.

        no i to jest to, o czym mówię - może się udać za 1,2 lub 3 razem, a
        może się nie udać przez rok, półtora i wtedy pojawiają się myśli 'a
        może nie trzeba było odkładać?' Nie chcę Was straszyć, tylko piszę,
        że w kwestii posiadania dziecka nie zawsze da się wszystko
        zaplanować tak, jakby się chciało, bo są kobiety, które tylko
        pomyślą "SEX' a już są w ciąży, a są takie, co to kilka lat muszą
        się starać. I warto to wziąć pod uwagę.
        • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 13:21
          tabakierka2 napisała:


          >
          > no i to jest to, o czym mówię - może się udać za 1,2 lub 3 razem, a
          > może się nie udać przez rok, półtora i wtedy pojawiają się myśli 'a
          > może nie trzeba było odkładać?' Nie chcę Was straszyć, tylko piszę,
          > że w kwestii posiadania dziecka nie zawsze da się wszystko
          > zaplanować tak, jakby się chciało, bo są kobiety, które tylko
          > pomyślą "SEX' a już są w ciąży, a są takie, co to kilka lat muszą
          > się starać. I warto to wziąć pod uwagę.

          Dokładnie. Ja wiem,że jestem z tych,które nie mogą mieć dziecka ot tak. I biorę to pod uwagę. I dobrze,że wiem to teraz, niż żebym się dowiedziała wtedy jak już będziemy planować dziecko....
          • tabakierka2 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 13:29
            zoselin1987 napisała:


            I dobrze,że wiem to teraz, niż żebym się dowiedziała wtedy jak j
            > uż będziemy planować dziecko....

            i tu się możesz również zdziwić. Moja szwagierka biologicznie rzecz
            biorąc nie mogła zajść w ciążę (budowa narządów płciowych), ale
            zaszła nie wiedząc o tych problemach (i spokojnie urodziła córkę),
            które wyszły dopiero przy staraniach o drugie dziecko (które również
            poczęło się wbrew wszystkiemu, bo według lekarza po owulacji). Więc
            i tutaj zycie może zaskoczyć.
            • zoselin1987 Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 15:49
              W moim przypadku lepiej,że wiem teraz niż gdybym nie wiedziała. W przeciwnym razie moje starania o dziecko mogłyby się wydłużyć o jakieś 10-15 lat...
              Ale nie o tym wątek.
              • aneta-skarpeta Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 15:56
                zoselin1987 napisała:

                > W moim przypadku lepiej,że wiem teraz niż gdybym nie wiedziała. W
                przeciwnym ra
                > zie moje starania o dziecko mogłyby się wydłużyć o jakieś 10-15
                lat...
                > Ale nie o tym wątek.


                mam wlasnie znajoma, ktra miala duze porblemy " ginekologiczne" i
                gin jej powiedział, ze czym dłuzej bedzie czekała tym bedzie trudniej

                zdecuydowali sie próbowac rok przed slubem- mieli po 25 lat na
                obczyźnie

                dosc szybko zaskoczyła i zaszła zaraz po slubie. a planowali duzo
                później miec dzieci, bo byli na dorobku- oboje sa przeszczęśliwi,
                choć wiele im sie ukróciło
    • tollkirsche Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 15:53
      My zaczynamy "tradycyjnie", czyli w noc poślubną tongue_out o ile starczy sił smile
    • annataylor Re: decyzja o dziecku :) 21.12.09, 21:03
      zaczne sie starac zaraz po slubie smile
    • maybeasia moja/nasza decyzja 22.12.09, 06:28
      Ja mam zamiar (zamiar ten jest oparty na wspolnej decyzji mojej i
      mojego meza) urodzic dziecko tuz przed ukonczeniem 35 roku zycia,
      czyli 5 lat po slubie. I to tylko dlatego, ze po ukonczeniu 35 lat
      jest wysokie ryzyko urodzenia dziecka z wadami genetycznymi jak Down
      itp.

      Zdaje sobie sprawe, ze to dosc nie popularna opinia na forum smile

      Przeczytalam tylko kilka postow na wyrywki wiec nie wiem do konca
      jak sie ta dyskusja rozwijala, ale chcialabym dodac moje piec
      groszy:

      - To, ze kogos stac na posiadanie dziecka albo mogloby byc stac,
      gdyby urzadzilo skoromniejsze wesele (czytaj Zia), to nie znaczy, ze
      ta osoba POWINNA miec dziecko; przeciez jest tyle innych czynnikow,
      ktore wplywaja na decyzje o rodzeniu dziecka. A nawet jak sie
      wyliczy, ze jakos sie da przezyc jak juz sie bedzie mialo to
      dziecko, a urodza sie bliznieta albo trojaczki? Wtedy juz nie
      bardzo...

      - Nikt (chyba) nie stara sie zajsc w ciaze przez kilka czy
      kilkanascie lat. Jezeli ktos sie tak naprawde "przyklada" przez 6 m-
      cy czy rok i nic z tego to sie idzie do specjalisty, ktory wybada co
      nie tak, i albo powie ze nic z tego albo zaleci terapie, najczesciej
      hormonalna. Przeciez medycyna jest teraz bardzo rozwinieta w tej
      dziedzinie.

      - Nie przeszkadza mi, ze ktos chce byc dwudziestoparoletnia matka,
      ale nie lubie namawiania, przekonywania i wrecz straszenia innych,
      ze "powinnas teraz, bo pozniej to bedzie za pozno"

      - I mysle, ze latwiej jest byc dobrym rodzicem gdy sie jest nieco
      starszym. Jest sie wtedy bardziej dojrzalym, cierpliwym,
      wyrozumialym rodzicem. Oczywiscie bardzo mlodzi ludzie tez moga byc
      wspanialymi rodzicami! Ale pierw trzeba byc dojrzalym, spelnionym
      czlowiekiem i dopiwro pozniej podjac decyzje o sprowadzeniu nowego
      czlowieczka na ta planete.

      - Czy na pewno kazdy sobie zdaje sprawe, jak bardzo posiadanie
      dziecko zmienia zycie? Nie koniecznie na gorsze, oczywiscie, ale
      zmienia. Szczegolnie miedzy malzonkami? Po urodzeniu dziecka, juz
      nigdy nie odzyska sie tego czasu 'tylko we dwoje'- nie ma to brzmiec
      tak pesymistycznie, ale warto to wziac pod uwage smile

      Wszystkim parom i ich dzieciom gratuluje i zycze wszystkiego naj.
      Ale ja sobie poczekam jeszcze smile
      • tabakierka2 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 07:24
        maybeasia napisała:

        > Ja mam zamiar (zamiar ten jest oparty na wspolnej decyzji mojej i
        > mojego meza) urodzic dziecko tuz przed ukonczeniem 35 roku zycia,
        > czyli 5 lat po slubie. I to tylko dlatego, ze po ukonczeniu 35 lat
        > jest wysokie ryzyko urodzenia dziecka z wadami genetycznymi jak
        Down
        > itp.

        Ta granica wieku jest umownauncertain
        To nie jest tak, że kończysz 35 i od tego czasu 'szanse' wzrastają.
        One się zwiększają wraz z wiekiem.




        >
        > - Nikt (chyba) nie stara sie zajsc w ciaze przez kilka czy
        > kilkanascie lat. Jezeli ktos sie tak naprawde "przyklada" przez 6
        m-
        > cy czy rok i nic z tego to sie idzie do specjalisty, ktory wybada
        co
        > nie tak, i albo powie ze nic z tego albo zaleci terapie,
        najczesciej
        > hormonalna.

        Bzdura!
        My staramy się 9-mcy. Wszystko jest w porządku, hormony w porządku,
        nie ma żadnych medycznych przyczyn.
        A znam wiele przypadków starania się par kilka lat (diagnozy nie
        było, problemu nie było, dziecka też nie było).
        Rok to dla lekarza norma. Dopiero po roku większość lekarzy zleca
        badania.


        >
        > - Nie przeszkadza mi, ze ktos chce byc dwudziestoparoletnia matka,
        > ale nie lubie namawiania, przekonywania i wrecz straszenia innych,
        > ze "powinnas teraz, bo pozniej to bedzie za pozno"


        Czasami to jest wyłącznie uświadamianie.
        I prawda - później może być za późno.
        Ale mnie też to wkurzało, zanim zaczęliśmy się starać i zanim się
        okazało, że mijają kolejne miesiące i nic. Takich par mam wiele w
        otoczeniu.


        >
        > - I mysle, ze latwiej jest byc dobrym rodzicem gdy sie jest nieco
        > starszym. Jest sie wtedy bardziej dojrzalym, cierpliwym,
        > wyrozumialym rodzicem.

        czyli ile? 35-letnia matka to jest TEN WIEK?
        Może mentalnie, ale napewno nie biologicznie. Im starsza matka, tym
        strasze jej komórki jajowe i tym większe ryzyko wad rozwojowych
        płodu (bo im strasza komórka tym więcej 'błędów genetycznych'w niej).

        • maybeasia Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 07:41
          Absolutnie nie uważam ze 35 lat to wiek idealny. Ale ja tak planuje, i
          to tez nie znaczy, ze tak będzie z różnych powodów jakie się tu już
          przewijaly.
          Biologicznie wiadomo, ze młode kobiety maja lepsze "warunki" na
          rodzenie dzieci. Tysiące lat temu ludzie dozywali do trzydziestu paru
          lat wiec musieli się rozmnazac wcześnie. Dziś nie ma takiej potrzeby. I
          ufam, ze wszystko ułoży się nam pomyślnie nawet jak jeszcze odlozymy
          decyzje o posiadaniu dziecka na kilka lat.
          Chce być najpierw szczęśliwa kobieta i żona, a dopiero pózniej matka w
          myśl zasady: szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko (i cała rodzina).
          • tabakierka2 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 07:54
            maybeasia napisała:


            > Biologicznie wiadomo, ze młode kobiety maja lepsze "warunki" na
            > rodzenie dzieci. Tysiące lat temu ludzie dozywali do trzydziestu
            paru
            > lat wiec musieli się rozmnazac wcześnie. Dziś nie ma takiej
            potrzeby.

            To nie jest kwestia potrzeby czy jej braku.
            Po prostu zaplodniona komórka 20latki ma 20lat, a zapłodniona
            komórka 35latki ma 35 lat w związku z czym większe jest ryzyko wad
            genetycznych płodu z racji większej ilości 'błedów' w komórce
            jajowej.
            Każdy podejmuje własne decyzje, wiadomo. Tyle, że warto wziąć pod
            uwagę ewentualne trudności z poczęciem, które dotyczą coraz większej
            liczby par (także trudności mężczyzny - zmniejszająca się liczba
            plemników)

            I
            > ufam, ze wszystko ułoży się nam pomyślnie nawet jak jeszcze
            odlozymy
            > decyzje o posiadaniu dziecka na kilka lat.

            I tego Wam życzę.
          • zia86 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 19:28
            I tu się zgadzam. smile Między mną a moją mamą jest 36 lat różnicy i wcale
            tego nie odczuwam, oboje z ojcem są nowoczesnymi i otwartymi ludźmi. smile
        • lili-2008 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 08:37
          35-letnia kobieta mentalnie wcale nie musi być dojrzaławink
          • tabakierka2 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 09:35
            lili-2008 napisała:

            > 35-letnia kobieta mentalnie wcale nie musi być dojrzaławink

            amenwink
            • maybeasia Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 13:45
              Ale ja sie wlasnie dopiero teraz czuje na tyle dojrzala, ze moge
              zaczac myslec o dziecku smile
        • martina.15 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 11:16
          maybeasia! osobiscie jako dziecko "pozne", urodzone przez 35latke i jako
          strudentka biotechnologii po uszy siedzaca w genetyce blagam i prosze- nie
          czekaj do oporu!

          ta granica rzeczywiscie jest umowna, tak naprawde pod wzdlegem
          genetycznym najlepiej miec dzieci przed 24 rokiem zycia. poza tym
          im starsza jestes tym miesnie slabsze, poronienia czestsze (i tu "skoku" na
          wieku 35 lat nie ma, to po prostu rosnie), powiklania i lezenie plackiem tez.
          kiedys mialam w rece tabele plodnosci jak toto spada z wiekiem (na zasadzie ile
          kobiet zajdzie w ciaze przy wspolzyciu przez rok w dniach plodnych majac tyle i
          tyle lat)- te statystyki sa zatrwazajace i naprawde nie ma co z pouchwaloscia
          podejsc do tego tematu bo potem bedzie dramat (czego nie zycze).

          a druga kwestia- relacje z dzieckiem. mama 35letnia moze przeczyta wiecej
          ksiazek, wysnuje wiecej wnioskow itd. ale najczesciej jednak przepasc
          pokoleniowa jest tak wielka ze ciezko zlapac dystans i relacje z dzieckiem sie
          rozwalaja. widze jakie relacje z mama ma moj brat (ktorego urodzila w wieku 21
          lat) a ja, 14 lat mlodsza. i niestety, to sie powiela!

          nie warto czekac do oporu, naprawde. jesli kiedys tam chcecie dziecko to nie
          robcie tego na samej granicy mozliwosci.
          • misself Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 11:38
            Z tymi relacjami się zgadzam (z resztą trudno mi polemizować, bo się nie znam
            smile). Ja się urodziłam, kiedy moja Mama miała 24 lata. Braciszek - 11 lat
            później. I zupełnie inaczej się te relacje układają. Pominę kwestię tego, że
            dojrzewanie Braciszka przypada na okres okołomenopauzalny - i nie, taki rodzic
            NIE MA więcej cierpliwości.
            • tabakierka2 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 11:45
              misself napisała:

              > Pominę kwestię tego, że
              > dojrzewanie Braciszka przypada na okres okołomenopauzalny - i nie,
              taki rodzic
              > NIE MA więcej cierpliwości.

              fakt!!!
              Moja mama urodziła mnie w wieku 23 lat, jak dojrzewałam, to miała,
              powiedzmy 36, więc dwa konfikty się na siebie nie nakładałytongue_out ale
              taka 35letnia mama, ma 53 lata w 18stkę dzieckauncertain a jeśli dziecko
              również zdecyduje się na późne rodzicielstwo (35?)to taka kobieta
              może nie doczekać wnukauncertain eh...
              • aneta-skarpeta Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 12:07
                tabakierka2 napisała:

                a jeśli dziecko
                > również zdecyduje się na późne rodzicielstwo (35?)to taka kobieta
                > może nie doczekać wnukauncertain eh...


                no wiesz z drugiej strony moja mama ma siostre 16 lat młodszą,
                babcia urodziła ją jak miała 45 lat i odchowała wnuki i teraz
                niańczy prawnuki,,,a babcia mieszka ze swoją mamą, czyli mój syn ma
                też pra-pra babcie

                wink
              • lili-2008 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 14:02
                moja Mama mnie urodziła, gdy miała 28 lat, a jak ja wchodziłam w okres
                dojrzewania (i buntu) Mama zaczęła przekwitać - ojej, co to się u nas działobig_grin
                • plastelinka.czerwona Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 14:10
                  Dziękujmy nauce za hormonalną terapię zastępczą.
                  • misself Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 14:20
                    plastelinka.czerwona napisała:

                    > Dziękujmy nauce za hormonalną terapię zastępczą.

                    Dziękujmy, ale... To nie zawsze można zastosować smile
                    Moja Mama jak na razie nie ma żadnych objawów menopauzy - ale cierpliwość nie ta
                    sama co 10 lat temu, kiedy ja dojrzewałam.
                    • plastelinka.czerwona Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 14:30
                      > Dziękujmy, ale... To nie zawsze można zastosować smile
                      > Moja Mama jak na razie nie ma żadnych objawów menopauzy - ale cierpliwość nie t
                      > a
                      > sama co 10 lat temu, kiedy ja dojrzewałam.

                      Nie pisałam tego do ciebie tylko do lili, która pisała o przekwitaniu swojej mamy.

                      Jesteś pewna, że na cierpliwość twojej mamy ma wpływ jedynie jej wiek, a nie np.
                      inne uczucia do dzieci, płeć tychże, inne zachowania, charaktery i wiele wiele
                      innych?
                      • lili-2008 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 14:36
                        Mama jest i zawsze była niechętna jakimkolwiek lekom. Poza tym jej menopauza i
                        moje dorastanie miało miejsce kilkanaście lat temu, sądzę, że Mama mogła nie
                        słyszeć o hormonalnych kuracjachtongue_out
                        • plastelinka.czerwona Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 14:42
                          Dlatego cieszmy się, że w dzisiejszych czasach medycyna ma już sposób na takie
                          dolegliwości.
                          • lili-2008 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 14:44
                            Znając siebie (wdałam się w Mamę) pewnie nigdy nie skorzystam z tych
                            dobrodziejstw współczesnej medycyny.
                            • plastelinka.czerwona Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 14:50
                              To już twój wybór. Nikt do dbania o zdrowie i dobre samopoczucie cię nie zmusi.
                              • lili-2008 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:09
                                No, a z pewnością nie zrobi tego jakaś obca mi osoba z forum... Poza tym powiedz
                                mi co "zdrowego" jest w sztucznych hormonach? Studiowałam Inżynierię Środowiska
                                i wieeeeele złego o nich słyszałam. Na szczęście nie należę do osób co lecą do
                                lekarza jak je lekko zakłuje w boku.
                                Jestem bardziej za ziołami, niż chemią.
                                • plastelinka.czerwona Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:21
                                  > No, a z pewnością nie zrobi tego jakaś obca mi osoba z forum...

                                  Jeśli, to jest o mnie to nawet nie zamierzam, jesteś dorosłą i całkiem mi obcą
                                  osobą więc, to czy dbasz o zdrowie nie obchodzi mnie wcale.

                                  Co ciekawego słyszałaś na inżynierii środowiska o hormonach? Zdarzyło mi się o
                                  rybach zmieniających płeć "wykładu" wysłuchać.
                                  Wszystko jest chemią nawet zioła wink
                                  Hipochondryczką nie jestem, ale wychodzę z założenia, że jeśli dzięki postępowi
                                  medycyny można się czuć lepiej, to nie ma sensu z tego nie korzystać. Jednak
                                  nikogo nie namawiam.
                                  • lili-2008 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:25
                                    Nie będę Ci kolejnego "wykładu" robić.
                                    • plastelinka.czerwona Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:31
                                      Ale ja nie twierdzę, że to co ty miałabyś na ten temat do napisania byłoby tak
                                      niskiej jakości jak ten wykład. Jeśli odniosłaś takie wrażenie, to przepraszam,
                                      nie było to moim celem.
                                      • lili-2008 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:36
                                        Spoko, nie ma sprawywink
                                  • aneta-skarpeta Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:37
                                    plastelinka.czerwona napisała:

                                    > Hipochondryczką nie jestem, ale wychodzę z założenia, że jeśli
                                    dzięki postępowi
                                    > medycyny można się czuć lepiej, to nie ma sensu z tego nie
                                    korzystać. Jednak
                                    > nikogo nie namawiam.


                                    tylko że terapia hormonalna niesie ze soba duze ryzyko raka sutka (
                                    m.in)..przy dłuższym stosowaniu i inne skutki uboczne

                                    wiec to nie jest tak, ze ktos nie bierze hormonów bo ma w dupie
                                    zdrowie
                                    • plastelinka.czerwona Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:45
                                      Dlatego wskazaniem do jej stosowania nie jest jedynie drażliwość, ale z samymi
                                      wahaniami nastroju można sobie radzić inaczej. Po prostu, pewnie znowu nie
                                      słusznie wink założyłam, że gdyby takie zachowania wynikał jedynie z lekko
                                      przechodzonej menopauzy, lekarz poradziłby sobie z tym i w tamtym czasie.
                                      • aneta-skarpeta Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:51
                                        plastelinka.czerwona napisała:

                                        > Dlatego wskazaniem do jej stosowania nie jest jedynie drażliwość,
                                        ale z samymi
                                        > wahaniami nastroju można sobie radzić inaczej. Po prostu, pewnie
                                        znowu nie
                                        > słusznie wink założyłam, że gdyby takie zachowania wynikał jedynie z
                                        lekko
                                        > przechodzonej menopauzy, lekarz poradziłby sobie z tym i w tamtym
                                        czasie.


                                        moze to wynikac nie tyle z menopauzy ( w rodzinie mamy przechodzi
                                        sie ja dosc łągodnie) co z powodu wieku.

                                        niecierpliwosc jak i nadgorliwosc czy nadmierna bojazliwosc wynikac
                                        moze po prostu z wieku
                                        • plastelinka.czerwona Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:57
                                          > niecierpliwosc jak i nadgorliwosc czy nadmierna bojazliwosc wynikac
                                          > moze po prostu z wieku

                                          Ale chyba nie w wieku 45-55. To takie same stereotypy,jak to, że samotne 30 nie
                                          nadają się do związków, bo nie są( przez wiek) skłonne do kompromisów.
                                          • aneta-skarpeta Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 16:02
                                            plastelinka.czerwona napisała:

                                            > > niecierpliwosc jak i nadgorliwosc czy nadmierna bojazliwosc
                                            wynikac
                                            > > moze po prostu z wieku
                                            >
                                            > Ale chyba nie w wieku 45-55. To takie same stereotypy,jak to, że
                                            samotne 30 nie
                                            > nadają się do związków, bo nie są( przez wiek) skłonne do
                                            kompromisów.


                                            ja nie mówie o stereotypach, tylko o swojej mamie, która znam 30
                                            lat, a ona sama siebie 49 lat i chyba wie najlepiej jak na
                                            przestrzeni wieków sie zmieniła i jak ma coraz mniej cierpliwosci
                                            do wszystkiego:]
                                            • plastelinka.czerwona Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 16:07
                                              Ok, skoro sama tak o sobie myśli, to pewnie tak jest.
                                            • aneta-skarpeta Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 16:10
                                              co do kompromisów 30-letnich singli

                                              nie wiem jakie sa stereotypy, ale mam kolezanke, która nie miała
                                              jakiegos zabójczego powodzenia i w sumie jakby sie ktos
                                              zainteresował to by sie "zakochała"

                                              ale mając 36 lat sama mówi, że juz jest tak przyzwyczajona
                                              do "samotnosci i tego ze wszystko jest po jej mysli", że widzi coraz
                                              wiecej wad u facetów- jakies tam randki miewa

                                              a kiedsy tego nie dostrzegała

                                              poza tym pewnie samotni 3otoparoletni panowie maja duzo negatywnych
                                              nawykówwink
                                              • plastelinka.czerwona Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 16:24
                                                A co ma powiedzieć? Jest mi źle, gdyby mnie chciał byłby ideałem, ale widzę, że
                                                jego zainteresowanie gaśnie więc lepiej widzieć w nim same wady?
                                                Może nie chodzi o to, że samotni po 30 nabierają złych nawyków, ale może przez
                                                swe wady nadal są samotni?
                                                • aneta-skarpeta Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 16:27
                                                  plastelinka.czerwona napisała:

                                                  > A co ma powiedzieć? Jest mi źle, gdyby mnie chciał byłby ideałem, ale widzę, że
                                                  > jego zainteresowanie gaśnie więc lepiej widzieć w nim same wady?
                                                  > Może nie chodzi o to, że samotni po 30 nabierają złych nawyków, ale może przez
                                                  > swe wady nadal są samotni?


                                                  to pewnie tez, ale jako starsi i bardziej doswiadczeni widzimy wiecej. człowiek
                                                  mlody to i skarpety zniesiewink, ale czym cżłowiek starszy tez i oczekiwania ma duzo
                                                  wieksze, a i z własnych nawyków trudniej zrezygnowac
                                                  • plastelinka.czerwona Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 16:36
                                                    To pewnie ja jestem dziwna, bo z wiekiem i doświadczeniem coraz łatwiej przejść
                                                    mi do porządku dziennego nad rzeczami błahymi, które kiedyś byłyby dla mnie
                                                    problemem. Łatwiej mi uznać, że moje nie musi być na wierzchu.
                                                  • aneta-skarpeta Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 16:47

                                                    plastelinka.czerwona napisała:

                                                    > To pewnie ja jestem dziwna, bo z wiekiem i doświadczeniem coraz łatwiej przejść
                                                    > mi do porządku dziennego nad rzeczami błahymi, które kiedyś byłyby dla mnie
                                                    > problemem. Łatwiej mi uznać, że moje nie musi być na wierzchu.

                                                    mysle ze to zalezy od człowieka, ale osoba ktora do 35 r. ż była samotna, zyła
                                                    samotnie- miała jakies tam kontakty ale przelotne ma wiekszy problem z
                                                    zaakceptowaniem drugiej osoby w zyciu, w domu


                                                    ja tez jestem zdolna do wiekszych kompromisów niz w poprzednim związku ( kiedy
                                                    byłam młodsza i darłam koty o wiele spraw), ale jestem "nauczona" zycia z drugim
                                                    człowiekiem..z drugiej strony od obecnego aprtenra wymagam wiecej niz od mojego ex
                                                    męża- tamtego "tylko" kochałam- reszta była dla mnie nieważna

                                                    z tym jestem bo kocham, ale tez dlatego ze zaradny, ze dba o nas, ze zaakceptował
                                                    moje dziecko, ze ma fajnych rodziców itd...jakbym jego nie spotkała, ale spotkała
                                                    fajnego faceta, do którego nie płonełabym ogniem namiętności to też pewnie
                                                    zdecydowałabym się na związek z nim. ALe ja w zasadzie nie byłam nigdy singlem

                                                    poza tym mając 22 lata nie mysli sie az tak o tym, żeby partner dobrze zarabiał,
                                                    miał ustabilizowną sytuacje itd. sami czesto tego nie mamy

                                                    ale jak mam 30 lat to juz facet powinien miec dobra prace- bo ja mam
                                                    miec studia za soba- bo ja mam
                                                    miec jakis dorobek , a nie mieszkac kątem u rodziców- bo ja mam

                                                    a najlepeij żeby mi jeszcze imponował, a atwiej było mi zaimponowac jak miałam 20
                                                    lat, a trudniej teraz..zdecydowanie trudniej

                                                    itd- oczywiscie przykłąd hipotetycznysmile

                                                    natomiast prawda jest taka, że wielu singli jest singlem z konieczności, a nie z
                                                    wyboru.
                                                  • plastelinka.czerwona Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 17:03
                                                    Myślisz, że dwudziestolatkowi łatwiej jest spełnić wymagania "romantyczności"
                                                    niż trzydziestolatkowi zaradności?
                                                    W każdym wieku mamy swoje wymagania, inne, ale czy większe?
                                                    Co do osób samotnych, to jednak myślę, że w przeważającej części, nie wiek
                                                    zrobił z nich ludzi nienadających się do związków, a ich wady sprawiły, że ich
                                                    związki nie przetrwały. Są jeszcze tacy, którzy mieli strasznego pecha i
                                                    niewielki odsetek prawdziwych singli, którzy są naprawdę szczęśliwi w pojedynkę.
                                                  • aneta-skarpeta Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 18:57
                                                    plastelinka.czerwona napisała:

                                                    > Myślisz, że dwudziestolatkowi łatwiej jest spełnić
                                                    wymagania "romantyczności"
                                                    > niż trzydziestolatkowi zaradności?
                                                    > W każdym wieku mamy swoje wymagania, inne, ale czy większe?

                                                    można powiedzieć, że większe, bo np sami więcej widzieliśmy, wiemy,
                                                    mamy lepszą pozycję zawodową ( przeważnie). Jako młodzi z pewnych
                                                    spraw nie zdajemy sobie sprawy, a przez nabyte doświadczenia pewnie
                                                    i owszem

                                                    > Co do osób samotnych, to jednak myślę, że w przeważającej części,
                                                    nie wiek
                                                    > zrobił z nich ludzi nienadających się do związków, a ich wady
                                                    sprawiły, że ich
                                                    > związki nie przetrwały.

                                                    myslę, ze wady ma każdy- mało tego dla mojego ex miałam takie wady,
                                                    które mi strasznie wytykał, a dla mojego obecnego jest to zaleta (
                                                    ze nie przykłądam wagi do porządku- aż tak strasznego, że bardzo
                                                    lubie spedzac czas w domu, we zdwoje lub z dzieckiem)
                                                    ludzie nie potrafia byc w związakch bo nie sa chętni do kompromisów-
                                                    byc może nikt ich tego nie nauczył.


                                                    i problem jest nie tyle w tym, ze oni sie nie nadają do związków-
                                                    problem w tym, że chcą byc w związkach, ale nie chcą z niczego
                                                    rezygnować na rzecz tychże związków.

                                                  • plastelinka.czerwona Re: moja/nasza decyzja 23.12.09, 00:35
                                                    Dla mnie wymaganie w stosunku do trzydziestolatka zaradności życiowej jest
                                                    równie duże jak oczekiwanie od dwudziestolatka, że będzie zgadywał nasze myśli i
                                                    odczytywał pragnienia po wyrazie oczu wink
                                                    Nawet nie wiem czy, to pierwsze nie jest łatwiejsze do osiągnięcia.


                                                    Są wady i WADY, pedantyzm jednemu będzie przeszkadzał, a drugi będzie zadowolony
                                                    z porządku w domu, ale amatora chorobliwego zazdrośnika czy alkoholika trudniej
                                                    znaleźć.

                                                    Często samotne kobiety potrafią ze zbyt wielu rzecz rezygnować na rzecz związków.
                                                  • freciczka Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 16:51
                                                    Matko, jeden dzień mnie nie było a tu ze 100 postów zrobiło się 400uncertain i połowa z
                                                    nich to jakieś kłótnie...
                                                    W kwestii dziadków: myślę że to nie większa cierpliwość tylko wygodnictwo: swoje
                                                    dzieci wychowywali a wnuki rozpieszczają, bo potem oddadzą do rodziców i mają w
                                                    nosie, a jakby ze swoimi tak cackali to by 3/4 doby nie mogli usiąść.
                                                  • emily_valentine Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 17:31
                                                    Frecia, akurat jeśli chodzi o moich teściów i ich wnuczkę to jest
                                                    wręcz przeciwnie. Oni zajmują się nią codziennie, w weekendy też
                                                    bardzo często. Non stop dzwonią i się dowiadują co tam u wnusi. Jak
                                                    wnusi coś się dzieje, to mało od zmysłów nie odchodzą. A najlepiej
                                                    dla nich by było, gdyby wnusia była tylko ich. Takie często odnoszę
                                                    wrażenie.
                                                    Dla porównania - mąż był w lato w szpitalu i aż tak się nim nie
                                                    przejmowali.
                                                  • aneta-skarpeta Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 18:47
                                                    freciczka napisała:

                                                    swoj
                                                    > e
                                                    > dzieci wychowywali a wnuki rozpieszczają, bo potem oddadzą do
                                                    rodziców i mają w
                                                    > nosie, a jakby ze swoimi tak cackali to by 3/4 doby nie mogli
                                                    usiąść.
                                                    >


                                                    no niestety mój tata stał sie ofiara własnego rozpieszczania (
                                                    mojego syna). Teraz syn jest przyzwyczajony do 100% uwagi non stop i
                                                    dziadkowi nie daje nawet przerwy na papierosawink
                                    • zoselin1987 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:46
                                      aneta-skarpeta napisała:

                                      > tylko że terapia hormonalna niesie ze soba duze ryzyko raka sutka (
                                      > m.in)..przy dłuższym stosowaniu i inne skutki uboczne
                                      >
                                      i raka szyjki macicy i raka piersi ...
                                      nie wspomnę już o tym w jakim stanie jest wątroba, trzustka po stosowaniu długeij terapii hormonalnej. Niestety. I nie mówię tego jako zagorzała przeciwniczka leków hormonalnych, tylko jako osoba,która póki co leki hormonalne musi przyjmować. I nie mówię tutaj akurat o antykoncepcji.
                          • aneta-skarpeta Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 14:50
                            plastelinka.czerwona napisała:

                            > Dlatego cieszmy się, że w dzisiejszych czasach medycyna ma już
                            sposób na takie
                            > dolegliwości.


                            ale metody te maja wiele wad, a z czasem pewnie wyjdzie jeszcze
                            drugie tyle skutków ubocznych zastepczej terapii hormonalnej

                            poza tym moja mama ( przykladowo) jest niecierpliwa do dzieci po
                            swoim tacie, który bardzo kochał dzieci, ale hałas ( smiechy,
                            wygłupy, latanie) go męczyły okrutnie
                            • plastelinka.czerwona Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 14:54
                              > poza tym moja mama ( przykladowo) jest niecierpliwa do dzieci po
                              > swoim tacie, który bardzo kochał dzieci, ale hałas ( smiechy,
                              > wygłupy, latanie) go męczyły okrutnie

                              Więc z wiekiem nie ma to nic wspólnego. Zresztą zrzucanie wad charakteru na ich
                              dziedziczenie jest dla mnie jedynie wymówką.
                              • aneta-skarpeta Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:01
                                plastelinka.czerwona napisała:

                                > > poza tym moja mama ( przykladowo) jest niecierpliwa do dzieci po
                                > > swoim tacie, który bardzo kochał dzieci, ale hałas ( smiechy,
                                > > wygłupy, latanie) go męczyły okrutnie
                                >
                                > Więc z wiekiem nie ma to nic wspólnego. Zresztą zrzucanie wad
                                charakteru na ich
                                > dziedziczenie jest dla mnie jedynie wymówką.


                                o losie, mówiłam ze to przyszło z wiekiek, tak jak u dziadkasmile
                                • plastelinka.czerwona Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:04
                                  Dobrze, że jakiś pra pra pra dziadek na starość seryjnym mordercą nie został wink
                      • misself Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 14:55
                        Braciszek jest bardzo do mnie podobny, jeśli chodzi o sposób bycia. Różnica jest
                        taka, że 10 lat temu Mama miała po prostu większe zasoby cierpliwości. Na pewno
                        inne czynniki też mają wpływ na to, ale to fakt, że im starszy człowiek, tym
                        bardziej mu wszystko przeszkadza. Konflikt pokoleń.
                        • plastelinka.czerwona Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:01
                          Może ciebie łatwiej było mamie zrozumieć, bo jesteś dziewczyną i łatwiej jej
                          było utożsamić się z tobą.
                          Najłatwiej jest powiedzieć "starzeje się".
                          • misself Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:15
                            W takim razie ciekawa jestem, jak wytłumaczysz to, że ten sam problem co z
                            Braciszkiem Mama miała z Siostrą - jeszcze 2 lata temu.

                            Na pewno moi rodzice nie młodnieją (a szkoda), choć uważam ich za bardzo
                            nowoczesnych i postępowych.
                            • plastelinka.czerwona Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:25
                              Może na twoim przykładzie nauczyła się postępować inaczej? A może stwierdziła,
                              że świat się na tyle zmienił, że trzeba zmienić swe poglądy?
                              Nie wiem, jest tyle możliwości, ale pewnie się mylę i jedynym czynnikiem
                              wpływającym na twą rodzicielkę jest jej wiek.
                              • misself Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 16:53
                                Napisałam, że na pewno mają wpływ też inne czynniki, ale uważam - i pozwól mi
                                trwać w tym przekonaniu, jako że znam moją Mamę od 25 lat - że z wiekiem traci
                                się cierpliwość.
                                • plastelinka.czerwona Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 17:09
                                  Zapytałaś o zdanie więc "pogdybałam".
                                  Oczywiście, że możesz mieć swoje zdanie. To nawet fajnie, że inne niż moje, bo w
                                  końcu taki jest sens rozmów na forum, żeby poznać rożne punkty widzenia.
                                  • martina.15 jeszcze tatuś na dokładkę 22.12.09, 20:17
                                    w moim przypadku mama miala 35 lat jak sie pojawilam, a tata- 42. (btw matka
                                    bioojca mojego dziecka miala 41 jak zostala babcia)

                                    nie dosc ze mama zaczela chorowac, jakies reumatyzmy itp, to zrobila sie mocno
                                    konserwatywna, niecierpliwa, nadwrazliwa to tata traktowal mnie jak wnuczke
                                    (czyli rozpieszczal krotko mowiac). oboje przy starszym rodzenstwie dobrze sie
                                    zgadzali a przy mnie tragedia. i wyszlo takie pyskate tongue_out do tego jestem straszna
                                    balaganiara na co niestety tez wplyw maja rodzice- mama kazala zmyc naczynia,
                                    tata je zmywal za mnie.

                                    poza tym ze mamusie-czerdziestki sa drazliwe krotko mowiac (albo nadopiekuncze!)
                                    to tatusiowe-czterdziestki czesto maja do swoich dzieci stosunek wrecz
                                    maskotkowy. proponuje w miare mozliwosci rozwazyc unikniecie tych akcji swoim
                                    wlasnym dzieciom, przeciez zyczycie im najlepiej.
                        • emily_valentine Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:04
                          misself napisała:

                          > Braciszek jest bardzo do mnie podobny, jeśli chodzi o sposób
                          bycia. Różnica jes
                          > t
                          > taka, że 10 lat temu Mama miała po prostu większe zasoby
                          cierpliwości. Na pewno
                          > inne czynniki też mają wpływ na to, ale to fakt, że im starszy
                          człowiek, tym
                          > bardziej mu wszystko przeszkadza. Konflikt pokoleń.


                          A mnie się wydaje wręcz przeciwnie. Wiele osób nie ma cierpliwości
                          do dzieci, ale do wnuczków to i owszem. Cackają, rozpieszczają, a
                          swoje własne to zimny wychów. Może to jakaś rekompensata?
                          Oczywiście jak w każdej sytuacji są wyjątki.
                          • misself Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:16
                            Do wnuków jeszcze nie mam porównania, Emily smile Ale faktem jest, że do mnie miała
                            dużo większą cierpliwość niż do młodszych potworów.
                            • emily_valentine Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:21
                              A ja mam. Widzę to co teście wyprawiają z wnuczką. Jest porównanie
                              do tego jak się zachowywali kiedyś, gdy mąż był nastolatkiem. To
                              jest przepaść. Zwłaszcza u teścia nastąpiła olbrzymia poprawa i stał
                              się duuuuużo cierpliwszy i spokojniejszy.
                              • misself Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 16:54
                                Inny typ widać smile
                          • aneta-skarpeta Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:18
                            emily_valentine napisała:


                            > A mnie się wydaje wręcz przeciwnie. Wiele osób nie ma cierpliwości
                            > do dzieci, ale do wnuczków to i owszem. Cackają, rozpieszczają, a
                            > swoje własne to zimny wychów. Może to jakaś rekompensata?
                            > Oczywiście jak w każdej sytuacji są wyjątki.


                            byc moze tak jest przy "zimnym wychowie", ale patrzac na moja
                            rodzine to byliśmy rozpieszczani miłoscia i nie tylkowink. Mój syn
                            oczywiście jest oczkiem w głowie moich rodziców, ale widze ze mama
                            sie bardziej męczy, ale nie krzyczy tylko mówi ciagle ze głowa jej
                            pekawink


            • aneta-skarpeta Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 12:05
              misself napisała:

              > Pominę kwestię tego, że
              > dojrzewanie Braciszka przypada na okres okołomenopauzalny - i nie,
              taki rodzic
              > NIE MA więcej cierpliwości.


              moja mama ma teraz 49 lat. wiec młoda dupa, jak na babcięwink

              ale własnie ten czas okołomenopauzalny daje się we znaki- nie
              krzyczy, ale mały pobiega, pokrzyczy ( jak to dziecko) a jej juz
              głowa peka.
              POza tym, co widze jako jej córka z lat młdości- ona się o wszystko
              boi
              "trzymaj go za reke w sklepie bo ktos go porwie",
              "załóz mu rajstopki bo mu na pewno zimno",
              " zjedz jeszcze jednąłyżeczke i jeszcze jedną...matko ON NIC NIE JE"

              itdbig_grin
              • misself Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 12:11
                Moją Mamę też od Braciszka (obecnie lat 13) głowa boli - lekarz już załamał
                ręce, bo to migreny od zaciskania zębów.

                A Braciszek upierdliwy - taki wiek. Nawet mnie to wkurza, mimo że jestem
                młodsza, mam inny charakter, a Braciszka widzę tylko od święta.

                Wysoki poziom lęku nie zależy od wieku smile
                • aneta-skarpeta Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 12:40
                  misself napisała:

                  > Moją Mamę też od Braciszka (obecnie lat 13) głowa boli - lekarz
                  już załamał
                  > ręce, bo to migreny od zaciskania zębów.
                  >
                  > A Braciszek upierdliwy - taki wiek.


                  moj ma 7.5 i jest generalnie grzeczny i spokojny, ale to tylko
                  dziecko...aż strach pomysleć co bedzie za 5 lat, jak wejdzie w "ten
                  wiek"big_grin
                  • misself Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 13:01
                    Każdy kiedyś musiał przejść przez to piekło zwane młodością.
          • maybeasia Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 14:00
            Dzieki za troske Martina.
            Ja tez jestem poznym owocem (dokladnie jak ty) milosci moich
            rodzicow i jest dobrze z ta roznica wieku.
            Do oporu nie bede czekala, bo i znam kobiety ktore rodzily jak mialy
            czterdziesci kilka lat, a jedna nawet 51, ale to juz ocywiscie przy
            pomocy lekarzy. Kazdy ma inna granice- ja czuje sie mloda i mysle,
            ze bedzie dobrze.
            Jest wiele innych powodow, dla ktorych teraz nie jest odpowiedni
            czas.
            A przyszle babcie mieszkaja odpowiednio kilkaset i kilka tysiecy
            kilometrow od nas wiec na na ich czesta pomoc nie mozemy liczyc.
        • plastelinka.czerwona Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 13:36
          Skoro rok to norma, a wy staracie się dopiero od dziewięciu miesięcy, to czemu
          już macie badania porobione?
          Może warto wybrać się do psychologa, bo twoje wielkie parcie na malucha
          uniemożliwia zajście?
          Przepraszam, że to piszę, ale czytając twoje posty można sądzić, że staracie się
          od lat i wykryto u was jakieś straszne choroby, taka desperacja z twoich
          wypowiedzi przebija.
          • tabakierka2 Re: moja/nasza decyzja 23.12.09, 06:59
            plastelinka.czerwona napisała:

            > Skoro rok to norma, a wy staracie się dopiero od dziewięciu
            miesięcy, to czemu
            > już macie badania porobione?
            >

            bo wolę dmuchać na zimne, a tak przynajmniej mam poczucie, że coś
            robię, a nie stoję w miejscu.
      • misself Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 10:04
        maybeasia napisała:
        > - To, ze kogos stac na posiadanie dziecka albo mogloby byc stac,
        > gdyby urzadzilo skoromniejsze wesele (czytaj Zia), to nie znaczy, ze
        > ta osoba POWINNA miec dziecko; przeciez jest tyle innych czynnikow,

        Ale nie można podawać finansów jako głównego argumentu w takiej sytuacji smile
        • maybeasia Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 13:53
          Misself, widze, ze jest "usmieszek" na koncu zdania, ale i tak nie
          wiem, czy mnie zrozumialas. Mi wlasnie o to chodzi, ze pieniadze to
          nie wszystko. To ze ktos moze, nie znaczy, ze musi.
          • misself Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 14:24
            To raczej Ty mnie nie do końca zrozumiałaś - chodziło mi o to, że jeśli się nie
            chce ORAZ nie ma pieniędzy, to najważniejszym powodem jest, że się nie chce - bo
            gdyby była chęć, to i pieniądze by się znalazły.

            Aspekt finansowy jak kwaśne winogrona.
            • plastelinka.czerwona Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 14:37
              Oczywiście jak ktoś będzie chciał, to będzie miał dziecko i w wynajmowanej
              kawalerce, dzieciak nie musi mieć łóżeczka ani zabawek(zresztą od czego są
              chrzestni), po zimowe buty można iść do kościoła albo posłać dziecia w
              tenisówkach do szkoły.
              Kasa to tylko wymówka.
              • lili-2008 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 14:43
                Dyskusja na ten temat toczy się w tym wątku - chrzestni nie są od kupowania
                łóżeczka i zabawek... Wrrrr...
                • plastelinka.czerwona Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 14:47
                  O ironii słyszałaś?
                  • lili-2008 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:05
                    A TY?
                    • plastelinka.czerwona Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:10
                      Jeżeli to także była ironia, to przepraszam za mą uwagę. Jednak być może była
                      ona źle wyrażona, gdyż nie tylko ja jej nie dostrzegłam.
                      • lili-2008 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:11
                        No cóż, internet ma to do siebie, że często nie rozumie się przekazu drugiej
                        osoby, to chyba oczywiste.
                • zoselin1987 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 14:52
                  lili-2008 napisała:

                  > Dyskusja na ten temat toczy się w tym wątku - chrzestni nie są od kupowania
                  > łóżeczka i zabawek... Wrrrr...

                  Tak się mądrzysz lili, a ironii nie dostrzegłaś...
                  • lili-2008 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:04
                    A Ty po co do mnie piszesz?
                    • zoselin1987 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:14
                      lili-2008 napisała:

                      > A Ty po co do mnie piszesz?
                      BO na forum każdy może zabrać głos??? Może dlatego?????
                      • misself Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:17
                        Weźcie się dodajcie nawzajem do ignorowanych, bo aż przykro pisać, jak jedna
                        drugiej dogryza.
                      • lili-2008 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:23
                        Weź mnie wrzuć do ignorów, nie będziesz się musiała męczyć czytając moje
                        wypowiedzibig_grin
                        • emily_valentine Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:25
                          Do Lili:

                          smile
                        • zoselin1987 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:27
                          lili-2008 napisała:

                          > Weź mnie wrzuć do ignorów, nie będziesz się musiała męczyć czytając moje
                          > wypowiedzibig_grin

                          nie mam takiej potrzeby < przynajmniej na razie wink>.
                          Z tego co zauważyłam to Ciebie irytują moje wypowiedzi. A nie na odwrót.
                          Ale nie róbmy offtopa.
                          • lili-2008 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:32
                            Uwielbiasz odwracać kota ogonem. Mnie irytują wypowiedzi bez żadnego sensu,
                            wrzucone tylko po to, by dowalić przeciwnikowibig_grin Czujesz się przez to lepsza?wink
                            Musisz się bardziej natrudzić, byle co na mnie nie działatongue_out
                            • zoselin1987 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:36
                              lili-2008 napisała:

                              > Uwielbiasz odwracać kota ogonem. Mnie irytują wypowiedzi bez żadnego sensu,
                              > wrzucone tylko po to, by dowalić przeciwnikowibig_grin Czujesz się przez to lepsza?wink
                              > Musisz się bardziej natrudzić, byle co na mnie nie działatongue_out

                              Odpowiedź na Twoje pytanie brzmi : Nie. Nie czuję się przez to lepsza. Nie muszę się w taki sposób dowartościowywać. Jeśli Ty uważasz inaczej- to mało mnie to interesuje.
                              Powiedziałam tylko,że nie zrozumiałaś ironii. Bo taka prawda. To Ty stwierdziłaś,że ironia tam była. Możliwe. W takim razie źle ją wyraziłaś. Może sam zamysł był tylko,że ma to być ironia.
                              Zwróciłam uwagę. Ty z pazurami od razu.... ale niektózy tak po prostu mają smile
                              p.s I nie mam najmniejszego zamiaru trudzić się bardziej. W ogóle trudzić, żeby 'dowalić' czy to Tobie , czy to innej forumce.
                              • lili-2008 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:54
                                Przykre to, ale nie warto z Tobą dyskutować/rozmawiaćbig_grin
                                • zoselin1987 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:59
                                  lili-2008 napisała:

                                  > Przykre to, ale nie warto z Tobą dyskutować/rozmawiaćbig_grin

                                  Żałosne i tyle.
                          • tomelanka Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 16:20
                            ja bym cie chetnie wrzucila do ignorow, niestety nie mam takiej mozliwosci
                            • plastelinka.czerwona Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 16:30
                              One mogły się zapomnieć w dyskusji, ale dlaczego ty piszesz coś takiego?
                              To tylko forum.
                            • tomelanka Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 16:32
                              a poza tym lili, po przeanalizowaniu calego watku, zgadzam sie z zoselin1987,
                              ona sie jeszcze na matke nie nadaje
                              • zoselin1987 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 16:48
                                tomelanka napisała:

                                > a poza tym lili, po przeanalizowaniu calego watku, zgadzam sie z zoselin1987,
                                > ona sie jeszcze na matke nie nadaje

                                To akurat nie Tobie jest oceniać.
                                • tomelanka Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 16:54
                                  to jest forum publiczne, moge sie wypowiedziec
                                  a poza tym napisalam przeciez , ze sie z Toba zgadzam
                            • zoselin1987 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 16:47
                              tomelanka napisała:

                              > ja bym cie chetnie wrzucila do ignorow, niestety nie mam takiej mozliwosci

                              Wrzucaj!!!! Zanim ja zrobię to pierwsza.
                              Brak słów.
                              • tomelanka Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 17:16
                                grozisz mi? big_grin
                                proszę bardzo, wrzucaj, dla mnie to i tak bez różnicysmile
                                jesli sie juz o co klocisz, to dawaj jakies sensowne argumenty, bo jak na razie
                                to co i rusz zaprzeczasz temu co napisalas wczesniej

                                ps. raczej nie doczekasz tego dnia, a i takich userek jest niewiele
                                • zoselin1987 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 17:23
                                  tomelanka napisała:

                                  > grozisz mi? big_grin
                                  > proszę bardzo, wrzucaj, dla mnie to i tak bez różnicysmile

                                  Rozbawiłaś mnie.

                                  >
                                  > ps. raczej nie doczekasz tego dnia, a i takich userek jest niewiele
                                  A Ty co Bruce Wszechmogący jesteś? smile Ja jednak mam nadzieję.
                              • lili-2008 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 18:25
                                ojeju Tomi, na Twoim miejscu bym się baławink
                            • misself Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 16:56
                              tomelanka napisała:

                              > ja bym cie chetnie wrzucila do ignorow, niestety nie mam takiej mozliwosci

                              Nigdy w życiu nie sądziłam, że przeczytam taki tekst moderatorki...
                              • zoselin1987 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 17:01
                                misself napisała:

                                > tomelanka napisała:
                                >
                                > > ja bym cie chetnie wrzucila do ignorow, niestety nie mam takiej mozliwosc
                                > i
                                >
                                > Nigdy w życiu nie sądziłam, że przeczytam taki tekst moderatorki...

                                miss,
                                A ja i owszem. Nie dziwi mnie to już.
                                O ile dorothy ma klasę i moderuje ' z głową' to tomelanka mogłaby się tylko uczyć od niej. Tyle w temacie.
                                • tomelanka Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 17:08
                                  oprócz tego, że jestem adminem jestem tez userką jak każda z Was, i mam swoje
                                  sympatie i antypatie, dziękuję za uwagę, opuszczam wątek smile
                                  • zoselin1987 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 17:10
                                    tomelanka napisała:

                                    > oprócz tego, że jestem adminem jestem tez userką jak każda z Was, i mam swoje
                                    > sympatie i antypatie, dziękuję za uwagę, opuszczam wątek smile

                                    Mam tylko nadzieję,że doczekam dnia kiedy zostaniesz już tylko userką i będziesz mogła wyrażać swoją antypatię i sympatię do forumowiczek. < tudzież ów również>.
                                • lili-2008 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 18:23
                                  taaa, od początku ćwiczysz cierpliwość Tomi...
                              • lili-2008 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 18:22
                                moderatorka też człowiek i nie musi wszystkich lubić, poza tym moderator wypowiada się na czerwono, a tu napisała po prostu Tomi...
                                • zoselin1987 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 19:03
                                  lili-2008 napisała:

                                  > moderatorka też człowiek i nie musi wszystkich lubić, poza tym moderator wypowi
                                  > ada się na czerwono, a tu napisała po prostu Tomi...

                                  Ale Ciebie powinien ? big_grin

                                  Testuję cierpliwość tomi? też mi coś. A czymże to ja tak ją wyprowadzam z równowagi??
                                  Zresztą , nie odpowiadaj nawet, bo brak słów.
                                  I proszę- nie pisz już nic więcej do mnie.
                                  • lili-2008 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 19:05
                                    nie, nie musi mnie lubić i szanuję to
                                • misself Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 19:53
                                  lili-2008 napisała:

                                  > moderatorka też człowiek i nie musi wszystkich lubić, poza tym moderator
                                  wypowiada się na czerwono, a tu napisała po prostu Tomi...

                                  Takie wypowiedzi sprawiają, że użytkownicy wątpią w bezstronność administracji.
                                  Po prostu jestem przyzwyczajona do wyższych standardów moderatorskich niż te,
                                  które właśnie zaprezentowała nam Tomelanka.

                                  Co z tego, że na czarno napisane? To jest ta sama osoba. I swoje sympatie i
                                  antypatie powinna zachować dla siebie.
                                  • lili-2008 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 20:26
                                    ale ona na tym forum figuruje także jako normalny user i trzeba się z tym jakoś pogodzić, a jakby Tobie ktoś pisał ciągle obraźliwe, i po prostu chamskie posty byłabyś taka cierpliwa, i wyrozumiała?
                                    • zia86 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 20:36
                                      Ja bym była, znaczy jestem, więc to do końca nie jest argument. smile
                                    • misself Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 20:37
                                      Przyzwyczajona jestem do załatwiania tego typu spraw w inny sposób. Przydałoby
                                      się to zwłaszcza na forum, na którym użytkownicy nie mogą edytować swoich postów
                                      ani ich usuwać. Naprawdę lepiej jest trzymać emocje na krótkiej smyczy,
                                      zwłaszcza jak się jest w administracji.
                                      • aneta-skarpeta Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 20:43
                                        misself napisała:

                                        . Naprawdę lepiej jest trzymać emocje na krótkiej smyczy,
                                        > zwłaszcza jak się jest w administracji.


                                        dokładnie

                                        jak ktos nerwowy, albo lubi sie pokłócić forumowo to niech nie
                                        będzie adminem

                                        admin powinien być neutralny, a że jest adminem to żeby nie było
                                        spięć nie powinien wypowiadac sie jako zwykły user

                                        TZN. oczywiscie może brac udział w dyskusji, mieć własne zdanie- ale
                                        kłócić się? generalnie uważam przepychanki słowne typu " ja was
                                        żegnam, nie odzywaj sie do mnie itd" jako dziecinadę
                                        • lili-2008 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 20:52
                                          Tomi nie pisze takich rzeczy, to raz.
                                          Są osoby, które celowo prowokują takie posty, wystarczy wyszukać wcześniejsze wypowiedzi zoselin do Tomi.
                                          • aneta-skarpeta Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 20:57
                                            tomelanka napisała "opuszczam wątek", po czym jeszcze pisała

                                            jestem na tym punkcie wyczulona, bo moje prywatne badania
                                            internetowe wskazuja, że osoby które głośno "kończą dyskusję"
                                            najczęściej jednak potem dyskutują dalej, bo im ciśnienie nie
                                            pozwala odejśćsmile
                                            • lili-2008 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 21:02
                                              hehe, myślałam, że chodzi Ci o texty "opuszczam forum"wink
                                              łatwo jest oceniać nie znając ani położenia tej osoby, ani taktyki tej drugiej, a taktyka jest mocno niesmacznawink
                                              oj dobra, zostawmy to już w spokoju, dobranocsmile
                                        • misself Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 21:36
                                          Czym innym jest zabierać głos w dyskusji, a czym innym wyjeżdżanie z argumentami
                                          ad personam. To jest brudna taktyka, niegodna rzetelnego dyskutanta,
                                          jakim każdy powinien się starać być. Osobiste utarczki można załatwić prywatnie,
                                          bo jeśli się to wywleka, to cierpi na tym i autorytet tej osoby, która się nie
                                          potrafiła powstrzymać, i cała wartość merytoryczna dyskusji, nad którą
                                          administracja czuwać powinna.
                                      • lili-2008 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 20:47
                                        wiesz, czasem nawet jak się chce to wcale nie jest to prostewink
                                        • misself Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 21:34
                                          Wiem.
                                          Ale trzeba się starać.
                                          Tym mocniej, im się wyżej wspięło.
                                    • zoselin1987 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 21:35
                                      lili-2008 napisała:
                                      > pogodzić, a jakby Tobie ktoś pisał ciągle obraźliwe, i po prostu
                                      chamskie post
                                      > y byłabyś taka cierpliwa, i wyrozumiała?

                                      Byłabym bardzo wdzięczna gdybyś pokazała mi te chamskie i
                                      obraźliwe
                                      posty. Waż słowa...
                                      • zoselin1987 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 21:58
                                        zoselin1987 napisała:

                                        > lili-2008 napisała:
                                        > > pogodzić, a jakby Tobie ktoś pisał ciągle obraźliwe, i po prostu
                                        > chamskie post
                                        > > y byłabyś taka cierpliwa, i wyrozumiała?
                                        Dla mnie obraźliwe <lub chamskie> posty to np:
                                        ' przecież po to tu ludzie(tzn.kobiety)wstawiają fotki żeby się z nich ponabijać i rozweselić od rana.Jedni chcą się dowartościować wstawiając fotki,drudzy mają ubaw po pachy'

                                        'sądzę że młodym zabrakło na alkohol albo żyłowali albo maja pijacką rodzinkę i się boją hahahahaha'
                                        < i wiele innych. Szkoda,że nie potrafisz być obiektywna i nie widzisz wypowiedzi tomelanki, zwłaszcza do mnie>.

                                        p.s jeśli moje odpowiedzi stawiasz na równi z wypowiedziami chociażby zacytowanej przeze mnie forumki- to współczuję. Jednak to Twoje zdanie i masz do niego prawo.

                                        Więcej nie zamierzam zabierać głosu w tej sprawie. Dlatego wszelkie obraźliwe komentarze w stosunku do mojej osoby czy też Twoje teksty typu ' nie będę się zniżała do Twojego poziomu' itp itd- proszę kierować na emaila gazetowego. Oszczędźmy innym tej farsy.
                                        • lili-2008 Re: moja/nasza decyzja 23.12.09, 08:17
                                          Ja widzę wypowiedzi Twoje do Tomelanki. I to jest naprawdę nie fair, wiedząc, że
                                          Tomi jest adminką i nie może Ci w podobnym tonie odpisać.
                                      • lili-2008 Re: moja/nasza decyzja 23.12.09, 08:14
                                        Doskonale wiesz o czym piszę.
                              • zia86 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 19:54
                                Zgadzam się. Tomi, toż to nie wypada, zwłaszcza przed świętami.
              • misself Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 14:57
                Przykro mi, ale też nie zrozumiałaś, nawet jeśli ironizujesz.
                • plastelinka.czerwona Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:11
                  Oczywiście, że zrozumiałam, tylko nie każdy kto mówi, że go nie stać, nie chce.
                  Dla ciebie, to równoznaczne tylko się przyznać nie chcą.
                  • misself Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:19
                    plastelinka.czerwona napisała:

                    > Oczywiście, że zrozumiałam, tylko nie każdy kto mówi, że go nie stać, nie chce.
                    > Dla ciebie, to równoznaczne tylko się przyznać nie chcą.

                    Zupełnie źle zrozumiałaś, ale już mi się nie chce tłumaczyć.
                • zoselin1987 Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:16
                  misself napisała:

                  > Przykro mi, ale też nie zrozumiałaś, nawet jeśli ironizujesz.

                  To do mnie? wink
                  • misself Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 15:19
                    Do Plastelinki.
      • aneta-skarpeta Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 10:16
        maybeasia napisała:



        > - I mysle, ze latwiej jest byc dobrym rodzicem gdy sie jest nieco
        > starszym. Jest sie wtedy bardziej dojrzalym, cierpliwym,
        > wyrozumialym rodzicem. Oczywiscie bardzo mlodzi ludzie tez moga
        byc
        > wspanialymi rodzicami! Ale pierw trzeba byc dojrzalym, spelnionym
        > czlowiekiem i dopiwro pozniej podjac decyzje o sprowadzeniu nowego
        > czlowieczka na ta planete.



        ze wszystkim sie generalnie zgadzam, ale młody rodzic to rodzic
        wyluzowany- to tez ma ogromne plusysmile

        sama byłam dzieckiem z wpadkiwink a moi rodzice byli wiecznymi
        balangowiczami./ Teraz jak mama to wspomina to mówi, że cud, że nic
        nam się nie stało, bo były całoweekendowe imprezy nad jeziorami,
        gdzie tabun 5-10 latków robiło co chciało, nieraz z rodzicami

        ja zdecydowałam sie na dziecko szybko, bo chciałam odchować i byc
        jeszcze młodą mamą. Szybko zaczełam prowadzic zycie towarzyskie z
        dzieckiem. teraz mam 29 lat i mam juz prawie 8 letniego syna. I
        pracuje i mam czas na kino, imprezy i na wczasy

        nie zachecam do wczesnego macierzyństwa, tylko mówie, że to róznie
        bywasmile

        z cierpliwościa też różnie bywa. z odpowiedzialnością.. moj partner
        ma 26 lat- kawaler, jest duzo bardziej odpowiedzialnym ojcem niz
        prawdziwy ojciec mojego syna, ktory ma teraz 35 lat- mimo ze jak sie
        poznalismy to był mega imprezowiczem

        odpowiedzialnosc za dziecko za druga osobę ma sie w sobie, albo nie
        ma, niezaleznie od wieku

        poza tym bardzo chce miec drugie dziecko, ale powiem szczerze, że
        troche mnie przeraza wejscie w pieluchy, zupki itd, bo zrobiłam sie
        wygodna. I żałuje, że życie ułozyło mi sie tak, że do tej pory
        zrobiłam tylko 1 dzieckowink


        >
        > - Czy na pewno kazdy sobie zdaje sprawe, jak bardzo posiadanie
        > dziecko zmienia zycie? Nie koniecznie na gorsze, oczywiscie, ale
        > zmienia. Szczegolnie miedzy malzonkami? Po urodzeniu dziecka, juz
        > nigdy nie odzyska sie tego czasu 'tylko we dwoje'- nie ma to
        brzmiec
        > tak pesymistycznie, ale warto to wziac pod uwage smile

        a to nie mozna zawiesc dziecia do babci na weekend i wyjechac pod
        namiot pobaraszkować?tongue_out

        jest tego czasu mniej, ale jestsmile

        a do tego mozna wiele rzeczy robic w trójkę i tez w tym miec czas
        dla siebie

        nie taki diabeł straczny;P- nie namawiam Cię na dziecko tylko mówie,
        ze nie jest to taki zamach na wolność jednostkiwink
        • misself Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 10:37
          Jeśli by zakładać, że każda dodatkowa osoba w rodzinie to zamach na wolność
          jednostki... To w ogóle to forum by nie miało racji bytu, nie byłoby też forum
          Młodziutkie mężatki ani Rozwód i co dalej, zostałby tylko Świat Singli. I
          wszyscy by tam siedzieli smile

          Trzeba dojrzeć do ślubu, do poważnego związku. I do dziecka też trzeba dojrzeć,
          to bardzo podobna decyzja.
      • madziaq Re: moja/nasza decyzja 22.12.09, 13:54
        Ja jeszcze nie wiem, czy w ogóle chcę mieć dzieci, a jeśli się zdecydujemy, to
        na pewno raczej później niż wcześniej. Na razie kompletnie nie nadaję się
        psychicznie do bycia matką, może to się kiedyś zmieni a może nie, nie wiem.
        Oczywiście, gdyby się prztrafiła "małżeńska wpadka" to dziecko urodzę (innej
        opcji nie biorę pod uwagę) i postaram się jak najlepiej wychować, ale póki co,
        nie zamierzam się rozmnażać, w czym popiera mnie mój mąż.

        Ale co mnie niesamowicie denerwuje, to pytania przy każdej okazji "a kiedy
        wreszcie dziecko", "a ja to bym chciał(a) już być babcią / dziadkiem / prababcią
        / pradziadkiem, a Kasia i Tomek to już mają półroczną córeczkę, a Zosia jest w
        piątym miesiącu, a Ania to czekała i czekała, a jak zaszła w ciążę to poroniła,
        więc sama widzisz, że im szybciej tym lepiej". Ja rozumiem, że może mój ojciec
        chgciałby być dziadkiem, ale to nie on będzie wychowywał moje ewentualne
        dziecko, wstawał do niego po nocy, rezygnował z przyjemności, drżał o nie, gdy
        będzie chore (choć to może akurat też, ale na pewno w mniejszym stopniu,
        zwłaszcza że ja ogólnie jestem na tym punkcie przewrażliwiona), więc powinien,
        jak i inni członkowie mojej rodziny, przyjąć do wiadomości, że to jest TYLKO
        MOJA I MĘŻA decyzja i nie dpoytywać się przy każdym rodzinnym obiedzie.

        Ja NIGDY nie pytam znajomych par, kiedy powiększą rodzinę, bo zdaję sobie
        sprawę, że jest coraz więcej przypadków, kiedy ludzie bardzo by chcieli, ale nie
        mogą, a w tedy takie pytania padające z każdej strony pewnie im sprawiają dużą
        przykrość.
        • k.l2 Re: ILE sztuk planujecie? ;) 23.12.09, 18:17
          To pytanie nasunelo mi sie po przeczytaniu wypowiedzi dot. cc. Ja -
          jesli tylko nie bedzie przeciwskazan- nie zdecydowalabym sie na cc.
          chociazby ze wzgledu na to,ze ograniczyloby to liczbe dzieci do maw.
          trojki? A kto wie ile bede kiedys chciala i mogla?
          A wiec, zwolenniczki cc. ,ale nie tylko - ile planujecie?
          • zia86 Re: ILE sztuk planujecie? ;) 23.12.09, 18:20
            My góra dwójkę także nie ma problemu. smile
          • joanka-r Re: ILE sztuk planujecie? ;) 23.12.09, 19:50
            znam rekordzistki , ktore są po 4 cc.
            • k.l2 Re: ILE sztuk planujecie? ;) 23.12.09, 19:54
              Ja sie nie znam, ale rozmawialam z kolezanka -lekarzem i mowila
              mi,ze po 3 cc jest to bardzo niebezpieczne.
              • zia86 Re: ILE sztuk planujecie? ;) 23.12.09, 19:56
                Chyba teraz mało osób ma więcej niż 3 dzieci, a i 3 jest rzadko
                spotykana.
                • joanka-r Re: ILE sztuk planujecie? ;) 23.12.09, 20:05
                  zia teraz mało kto nie ma problemw z zaciażeniem. Tyle par teraz sie leczy, stara latami, młodych , na pozór zdrowych ludzi.....Więc jak mają jedno , po latach starania to są szczęsliwi.
              • joanka-r Re: ILE sztuk planujecie? ;) 23.12.09, 20:04
                oczywiscie, ze tak, wina lekarza, który po 3 ciaży i cc, nie podwiązał jajników. Dzieki bogu kobitka donosiła szczesliwie.
          • aneta-skarpeta Re: ILE sztuk planujecie? ;) 23.12.09, 20:41
            k.l2 napisał(a):
            A kto wie ile bede kiedys chciala i mogla?
            > A wiec, zwolenniczki cc. ,ale nie tylko - ile planujecie?


            no ja planuje jeszcze tylko jednosmile

            jesli by sie okazało że nie mogę miec to też by dramatu nie było

            ale fakt, jeśli ktoś chce druzyne piłkarską to cc odpada;D
            • ma_niusia Re: ILE sztuk planujecie? ;) 23.12.09, 21:42
              Ja chciałabym na pewno dwoje dzieci (jedno już mam więc jeszcze
              jedno, najchętniej jak najszybciej!). Jestem po cc, ale marzę o
              porodzie sn i wierzę, że następnym razem się uda, bo moje cc było ze
              względu zagrożenia życia synka.
              A w zależności od naszej sytuacji (zdrowotnej, finansowej,
              emocjonalnej) w przyszłości może i trzecie będzie wink
              • freciczka Re: ILE sztuk planujecie? ;) 23.12.09, 21:51
                Na tym etapie chcę sztuk zerosmile Ale myślę że w końcu tez odrzucę racjonalne
                myślenie i mnie instynkt dopadnie...ja bym chciała jedno, Ł. dwoje. Oboje z
                takich samych powodów: ja mam brata i uważam że lepiej by mi było bez niego, a
                Ł. jest jedynakiem i zawsze chciał rodzeństwosmile
                • aneta-skarpeta Re: ILE sztuk planujecie? ;) 23.12.09, 22:02
                  freciczka napisała:

                  > Oboje z
                  > takich samych powodów: ja mam brata i uważam że lepiej by mi było
                  bez niego, a
                  > Ł. jest jedynakiem i zawsze chciał rodzeństwosmile


                  o to dziwne, że masz rodzenstwo i chcesz miec dziekco-jedynakasmile

                  ja mam brata i jestem z nim bardzo z zyta- choc kiedys tak sie
                  tłuklismy, ze go kopnełam w nos, aż mu krew poszłasuspicious

                  moj D. miał siostre, ktora zginela w wypadku- byl w okresie buntu
                  wiec srednio sie dogadywali, ale ma poczucie, ze dogadywaliby sie
                  teraz i chciałby miec 2 ( a przynajmniej jedno swojewink)
                  • zia86 Re: ILE sztuk planujecie? ;) 23.12.09, 22:23
                    To chyba nie ma reguły, ja jestem jedynakiem i nigdy rodzeństwa nie
                    chciałam.
                    • zoselin1987 Re: ILE sztuk planujecie? ;) 23.12.09, 23:22
                      Wszystkich jakich mam znajomych jedynaków narzekają,że nie mają rodzeństwa. Także zia- jesteś naprawdę wyjątkiem.

                      Co do nas. Kiedyś chciałam mieć 3. I chyba nadal chcę. Narzeczony mówi,że 3 to za dużo i chciałby 2. Jak będzie- czas pokaże, życie zweryfikuje.
          • ronalilly Re: ILE sztuk planujecie? ;) 23.12.09, 23:59
            No my z Lubym należymy pewnie do mniejszości, bo chcielibyśmy sporą
            gromadkę wink Jeśli podołamy finansowo, logistycznie, fizycznie,
            psychicznie (i pod każdym innym możliwym względem) to przynajmniej
            5, dla mnie optymalna jest ósemka ale to już mniej prawdopodobne wink
            Starania już zaczęliśmy, czekamy na efekty big_grin
            • k.l2 Re: ILE sztuk planujecie? ;) 24.12.09, 00:10
              smile Podziwiam Ronalilly!
              My bysmy chcieli gromadke, ale... ja sie boje bolu, wiec mysl o kilku
              porodach.. brrr. Chyba,ze zmienie zdanie jak sama to przezyje. Ale i
              tak chcialabym urodzic ok. 3 przynajmniej, a potem, moze??? adopcja?
          • martina.15 Re: ILE sztuk planujecie? ;) 25.12.09, 00:55
            ja jestem po cc (corce tetno slablo podczas porodu wiec nie jest to ze wskazan
            medycznych- moich) i wiem ze moze byc klopot. bardzo bede szukac poloznej ktora
            za wszelka cene nie da mnie pokroic dla rutyny ("bo po cc to kolejne porody tez
            tylko tak"-bzdura)

            bardzo chcialabym jeszcze przynajmniej dwojke (sama mialam dwoje rodzenstwa, w
            ogole jednak marzy mi sie czworo dzieci), moj Ukochany chcialby jeszcze jedno,
            ewentualnie dwoje (sam ma tylko siostre). ogolnie powielamy schematy z rodziny
            smile jesli bylby jakies problemy albo np. byloby nas "stac" to chetnie
            zaadoptowalibysmy jakiegos malucha.
            jedynaki maja przerabane, IMHO. zaluje ze moja corka i nasze plany niestety to
            rozrzut dobrych 6 lat sad
            • zia86 Re: ILE sztuk planujecie? ;) 25.12.09, 12:36
              Czy ja wiem, czy mają tak przerąbane, jedynaki przeważnie są bardzo dobrzy w
              nawiązywaniu kontaktów, bo ciągnie ich do dzieci. Ja miałam zawsze mnóstwo
              przyjaciół, ale kiedy chciałam się wyciszyć i być sama to wystarczyło, że
              poszłam do domu. Poza tym moi rodzice to by chyba nie wyrobili z czasem na dwoje
              lub więcej dzieci, a tak to i mieliśmy czas dla siebie i oni mieli czas, żeby
              zająć się sobą albo pracować. A dzieci zawsze dużo miałam wokół siebie, bo
              prowadziliśmy "dom otwarty". smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka