Dodaj do ulubionych

po kolędzie

22.01.10, 12:15
Wczoraj był u nas ksiądz po kolędzie. Jak zawsze padły te same
pytania:
- jak długo jesteście ze sobą?
- 12 lat
- mieszkacie ze sobą?
- tak, mamy ślub cywilny
- a zamierzacie wziąć ślub kościelny?
- do tej pory była odpowiedź, że może kiedyś
- no ale to tak nie po chrześcijańsku, to grzech itd.
- wczoraj nareszcie mogliśmy się pochwalić, że w październiku żeśmy
się zaobrączkowali po katolicku - ksiądz był nowy, nie miał zapisane
w karcie, że braliśmy licencję na ślub - swoją drogą straszny
bałagan mają w tej naszej parafii

Ciekawa jestem co Wy Drogie Forumki słyszycie w podobnej sytuacji?

Aha, i teraz padło jeszcze jedno pytanie - a dzieci zamierzacie
mieć? wink
Obserwuj wątek
    • monikapers Re: po kolędzie 22.01.10, 12:24
      byl, nie zapytal o nic, nie dal obrazka, b.szybko wyszedl, acha, koperte
      wzial..... zawiodl mnie/nas
      • zia86 Re: po kolędzie 22.01.10, 12:28
        To nie za fajnie. Ja jestem przyzwyczajona do innych kolęd, ksiądz
        zawsze zostawiał sobie nasz dom na koniec, przychodził na kolacje i
        długo siedział. smile Ale zawsze ksiądz był przyjacielem rodziny także nie
        wiem jak to jest w "normalnych" sytuacjach. Ja tam kolędę lubię, choć
        teraz od dwóch lat nie udaje mi się do domu na nią przyjechać.
        • misself Re: po kolędzie 22.01.10, 12:34
          Oj, bo oni zawsze w sesji chodzą big_grin

          Monika, współczuję, niemiła sytuacja.
    • lili-2008 Re: po kolędzie 22.01.10, 12:26
      My już na początku grudnia powiedzieliśmy, że nie chcemy księdza po kolędzie. I
      pewnie nie będziemy przyjmowaćtongue_out
    • zia86 Re: po kolędzie 22.01.10, 12:26
      Fajnie! smile My księdza w mieszkaniu w Krakowie nie mamy po kolędzie, bo
      nigdy nie wiemy kiedy chodzi.
      • misself Re: po kolędzie 22.01.10, 12:29
        zia86 napisała:

        > Fajnie! smile My księdza w mieszkaniu w Krakowie nie mamy po kolędzie, bo
        > nigdy nie wiemy kiedy chodzi.

        A do jakiej parafii należycie?
        Zobacz na ich stronie internetowej, jeśli mają takową.
        No i powinno wisieć przed kościołem...

        Mnie przynoszą karteczkę, na której jest nawet e-mail i numer telefonu, żeby się
        móc umówić w innym dogodnym terminie, jak ktoś nie może big_grin
      • paskud_agg Re: po kolędzie 22.01.10, 12:32
        Zia, a może w Krk jest tak jak w Wwie, że ksiądz przychodzi tylko do tych,
        którzy zgłoszą w parafii, że sobie tego życzą, albo wypiszą na drzwiach KMB?
        Info o kolędzie zawsze jest w parafii wywieszone.
        Ja nie piszę KMB, ksiądz nie przychodzi, nawet ministranci nie pukają, żeby
        zapytać czy przyjmiemy.
        • zia86 Re: po kolędzie 22.01.10, 12:38
          W innym mieszkaniu raz nas ksiądz zaskoczył z kolędą, przyjeliśmy "po
          studencku" w trakcie sesji, ale ksiądz był młody i wyrozumiały, wizyta
          bardzo miła. smile A w tym mieszkaniu właśnie nikt do nas nie puka czy
          przyjmujemy księdza. A do parafii należymy swoich w rodzinnych
          miastach.
          • misself Re: po kolędzie 22.01.10, 12:40
            zia86 napisała:
            > A do parafii należymy swoich w rodzinnych
            > miastach.

            Należysz do tej parafii, na terenie której mieszkasz dłużej przez 3 miesiące.
        • misself Re: po kolędzie 22.01.10, 12:39
          Piszecie SAMI?!

          Co kraj, to obyczaj, jak widać...
          W Krakowie się uchyla drzwi w określonym dniu (to w blokach, i w każdym
          mieszkaniu tak miałam). Ale kto pisze CMB, to nie wiem, na białych drzwiach w
          bloku to chyba markerem wink W moim rodzinnym mieście (Górny Śląsk) poświęconą
          kredą pisze kościelny. I zawsze równanie matematyczne: C+M+B=2010 big_grin
          • paskud_agg Re: po kolędzie 22.01.10, 13:10
            A to dziwne? Zawsze dla mnie normalne było, że człowiek sam pisał na drzwiach
            kredą przyniesioną z kościoła. Znaczy, było to dla mnie oczywiste, ale u mnie w
            rodzinie się tego nie praktykowało.

            No i zawsze widziałam KMB, a nie CMB, to pewnie od regionu zależy. Ostatnio też
            czytałam, że te "plusy" pomiędzy literkami to krzyże, a nie plusiki i że znaku
            równości tam być nie powinno. Ale i tak każdy robi po swojemu.
            • misself Re: po kolędzie 22.01.10, 13:12
              Dla mnie to dziwne, bo jak już pisałam, u mnie kościelny pisze CMB, i zawsze na
              drzwiach wewnętrznych.
              • smallcloud Re: po kolędzie 22.01.10, 13:25
                A "C" to od czego jesli wolno spytac?

                Bo u nas zawsze po swiecie Trzech Kroli pisalo sie kreda na drzwiach
                K+M+B co odpowiada imionom Trzech Kroli
                Kacper Melchior Baltazar
                • anakonda10 Re: po kolędzie 22.01.10, 13:47
                  Bo to nie znaczy Kacper Melchir Baltazar, tylko skrót od łacinskiego:
                  Christus mansionem benedicat (CMB)
            • angazetka Re: po kolędzie 22.01.10, 20:44
              > Ostatnio też
              > czytałam, że te "plusy" pomiędzy literkami to krzyże, a nie
              plusiki i że znaku równości tam być nie powinno.

              Yyy, to chyba oczywiste?
          • agatita82 Re: po kolędzie 23.01.10, 00:37
            Słyszałam o tym uchylaniu drzwi. Dla mnie to idiotyzm. Nie będę
            siedziała z drzwiami uchylonymi jak jest taki mróz i zimno na klatce.
            Poza tym koty mi się rozleza po schodach i będę musiała za nim gonić.
            Głupi ten zwyczaj.
            U nas (też w Krk) przychodzi wcześniej ktoś na zwiad i pyta czy
            chcemy czy nie. My nigdy nie chcemy. W kace, skąd jestem, w dniu
            kolędy pukali ministranci i pytali czy chcemy księdza i potem
            przekazywali mu info czy ma klupać do nas czy nie.
    • misself Re: po kolędzie 22.01.10, 12:28
      W Krakowie nie przyjmujemy księdza po kolędzie, właśnie dlatego, żeby nie
      słyszeć tych pytań. No i nie mamy odpowiedniego oprzyrządowania.

      Ksiądz co roku przychodzi do moich Rodziców, mimo że żadne z nich nie chodzi do
      kościoła, a Tata jest protestantem. Rozmowa jest bardzo miła, nie z serii "100
      pytań do...", tylko ogólnie co w rodzinie. Zawsze też pyta o mnie, jak moje
      studia (studiuję religioznawstwo i ksiądz się tym bardzo interesuje). W zeszłym
      roku dowiedział się, że się zaręczyłam, i bardzo żałował, że zdrowie mu nie
      pozwoli przyjechać do Krakowa na ślub.

      Po ślubie - zobaczymy... Ale jak czytam takie relacje jak Twoja, wcale nie mam
      ochoty wpuszczać nikogo.
      • emily_valentine Re: po kolędzie 22.01.10, 12:36
        No u nas zawsze jest fajnie. Oprócz tych kilku pytań, to jeszcze
        nigdy ksiądz nam nie zrobił żadnej awantury czy nie trzasnął
        drzwiami. To są raczej takie delikatne pytania, zadawane w sposób
        kulturalny. Nigdy nam to nie przeszkadzało.
        Wczoraj też było fajnie. Dostaliśmy obrazek, ksiądz z ministrantem
        posiedzieli dłuższą chwilę, porozmawialiśmy co tam w parafii słychać
        i o różnych innych sprawach. Było bardzo miło smile
        • zoselin1987 Re: po kolędzie 22.01.10, 12:41
          emily_valentine napisała:

          Dostaliśmy obrazek, ksiądz z ministrantem
          > posiedzieli dłuższą chwilę, porozmawialiśmy co tam w parafii słychać

          to u Was chodzi ksiądz z ministrantem? wink
          • misself Re: po kolędzie 22.01.10, 12:45
            Ja chciałam raczej zapytać "tylko z jednym ministrantem"?

            A myślałam, że wszędzie kolęda tak samo wygląda...
            A tu...
            - w Warszawie chodzi ksiądz z ministrantem i trzeba samemu pisać KMB (z błędem
            zresztą)
            - w Krakowie trzeba mieć własne kropidło i własną wodę święconą
            - w moim mieście przychodzi 2 ministrantów i kościelny, ministranci odśpiewują
            "Przybieżeli do Betlejem", trzeba im dać do puszek (chłopcy z parafii zbierają w
            ten sposób na komputer o.O), kościelny pisze CMB, później ministranci wychodzą,
            a przychodzi ksiądz, z własnym kropidłem i własną wodą. Jedna rodzina z ulicy
            podejmuje księdza obiadokolacją, co roku inna.
            • lili-2008 Re: po kolędzie 22.01.10, 12:49
              czemu z błędem? po polsku... w Lublinie też KMB i tez samemu się pisze na drzwiach
              bez ministrantów
              • ankakarenina Re: po kolędzie 22.01.10, 12:56
                Dla tych co nie wiedzą: CMB , a nie KMB, bo to nie od Kacpra,
                Melchiora i Baltazara (tak się przyjęło w tradycji ludowej), tylko
                skrót od łacińskiego "Christus Mansionem Benedicat", czyli Niech
                Chrystus błogosławi temu domowi.
                • lili-2008 Re: po kolędzie 22.01.10, 13:09
                  to na Lubelszczyźnie chyba nikt tego nie wie, nawet księża mówili, że od Kacpra,
                  Melchiora i Baltazara
                  ciekawe, ale człowiek uczy się całe życiebig_grin
                  • zoselin1987 Re: po kolędzie 22.01.10, 13:28
                    lili-2008 napisała:

                    > to na Lubelszczyźnie chyba nikt tego nie wie, nawet księża mówili, że od Kacpra
                    > ,
                    > Melchiora i Baltazara
                    > ciekawe, ale człowiek uczy się całe życiebig_grin

                    Dokładnie!
                    >
              • misself Re: po kolędzie 22.01.10, 13:03
                lili-2008 napisała:

                > czemu z błędem? po polsku...

                Bo powinno być CMB.
                • lili-2008 Re: po kolędzie 22.01.10, 13:12
                  Chyba jednak KMB też jest poprawną formą:
                  klik
                  • emily_valentine Re: po kolędzie 22.01.10, 13:31
                    Mnie też się wydaje, że K+M+B, to od 3 Króli, bo to przecież 6
                    stycznia się to pisze na drzwiach, a nie wtedy kiedy ksiądz akurat
                    chodzi po kolędzie.

                    Miss, a co to są drzwi wewnętrzne?
                    • misself Re: po kolędzie 22.01.10, 14:33
                      Drzwi wewnętrzne to każde drzwi nie będące wejściowymi smile

                      U mnie zawsze pisali CMB, na religii mnie uczyli, że to skrót z łacińskiej
                      sentencji. Nie zwracam na to większej uwagi, może w całej Polsce piszą KMB i
                      tylko w Tarnowskich Górach CMB big_grin
                      • emily_valentine Re: po kolędzie 22.01.10, 14:36
                        misself napisała:

                        > Drzwi wewnętrzne to każde drzwi nie będące wejściowymi smile
                        >

                        Czyli kościelny wchodził do domu/mieszkania i pisał na wszystkich
                        drzwiach - do salonu, sypialni, łazienki itd.?

                        • misself Re: po kolędzie 22.01.10, 15:27
                          Kościelny wchodzi do domu i pisze na drzwiach do dużego pokoju. Nie na każdych,
                          na jednych...
                          • emily_valentine Re: po kolędzie 22.01.10, 16:16
                            Pierwsze słyszę o czymś takim.
                            • misself Re: po kolędzie 22.01.10, 16:27
                              Bo w Warszawie się pisze samemu, to możesz i na drzwiach do piwnicy napisać.
                              Dopytałam Mężczyznę (on z Podlasia) i też u nich się samemu pisze, na drzwiach
                              wejściowych, żeby ksiądz wiedział, gdzie wejść.

                              A u nas się furtkę uchyla, więc napis na drzwiach nie jest zaproszeniem, zresztą
                              po ciemku trudno byłoby dojrzeć.

                              Mnie ciekawi, czym piszą posiadacze białych drzwi w Warszawie smile
                              • emily_valentine Re: po kolędzie 22.01.10, 16:32
                                Jeszcze nie widziałam białych drzwi wejściowych w Warszawie.
                                Zazwyczaj są w kolorze drewnianym albo pomalowane pod kolor klatki
                                schodowej w bloku tongue_out
                                Na drzwiach do piwnicy się nie pisze, tylko na drzwiach wejściowych
                                do mieszkania/domu.
                                Na furtce też nie widziałam.
                                • misself Re: po kolędzie 22.01.10, 16:43
                                  W Krakowie 90% drzwi wejściowych w blokach jest białych. Wejściowe do domków są
                                  różne, najczęściej faktycznie drewniane.

                                  Na furtce też nikt u mnie nie pisze sad Tak niejasno się wyrażam?
                                  • gazeta_mi_placi Re: po kolędzie 22.01.10, 19:12
                                    "W Krakowie 90% drzwi wejściowych w blokach jest białych."

                                    A to ciekawe- w jednym bloku gdzie wynajmowałam mieszkanie 100% było żółtych.W obecnym 100% jest ciemnobrązowych (drewnianych) wink
                                • madziaq Re: po kolędzie 22.01.10, 16:56
                                  No więc ja mam białe drzwi wejściowe smile Ale ja nie pisze wcale, bośmy
                                  niereligijni. Inni posiadacze białych drzwi z tego samego osiedla też nie piszą,
                                  bo chyba musieliby kolorową kredę w kościele poświęcić wink
            • zoselin1987 Re: po kolędzie 22.01.10, 12:52
              misself napisała:

              > Ja chciałam raczej zapytać "tylko z jednym ministrantem"?
              >
              > A myślałam, że wszędzie kolęda tak samo wygląda...

              Też tak myślałam wink okazuje się,że nie.
            • emily_valentine Re: po kolędzie 22.01.10, 13:00
              U nas w Warszawie też się samemu pisze K+M+B 2010 (nie CMB) po
              przyniesieniu kredy z mszy 6 stycznia czyli święta 3 Króli.
              Nigdy nie widziałm też drzwi uchylonych. Jeszcze by mi sąsiedzi
              zaglądali albo ktoś by wszedł.
              Trzeba mieć własny zestaw kolędowy czyli krzyż, 2 lichtarze ze
              świecami, biblię, wodę święconą i kropidło i wszystko na białym
              obrusie. Czasami ksiądz nie używa przygotowanej wody święconej tylko
              swoją własną, ale to się rzadko zdarza.
              • misself Re: po kolędzie 22.01.10, 13:06
                Właśnie tego zestawu kolędowego nie mamy.
                Białych świec brak. Wody święconej brak. Krzyż wisi na ścianie. Białego obrusa
                nie mamy (może sobie w prezencie ślubnym zażyczę?). Kropidło - nawet nie wiem,
                skąd je wziąć. A Biblię mamy w dwóch wersjach: albo okrojoną od Świadków Jehowy
                (nie mam pojęcia, skąd ją mam, ale mam), albo po angielsku big_grin

                Więc odpada...
                BTW jestem ciekawa, jak wygląda kolęda u par po ślubie mieszanym. Któraś już
                jest po?
                • emily_valentine Re: po kolędzie 22.01.10, 13:27
                  Miss, wszystko do nabycia w sklepie z dewocjonaliami.
                  Pamiętam, jak zamieszkaliśmy razem, ile ja się naszukałam tego
                  zestawu kolędowego.
                  Maarzy mi się taki ze srebra zdobiony kamieniami. Ostatecznie może
                  być Svarowski wink
                  • misself Re: po kolędzie 22.01.10, 14:34
                    <dopisuje zestaw kolędowy do listy prezentów ślubnych>
                    Sądzę, że chętnie nas ktoś z rodziny Mężczyzny obdaruje czymś takim tongue_out Przed
                    ślubem nie zamierzam tego kupować, bo po co? I tak kolędy nie wpuszczamy. A po -
                    będzie argument.
              • angazetka Re: po kolędzie 22.01.10, 20:46
                > U nas w Warszawie też się samemu pisze K+M+B 2010 (nie CMB) po
                > przyniesieniu kredy z mszy 6 stycznia czyli święta 3 Króli.

                W Białymstoku też. Własnie się dowiaduję, że gdzie indziej jest
                inaczej wink
                • emily_valentine Re: po kolędzie 22.01.10, 23:25
                  angazetka napisała:


                  > W Białymstoku też. Własnie się dowiaduję, że gdzie indziej jest
                  > inaczej wink


                  Zakłądając ten watek, nie spodziewałam się, ze dyskusją skręci na
                  tematy poboczne związane z kolędą. Ale cieszę się, że tak się stało,
                  bo też się dowiedziałam przy okazji kilku regionalnych ciekawostek.
                  smile
                  • k.l2 Re: po kolędzie 22.01.10, 23:34
                    A spotkalyscie z forma J+J+M ? Bo dowiedzialam sie kiedys na religii,ze
                    i tak mozna...
            • madziaq Re: po kolędzie 22.01.10, 16:39
              To chyba od dzielnicy Warszawy zależy smile Bo u moich rodziców KMB pisze się
              samemu w dzień Trzech Króli, ksiądz chodzi sam (w ogóle bez ministrantów) a
              kropidło i wodę powinno sie mieć swoją, ale jak nie ma to ksiądz ma jakieś takie
              ustrojstwo, w którym woda jest w środku i tym kropi. jak widać nawet na kolędę
              postep techniczny zawitał smile A i jeszcze żeby ksiądz przyszedł, to na drzwiach
              przykleja sie kartkę "oczekujemy księdza". W sumie nie wiem, czemu samo KMB nie
              wystarczy, ale taki zwyczaj.
          • najta Re: po kolędzie 22.01.10, 12:51
            O rany! Co kraj to obyczaj!

            U mnie w Krakowie ksiądz chodzi z ministrantami. Ministranci przychodzą pierwsi,
            pukają i pytają się, czy przyjmę księdza. Potem nadchodzi ksiądz, który w tym
            czasie był jeszcze w mieszkaniu u sąsiada. Modlitwa z księdzem i ministrantami,
            potem chłopcy idą dalej, zapytać się, czy sąsiad przyjmie księdza.
          • emily_valentine Re: po kolędzie 22.01.10, 12:51
            Tak, ksiądz chodzi z ministrantem, a nawet kilkoma. Ministranci
            najpierw pukają do drzwi i pytają czy przyjmiemy księdza po
            kolędzie, a dopiero potem przychodzi ksiądz. Pewnie w tym czasie
            jest u kogoś innego. Jak już jest ksiądz to wchodzi razem z
            ministrantami i modlą się z nami, coś się wrzuca do puszki i potem
            ministranci wychodzą i czekają na klatce, aż ksiądz skończy kolędę.
            Wczoraj było trochę inaczej, bo jak do nas zapukali to od razu był
            ksiądz i jeden ministrant. Weszli razem, pomodlilismy się i
            ministrant chciał już wyjść, ale mąż zaprosił żeby usiedli. No więc
            po raz pierwszy był u nas ministrant podczas całej kolędy.

        • martina.15 Re: po kolędzie 22.01.10, 12:47
          my musiy wyrazic prosbe do parafii(mieszkamy w akademiku). mamy obok dwie,
          obydwie z duszpasterstwem akademickim. chcielismy miec kolede ale jednak sil nam
          brak na ryzyko przyjecia ksiedza proboszcza... juz niedlugo i bedziemy to robic
          z czystym sumieniem tongue_out
    • budyniowa123 u nas krótko... 22.01.10, 12:55
      bo zapukał ministrant i mąż powiedział, że nie przyjmujemy.
      u rodziców: na pewno dłużej, bo ksiądz znajomysmile

      U mnie w mieście rodzinnym też chodzi najpierw ministrant i pyta. I kropidło i
      wodę trzeba mieć swoją

      W Łodzi nie wiem jak, bo księdza nie przyjmuję, ale z tego co mąż mówił to u
      niego na klatce KMB zawsze jednym charakterem pisma napisane było, więc to chyba
      ksiądz pisze.
      • monikapers Re: u nas krótko... 22.01.10, 13:04
        mielismy pecha sad, to nasz nowy apartament wiec pierwszy raz w tej parafii,
        zawsze bylo ZUPELNIE inaczej a tu o...
        i ten brak obrazka......
        • tabakierka2 Re: u nas krótko... 22.01.10, 14:05
          byłam na dwóch kolędach - u rodziców (w zasadzie do tej parafii
          należę) i u siebie. U rodziców -porażka na całej linii; ksiądz a
          właściwie ojciec (bo to bernardyn) wszedł, odmówił modlitwę, dał
          obrazek, zabrał kopertę -całość max.3minutyuncertain żenująceindifferent u nas -
          ksiadz przyszedł, pogadał, zainteresował się...30minut.
        • anka.g1 Re: u nas krótko... 22.01.10, 14:06
          A nas ksiądz zaskoczył. Na drzwiach do bloku była karteczka, że kolęda jest dnia X tj. piatek. Planowaliśmy wyjście tego dnia i nieprzyjmowanie księdza. W czwartek po południu rozmawialismy akurat o tym gdzie wyjść, a tu dzwonek do drzwi i ksiądzwink Mój T. jak go zobaczył to stanął jak wryty i usiłował przekoć księdza, ze to nie dziś ma chodzić ;D Okazało się, ze na kartce był błąd, a my bardziej niż date zapamiętaliśmy ten piątek. Oczywiście nie bylismy w ogóle przygotowani, dobrze że na stancji się chociaż krzyżyk znalazł. Mieszkamy z inną parą więc powiedzieliśmy, że mieszkamy: dziewczyny w jednym pokoju, a chłopaki w drugim. Nie wiem w zasadzie dlaczego skłamalismy, teraz wydaje mi się to głupie ale wtedy spanikowalśmy. Ksiądz był młody, trochę zmieszany i zapytał tylko czy chłopcom nie przeszkadza jak dziewczynki przemykają w szlafroczkach do łazienki wink A i obrazek dał.
          • paskud_agg Re: u nas krótko... 22.01.10, 16:52
            Hehe, anka, ludzie chyba w ogóle głupieją przy kolędzie wink

            Ja pamiętam, że kiedyś były takie czasy (jeszcze z 10, 15 lat temu), że jak miał
            chodzić ksiądz, to jakaś masakra była. Szykowanie mieszkania i ładne wyglądanie
            na 5 min sztywnej wizyty. Któregoś razu za to wszystko się zmieniło, bo trafił
            się jakiś walnięty ksiądz, który obraził moich rodziców i potem się kolędy nie
            przyjmowało ładnych parę lat. To dopiero był cyrk big_grin Oczywiście nie można było
            jak ksiądz chodził otworzyć drzwi i po ludzku podziękować, tylko się cały dzień
            nie paliło światła i udawało się, że nas nie ma w domu. No paranoja big_grin Nie mam
            pojęcia po co myśmy to całą rodziną uskuteczniali, zupełnie jakby
            nieprzyjmowanie kolędy miało być wstydem na całą wieś (nie mieszkałam nawet na
            wsi) na cały rok. Masakra big_grin
            • misself Re: u nas krótko... 22.01.10, 17:18
              A to szykowanie to znam. Sąsiadki myją okna i krochmalą firanki przed kolędą smile
              Moja Mama tylko zamyka drzwi do niewysprzątanych pokoi wink
              • emily_valentine Re: u nas krótko... 22.01.10, 18:09
                Ja też wczoraj odkurzyłam całe mieszkanie big_grin
                • misself Re: u nas krótko... 22.01.10, 18:49
                  emily_valentine napisała:

                  > Ja też wczoraj odkurzyłam całe mieszkanie big_grin

                  Pod łóżkiem też? wink Wiadomo, że ksiądz to zawsze pod łóżko patrzy wink
                  • wilowka Re: u nas krótko... 22.01.10, 20:33
                    2 lata temu temu kolęda. Ja w domu, chłopak na basenie, 5 minut modlitwa,
                    zachwyty księdza nad koszatniczką. Nie wziął koperty,poszedł.

                    Rok temu ksiądz wchodzi pyta czy małżeństwem jesteśmy.

                    - Nie, ale bierzemy w czerwcu ślub.

                    Ksiądz: A pan tu mieszka?
                    Narzeczony: Ja tu khem khem... przejazdem jestem (a w przedpokoju ze 4 pary
                    męskich butów)
                    Ksiądz: ...No ale najważniejsze, ze ślub chcecie wziąć!

                    Koperty nie wziął.

                    W tym roku.

                    Ksiądz w drzwiach (okazało się, że to ten co nam udzielał ślubu. Noe znaliśmy go
                    wcześniej, ale jest przesympatyczny)

                    Mąż: Dobrze, że księdza widzę. I dawaj księdza na fotel łup. I włączył mu film
                    ze ślubu.
                    Ksiądz (o sobie): Skądś kojarzę tego gościa...

                    Koperty nie wziął.
                    • zia86 Re: u nas krótko... 22.01.10, 20:42
                      Słodko! smile
                  • emily_valentine Re: u nas krótko... 22.01.10, 23:23
                    Pod łóżkiem też, obowiązkowo! Chociaż ksiądz był tylko w przedpokoju
                    i salonie. Do sypialni nie zajrzał wink
                    • lapwing123 Re: u nas krótko... 22.01.10, 23:46
                      ja nie mieszkam w bloku, tylko na osiedlu domów jednorodzinnych. osiedla tak
                      jakby zamknięte. więc jak jest u sąsiada to sąsiad przyprowadza go do mnie pod
                      drzwi(oczywiście wcześniej owy sąsiad dzwoni do mnie i ustalamy- czy ja
                      przyjmuję czy też nie)i tak dalej.

                      z racji tego, że ja nie od zawsze byłam rzymksokatoliczką, to byłam
                      przyzwyczajona, że ksiądz przychodzi, posiedzi ok 2-3 h, porozmawia itd.

                      w tym roku wyglądało to tak: wchodzi ksiądz (trzeba mieć wszystko swoje),
                      modlitwa i mówi to ja będę leciał, bo już późno (eeee?)- max 2 min.
                      pytam:a może ksiądz poświęciłby nam mieszkanie, ponieważ wzięliśmy ślub w
                      sierpniu i nowe mieszkanie?
                      ksiądz: to już innym razem, przyjdźcie do kancelarii i zamówcie mszę w tej intencji

                      wychodząc zauważył, że ja już pokaźnych rozmiarów, zapytał czy w stanie
                      błogosławionym, odmówiliśmy modlitwę za dzieciątko jeszcze.

                      koperta leżała na obrusie, sam nie wziął. musiałam mu ją wręczyć. i później po
                      rozmowie z sąsiadką dowiedziałam się, że oni sami nigdy nie wezmą mimo, iż leży
                      koperta. trzeba im dać do ręki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka