Dodaj do ulubionych

wesele z pompą?

15.06.11, 19:55
Witam.
Czy może mi ktoś wytłumaczyc, co to znaczy dla Was wesele z pompą. Mój narzeczony i przyszła teściwa mówią, że chcą takiego wesela tylko nie wiem w czym to mialoby się przejawiac, bo:
- nie chcieli wesela na sali tylko we własnym zakresie;
- najlepiej jakbym miala skromną, prostą, gladką sukienkę ( np. bez ternu i dłuższego welonu które mi się marzą), najprostszy bukiet;
- z dużą ilością jedzenia i pewnie alkoholu;
- z wiejskim stołem, a w szczególnosci bimbrem;
- z zajeb... wieczorem kawalerskim;
- z super samochodzem (najlepiej retro);
- o godzinie 18:00;
- próba obejrzenia większej ilości sal też spełzła na niczym ( obejrzelismy jedną i na tym koniec bo "blisko, a wystrój jest bez znaczenia";
- do wesela jest jeszcze rok więc jeszcze jest czas, oglądac różne związane znim rzeczy i zierac pomysły (ale kawalerski jest omawiany z kolegami przy każdym spotkaniu).

Może coś jeszcze powinno pojawic się na liście, ale to chyba ważniejsze rzeczy wink

Czy wy też macie takie problemy? To jest jedyna taka chwila w życiu, poźniej poco mam oglądac weselne "inspiracje" i ta chwiala powinna byc dla nas.


Obserwuj wątek
    • maddalena81 Re: wesele z pompą? 15.06.11, 20:09
      > - nie chcieli wesela na sali tylko we własnym zakresie;
      nie zrozumialam o co chodzi....

      Nie ja takich problemow nie mialam.Porozmawialam z narzeczonym (ale nie z jego mama, moja mama i innymi chetnymi do ogranizacji) jak sobie to wyobrazamy - zdania byly zgodne. Gdybysmy sie w tym temacie roznili, szukalibysmy kompromisu.
      Tak, to Wasz dzien i masz prawo decydowac jak ma on wygladac. Powinnas powaznie pogadac z narzeczonym.
      • martusia67 Re: wesele z pompą? 15.06.11, 20:35
        Oboje nie znosimy wesel....ślubów i tej całej otoczki. Ponieważ szanujemy i uwielbiamy naszych przyjaciół, chodzimy do nich na takie uroczystości. W gronie przyjaciół jesteśmy wstanie to znieść smile Sami nigdy byśmy się nie zdecydowali na tego typu imprezę. Gdybyśmy mogli wzięlibyśmy ślub w obecności świadków, i rozeszli się do domów...Aby nie zranić naszych rodziców, ograniczyliśmy się do minimum. Będzie ślub cywilny na który zaproszeni są nasi rodzice, siostra narzeczonego i przyjaciele i znajomi. Po ślubie idziemy na obiad -całe 10 osób smile organizujemy wszystko sami, płacimy za wszystko sami, nasi rodzice mają się pojawić i cieszyć naszym szczęściem smile Wiem, że mojemu ojcu jest trudno - jestem jedynaczką i nie taki ślub sobie wymarzył dla mnie....ale jest na tyle mądrym człowiekiem, że szanuje nasz wybór smile głowa do góry - pamiętajcie, że to jest WASZ dzień smile
      • tivee Re: wesele z pompą? 15.06.11, 21:03
        Niestety moj narzeczony ulega dosc wplywom mamy i kolegow. Jakis czas temu musialam mu wyperspadowc tekst kolegi ,,to sa tylko dwa dni wyciete z zycia, ktore szybko mina,, i chyba sie udalo rozumiem, ze mezczyni innaczej ,,mysla,, ale nutka romantyzmu nie zaszkodzi.
        Mam nadzieje, ze im blizej slubu tym bedzie lepiej. undefined
        • panda_zielona Re: wesele z pompą? 15.06.11, 21:36
          Im bliżej ślubu tym będzie gorzej, bo jak widzę dla Twojego N.ważniejszi są kumple i wieczór kawalerski, zdanie mamusi /no chyba,że finansuje cale weselicho/ i zastaw się a postaw się. A jak jeszcze po ślubie zamieszkasz u teściów, to w ogóle czarno widzę.
          • tivee Re: wesele z pompą? 15.06.11, 22:33
            Nie będzie tak źle bo przyszła teściowa nic nie narzuca, sama mówi, że zrobimy jak chcemy, tylko mówi jak ona sobie to wyobraża, ale z tej strony nie widzę problemu.
            Czasami tylko kumulują sie u mni te smutniejsze emocje. Ale sądzę, że małymi kroczkami dojdziemy wszyscy do wspólnego porozumienia smile i będzie ok tylko, że niektóre sprawy trzeba będzie narzeczonemu tłumaczyc powoli i spokojnie wink
            • malinowa666 Re: wesele z pompą? 15.06.11, 23:03
              uhmmm... moja też nie narzuca."zrobicie jak chcecie" a potem dyskretnie wciska wizytówki: "bo jak to tak bez dekoracji kościoła"....... nie daj sobie wejść na głowę. wchodzą nie tylko te rządzące. te w wchodzące w pełnej konspiracji też są groźnewink
              • tivee Re: wesele z pompą? 16.06.11, 16:19
                Teściowie sądzę, że będą najmniejszym problemem.
                A jeśli już to nie mnie będą marudzic. wink
    • an.i.ka Kochane teściowe 15.06.11, 21:35
      tivee napisała:
      Mój narzeczo
      > ny i przyszła teściwa mówią, że chcą takiego wesela tylko nie wiem w czym to mi
      > aloby się przejawiac,

      Gdyby brać pod uwagę co chciała moja przyszła teściowa przed ślubem, to nie byłabym teraz żoną M.
      A gdyby wziąć pod uwagę jej preferencje dotyczące wesela, urządzonoby imponującą uroczystość żałobną z prawdziwymi płaczkami z teściową na czele.

      > Czy wy też macie takie problemy?

      Wesele się odbyło wg pomysłu mojego i męża. Teściowie dostali zaproszenie w odpowiednim czasie, tak jak inni goście.

      Uroczystość żałobna odbyła się rano na osobności, w naszym mieszkaniu, przy niewielkiej liczbie świadków smile Skończyła się po zażyciu kropli ziołowych uspakajających.
    • ferworia Re: wesele z pompą? 16.06.11, 17:41
      Może poczytaj o maminsynkach? Generalnie to wszystko można jakoś znieść, ale jeśli już na starcie dla Twojego N. ważne jest zdanie wszystkich prócz Ciebie, to wygląda to niezbyt dobrze. Musisz to z nim obgadać, bo inaczej będziesz się strasznie męczyć.
    • deszcz.ryb Re: wesele z pompą? 16.06.11, 18:14
      A kto płaci? Jak teściowie płacą za wszystko to musisz się podporządkować. Jak się dokładasz - to musicie dojść do rozsądnego kompromisu. Jak płacicie tylko wy [znaczy: młodzi], to wy decydujecie.
      • tivee Re: wesele z pompą? 16.06.11, 21:08
        Płaci narzeczony (troszkę dołożą mu rodzice) i moi rodzice. Ja niedługo kończę studia, a to co udało mi się zebrac przez czas ich trwania wystarczy mi żeby się ubrac, ale mam jeszcze rok.
        Tu chyba bardziej chodzi o różnice pokolen, czyli "Za moich czasów to ...". smile
        • deszcz.ryb Re: wesele z pompą? 16.06.11, 22:06
          No to trudno, musicie razem wypracować jakiś rozsądny kompromis. A jeżeli mogę ci jeszcze poradzić - o ile przygotowania nie są jeszcze bardzo zaawansowane, to nie pakuj się w to. wink Jestem w dość podobnej sytuacji - u mnie też kilka stron ma prawo do decydowania, bo się dokłada - i jakbym mogła cofnąć czas, to 2 raz bym się na coś takiego nie zgodziła, tylko zrobiła to wesele nawet i za 3 lata, ale za swoje pieniądze. Bo każdy ma coś do powiedzenia w każdej sprawie i okazuje się, że trzeba negocjować, negocjować i jeszcze raz negocjować. A i tak zawsze się okazuje, że komuś coś nie pasuje. Cóż, człowiek mądry po fakcie wink
          • tivee Re: wesele z pompą? 17.06.11, 18:33
            "nie pakuj się w to" - z tej rady napewno nie skorzystam.
            Nie miałyście nigdy takich dni kiedy coś widziałyście w ciemnych barwach lub gdy wyolbrzymiałyście problemy. Na forum piszemy o różnych rzeczach ale nie wszystko jest łatwo wytłumaczyc słowem pisanym.
            Zresztą niektóre z tych rzeczy z listych to "raz powiedziane zapomniane".
            Wogóle to wszyscy się cieszymy na ten ślub tylko, że mnie chyba najbardziej udzieliła się ta atmosfera. wink
            Ale to jest prawdą, że najlepiej ustalac rzeczy odnośnie tego tematu w parze.
        • klawiatura_zablokowana Re: wesele z pompą? 17.06.11, 00:01
          Nieważne kto płaci, teściowa ma guzik do powiedzenia w kwestii twojej sukni ślubnej. Z nieoficjalnych źródeł wiem, że mojej podobały się koronkowe gorsety, wielkie spódnice z tiulu z wyciętym z przodu "okienkiem" i na deser ażurowe kozaczki. Dobrze, że nigdy nie wyraziła tej opinii przy mnie, bo nasze stosunki nie byłyby tak udane jak są tongue_out

          Na poważnie - wydaje mi się, po tym co piszesz, że o kształcie twojego wesela i ślubu decydują narzeczony z teściową, tak? Czy pan młody ma jakiś udział w tych decyzjach, czy tylko jego mama? Skoro twoje życzenia w ogóle nie są uwzględniane, to może niech on weźmie ten ślub z mamą? suspicious

          A co do tytułu wątku... mnie się wydawało, że ślub i wesele z tzw. pompą to tren 10 metrowy niesiony przez oddział dziewczynek w białych sukniach z wianeczkami na głowie, diadem, rękawiczki z satyny, kwiaty we włosach, impreza na 300 osób w wystawnej sali z draperiami i marmurami, orkiestra co najmniej 8 osobowa, bryczka z białymi końmi, kościół katedralny najmarniej, dwóch kamerzystów, trzech fotografów, latające motyle, gołębie, mimowie na szczudłach sypiący płatki róż, fontanny czekoladowe, pokazy barmańskie i czaple rżnięte w lodzie, z których dziobów spływa szampan.

          Nijak mi się to nie kojarzy z salą bez cateringu i skromną kiecką. Strach pomyśleć, co jest dla twojej teściowej weselem bez pompy... wink
          • bukfa Re: wesele z pompą? 17.06.11, 03:54
            > czaple rżnięte w lodzie, z których
            > dziobów spływa szampan.

            BUahahaha, konam ze smiechu smile)))))))
            • klawiatura_zablokowana Re: wesele z pompą? 17.06.11, 12:40
              Ty się nie śmiej, to jest teraz trędi podobno...
              www.weselezklasa.pl/rzezby-w-lodzie,ogloszenie,726,ogloszenia-weselne.html
              www.bar-event.pl/wesela/atrakcje-z-loduitd.
              • bukfa Re: wesele z pompą? 17.06.11, 19:05
                Wow. A najlepsze to ze stronka sie nazywa "wesele z klasa". Konam.
          • tivee Re: wesele z pompą? 17.06.11, 18:35
            Wydaje mi się, że sami dokładnie sami nie wiedza. wink
        • an.i.ka Re: wesele z pompą? 17.06.11, 14:56
          tivee napisała:

          > Płaci narzeczony (troszkę dołożą mu rodzice) i moi rodzice.

          Nie chcę nikogo urazić, ale to już nie te czasy, kiedy rodzice organizowali ślub i wesele. Takie rzeczy powinno się w załatwiać samemu.

          Czy nie lepiej zrezygnować z tego "troszkę" od rodziców i mieć święty spokój i wszystko tak jak WY chcecie?

          Też brałam ślub będąc na studiach i to dziennych.
          Pieniądze na wesele zarobiliśmy sami więc wiem, że można.
          • tivee Re: wesele z pompą? 17.06.11, 18:40
            Dlatego bierzemy slub za rok a nie teraz gdy kończę szkołę. Chciałabym najwięcej jak tylko będę mogła wnieśc wkladu własnego, a narzeczony płaci praktycznie sam za swoją "częśc".
            • an.i.ka Re: wesele z pompą? 17.06.11, 20:25
              To w końcu jak będzie? Podałaś dwie wersje:
              1. płaci narzeczony, jego rodzice i twoi rodzice,
              2. płacisz ty i narzeczony.
              Mogłabyś wyjaśnić?

              Dlaczego konsultujesz przebieg wesela z teściową?
              • tivee Re: wesele z pompą? 17.06.11, 21:59
                Tak jak napisałam płaci narzeczony (z małym dodatkiem rodziców) i moi rodzice, a ja chciałabym przez ten rok uzbierac żeby odciążyc chociaż trochę moich rodziców.

                A z rodzicami narzeczonego nic nie konsultuję tylko normalnie rozmawiam tak jak np. po targach ślubnych rozmawiałyśmy o tym co tam było i co mnie się podobało. Nie będę z tego robic tajemnic.

                Myślalam, że to ja wyolbrzymiam problemy, ale widzę, że niektóre forumowiczki wyolbrzymiają moje wyolbrzymienia wink
                Nie jest tak źle jak to może zostało opisane. W życiu nie zawsze jest wszystko białe lub czarne.
                • deszcz.ryb Re: wesele z pompą? 18.06.11, 02:32
                  >"nie pakuj się w to" - z tej rady napewno nie skorzystam.

                  Cóż, ja ci wyjaśniłam, jak to wygląda z mojego punktu widzenia. Na pewno wynikną niesnaski, bo ktoś będzie chciał urządzić TWOJE wesele inaczej. I - co gorsza - będzie miał do tego prawo, bo wykłada żywą gotówkę. Teraz może wydaje ci się, że to sielanka i wszyscy na pewno się zgodzą co do całokształtu wesela, ale - z doświadczenia - radzę ci, żebyś się w to nie ładowała [bo na pewno się nie pogodzą; a lepiej, żeby o to wesele kłóciło się jak najmniej stron. Ty łatwo dojdziesz do porozumienia z narzeczonym. Ale co zrobisz, jeżeli się okaże, że ty chcesz A, narzeczony B, rodzice C, a teściowie D? Jak ich wszystkich pogodzisz?].

                  To taka rada starszej i bardziej doświadczonej koleżanki wink Mnie też się wydawało, że skoro wszyscy jesteśmy kulturalnymi i wykształconymi ludźmi, to znajdziemy wspólny język i wszystko samo się rozwiąże. No, niestety wink nie - każdy chce czegoś innego i sztuka polega na tym, żeby to wszystko teraz pogodzić.
                  • an.i.ka Re: wesele z pompą? 18.06.11, 07:52
                    deszcz.ryb napisała:

                    > To taka rada starszej i bardziej doświadczonej koleżanki wink Mnie też się wydawa
                    > ło, że skoro wszyscy jesteśmy kulturalnymi i wykształconymi ludźmi, to znajdzie
                    > my wspólny język i wszystko samo się rozwiąże. No, niestety wink nie - każdy chce
                    > czegoś innego i sztuka polega na tym, żeby to wszystko teraz pogodzić.

                    Mogę się pod tym podpisać. smile

                    Dobrze Ci forumki radzą. Niektóre już doświadczone, wiedzą jak to jest. smile Przygotowanie wesela to duży stres, a rodzice lubią wywierać presję na swoje dzieci ("jak to bez LOKÓW na wesele?", "do cywilnego się taka suknia nie nadaje", "wino na weselu?", "jak to? cioci Zosi nie zaprosisz?", "po co zapraszać tylu przyjaciół?", "powinnaś mieć orkiestrę, a nie DJ" itd.)
                    Wiem co mówię! Nasi rodzice się nie dokładali, a każdy miał coś do powiedzenia. Jedynie świadomość, że sami za to płacimy powstrzymywała ich od upierania się przy swoim zdaniu. Poczytaj starsze wątki i zobacz, co się dzieje, gdy w organizację włącza się rodzinę.

                    Dobra rada: zrezygnujcie z pieniędzy od rodziców, tym bardziej, że jest to niewielka kwota. Z czystym sumieniem będziecie mogli urządzić wesele swoich marzeń.
                    • ferworia Re: wesele z pompą? 18.06.11, 10:32
                      Zgadzam się z Wami dziewczyny. Taka sytuacja zawsze rodzi konflikty i okazuje się, że każdy pretekst do kłótni jest dobry.

                      Jeżeli teściowie chcą się dołożyć, to może "wyznaczcie" im zadanie zgodnie z ich budżetem, niech zajmą się np tym wiejskim stołem, jeśli go chcecie albo słodyczami.
                  • tivee Re: wesele z pompą? 18.06.11, 14:38
                    Gdyby się człowiek przejmował tak wszystkim to mało kto by brał ślub. A to, że komuś innemu podoba się co innego to nie znaczy, że tak ma byc. To nam się ma podobac.

                    A pomysły innych ludzi nie trzeba zaraz traktowac jak próbę narzucania czegoś. Może i mają inne wyobrażenie o pewnych rzeczach (różnica pokoleń) ale wiem, że chcą dla nas jak najlepiej i nie będą upierac się przy swoim.

                    A ogólnie to zagubił się ten wątek o który mi chodziło czyli to wesele z pompą.
                    Wg mnie to jest takie wesele z którego wszyscy sa zadowoleni: młodzi, rodzice i goście i które będą mile wspominali.

                    A Wy jakie wesela najlepiej wspominacie? Co z ich przebiegu utkiło Wam mile w pamięci?
                    • deszcz.ryb Re: wesele z pompą? 18.06.11, 14:57
                      >To nam się ma p
                      > odobac.
                      >
                      > A pomysły innych ludzi nie trzeba zaraz traktowac jak próbę narzucania czegoś.

                      Nie rozumiesz istoty sprawy. Skoro inni płacą, to MAJĄ PRAWO od ciebie wymagać, żebyś zrobiła tak, jak IM będzie pasowało.

                      > Może i mają inne wyobrażenie o pewnych rzeczach (różnica pokoleń) ale wiem, że
                      > chcą dla nas jak najlepiej i nie będą upierac się przy swoim.

                      Ach, ten młodzieńczy idealizm. tongue_out No ale rób to wesele, sama zobaczysz smile Człowiek najlepiej uczy się przez doświadczenie.
                      • angazetka Re: wesele z pompą? 18.06.11, 16:50
                        > Nie rozumiesz istoty sprawy. Skoro inni płacą, to MAJĄ PRAWO od ciebie wymagać,
                        > żebyś zrobiła tak, jak IM będzie pasowało

                        Jeśli potraktować płacenie za wesele jako prezent, to NIE MAJĄ takiego prawa. Dajesz prezent i należy on do obdarowanego, tracisz nad nim kontrolę.
                        • deszcz.ryb Re: wesele z pompą? 18.06.11, 19:20
                          No owszem, jednak - jak pokazuje praktyka i wiele przykładów z tego forum - pieniądze na wesele od rodziców nie są traktowane przez ofiarodawców jako prezent. Bardziej jako inwestycja, typu "dołożę ci się 20 000 do wesela, ale za to zaprosisz X, Y, Z i ich rodziny, ślub odbędzie się w knajpie A, a do ślubu pojedziesz tym i tym". I to niekoniecznie musi być "rozkaz" ["zrób jak mówię albo pieniędzy nie będzie"], ale presja - i już to generuje nerwową sytuację. A wypada się dostosować przynajmniej do części sugestii - wyznaję zasadę "kto płaci, ten decyduje".
                          • skorek Re: wesele z pompą? 18.06.11, 19:47

                            jeżeli idziesz ze swoim dzieckiem na lody, to kupujesz mu taki smak, jaki on lubi czy ty płacisz, więc ty decydujesz i kupujesz to, co ty chcesz ?


                            wiesz co, spotkałam się z sytuacjami, że rodzice partycypowali w kosztach wesela, ale wszyscy uważali, że to święto MŁODYCH i ten dzień ma być dla nich najważniejszy, nie dla rodzicow.
                            zasada "ja płacę, ja wymagam" nie powinna miec tutaj zastosowania. I obawiam sie, ze tesciowa to taki typ człowieka, który bedzie sie wtrącał do wszystkiego, nawet po ślubie.


                            • deszcz.ryb Re: wesele z pompą? 18.06.11, 20:39
                              Ten przykład jest bez sensu. wink Lody kosztują grosze no i nie obchodzi mnie, jakie smaki te moje [hipotetyczne] dzieci lubią, ja tych lodów nie będę jadła, tylko one. Tymczasem wesele to spory wydatek i skoro wydaje się tyle pieniędzy, to trzeba je zrobić PORZĄDNIE. Szkopuł w tym, że to "porządne wesele" dla każdego znaczy co innego. Przykład: ja chciałabym wziąć ślub w krótkiej sukience tymczasem moja mama przekonuje mnie usilnie, że krótka sukienka to lekceważenie gości, że każdy przyjedzie na wesele, żeby sie pogapić na mnie, że muszę zrobić show wink i że to jedyny dzień w życiu kiedy będę mogła mieć długą białą sukienkę. Nie zgadzam się z tymi poglądami, ale raczej jej ustąpię - bo to dla mnie nie jest AŻ TAK ważne [a ktoś musi ustąpić]. To tylko moja matka, ale okazuje się, że każdy ma swoje wymagania sprzeczne z moimi, na przykład: narzeczony chce zrobić fotoksiążkę, teść chciałby kamerzystę na weselu, mój ojciec chciałby dorzucić do listy gości ze 30 osób ze swojej rodziny żeby się pokazać, że go stać na wesele, a teściowa chce ozdobiony kościół. I ja te prośby muszę choćby wziąć pod uwagę przy planowaniu tego wesela. Dlatego, że wszyscy się na nie składamy i to wesele MUSI się podobać nam wszystkim. Tego wymaga ode mnie dobre wychowanie no i wdzięczność - gdyby nie rodzice i teściowie, pewnie szybko bym sobie tego wesela nie zrobiła [co może nie byłoby takie złe wink ].

                              > zasada "ja płacę, ja wymagam" nie powinna miec tutaj zastosowania.

                              Nie powinna, ale ma. Poczytaj sobie te wszystkie rozpaczliwe wątki pt. "teściowie/rodzice wtrącają mi się do wesela".

                              >I obawiam si
                              > e, ze tesciowa to taki typ człowieka, który bedzie sie wtrącał do wszystkiego,
                              > nawet po ślubie.

                              W wypadku autorki wątku to nie tylko teściowa; będą aż 4 strony: młoda, młody, rodzice i teściowie [6 osób a każda ma co innego do powiedzenia. Jak ich pogodzić? smile ]
                              • skorek Re: wesele z pompą? 18.06.11, 21:35
                                sukienki bym nie odpuścila tongue_out

                                moi rodzice też w sporej części finansowali moją (młodej) część wesela. Przyznam, że z własnego lenistwa (bo ja w ogóle wesela nie chciałam, ale że mężowi przyszłemu zależało, to się zgodziłam) pozwoliłam mamie wybrac lokal, bo nie chciało mi się latać i załatwiać, ale spytała nas, czy może być, menu ustalaliśmy wspólnie - rodzinnie, bo gdybysmy zrobili to sami (ja i narzeczony), to, biorąc po uwagę nasz wysublimowany gust kulinarny, goście raczej nie mieliby co jeść wink

                                O reszcie, to już decydowaliśmy sami. Sukienkę mialam wymarzoną, nie pozwolilabym nikomu wymienić na inną.

                                • deszcz.ryb Re: wesele z pompą? 18.06.11, 21:55
                                  No a właśnie mnie sukienka raczej wisi, nie podobają mi się typowe sukienki ślubne i nie widzę siebie w takiej. I nie przekonuje mnie argumentacja, że mam się wystroić, bo to jedyny mój dzień. tongue_out Wolałabym pójść w krótkiej, bo się boję, że w długiej fiknę kozła przed ołtarzem [nigdy nie chodziłam w długich sukienkach i w ogóle nie jestem do nich przyzwyczajona]. Ale aż tak mnie to nie obchodzi, razem z matką coś wybierzemy i będzie ok.
                                  • dorotek83 Re: wesele z pompą? 20.06.11, 13:33
                                    deszcz.ryb napisała:

                                    > No a właśnie mnie sukienka raczej wisi, nie podobają mi się typowe sukienki ślu
                                    > bne i nie widzę siebie w takiej. I nie przekonuje mnie argumentacja, że mam się
                                    > wystroić, bo to jedyny mój dzień. tongue_out Wolałabym pójść w krótkiej, bo się boję,
                                    > że w długiej fiknę kozła przed ołtarzem [nigdy nie chodziłam w długich sukienka
                                    > ch i w ogóle nie jestem do nich przyzwyczajona]. Ale aż tak mnie to nie obchodz
                                    > i, razem z matką coś wybierzemy i będzie ok.

                                    Rozważ jednak sprawa krótkiej sukienki, choćby ze względów praktycznych.
                                    Jeśli boisz się, że fikniesz kozła, to lepiej sobie oszczędź stresu.
                                    Można spotkać naprawdę śliczne krótkie sukienki.
                                    Ja miałam krótką sukienkę (do tego niebieską) i bardzo ją sobie chwalę, bo czułam się w niej rewelacyjnie. Nie bałam się, że o coś zahaczę, potknę się o coś.
                                    Też nie byłam przyzwyczajona do chodzenia w długich i źle się w nich czułam.
                                    Po prostu wybierz taką, w jakiej się będziesz dobrze czuła. To Ty spędzisz w niej cały dzień, nie Twoja mama
                                    • deszcz.ryb Re: wesele z pompą? 20.06.11, 23:00
                                      Spoko, spoko. wink Poszłyśmy na [zgniły tongue_out ] kompromis - długa sukienka będzie tylko na ślub, pokażę się gościom, zabłysnę jak [spadająca] gwiazda a na wesele przebiorę się w krótką. Inaczej by nie przeszło smile
                      • humanistka_recydywistka Re: wesele z pompą? 19.06.11, 16:30
                        W naszym przypadku wesele finansują rodzice. Stwierdzili, że jest to dla nich ważne.
                        Nie mniej jednak, nie znaczy to, że skoro oni finansują, to i oni decydują, jak to wesele ma wyglądać. Myślę, że to naprawdę ważna kwestia.

                        Pamiętaj, że planując ślub, podejmujecie już pierwsze decyzje odnośnie swojej przyszłej rodziny, którą zakładacie. Jeśli nie chcesz, żeby teściowie/rodzice mówili Ci potem, jakie masz imię dla dziecka wybrać lub kogo zaprosić na "wchodziny" do waszego domu, radzę uważać na to, co się teraz dzieje.
                        • niebieska.oktawia Re: wesele z pompą? 19.06.11, 17:22
                          smieszni sa ludzie, decydujacy sie na wesele nie mogac go sobie od poczatku do konca zasponsorowac a jeszcze śmieszniejsi, sa ci, którzy juz w poczatkowych etapach przygotowan nie potrafia postawic na swoim. gdzie ta doroslosc? i co z tego, ze placi narzeczony. lubisz byc utrzymanka. najpierw rodzice teraz on?
                          • klawiatura_zablokowana Re: wesele z pompą? 20.06.11, 10:29
                            To ja ci coś powiem. Mieliśmy z narzeczonym mało pieniędzy i dlatego nie chcieliśmy tradycyjnego wesela, na które na pewno nie byłoby nas stać. Rodzice nie mogli tego jednak przeboleć i w końcu zaproponowali nam, że jeśli zrobimy takie tradycyjne, to oni za nie zapłacą. Trochę było dyskusji nad plusami i minusami tradycyjnych wesel, w końcu daliśmy się przekonać i było super.

                            Nie wydaje mi się, że czyni to z nas ludzi żałosnych, żerujących na rodzicach.

                            Podobnie było np. z sukienką - ja chciałam wypożyczyć, bo kwestia posiadania na własność jednorazowej sukni ślubnej mi kompletnie zwisała. Moja mama zareagowała na to tak: to ja ci kupię tę suknię, tylko nie wypożyczaj. Mój teść oznajmił natomiast, że on sam brał ślub w najtańszym garniturze podczas stanu wojennego i teraz nie dopuści, żeby jego syn szedł do ślubu w czymkolwiek innym niż nowy, markowy garnitur. I kupił mu taki, jakiego my sami byśmy na pewno nie kupili, bo byłoby nam szkoda kasy.

                            Tak wiem, wg niektórych osób powinniśmy się zapierać przed tym wszystkim rękami i nogami. Chodzi mi o to, że naprawdę mieliśmy wizję taniego ślubu i wesela, ale skoro rodzice wyciągnęli rękę z pomocą, to skorzystaliśmy. Także po to, żeby nie prowokować konfliktu (teść by nie przeżył garniaka z przeceny, a moja mama wypożyczonej kiecki).

                            Mimo to, chociaż płacili za wiele rzeczy, nie narzucali od A do Z swojego zdania. Raczej udzielali rad, z których mogliśmy skorzystać albo nie. Część ich uwag uznaliśmy za słuszne i skorygowaliśmy swoje plany. Np. menu oddałam niemal całkowicie w ręce matek. Wybór samochodu zostawiłam tacie, bo to jego znajomy nas wiózł do ślubu. Mnie było wszystko jedno, jaka marka, jaki kolor. Nie uważam, że wesele jest polem bitwy, na którym trzeba zawsze i wszędzie postawić na swoim. Czasem rodzice mają rację i ustąpienie im nie jest żadną hańbą. Ja jestem za kooperacją między młodymi a rodzicami, a nie demonstrowaniem "jestem już niezależna/y i pokażę wam, że wszystko będzie po mojemu".
                            • tivee Re: wesele z pompą? 20.06.11, 11:47
                              Zgadzam się z twoim zadaniem.
                              Sądzę, że rodzice czują się w pewnym sensie w obowiązku pomagac swoim dzieciom bez względu na wiek.

                              Mój tata poiedział kiedyś, że póki żyją rodzice to jest się cały czas dzieckiem bez względu na to czy mamy 10,20, czy 50 lat.

                              Wydaje mi się, że smutno by im było gdybym zrezygnowała z niektórych rzeczy bo nie byłoby mnie na nie stac. Przecież oni znają mnie najlepiej i wiedzą, że nikogo nie będę naciągac na jakieś zbędne koszta lub coś co nie jest warte swojej ceny. Znają mój gust i wiedzą, że lbię rzeczy skoromne ale z nutką charakteru. Z teściami też naszczęście zgadzamy się pod tym względem. Rodzice też sami się zaoferowali z pomoca, przecież gdybym wiedziala, że nie są wstanie mi pomóc to nie zmuszałabym ich do tego.
                              A żałosnym byłoby dla mnie wyciąganie kasy na suknie po 4000 tyś. czy bukiety po 500zł.

                              A gdybym miała czekac, aż mnie w zupełności samą będzie stac na wesele to musiałaby poczekac kilka lat, a ceny z każdym rokiem rosną i tak zawsze by nas brakowało.
                              • klawiatura_zablokowana Re: wesele z pompą? 20.06.11, 14:15
                                Ja nawet znam parę rodziców, której był zwyczajnie przykro, że ich córka odmówiła wzięcia jakiejkolwiek pomocy. Skrobali z narzeczonym na jak najtańsze wesele, ale zawzięli się, że żadnej pomocy nie wezmą. Mama tej dziewczyny opowiadała potem mojej, że chciała córce na nowe życie chociaż tę kieckę kupić taką, jaką by sobie wymarzyła. A zamiast tego wiedziała, że córka kupi najtańszą, żeby oszczędzić. Jasne, to był wybór jej dorosłego dziecka, który trzeba uszanować itd. Chcę jednak pokazać, że nie każda panna młoda jest żarłoczną harpią, co chce wydoić rodziców na jak najdroższe gadżety.
                                • ewul100 Re: wesele z pompą? 20.06.11, 14:31
                                  Ja tez się zgadzam. Nas stać na ślub i wesele takie jakie chcemy, bo odkładaliśmy sobie z pensji.. Ustaliliśmy więc, że finansujemy sobie sami, na co moja mama prawie się popłakała. Powiedziała, że oni mają odłożone na wesela moje i mojej siostry i nawet mowy nie ma, żeby nie zapłacili za wesele, bo to ich obrazi. Zgodziliśmy się więc na sfinansowanie przez nich samego wesela, za resztę płacimy sami.
                                  I wiecie co? Nawet jeden raz moi rodzice nie wtrącili się do naszej wizji. To, że finansują to nie znaczy od razu, że rodzice sobie robią wesele pod siebie. Jedyne w czym pomaga mi mama to wybór sukni ślubej, o co sama ją poprosiłam i jest to jedynie doradzanie a nie narzucanie swojego zdania.
                                  A widząc, że "wydawanie córki za mąż" czyli finansowanie wesela nie rozumiem, dlaczego uparcie miałabym stawiać na swoim. Zachowanie "bo my chcemy sami" jest równie dziecinne jak wyłudzanie kasy od rodziców
                                  • ewul100 Re: wesele z pompą? 20.06.11, 14:33
                                    A widząc, że "wydawanie córki za mąż" czyli finansowanie wesela sprawia im przyjemność nie rozumiem
                                  • dorotek83 Re: wesele z pompą? 20.06.11, 14:58
                                    Naszym nawet nie przyszło do głowy, że nie weźmiemy kasy od nich.
                                    Po prostu mieli przeznaczoną pewną pulę pieniędzy i nam ją dali.
                                    Gdybyśmy się unieśli honorem, byłoby im przykro.
                                    Nie wtrącali się w organizację, tylko prosili, żeby o kilku rzeczach organizacyjnie pamiętać.
                                    Moim zależało aby jedzenia nie brakło, bo była impreza w bliskiej rodzinie, gdzie jedzenia było za mało po prostu i wstyd był. Chcieli czegoś takiego uniknąć
                                    Zaś mojego męża ojciec powiedział, że mamy tylko podać kiedy i gdzie ma się pojawić.
                                    Zaś na prośbę mojej teściowej zmienialiśmy datę ślubu smile, a w resztę spraw starała się nie wtrącać.
                                    Tak na marginesie, sądzę że unikali się wtrącania, bo bali się, że jak przegną, możemy się rozmyślić i ślubu nie będzie big_grin
                                    Więc starali się hamować, aby tylko ślub się odbył.
                          • tivee Re: wesele z pompą? 20.06.11, 11:19
                            Czy Ty mnie znasz, żeby mówic takie słowa!!!!!!
                            Czyli moja strona ma zaplacic za całe wesele a jego nie? Chociaż z mojej strony będzie tylko 30 osób a z jego 100.
                            Odkąd się poznaliśmy trzy lata temu nie chcialam, żeby mi cokolwiek kupował ( np. ciuchy czy cokolwiek innego) właśnie dlatego bo nie chciałam byc jak to powiedziałaś "utrzymanką", chociaż dla innych dziewczyn jest to normalne, że chłopak im coś czasami kupuje. Nawet nie chcę od niego drogich prezentów np. na urodziny, chociaż wiem, że dobrze zarabia i inne dziewczyny pewnie by z tego korzystały.
                            Od rodziców nigdy też kasy nie ciągnęłam i nie miałam głupich zachcianek typu kolejna para butów, wiedziałam, że musi mi wystarczyc to co od nich czasem dostałam to co sobie dorobiłam czy stypendium, które właśnie odkładałam na wesele.
                            Rodzice mnie nauczyli, że nie trzeba życ bogato i się z tym afiszowac by było miło i przyjemnie.

                            Dlatego jeśli jeszcze będziesz kiedyś chciala komuś pisac takie głupoty to się zastanów kilka razy.
                            • niebieska.oktawia Re: wesele z pompą? 20.06.11, 17:21
                              no juz juz juz <głaszcze> oddychaj. gleboko.
                              wnioskuje po tym co piszesz. on placi czesc (plus jego rodzice) a twoi, reszte. wychodzi na to, ze dorosla osoba jest wciaz czyjas utrzymanka. a to rodzicow a to narzeczonego. chcesz odlozyc przez rok, rozumiem, ze cos tam sobie dorabiasz i masz stypendium, ale i tak rodzice sa strona nadal utzymujaca, zatem: jesli cokolwiek odlozysz, to bedzie i tak z ich pieniedzy albo z pieniedzy, ktore schowasz do kieszeni, bo np narzeczony zrobil zakupy.
                              i to nie jest atak na ciebie, nie jestes nikim wyjatkowym, ale skoro poruszasz kwestie placenia przez rodzicow, to sie podlaczam i nadal twierdze, ze to wyjatkowa zenada budowac swoje gniazdko na cudzych pieniadzach. jesli na cos nas nie stac, czekamy az to co chcemy zrealizowac bedzie mozliwe, chociazby w 80 procentach. rozumiem pomoc przy kupowaniu mieszkania, ale spieniezyc oszczednosci rodzicow w jedna noc.. zastaw sie a postaw, dosc wiejska mentalnosc (nie chodzi o pochodzenie, ale o sposo myslenia). cepeliada.
                              • tivee Re: wesele z pompą? 20.06.11, 23:25
                                Czyli gdy wasze dzieci będą chciały wziąć ślub to powieci im "Najpierw sobie zarób (bo teraz jesteś naszym utrzymankiem)"?

                                Gdybyśmy musieli kupic mieszkanie pewnie wyglądało by to innaczej, ale zamieszkamy w domu z rodzicami.

                                > zastaw sie a postaw, dosc wiejska mentalnosc (nie chodzi o
                                > pochodzenie, ale o sposo myslenia). cepeliada.
                                Pewnie jesteś z miasta.

                                Czyli teraz jestem ta najgorsza, bo chcę zwykłego, skromnego wesela. Wiele osób z moich znajomych (ze wsi i z miasta) korzystało z pomocy rodziców przy finansowaniu wesela i nikt nie nazywal ich utrzymankami czy osobami żerującymi na oszczędnościach rodziców, które przehulali w jedną noc.
                                • an.i.ka Re: wesele z pompą? 21.06.11, 20:05
                                  tivee napisała:
                                  > Czyli gdy wasze dzieci będą chciały wziąć ślub to powieci im "Najpierw sobie za
                                  > rób (bo teraz jesteś naszym utrzymankiem)"?

                                  Za ślub w USC płaciliśmy chyba coś ok. 70 zł. Chyba każdego stać smilesmilesmile Ale dla niektórych ważniejsze od zawarcia małżeństwa jest coś innego.

                                  > Gdybyśmy musieli kupic mieszkanie pewnie wyglądało by to innaczej, ale zamieszk
                                  > amy w domu z rodzicami.

                                  Wyrazy współczucia. Zwłaszcza jeśli to jego rodzice. Ale to wiele tłumaczy.

                                  > Czyli teraz jestem ta najgorsza, bo chcę zwykłego, skromnego wesela. Wiele osób
                                  > z moich znajomych (ze wsi i z miasta) korzystało z pomocy rodziców przy finans
                                  > owaniu wesela i nikt nie nazywal ich utrzymankami czy osobami żerującymi na osz
                                  > czędnościach rodziców, które przehulali w jedną noc.

                                  Ja zawsze odbieram taki wesela z niesmakiem. Współczuję tym rodzicom presji jaką się na nich wywiera. Oni mogliby już zacząć żyć własnym życiem, a nie życiem swoich dzieci.
                                  Nie rozumiem tego i nigdy nie zrozumiem...
                                  • tivee Re: wesele z pompą? 21.06.11, 20:47

                                    >
                                    > Ja zawsze odbieram taki wesela z niesmakiem. Współczuję tym rodzicom presji jak
                                    > ą się na nich wywiera. Oni mogliby już zacząć żyć własnym życiem, a nie życiem
                                    > swoich dzieci.
                                    > Nie rozumiem tego i nigdy nie zrozumiem...

                                    A czy dzieci nie są częścią całego życia ( nie chodzi w tym momencie tylko o sprawy finansowe) a nie np. do 18 lat. Czy życie dzieci nie jest częścią życia rodziców?

                                    Czyli tak najpierw przyszla teściowa była zła bo chciała coś doradzic, przedstawic swoją wizję, a teraz ja jestem zła bo korzystam z pomocy rodziców, których nikt z Was przecież nie zna i nie wie jacy są. Wręcz jesteśmy z narzeczonym uznani za niegodnnych zamieszkania w domu jego rodziców, który praktycznie on sam wyremontował i w dużej części utrzymuje, a który zostanie dla niego ponieważ jest za duży dla dwójki osób.

                                    Gdyby była mniejsza liczba osób na weselu też by to innaczej wyglądało, ale przecież nie zabronię narzeczonemu zaprosic połowy swojej rodziny. Może tego nie pisałam, ale ja też chciałam wesela organizowanego we własnym zakresie.

                                    Myślalam, że na forum można znaleźc dobrą radę lub wsparcie ale widzę, że niektórzy, prawdopodobnie czując się lepszymi od innych odnajdują tu miejsce do obrzucania innych błotem i dosadnego wyrażania swoich poglądów.
                                • deszcz.ryb Re: wesele z pompą? 21.06.11, 20:52
                                  Szczerze mówiąc, po tym, co napisałaś wynika, że nie stać cię nie tylko na ślub - nie stać cię też na samodzielne życie, z dala od rodziców/teściów. A to już źle.

                                  Poczytaj sobie różne wątki na forach rodzinnych - jak młode mężatki narzekają na wrednych teściów, którzy im się wtrącają do życia rodzinnego. I z drugiej strony - teściowie narzekają, że nie dość, że się zgodzili na nową osobę w domu, to jeszcze im młoda siksa chce rządzić.

                                  To jest nierozwiązywalna sytuacja i najlepiej zaczynać nie od małżeństwa, ale od znalezienia sobie oddzielnego lokum. Wynajmijcie choćby kawalerkę i żyjcie na swoim a nie jak teściowie zdecydują.
                                  • tivee Re: wesele z pompą? 21.06.11, 21:30
                                    To wg Ciebie samodzielne życie oznacza postępowanie wedle zasady "zastaw się a postaw się". Jeżeli komuś źle układa się się z rodzicami to owsze powinni mieszkac oddzielnie, ale przy dobrych układach nie ma takiej konieczności.

                                    My nie mamy problemów z rodzicami więc nie widzę potrzeby płacenia innym za wynajem gdy mamy do dyspozycji oddzielną połowe domu i tym samym w przyszlości to my im będziemy mogli pomagac. podobnie byłoby gdybysmy zamieszkali w domu moich rodziców. A moja teściowa nie jest kobieta, która mówiłaby takie rzeczy szczególnie, że zna mnie już kilka lat. Wiadmo, że pojawią się jakieś różnice zdań ale wystąpiłyby one nawet gdybyśmy mieszkali na drugim końcu Polski.

                                    Wiele par które znam chociażby z widzenia mieszka wspólnie z rodzicami (chyba, że są to bloki) i nikt nie robi z tego powodu problemów. Często też ludzie budują w ten sposób by mogły w nim zamieszkac dwie rodziny.
                                    • deszcz.ryb Re: wesele z pompą? 22.06.11, 00:33
                                      NA RAZIE nie macie problemów z rodzicami i NA RAZIE nie widzisz potrzeby "płacenia innym" za mieszkanie. smile Ale wystarczy pomieszkać z teściami choćby miesiąc - na pewno pojawią się jakieś punkty zapalne. I to jest zrozumiałe - teściowie są właścicielami swojego domu i chcą żeby wszystko zostało po staremu, twoje będą ich denerwować. Ty z kolei jestes przyzwyczajona do innych zachowań i będziesz je forsować, nawet nieświadomie. A to będzie wkurzać teściów. Węzeł gordyjski smile Nie pakuj się w to, mówię z doświadczenia smile
                                      • an.i.ka Re: wesele z pompą? 22.06.11, 08:01
                                        Tivee, wspomnisz nasze słowa. smile

                                        Chciałabyś, żeby doradzano Ci w sprawie ślubu i wesela, a piszesz o swoim życiu.
                                        Rada - pisz o ślubie i o weselu. Pisząc o relacjach z teściami i finansach wkładasz kij w mrowisko.
                                        • tivee Re: wesele z pompą? 22.06.11, 12:21
                                          To nie ja zmieniłam wątek, który miał dotyczyc problemu w temacie, ale nie bedę ignorowała wypowiedzi, które w pewien sposób mnie atakują. Starałam sie pewne sprawy wyjaśnic ale wlasnie widzę, że to nie ma sensu. Lepiej pisac na bardziej neutralne tematy, jesli takie sa wink
                                      • tivee Re: wesele z pompą? 22.06.11, 12:14
                                        To, że Ty miałaś takie czy inne doświadczenia to nie znaczy, że innym tez musi się układac źle. Chyba widzisz wszystko w czarnych kolorach i martwisz się na zapas. Jeśli bedzie coś nie tak to będziemy wtedy szukac rozwiązania, a nie już dzisiaj zakładac, że czarny scenariusz.
                                        • deszcz.ryb Re: wesele z pompą? 22.06.11, 13:21
                                          Musi się układać źle i się źle ułoży [no chyba, że jedna strona całkowicie zdominuje drugą, ale wtedy ktoś będzie nieszczęśliwy przez resztę życia]. To nie jest podejście pesymistyczne, to jest podejście REALISTYCZNE. Tak się dzieje, działo i będzie zawsze działo, kiedy młodzi mieszkają z rodzicami. Mówimy ci to z doświadczenia, bo piszesz tak naiwnie jak nastolatka zakochana po raz pierwszy. Wtedy się widzi tylko dobre strony każdej sytuacji, dobrze się myśli o ludziach i wydaje się, że życie będzie takie proste, bo przecież wszyscy się lubimy i szanujemy. A tu guzik prawda tongue_out

                                          Ja kiedyś przemieszkałam miesiąc z przyszłymi teściami i - chociaż teściów uwielbiam i złego słowa na nich nie mogę powiedzieć, byli wtedy cudowni - już się napięcia pojawiały. Ja pewnie wkurzałam teściową [bo wiadomo, obca osoba w domu, czemu się rządzi, to nie jej dom - a akurat starałam się robić wszystki jak teściowa, pomagać jej itp. ale wiadomo - jedna osoba więcej zawsze oznacza więcej pracy], a z kolei mnie wkurzały pewne jej zachowania [czemu ona tego nie robi? albo czemu robi coś tak a nie inaczej, jak tak można? tongue_out]. Oczywiście się nie kłóciłyśmy [jak mówię, mam świętych teściów, ja bym nie wytrzymała miesiąc z obcą dziewczyną pod jednym dachem wink ], ale po tym miesiącu wszyscy odetchnęliśmy z ulgą tongue_out

                                          I nie gadaj głupot, że cię ktoś tu atakuje, wyrażamy tylko swoje opinie że głupio robisz [przykro mi, ale robisz głupio, tongue_out wyżej wytłumaczyłam ci, dlaczego]. Skoro skarżysz się na publicznym forum na swoje życie prywatne to musisz się spodziewać takich opinii. smile
                                          • tivee Re: wesele z pompą? 22.06.11, 13:58
                                            1. Nic nie wydaje misię proste, bo gdyby tak było to nie zaczynałabym tego wątku. A Twoje słowa, że "musi się ułożyc źle" to raczej pesymizm. Z takim myśleniem to nikt by nawet ślubu nie brał.

                                            2. Różnicy zdań nie da się uniknąc nawet mieszkając oddzielnie. Zresztą teraz mieszkam w podobnym układzie z moim rodzeństwem i wiem, że da się tak życ. Napewno wiele osób z forum mieszka w takim układzie.

                                            3. Tylko Ty wyrażasz w tak dosadny sposób swoje opinie i nikt inny nie ma takiego samego zdania na ten temat. A i temat tega wątku jest zupełnie inny.
                                            Nie skarżę się też na moje prywatne życie to raczej Tobie się ono nie podoba, bo napewno nie mnie. Wiadomo jesteś starsza więc więcej doświadczeń życiowych za Tobą, ale życie innych NIE MUSI wyglądac tak jak Twoje.

                                            Wydaje mi się, że jeśli ktoś robi coś innaczej niż Ty to już z założenia jest głupi i dziecinny.
                                            Ciekawe co by było gdyby Twoje dorosle dziecko poprosiło Cię o pomoc i wsparcie. Gdyby chciało z Toba zamieszkac (wraz z małżonkiem) to też uznałabyś, że głupio robi i bylabyś wredną teściową.

                                            Chyba możemy uznac Twój temat za zamknięty, bo nie zamierzam się dalej przed Tobą tłumaczyc z mojego życia.
                                            • deszcz.ryb Re: wesele z pompą? 22.06.11, 14:55
                                              > 1. Nic nie wydaje misię proste, bo gdyby tak było to nie zaczynałabym tego wątk
                                              > u. A Twoje słowa, że "musi się ułożyc źle" to raczej pesymizm. Z takim myślenie
                                              > m to nikt by nawet ślubu nie brał.

                                              "Musi się ułożyć źle" podczas mieszkania z teściami - bo ZAWSZE są tarcia, to ci próbuję wytłumaczyć, tylko tego nie rozumiesz.

                                              > Ciekawe co by było gdyby Twoje dorosle dziecko poprosiło Cię o pomoc i wsparci
                                              > e. Gdyby chciało z Toba zamieszkac (wraz z małżonkiem) to też uznałabyś, że głu
                                              > pio robi i bylabyś wredną teściową.

                                              Zależy, jakie wsparcie. Jeżeli chciałoby zamieszkać u mnie z dorosłym partnerem to absolutnie bym się na to nie zgodziła [co innego pomieszkiwać razem np. z powodu remontu 2 miesiące, a co innego ŻYCIE z kimś na co dzień]. Co więcej - jak już będę miała to dziecko, to codziennie będę mu to powtarzać, żeby przypadkiem mu do głowy nie przyszło przyprowadzić kogoś do MOJEGO domu. smile

                                              A czymś zupełnie innym jest wspomaganie tego dziecka np. regularną kwotą, żeby mogło sobie łatwiej wynająć mieszkanie i żyć na swój własny rachunek - takie pomaganie jest ok, bo nie upupia dzieciaka i nie sprowadza go do roli niezaradnej osóbki co to od mamusi się wyprowadzić nie chce, bo jej tam wygodniej i taniej. No owszem, jest wygodniej i taniej, tylko co z tego? Mieszkając z rodzicami NIGDY nie będziesz dorosłą osobą, nie będziesz mogła podejmować własnych decyzji, wszystko załatwią rodzice/teściowie. Nie będziesz mogła decydować o SWOIM życiu. Obiektywne koszty wynikające z mieszkania z kimś na co dzień [nerwy, spieprzone życie domowe i niewygoda kilku osób przez parę lat] są o wiele wyższe niż koszty wynajmu mieszkania. Nie tylko ja mam takie zdanie, poczytaj wątek dokładnie [ale tylko mnie się chce takie oczywiste oczywistości ci tłumaczyć wink ].

                                              No cóż, pożyjesz, to sama się przekonasz, że osoby bardziej od ciebie doświadczone miały rację. I obyś nie miała kiedyś takich problemów, jakie mają niektóre synowe. Jeżeli chcesz, to z mojej strony też EOT. smile
          • mi.87 Re: wesele z pompą? 06.08.11, 21:48
            ludzie, co wy wygadujecie???
            niezalezni narzeczeni sami placa za swoje wesele... popukajcie sie po glowach.
            wesele wedlug najstarszych tradycji urzadza ojciec panny mlodej. ojciec wydaje corke za maz!!! corka sie sama wydaje?? albo narzeczony ja wydaje za maz??
            nowoczesnoscia jest fakt, ze pan mlody sprasza swoja rodzine (i jego rodzice za to placa), ale bez przesady, co wyscie sie rodzicow wyparli ze sie sami za maz chcecie wydawac???
            • pinkmonkey Re: wesele z pompą? 06.08.11, 23:12
              dzięki Bogu nie żyjemy już w czasach gdzie córka była własnością ojca i zostawała własnością męża wink

              ja się wydałam sama. :p
              • mi.87 Re: wesele z pompą? 07.08.11, 17:58
                sama to sie moglas co najwyzej pobrac ale nie wydac smile

                ja przepraszam jesli kogos uraze, ale moim zdaniem robienie sobie samemu wesela jest glupie i zalosneuncertain wesela dlatego zwyczajowo odbywaja sie u panny mlodej, bo to uroczystosc organizowana przez rodzicow panny mlodej. smiesza mnie wszyscy nowozency, ktorzy urzadzaja sobie sami wielkie wesela, to tak, jakby sobie samemu wiano kupowac, albo cos w stylu: kupie sobie zlota broszke i to bedzie moja pamiatka po babci...
                albo wesela w innym miejscu niz dom rodzinny (zazwyczaj w wiekszym miescie) bo wstyd ze sie z pipidowy pochodzi - zaobserwowane u kilku panien mlodych z ostatnich lat, co pokonczyly studia w duzym miescie i juz prawie zmienily miejsce urodzenia.
                • dorothy_mills Re: wesele z pompą? 07.08.11, 18:45
                  mi.87 ręce opadają jak się Ciebie czyta, w którym Ty wieku żyjesz?
                • pinkmonkey Re: wesele z pompą? 07.08.11, 19:12
                  >>ja przepraszam jesli kogos uraze, ale moim zdaniem robienie sobie samemu wesela
                  jest glupie i zalosneuncertain

                  haha, no rzeczywiście, zwłaszcza jeżeli ja mam kasę a rodzice nie - to powinnam ich zmusić do np. wzięcia kredytu, bo ja chcę wesele...

                  twój post to chyba jakaś prowokacja wink
                • varsovia25 Re: wesele z pompą? 07.08.11, 20:32
                  mi.87 żałosne to jest ciągnięcie od rodziców kasy na wesele na 200 osób.
                  Jestem w stanie sama zapłacić za swoje wesele i nawet nie przyjdzie mi do głowy by brac od rodziców choć złotówkę.
                  Ale ja mam już swoje lata, pracuję i jak tylko mogę staram sie sprawiać mamie i tacie róźne niespodzianki. Moi rodzice chcieli dac mi pięniądze - bo taki był kiedyś zwyczaj. Serdecznie podziękowaliśmy i powiedzieliśmy że najlepszym dla nas prezentem będzie jak wydadzą te oszczędności na swoje przyjemności. Planują podróż swojego życia, tak się cieszę że mają takie super plany!
                  mi.87 może masz 20 lat i potrzebujesz wsparcia finansowego ,a le w tych czasach raczej robi się odwrotnie - najpierw stabilizacja finansowa, później zakładanie rodziny.
    • drinkit Re: wesele z pompą? 20.06.11, 22:33
      Na Twoim miejscu bym się skoncentrowała na tym "zajeb... wieczorem kawalerskim", tzn. bardzo by mnie to zaniepokoiło, biorąc pod uwagę okołoweselne zachciewajki Twojego narzeczonego.
      • tivee Re: wesele z pompą? 20.06.11, 23:32
        Sądzę, że skończy sie to jednak ( lub na szczęście) na wielkich planach.
        • an.i.ka Re: wesele z pompą? 06.08.11, 23:45
          tivee napisała:

          > Sądzę, że skończy sie to jednak ( lub na szczęście) na wielkich planach.

          Co masz na myśli?
    • hanna26 Re: wesele z pompą? 07.08.11, 20:23
      Tivee, nie przejmuj się głupotami, które Ci tu wypisują. Możesz spokojnie mieszkać z rodzicami męża, zwłaszcza, jeżeli dom spory i będziecie mieli osobną kuchnię i łazienkę. A co do finansowania wesela, to chyba oczywiste, że studentka nie ma jeszcze własnych dochodów, umożliwiających jej odkładanie na własne wesele.
      My akurat finansowaliśmy wszystko sami, ale to dlatego, że poznaliśmy się, gdy już byliśmy jakiś czas po studiach i obydwoje pracowaliśmy. Akurat tak się złożyło, że późno na siebie trafiliśmy, no ale warto było poczekać.
      Nie nie jesteś też żadną utrzymanką, ponieważ, o ile dobrze zrozumiałam, utrzymują Cię na razie rodzice, a według definicji sjp utrzymanka, to "osoba utrzymywana przez kochanka". Forumka, która użyła tego słowa, nie grzeszy chyba inteligencją, skoro ma takie problemy z rozumieniem znaczenia używanych przez siebie słów. Nie warto się takimi wypowiedziami przejmować.
      Powodzenia w przygotowaniach ślubnych. smile
      • stworzenje Re: wesele z pompą? 07.08.11, 20:49
        hanna26 napisała:

        > Tivee, nie przejmuj się głupotami, które Ci tu wypisują. Możesz spokojnie miesz
        > kać z rodzicami męża, zwłaszcza, jeżeli dom spory i będziecie mieli osobną kuch
        > nię i łazienkę. A co do finansowania wesela, to chyba oczywiste, że studentka n

        ja też się dziwię takim nastawieniom anty na mieszkanie z rodzicami jak mają duży dom. Co w tym złego? Wcale nie jest to głupie wyjście. Lepsze niż zamknięcie się w bloku w klitce 40-ści parę metrów z kredytem. Jakbym miała taką możliwość to bym skorzystała. Oczywiście jak dom duży, oddzielna łazienka itd. Przecież to też można koszty dzielić. Moja koleżanka tam zamieszkała u teściów pod Wawą.A mają grubo ponad 100m2. Nawet mówią że chcą z mężem coś tam z czasem rozbudować.
      • takisobienik Re: wesele z pompą? 09.08.11, 09:10
        > My akurat finansowaliśmy wszystko sami, ale to dlatego, że poznaliśmy się, gdy
        > już byliśmy jakiś czas po studiach i obydwoje pracowaliśmy. Akurat tak się złoż
        > yło, że późno na siebie trafiliśmy, no ale warto było poczekać.

        A my finansowaliśmy sobie wszystko sami, bo poznaliśmy się w liceum, a ślub wzięliśmy wtedy, gdy skończyliśmy studia. Inaczej to byłoby bawienie się w dom za pieniądze rodziców.
        • hanna26 Re: wesele z pompą? 09.08.11, 09:34
          Ba! Można i w piaskownicy się poznać, a ślub wziąć na emeryturze. Dużo wolnego czasu, pewne pieniądze do końca życia... wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka