Dodaj do ulubionych

Cos mi sie gubi...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.04, 08:51
Kochane dziewczeta,

Od kilku tygodni uwaznie sledze wiekszosc postow pojawiajacych sie na tym
forum i zaczynam miec powazne obiekcje, czy w ogole nadaje sie na panne mloda.
Przez 28 lat zycia wydawalo mi sie, ze dzien slubu to faktycznie dzien
wyjatkowy: chwila, kiedy slubuje sie drugiej polowce milosc i wiernosc do
konca swoich dni. Sadzilam, ze przysiega, ktora sklada sie w kosciele (czy tez
w USC), jej tresc i przezywanie tego, co sie w tym momencie mowi, jest
najwazniejsze w ciagu calego tego dnia.

Niestety, w tej chwili, po przejrzeniu wpisow na tym forum, odnosze wrazenie,
ze powinnam pamietac o wszystkim innym, pozostawiajac tzw. "kwestie duchowe"
na drugim planie. Bo to powinnam w tej chwili szalec w salonie z sukniami
slubnymi, przebierajac w kieckach bardziej lub mniej odslaniajacych biust i
ramiona (a przeciez w tradycji zapisane jest, ze pannie mlodej nie wypada
wkroczyc do kosciola nazbyt "rozebranej"), spedzac wiecej czasu w solarium, u
fryzjera i wizazystki, niz w pracy... Powinnam przekopywac katalogi, mierzyc
setki par butow, biegac na probne pilowanie do manikiurzystki, czekac w
kolejce do zabiegow upiekszajacych itd.

Czy jest ze mna cos nie tak, ze nie przedkladam tych wszystkich spraw nad
refleksje, co zamierzam powiedziec mojemu narzeczonemu, gdy juz przyjdzie TA
chwila...? Ze moglabym wystapic w kosciele w prostej, jasnej, lnianej sukience
i sandalach - i wciaz blyszczec, tyle ze nie wyszukanym makijazem, a miloscia?
A moze po prostu nie doroslam do slubowania w XXI wieku...? sad((
Obserwuj wątek
    • Gość: M.K. Re: Cos mi sie gubi... IP: *.chello.pl 04.06.04, 09:36
      Gratuluję, trafiłaś w samo sedno.
      Tak samo denerwuje mnie ta konsumpcyjna gonitwa na marketingowym rynku
      pt. "ślub i wesele." Brzydzę się odkrytymi sukniami, pompą i wręcz pustką
      kryjąca się za 'super'imprezą. Nie mogę strawić tego, że w Polsce taka
      niepowtarzalna w życiu każdego człowieka uroczystośc robiona jest
      generalnie 'pod gości,' bo tak się robi, tak wypada, itp. Sama wychodzę za mąż
      w lipcu i chciałam aby było normalnie, to nie znaczy BANALNIE. Stać mnie na to,
      żeby zrobic uroczystość, az powychodzą wszystkim oczy.
      Ale JA tego nie chcę...
      Serdecznie Cię pozdrawiam,
      M.K.
    • Gość: Mo Re: Cos mi sie gubi... IP: *.microsoft.com 04.06.04, 09:47
      Zgadzam się z Tobą,poniekąd,ale muszę przyznać,że ja sama uległam trochę tej
      gorączce związanej z przygotowaniami do wesela(26.06).Zasugerowałam się mocno,
      spanikowałam wręcz,kiedy weszłam (przypadkiem) na ślubno-weselne forum
      www.gimbla.pl...Tam to się dopiero dzieje-polecam,bo naprawdę oczy wychodża ze
      zdziwenia,jakie niektóre dziewczyny mają pomysły na ślub i wesele.
      Miesiąc temu odważyłam się umieścić tam swój post móiący o tym,że to chyba
      lekka przesada kupować sukienkę rok przed ślubem,a pół roku wcześniej chodzić
      na 10 próbnych fryzur i makijaży.Zostałam zakrzyczana,skrytykowana itp. Dla
      tamtych forumowiczek ślub i wesele to jedyny priorytet w życiu.Wybór
      sukni,dodatkó,oprawy,miejsca,fryzuty i makijażu spędza im sen z powiek już
      długo przed ślubem, i nic innego się nie liczy.
      Polecam,naprawdę ręce opadają...
      • oliviaa Re: Cos mi sie gubi... 04.06.04, 21:30
        a ja dopiero na 2 miesiace przed ślubem szukam fryzjera wink Coś chyba ze mną nie
        tak ... powinnam zacząć conajmniej 10 miesiecy temu swoje poszukiwania ....coś
        chyba przegapiłam winkhihihismile Tak poważnie, żeby kupowac sukienkę na rok przed
        ślubem i chodzic na tuzin próbnych fryzur i makijaży to trzeba mieć
        dobrze "zryty beret"... winka gdzie sama istota ślubowania...???
    • Gość: ewa Re: Cos mi sie gubi... IP: *.myslenice.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.06.04, 13:22
      zgadzam sie, moze troche dziwnie, ale zaczelam zagladac na to forum dopiero po
      slubie (chyba chwile przed slubem je "odkrylam"smile i tez mnie dziwi ta dzika
      gonitwa i traktowanie dnia slubu jako jednej jedynej okazji w zyciu zeby... no
      wlasnie, nie zeby zwiazac sie ze czlowiekiem, ktorego sie kocha i przysiac mu
      milosc itd., tylko zeby sie pokazac, popisac przed rodzina i znajomymi,
      przycmic wszystkie kolezanki i sprawic, zeby zzielenialy z zazdrosci, pelno tu
      tekstow co wypada, czego nie, ile tysiecy wydac na to czy na tamto, no i troche
      to jest smutne, dla mnie wyglad byl wazny, chcialam dobrze wygladac ladniej niz
      na codzien, ale makijaz i manicure zrobilam sobie sama, jedyny wydatek extra w
      tym kierunku to byla fryzjerka (nie chcialam isc w rozpuszczonych wlosach, a
      potrafie zrobic sobie tylko "dobieranca" lub kitke), suknie kupilam od
      kolezanki i wygladalam dobrze, suknia byla z odkrytymi ramionami (na ktorych
      mialam szalsmile, ale nie wydaje mi sie, ze to cos niestosownego, pamietam, jak
      bylam mlodsza, ze ludzie krzywo patrzyli na takich, ktorzy weszli do kosciola w
      krotkich spodenkach, czy spodniczce, teraz juz nie i bardzo dobrze, bo
      przesadna pruderyjnosc tez jest niezdrowasmile,poza tym wszystkim nie szalalam z
      dodatkami, bielizna itp., bo po co? na kilka godzin? nie uwazam, ze jest to
      jedyny dzien w moim zyciu, kiedy moge ladnie wygladac, a chyba niektorym
      dziewczynom tak sie wydaje, ale z drugiej strony kiedy wieki temu mialam
      studniowke, nie przyszlo mi do glowy isc do fryzjera i kosmetyczki (do ktorych
      zreszta nie chodze), a teraz dziewczyny konczace liceum nie moga sie bez tego
      obejsc... i jeszcze jedna sprawa: tradycja - sa one rozne, w zaleznosci od
      rejonu i rodziny, z ktorej sie pochodzi, slyszalam o wielu tradycjach, ktore
      podobno sa powszechne, ale sie z nimi nie identyfikuje, wydaje mi sie, ze jest
      przesada trzymanie sie setek tradycji i zwyczajow, tylko dlatego, ze tak
      wypada; mam nadzieje, ze to jednak nie jest do konca tak, jak sie wydaje
      czytajac to forum, tu wiele dziewczyn szuka porady w sparawach, o ktorych
      niewiele wiedza, jak np. organizacja przyjecia, tez pytalam znajomych co i jak,
      chociaz wcale nie zajmowalo to wiekszosci czasu, ktory przeznaczylam na
      przygotowania do slubu, najwiecej czasu stracilam w kolejkach do poradni, ktora
      musielismy zaliczyc 3 razy i co uwazam za strate czasu ogromna, bo pomimo
      dobrej idei, ze to ma w jakis sposob pomoc mlodym, panie w poradniach, ktore
      spotkalam nie powinny tam w ogole pracowac, podobno sa psychologami, a ja sie
      zastanawialam, jakim cudem, ale tu juz chyba temat zmienilam, w ogole jakis
      straszny slowotok sie ze mnie wydobywa, wiec konczesmile
    • an_ni Re: Cos mi sie gubi... 04.06.04, 14:01
      bo to forum nazywa sie slub i wesele a nie sakrament malzenstwa ...
      a poza tym nie kazda bedzie brac slub w kosciele
      chyba przesadasz ze przedkladanie formy nad trescia w przypadku strojenia sie
      na slub i calej tandetnej oprawy to jest tendencja XXI w
      z historii wynika ze od zawsze tak bylo ze i stroj i wesele byly rownie wazne
      co sam sakrament i tradycja
      poza tym wiesz dzielenie sie duchowymi przezyciami na forum kompletnie zmienia
      ich forme, nie sadzisz ?
      • Gość: marazm Re: Cos mi sie gubi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.04, 14:05
        Nie sadze i - jak widac po postach Twoich poprzedniczek - nie jestem w tym
        przekonaniu osamotniona.
        A skoro wedlug Ciebie nazwa "Slub i wesele" to jedynie okreslenie na sukienke,
        fryzure i tym podobne kwestie, a nie rowniez na sakrament... Coz, satysfakcji z
        wygladu zycze i pozdrawiam.
        • annb a mnie to nie przeszkadza 04.06.04, 14:18
          jesli ktos całe zycie marzył o wystawnym przyjęciu niech je robi...jesli ktoś
          chce skromne też ma do tego prawo
          jedni tracą w ferworze przygotowań drugą połówke z oczu innych ten okres przed
          slubem właśnie zbliża..jedni wolą ciszę i skupienie inni wrzask ....

          moja zasada-zyj i daj zyc innym
          bo jeśli już to rozliczana będę z moich czynów nie cudzych....
          smile
        • an_ni Re: Cos mi sie gubi... 04.06.04, 14:20
          upraszczasz
          tak samo wszystkie te dziewczyny ktore pisza o kosmetyczkach, sukniahc,
          dekoltach, podwiazkach i innych bzdetach nie sa osamotnione ? czy to cos
          zmienia?
          dlaczego odsadzasz wszystkich ktorzy pisza akurat o sukniach i weselach od
          wiary i refleksji duchowych
          ja uwazam ze tutaj nie jest na to miejsce bo wtedy takie refleksje wywleczone
          na forum staja sie puste
          • Gość: marazm Re: Cos mi sie gubi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.04, 14:28
            Nie odsadzam - mam tylko wrazenie, ze COS JEST ZE MNA NIE W PORZADKU, skoro nie
            przykladam do tego AZ TAKIEJ wagi. Rozumiem, ze kazdy chce w tym dniu wygladac
            wyjatkowo, sama tez nie zamierzam wystapic w worku na smieci...

            A o uczuciach mowie, bo potrafie i nie boje sie. A poniewaz nie mam co do nich
            grama watpliwosci, wiec nie traca na znaczeniu - nawet przelane na takie forum.

            Pozdrowienia. smile

            CAPS to w tym poscie nie wrzask - jedynie podkreslenie. smile
        • willow_girl Re: Cos mi sie gubi... 04.06.04, 14:23
          Nieladny jest ten Twoj atak. Nie przyszlo Ci do glowy, ze akurat kwestia
          przysiegi slubnej i duchowa strona sakramentu malzenstwa sa tak osobista
          sprawa, ze kazdy przezywa ja sam? I nie widzi byc moze potrzeby, by o tym
          dyskutowac? Natomiast oprawa towarzyszaca sakramentowi jest jak najbardziej
          tematem do dyskusji w miejscu takim jak forum internetowe - tutaj dziewczyny
          szukaja rady, pomocy lub pokierowania. Nie wiem, dlaczego dalas sobie prawo do
          stwierdzenia, ze nie mysla o duchowej stronie. Pisze 'duchowej', bo -jak ktos
          juz zauwazyl - nie wszystkie tutaj biora slub w kosciele i nie wszystkie sa
          wierzace.
          Troche wiecej tolerancji... To, ze czegos nie widac, nie znaczy, ze to nie
          istnieje, prawda?
          • Gość: anka Re: Cos mi sie gubi... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.06.04, 14:27
            BRAWO willow_girl!!! Ujęłaś w słowa moje własne myśli.
            • Gość: marazm Re: Cos mi sie gubi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.04, 14:33
              No coz, to nie byl atak, jedynie pytanie. Nie sadzilam, ze inne przyszle mezatki
              zgnoja kogos tylko za to, ze odwazyl sie spojrzec na slub od innej strony.
              Przygotowujac sie do tego dnia od strony praktycznej (kiecka itd.) odnosze
              wrazenie, ze za moment wpadne w szal szycia, przymierzania i tym podobnych
              zabiegow i nie wystarczy mi czasu na zwykla codzienna rozmowe z narzeczonym.
              Papierki, zaswiadczenia i inne bzdety zaczynaja mi przyslaniac to, co sie
              faktycznie liczy.
              Ten niepokoj spowodowal, ze zapytalam o to, czy nie doroslam. Ale latwiej bylo
              sprowadzic moje watpliwosci do parteru.
              Dzieki Dziewczyny. Mimo to pozdrawiam i zycze, zeby wszystko potoczylo sie po
              Waszej mysli.
              • Gość: ewa Re: Cos mi sie gubi... IP: *.myslenice.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 04.06.04, 16:35
                Mirmilku nie desperuj! jakos nikt cie tak strasznie tu nie atakuje,
                przynajmniej ja tego nie widze, a patrze obiektywnie chybasmile jeszcze chcialam
                cos dodac na pierwotny temat, przygotowania przygotowaniami, wesele i ciuchy to
                tez wazna sprawa, ale o ile dobrze rozumiem to nie o to ci chodzi, ze ludzie
                sie do tego przygotowuja, tylko o przeginanie typu: suknia za 8 tys. (kupowana
                przez osoby, ktorych na to nie stac, ale chca sie pokazac), kompletnie
                niepotrzebne bieganie za drobiazgami (np. bieganie codziennie przez tydzien za
                bielizna, bo nigdzie nie ma odpowiednego fasonu czy koloru), no i to
                zastanawianie sie "co ludzie powiedza"; ale tak poza tym to ktos tu napisal, ze
                dziewczyny maja czesto fajne pomysly, i to jest prawda, a wazne szczegolnie dla
                tych, ktore ze slubami nie maja do czynienia na codzien, no i prawda jest, ze
                nie kazdy bierze slub koscielny (tu jest najwiecej latania za papierkami i
                najmniej czasu na refleksje!), a przyjecie czy wesele urzadza i tu moze sie
                dowiedziec o wielu rzeczach
              • willow_girl Re: Cos mi sie gubi... 05.06.04, 23:13
                Gość portalu: marazm napisał(a):

                > No coz, to nie byl atak, jedynie pytanie. Nie sadzilam, ze inne przyszle
                mezatk
                > i
                > zgnoja kogos tylko za to, ze odwazyl sie spojrzec na slub od innej strony.

                Nikt Cie nie 'zgnoil' ani nawet nie probowal tego zrobic. Ja chcialam Ci
                powiedziec, ze wcale nie patrzysz na slub z innej strony - wszystkie przyszle
                panny mlode wiedza, ze to o czym tutaj pisza, to tylko dodatek, przyprawa. Ale
                przyprawy dodaja smaku potrawiesmileNikt jednak nie zapomina, DLACZEGO bierze
                slub, naprawde. Tylko nie tu miejsce, by o tym rozmawiac.


                > Przygotowujac sie do tego dnia od strony praktycznej (kiecka itd.) odnosze
                > wrazenie, ze za moment wpadne w szal szycia, przymierzania i tym podobnych
                > zabiegow i nie wystarczy mi czasu na zwykla codzienna rozmowe z narzeczonym.
                > Papierki, zaswiadczenia i inne bzdety zaczynaja mi przyslaniac to, co sie
                > faktycznie liczy.

                Nie to wyrazilas w swoim pierwszym poscie - nie mowilas o sobie ani o swoich
                obawach. Wiadomo, ze etap formalny jest bardzo przytlaczajacy, bo absorbujacy.
                Gwarantuje jednak, ze gdy staniesz w kosciele - nie bedziesz myslec, jaka
                suknie masz na sobie, ani czy gosciom jest wygodnie. Bedzie sie liczyl tylko
                on...smile

                > Ten niepokoj spowodowal, ze zapytalam o to, czy nie doroslam. Ale latwiej bylo
                > sprowadzic moje watpliwosci do parteru.

                Niesprawiedliwe - Ty sprowadzilas to forum 'do parteru' smileWatplwiwosci - ok,
                kazdy je ma. Ale Ty zawarlas je w formie ataku na forum. Jesli nie bylo to
                Twoim zamiarem - ok, nie ma o czym mowic.

                > Dzieki Dziewczyny. Mimo to pozdrawiam i zycze, zeby wszystko potoczylo sie po
                > Waszej mysli.

                Nie obrazaj sie. Forma Ci troche nie wyszla, i stad nieporozumienia.
                POwodzenia. Niech wszystko potoczy sie po Twojej myslismile
                pozdrawiam
          • lilka.k Re: Cos mi sie gubi... 04.06.04, 15:41
            I o to chodzi....wchodząc na to forum miałam nadzieje,że tak własnie będzie,
            ze będę mogła popytac się tutaj o różne takie przyziemne rzeczy....i podoba mi
            sie tutaj...dużo pomysłow juz sobie zanotowałam smile
            lilka
            • Gość: Agnes Re: Cos mi sie gubi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.04, 17:53
              A ja uwazam, ze traktujesz ludzi tylko w bialym lub czarnym kolorze. Widzisz ja
              nie biore slubu koscielnego, pomimo to bede miala dluga biala suknie (z
              odkrytymi ramionami) i zupelnie rozumiem dziewczyny ktore zyja tematem sukni i
              wzorem zaproszen. Dlaczego? Bo to ma byc magiczny dzien, ma byc idealny, wiec
              niech kazda biega po sklepach az znajdzie wysniona sukienke. Piszesz, ze nie
              rozumiesz dlaczego nie pisze sie tu o przysiedze. To proste, nie otwiera sie
              serca, duszy - tysiacu obcych ludzi. Tu na forum mozna pogadac na temat
              odcienia butow, ale o milosci rozmawia sie wylacznie ze swoja polowka. I to wg
              mnie jest zupelnie zdrowym objawem!!!
              • Gość: diament Re: Cos mi sie gubi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.04, 17:57
                każda skrajnosc jest nienormalna. a poniewąz to jedyny wyjątkowy dzień w zyciu
                nie zamierzam zrezygnować z całej oprawy i tego co uświetni ten dzień. a
                len...chciałabyś stanąc przed ołatarzem w wymiętej sukience? chyba tylko ty
                jednasmile
    • Gość: ola Re: Cos mi sie gubi... IP: *.gl.digi.pl 04.06.04, 18:55
      Funkcja tego forum i wszystkim jemu podobnym jest glownie informacyjna.
      Swietnie sie zlozylo, ze one w ogole istnieje, bo tak jak wspomnialy juz moje
      poprzedniczki, wiele z nas tych mniej doswiadczonych w organizowaniu wesela(
      czyli powiedzmy szczrerze, nas wszytkich) moze znalezc tu odpowiedzi na
      naurtujace pytania, dowiedziec sie czegos ciekawego. Ja zastanawiam sie o czym
      Ty mila kolezanko pisalabys, gdyby to forum mialo taka forme, o ktorej
      wspominasz w swoim poscie.
      Uwazam, ze nie ma w tym nic zlego, ze dziewczyny pisza o tym o czym pisza.
      kazda z nas ma prawo do tego, zeby ten dzien byl idalny pod kazdym wzgledem, a
      klamia te, ktore mowia ze im na tym nie zalezy. Roznica, polega na tym ,ze
      jednym zalezy bardziej, a innym mniej. Nie widze nic zlego w fakcie, ze ktos
      kupuje sobie suknie za 8 tys. Szczesciara z takiej dziewczyny, ze ja na to
      stac, a takze na milion innych rzeczy. Ja nie zazdroszcze, bo sama tez dbam o
      to, zeby bylo wyjatkowo pod kazdym wzgledem i wyobraz sobie, ze duchowym tez!
      Pozdrawiam i zycze wiecej optymizmu!
    • Gość: aga Re: Cos mi sie gubi... IP: *.bochnia.pl / *.bochnia.pl 05.06.04, 00:18
      Ja mam to juz za sobą...wrzesień 2003. I parzę już raczej z doświadcznia niż
      zpozycji "gorącej głowy".
      Miałam ślub kościelny i wesele w niedużym pałacyku, biegałąm po sklepach z
      dwiema przyjaciólkami (brały śluby dwa miesiące wcześniej). Miałam zrobioną
      próbną fryzurę i makijaż ...a wieczorami uczyłam się przysięgi, żeby powiedzieć
      ją z głowy a nie powtarzać za księdzem.
      I wiecie co Wam powiem? To napawdę było fajne uczucie, bo takie może wydawać
      się mogło przyziemne sprawy tworzą nastrój i potęgują tą ważną chwilę (ziarnko
      do ziarnka...)i ona musi być wyjątkowa, bo potem wspomina się ją całe życie.
      Myślę że nie warto wpadać w skrajności i nie byntowć się dla samego buntu,ale
      na prawde zastanowić się jak sprawią żeby potem móc powiedzieć: "Chciałabym to
      przeżyć raz jeszcze" - ja bym chciała...
      • anuteczek Re: Cos mi sie gubi... 05.06.04, 23:20
        W 100% się z Tobą zgadzam. Ten dzień jest wyjątkowy. Trzeba podejść do niego
        wyjątkowo. Ja też bym chciała przeżyć to jeszcze raz. Zresztą, ja podczas tych
        wszystkich przygotowań miałam bardzo dużo czasu na rozmyślanie i do kościoła
        jechałam spokojna, wyciszona i skupiona
        andzia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka