Dodaj do ulubionych

czy nie wyjdę na straszną skąpicę?

25.06.05, 11:47
Zastanawiam się nad transportem dla gości z wesela do domu. Na wesele
zapewniamy im autokar.

Będziemy mieć wesele w Podkowie Leśnej, która lezy ok. 25 km od Warszawy. Jest
tam transport publiczny do Warszawy do 23.50 i od 4.30 rano. No, ale myślę, że
wielu gości nie zostanie do rana (chociaż bardzo bym chciała). Wyliczyłam ,że
taksówka kosztowałaby okropnie dużo (bo 2.strefa i nocą, chyba ze 200 złotych,
więc nawet na 4 gości wychodzi duża kwota). Wprawdzie nigdy nie byłam na
weselu, z którego państwo młodzi zapewniali powrót, ale myślę, że nie byłoby
fair obciążać gości takim wydatkiem, albo ich 'więzić' do 4.30.

Co myślicie o pomyśle, żeby wynająć busa, który jeździłby na żądanie gości do
centrum Warszawy, ale żeby za transport trzeba było zapłącić, np. 10 zł/osobę?
Jak byście to odebrały, gdybyście były gośćmi? Jako skąpstwo, czy jako coś
normalnego? Przyznam, że nie wzięliśy pod uwagę tego wydatku, a to kolejne
ładne paręset złotych. Chciałabym , żeby gościom było wygodnie, ale niezbyt mi
się uśmiecha kolejny wydatek. Co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • kaska123 Re: czy nie wyjdę na straszną skąpicę? 25.06.05, 12:09
      Mysle ze pwoinniscie zapewnic gosciom transport, skoro to prawie 30 km,nie
      kazdy ma mozliwosc wrocic. Na wszystkich weselach na jakich bylam byl transport
      juz zaplacony przez mlodych.
      Tak mi sie wydaje
      • megynka Re: czy nie wyjdę na straszną skąpicę? 26.06.05, 19:07
        Ja zrobiłam tak: autokar dla gości i z góry ustalone dwa kursy powrotne: jeden
        około 1.30 (pół godziny po oczepinach), jeden o 4.00. Przecież nie musisz
        wszystkich indywidualnie odwozić. Dwa kursy wystarczą. Koszt całości: niecałe
        450 zł. Moim zdaniem nieodwiezienie gości to nietakt.
    • ardzuna Re: czy nie wyjdę na straszną skąpicę? 25.06.05, 12:29
      Myślę, ze jeśli wynajmujecie busa, to nie wypada ządać od gości opłaty. Jedyne,
      co można zrobić, to nie wynajmować busa, jeśli nie chcecie ponosić wydatków.
      Ostatecznie z drugiej strony Podkowa Leśna to nie koniec świata; można założyć,
      że goście albo będą mieli swoje samochody, a jeśli nie, to są świadomi, w
      jakich godzinach jeździ transport publiczny i mogą do niego dostosować swoje
      godziny wyjścia.
    • pepperann Re: czy nie wyjdę na straszną skąpicę? 25.06.05, 12:30
      A jak to było rozwiązane? Bus? Osobowy samochód? W każdym momencie, w którym
      ktoś chciał wrócić? Czy np. co 2 godziny?
      • pepperann Re: czy nie wyjdę na straszną skąpicę? 25.06.05, 12:33
        To było do Kaski123. Chodzi mi o to, jak to praktycznie rozwiązać. Bo np. wydaje
        mi się kiepskim pomysłem wynajęcie minibusa na godzinę w nocy, a tu okaże się,
        że jeszcze nikt nie wychodzi, albo tylko 2 osoby.
        • kaska123 Re: czy nie wyjdę na straszną skąpicę? 25.06.05, 13:15
          No wlasnie,raz znajomi wynajeli 1 taxi i gosci rozwozil i wracal po
          nastepnych,ustawila sie kolejkawink Oczywiscie mozna znalezc jakiegos taksowkarza
          (znajomego), a moze macie jakiegos kolege z samochodem(niezaproszonego na
          slub,czy sasiada)ktory za niewielka oplata rozwozilby ,wy kupilibyscie benzyne.
          Oczywiscie trzeba powiedziec gosciom ze transport mozliwy np miedzy 2 w nocy a
          4.
          Z kolei na innym slubie dokladnie 30 km od wroclawia,wiec nikt specjalnie nie
          mial jak dojechac. Bylo powiedziane ze autobus bedzie po 24.00, a jesli ktos
          chce pozniej to dopiero 4 rano. Panstwo mlodzi dosyc skromne wesele
          urzadzali,nie stac ich bylo na wiele,wiec nie sadze ze byl to duzy koszt.
          Acha,jeszcze do dyspozycji wtedy byl swiadek,ktory w razie czego mogl odwiezc
          kogos w razie potrzeby.
          Przepraszam,moze malo zrozumiale pisze i chaotycznie ale mam potworny bol glowy.
    • misia_pysia79 Re: czy nie wyjdę na straszną skąpicę? 25.06.05, 13:12
      Możesz zrobić tak:
      - Wesele kończy się np. o godz 6:00 rano i o tej godzinie bus (autokar) odwozi
      wszystkich do centrum warszawy. Jeżeli ktoś będzie chciał wrócić szybciej to sam
      się zatroszczy o transport.

      lub tak:
      - wynajmujecie prywatną osobę (kolega, itp), który swoim prywatnym autem odwozi
      gości, o której godzinie sobie życzą. Za to dostaje zwrot za paliwo i zapłatę.
      Myślę ze znajdziecie kogoś, kto zechce sobie dorobić w ten sposób.

      Byłam na weselach, gdzie stosowane były oba rozwiązania, każde z nich ma swoje
      wady i zalety. Wadą autokaru było to, ze nie każdy wytrzyma na weselu do rana, a
      wadą samochodu to, że o godz np 3:00 rano tyle ludzi chciało wracać ,ze jechało
      po 6-7 osób w aucie big_grin (odległość jakieś 30 km w jedna stronę).

      Taksówki rzeczywiście strasznie drogo wychodzą.
    • simonkapl Re: czy nie wyjdę na straszną skąpicę? 25.06.05, 13:13
      Nie sadze, byscie koniecznie musieli zapewniac transport gosciom, i jak mowisz,
      bylby to nie lada wydatek.Nasi goscie poradzili sobie sami, przyjezdzali po
      nich znajomi samochodami nad ranem, rodzina, nikt taksowki nie bral.I chyba to
      jest normalne rozwiazanie.
    • jusark Re: czy nie wyjdę na straszną skąpicę? 25.06.05, 13:27
      moi goście do domkow także wrócą na własna rękę. Byłam na kilku weselach i z
      wyjątkiem dwóch gdzie do domu mieliśmy ponad 200km wracalismy własnym
      transportem.
      • rozalia29 Re: czy nie wyjdę na straszną skąpicę? 25.06.05, 14:42
        A ja pamiętam podobny temat z tego forum. I ktoś napisał, że wynajął taki
        busik, który odwoził gości do miasta, bo wesele było około 40 km na wsi. I mimo
        możliwosci powrotu w godzinach jakie podała pepeeran, busik przyjechał dwa czy
        trzy razy i zabrał tych, którzy chcieli pojechać bo nie mieli siły czekać na
        autobusy o 6.00 rano. I według autorki tamtej wypowiedzi był to bardzo dobry
        pomysł. Mój kolega, który korzysta z usług taksówek codziennie kilka razy, w
        końcu zagadał z taksówkarzem z korporacji i teraz za dużo mniejsze pieniądze
        wozi go jakby prywatnie. Tak że nie jest trudno znaleźć osobę, z busikiem,
        która się tego podejmie.A za taką wygodę jak gość zapłaci 10 zł to zbiednieje.
        Myślę, że to dobry pomysł. My zapraszamy na wesele naszych znajomych 150 km od
        naszego miasta i za nocleg w schronisku przez trzy dni płacą sami po 15 zł za
        dobę i nikt z nich nie ma ku temu żadnych obiekcji.)))
        • rozalia29 Re: czy nie wyjdę na straszną skąpicę? 25.06.05, 14:48
          Poprawka: gość nie-zbiednieje. Pozdr.
    • maly_kac Re: czy nie wyjdę na straszną skąpicę? 25.06.05, 21:36
      Miałam wesele w Otrębusach (koło Podkowy), większość gości była z Warszawy, więc
      my również wynajęliśmy busa. Gościom powiedzieliśmy, że będzie taka mozliwość i
      było umówione, że między 3-4 godz. bus przyjedzie. I kto chciał to jechał
      własnym transportem, kto chciał jechał busem. I prawdę mówiąc do głowy mi nie
      przyszlo aby gościom mówić, że mają za coś płacic. Uważam, że lepiej przemilczeć
      temat busa, a goście sie sami zorganizują.
      • aknee Re: czy nie wyjdę na straszną skąpicę? 26.06.05, 23:50
        Wydaje mi sie, ze kazac gosciom samym organizowac sobie transport, lub za niego
        placic bedzie raczej nietaktem. Choc to zalezy, JAKICH masz gosci. Juz tlumacze
        o co mi chodzi. Otoz, bylam ostatnio na weselu, gdzie nikt nie zorganizowal
        transportu dla nikogo, a wsrod gosci byli ludzie wiekowi i kobieta w ciazy.
        Mlodzi goscie pili, przy weselu nikt nie zamierzal sobie odmawiac, i w zwiazku
        z tym nie bylo ani jednego kierowcy. Wszyscy na ostatnich nogach czekali bodaj
        do 7.00 rano na pierwszy autobus. Atmosfera zrobila sie zdziebko nerwowa.
        Mlodzi ludzie nie roscili zadnych pretensji, ale szacowne ciocie, babcie,
        dziekowie, coz... To TWOI goscie, Pepperann, i powinnas im zapewnic wszystko co
        najlepsze. Ja zaplanowalam poczatkowo podstawienie autokaru o wyznaczonej
        godzinie. Jesli ktos zechcialby wyjsc wczesniej - jego sprawa i wowczas sam
        organizowalby sobie dojazd. Teraz jednak ograniczylam liczbe gosci o polowe
        (naprawde!) i wszystkim organizuje nocleg. To potezny wydatek, ale bedzie
        rodzina z dzieckiem (dosc duzym, ale jednak), beda kobiety ciezarne (moze nawet
        3). Chce zeby wesele bylo skromne, ale perfekcyjne jesli chodzi o opieke nad
        osobami, ktore ZECHCA SIE Z NAMI BAWIC. Zrezygnowalismy z dekoracji kosciola i
        sali, z fotografa (kamerzysta zrobi kilka zdjec), luksusowego auta (pozyczymy
        od znajomych cos skromniejszego), grawera i sukni za 3000 (ehhh), a za to
        uzbieralo sie na noclegi. I wlasnie dzis zarezerwowalam hotel. Strrrrrasznie
        sie ciesze smile Zrob jak radzi Mysia Pysia - zalatw autokar na konkretna godzine,
        powiedzmy na 5.00. Bedziesz miala czyste sumienie. A jesli ktos zechce pojechac
        sobie wczesniej, czego nie zycze wink, to trudno - niech on sie martwi. Nie
        zalatwiaj na 4.00 - nasz przyszly swiadek wyprosil gosci z weseliska o 4.00, bo
        autokar czekal, i ludkom bylo przykro, ze konczy sie tak wczesnie zabawa. Ja
        sadze, ze 5.00 to dobra pora. Z taksowkarzami radze nie probowac - maja kasy
        fiskalne, za ich brak placa potezne kary urzedowi skarbowemu. Cena musi byc
        taka, jaka kasa drukuje, jak w sklepie. Rabatow nie ma. Ktos mi bliski
        instaluje kasy taksowkarzom i wiem cos na ten temat. No, chyba ze traficie na
        taksiarza nie posiadajacego kasy - wtedy bedzie to oznaczalo, ze to osoba z
        gruntu nieuczciwa i mocno na bakier z prawem. Umowy z nia nie podpiszecie, bo
        musialaby sie przyznac do braku kasy fisk. To oznacza, ze moze oskubac i Was i
        gosci. Pozdrawiam i radze przemyslec kwestie autokaru.
        • k.mat Re: czy nie wyjdę na straszną skąpicę? 27.06.05, 01:33
          Wiem, że to może dziwne pytanie ale w temacie. Nigdy nie byłam w sytuacji,
          gdzie ktoś za mnie załatwił transport, zawsze sama sobie radziłam, z tym że
          impreza była zawsze w Warszawie. O to właśnie chciałabym zapytać. Czy jak
          zorganizuję wesele w Warszawie-raczej centrum to też powinnam pomyśleć o
          transporcie dla gości? (nie myślę tu o osobach starszych, bo one zostaną
          przywiezione prywatnymi autami)
          chciałabym poznać Wasze opinie
    • agnieszka_111 Re: czy nie wyjdę na straszną skąpicę? 27.06.05, 08:09
      my mieliśmy znajomego kierowcę - (kolega brata meża), który był całą noc na
      weselu i odwoził kiedy ktoś chciał - to było ok 20 km.

      Koleżanka która miała wesele jeszcze dalej od "cywilizacji" przy zaproszeniach
      zapowiedziała że o 5:00 podjeżdza autobus - Ci którzy chcieli jechać wcześniej
      sami załatwiali sobie transport.

      pozdrawiam
    • aldialdi Re: czy nie wyjdę na straszną skąpicę? 27.06.05, 09:51
      My mamy autobus który zawiezie gości z kpościoła na salę i rano do centrum. Nie
      wiem jeszcze o której godzienie, 5:00 lub 6:00. Jeśli ktoś będzie chciał wracać
      wcześniej to się pomyśli. Na weselu mam masę ludzi młodych (to 80% wesela) oni
      raczej będą się bawić do rana.Na każdym weseleu na jakim byłam właśnie tak to
      wyglądało i było ok.
    • monikaa13 Re: czy nie wyjdę na straszną skąpicę? 27.06.05, 12:23
      można wynając taki bus, ale szczerze powiem, ze dla mnie to jest dziwne, bo
      byłam już dużo razy na weselu i nikt nie zapewniał nigdy powrotu i jakoś ludzie
      przyjeżdżali i się dobrze bawili, choc u nas zamówilismy autokar, ale tylko
      jeden na koniec wesela o 5.00 rano, a jak ktos chciał wcześniej nas opuścic to
      musiał rdzioc sobei sam
      • literka_m Re: czy nie wyjdę na straszną skąpicę? 27.06.05, 12:37
        dziwne to wszystko. w dzisiejszych czasach prawie kazdy ma auto i mozliwosc
        wlasnego dojazdu kazdy jest odpowiedzialny i umie podjac decyzje :
        pije/jade/wynajmuje transport. 20 km od miasta, to wcale niedaleko i - moim
        zdaniem - nie ma potrzeby organizowania dojazdu. Dojazd TRZEBA zorganizowac
        RODZINIE ktora przyjechala naprawde z daleka (pociagiem). Reszta martwi sie o
        siebie. Oczywiscie zdarzaja sie wyjatki, np starsza samotna ciocia, ktora
        zawsze byla blisko rodziny.
        Pamietam, ze kiedy znajomi mieli wesele rowniez za miastem, my (grupa kilkoro
        anajacych sie przyjaciol) sami zorganizowalismy sobie transport.

        oczywiscie jak ktos ma kase i "gest" to moze rozwozic gosci kazdego wg zyczenia.
        • aldialdi Re: czy nie wyjdę na straszną skąpicę? 27.06.05, 13:41
          akurat masa kasy i jak to nazywasz gest nie ma tu nic do rzeczy. Zapewniam moim
          gościom i dojazd na salę i powrot nad ranem bo według mnie tak wypada. Na
          każdym weselu na ktorym byłam własnie tak było. Nie pozwolę aby moi goscie
          mieli sie martwić jak wrócić do domu.
    • alfa156 Re: czy nie wyjdę na straszną skąpicę? 27.06.05, 13:38
      miselismy wesele 15 km. od Krakowa, i wynajelismy dla gosci busa. za 7 kursow
      zaplacilismy 450 zl. wesele zaczelo sie wczesnie bo ok. 15 30. pierwszy kur
      (pojechaly dwie starsze osoby) byl o 22. potem od 24 co godzine. kierowca mial
      ustalona trase, ale goscie i tak zostali odwiezeni pod dom. mysle ze jesli
      wesele jest poza miastem to mily gest jesli zagwarantuje sie transport do
      miasta. Warszawa nie daje absolutni mozliwosci odwozenia pod dom ale gdzies do
      centrum, a potem taxi. zdarza sie ze goscie z jednej dzielnicy kumuluja sie w
      busie, to wszystko jest do ustalenia na biezaco.
    • a_weasley Obawiam się, że tak 27.06.05, 15:12
      pepperann napisała:

      > Zastanawiam się nad transportem dla gości z wesela do domu. Na wesele
      > zapewniamy im autokar.
      >
      > Będziemy mieć wesele w Podkowie Leśnej, która lezy ok. 25 km od Warszawy. Jest
      > tam transport publiczny do Warszawy do 23.50 i od 4.30 rano.

      > Co myślicie o pomyśle, żeby wynająć busa, który jeździłby na żądanie gości do
      > centrum Warszawy, ale żeby za transport trzeba było zapłącić, np. 10 zł/osobę?
      > Jak byście to odebrały, gdybyście były gośćmi? Jako skąpstwo, czy jako coś
      > normalnego?

      Mnie by to zirytowało. Jeżeli już wynajmujesz, to niech on po prostu kursuje.
      Podejrzewam, że to, co wydasz na powiedzmy dwa kursy 20-osobowego autobusu,
      zwróci Ci się na tym, czego nie wypiją ci, którzy by w przeciwnym razie na siłę
      siedzieli do końca.
      • aknee Re: Obawiam się, że tak 27.06.05, 15:30
        Dziewczyny, mimo najszczerszych checi naprawde nie rozumiem niektorych z Was.
        Co to ma znaczyc "reszta niech radzi sobie sama"?? co to znaczy "reszta"??
        rodzinie zapewniamy transport, owej "reszcie", czyli znajomym i przyjaciolom,
        juz nie, bo to goscie drugiej kategorii?? Byli potrzebni ksiezniczce i ksieciu
        zeby stanowic tlum w kosciele, chwalic, podziwiac, oczy napawac, przyniesc
        prezenty i umilac czas, tak? a gdy bajka sie konczy, niech kazdy radzi sobie
        sam? rozumiem, ze mlodzi zalatwiaja busa na okreslona godzine i ten kto nie
        chce nim jechac, kto wychodzi wczesniej, faktycznie niech sobie radzi. Ale zeby
        nie zalatwic czesci gosci (lub nawet w ogole gosciom) transportu to juz jest
        nietakt, zeby brutalniej nie powiedziec. I bardzo zle swiadczy o mlodych,
        dowodzac ich niebywalego egoizmu. Pamietajcie - to wy potrzebujecie gosci, a
        nie goscie Was. Oni moga sobie zostac w domu i miec w nosie wasza impreze,
        zadnej laski im nie wyswiadczacie. To Wam bedzie przykro, gdy sie nie zjawia,
        nie pochwala, nie potowarzysza i nie beda oklaskiwac. Przepraszam za ton, ale
        bylam na dwoch weselach, gdzie mlodzi wybierali sobie, komu transport zalatwia,
        a komu nie. "Ty wujku jedziesz, ty, Franek, sory, musisz sie zorganizowac".
        Zenujace. Wczesniej dbano o tego Franka, bo przeciez mial stanowic element
        gawiedzi oklaskujacej jasniepanstwa w kosciele. Po zabawie - sory, spadaj i
        martw sie o siebie sam. I nie wmawiajcie innym, ze ludziom nie robi roznicy,
        czy po weselu transport bedzie, czy beda bladym switem oczekiwac objawienia sie
        pierwszego autobusu. Nie mowcie, ze nikt nie ma za zle takiej organizacji, bo
        naprawde nie wiecie, czy faktycznie wszystkim sie to podobalo.
        • aldialdi Re: Obawiam się, że tak 27.06.05, 16:28
          Popieram calkowicie popieram
        • a_weasley Nikt nikomu łaski nie robi 27.06.05, 19:04
          Aknee napisała, nie wiem czemu w tak napastliwym tonie:

          > Co to ma znaczyc "reszta niech radzi sobie sama"?? co to znaczy "reszta"??

          To znaczy, że to, iż komuś wyświadczam grzeczność, nie zobowiązuje mnie
          literalnie do niczego wobec innych.

          > rodzinie zapewniamy transport, owej "reszcie", czyli znajomym i przyjaciolom,
          > juz nie, bo to goscie drugiej kategorii??

          Bo na przykład są młodsi? Bo mają swoje samochody? Bo tak?

          > prezenty i umilac czas, tak? a gdy bajka sie konczy, niech kazdy radzi sobie
          > sam?

          Myślałby kto, że udział w weselu jest dla gości nie wiadomo jakim wyrzeczeniem.
          Idąc tym torem rozumowania, powinienem jeszcze zafundować im stosowne do
          okoliczności ciuchy, a co najmniej zapłacić za czyszczenie garniturów i co tam
          się robi z kieckami pań, bo to ja ich potrzebuję a nie oni mnie.

          > Pamietajcie - to wy potrzebujecie gosci, a nie goscie Was. Oni moga sobie
          > zostac w domu i miec w nosie wasza impreze,
          > zadnej laski im nie wyswiadczacie.

          Oni nam też. Bo, mówiąc brutalnie, to my im fundujemy, a nie oni nam.

          > pierwszego autobusu. Nie mowcie, ze nikt nie ma za zle takiej organizacji, bo
          > naprawde nie wiecie, czy faktycznie wszystkim sie to podobalo.

          Każdemu może się coś nie podobać.
        • literka_m Re: Obawiam się, że tak 28.06.05, 09:39
          poniewaz Twoj list byl skierowany do mnie, to postaram Ci sie odpowiedziec
          (choc juz ktos to dalej zrobil)

          > Co to ma znaczyc "reszta niech radzi sobie sama"?? co to znaczy "reszta"??
          > rodzinie zapewniamy transport, owej "reszcie",


          to znaczy, ze rodzina ktora przybywa z daleka (zwlaszcza pociagiem) nie ma
          orientacji ani w topografii miasta, ani rozeznania w lokalnych warunkach i
          tylko i wylacznie z tego powodu wymaga specjalnej opieki.
          nie wyobrazam sobie, zebym pytal mojego kumpla ktory dysponuje autem, jak
          dojedzie 20 km do sali. nawiasem mowiac, 20 km to mniej niz z jednego konca
          miasta na drugie. Zapraszajac gosci na imieny tez martwisz sie jak do Ciebie
          dojada ?


          > Byli potrzebni ksiezniczce i ksieciu
          > zeby stanowic tlum w kosciele, chwalic, podziwiac, oczy napawac, przyniesc
          > prezenty i umilac czas, tak? a gdy bajka sie konczy, niech kazdy radzi sobie
          > sam?

          Byli zaproszeni i ZDECYDOWALI czy przyjda na impreze czy nie. Dlatego
          OCZEKUJEMY potwierdzenia obecnosci na weselu. Nie kazdemu odpowiada
          termin/miejsce to ze ma slbsze zdrowie, albo dziecko pod opieka. Dlatego ma
          czas ZDECYDOWAC, czy godzi sie na niedogodnosci i idzie na wesele
          (niedogodnosci czasami duzo wieksze i drozsze to kupno stroju weselnego) czy
          tez mowi dziekuje, bede tylko na slubie. Panstwo mlodzi maja wystarczajaco duzo
          problemow i wydatkow niz to, jak odwiezc 20 km zalanego wujka.



          > Ale zeby
          > nie zalatwic czesci gosci (lub nawet w ogole gosciom) transportu to juz jest
          > nietakt

          I do tego masazystke stop, bo przeciez jak tancza, to ich bola. Nigdzie (a na
          weselach w kilku ostatnich latach bylem wielu) nie spotkalem sie z zalatwianiem
          transportu. Wyjatek byl jeden, pan mlody mieszkal 300 km od miejsca w ktorym
          bylo wesele. Byl wynajety autokar dla calej rodziny.

          > I bardzo zle swiadczy o mlodych,
          > dowodzac ich niebywalego egoizmu

          najglupszy argument jaki slyszalem. Czy jak ktos nie organizuje wesela, bo go
          nie stac, albo woli wyjechac za te pieniadze w podroz poslubna to dla Ciebie
          jest egoista ?

          > Pamietajcie - to wy potrzebujecie gosci, a nie goscie Was.

          Nieprawda. To taka dwustronna potrzeba. 60% gosci zaprasza sie bo tak wypada.


          > Oni moga sobie zostac w domu i miec w nosie wasza impreze,
          > zadnej laski im nie wyswiadczacie. To Wam bedzie przykro, gdy sie nie zjawia,
          > nie pochwala, nie potowarzysza i nie beda oklaskiwac.

          Najwazniejsze, zeby o tym poinformowali wystarczajaco wczesnie. Nikomu nie
          bedzie przykro, bo wesele, to zaden obowiazek a wydatek niemaly. Coraz
          czescxiej organizowany, bo rodzice chca. Dla mnie nie ma zadnego problemu, ze
          kogos nie bedzie na weselu. To jego wybor.

          > "Ty wujku jedziesz, ty, Franek, sory, musisz sie zorganizowac".
          > Zenujace.

          tak, to jest zenujace. Ale tak sie nie robi. Poprostu tych, ktorzy wymagaja
          opieki pyta sie/proponuje PRZED WESELEM transport. Reszcie wrecza sie
          zaproszenia (i na tym sie konczy). Skoro zdecydowali sie na wesele, trafili na
          nie, to i do domu tez trafia.
          • gosza26 Re: Obawiam się, że tak 29.06.05, 10:28
            literka_m napisał:

            >
            > tak, to jest zenujace. Ale tak sie nie robi. Poprostu tych, ktorzy wymagaja
            > opieki pyta sie/proponuje PRZED WESELEM transport. Reszcie wrecza sie
            > zaproszenia (i na tym sie konczy). Skoro zdecydowali sie na wesele, trafili
            na
            >
            > nie, to i do domu tez trafia.
            ------------------------------------------------------------
            Niestey czasami nie warto iść na ilość ale na jakość. Podkreślam zapewnienie
            komfortu gościom jest czasami dużo ważniejsze, niż efektowna sala.
    • misia_pysia79 Re: czy nie wyjdę na straszną skąpicę? 27.06.05, 16:47
      Możesz jeszcze zrobic tak: wynająć 1- 2 pokoje tam gdzie będzie impreza, i tam
      goście będą mogli odpocząć, zdrzemnąć się, niektórzy trochę wyrzeźwieć itp. A
      transport zamówić jeden, na godzinę X. Wtedy każdy przetrwa do rana.

      Nie wiem jednak jaki byłby koszt tych pokoi, może taniej będzie żeby bus
      kursował na żądanie. Wynajęcie prywatnej osoby do odwiezienia gości będzie moim
      zdaniem najtańsze i najwygodniejsze.
    • pepperann Re: czy nie wyjdę na straszną skąpicę? 27.06.05, 18:22
      Dziekuje wszystkim z opinie i za tak liczne glosy (chyba fajny tytul
      wymyslilam, interesujacy wink).

      Zaluje troche, ze moj pomysl nie spotkal sie z poparciem, (oprocz Rozalii).
      Wytlumacze dlaczego: jesli bedziemy sami zapewniac transport, to na pewno
      zrobimy 1- 2 kursy, a czesc gosci i tak bedzie w ktoryms momencie zmeczona. A
      tak - zrobilibysmy cos, co mozna nazwac : "mozliwosc powrotu w kazdym dowolnym
      momencie, za oplata" - nie dla nas przeciez ta oplata, zebysmy sobie na
      gosciach zarobili. Osobiscie bym wolala jako gosc moc wrocic o 2:50 do domu za
      pare zlotych, jesli bede spiaca, niz czekac np. do 4:00. Jeszcze bardziej
      oczywiscie wolalabym, zeby limuzyna pod sam dom podjechac, ale na to bym nie
      liczyla.

      Ale rzeczywiscie jeszcze to przemysle, bo moj sposob rozumowania chyba nie jest
      typowy. A nie chcialabym nikogo urazic na weselu.

      Swoja droga, nie oburzajcie sie tak okropnie. Pohamujcie sie odrobinke z tymi
      tekstami o jasniepanstwu co mu sloma z butow wychodzi, egoistach, chamach itp.
      Bylam troche przerazona czytajac to. Pytalam o szczere rady, a nawal krytyki
      za sama mysl niemal mnie sprzed komputera zdmuchnal. Wiem, ze w roznych
      regionach Polski sprawa transportu jest roznie rozwiazywana. Na Slasku
      (slyszalam tak) jest wrecz zwyczaj, ze rodzina mlodego nie pije i rozwozi
      gosci. Mnie z kolei nigdy nikt z zadnego wesela nie odwozil. Zwykle prosilam
      brata, zeby mnie odebral, jesli to bylo daleko. Albo byl autokar dla gosci,
      ktorzy zostali do bialego rana. Stad moje watpliwosci i nowatorskie moze zbyt
      pomysly.

      Raz jeszcze wszytskim dziekuje za opinie.
      • gosza26 Re: czy nie wyjdę na straszną skąpicę? 29.06.05, 10:23
        Wiesz co moze z mojej strony nie będzie krytyki Twojej osoby, ale jak
        przeczytałm wątek przypomniał mi się ślub mojej koleżanki.
        Sprawa z dojazdem na wesele pozotawiła bardzo duży niesamk po uroczystości.

        Moim zasada jest taka, jeśli wesele planuje się daleko, w miejscu zupełnienie
        nieznanym dla gości trzeba rozwiązać problem z dojazdem poprzez zapewnienie im
        busa itp.
        We wspomnienianym weselu zrobiała się klapa, bo ludzie ustawili sie w kolejce
        do samochodów, nasz kierowaca pobładził(zamiast 30 min. jechał 2 godziny), a na
        końcu zapomniano o nowożeńcach i Ci czekali do 6 nad ranemsad
        Tuż za ogrodzeniem było drugie wesele,gdzie nie było żadnego z w/w kłopotów,
        gdyż bus kursował cały czas.

        Nie wiem wydaje mi się,że trzeba dowiedzieć się indywidulanie jak gość będzie
        miał możliwości dojazdy i powrotu bo potem może zostać niesmak.
        My mamy go do dzisiaj...

        P.S Żądanie od gości jakichkolwiek nakładów finansowych na techniczne strony
        wesela jest dużym nietaktem towarzyskim. Owszem czasami na tego typu propozycje
        gość mówi: ,,Jasne nie ma sprawy,, ale nie zawsze tak myśli....
    • gosik_26 Re: czy nie wyjdę na straszną skąpicę? 29.06.05, 21:10
      Witamsmile
      Mam podobny problem... Ślub mamy w Otwocku, a wesele w Warszawie - to jest ok.20
      km w jedna stronę. Na pewno będziemy załatwiać autokar, aby zapewnić gościom
      transport ze ślubu na wesele i chcielibyśmy, żeby ten sam autokar
      odtransportował gości nad ranem do domów. Jednak część gości będzie z Warszawy -
      głównie moja rodzina i znajomi, a część z Otwocka i okolic. I nie wiem, jak
      zrobić, żeby było dobrze... Ustalić np,. że o godz.5.00 jedzie bus do Otwocka, a
      o godz.6.00 będzie drugi kurs dla gości z W-wy ? Co o tym myślicie ?
      Pozdrawiam,
      Gosia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka