Dodaj do ulubionych

Baza materialna...

28.07.05, 18:55
Pozwolę zobie zacytować fragment pewnej książki, która ostatnio wpadła mi w
ręce:

" (...) jednak przeciwnicy młodych małżeństw mają też dużo poważnych
argumentów do przytoczenia. A więc przede wszystkim ten, że obowiązki
rodzinne zakładają istnienie poważnej bazy materialnej (mieszkanie, meble,
koszty utrzymania, wyżywienia i kształcenia dzieci itd.). W naszych (i nie
tylko naszych) warunkach zdobycie mieszkania, mebli, niezbędnego wyposażenia
wiąże się ze zdobyciem wykształcenia, zawodu, a czasem lepiej płatnego
zajęcia w tym zawodzie (co łączy się najczęściej ze stażem pracy). Zbyt
wczesne obarczanie się obowiązkami rodzinnymi - tłumaczą krytycy młodych
małzeństw - utrudnia, a czasem wręcz uniemożliwia "wybicie się" w zawodzie,
zdobycie awansu społecznego, który by stworzył korzystniejsze warunki
materialne. A od tego wszystkiego zależy, czy nowo założona rodzina będzie
trwałą i pewną wspólnotą i jednością ekonomiczną, czy będzie posiadała
elementarne warunki do wykonywania swych podstawowych funkcji wychowawczo-
opiekuńczych. Faktem jest, że bardzo wiele młodych małżeństw zżera rdza
drobnych trosk i użerań o mieszkanie, którego nie ma, o pieniądze, których
wiecznie brak itd. itd."*

Powstrzymuję się od wszelkich komentarzy, ocenę cytowanego tekstu
pozostawoiam Forumowiczom i Forumowiczkom.

*Mikołaj Kozakiewicz, "O miłości prawie wszystko", Ludowa Spółdzielnia
Wydawnicza, 1973
Obserwuj wątek
    • kasiadove Re: Baza materialna... 28.07.05, 18:59
      Boże! To znów ty!!!

      Mikołaj Kozakiewicz, "O miłości prawie wszystko", Ludowa Spółdzielnia
      > Wydawnicza, 1973 - nie znasz nowszej literatury!?
      • livia79 Re: Baza materialna... 29.07.05, 01:03
        Tak obserwuje te twoje posty od pewnego czasu i ... bardzo mi ciebie zal. Albo
        ty masz cos w rodzaju nerwicy natrectw, albo powazna depresje. Sklaniam sie ku
        temu drugiemu. Jestes biednym, zamoznym, ale samotnym facetem, ktorego z
        tajemniczych przyczyn zadna nie chce. Ktory nie doznal ciepla, poczucia
        uczuciowej stabilizacji, ktorego zycie jest bezbarwne i monotonne. Wszak gdyby
        bylo inaczej, gdbys kochal, byl kochany, mial pasje i zaineteresowania, czy
        zadreczalbys miesiacami ludzi wciaz na ten sam temat?? Chociaz... czy te
        przyczyny, dla ktorych jestes sam na pewno sa tajemnicze?? nie, ty jestes
        skrajnym materialista, zupelnie nie znajacym zycia, uczuc, nie majacym w nikim
        oparcia, nie bedacym z kims, kto by z toba plakal, z toba sie radowal i z toba
        pelna piersia ZYL. Fakt, iz masz pieniadze jest jedynym faktem z twego
        jestestwa, ktory cie w pelni satysfakcjonuje, nie masz poza kasa zadnego
        oparcia i dlatego te wlasnie kase wystawiasz stale na piedestal, jest ona
        miernikiem twojej wlasnej wartosci. Jestes zgubionym czlowieczkiem, ktory nie
        jest w stanie dac nikomu oparcia, poczucia bezpieczenstwa, ktory nigdy dla
        nikogo nie stanie sie calym swiatem. Mimo zasobnosci portfela nigdy nie
        staniesz sie murem i opoka dla zadnej madrej kobiety i ... doskonale zdajesz
        sobie z tego sprawe, choc sam sie do tego przyznac nie chcesz. Od miesiecy (a
        moze i lat) piszesz na roznych forach podtykajac pod nos ludziom swoje poglady
        na temat ustabilizowanej sytuacji materialnej, bowiem szukasz oparcia i
        poparcia swoich racji ("Niech ktos, do cholery napisze, ze mam racje, ze sie ze
        mna zgadza"). Gdy ow ktos napisze, twoje rozdygotane nerwy na chwile doznaja
        ukojenia, glaszczesz portfelik, czujesz sie wielki. Gdy wysatwia cie kolejna
        dziewczyna znow nie wiesz o co biega, znow powtarzasz ten sam schemat.Bardzo
        prawdopodobne ze sie myle oceniajac cie w ten sposob, ale ja nie doznaje z tego
        powodu zadnego uszczerbku, wcale mnie to nie martwi. Ty powinienes sie
        zmartwic, bowiem twoje posty daja mi podstawe do takiej wlasnie oceny. Sam
        siebie wykreowales w owych wielu postach na... zagubiona duszyczke, ktora nie
        moze pomiescic w swym malym mozdzku odpowiedzi na pytanie, dlaczego masa
        dziewczyn nie pada plackiem przed pelnym portfelem. Jestes jak dziecko, ktore
        nie kuma, czemu dojrzali, dorosli ludzie nie chca zyc u boku swietego Mikolaja.
        Jestes tez cokolwiek niekulturalny i nietaktowny, bowiem ludzie z klasa nie
        dyskutuja o finansach, nie podtykaja innym za wszelka cene tematu o zawartosci
        portfela. Jestes takze bezgranicznie nudny, malo inteligentny (nie potrafisz,
        jak widze poprowadzic rozmowy na jakikolwiek inny temat), natretny i
        infantylny, taaaak, domorosly przedszkolak, Krezus w gumiakach. Nie
        osmielilabym sie pisac ci tego wszystkiego, gdybym nie znala cie z
        wczesniejszych postow, ktore poczatkowo traktowalam jako glupie po prostu.
        Potem jednak zauwazylam, ze ty krzywdzisz swymi slowami ludzi, ktorzy sa
        madrzy, wyksztalceni, czasem wieloplaszczyznowo, a jednak finansowo im sie nie
        wiedzie (choroby, bezrobocie spowodowane korupcja, itp.). Sugerujesz, ze nie
        powinni sie oni pobierac, kochac, byc razem, nazywasz ich "golodupcami" (patrz
        forum kobieta i mlode mezatki). To juz nie jest glupota, to juz jest chamstwo,
        prymitywizm i prostactwo. Pozwole sobie "sciagnac" cytat pewnej forumowiczki,
        do ktorego tresci ty pasujesz jak ulal - "Nie wszystko zloto co sie swieci, nie
        kazdy chlop z widlami to Posejdon".
        • viinga Re: Baza materialna... 29.07.05, 08:15
          Wydrukuj sobie, mike, odpowiedź livii i wczytaj sie dokładnie z tysiąc razy, to
          moze wreszcie cos zrozumiesz, cos do ciebie dotrze.
          • mojave Re: Baza materialna... 29.07.05, 09:17
            a czemu nie skomentujesz? jak sie wkleja akis test to warto go opatrzyć jakims
            komentarzem. Boisz sie wyrazic swoje zdanie?
            A jesli chodzi o mnie, to uważam, że decyzja o malżeństwie powinna byc decyzja
            dojrzalą, glupotą totalna i brakiem odpowiedzialności jest dla mnie jak sie
            jacyś mlodzi pobieraja a potem mieszkają razem z rodzicami i mlodszym
            rodzeństwem w bloku w 2 pokojach.
            Albo sie żenią na zasadzie jakos to będzie, rodzice nas bedą utrzymywac. Jak
            sie chce zakladac wlasna rodzine to trzeba byc samodzielnym i odpowiedzialnym.
            Z drugej strony ie można tez przesadzic i myslec tylko o dobrach materialnych
            bo mozna "sie zakręcc" co roku wyieniając samochod a nwszy, lepszy ,większy,
            mieszkanie na apartament a potem na dom a potem na rezydencje a potem na... i
            decyzje o malżeństwie i dzieciach odkladać w nieskończonść bo jeszcze sie ma za
            malo i tzreba sie dorabiac, dorabiac....
            Jak w każdej sytuacji także tu potrzebny jest złoty srodeksmile
            • mike2005 Re: Baza materialna... 29.07.05, 14:59
              mojave napisała:
              > a czemu nie skomentujesz?

              Ponieważ stali bywalcy forum doskonale znają moje poglądy na poruszony tematsmile
        • 1000tak najbogatszym czlowiekiem jest ten 29.07.05, 09:36
          kto potrafi dac z siebie cos, za co nie mozna zaplacic pieniedzmi.
          najdrozsze ludziom jest to co jest niewymierne gotowkowo.

          jestes naprawde bardzo biedny.
          wyzal sie lepiej zamiast sadowac.
    • 1000tak Re: Baza materialna... 29.07.05, 09:32
      dzieki bogu bylo to 30 lat temu.

      jestem ewidentnie odwrotnoscia twojej teori.
      • mike2005 Re: Baza materialna... 29.07.05, 17:38
        1000tak napisała:
        > dzieki bogu bylo to 30 lat temu.

        Primo: tematyka poruszona w cytowanej przeze mnie książce ma moim skromnym
        zdaniem charakter uniwersalny - tekst ten i za kolejne 30 lat będzie jak
        najbardziej "na czasie". Secundo: Wydaje mi się, że dzisiaj kwestie finansowo-
        materialne przy zawieraniu związku małżeńskiego liczą się jak nigdy dotąd.
    • amalita Nie odpisujmy mu... 29.07.05, 09:38
      .... to moze da nam spokojsmile)) niech moj post bedzie ostatni.
      • adrian4u Re: Nie odpisujmy mu... 29.07.05, 22:47
        ...przedostatni...smile

        Amensmile

        sam miałem pannę, gdzie już "ustalone było w urzędzie..."
        do wykończenia dom 300m w Legionowie, firma tatusia do "przejęcia" przez zięcia
        (to ja miłem być ten zięć) - ale jak powiedzieliśmy sobie z firmą "papa", to i
        3 miesiące później panna powiedziała "papa" hiehiehiesmilesmilesmile

        I NIE ŻAŁUJĘ!!! big_grinbig_grinbig_grin

        KASA TO NIE WSZYSTKO

        a majkowi powiedziałbym, że mi go żal... gdybym czuł żal i litość...

        Panny - nie dajcie sięsmile

        Adrian
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka