mike2005
28.07.05, 18:55
Pozwolę zobie zacytować fragment pewnej książki, która ostatnio wpadła mi w
ręce:
" (...) jednak przeciwnicy młodych małżeństw mają też dużo poważnych
argumentów do przytoczenia. A więc przede wszystkim ten, że obowiązki
rodzinne zakładają istnienie poważnej bazy materialnej (mieszkanie, meble,
koszty utrzymania, wyżywienia i kształcenia dzieci itd.). W naszych (i nie
tylko naszych) warunkach zdobycie mieszkania, mebli, niezbędnego wyposażenia
wiąże się ze zdobyciem wykształcenia, zawodu, a czasem lepiej płatnego
zajęcia w tym zawodzie (co łączy się najczęściej ze stażem pracy). Zbyt
wczesne obarczanie się obowiązkami rodzinnymi - tłumaczą krytycy młodych
małzeństw - utrudnia, a czasem wręcz uniemożliwia "wybicie się" w zawodzie,
zdobycie awansu społecznego, który by stworzył korzystniejsze warunki
materialne. A od tego wszystkiego zależy, czy nowo założona rodzina będzie
trwałą i pewną wspólnotą i jednością ekonomiczną, czy będzie posiadała
elementarne warunki do wykonywania swych podstawowych funkcji wychowawczo-
opiekuńczych. Faktem jest, że bardzo wiele młodych małżeństw zżera rdza
drobnych trosk i użerań o mieszkanie, którego nie ma, o pieniądze, których
wiecznie brak itd. itd."*
Powstrzymuję się od wszelkich komentarzy, ocenę cytowanego tekstu
pozostawoiam Forumowiczom i Forumowiczkom.
*Mikołaj Kozakiewicz, "O miłości prawie wszystko", Ludowa Spółdzielnia
Wydawnicza, 1973