karol_ka66
19.08.05, 19:48
Wczoraj martwiłam się, że nie pojadę swoim wymarzonym samochodem do ślubu, ale
mój N. przekonał mnie, że to nie jest najważniejsze - no bo nie jest. Ale
dzisiaj przeżyłam koszmar!!!! Byłam na drugiej przymiarce sukni - już z
pierwszej byłam niezadowolona, bo materiał się układał nie tak jak miał , ale
nic to - dziś miało być lepiej. A tu nic - dekold się po prostu nie układa,
tylko sterczy. Za dobór materiału była odpowiedzialna szefowa salonu-ja
wybierałam wśród próbek tylko kolor i strukturę, ona ponoć wie jak się
materiały układają i wszystkie , które mi zaproponowała miały być idealne dla
mojego projektu. Sukienkę szyje nie szefowa, lecz krawcowa-pracownica p[rawie
płakała ze mną. Mówi, że prawdopodobnie zmienią mi materiał bez dopłat, ale
tak tweierdzi krawcowa, a nie ta szefowa, której dziś nie było. Boję się, że
zostanę bez sukienki, albo z fatalną suknią Co mam zrobić - mam dopłacać w
razie czego? (uważmam , że to nieuczciwe-ja dałam projekt , resztę zostawiłam
fachowcom"), mam się z nimi wykłócać o kasę?nie chodzi mi przecież o
pieniądze, ale o piękną, wymarzoną kieckę. Prawdą jest , że projekt jest mój
autorski, a ja niee jestem specjaliską, ale jeżeli ktoś twierdzi, że się zna
to powinien wiedzieć jakie są ograniczenia materiału, czego się nie da zrobić,
a tu taka porażka!Czuję się oszukana...mam czekać na tel. co dalej do
poniedziałku, chyba zaryczę się na śmierć do tego czasu...POMOCY!!!dodam, że
to ponoć dobry, renowany, znany salon