civi1
31.08.05, 07:20
a ja sie nie potrafie cieszyc. slub za rok, ale nic nie bedzie tak jak chce,
tesciowie forsuja raczej wsyztsko, ja nie mam aksy bo dopiero zaczelam
pracowac a oni ja maja. moj tata nie poczuwa sie do tego ze ma corke i
zostalam sama. slub najprawdopodobniej w znienawidzonym przeze mnie miescie,
zamiast w kosciele w krotym sie "rozwijalam) wesele z ich rodzina bo ja
zapraszam tylko kilka osob... mam dosc od zareczyn jestem wykonczona ciagle
placze zamiast sie smiac. moj narzeczony tez chce wesela, a mnie nie stac.
czy przez to musze rozstac sie ze wszytskimi marzeniami?? juz nic nie planuje
niech sie dzieje co chce, najchetniej ucieklabym daleko zostawiajac ich
wsyztskich samych niech sie bawia... ja szczesliwa raczej nie bede