Dodaj do ulubionych

:( żalę się :(

31.08.05, 07:20
a ja sie nie potrafie cieszyc. slub za rok, ale nic nie bedzie tak jak chce,
tesciowie forsuja raczej wsyztsko, ja nie mam aksy bo dopiero zaczelam
pracowac a oni ja maja. moj tata nie poczuwa sie do tego ze ma corke i
zostalam sama. slub najprawdopodobniej w znienawidzonym przeze mnie miescie,
zamiast w kosciele w krotym sie "rozwijalam) wesele z ich rodzina bo ja
zapraszam tylko kilka osob... mam dosc od zareczyn jestem wykonczona ciagle
placze zamiast sie smiac. moj narzeczony tez chce wesela, a mnie nie stac.
czy przez to musze rozstac sie ze wszytskimi marzeniami?? juz nic nie planuje
niech sie dzieje co chce, najchetniej ucieklabym daleko zostawiajac ich
wsyztskich samych niech sie bawia... ja szczesliwa raczej nie bede
Obserwuj wątek
    • madziuja Re: :( żalę się :( 31.08.05, 07:33
      Głowa do góry!!!!!!!!!!! Będzie ok zobaczysz!! Tylko musisz chcieć! Ja i mój
      mąż robiliśmy sami wesele z całą oprawą - dwudniowe. ALe nie o tym ...gdy
      rezerwowaliśmy dom weselny ja byłam bez pracy mąż zrabiał 900 zł i co śmieszne
      pożyczyliśmy pieniądze na rezerwację. Rodzice nam nie pomogli bo nie mieli. Ja
      znalazłam pracę w ciągu 4 m-c zarabiałam 3 razy więcej niż na pczątku -
      mieliśmy cel NASZ wspólny cel. Jesteśmy szczęsliwi że coś takiego zrobiliśmy bo
      teraz patrząc wstecz uważam to za cud!!! I teraz nie wiem czy dalibyśmy radę
      dokonać czegoś takiego smile Wystarczy chceć a ludzie gdy będą widzieli że na
      czymś Ci zależy i dążycie wspólnie do celu będą Was podziwiać.
      A to czy będziesz szczęśliwa zależy tylko od Ciebie!!
      • civi1 Re: :( żalę się :( 31.08.05, 07:47
        tylko ze jemu za wesele placa rodzice,i nawet gdyby nie chcial i tak to zrobia.
        stać icha to pierwsze dziecko slubujace. zuje sie sama w tym wsyztskim. ja
        zaczynam prace ale nie wiem jescze ile bede zarabiac. do tego mieszkamy 200
        kilometró od siebie na razie i jakos zostaje bez wsparcia cryingprzepraszam -mam
        dosc
        • madziuja Re: :( żalę się :( 31.08.05, 08:13
          Slońce odetchnij trochę, wiem że masz poważne doły, ale postaraj się pmyśleć o
          sobie smile, kochacie się prawda?? Planujecie życie ze sobą to poważna decyzja,
          dużo emocji się z tym wiąże, daj sobie trochę spokoju winkMusisz być mocna i
          twardo okazywać swoje zdanie bo zawsze będzie Cie można okręcić wokół palca. A
          jak za wesele mają płacić jego rodzice to radzę Ci podaruj to sobie, lepiej
          skromne przyjęcie by nigdy Ci nic nie wypomnieli a to jest bardzo przykre!!
          Pozdrawiam
          • civi1 Re: :( żalę się :( 31.08.05, 08:40
            Madziuja ja od poczatku tak chciałam, ale oni i mój narzeczonyn nie chcą o tym
            słyszeć...sad
      • magda_811 Re: :( żalę się :( 02.09.05, 13:13
        Zgadzam się z Tobą my planujemy ślub za rok też nie zarabiamy rewelacyjnie ale
        razem wymarzylismy sobie piękny slub i wiem, że tak będzie. Razem co miesiąc
        odkładamy prawie całą pensję, i z miesiąca na miesiąc sumka sie powiększa mamy
        wspólny cel i jestem pewna że damy radę go osiagnąć Już teraz musielismy
        zrezygnowac z głupich wydatków, ale staramy sie życ normalnie tzn. spotykac się
        z przyjaciółmi, chodzic do kina, dobrze że mam jescze korki z angola i troszke
        dorabiam smile Głowa do góry civi też dacie radę wystarczy w to uwierzyć
    • kolorka_1 Re: :( żalę się :( 31.08.05, 08:16
      Nie martw sie tak,ja też ciągle płaczę ostatnio(już to pisałam w moim
      poście).Pomysl sobie tak:kochacie się i to jest najważniejsze,i co z tego, że
      od niego bedzie wiecej osob,ważne że wreszcie bedziecie razem.Skad wiesz,może
      jeszcze przez rok uda ci sie cos zarobic i jesli ci tak bardzo na tym zalezy to
      zaprosisz jeszcze kilka osob.Ja nie bede miala duzego wesela.U mnie jest
      odwrotna sytuacja.Moi rodzice maja, a jego nie,dlatego slub ma byc w przyszlym
      roku.Musialam zrezygnowac z duzego wesela.Ale gdybym miala wybrac, to
      zgodzialabym sie nawet na sam slub,zebysmy tylko juz byli razem.Ale niestety
      jego rodzice nie chca sie zgodzic-slub w przyszlym roku i juz.
      Głowa do gory,wazne ze zlapalas jakas prace.
      Moze porozmawiaj z narzeczonym ze wolalabys miec slub u siebie, wkoncu jest
      taka tradycja.
      Pozdrawiam.
      • civi1 Re: :( żalę się :( 31.08.05, 08:42
        kolorka ja mu to cały czas mówie!!! ale to grovh o ściane, bo:oni będa musieli
        zapłacic za hotel dla 60 osób (moich najprawdopodobniej bedzie 10 (w
        szalenstwie, moze 25))mam dosc tych rozmow gdybania wiem z enie wygram. nie
        jestem uległa dziewczynka,a le tu sprawa już raczej jest przesądzona.... wkurza
        mnie to!!! a nic nie moge zrobic
        • dafni Re: :( żalę się :( 31.08.05, 09:36
          Nie ma tak, że nie możesz czegoś zrobić i nawet sobie tak nie próbuj wmawiać
          civi. To jest Twój ślub!! Nawet tradycja jest po Twojej stronie, bo przecież
          ślub zwyczajowo odbywa się w parafii panny młodej.

          Nie wiem czy to dobra rada, ale może przełożylibyście ślub kościelnie i wzięli
          najpierw skromny cywilny, taki na który stać Cibie i Twojego narzeczonego a nie
          jego rodzinę. Jeśli jest tak, że oni płacąc mają cały czas stawiać Ci warunki
          to zwyczajnie nie zgadzajcie się na taki układ.
          Po co masz się męczyć i płakać za każdym razem kiedy teściowie będą coś ustalać
          bez Ciebie.

          Inna sprawa to kwestia rozmowy z narzeczonym, który powinien stać po Twojej
          stronie i starać się rozumieć Twoje racje.
        • millka26 Re: :( żalę się :( 02.09.05, 12:57
          Nie denerwuj sie moich gosci wraz z mama bedzie 6 no moze 7 osob smile), a od
          mojego przyszlego męza 70, mnie niestety nie stac na zaproszenie wiekszej
          liczby gosci i moja mame rowniez, moj jeszcze niemaz uparl sie na wesele , bo
          twierdzi, ze to raz w zyciu, koniec i kropka nie ma z nim dyskusji, ja chcialam
          skromnie przyjecie, ale nie dalo sie. Jednak postawilam sprawe jasno, nie ma
          tradycyjnego podzialu kosztow, kazdy placi za swoich gosci i chociaz to nie ja
          mam przewage liczebna, to ja okreslac bede warunki, wybieram sale, samochod i
          zdobie wszystko tak jak chce - oczywiscie po konsultacji z niemezem. smile). Jak
          na razie wszystko idzie po mojej mysli, choc przewiduje spiecia z tesciowa,
          niemaz zostawil mi wolna reke, obiecal wspierac i popierac. Sen z powiek spedza
          mi tylko podziekowanie dla rodzicow, bo moja mama jest sama i nie wiem jak to
          wszystko zaplanowac .... A poza tym nawet sie ciesze ze moj M. uparl sie na
          wesele ... ale to tak miedzy nami.
          Usmiechnij sie zobaczysz bedzie pieknie i wyjatkowo.
          Powodzenia
          • civi1 Re: :( żalę się :( 02.09.05, 12:59
            o by u mnie rpzeszlo to: po mojemu!!!!! i tez moge sie zgodzic na to wesele, bo
            wtedy bedzie moze 28 osób, a podzial kosztow jest nietradycyjny nie bede placic
            za jego gosci. chca tylu niech placa, szczegolnie ze uparli sie zaprosic kogos
            kogo nie lubie i to baaardzo mimoz e jest prawie w moim wieku, mama nadzieje ze
            slubu mi nie zepsuje ten jegomosc
    • agata781 Re: :( żalę się :( 31.08.05, 09:30
      Ja bym nie poszła na ustępstwo jeśli idzie op kościół.Albo w mojej parafiiu,albo
      przekładamy termin ślubu.Sama przechodziłam taką batalię i jak narazie napewno
      wesele nie będzie w tej knajpie w której nie chciałam.Poszłam na ustępstwa tylko
      w kwestii kościoła ale też nie za dużo.Podobał mi się kościół w wiosce mojego
      faceta ale problem polegał na tym że znajduje się on na cmentarzu,więc zgodziłam
      się na kościół parafialny który jest 500 m.dalej.
      A p[oza tym to dziwne że panna młóda chce ślubu w swojej parafii(tak głosi
      tradycja)a pan młody nie chce się zgodzić>
    • agata781 Re: :( żalę się :( 31.08.05, 09:33
      ...i jeszcze raz ja.Moja siostra(która jest 20 lat po ślubie)powiedziała że masz
      się zastanowić nad samym ślubem bo to jej pachnie przyszłościową dyktaturą męża
      i teściów(mnie zresztą też)nie obraź się ale piszę to co czujęsmile
      • civi1 Re: :( żalę się :( 31.08.05, 10:16
        przede wszystkim dyktatura tesciow.... i to glownie tesciowej... pan mlody tez
        by chcial slub u mnie tak tardycyjnie, ale amma go nastawia inaczej i bardzo
        mnie to martwi, ale nie umie do konca przekonac rodzicow, a jak sie upre to
        pewnie bez wesela bnedzie. bedziemy mieszkac 200 kilometrow od jego rodzicow
        powinno byc w miare. ja jestem zalamana postawa swojego ojca, ktory nawet nie
        raczyl nas wysłuchac jak chcelismy go poinformowac o swoich palnach mimoz
        emieszkam z nim w jednym domu. jesli chodzi o slub cywilny, dla nas on nic nie
        znaczy, wie take rozwiazanie nie wchodzi w gre. ja bym chciala wziac slub w
        kosciele obiad i np gdzies wyjechac na kilka dni, a nie meczyc sie caly wieczor
        w pijanym towarzystwie. zalre zobaczymy, chyba czeka mnie awantura z tesciowa,
        mimo ze to az tak zla kobieta nie jest i ja lubie. wierze ze tesciu mnie
        zroumie, no zobaczy. na razie jestem wykonczona... boje sie jak bedzie dalej.
        • loorien Re: :( żalę się :( 31.08.05, 23:50
          jeżeli nie będziecie mieszkac blisko jego rodzicow, nie wprowadzasz sie do ich
          domu, to przymij to jako usmiech losu, ze bedziesz miala wielkie duze wesele, a
          ze tesciowie finasują wiec mają prawo do decyzji? Trudno pomysl sobie ze i tak
          tego dnia bedziesz najwazniejsza, i że nie robiliby tego wesela gdyby cię nie
          akceptowali, nie lubili itd. Nie pozwól tylko żeby się tak stało, że z twojej
          strony nie bedzie kogoś na kim ci zależy. Skoro to za rok to moze uda ci sie
          coś zaoszczedzic zeby sie troszke dolozyc, ojciec tez na pewno sie ostatecznie
          przekona, przeciez na pewno bedzie chcial sie bawic na twoim weselu ze swoją
          rodziną nie tylko narzeczonego. Glowa do góry patrz optymistycznie i ciesz się
          ślubemsmile)
          • civi1 Re: :( żalę się :( 01.09.05, 07:21
            loorien, moj tata nie bedzie sie bawil na tym weselu, bo on nawet na slub nie
            pojdzie, co oswiadczyl wszystkim zaraz po moich zareczynach ze on na wesela nie
            chodzi a ja: nie jestem jego corka... to skomplikowana sytuacja, nawet bardzo
            skomplikowanasad
      • civi1 Re: :( żalę się :( 31.08.05, 10:18
        mam nadzieje ze zmieknie mój przyszły bo powiedzial z ejak bede chciala to
        jakos przekonamy jego rodzicow ze bez wesela mimo ze wiem ze on by chcial (ja
        malutkie moze tez, ale i tak mnie nie stac!!)zobaczymy... chwilowo nie mam sily
        do tego wsytzskiego i boje sie starcia z tesciami
        • domi_mikolka Re: :( żalę się :( 31.08.05, 10:29
          jeśli narzeczony jest po Twojej stronie, a tak przecież być powinno, to nie
          masz się co bać afery z teściami, ostatecznie to nie z nimi układasz sobie
          życiesmile
          • civi1 Re: :( żalę się :( 31.08.05, 10:32
            afera i tak bedzie!!!!!! a on na razie sie kołysze miedzy wąłsnymi marzeniami a
            swoimi i mam świadomosc ze nie moge od niego wymagac by wyrzekł sie swoich, ale
            ile moich sie uratuje przy kompromisie? na razie chyba tylko sukienka... reszta
            w niewielkim stopniu sad
            • magdajagoda1 Re: :( żalę się :( 31.08.05, 11:57
              Civi
              Porozmawiaj spokojnie z narzeczonym. Postarajcie się wypracowac kompromis. Jeżeli w kwestii Waszego ślubu masz tak mało do powiedzenia, to co będzie później? Zawsze będziesz żyła pod dyktando męża i teściów?
              Nikt nie zmusza Cię przecież do ślubu. Czy jest sens się z tym spieszyć? Może warto trochę poczekać, zgromadzić trochę własnych oszczędności, uniezależnić się, jeszcze raz wszystko obgadać z przyszlym mężem.
              Jeśli teraz im ulegniesz, to już zawsze będziesz im ulegać: w kwestiach związanych z mieszkaniem, wychowaniem dziecka, Twoją pracą, Waszym małżeństwem.
              To jest kanał, z którego trudno się wyrwać, ale masz jeszcze szansę w niego nie wpaść. Poprostu powiedz NIE. Przecież cię nie zmuszą.
              Powodzenia!
    • leeloo26 Re: :( żalę się :( 31.08.05, 12:03
      A ja nie znoszę, kiedy ktoś mi narzuca swoją wolę, zwłaszcza kiedy jest
      dokładnie przeciwstawna mojej. I jako, że jestem krnąbrnym uparciuchem dążącym
      do "swojego" powiedziałabym, ze skoro nie moze byc po "mojemu", to wstrzymamy
      sie ze slubem poki nie odlozymy wlasciwej kwoty.
      Taki mały szantażyk, a co!

      Po paru dniach/tygodniach teście odpuszczą.

      Taka moja recepta, ale ja preferuje radykalne rozwiązania trudnych sytuacjach.

      Ale moim zdaniem to bardzo ważne.
      Wszelkie ślubne deczje.
      My też mieliśmy różne próby forsowania pewnych spraw przez teściów, ale nie
      ustąpiliśmy. I najcudowniejsze bylo to uczucie w niedzielę- kiedy rozmawialiśmy
      o przyjeciu- ze bylo tak jak chcielismy, bylo swietnie i bylo NASZE, mieliśmy
      poczucie, ze jestesmy MY. Ze slub i wesele byly pierwszymi prawdziwie oficalnymi
      wspólnymi decyzjami i sami za nie odpowiadalismy.
      • magdajagoda1 Re: :( żalę się :( 31.08.05, 12:06
        całkowicie zgadzam się z przedmówczyniami!!!!
        leeloo, wyjęłaś mi to z ust
        aha, i nie liczyłabym na szukanie poparcia u teścia i narzeczonego, bo widać jak na dłoni, że oni sami teściowej się nie przeciwstawią, albo zrobisz to Ty, albo nikt, trudno się mówi, trzeba zacisnąć zęby!
        • civi1 Re: :( żalę się :( 31.08.05, 12:15
          do mojej pracy to oni za przeproszeniem maja gowno do powiedzenia, jestem
          lekarzem wet i niech sie nie wtrącaja, mieszkanie to tez tylko ja i narzeczony
          i tu juz stanelismy wspolnym frontem, ale chyab skorzystam z waszych rad....
          dzieki dzierwczyny kiss
          • magdajagoda1 Re: :( żalę się :( 31.08.05, 12:16
            Masz własną praktykę? smile
            • civi1 Re: :( żalę się :( 31.08.05, 12:22
              jestem lekarzem panstwowym, a wlascieiwe oficjalnie od 1 pazdziernika bede.
              skonczylam z tym roku studia i jestem na stazu w inspektoracie. kokosów nie
              bedzie, ale stala pewna praca. tyle ze mam jescze dlug u wlasnej siosty na 2,5
              tysiaca bo mi pozyczyla na samochod do tego paliwo bo dojezdzam 40 kilometrow w
              jedna strone, tak wiec nie wiem jak bede finansowo wygladac.a swoim zyciem
              jesli tylko moge nie dam starowac, tu nie bardzo mam ajk postawic weto nie mam
              nic przeciw bo nie mam kasy by forsowac pomysly. a moi rodzice nie pomoga mi
              napewno
    • ardzuna Re: :( żalę się :( 31.08.05, 12:29
      A ja rozumiem, że jak większość gości jest od nich, to chcą mieć wesele blisko
      gości, i już. To bardzo obniża koszty. Rozumiem też, że ślub młodych to nie
      tylko święto młodych, ale i święto całej rodziny (i przykro mi, że nie mogłam
      zorganizowac wesela dla całej rodziny, bo byłoby to wesele na 300 osób nie
      licząc znajomych).

      Czy jesteś pewna, ze dalsza rodzina twojego przyszłego pije? A może to są
      bardzo kulturalni i serdeczni ludzie, z którymi przebywanie i konwersacje przez
      całą noc będą przyjemnoscią? Nie można się od razu tak źle nastawiać. Nawet
      jednak jesli wiesz, że piją, poszukałabym kompromisu. Np. wesele tak, ale bez
      żadnych zabaw, któe uważasz za głupie i przy których sie będziesz męczyc. A po
      kilku godzinach możecie się dyskretnie zmyć z tajemniczymi uśmiechami - każdy
      zrozumie, że macie ochotę na noc poślubną. Rodzina się pobawi sama, tak jak
      chciała, a wy nie będziecie się musieli meczyć w pijanym towarzystwie.
      Pozdrawiam
      • magdajagoda1 Re: :( żalę się :( 31.08.05, 12:42
        civi
        masz jeden silny atut w garści: ślub i wesele raczej nie odbędą się bez Panny Młodejwink))))

        jeśli masz pewną stałą pracę, to może weź jakiś mały kredyt?
        Ale najważniejsze, to dogadać sie z przyszłym meżem, potraktujcie to jak egzamin wstępnywink Pamiętaj, że masz czas i nie musisz się spieszyć. Lepiej odożyć ślub, niż potem do końca życia żałowac, że nie był taki jak sobie wymarzyłaś i obarczać winą teściową. I nie chodzi o to, że wszystko ma byc tak jak Ty chcesz, chodzi o to, że decydujący głos powinniście mieć Ty i Twój przyszły mąż, a wygląda na to, ze Twoje zdanie jak na razie liczy się najmniejsad Nie pozwól traktować się jak dodatek do ceremonii i wesela!
        Życze Ci, zeby wszystko ułozylo się tak, byście po latach wspominali ten dzień z uśmiechemsmile
    • orangewhatever nie rozumiem:(( 31.08.05, 12:42
      dziewczyny, kompletnie tego nie rozumiem...jak ktokolwiek może za Was
      decydować???
      Civi, Ty piszesz, że teściowe chcą zrobić wielkie wesele, a co by się stało,
      gdybyście z narzeczonym wzięli ślub po cichu, tylko w gronie osób naprawdę Wam
      bliskim?
      jedna z dziewczyn pisze, że rodzice nie pozwalają na ślub w tym roku, tylko za
      rok, bo musi być wesele.
      czy Wy macie po 12 lat i zero możliwości własnego zdania, podjęcia własnej
      decyzji?
      czy to jest Wasz dzień, czy święto rodziców, ciotek, wujków, i tym
      podobnych????????????????
      • ardzuna Re: nie rozumiem:(( 31.08.05, 12:47
        Ślub jest świętem również rodziców, cioć, wujków i tym podobnych. Pewnie nie
        masz dzieci; przypuszczam, że kiedy będziesz miała, będziesz to wiedzieć.
        • orangewhatever Re: nie rozumiem:(( 31.08.05, 12:49
          nie mam i nie planuję...wychodzić za mąż również.
          ale chyba i tak NAJWIĘKSZE święto jest Pary Młodej, i to do nich powinna się
          dostosować cała reszta...
          no, chyba że sytuacja wyjątkowa - np. choroba jednego z rodziców...
          ale nie "nie bo nie" ze strony teściowej czy matki!!
          czy nie mam racji?
        • civi1 Re: nie rozumiem:(( 31.08.05, 12:53
          masz racje ardzuna... ja to rozumiem, tylko sytuacja wychodzi na toz e bawic
          sie bedzie jego rodzina a moja niebardzo bo jej nie mam jak zaprosic... ale to
          dłubanie w szczegółach. nie wiem jak to będzie wyglądać. ja chce tylko jednego
          slubowac u soiebie!! a reszta niech bedzie jak oni chca i mam to w nosie.
          jestem dodatkiem dfo ich imprezy. ja gdybym chciala zaprosic tych na ktorych mi
          bardzo zalezy to okolo 45 osób, w wersji mini 26, ale i tak... zobaczymy co
          bedzie na starciu moj luby wlasnie zostal poinformowany ze chcialabym przesunac
          slub z wrzesnia moze na grudzien moze na maj nastepnego roku?? oboje nie
          jestesmy juz tacy dziecinni mamy ponad 25 lat. no zobaczymy co z tego wyjdzie,
          ale nastawilyscie mnie na jedno: bede walczyc tez o swoje!! (ps. poza tym w
          moich stronach slub by wyszedl im duzo taniej nawet liczac nosclegi) ale czy im
          to przetłumacze? zobaczymy
          • magdajagoda1 Re: nie rozumiem:(( 31.08.05, 12:59
            Ja akurat zgadzam się z orangewhatever

            Czy to ma być jakieś zamknięte koło? Teściowa organizuje mi ślub, żeby zrekompensować sobie to, że w sprawie własnego też nie miała nic do powiedzenia?
            Każdy ma prawo do takiego postrzegania ślubu jak chce, jeśli komuś ta tradycja, gdzie głos decydujący mają rodzice (nawet świadkow wybierają, zazwyczaj takich, których młodzi nie trawią), to ok, ale widac wyraźnie, że civi nie do końca się w takiej tradycji odnajduje i tez chciałaby mieć coś do powiedzenia.
            • pumka10 mnie tez nie cieszy 31.08.05, 13:23
              mnie tez nie cieszy niestety planowany slub i wesele..a wszytsko przez
              tesciów.nic im sie nie podoba, ciagle narzekaja, ze po co to wesele, itp. jest
              kiepsko. mam ochote zrezygnowac dla swietgo spokoju.moi rodzice podchodza do
              tego tematu inaczej, ciesza sie po prostu. natomiast przyszli tesciowie-
              tragedia.wiecznie sie kłóca z P, a on beidak juz sam nie wie, co ma zrobic.
              slub we wrzesniu 2006- a ja kazdego dnia jestem blizsza podjeciu decyzji o
              przełożeniu. koszmar, nie tak sobie to wyobrażałam
              • civi1 Re: mnie tez nie cieszy 31.08.05, 13:25
                no to jedziemy na wspólnym wózku chciałam do ciebie napisac na priv, ale sie
                nie dało.... widze ze mnie doskonalen rozumiesz. ja ejscze nie wiem co mi
                wywina tescie, lubie ich ale wiem co planuja od X czasu i boje sie konfrontacji!
                • magdajagoda1 Re: mnie tez nie cieszy 31.08.05, 13:39
                  nie bój się
                  wszystko będzie dobrze
                  na pewno sobie poradzisz, musisz tylko wiedziec czego chcesz i głośno i stanowczo, ale spokojnie o tym powiedzieć
                  I bardzo ważne: powinnaś tworzyć jeden front z przyszlym mężem, to z nim przede wszystkim trzeba się dogadać, ustalcie kilka punktów, które są dla was najważniejsze, razem zastanówcie się jak to pogodzic, a potem razem pogadajcie z teściami
                  I myślę, że ważne jest, żeby narzeczony trzymał Twoją stronę w czasie konfrontacji, teściowa musi wiedziec, że to ty, a nie ona będziesz miała decydujący głos w sprawach Ciebie (Was) dotyczących
                  odwagi i powodzeniasmile
                • pumka10 Re: mnie tez nie cieszy 31.08.05, 13:40
                  w moim przypadku to nawet nie jest kwestia lubienia sie- my sie znamy i na tym
                  koniec. oczywiscie chodzi o tez o pieniadze w moim przypadku. niestety mój P
                  zarabia mało- ( oczywiscie to wzgledne), wiec spodziewał sie,ze czesc wesela
                  sfinansuja mu rodzice. my nie mieszkamy razem. kazde z nas zarabia, kazdy mam
                  swoje pieniadze. ja zapłace wszystko z własnej kieszeni( no moze na suknie
                  dadza mi rodzice). przyszli tesciowie nie sa zadowoleni z wydatków, jestem w
                  stanie to zrozumiec.ok. tylko, ze wczesniej obiecali mu,ze wyłoża na wesele z
                  własniej kieszeni. teraz kiedy rzeczywiscie zaczelismy organizowac juz nie sa
                  tak skorzy do wydawania pieniedzy. dlatego chce sie wycofac. nie mam tyle, zeby
                  zapłacic i za swoich i za jeog gości. jestem rozgoryczona i tyle
                  • marzena698 Re: pozdrawiam wszystkie Przedślubne!!! 01.09.05, 16:45
                    Myślalam,że to jest fajne planować ślub, wybierać suknie,zapraszać gości.
                    Okazuje się,ze byłam w błędzie i widzę,że nie jestem jedna, im bliżej ślubu-
                    /lipiec2006/, cos mnie ściska w gardle, nie możemy się dogadać z narzeczonym w
                    sprawie ślubu,w kwestiach małoznaczących,a co mówić - jeśli przyjda powazne
                    problemy życiowe??? Dziewczyny trzymajmy się, jakoś damy radę, oby był to nasz
                    faktycznie najpiękniejszy dzień, mimo tego całego bałagnu i złych
                    emocji...pozdrawiam wszystkie Przedślubne!!!
          • leeloo26 to ja już w ogóle nie rozumiem! 31.08.05, 13:19
            Jeśli całą reszta "jest Ci obojętna", to powiedz jasno, że ślub albo odbędzie
            się w Twoim kościele, albo w żadnym.
            Albo wogóle nic nie mów. (Narzeczony chyba rozumie Twoj wybor i nie "boi sie"
            rodzicow..) Zrezerwujcie termin w kosciele, ktory wybraliście i tyle. To są
            WASZE decyzje.
            Nie pakuj sie w plucie sobie w brode za jakis czas.
            • civi1 Re: to ja już w ogóle nie rozumiem! 31.08.05, 13:23
              u mnie w parafi mozna slub rezerwowac na 3 miesiace wczesniej bo nikomu az tak
              spieszno nie ejst do ołtarza i jak sa 2 sluby w jedna sobote to jest wydarzenie.

              Moi rodzice tez maja takie podejscie z epowinno sie zapraszac gosci bo tak
              wypada. dla mnie to powinno byc swieto cioc i wujków ale tych których ja tam
              chce,a nie tych których wypada chciec, bo dla mnie to koszmar!!! ja o 2 na
              weselach jestem dętka i po angielsku wymykam sie do domu!!!! zakręcone to
              wszystko, ale o kościół będę walczyć, nie czeto ma się szanse w parafi mieć
              sanktuarium maryjne....
      • strach_na_wroble Re: nie rozumiem:(( 01.09.05, 10:44
        Wiesz, ja jestem strasznym radykałem i nie daje sobie w kasze dmuchać, ale to
        co sie dzieje podczas slubu i wesela to sie w głowie nie miesci. Twoja ukochana
        mama zamienia sie we wroga, pół rodziny sie obraża i oburza o jakieś pierdoły,
        narzeczony ulega presji rodziców, teściowa zaciska usta i wymusza ustepstwa,
        jednym słowem: szantaż, presja i kwasy.
        Sa dwa wyjścia: walnąć tym w diabły albo ulec. Ja nie umiem pogodzic sie z
        czymś czego nie chcę i tak naprawde to mój związek na 3 tygodnie przed slubem
        sie rozpada, jestem chora, zmęczona, wytrącona z rónowagi, nie mam już siły
        użerać sie z bandą świrów, nie chce mi sie iść na solarium, codziennie płaczę,
        w nocy nie mogę spać, mam ICH wszystkich i całego tego świrowiska dosyć.
        Naprawdę nie mam ochoty na to, chcę wszystko odwołać, najgorsze jest tylko to,
        że jestem tak wykończona że z ledwością chodzę do pracy, a tu zaś tyle roboty
        przy odwoływaniu.

        Sorki, trochę sie wyżaliłam, ale chciałam tylko powiedzieć, że to jest
        wyłacznie święto rodziców i rodziny, a nie narzeczonych, bo oni sa tylko
        marionetkami w całej tej szopce. Jedyne co masz do powiedzenia to słowa
        przysięgi smile.
    • agata781 Re: :( żalę się :( 01.09.05, 09:12
      Civi!A nie jest przypadkiem tak że twój narzeczony jest jedynakiem?Bo jeśli tak
      to mogę jedynie domyślać się dlaczego teściowajest tak uparta.Ona po prostu
      wychodzi z założenia że wesele musi być u niej żeby wszyscy widzieli jak syna
      żeni(w końcu kasa jest,gości będzie dużo)
      A tak poza tym to nie martw się,ja mam przewałki z teściami też(największe z
      teściem)parę lat temu zrobili ze mnie dziwkę,teraz jak widzą że jest tak dalego
      ze wszystkim to się wręcz podlizują i dopytują kiedy do nich przyjadę a że ja
      pamiętliwa jestem...Teściowa zarzuca mnie warzywkami z własnego ogrodu i innymi
      "cudami"Teść(jest stolarzem)dał nam ostatnio własnoręcznie zrobione taborety i
      dorzucił 3 tys.do wesela(wrzesień 2006)
      Z początku cudowali bo starszego synusia żona faktycznie okazała się tym czym ja
      niby miałam też być i teść wyszedł z założena ża sam mnie sobie wychowa(bo każda
      synowa to ku..)a do tego mój facet jest najmłodszy w rodzinie(4 rodzeństwa-on
      jest 5)no i pupilek mamusi(całe szczęście że się jej nie daje)No i jego
      najstarsza siostra której on sam nie cierpi!Jakaś taka wredna jest.Osobiście
      bardzo źle odbieram jej zachowanie w stosunku do siebie,tak jakby dawała mi do
      zrozumienia że dopóki nie jestem żoną brata to jestem NIKT.To jest koszmarne!
    • a_k Re: :( żalę się :( 01.09.05, 09:13
      civi1 - skoro tak narzekasz to daruj sobie ten slub. Przeciez to bez sensu
      jesli Ty masz go dosc jeszcze zanim sie zaczął. Zamierzasz isc do niego z
      człowiekiem, do którego nic nie dociera - "groch o ścianę". Nie zabardzo
      rozumiem, czemu sie za to zabierasz? Chcesz byc nieszcześliwa czy raczej chcesz
      kogoś unieszcześliwic? Piszesz, że nie jestes uległa - to co Ty jeszcze kobieto
      robisz?? Rzuc wszystko w cholere i po sprawie. Ludzie gadać nei będa bo
      mieszkacie daleko od sibei - wiec gdzie problem? No chyba, ze w jego
      pieniądzach - tzn w tym, że on je ma a Ty nie. Ale w takim razie nei powinnas
      narzekać.
      • civi1 Re: :( żalę się :( 01.09.05, 11:45
        Strachu na wróble: mam ochote cie przytulić!!

        A_K kase to maja moi przyszli tesciowie a nie facet on jest biedny jak mysz
        kościelna, i ten groch to bardziej teściowie, choc zobaczymy jak łupne tym
        grochem z armaty co z tego wyjdzie. luby wczoraj oswiadczył ze staje po mojej
        stronie (zagroziłam że przesuniemy slub)i pogadamy z rodzicami!.
        aha i nie jest jedynakiem!!!
        • agata781 Re: :( żalę się :( 01.09.05, 14:37
          Czekam na daqlszą część opowieści(mam nadzieję że z optymistycznym zakończeniem)
          • civi1 Re: :( żalę się :( 01.09.05, 17:28
            cos bde wiedziec po 18 wrzesnia to dam wam znac smile3majcie kciuki bym dala rade
            przeforsowac swqoje.
            dziewczyny dzieki ze jestescie postawilyscie mnie troche do pionu bo prawie na
            łopatkach byłam
            • magdajagoda1 Re: :( żalę się :( 01.09.05, 17:48
              Dasz radę! Wierzę w Ciebiesmile))) Dobrze, że narzeczony obiecał Cie poprzeć.
              Nie daj się. Jeśli poczujesz sie przyparta do muru, to weź głęboki oddech - pamiętaj, zawsze lepiej powiedzieć coś w stylu "zastanowimy się jeszcze z Piotrkiem/Michałem/Jackiem..." niz zgodzic się dla świętego spokoju i potem żałować.
              Od razu też stanowczo powiedzcie o sprawach, które nie podlegają żadnej dyskusji (np wybór kościoła, czyli wszystko to, na czym wam szczególnie zależy). oto moja radawink
              Aha, jeszcze jedno. Ludzie silni i stanowczy bardziej szanują tych, którzy potrafią się postawić, niż tych uległych. jeśli podporządkujesz sie teściowej, ona Cię i tak bardziej nie polubi, a jeśli będziesz stanowcza, to możesz tylko zyskaćsmile
              POWODZENIA!!!!!!!!
              • agata781 Re: Przechwaliłam:((( 01.09.05, 19:58
                Była tu u mnie dzisiaj moja teściowa.Mnie akurat nie było w domu bo byłam z
                wizytą u ciężarnej koleżanki,ale z relacji mojej mamy wiem że teściowa jednak
                próbuje rządzić naszymi decyzjami.Zaczęła głośno(przy mojej mamie)wyliczać ile
                to mój luby dostał i dostanie jeszcze kaski od niej i teścia,że musi się wybrać
                do kucharki żeby ustalić z nią jadłospis,jakie placki ma upiec,żeby nie
                zapomniała że będzie musiała zrobić kurczaka w galarecie itp.Ludzie do ślubu
                jeszcze rok!!!Moją mamą aż zatrzęsło!Mną zresztą też.Niedawno próbowała mi
                wmawiać jaki fason sukni ślubnej mam wybrać żeby"dobrze wyglądać"
                A my tylko poprośiliśmy ją żeby spytała się o koszt imprezy na osobę...sad((
                • deczko Re: Przechwaliłam:((( 01.09.05, 23:20
                  Naprawde jak czytam, nie wierze w to co wypisujecie. Macie porypane przyszle
                  tesciowe, a same przedstawiacie sie jak biedne sierotki Marysie.

                  Dziewczyny. Czemu sie tak dajecie gnoic?! Dla kasy i konwenansow!?
                  I z takim infantylnym podejsciem do zycia, zamierzacie wychodzic za maz?!
                  • agata781 Re: Przechwaliłam:((( 02.09.05, 10:16
                    A kto powiedział że ja mam zamiar się dać?Ja się tylko musiałam wyżalić.Na
                    szczęście mój facet trzyma moją stronę bo też jest wściekły że jego mama zaczyna
                    się wpieprzać.Zapowedział że jak będzie się za dużo mieszać to odda jej tą kase
                    którą już dostał i odwołamy wesele do czasu aż sami nie uzbieramy swojej
                    gotówki.Moja teściowa to po prostu taki dziwny"gad który mało wie dużo chce
                    tylko jej przechwalanie i przejmowanie inicjatywy nie wychodzi"Kiedyś mieli
                    prywatny warsztat stolarski który już dawno padł i nie przynosi zysków,a oni
                    nadal zachowują się(dosłownie!)jak burżuje które mają baaaardzo dużo kasy.Tylko
                    że jak kiedyś usiedliśmy z moim facetem i policzyliśmy to moja mama która jest
                    rencistką(renta mundurowa)ma zdecydowanie więcej.
                    Także nie zostało nam nic innego jak wysłuchać szalonych pomysłów,wpuścić to
                    jednym uchem,wypuścić drugim,dyskretnie się usmiechnąć i dalej robić swojesmile))
                    Pozdrawiam
                    • deczko Re: Przechwaliłam:((( 02.09.05, 10:39
                      agata781 napisała:


                      > Także nie zostało nam nic innego jak wysłuchać szalonych pomysłów,wpuścić to
                      > jednym uchem,wypuścić drugim,dyskretnie się usmiechnąć i dalej robić swojesmile))
                      > Pozdrawiam

                      Okej, to mi sie podoba. Ja tez postanowilam sie nie dac i stanelam okoniem. Nie
                      chce wesela i juz. Moj chlopak tez nie chce, ale np. jego matke bardzo to
                      zabolalo, ze nie chcemy wesela. Zamiast cieszyc sie ze slubu, to ja boli, ze
                      wesela nie bedzie. A ma juz dwie starsze corki wydane za maz (huczne weseliska)
                      wiec nie wiem o co jej chodzi!?
                      Ehhhh... Fakt, trzeba sie wyzalic, macie racje, ale jak czytam o tych tesciach i
                      mezach, to wlos sie jezy na glowie.
                      • agata781 Re: Przechwaliłam:((( 02.09.05, 11:36
                        Ale niestety to prawda i pozostaje tylko się nie daćsmile))
                        • pumka10 Re: Przechwaliłam:((( 02.09.05, 11:49
                          bardzo czesto myslałam, ze dziewczyny przesadzaja mówiac o swoich tesciowych
                          zle. niestety zdarza sie, ze maja racje. niektore panie ( tesciowe) nie
                          potrafia usunąc sie w cien. zawsze chca decydowac o wszytskim. ale to jest wina
                          ich charakteru a nie funkcji, jaka przyszło im piastwoac. w przyszlosci bede
                          sie starac miec poprawne stosunki z tesciam, oczywiscie, jezeli im tez bedzie
                          na tym zalezało. na dzien dzisjeszy, w fazie planowania wesela, sa ciagle
                          zgrzyty. unikam spotkan jak moge. nie boje sie konfrontacji, mowie co mysle i
                          co chce. jednak bardzo bola komentarze i pozostaje zal, ze chca popsuc tak
                          piekny dzien..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka