Dodaj do ulubionych

seks po burzy

22.02.06, 14:16
Witam ,chciałam wtrącić swoje 5 groszy do waszych wątków. Mieszkam se swoim
love od ponad roku i jak moj nick pokazuje jeszcze Panna ale tylko do
wrzesnia i uważam jest jest to najpiękniejszy okres w naszym życiu, dlatego
jestem wielką zaznaczam wielką zwolenniczą mieszkania razem- przed ślubem.
Przyznam ze troszkę nie rozumiem dziewczyn które idą w zaparte- że mieszkać
razme ale dopiero po ślubie- wg. mnie to szkoda kazdego dnia, każdej chwili-
którą tracimy nie bedąc ze sobą, naprawde wiem to doświadczenia wielu osób- a
także swojego - że po zamieszkaniu razem jest poprostu inaczej- nie chodzi mi
o to lepiej czy gorzej ale poprostu inaczej smile)) Wiec drogie Panie- tak jak
napisałam seks po burzy- nic piękniejszego...poozdrawiam
Obserwuj wątek
    • ciemnanocka Re: seks po burzy 22.02.06, 14:43
      No wlasnie "inaczej" - ja chce by wlasnie slub zmienil moje zyciewink A nie
      dozowac sobie wrazeniasmile
      • bacha1979 Re: seks po burzy 22.02.06, 14:45
        ja sie zgadzam z ciemnąnocką. smile
      • pantarejka Re: seks po burzy 22.02.06, 16:08
        My zamieszkamy razem w sierpniu, po slubie... Znamy się rok i 7 miesięcy. Nie
        bedziemy tracic czasu na jakies wspolne pomieszkiwanie i sprawdzanie sie, czy
        jest dobrze, czy tez nie... Od razu... idziemy na calosc.
        • karmela77 Re: seks po burzy 22.02.06, 16:10
          no, ja nie traktuję tego jako stratę czasu. Nie sprawdzamy się tylko po prostu
          jest nam ze sobą dobrze...
          • emib3 Re: seks po burzy 22.02.06, 16:25
            My też mieszkamy razem od pół roku (po pół roku związku) i slub też za pół
            rokusmile)))A mieszkanie wyszło całkiem naturalnie. Gdybyśmy mieszkali oddzielnie,
            to pewnie widzielibyśmy się pół godziny dziennie, biorąc pod uwagę rodzaj naszej
            pracy.Jestem zwolenniczką takiego rozwiązania, bo wspólne mieszkanie pozwala się
            dotrzeć, naprawdę dobrze poznać - w wielu rożnych sytuacjach i stanąć przed
            ołtarzem z pewnością, że to TEN. Ale to tylko moje zdaniesmile))
            • kasik1979 Re: seks po burzy 23.02.06, 11:03
              my tez znamy sie pól roku i za pól roku (mniej wiecej bo w lipcu smile bierzemy
              slub

              bedziemy mieszkac juz razem od kwietnia
              ciesze sie na to mieszkanie razem bo bedziemy wiecej czasu spedzac ze soba, nie
              bedziemy tracic czasu na dojazdy i pozno w nocy wracac do siebie do domu.
              no i lepiej poznamy!
    • anulka80 Re: seks po burzy 22.02.06, 14:48
      ja mieszkam ze swoim przyszly mezem<ach jak to pieknie brzmi>juz 6 lat i
      dopiero teraz dojrzelismy do decyzji o slubiesmile
      bardzo ciesze sie z tego i uwazam ze kazda dziewczyna jesli tylko moze to
      powinna zamieszkac przed slubem ze swoim facetem bo tak naprawde docieralismy
      sie i najtrudniejszy byl 3 rok i mysle ze po tym czasie przekonalam sie ja(i
      mam nadzieje ze on tez)ze tylko z nim chce spedzic reszte mojego zycia
      nasz slub w sierpniu juz nie mozemy sie doczekac
      pozdrawiamsmile
      • evelisia Re: seks po burzy 22.02.06, 15:08
        Ja ze swoim mieszkam dopiero 2 lata i wiem, że gdybyśmy mieszkali oddzielnie na
        pewno jeszcze nie zdecydowalibyśmy się na ślub. Mieszkając oddzielnie
        usychaliśmy z tęsknoty za sobą, każda godzina spędzona osobno była dla nas
        stracona. Teraz nawet jeżeli On pracuje do póżna to wiem,że w nocy przyjdzie do
        mnie da mi buzi i położy się obok. Odkąd mieszkamy razem wszystko jest
        piękniejsze i nie żałuję tej decyzji. Pozdrawiam mieszkające razem oraz te
        które to niedługo czeka
    • agnrek Re: seks po burzy 22.02.06, 16:26
      A ja szanuję decyzję innych smile Sama mieszkam z narzeczonym,ale rozumiem, ze
      ktoś ma powód, żeby było inaczej.
      • aleks2539 Re: seks po burzy 23.02.06, 09:29
        ja mieszkam z facetem równo pół roku. i niczego nie żałuję.
        wprowadziliśmy sie do (wynajmujemy) pustego mieszkania.
        W pokoju to nawet farby na ścianie nie było. Stopniowo
        wszystko kupywaliśmy. I dopiero wtedy teraz stwierdzam że
        w takich sytuacjach można zobaczyć jakiego się ma faceta.
        Mój się zaangażował absolutnie we wszystko, nawet szczotkę do
        czyszczenia muszli wybierał... Owszem były kryzysy... W pewnym
        momencie stwierdziłam (po jakiejś kłótni) że gdybym była po
        ślubie to bym bardzo żałowała że będę musiała się rozwodzić, że
        już wszystko zaklepane smile A tak? Jestem z nim bo chcę a nie muszę.
        Owszem miałam wielkie opory - pępowina - ale patrząc z perspektywy
        czasu - szczerze polecam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka