Dodaj do ulubionych

koszmarki weselne!!!

13.10.06, 08:32
Dla Panienek i nie tylkosmile)))

Marzeniem większości dziewcząt jest biały welon i ta jedyna suknia, w której
będziemy mogły się czuć się wyjątkowo i jak królowa wieczoru. Choć sama forma
organizacji tego wieczoru pozostawia sobie wiele do życzenia. Typowe polskie
wesele jest głośne, pijane i rozśpiewane. Rozłóżmy je na części pierwsze.

Dzień ślubu. Jesteś w domu i szykujesz się. Z samego rana byłaś u fryzjera,
który machnął ci przeokropnego koka z masą sztywnych od lakieru loczków w
wokół głowy. Wchodzi pan z kamerą i filmuje kolejne etapy zakładania przez
ciebie różnych części garderoby. Oczywiście, podwiązkę zakłada świadkowa a na
filmie jest to w zwolnionym tempie... Ach czuć te seksualne wibracje i
erotyczne napięcie. Przyjeżdża pan młody, a robota w polu. Mógłby pojechac od
razu do Kościoła i tam poczekac na ciebie, ale niech będzie. Wychodząc z
domu, potykacie się o sąsiadów, którzy stoją na każdym schodku z rózowymi
wstążkami robiąc te okropne bramki, w celu uzyskania darmowej flaszki.
Dajecie każdemu pól litra. Wychodzicie na zewnątrz a tam żółto-niebiskie
balony, na klamce zawieszone wstążeczki, zbiegowisko na pół ulicy i
najgorsze... Orkiestra. Trąba i rzympolący akordeon. Baby w podomkach
lustrują cię wzrokiem i dostrzegają nawet to, że się lekko maźnęłaś się
tuszem. Dzieci dłubią w nosach a rodzina siedzi w samochodach i trąbi ile
wlezie. Droga do Kościoła jest niczym droga krzyżowa. Ledwo się wpakowałaś w
tego białego Mercedesa i sukienka się pogniotła. Przez całe miasto rubaszni
wujkowie trąbią albo robią ty-ty-tyryty-ty-ty.

W Kościele ksiądz odwala to samo, bo co, jedyną parą w tym dniu nie
jesteście. Po zakończeniu wychodzicie już jako małżeństwo na zewnątrz. Jeśli
masz dużą rodzinę i dużo znajomych to tym gorzej dla ciebie. Przeliczmy.
Średnie wesele ma 150 gości plus ci co byli zaproszeni na sam ślub to ok 200.
Pomnożyć jako trzy całusy (bo po Polsku całujemy się trzy razy w policzek) to
razem 600 całusów każde zbierze. Razem 1200. W tych znajdą się
całusy "walnięcie kością policzkową" i "zassanie". Plus życzenia i zebranie
kwiatów.

Jedziemy do domu weselnego. W drzwiach chlebem, solą i wódką. Na sali kapela
disco polo płodzi swój artystyczny kunszt śpiewając "Sto lat...", pan z
kamerą lata jak oszalały. Wszyscy siadają do stołu. Zaczyna się całkiem
przyjemna część, czyli taniec pary młodej. Przy ich piosence, z któą wiążą
się najpiękniejsze wspomnienia, pierwsze pocałunki, pierwsze razy... Ale
gdzieżby. Kapela zapodaje nieśmiertelnego "Białego Misia", albo gorzej, "Dwie
Bajki" Dody Elektrowni. Kiwacie się w tańcu zwanym Odsuwamy, dosuwmy,
obracamy, kiedy już wódka wędruje po stole. Notabene nawet rosołu nie podano.
Jedziecie potem do fotografa, który robi wam zdęcia w "plenerze". Wysuwa z
tyłu płótno, na którym namalowany jest kiczowaty lasek. Bedą cudne zdjęcia.
Jak małżonek zgląda ci pod suknię, albo maca ci kolano.

Przyjęcie weselne. Rubaszni wujkowie znowu dają o sobie znać i zaczynają
krzyczeć "gorzka wódka!". Trzeba się całować, a reszta będzie liczyć ile
będzie trwała penetracja jamy ustnej. Większa część przyjęcia polega na piciu
i tanczeniu. Pan z kamerą robi wywiady z rubasznymi wujkami, którzy klną na
politykę, albo gadają spróśne rzeczy. Będą co wspominać oglądając kasetę. O
północy zaczynają się otzrepiny i dostawanie prezentów. Cztery żelazka, dwa
ekspresy do kawy i osiem mikserów. Można sklep założyć taki, że mediamarkt
ucieka! Różne dziwne zabawy przeplatają wesele (na przykład: siedzi facet na
krześle, ma pomiędzy nogami nożną pompkę do pompowanie opon, do której jest
przyczepiony sflaczały balonik. Siada okrakiem jego żona bądź dziewczyna i
której parze balonik pierwszy pęknie to para dostaje nagrodę. Proszę
wyobrazić sobie ten perwersyjny widok).

Na koniec wesela już świta, ktoś się ubrudził swoim kwasem żołądkowym, ktoś
śpi pod stołem, ktoś się z kimś pobił, ogólnie towarzystwo zaczyna boleśnie
trzeźwieć. Siedzisz sobie, patrzysz - twoja piękna, jedyna śnieżnobiałą
suknia jest brudna po kolana, masz odciski i wyglądasz, nieukrywając jak
ostatnie czupiradło. Noc poślubna? Pewnie jeszcze masz okres i czujesz
promile we krwi. A Pan Młody śpi. I co? Dalej marzysz o tym jedynym weselu?
Dalej marzysz o sukni i "Białym Misiu"? Bo ja tak wink
Obserwuj wątek
    • librea Re: koszmarki weselne!!! 13.10.06, 08:51
      masz niesamowitą wyobraźnię. gdybym była przed ślubem to bym się przeraziłasmile
    • katia8025 Re: koszmarki weselne!!! 13.10.06, 09:02
      tak jeszcze zapomniałas o wujkach pijaczka szarpiących młodą pannę w tańcu smile eeeeeeeeee przesda, jestem przed i dobrze czasami przeczytać coś takiego dla
    • mb800 zapomniałam jeszcze... 13.10.06, 09:20
      o wujkach jak jeszcze z resztkami jedzenia na brodzie już po godzinie 24 zaczną
      cię przytulać, jeszcze raz całować po policzku próbując wyjąknąć jak pięknie
      wyglądasz....
      A ja ten cały opis znalazłam w necie.Spodobało mi się i zamieściłam tu by
      zrelaksować niektóre panny młode wink
      • emka_waw dodajmy... 13.10.06, 09:33
        Dorzuciłabym jeszcze do tego obrączki typu lokatówa albo kastet, wiązankę panny
        młodej typu "piorun w miotłę strzelił", z 'asparagusem' i cmentarnymi liliami
        oraz walkę na pięści o welon w wykonaniu najbrzydszych dziewczyn na weselu smile
        • innypunktwidzenia Re: dodajmy... 13.10.06, 10:04
          Tak to sobie czytam na spokojnie....
          ...i wydaje mi się, że większość z tego, co piszecie jest standardowym kanonem
          niepisanych zwyczajów weselnych. Jak dla mnie trzeba przez to przejść raz w
          życiu i zapomnieć.
          Oczywiście można pognać kamerzystę od podwiązki (lub nie wynająć go wcale - tak
          jak my), odepchnąć napitego wujka i nie zapraszać agresywnych znajomych, ale
          reszta jest "zwyczajowo przyjęta" i trzeba to przeboleć.
          Ponieważ nie będę występował na własnym ślubie w białej sukni, to część
          argumentów i spostrzeżeń na szczęście mnie nie dotyczy wink
          • emka_waw Re: dodajmy... 13.10.06, 10:43
            To cię pocieszę - przy minimalnym staraniu wszystkie te koszmarki można łatwo
            wyeliminować (z własnego doświadczenia mówię smile) Udało mi się nawet skreślić z
            listy obrzędów weselnych rzucanie monetami, bo mało jest rzeczy upiorniejszych
            niż demolowanie sobie w ten sposób manicure i sukni na schodach przed
            kościołem. Sąsiadki owszem, patrzyły, pełna galeria wałków i papilotów we
            wszyskich oknach - i dobrze smile))
            • mb800 Re: dodajmy... 13.10.06, 10:53
              ja zapomniałam o monetach i trochę mi sie ich dostało, fryzury nie popsułam wink
              ale parę groszy w gorsecie nosiłam do rana. Jak sie rozbierałam to się parę
              groszy posypało
              • emka_waw Re: dodajmy... 13.10.06, 11:05
                Na jednym z wesel, na którym byłam, rzucano ryżem - i to też była totalna
                pomyłka, ziarna ryżu wpadły Pannie Młodej w nalakierowaną i ułożoną fryzurę,
                wyjąć się ich nie dało bez demolowania tego, ryż miała we włosach do końca
                wesela.
    • magdam26 w takim razie polecam moją wersję ślubu i wesela:) 13.10.06, 10:29
      Dla mnie i męża dzień ślubu miał przede wszystkim wymiar duchowy. W czerwcu
      tego roku odbył sie nasz ślub -wreszcie- po 6 latach "chodzenia ze sobą" -
      rozpoczęliśmy wspólne życie, wrkoczyliśmy w fazę pełnej miłoścismile
      Powierzchowny blichtr nie sprawia nam żadnej przyjemności, rodzina też na
      szczęscie na niego nie nalegała.
      Co do ślubu i wesela - był to jeden z najcudowniejszych dni naszego
      dotychczasowego życia, pomimo, iż:
      - u fryzjera nie byłam (wstałam rano wczesniej, umyłam głowę i susząc
      spryskałam odrobiną lakieru, jako że mam długie włosy - rozczesałam dokładnie i
      zostaławiłam takie- czyli normalna fryzura jak na codzień do pracy. Przed
      wyjsciem z domu oczywiście przypięłam welon - wsuwkami do włosów.)
      - makijaż - jak na codzień -tzn. odrobina pudru, tusz do rzęs , minimalnie
      cień do powiek i szminka. całość zajęła mi 2 minuty.
      - Nie zamawialiśmy kamerzysty, ani fotografa. (zdjecia robiła moja siostra
      zwykłą cyfrówką - jest ich ok. 30, wiekszość na samej ceremonii małżeńśtwa w
      kościele i kilka na weselu.
      - Nie było żadnych "bramek", zbiegowiska, orkiestry, wstążek, flaszek ,
      ciekawskich sąsiadów, podwiazek, rubasznych wujków. Do kościoła dojechaliśmy
      przypadkowo zamówioną chwilę wczesniej taksówką (grnatowy polonez się trafił),
      nikt nie trąbił, nie krzyczał.
      - W kosciele - nie byliśmy w tym dniu jedyną parą. Ale chyba to nie ujmuje
      znaczenia sakramentu....
      - Przyjęcie weselne - kilku godzinne rodzinne spotkanie ( 40 osób)- za to w
      jednej z najelegantszych krakowskich restauracji. Podano uroczysty obiad, potem
      tort weselny, koło 21.00 kolację. W tle właczono muzykę - głównie muzyka
      operowa, tenorzy polscy i zagraniczni. podniosły nastrój utrzymywał sie cały
      czas.
      Wódek było raptem kilka sztuk
      • magdam26 Re: w takim razie polecam moją wersję ślubu i wes 13.10.06, 10:46
        90% alkoholu stanowiło wino (różne gatunki).
        Był to raczej dodatek niż głowny napój.
        Przyjecie skończyło się o 22.00. Miejscowi goście zdążyli jeszcze na ostatni
        autobus MPK smile.
        - co do prezentów - praktycznie same "koperty" .
        - ponadto : nie chodziliśmy na kursy tańca, nie stroiliśmy sali, suknię
        miałam skromną (z rękawkiem krótkim)szytą (2 przymiarki) polegając na
        doświadczeniu i inwencji twórczej krawcowej, wybranej dlatego że jej zakład
        jest koło mojej pracy. Z pracy nie brałam urlopu, ponad te 2 dni które
        przysługują. Wszystkie sprawy slubne załatwialiśmy w soboty i piątki
        popołudniu, a zaczęliśmy pół roku przed ślubem.

        Jak widzidzicie - wszytsko wygląda tak jak sobie zorganizujecie.
        Najlepiej skoncentrowac się na przygotowaniu duchowym i samym sakramencie, a
        obiad weselny czy wszystkie ośmieszane w tym poscie dodatki, makijaże ,
        fryzury, limuzyny itp. - potraktować w wersji "absolutne minimum".
        Polecam.
        • woi.mi Re: w takim razie polecam moją wersję ślubu i wes 13.10.06, 11:45
          Pięknie i rozsądnie,popieram.
    • katkam81 Re: koszmarki weselne!!! 13.10.06, 12:00
      Faktycznie koszmarki i to typowe.
      Jak ktoś lubi i o tym marzy to czemu nie... Takie właśnie zbobić powinien i mieć
      z niego wspaniałe przeżycia! I nikomu nic do tego.

      Ale jak ktoś podchodzi do tego "przeżyć bo wypada i jak najszybciej zapomnieć"
      to może warto zrobić inaczej pewne rzeczy... Wystarczy trochę fantazji by
      niewiele większym kosztem pozbyć się wielu koszmarków.

      I tak na przykład Na ślub jedziemy z hotelu w którym będzie wesele, więc
      spojrzenia żadnych ciekawskich pań w papilotach nam nie grożą. A wszyscy goście
      już tam będą więc orszak trąbiący grozi nam tylko między weselem a ślubem o ile
      nie zwiniemy się pierwsi...
      Ślub będzie w plenerze więc nie będzie którymś z koleii tylko jedynym w danym
      dniu w tym miejscu... Przy odpowiedniej organizacji może nie być okazji na te
      owe 1200 buziaków jak ktoś nie chce..
      Kapeli trzeba najpierw posłuchać i dobrze się dogadać to zagrają to co chcecie a
      nie osłuchanego Białego Misia... Większość durnych zabaw można wyeliminować z
      przebiegu wesela na życzenie młodych.
      To tylko kilka pomysłów jak wyeliminować te koszmarki które często spędzają sen
      z powiek młodych.

      Przyszłym pannom młodym życzę wiele szczęścia i nie zapomnianych chwil
      niezależnie czy marzą o tradycyjnym weselichu czy szukają pomysłów jak okiełznać
      je do wymarzonej formy!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka