Dodaj do ulubionych

Narzeczony - mój doradca w wyborze sukni....

13.11.06, 11:33
smile Duuuuuuużo się nad tym zastanawialiśmy, bo jednak w naszym rodzinach
trzymają się tej zasady,że mężczyzna nie powinien widzieć sukni swojej
wybranki. Ja jednak chciałabym, żeby to był nasz wspólny wybor. Nie wyobrażam
sobie również, żeby mój kochany sam kupował garnitur wink Ile z Was wybrało
podobnie jak ja?
Ps. Nie krzyczcie na mnie, że taki wątek już był, bo szukałam w wyszukiwarce
i nic nie znalazłam wink
Obserwuj wątek
    • ozi29 Re: Narzeczony - mój doradca w wyborze sukni.... 13.11.06, 11:37
      To nie chodzi o to, ze jest jakis tak głupkowaty przesad...
      Chodzi bardziej o to, ze wiekszosc z nas, chce zrobic poprostu swojemu mezowi
      niespodzianke- w ten jedyny dzien w zyciu!
      W ten własnie sposób, ze przedzej nas nie widza w wybranej sukni, ani nie
      wiedza jaka ona wogole bedzie;P
      • olera24 Re: Narzeczony - mój doradca w wyborze sukni.... 13.11.06, 11:51
        tak, zobaczyć błysk w oczach przyszłego, ze sprafrazuję słowa reklamy, to jest
        coś!!smile Dlatego chcę by zobaczył mnie dopiero w całym rynsztunkusmile
    • nombrilek Re: Narzeczony - mój doradca w wyborze sukni.... 13.11.06, 11:40
      Ja napewno będe trzymać sie tradycji i mój narzeczony sukni nie będzie widział
      aż do ślubu, bardziej może nie z przesądu, ale dlatego żeby zrobić na nim
      wrażenie i niespodzianke. Jednak oglądalismy na stronach w internecie suknie po
      to żebym wiedziała jaki mu sie podobają a jakie są według niego brzydkie.
      Naszczęście takie same fasony nam sie podobają. Ale suknie będe juz wybierac i
      kupowac sama, a on zobaczy dopiero w dniu slubu smile
    • kartynka Re: Narzeczony - mój doradca w wyborze sukni.... 13.11.06, 11:40
      No ja zdecydowalam, ze jednam moj narzeczony nie bedzie widzial suknismile I jak
      Ozi mowi, chodzi o to zeby jemu tez zrobic niespodziankesmile POza tym z tego co
      sie orientuje panowie nie sa zbyt mile widziani w salonach sukien slubnych.
      Szcegolnie jesli sa dwie panny mierzace suknie w tym samym czasiesmile
      Ale to jest Twoj wolny wybor - zrob tak zeby Wam to odpowiadalosmile
      • nantu Re: Narzeczony - mój doradca w wyborze sukni.... 13.11.06, 11:45
        moj N.tez zobaczy suknie doiero w dniu slubu przede wszystkim dlatgo, zeby po 8
        latach zwiazku byl chociaz moim wygladem zaskoczony, bo jak jest sie z kims tak
        dlugo i mieszka ze soba juz 5 lat to pewnie nie łatwo o zaskoczeniewink a suknia
        nim bedzie, ale przy wyborze sukni kierowalam sie tym jakie fasony podobaja sie
        mojemu N.
    • yoshi25 Re: Narzeczony - mój doradca w wyborze sukni.... 13.11.06, 11:43
      No ja też chce by mój nażeczony miał niespodzainkę i dlatego do końca nie
      będzie wiedział jaka suknię wybiorę. Choć wspólnie chodziliśmy już po salonach
      i pokazywaliśmy sobie co nam sie podoba a co nie. Okazało się , że mniej więcej
      mamy ten sam gust, więc wierzę, że którą bym nie wybrała i tak mu sie
      spodobam ...
      • bad_girl10 Re: Narzeczony - mój doradca w wyborze sukni.... 13.11.06, 11:48
        A ja właśnie chce pójść z nim, żeby później sie nie zamartwiać, że może jednak
        suknia mu sie nie spodoba... A i tak przecież nic nie zastąpi efektu końcowego:
        suknia+makijaż+fryzurka+perfumki+bukiet itp...... Aerato tylko
        jestemciekawareakji rzny tongue_out i tak już li pzeciwney brslub w maju, bo przeciez
        nie ma literki "r" wink
        • bad_girl10 Re: Narzeczony - mój doradca w wyborze sukni.... 13.11.06, 11:51
          cos mi ostatnie zdanie sie niewyraznie napisalo.... sorki.... wina klawiatury...
      • ashton Re: Narzeczony - mój doradca w wyborze sukni.... 13.11.06, 11:53
        O kurczę, naprawdę przy wyborze sukni myślałyście, czy się przyszłemu mężowi
        spodoba? Bo ja nic a nic wink Stwierdziłam, że jeśli będę podobac się sama sobie
        (co rzadko się zdarza) to będę tak zadowolona, że uśmiech na mej twarzy odpędzi
        od Męża myśli typu "łomatko, a co ona na siebie założyła"...
    • ashton Re: Narzeczony - mój doradca w wyborze sukni.... 13.11.06, 11:46
      Chyba nie ma przesądu w drugą stronę, znaczy się że Młoda Młodego przed ślubem
      w ślubnym fraku, smokingu czy innym diabelstwie widzieć nie powinna wink
      Zwłaszcza panowie, którzy na co dzień elegancko się nie ubierają, potrzebują
      dobrej rady przy wyborze stroju na ślub - czemu by to miała nie być rada
      narzeczonej? Mój Mąż sobie nie wyobrażał, żebyśmy razem jego garnituru nie
      kupowali (i źle kupiliśmy, znaczy się o numer za mały - kilka dni przed ślubem
      się zorientowaliśmy, udało się na szczęście wymienić). Natomiast sam bardzo
      stał na straży przesądu, że nie może widzieć przed ślubem ani mojej sukni, ani
      tym bardziej mnie w sukni wink
      • yoshi25 Re: Narzeczony - mój doradca w wyborze sukni.... 13.11.06, 11:51
        Ja też pomogę w wyborze garnitury mojemu nażeczonemu .. i nie wierzę w żadne
        przesądy ... co ma być to będzie .
      • natka81 Re: Narzeczony - mój doradca w wyborze sukni.... 13.11.06, 11:51
        A ja właśnie wybierałam sukie z narzeczonym, bardzo mi w tym pomógł, też
        byliśmy ze sobą 8 lat, mieszkalismy razem od 3 i wiecie co tego dnia i tak
        zrobiłam na nim ogromne wrażenie. A co do tego, że panowie nie są mile widziani
        w salonach ślubnych to już chyba lekka przesada chyba dorabiacie sobie jakąś
        ideologie - zepełnie niepotrzebnie. Każdy robi tak jak uważa więc nie oceniajmy
        czy lepiej wybierac z narzeczonym czy bez.
    • wilvo Re: Narzeczony - mój doradca w wyborze sukni.... 13.11.06, 11:51
      A ja nie mam nic przeciwko. Mój widział moją suknię i nie uważam bynajmniej, że mój wygląd nie będzie dla niego niespodzianką. Przeciez dochodzi fryzura, makijaż, welon. Suknia będzie idealnie dopasowana, a nie 3 rozmiary za duża (albo za mała). No i ten szczególny blask na twarzy...
    • inkageo Re: Narzeczony - mój doradca w wyborze sukni.... 13.11.06, 11:56
      My wybieramy razem i nie żałujęsmile Jest świetna zabawa, a dzięki temu zachwyt w
      oczach widziałam już kilkanaście razywink W naszym przypadku nie wyobrażam sobie
      innego rozwiązania, bo zakupy zawsze robimy razem i mamy podobny gust, lubimy
      modę. Zresztą pewnie i tak nie wytrzymałabym i pokazała sukienkę wcześniej.
      Nawet prezentu nie umiem skutecznie przechowaćwink
    • agawia84 Re: Narzeczony - mój doradca w wyborze sukni.... 13.11.06, 11:59
      Mnie strasznie korci aby suknię wybierać wraz z narzeczonym ale jednak chyba
      wolę zrobić mu niespodziankę i pokazać się w niej dopiero w dniu ślubu. Ale
      doskonale Cię rozumiem, tymbardziej, że na guście moje narzeczonego polegam jak
      na żadnym innym! Wystarczy, że rzuci okiem na to co przymierzam i już wie w
      czym mi dobrze a w czym niekoniecznie. Jeśli chodzi o wybór stroju dla pana
      młodego to ustaliliśmy, że wybierzemy go razem bo przecież tylko ja będę
      wiedziała jakiego koloru dodatki mają być aby pasowały do sukni! No bo
      przecież, jeśli wytrzymam w postanowieniu, suknię wybiorę z siostrą i świadkową.
    • justysialek Re: Narzeczony - mój doradca w wyborze sukni.... 13.11.06, 12:12
      Tak czytam te wasze wpisy i zaczepięo jedną rzecz - trochę to straszne, że
      niektóre panie bez narzeczonego to już sukienki nie potrafią sobie wybrać!
      Jedna napisła, że zawsze razem chodzą na zakupy - żałosne. A pastę do zębóe też
      ci pomaga wybrać?? No bo taki ma świetny gust!
      Żona powinna być na tyle samodzielna i niezależna, żeby czasem zmienić całuy
      swój image i zadziwić tym swojego męża! Jemu sie w penym momencie znudzi
      wybieranie tobie ciuchów!
      Tak tylko marudzę, bo nie znosze kobiet, które nie mają własnego zdania,
      własnego gustu, własnych upodobań! I przy każdej okazji pytają faceta - czy to
      mu sie podoba!!!
      • ozi29 Re: Narzeczony - mój doradca w wyborze sukni.... 13.11.06, 12:19
        Musze sie z Toba zgodzic w pewnych kwestiach przez Ciebie poruszonych...
        A najbardziej mnie dziwi to, ze niektore wybieraja suknie z narzeczonym, bo mu
        sie moze nie spodobac...
        To ja nie rozumiem, czyli jak mi sie podoba sukienka, mam juz ta wymarzona, ide
        z narezczonym po nia... a on mowi o nie nie kochana STOP, mnie sie ona nie
        podoba i co nie kupuje , tak?- dziwne...
      • pucca3 Re: Narzeczony - mój doradca w wyborze sukni.... 13.11.06, 12:20
        wink ja ostatnio zupełnie zwariowałam na tym punkcie tzn wspolnyuch zakupówsmilei
        zadko się zdaża ze kupuje sobie coś samawink
        a co do tej pasty do zębów to jak nie ma naszej ulubionej a jestem sama na
        zakuypach to od razu telefon do mojego rwink
      • inkageo Do justysialek 13.11.06, 14:09
        Ale mnie wkurzyłaś.... To, że jestem bardzo niezależną osobą i mam swoje zdanie
        na każdy temet nie wyklucza faktu, że lubimy robić zakupy razem, bo to okazja
        do zrelaksowania się i spędzenia miłych chwil.. Tak jak napisałam mamy podobny
        gust, więc zakupy mogą być dla nas przyjemnością, a nie powodem do konfliktu.
        Wybieramy sukienkę razem, bo nasz związek opiera się na partnerstwie, nie
        chodzi o to, że narzeczony jest dla mnie wyrocznią.. Zresztą mam problemy z
        utrzymywaniem takich "tajemnic". Nie sądź ludzi, o których nic nie wiesz...
        • justysialek Re: Do justysialek 13.11.06, 15:48
          Partnerstwo = wybieranie razem sukienki. A to ciekawe podejście. ja tam wolę
          swoje kiecki sama wybierać! A ja z mężem tez mam podobny gust i nie kłócimy sie
          na zakupach. Ale wybieram sobie sama i nie musze się obawiać, że mu sie nie
          spodoba!
          • inkageo Re: Do justysialek 13.11.06, 16:38
            Oczywiście, że partnerstwo to nie jedynie wybieranie sukienki...smile Wspomniałam
            o partnerstwie bo sugerowałaś, że jestem zahukana, zdominowana i boję się mieć
            swoje zdanie..(tak odebrałam Twój post).. I nigdzie nie napisałam, że robimy
            zakupy razem bo obawiam się, że coś mu się nie spodoba.. Mężczyźni zazwyczaj
            nie przepadają za wycieczkami po sklepach, a mi się trafił egzemplarz, który to
            lubi i bardzo mnie to cieszysmile Zawsze przyjemniej we dwoje niż samemusmile A
            sposobu wyboru pasty do zębów nie komentuję...bo to jest żałosne...
    • pucca3 Re: Narzeczony - mój doradca w wyborze sukni.... 13.11.06, 12:15
      moj napewno bedzie ze mną wybieraćsmile
      nie wyobrażam sobie zeby każde z nas ubierało się osobno;Pa w dzien wesela ja w
      rózowej sukni a on w zielonym gangusmilesmile
      ale zazdroszcze tym które robią to w tajemnicy- trzeba mieć odwagętongue_outsmile
      • aiwilo1 Re: Narzeczony - mój doradca w wyborze sukni.... 13.11.06, 12:47
        Ja już suknię wybrałam i kupiłam nie widziałam nic przeciwko aby mój mąż, mamy ślub cywilny nie widział mojej sukienki razem ją wybieraliśmy i razem tez będziemy kupować garnitur pozdrawiam
    • justyna.e Re: Narzeczony - mój doradca w wyborze sukni.... 13.11.06, 13:01
      a ja zabiore swojego na mierzenie kilku egzemplarzy a ktora wybiore to mu nie
      powiem wink
    • eve26 Re: Narzeczony - mój doradca w wyborze sukni.... 13.11.06, 13:55
      Wybieralam z narzeczonym suknie, jakby niektore dziewczyny spytaly sie swych
      przyszlych mezow moglyby sie mocno zdziwic tym co sie im podoba. Rozmawialam
      kiedys o wyborze sukni ze znajomymi kolegami i wszyscy uznali, ze koronka to
      "firanka" "jak mozna ubrac firanke na siebie", suknie typu beza uwazaja za
      najwieksze paskudztwo, a "welon, czyli firanka na glowie to dziwny pomysl",
      "kwiaty we wlosach to kicz". Niezle sie zdziwilam
      • ozi29 Re: Narzeczony - mój doradca w wyborze sukni.... 13.11.06, 14:02
        Wazne aby miec swoje zdanie na konkretny temat, a nie patrzec na opinie innych!
      • justysialek Re: Narzeczony - mój doradca w wyborze sukni.... 13.11.06, 15:57
        Co innego spytać faceta, co mu sie podoba, a co innego zaciągnąć go do salonu i
        pokazać mu sie w tej sukni 3 miesiące przed ślubem! Cała magia ulatuje!
        • inkageo Re: Narzeczony - mój doradca w wyborze sukni.... 13.11.06, 22:21
          Niekoniecznie zaciągnąć.... Są mężczyźni, którzy chętnie chodzą w takie miejsca
          i wykazują duże zainteresowanie przygotowaniamismile Gdybym musiała "zaciągnąć"
          narzeczonego to rzeczywiście nie miałoby to sensu..
    • ewik_75 Re: Narzeczony - mój doradca w wyborze sukni.... 13.11.06, 16:40
      My i bardzo sobie chwalę.
      Mój M jest naprawdę dobrym doradcą, a końcowy efekt i tak był dużo lepszy niż w
      salonie. I inny.
    • mada.d.n Re: Narzeczony - mój doradca w wyborze sukni.... 13.11.06, 19:27
      ja też chciałam zrobić mojemu kochanemu niespodziankę, ale problemy wynikły,
      gdy oglądaliśmy na wystawach to podobało nam się zupełnie co innego. poszliśmy
      więc wspólnie wyprawę na po salonach, wybraliśmy wspólnie jeden fason, wyszło
      nawet na to, że on widział mnie w sukni, którą kupuję - i wcale się nie
      przejmuję tym - bo to nie był mój rozmiar, bez dodatków, fryzury, makijażu itp.
      i tak będzie miał niespodziankę smile


      jeszcze dużo czasu... bardzo dużo...
    • emeelka Re: Narzeczony - mój doradca w wyborze sukni.... 13.11.06, 22:04
      A ja uważam, ze nie potrafisz podjąć żadnej decyzji bez pomocy narzeczonego...
      Cóż, suknia powinna się Tobie podobać przede wszystkim, a Ty powinnaś się
      mężowi podobać w każdej sukni.
    • hmm2006 Re: Narzeczony - mój doradca w wyborze sukni.... 14.11.06, 01:27
      Super! też wybieralam razem z narzeczonym - bordowo-czarną! smile do cywilnego
      oczywiście. Tylko nie wiem czy czarny welon będzie ok smile
    • chanel981 Re: Narzeczony - mój doradca w wyborze sukni.... 14.11.06, 08:42
      a mój narzeczony widział suknię. Kupowałam używaną, a nie miał mi kto podpiąć trenu. A w dniu ślubu i tak najważniejszy jest ten błysk w oku, a nie suknia.
      • diegosia Re: Narzeczony - mój doradca w wyborze sukni.... 14.11.06, 11:27
        Moja suknie wypatrzyl wlasnie narzeczony.
        W przerwie obiadowej (!) zobaczyl ja w jednym sklepie, opowiedzial mi, pojechalismy tam razem, ja
        przymierzylam - lezala jak ulal - i kupilismy.
    • czarodziejkakubusia Re: Narzeczony - mój doradca w wyborze sukni.... 14.11.06, 13:38
      Ja zawsze sądziłam,że w doborze sukni pomoże mi narzeczony.Ma dobry gust i
      chciałam mu się podobać.W październiku zmieniłam zdanie.Byliśmy na imprezie,i
      on rozmawiając z kolegą nt. przygotowań ślubnych,zaskoczył mnie,że chciałby być
      tak zaskoczony.To było co prawda po alkoholu,ale już wiem,że nie zobaczy przed
      slubem ni rąbeczka suknismile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka