ziuz nie na cale zycie! :) 29.11.06, 15:56 Paweł Tchorek podpisał w Ruchu Światło Życie, czyli oazie, Krucjatę Wyzwolenia Człowieka. To zobowiązanie, że nie będzie pił. - Krucjata nie jest na całe życie, ale do dnia, gdy w Polsce skończy się problem z alkoholem. My uczymy ludzi, że mają prawo nie pić. hahaha! taaak, na pewno nim pan Pawel umrze, zniknie w Polsce problem z alkoholem! hahahaha pewnie, ze nie na cale zycie tylko na cale zycie i jeszcze dluzej! Odpowiedz Link Zgłoś
leandrao Re: nie na cale zycie! :) 29.11.06, 16:09 Przyklad z zakazem dawania kopert przez gosci na znak protestu przeciwko bezalkoholowej imprezie jest bardzo dobry. Popieram. Nie w tym rzecz zeby na sile komus zakazac picia alkoholu na weselu, ale wlasnie o to chodzi zeby alkohol byl, a ludzie bawili sie swietnie. I tu jest problem raczej braku kultury Polakow, a nie alkoholu. Znam wielu cudzoziemcow ktorzy nawet w sztos pijani sa normalni, Polak jak sie nachla jest debilem (nie kazdy oczywiscie), wiec sztuczne zakazywanie podawania alkoholu jest jak powiedzialem wczesniej dziwactwem, ktore nie ma zadnego uzasadnienia, chyba, ze pozostale 50 osob na takim weselu to nie mniejsze oryginaly. Wtedy robcie sobie integracyjna impreze z woda mineralna. Prosze bardzo. Ja nie pojde na taka nienormalna impreze bo nie lubie jak sie ze mnie robi idiote. Potrafie pic i umiem sie kulturalnie zachowac, a jesli w danej rodzinie jest czarna owca ktorej sie panstwo mlodzi wstydza to niech jej nie zapraszaja, a nie stosuja odpowiedzialnosc zbiorowa i zabraniaja picia alkoholu wszystkim. Dla mnie to oczywiste. A ty malena to jestes zakonnica prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
leandrao Re: nie na cale zycie! :) 29.11.06, 16:23 Nie mam zamiaru czytac Witkacego ani zadnego innego autora.Jak czerpiesz wiedze o zyciu z ksiazek czy artykulow to powinnas zmienic prace i wykladac etyke badz filozofie madralo. Pieknie powiedziane, "w zaleznosci od zazylosci placimy od 500-1000 zl i nalezy sie liczyc z naszymi upodobaniami". A ja towarzysko alkohol pije i nie mam ochoty zeby ktos katowal mnie na weselu woda mineralna! Jak bede chcial napic sie wody to sobie kupie w sklepie. Poza tym jak sie ma ta cala akcja do tego o czym ktos tu powiedzial mianowicie na weselu w Kanie Jezus zamienil wode w wino. Po co? Bo mu sie nudzilo, czy zeby goscie lepiej sie bawili? Powtarzam, wesele w przeciwienstwie do slubu nie jest wcale dla mlodej pary, ale dla gosci. Skoro maja gosci gdzies, niech sie bawia sami. Ciekawe czy wtedy tez beda tacy zadowoleni. Odpowiedz Link Zgłoś
paulena Re: nie na cale zycie! :) 29.11.06, 16:29 leandrao napisał: > Nie mam zamiaru czytac Witkacego ani zadnego innego autora.Jak czerpiesz wiedze > > o zyciu z ksiazek czy artykulow to powinnas zmienic prace i wykladac etyke badz > > filozofie madralo. Odpowiedz Link Zgłoś
leandrao Re: nie na cale zycie! :) 29.11.06, 16:39 Nie widze powodu zebym mial prowadzic z Toba jakis dialog. Mam jasno okreslone w tej kwestii swoje zdanie i z pewnoscia go nie zmienie, bo nie widze powodu zebym mial to robic. Podobnie jak wiekszosc Polakow irytuja poglady LPR, Rydzyka, Naszego Dziennika i calej tej zbieraniny, podobnie wiekszosc wypowiada sie w podobnym tonie odnosnie tego "nowatorskiego weselnego pomysłu". Znalazly sie cztery czy piec nowoczesnych owieczek, ktore wypisuja: ach jaki piekny pomysl. I co z tego, przyjdzie termin ich wesela i tradycyjnie zamowia kilka skryznek wodki. Nie rozumiem dlaczego chcecie zmieniac tradycje ktora funkcjonuje od setek lat. Chociaz z drugiej strony, skoro ostatnio padaja hasla ze czlowiek nie pochodzi od malpy, to ja nie mam wiecej pytań. Odpowiedz Link Zgłoś
leandrao Re: nie na cale zycie! :) 29.11.06, 16:49 Widze, ze nie masz kompletnie nic do powiedzenia. Bredzisz tylko od rzeczy czepiajac sie pobocznych spraw, o ktorych pisze. W temacie glownym masz zdanie raz takie raz inne czyli nie masz zadnego Nie chce mi sie z toba polemizowac bo to kompletna strata czasu. Uzyc opcji odpowiedz cytujac kazdy glupek potrafi,napisac cos merytorycznie ciekawego nie bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Co się stało w Kanie Galilejskiej i co stąd wynika 30.11.06, 12:56 Stało się, że w momencie, kiedy impreza się rozkręciła chyba trochę bardziej, niż się gospodarze spodziewali, zabrakło wina. Co było obciachem strasznym, a nie były to czasy, kiedy można było skoczyć do MakroCash i dokupić jeszcze parę beczek. Wtedy Jezus cudownym sposobem wytworzył jeszcze parę hektolitrów wina (duża impreza to musiała być). Czy z tego wynika, że chrześcijanin musi podawać wino? Wątpię. Równie dobrze można by stwierdzić, że chrześcijanin musi podawać do stołu mięso, bo na Ostatniej Wieczerzy zjedzono baranka. Wynika z tego - jak i ze wzmianek o zakrapianych agapach pierwszych chrześcijan, ale po to trzeba trochę znać Biblię - tyle, że chrześcijanin może pić alkohol (nie przesadzając, o tym też jest w Nowym Testamencie). Nie wynika natomiast, że w jakichkolwiek okolicznościach - poza Komunią pod dwiema postaciami - alkohol w jakiejkolwiek postaci być musi. Polecam też lekturę takich fragmentów, jak 14 rozdział listu św. Pawła do Rzymian i 8 rozdział 1 listu tegoż św. Pawła do Koryntian. Odpowiedz Link Zgłoś
uburama Re: Co się stało w Kanie Galilejskiej i co stąd w 01.12.06, 00:51 > <paulena>To, że w Kanie Galilejskiej, podobnie jak później także w Polsce pito wino, zresztą bardzo rozcieńczane, nie było związane z pijaństwem i zabawą ówczesnych, ale z brakiem wszelkich oczyszczalni, uzdatniania wody itp. Wody jako takiej nie pito ze względów zdrowotnych, po prostu można było nabawić sie śmiertelnych chorób, a czajników elektrycznych i lodówek do chłodzenia wody nie było. Odpowiadam w ramach walki z ignorancją. Trzeżwość jest czymś do gruntu przeciwnym nauce i działalności Jezusa, ba całej Biblii. Począwszy od potępienia Chama który nie przykrywa pijanego ojca aż do samego Pana Jezusa który stwierdza że "mówią o mnie pijak i obżarciuch". Zupełnie nie pojmuję jak katolicy mogą robić wesele bezalkoholowe A przykładów picia wody w samym Piśmie są setki. Ot, choćby tu: "Nazajutrz rano wziął Abraham chleb oraz bukłak z wodą i dał Hagar" Rozumiem, że chciał ją otruć? Odpowiedz Link Zgłoś
agni31 ech... 15.12.06, 01:35 A czemuż Polacy muszą wpadać ze skrajności w skrajność? Jakoś tak z psem ogrodnika mi się to kojarzy... Lepszy cellulitis w garści, niż silikon w telewizji. Odpowiedz Link Zgłoś
ambx Bezalkoholowe wesele jest jak dietetyczna golonka 15.12.06, 11:07 Alkohol towarzyszy ludzkości od zarania dziejów. Tą używkę znają też inne ssaki i np. słonie usilnie poszukują sfermentowanych owoców, bo lubią ten stan po spożyciu. Oczywiście - każda używka uzależnia, ale tak drastyczne odcięcie się od tradycji uważam za bezsens. Napoje, zawierające znany produkt fermentacji towarzyszyły biesiadom od zawsze. Jezus z Nazaretu, na godach w Kanie Galilejskiej, gdy zabrakło wina, jakimś cudem załatwił "dziewięć stągwi kamiennych przedniego wina" - jak głosi pismo. Nie wody ani soku - wina właśnie. Jeśli wiecie, że wsród waszych najbliższych są alkoholicy - spróbujcie ich spacyfikować. "Jak się tato nie zaszyje - wyprosimy z wesela" - można aż tak drastycznie. Możliwym rozwiązaniem jest rezygnacja z destylowanych alkoholi - wyłącznie wino! Szampan do toastów, czerwone i białe wytrawne do obiadu, słodkie domowe, produkcji babci do deserów. Nie jestem trunkowy, ale gdyby mnie zaproszono na bezalkoholowe wesele - odrzucił bym zaproszenie i powiedział dlaczego. Jestem osobą dorosłą i przy takiej okazji mam prawo wznieść toast czymś co zawiera alkohol. Próba wprowadzenia prohibicji w USA skończyła się katastrofą i powstaniem potężnej mafii, zarabiającej na produkcji i przemycie alkoholu. Nie po to idę na wesele, by pociągać w kiblu z piersiówki. Wole zostać w domu. Odpowiedz Link Zgłoś
emka_waw albo jak wegetariański smalec 15.12.06, 11:30 A generalnie wesele bez alkoholu jest obraźliwe dla gości - sugeruje, że nie będą umieli się zachować, schleją się jak świnie i są nieodpowiedzialni. A i tak mogę się założyć, że jeśli ktoś będzie chciał, to i tak znajdzie sposób, żeby się nawalić. Przy nadużywającym alkoholu osobniku w rodzinie widzę trzy rozwiązania: - przemówić do rozsądku (dziadek mojego męża. Wypić dużo na takich imprezach bardzo lubi, ale na naszą prośbę na naszym weselu pił zdecydowanie mniej niż zwykle i trzymał fason) - nie zapraszać (jeżeli jest to już takie stadium, że wiemy, że na pewno sam się nie opanuje i innym opanować się nie da) - zapewnić 'asystę'. Mam jednego alkoholika w rodzinie, przypadek raczej niestety beznadziejny, na trzeźwo cudowny człowiek, ale nie miałam złudzeń co do jego trzeźwości na takiej imprezie. Tak więc moja mama poprosiła jednego z kuzynów, żeby miał oko na niego, i poskutkowało, mianowicie kuzyn dał mu wypić dwa pierwsze kieliszki wódki, a potem trzymał pod ręką butelkę zimnej wody, i dolewał mu sukcesywnie do kieliszka. Różnicy nie poczuł, bo tak ma już gardło alkoholem przeżarte. A z wesela wyszedł na własnych nogach i w całkiem dobrym stanie. Odpowiedz Link Zgłoś