Skoro jak radzi jedna z Was - mówić prosto z mostu i nie pisać na forum (ale o
czym by ona biedna czytała i co by robiła zamiast głupio odpisywać) ....
czy powiedzieć, że się wie, o jej kłamstwie a propos ceny za jedzenie na jedną
osobę w restauracji.. Wszystkie babcie/ ciocie są już poinformowane, że będzie
to 190 zł/ osobę a tymczasem będzie to 115. Przykre to, bo starowinki
wysupłają ostatni grosz, bo nie przystoi przyjść z prezentem mniejszym
wartościowo niż ktoś zapłacił za tzw. talerzyk. Nie, nie robiłam dochodzenia,
po prostu moja koleżanka ze studiów jest włascicielką restauracji, a ja
powiedziałam, że prawdopodobnie będziemy się u nich bawić w kwietniu. No i jak
to baby

Koleżanka przypomniała sobie dziewczynę, bo uhandlowała 10 zł na
osobie, ale płacić będzie 115 a nie 190! Mówić czy milczeć? Jeśli tak, to
komu. Jestem zniesmaczona, dlatego Was się radzę