Dodaj do ulubionych

Charytatywność na czyjś koszt

29.05.07, 18:32
Task podczytuję Wasze forum, choć jestem mężatką od 11 lat. Dość często
przetacza się tu dyskusja o drobnych prezentach zamiast kwiatów i oczywiście
pojawiają się odpowiedzi o dwuznaczności charytatywności na czyjś koszt. Otóż
oczywiście, że znacznie szczytniej jest dawać po cichu, bez rozgłosu, ale
ślub jest okazją do zebrania znacznie większej ilości czegokolwiek, niż sami
jesteśmy w stanie komuś ofiarować "po cichu". Mało kto jest w stanie kupić z
własnych pieniędzy słodycze, czy przybory szkolne w takiej ilości w jakiej
uzbiera w trakcie ślubu. Poza tym "dawania" trzeba się uczyć tak jak
wszystkiego w życiu. Dużo większe jest prawdopodobieństwo, że będąc w domu
dziecka, czy gdziekolwiek indziej właśnie z takimi darami, ktoś "wsiąknie" na
dłużej, niż jeśłi tam nie pojedzie wcale, bo po prostu zawsze jest coś
pilniejszego. Często zdarza się tak, że przyjeżdża ktoś tylko raz,
okazjnalnie i zobaczywszy zachwycone oczy dzieci, ich ogromną radość, po
prostu wraca z kolejną pomocą, tym razem kupioną za własne pieniądze. Tak
powoli rodzi się bezinteresowna miłość do innych, kompletnie obcych ludzi.
Jest spora szansa, że po takiej wizycie na świecie będzie jeszcze jedna para
ludzi więcej, którzy poza własnym czubkiem nosa spostrzegą innego,
potrzebującego człowieka.
Jest jeszcze druga kwestia. Obdarowane dzieci, opiekunowie psów, kotów itp.
naprawdę cieszą się z tych podarunków. Oni ich potrzebują, więc zamiast
wytrząsać się nad beznadziejnością pomysłu przynoszenia do kościoła kociej
karmy, lepiej pomyśleć o tych co te rzeczy dostaną, o ich radości. Wtedy taki
pomysł przestaje być aż tak bardzo niedorzeczny. Co się zaś tyczy estetyki,
to są przecież ładne torby, w które można wsadzić worek z karmą. Workie te
też są w różnych rozmiarach i niekoniecznie trzeba wędrować przez pół miasta
z worem 18 kg. Trochę wyrozumiałości życzę oraz empatii i sympatii względem
drugiego człowieka smile)
Obserwuj wątek
    • grisly Re: Dobre serce i pomoc na codzien 29.05.07, 19:05
      > ślub jest okazją do zebrania znacznie większej ilości czegokolwiek, niż sami
      > jesteśmy w stanie komuś ofiarować "po cichu".

      Niekoniecznie, niektorzy robia male przyjecia weselne.. smile
      Poza tym, czasem wazniejszy jest gest, nieobojetnosc na codzien, wsparcie niz
      sama wieksza ilosc pieniedzy (tzn. wg mnie pewne rzeczy sa nie do konca
      przeliczalne), dana raz komus kogo i tak wiecej nie chcemy zwykle ogladac, ani
      wczesniej sie nim nie interesowalismy..

      > Jest jeszcze druga kwestia. Obdarowane dzieci, opiekunowie psów, kotów itp.
      > naprawdę cieszą się z tych podarunków. Oni ich potrzebują, więc zamiast
      > wytrząsać się nad beznadziejnością pomysłu przynoszenia do kościoła kociej
      > karmy, lepiej pomyśleć o tych co te rzeczy dostaną, o ich radości

      Tak samo cieszy sie sasiadka jak karmie, albo wpuszcze na noc jej kota jak jest
      na urlopie, albo jak jadac na wies zawioze rozne rzeczy, albo jak skombinuje
      ladne ubrania czy kupie plecak dla naprawde ubogiej sasiadki tzn. jej corki smile
      przed rozpoczeciem roku szkoln., albo sie zatroszcze zeby cos dostala pod
      choinke -a ze to jest ode mnie, a nie od jej mamy wiem tylko ja i jej mama ,a
      nie pol okolicy czy sama cora smile I zeby to robic nie potrzebuje wielu krewnych
      na weselu, po prostu chce wiec robie..
      Daje tez na WOSP i rozne akcje, chociaz wiem ze niewiele sama pomoge..
      Jak ktos poprosi to pomoge z lekcjami, np. kiedys korki z ang.,polskiego za 1
      usmiech(niemiecki to juz nieee, nie znosze smile) dla 2 chlopakow z osiedla,
      wystarczy ogloszenie na przystanku i cierpliwosc do moich ancymonow hehe


      Jesli ktos aktywnie dziala w jakiejs organizacji charytatywnej-schronisku to co
      innego, nikt sie nie zdziwi jak on wyjdzie z taka inicjatywa, natomiast jak
      ktos sam nie wie co chce zrobic _z cudza_ kasa i zaklada kolejne posty to ja
      sie dziwie i powatpiewam.. moze niech sie rozejrzy wokol, na pewno komus moze
      pomoc jeszcze przed przyjazdem krewnych na slub...

      >Trochę wyrozumiałości życzę oraz empatii i sympatii względem
      > drugiego człowieka smile)

      Dziekuje i zycze nawzajem i na codzien, wszystkim.

      • twoj_aniol_stroz Re: Dobre serce i pomoc na codzien 30.05.07, 18:13
        Jeśłi ktoś pomaga sam z siebie i jest to dla niego norma to tego typu akcje
        mogą wydawać się śmieszne, niesmaczne itp. Bierz jednak pod uwagę, że takich
        jak Ty nie jest zatrzęsienie, a zorganizowanie tego typu pomocy ma szansę
        wciągnąć organizujących na dłużej. Wartość pomocy bezinteresownej jest ogromna
        nie tylko dla tego komu pomagamy. Także pomagający "zyskuje" sporo, bo jest to
        po prostu przyjemne. Warto aby inni także o tym się dowiedzieli, aby poczuli
        jaką radość daje podarowanie komuś czegoś czego mu brak. Jest spora szansa, że
        w przyszłości zatęskni za taką przyjemnością i zacznie pomagać już na swój
        własny rachunek.
    • sisigma Re: Charytatywność na czyjś koszt 29.05.07, 19:15
      Doradzam wcześniejszy kontakt z instytucją obdarowywaną w celu uzgodnienia jaki
      dar nie sprawi kłopotu - maskotki w domach dziecka nie są zbyt potrzebne, wręcz
      przeciwnie, moga stanowić kłopot.
      Lepsze są przybory szkolne, ciuchy lub zbiórka pieniędzy na jakiś konkretny cel,
      na przykład zakup materaca antyalergicznego czy coś w tym rodzaju.
      Nie uważam tego za dobroczynność na czyjś koszt - ludzie i tak przynieśli by
      kwiaty, które kosztują i więdną najpóźniej po kilku dniach. Jest to po prostu
      rozsądniejsza forma wydawania tych samych pieniędzy, oczywiście wątek
      wychowawczy ma ogromne znaczenie.
      Proponuję też bardziej uniwersalne cele niż na przykład schronisko dla zwierząt,
      niektórzy się obrażają. Ja bym się nie obraziła, bo chodzi też o coś co młodym
      jest bliskie, ale może lepiej z tej okazji zbierać "na ludzi", bo nie każdy
      będzie umiał i chciał to zrozumieć. Zwłaszcza osoby z ubogich rodzin mogą
      przeżyć przykrość kupując drogą karmę dla kotka czy pieska, kiedy za podobną
      sumę kupują jedzenie dla samych siebie czy swoich dzieci, a na ślub czy wesele
      odłożyli ostatni grosz - bo i tacy ludzie się wśród gości zdarzają.
      • twoj_aniol_stroz Re: Charytatywność na czyjś koszt 30.05.07, 18:15
        Myślę, że właśnie temu dowiadywaniu się mają służyć wątki pojawiające się co
        jakiś czas tu na forum. Temat został już kilka razy obgadany, wiadomo, że
        pluszaki się nie sprawdzają i stąd warto niezmordowanie odpowiadać na kolejne
        posty z informacjami co można przekazać, co jest najbardziej potrzebne smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka