Ufff, preżyliśmy
W miniony weekend było spotkanie naszych rodziców. Bardzo to przeżywalismy i
denerwowaliśmy się jak to będzie. Na początku było sztywno, rozmowa sie nie
kleiła. Nie było żadnych rozmów z wtrącaniem się odnośnie naszego ślubu, więc
nie było o czym rozmawiać... Bo ile można o pogodzie

Jednak z godziny na
godzinę zaczęli jakoś się przełamywać, a zupełnie "zintegrowali się" jak
zostali zostawieni sami sobie. Już po niedzielnym śniadanku są ze sobą po
imieniu. I oczywiście wymiana telefonów, planowanie kolejnych spotkań...
Może nasz przykład doda otuchy wszystkim planującym takie spotkanie
powodzenia !