Dodaj do ulubionych

I po strachu :)

18.06.07, 10:45
Ufff, preżyliśmy smile

W miniony weekend było spotkanie naszych rodziców. Bardzo to przeżywalismy i
denerwowaliśmy się jak to będzie. Na początku było sztywno, rozmowa sie nie
kleiła. Nie było żadnych rozmów z wtrącaniem się odnośnie naszego ślubu, więc
nie było o czym rozmawiać... Bo ile można o pogodzie wink Jednak z godziny na
godzinę zaczęli jakoś się przełamywać, a zupełnie "zintegrowali się" jak
zostali zostawieni sami sobie. Już po niedzielnym śniadanku są ze sobą po
imieniu. I oczywiście wymiana telefonów, planowanie kolejnych spotkań...

Może nasz przykład doda otuchy wszystkim planującym takie spotkanie
powodzenia ! smile
Obserwuj wątek
    • jusia79 Re: I po strachu :) 18.06.07, 11:29
      Ja mam spotkanie rodziców dopiero przed sobą, zaplanowane na 22.07. niedizleny
      uroczysty obiad, trochę się denerwuję, a mam najbardziejsmile trochę to późno
      wyszło wzystko, bo ślub już 29.09.07r., a jak rodzice sobie nie przypadną do
      gustu...mama się martwi co podać na obiad i w ogóle czy znajdą jakieś tematy do
      rozmów, bo jeśli chodzi o wesele to praktycznie my wszystko załatwiamy sami, a
      rodzice się specjalnie nie wtrącają..zobaczymy jak to będziesmile
      • fruzia01 Re: I po strachu :) 18.06.07, 11:38
        Heh, ja też się denerwowałam, szczególnie o tematy do rozmów. W końcu
        wytłumaczyłam sobie, że kulturalni ludzie na poziomie (a za takich ludzi uważam
        i swoich rodziców i teściów), zawsze znajdą temat do rozmowy. Głowa do góry i
        nie przejmuj się tak bardzo smile
        • skarbeczek do Jusia79 18.06.07, 11:43
          właśnie my też wszystko sami "ogarnęliśmy" dlatego nie było o czym gadać. U nas
          po obiadku utworzyły się "kółka zainteresowań": odzielnie mamy, oddzielnie
          ojcowie) Mamuśki musiały sobie pogadać o dzieciach, o dzieciństwie itepe itede,
          chwaliły nas nawzajem (moje mama mojego narzeczonego, a przyszła teściowa mnie
          smile)) ) oh, ah i w ogóle. A ojcowie o motoryzacji, pracy i ciężkim życiu wink...
          będzie ok, poradzą sobie. Nawet mój małomówny przyszły teść cokolwiek wtrącał (5
          słów na 50 mojego taty wink )

          Będzie ok, trzymam kciuki
          • kingadaw Re: do Jusia79 18.06.07, 12:06
            u mnie tez był w sobotę grill integracyjny, kolejne już spotkanie, sprawozdanie
            z załatwionych rzeczy i rozplanowanie kolejnych. Przerobiłam temat winietek (był
            konflikt interesów, ale wyszło na moje).
            • napolnoc Re: do Jusia79 18.06.07, 12:18
              Nasi rodzice sie spotkali do tej pory raz, rok temu u Nas, wiec grunt neutralny.
              Ale tez mielismy stracha, bo kazde z nich mowi w innym jezyku big_grinDD
              Zarezerwowalismy restauracje, bo stwierdzilam, ze ja w kuchni sama stac nie
              bede, a w miejscu publicznym zawsze latwiej znalezc jakis topik do rozmowy
              (chociazby jedzenie, widok z okna itd) Dodatkowym czynnikiem stresujacym byl
              fakt, ze moi rodzice od "zawsze" sa rozwiedzeni i to bylo ich pierwsze spotkanie
              po 15 latach!
              Tematy slubne mnie byly poruszane, bo my zalatwiamy wszystko i za wszystko placimy.
            • jusia79 Re: do Jusia79 18.06.07, 12:25
              o u mnie winietki satnowią też olbrzymi problem, mama uważa, że to może obrazic
              gości, pezyszłej teściowej opinii jeszcze nie znamwink umieszczenie na
              zaproszeniach adnotacji o potwierdzeniu przybycia wraz z podaniem nr tel. obie
              uznały za niedopuszczalne! im dalej w las...wink
    • jo_miekka Re: I po strachu :) 18.06.07, 12:50
      Hihi, temat dla mnie jak najabardziej.
      My pojechaliśmy z rodzicami narzeczonego do moich na ostatni długi weekend (ten
      z Bożym Ciałem). Dzieli nas ok. 600 km, więc ograniczenie tej uroczystości do
      niedzielnego obiadu nie wchodziło w grę.
      Tak więc byliśmy skazani na siebie przez 4 dni.
      Nawet sobie nie wyobrażacie jak się bałam!
      Problem w tym, że nasze rodziny są zupełnie różne od siebie, kompletnie inne
      środowiska, sposób bycia, spędzania czasu, mentalność, podejście do życia...
      Jakoś nie widziałam ich razem. Przyszłych teściów trochę znam i nieraz
      usłyszałam od nich to i owo. Niby nic, ale przykro się zrobiło.
      I dlatego miałam duże obawy co do tego "zapoznawczego weekendu".
      Ale okazało się, że zupełnie niepotrzebnie.
      W sumie... po prostu dorośli ludzie umieja się zachować i wszyscy wtedy
      podwójnie się starają.
      I suma sumarum były baaardzo przyjemnie cztery dni.
    • mala_an Re: I po strachu :) 18.06.07, 13:04
      U mnie tak miło by nie było (troche inaczej to u mnie wygląda) - zresztą nie
      organizujemy żadnego takiego obiadku zapoznawczego wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka