Dodaj do ulubionych

dylemat swiadkowej

30.06.07, 19:16
Pare miesiecy temu zostałam poproszona o bycie świadkiem na slubie kolezanki.
Sadziłam,ze to po prostu z sympatii.
Tymczasem niedawno kolezanka powiedziała,ze rozmawiała ze swoją kuzynką,ktora
jej zdaniem(kolezanki)też chcialaby byc swiadkiem na tym slubie.Oznajmiła
jej,ze nie moze nim byc poniewaz wybrała kolezankę(mnie),która bedzie
samotna,bo przyjedzie na slub bez chłopaka(nawet nie przyszło mi na mysl,ze
bede czuc sie samotna z tego powodu) i nie ma rodzenstwa(nie wiem co to ma do
rzeczy:/)

Co prawda kolezanka skomentowała to:"Wiesz jak to jest,co miałam jej
powiedziec",ale ja mimo wszystko "straciłam serce" do tej roli.
Wczesniej zaangazowana w organizowanie wieczorku itp,teraz zupełnie stracilam
zapał i jest mi zwyczajnie smutnosadZastanawiam sie nawet czy nie zrezygnowac.

Moze to głupi problem ale autentycznie mnie to zabolało...
Co sądzicie?
Obserwuj wątek
    • anies821 Re: dylemat swiadkowej 30.06.07, 19:33
      Wiem jak się czujesz, miałam podobną sytuację, koleżanka zaprosiła mnie i
      jeszcze jedną dziewczyną pomijając nasze dwie koleżanki z grupy, na swój ślub i
      małe przyjęcie, jak się później skapnęłam chciała nas zeswatać ze swoim kuzynem.
      Głupie uczucie..Nie wiem co Ci poradzić, myślę byś porozmawiała z koleżanką.
      • kiara00 Re: dylemat swiadkowej 30.06.07, 19:44
        Mysle,ze ona nie chce mnie swatac,bo po pierwsze nie bedzie z kim a po drugie
        ona zupełnie nie jest w stylu"dobrej duszy"(bo swatanie,choc krepujace i
        niepozadane wynika jednak z otwarcia sie na drugiego człowieka i checi "pomocy")

        Po prostu sadze,ze faktycznie litosc nade mna byla przyczyna wybrania mnie na
        swiadka i denerwuje mnie,ze wszyscy(ona ma długi jezyk)beda patrzec na mnie jak
        na ofiare losu.A ja wcale nie czuje sie samotna i bawiłabym sie swietnie bez
        faceta,teraz sadze,ze z zabawy raczej niciuncertain

        Rozmowa pewnie nic nie da,bo kolezanka oczywiscie zaprzeczy.
        Rozwazam własnie rezygnacje,jak myslisz?czy moze jestem przewrazliwiona?

        Dzieki,ze odpisałassmile



    • uccellino Z tym, że nie masz rodzeństwa, to pewnie... 30.06.07, 23:30
      ...chodziło, że, "biedaczysko", nie będziesz już miała w życiu tej cudownej
      okazji, aby być świadkiem... Tak ja to rozumiem.
    • zuzia_8 Re: dylemat swiadkowej 01.07.07, 02:45
      1. zastanów się czy ona rzeczywiscie powiedziala to "bo co miala jej
      powiedzieć...." i ta historyjka byla tylko pomyslem na wytlumaczenie się
      kuzynce (a moglo tak być) czy też prawdą i że ona tak Cie potrzega.
      2. czy naprawde chcesz być jej świadkiem.
      Prześpij się z tym na spokojnie, rozważ za i przeciw i zdecyduj.
      Jeżeli na pytanie 2 odpowiesz NIE - to daj sobie z tym spokój. Nie warto być
      świadkiem i męczyć się cale wesele dla jakiejś tam zasady. To przykrość dla PM
      ale czy ona jest w porządku? Poza tym świadek rzeczywiście potrzebuje serca do
      tej roli i ma dobrze wróżyć malżeństwu.

      Ja bym chyba zrezygnowala (ale nie znam twojej sytuacji dokladnie i nie znam
      twoich relacji z PM).
      Przemyśl to po prostu. Ostateczną decyzję musisz niestety podjąć sama. Trzymaj
      się.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka