Dodaj do ulubionych

odwołałam slub.

03.07.07, 10:35
tak...niestety.kocham mojego N ale poprostu nie miałam wyjscia.trzymajcie sie
wszystkie mlode pary!!!niedajcie sie przed problemami!
Obserwuj wątek
    • bacha1979 Re: odwołałam slub. 03.07.07, 10:39
      czemu?
    • cinnamon_woman Re: odwołałam slub. 03.07.07, 10:49
      ojej sad smutno mi się zrobiło, czy to oznacza że sie rozstajecie czy tylko
      rezygnujecie ze ślubu - mam nadzieję że to drugie.

      Trzymaj się ciepło
    • misumi Re: odwołałam slub. 03.07.07, 10:50
      co takiego się stało, że kochasz a odwołujesz?
      w każdym razie trzymam kciuki
    • uccellino To musiała być trudna decyzja, pewnie wiele... 03.07.07, 10:51
      ...przeszłaś. Jesteśmy z Tobą.
      • aniczka24 Re: To musiała być trudna decyzja, pewnie wiele.. 03.07.07, 11:02
        Wczoraj tez podjęłam taką decyzję a on nawet nie walczyl, slub miał być za 11
        dnisad W dodatku jetem z 6 tygodniu ciąży...
      • rose01 Re: To musiała być trudna decyzja, pewnie wiele.. 03.07.07, 13:44
        wszystko co sie dzieje w naszym zyciu ma sens, widocznie tak mialo byc, teraz
        nie widzisz w tym sensu ale poczekaj troche a napewno go ujrzysz...
    • aniczka24 Re: odwołałam slub. 03.07.07, 11:08
      Wczoraj tez podjęłam taką decyzję a on nawet nie walczyl, slub miał być za 11
      dnisad W dodatku jetem z 6 tygodniu ciąży...
      • mala_duza aniczka24 03.07.07, 11:11
        pamiętam Twój wątek o problemach z N. Czy podjęłaś tą decyzję na spokojnie? Po
        rozmowie z nim a nie kłótni? Poradziłaś się pzryjaciółki albo mamy? To smutne
        co piszesz..
        • aniczka24 Re: aniczka24 03.07.07, 11:26
          a wiesz jakie to dla mnie smutne... Tak podjelam ta decyzje po spokojnej
          rozmowie, szczerze powiem spodziewalam sie jakiejs reakcji z jego strony, a tu
          tylko "ja tak nie chce ale jak podjelas taka decyzje..." Naprawde liczylam na
          cos wiecej. Do wczorajszego wontku o problemie z N dochodzi ciagnacy sie od
          dawna wontyek "tesc" i chyba moj N ustalil juz sobie kto jest dla niego
          waznejszy. Z tescia decyzjami nie zgadzalam sie od samego poczatku, ale wtedy N
          wspieral mnie i stal za mna, a teraz cos sie zmienilo. Tesc naprawde nie
          zachowuje sie w pozadku (przedyskutowalam to z wieloma osobami i to nie tylko
          moja opinia). Nie wiem co sie dzieje, tlumacze mu moja postawe tysiace razy,
          najprostrzymi slowami, a on jakby mial klapki na oczach i tylko powtarza ze
          uczepilam sie jego ojca... Nie wiem co robic... Plakac tylko chyba...
          • uccellino Płacz, płacz! Muszisz jak najszybciej to... 03.07.07, 11:30
            ...wypłakać, żebyś potem mogła skupić się na bejbiku!
            • aniczka24 Re: Płacz, płacz! Muszisz jak najszybciej to... 03.07.07, 11:33
              Tylko plakac juz nie mam sil... w pracy nie moge sie skupic, a musze w niej byc.
              Ja naprawde nie moge uwierzyc ze tak sie stalo, dlaczego nie walczyl, czy jestem
              juz taka zla do szpiku kosci, dlaczgo nie walczyl!!! nie walczyl o nas...
              • uccellino Jesteś cudowną kobietą i cudowną mamą... 03.07.07, 11:39
                ...być może zyskujesz możliwość wychowania Zygotka z dala od potencjalnie
                toksycznego faceta? Jesteś bardzo dzielna. I cokolwiek się jeszcze zdarzy,
                możesz być dumna ze swojej niezależności. Kochaj Juniora i dokonuj najlepszych
                dla Was wyborów!
          • mala_duza Re: aniczka24 03.07.07, 11:33
            no cóż Aniczka, w sumie jeszcze wszystko się może zdarzyć..może to go w końcu
            zmusi do myślenia nad swoim postepowaniem i się jeszcze wszystko ułoży między
            Wami. A jeśli nie to popatrz na dobre strony...może tak będzie lepiej niż
            męczyć się z nim w zwiazku, bo jeśli nie zmieni się to związek z nim bedzie
            chyba męką, zreszta już był...
    • remifa26 Tu jest historia... 03.07.07, 11:24
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=619&w=63568043&a=63568043
      • meeeeg Re: Tu jest historia... 03.07.07, 18:01
        Taaaaak....Tylko to co pisałam nie do konca było prwdziwe.Ominełam wiele faktów
        które przemawiaja za mna. Dlaczego? poprostu chciałam dostac zimny prysznic!!!
        Chciałam uwierzyc ze to ja jestem winna!Szukałam swojej winy!Ale teraz juz wiem
        ze to nie był dobry sposób! Przedstawienie swojego N jako księcia a siebie jako
        głupiej barbe!!! zawsze trzeba przedewszystkim ufac swojemu sercu!!!Ja wiele
        spraw nie widziałam, a co najgorsze nie chciałam wierzyc swoim bliskim, którzy
        tłumaczyli mi jak jest naprawde(jego przyjaciele tez po całej sprawie staja po
        mojej stronie- co mnie strasznie zaskoczyło i utwierdziło w tym ze musiałam
        chyba miec racje!)A prawda była taka,ze dorosły facet nie potrafił sie odłaczyc
        od rodziców!!!Dopiero teraz zdałam sobie sprawe z tego.Jak policzyłam telefony
        od jego rodziców to okazało sie ze srednio odbierał od nich 8 telefonów
        dziennie!!! i przynajmniej raz dziennie jedno z nich wpadało na 1-8h aby "nam
        pomóc"!Bo ja przeciez jestem młoda i NIC nie umiem. i wiele wiele innych
        bardziej powarznych spraw!!! cierpie strasznie ale tak jest chyba lepiej!
        • pelissa81 Re: Tu jest historia... 04.07.07, 13:19
          heh, no wlasnie - dobrze ze to napisalas...Wtamtch watkach wyszlas troche na
          kaprysna barbie, ale nie chcialam wierzyc ze taka jestes, on cudowny 38 letni
          kawaler i ty naiwna lecaca na kase...Ale widze ze masz duza doze
          samokrytycyzmu. Nie pisze tego z sarkazmem...

          Sluchaj...powiem ci, ze tez bym nie chciala intercyzy - jakos smieszna wydaje
          mi sie perspektywa kupowania lampy do domu i brania na nia faktury na swoje
          dane, by w razie rozwodu miec dowod ze ja ja kupilam. On kupi pralke -ty 100kg
          proszku do prania. W razie rozwodu on zabierze pralke a ty dostaniesz
          satysfakcje, ze upralas mu 200kg skarpet. super sprawa. Nie wiem, ja w NASZYCH
          polskich realiach dosc sceptycznie podchodze do tego tematu. Nie chce isc do
          restauracji z nim i brac 2 osobncyh rachunkow...bo kazdy ma swoja kase. Nigdy
          nie przypuszczalam ze jestem staroswiecka, ale moze dlatego ze u nas w
          rodzinach nie ma zadnych rozwodow i wszyscy sa ze soba do smierci (i to w
          milosc:o) - idealistka ze mnieuncertain
          • maraxela Re: Tu jest historia... 04.07.07, 13:27
            dajcie spokoj tu nie chodzi o lapme ani 100 kg proszku ja np mam od rodziow
            mieszkanie i chce jeby nie okazalo sie ze 5 miesiecy po slubie on chce rozwodu
            a ja trace to na co moi rodzice pracowali cale zycie to o czym tymowisz to jest
            rozdzielnnosc majatkowa pt to na co ty masz fakture jest twoje ale nie wydaje
            mi sie zeby ktokolowiek zbieral faktury za "duperele".ja chce miec z moim M
            takie cos na wypadek nasch klopotow finansowych w razie czego jak np jemu
            wszytko zabierze urzad skarbowy mamy gdzie mieszkac bo komornik na moja
            wlasnosc wkroczyc nie moze.
            • kamelia04.08.2007 żeby uspokoić odnośnie mieszkania od rodziców 04.07.07, 13:36
              (przysłowiowego) otrzymanego od rodziców przed zawarciem związku małżeńskiego,
              ze zwróceniem uwagi na punkt 1 art. 33 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Mam
              na mysli ustawowy ustój majatkowy, czyli wspólnotę.

              „Art. 33. Do majątku osobistego każdego z małżonków należą:
              1) przedmioty majątkowe nabyte przed powstaniem wspólności
              ustawowej,
              2) przedmioty majątkowe nabyte przez dziedziczenie, zapis lub
              darowiznę, chyba że spadkodawca lub darczyńca inaczej postanowił,
              3) prawa majątkowe wynikające ze wspólności łącznej podlegającej
              odrębnym przepisom,
              4) przedmioty majątkowe służące wyłącznie do zaspokajania
              osobistych potrzeb jednego z małżonków,
              5) prawa niezbywalne, które mogą przysługiwać tylko jednej osobie,
              6) przedmioty uzyskane z tytułu odszkodowania za uszkodzenie ciała
              lub wywołanie rozstroju zdrowia albo z tytułu zadośćuczynienia za doznaną
              krzywdę; nie dotyczy to jednak renty należnej poszkodowanemu małżonkowi z
              powodu całkowitej lub częściowej utraty zdolności do pracy zarobkowej albo z
              powodu zwiększenia się jego potrzeb lub zmniejszenia widoków powodzenia na
              przyszłość,
              7) wierzytelności z tytułu wynagrodzenia za pracę lub z tytułu
              innej działalności zarobkowej jednego z małżonków,
              8) przedmioty majątkowe uzyskane z tytułu nagrody za osobiste
              osiągnięcia jednego z małżonków,
              9) prawa autorskie i prawa pokrewne, prawa własności przemysłowej
              oraz inne prawa twórcy,
              10) przedmioty majątkowe nabyte w zamian za składniki majątku
              osobistego, chyba że przepis szczególny stanowi inaczej.

              Art. 34. Przedmioty zwykłego urządzenia domowego służące do użytku obojga
              małżonków są objęte wspólnością ustawową także w wypadku, gdy zostały nabyte
              przez dziedziczenie, zapis lub darowiznę, chyba że spadkodawca lub darczyńca
              inaczej postanowił.
              • maraxela Re: żeby uspokoić odnośnie mieszkania od rodziców 04.07.07, 13:43
                no wlasnie ja tez tak myslalam a bylam u prawnika w zwiasku z kupnem mieszkania
                i on mi mowil ze to co mam przed slubem kupione a nie darowane to wlicza sie do
                majatku wniesionego czy cos takiego wiec jaka jest prawda
                • gioseppe Re: żeby uspokoić odnośnie mieszkania od rodziców 04.07.07, 13:52
                  nie, nie, nie!
                  zapytaj jeszcze raz
                  kilku prawnikow

                  na 1000% w razie czego mieszkania nikt Ci nie odbierze bo nie ma do tego prawa.
                  i z nikim nie bedziesz sie musiala nim dzielic.
                • kamelia04.08.2007 prawda jest taka: 04.07.07, 13:54
                  że wszystko co nabyłaś przed zawarciem zwiazku małżenskiego jest twoje i już.
                  "Nabyte" nie oznacza kupione, byłoby bez sensu dzielić skladniki majatku na
                  kupione i te wchodzą do majatku osobistego i te darowane lub odziedziczone i te
                  wchodzą do majatku wspólnego. Ustawa nie odróznia czy nabyte w drodze kupna,
                  darowizny, czy inaczej. Skoro nie odróznia to każdy ze sposobów nabycia przed
                  zawarciem zwiazku małżeńskiego zalicza rzecz do majatku osobistego.

                  Mam nadzieję, że jakoś jasno to wytłumaczyłam...
              • gioseppe Re: żeby uspokoić odnośnie mieszkania od rodziców 04.07.07, 13:51
                kamelia04.08.2007 ubieglas mnie smile
                chcialam wkleic to samo

                to co za panienstwa jest Twoje
                tak samo jego - co za kawalerstwa

                wspolne jest dopiero po slubie
                • nathalie444 Mieszkanie- pytanie 04.07.07, 14:44
                  a w przypadku gdy:
                  w grudniu kupiłam (zabrałam kredyt + podpisanie umowy) mieszkanie nowe, które
                  jeszcze sie buduje i podpisanie aktu notarialnego bedę miała w przyszłym roku
                  bedąc juz jego żoną. mieszkanie jest moje czy nasze?
                  Pytam tak z ciekawości
                  • kamelia04.08.2007 to albo je kupiłaś w grudniu albo w przyszłym roku 04.07.07, 14:49
                    a w ogóle liczy się ten kto jest wpisany do księgi wieczystej.
                    Można w ciągu tego samego dnia sprzedac te samą nieruchomość 5 razy (niestety).
                    • nathalie444 A jednak... 04.07.07, 15:15
                      Z nowymi mieszkaniami właśnie jest ten problem, że wpis do księgi wieczystej
                      masz w momecie oddania mieszkania przez dewelopera ale pieniążki musisz wpłacić
                      wcześniej.Najczęściej jak jeszcze nie ma mieszkania. Podpisanie aktu następuje
                      po oddaniu mieszkania. Na dokumentach wszędzie jest moje nazwisko tylko co
                      będzie w momencie wpisu do księgi. Moje czy nasze?
                      • maraxela Re: A jednak... 04.07.07, 15:23
                        z tego co sie orientowalam a bylam wtwojej sytuacji tylko ze mnie deweloper
                        wykiwal-zreszta nie tylko onsmile to wtedy meiszkanie jest wasze bo liczy sie akt
                        notarialny a jak jestes po slubie jest wspolwlasnosc
                        • kamelia04.08.2007 polemizowałabym z tym poglądem z uwagi 04.07.07, 15:27
                          na to, że domniemywa się, że prawo z księgi wieczystej wpisane jest zgodnie z
                          rzeczywistym stanem prawnym.
                          Lepiej jest podpisać umowę przedwstepna a do księgi wieczystej kazać wpisać
                          roszczenie przeniesienia właśnosci nieruchomości co do określonego lokalu.
              • dzidzia101 Re: żeby uspokoić odnośnie mieszkania od rodziców 04.07.07, 22:06

                > 2) przedmioty majątkowe nabyte przez dziedziczenie, zapis lub
                > darowiznę, chyba że spadkodawca lub darczyńca inaczej postanowił,

                Tak mi sie wydawalo ze wlasnie ten punkt o tym mowi ale dla mnie te wszystkie ustawy, paragrafy itp.
                to czarna magia i dlatego wolalam sie dopytac (majac taka okazje smile
                Dzieki serdeczne!
            • pelissa81 Re: Tu jest historia... 04.07.07, 15:35
              ale w tym watku co kolezanka podala wszystko jest wyjasnione, intercyza wchodzi
              w zycie

              w momencie podpisania, wszystko co mialas przed umowa jej nie dotyczy. Spadki i
              darowizny podczas trwania tez nie wchodza. O tym juz nawet nie pisalam
              (mieszkaniach)
              bardziej mi chodzi o pewne wieczne poczucie zagrozenia w zwiazku. Przyznaje sie
              z gory: nie chcialabym kupowac czegos i inwestowac "w nie swoje", ani brac na
              wszystko rachunkow,
              ani myslec JA inwestuje w rzeczy NIEMATERIALNE (dbanie o atmosfere, prace domowe,
              - takie rzeczy nie przeliczalne). Faceci (czesciej, przeciez nie zawsze)
              inwestuja w srodki trwale (jakies pralki, odkurzacze, kosiarki - nie oszukujmy
              sie, oni to lubiawink i podczas ew. rozwodu ja moja praca moge sie podrapa w ucho,
              on zabierze swoje klocki. Uf...dziecinnie to zabrzmialo. ale za to bardzo obrazowo

              Jestem, chyba typowym bykiem, gdzies w podswiadomosci tkwi myslenie o finansach
              a nie tylko motylkach w brzuchu... Wiec wybaczcie
              • maraxela Re: Tu jest historia... 04.07.07, 15:44
                nie no jasne ja jak zdecyduje sie na rozdzielnosc majatkowa to tylko z uwagi na
                to ze chce kiedys prowadzic firme i moj luby tez a w razie czego nie chcemy
                stracic wszytkiego wiadomo jak to jest w zyciu jeden dluznik potrafi
                doprowadzic cala firme doupadku a wtedy komornik zabiera wam wszytko a tak to
                jest w razie czego jeszcze ta 2 osoba ktorej komornik nie moze ruszyc -tak
                przynajmniej twierdzil moj prawnik.ale pewnie tez cos zle mowie
                • kamelia04.08.2007 Re: Tu jest historia... 04.07.07, 15:47
                  dobrze mówisz, przy rozdzelności komornik nie może ruszczyć majatku drugiego
                  małżonka. Ale jak poręczysz jakiś kredyt czy weksel, to podłozysz się i świety
                  boże nie pomoże
                • pelissa81 Re: Tu jest historia... 04.07.07, 15:48
                  no tak, nikt nie mowi ze intercyza zawsze jest zlawink Ale uwazam ze nie zawsze
                  jest dobra niestety... indifferent Zwlaszcza jak w Ziemiu Obiecanej ..." ja nie mam nic,
                  ty nie masz nic" razem mamy po rowno. Przy firmach na ozobe fizyczna,
                  rozdzielnosc jest nawet zalecana i ma logiczne przeslanki.
                  • maraxela Re: Tu jest historia... 04.07.07, 15:50
                    nie no dziewczyny nie chodzi mi przeciez o to zeby brac rachunek na telwizor no
                    bez przesady a niech sobie go wezmie i wsadzi ........... no wlasnie tam jak
                    mnie keidys wysterujesmilesmile i nawet mu dorzuce czajnik haha majac na niego
                    rachunek haha
                    • maraxela Re: Tu jest historia... 04.07.07, 15:53
                      a czy jak jest rozdzielnosc to mieszkanie mozemy miec wspolne czy wszytko mnusi
                      byc rozdzielone?? bo uwazam ze juz bez przesady z ta rozdzilnoscia jednak dom
                      powinien byc nasz zwlaszcza ze mamy jeszcze 2 inne mieszkania w razie czego
                      jakby juz komornik chcial nam to mieszkanie zabrac
                      • pelissa81 Re: Tu jest historia... 04.07.07, 15:59
                        Przeciez to chyba zwykla umowa cywilnoprawna ktora nawet sama sobie okreslasz,
                        jej zakres itd. A dom? Chyba jest cos takiego jak "ksiega wieczysta" w ktorej sa
                        wpisani wlasciciele, my bralismy kredyt mieszkaniowy nie bedac malzenstem i nikt
                        nie robil problemow: jestesmy oboje wspolwlasciwielami na mocy aktu notarialnego
                        i w ksiedze wieczystej (prawniczki moze wy lepiej nam wyjasnicie, tez jestem
                        ciekawa - ja tak tyle o ile kojarzesmile
                      • kamelia04.08.2007 Re: Tu jest historia... 04.07.07, 16:03
                        jest majatek twój i majatek jego. Nikt nie zabrania mieć współwłasności.
                        Przecież mozecie byc współwłaścielami nieruchomości, samochodu, jakichś dzieł
                        sztuki, kolekcji sreber z hefry itd. Komornik wtedy moze dokonac licytacji jego
                        udziału w nieruchomości. Praktyczny dla ciebie skutek jako współwłaścielki jest
                        taki, że w taki, że od tej pory masz współwłasność nie z mężem, a z kim kto to
                        nabył. Zeby mieć spokój i sie nie uzerać z tym kimś nowym, masz do wyboru albo
                        go spłacic i będzie twoje całe, albo pozwolic się spłacic temu komus i całe
                        będzie jego.

                        • maraxela Re: Tu jest historia... 04.07.07, 17:42
                          czyli nieruchomosc tak zwana trudnozbywalna bo raczej ciezko bedzie komornikowi
                          wydzielic 50% mieszkania 3 pokojowego a niech probuje ciekawe kto bedzie chetny
                          na kupo takiej nieruchomosci
                    • maraxela Re: Tu jest historia... 04.07.07, 15:57
                      ale zmywarka jest moja haha trzymam rachunek gleboko schowany i nie oddam haha
                      niech sobie zabira ta plazme do ktorej sie modli niech sobie oglada te mecze
                      ale zmywarki nie oddamsmile moja rachunek ukrytysmile
                      • pelissa81 Re: Tu jest historia... 04.07.07, 16:03
                        wink heh chyba nie wyczulam z ta zmywarka, to sarkazm?
                        Gdyby nie bylo problemu, ludzie nie darliby kotow podczas rozwodow...uncertain Fajnie
                        miec rachunki kto co kupil itd. Ale JA prywatnie nie chcialabym myslec, ze on
                        zabierze plazme, a ja nie zdrapie sobie przeciez farby i kafelkow ze scian, bo
                        sobie moge przeciez zabrac swoja wlasnoc i papa. Ale to pewnie zalezy od osob i
                        relacji w zwiazkach... Moj kiedys cos napomknal, ale jak sie podliczylismy
                        (mieskzanka, ziemia itd) to mu mina zrzedla i sie odechcialowink
                        • kamelia04.08.2007 Re: Tu jest historia... 04.07.07, 16:05
                          nie zdrapiesz farby ale masz roszczenie o zwrot nakładów za tę farbe i glazure
                          w łazience za 400 zł za metr kwadratowy
                          • pelissa81 Re: Tu jest historia... 04.07.07, 16:07
                            czyli dochodzimy, ze musisz udowodnic ze je nabylas. Czyli na wszystko miec
                            dowod w postaci jakiegos rachunku. I dochodzimy do sedna: idac do sklepu i
                            kupujac firanki musze brac najlepiej fakture na siebie uncertain to chyba potrafi zabic
                            cala przyjemnosc w inwestowanie w gniazdko ...
                            Ale moze sie myle? Naprawcie mnie...
                            • maraxela Re: Tu jest historia... 04.07.07, 17:46
                              ale zalezy jaki masz cel w rozdzielnosci ja nie zamierzam rozdzielac rzeczy
                              domowych foteli pralek itd dom ejst nasz wspolny chce rozdzialu rzeczy ktore
                              kupimy nop na firme nie jakis pierdul w stylu zeszyt czy birko ale np samochod
                              lokal itp rozdzielnosc ma chronic nas oboje przed skutkami niepowodzenia
                              biznesowego a nie przed samym soba ja tak to widze
                              • pelissa81 Re: Tu jest historia... 04.07.07, 21:25
                                widze ze sie powtarzamy...przy prowadzeniu FIRM kazdy ZALECA rozdzielnosc! to
                                jest uzasadnione i logiczne. Aczkolwiek moj N. prowadzi firme (a pracujemy w
                                niej razem) i jeszcze nie wiem co zrobimy. Ale najpewniej SJ.
                        • maraxela Re: Tu jest historia... 04.07.07, 17:43
                          ale co ze zmywarka ?? to moj ulubiony sprzet domowy i jej nie oddam haha za nic
                          w swiecie kocham moja zmywarke jest su[per i ja nie musze zmywac
                          • dzidzia101 Re: Tu jest historia... 04.07.07, 19:12
                            Dzieczyny, ja tez mam takie pytanko. Slub bierzemy w pazdzierniku. Moi rodzice beda chcieli
                            przekazac MI mieszkanie jak juz kiedys wrocimy do Polski. i podejrzewam ze zechca dac je tylko dla
                            MNIE a nie na wspolwlasnosc (tak na wszelki wypadek, w zyciu bywa roznie ;-( Czy beda mogli tak
                            zrobic? I w jaki sposob?
                            Z gory dziekuje za pomoc
                            • maraxela Re: Tu jest historia... 04.07.07, 19:18
                              normalnie tak jak napisalas darowizna z tego co dziewczyny napisaly i
                              rpzytoczyly pare linijek wyzej stosowne prawo to co darowane jest tylko twoje
                              wiec musza ci to prawnie darowac
                            • kamelia04.08.2007 Re: Tu jest historia... 04.07.07, 22:00
                              maraxela, post godz. 19:18 dobrze ci napisała, pkt 2 art. 33 kodeksu rodzinnego
                              i opiekunczego mówi wprost o tym. Oczywiście dokonanie darowizny nieruchomości
                              powinno sie odbyc w formie aktu notarialnego, nastepnie powinnaś dopilnowac
                              księgi wieczystej oraz (nie mam pewności co do tego) dowiedzieć się jaki jest
                              podatek od tego.

                              Dla ułatwnienia zycia tekst ustawy poniżej:

                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=619&w=65260991&a=65338381

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka