Dodaj do ulubionych

rodzaj ślubu-kompromis

20.01.08, 16:26
Wiem,ze temat był parę razy maglowany,ale chciałam prosić o radę
dziewczyny,którym udało się dojść do porozumienia z narzeczonym w tej kwestii
mimo początkowo odmiennych zdań.Szczególnie te,które nie chciały ślubu
kościelnego.Jakie argumenty były decydujące dla strony,która ustąpiła-samo
uczucie? Dodam,że narzeczony chce kościelnego bardziej dla samej oprawy i
spokoju z rodzicami,choć nie jest praktykujący,ani zdanie rodziny nie jest dla
niego w innych sytuacjach decydujące.Co gorsze,nie chce tez ślubu jednostronnego.
Obserwuj wątek
    • kratka-w-kratke Re: rodzaj ślubu-kompromis 20.01.08, 16:56
      Hejsmile
      Moj slub to bedzie zbiorowy kompromis. Ja sie troche ugielam (bo nie
      chcialam wesela wcale), rodzice i tesciowie sie ugnieli (bo nie
      bedzie wesela tylko krotkie przyjecie z zespolem jazzowym),
      narzeczony sie ugial (bo bierzemy slub mieszany, czyli ja wierzaca a
      on nie). Trudno powiedziec jakie argumenty, po prostu trzeba
      rozmawiac i robic to delikatnie i spokojnie.
      Wydaje mi sie, ze jesli Twoj narzeczony chce koscielnego a Ty nie,
      to powinnas go namowic jakos na slub mieszany. Urzedy sa cholernie
      smutne. Moze zanim zaczniesz walczyc o slub cywilny idz na jakis
      (glupio sie wpraszac, ale moze bedziesz miala okazje). To jest po
      prostu smutne, nieuroczyste, krotkie i szybkie.
      Po prostu porozmawiaj z narzeocznym. Niech kazdy przestawi swoje
      poglady. Mnie sie cos wydaje, ze TY nie tyle jestes na nie, bo nie
      chcesz koscielnego, tylko dlatego, ze wydaje Ci sie, ze on chce, bo
      mu rodzice kazali. Moze trzeba o tym pogadac. POWODZENIA
      • po.rzeczka Re: rodzaj ślubu-kompromis 20.01.08, 17:10
        Dzięki za miłą odpowiedź.Byliśmy niedawno również na ślubie cywilnym.Mnie
        bardziej razi sztuczność i napuszenie kościelnych(niektórych-głównie chyba tych
        osób niepraktykujących).Akurat ze ślubem cywilnym jest większe pole manewru i
        dużo łatwiej go zrobić poza urzędem niż kościelny poza kościołem,z tego,co się
        orientuję.
        Masz rację,bo gdyby on chciał tego ślubu z pobudek religijnych,to przynajmniej
        nie byłoby to zakłamanie do kwadratu.
        O ślubie jednostronnym mówi,że czułby sie,jakby brał ślub z księdzem i ze to nie
        byłoby"po równo".Tłumacze mu,że moja przysięga wypowiedziana bez wiary i tak nie
        będzie znaczyła dla mnie tyle,co dla niego.Być może jakaś rozmowa z księdzem
        mnie jeszcze przekona.Proponowałam mu nawet,że moglibyśmy wziąć ślub w bardzo
        wąskim gronie gości.Bo dla mnie chyba ten tłum gości,jaki on chce zaprosić jest
        najgorszy.Na szczęście co do formy wesela się zgadzamy.
        • annajustyna Re: rodzaj ślubu-kompromis 20.01.08, 19:20
          Idzcie do ksiedza, na pewno odradzi Wam slub koscielny (ba, jak powiesz, ze
          jestes niewierzaca, a narzeczony niepraktykujacy, to po prostu odmowi takze
          slubu jednostronnego). Narzeczony chyba nie do konca przemyslal sprawe - slub
          koscielny jest dla ludzi wierzacych i przynajmniej starajacych sie praktykowac.
          Zycze wiele cierpliwosci i wytrwaniu w uczciwosci wzgledem samych siebie.
          Powodzenia!
          • kratka-w-kratke Re: rodzaj ślubu-kompromis 20.01.08, 20:02
            to wszytsko zalezy od ksiedza, nie wszyscy sa cieci na niewierzacych
            albo i niepraktykujacych. Tez sie balam reakcji, a byl b mily i
            powiedzial, ze to bardzo dobrze, ze moj narzeczony (mimo ze ma
            chrzest i bierzmowanie) nie bedzie wzywal imienia Pana Boga
            nadaremnie.
            Co wiecej dawno temu moj tesc poszedl i powiedzial, ze nie wierzy w
            Boga, a ksiadz zapytal czy wierzy w milosc, tesc powiedzial, ze tak,
            na co ksiadz "to przysiegaj milosci, bo milosc to Bog" i udzielil
            moim tesciom normalnego koscielnego slubu. Takze bardzo duzo zalezy
            od ksiedza i nie ma co sie stresowac na zapas.
            • annajustyna Re: rodzaj ślubu-kompromis 21.01.08, 10:39
              Hmmm, osoba ochrzczona publicznie deklarujaca niewiare w Boga (nie
              watpliwosci i to powazne, ale niewiare) jest ekskomunikowana i
              sakramenty udzielone tej osobie sa niewazne...
              • rusa2002 Re: rodzaj ślubu-kompromis 22.01.08, 13:05
                Ciekawa jestem skąd te wnioski.
                Pod ekskomunikę podpada tylko apostata, heretyk i schizmatyk - te
                terminy są dokładnie zdefiniowane w prawie. Nie wystarczy to tego
                proste opowiadanie znajomym i rodzinie, że ktoś nie wierzy. Aby
                dokonać aktu apostazji trzeba złożyć oświadczenie przed proboszczem
                lub w kurii w obecności świadków.
                Natomiast sakramenty udzielone osobie ekskomunikowanej są ważne. Nie
                powinno tylko dojść do ich udzielenia, bo ekskomunikowany ma zakaz
                przyjmowania i udzielania sakramentów z wyjątkiem sytuacji
                zagrożenia życia. Zakaz nie powoduje nieważności, a jedynie
                niegodność.
                • annajustyna Re: rodzaj ślubu-kompromis 23.01.08, 10:33
                  Sa niewazne ze strony osoby niegodnej - nie udzielajacej (jesli
                  udzielila w dobrej wierze). Poprzez waznosc sakramentu rozumiem
                  laske dokonujaca sie w osobie go przyjmujacej...
                  • annajustyna Re: rodzaj ślubu-kompromis 23.01.08, 10:34
                    Mozna byc ateista nie dokonawszy aktu apostazji - nastapila ona
                    jednak przez Twoja postawe zyciowa i brak wiary. A ekskomunika jest
                    kara takze za aborcje, zdrade tajemnicy spowiedzi etc. Czyli katalog
                    jest wiekszy.
                    • rusa2002 Re: rodzaj ślubu-kompromis 23.01.08, 15:37
                      Mylisz pojęcia. Ważność jest pojęciem prawnym. Żeby sakrament był
                      nieważny muszą być spełnione konkretne wymogi prawne. Nie tu mowy o
                      sferze moralności. Nie ma też takiej możliwości, żeby ten sam
                      sakrament był ważny dla jednej osoby, a dla drugiej nie. Łaskę Bóg
                      daje każdemu, jedynie jeśli ktoś przyjmuje sakrament jednocześnie
                      mają poważne nieporozumienia w relacji z Bogiem (czyli grzechy
                      ciężkie), to powoduje, że ta łaska zostaje odrzucona przez tę osobę -
                      sakrament jest ważny, ale przyjęty niegodnie.
                      Żeby małżeństwo nie było wazne, musi wystąpić przynajmniej jedna z
                      wymiononych w Kodeksie Prawa Kanonicznego sytuacji i do tego musi
                      zapaść wyrok o stwierdzeniu nieważności tego małżeństwa w dwóch
                      instancjach sądu kościelnego. W każdej innej sytuacji małżeństwo
                      jest ważne.
                      Ateistą można być bez aktu apostazji, ale za to nie ma ekskomuniki.
                      Ekskomunika jest za apostazję. Ktoś, kto sobie opowiada wszystkim
                      znajomym, że jest niewierzący, ale nie dokonał formalnego aktu
                      odejścia od Kościoła Katolickiego nie podpada pod ekskomunikę.
                      Chyba, że zrobi coś takiego, za co po przewodzie sądowym sąd
                      kościelny wymierzy mu ekskomunikę swoim wyrokiem. Lista przestępstw,
                      za ktore jest ekskomunika mocą samego faktu przestępstwa jest
                      ściśle ograniczona.
                      • annajustyna Re: rodzaj ślubu-kompromis 23.01.08, 15:54
                        Wg papieza apostazja dokonuje sie nie tyle aktem formalnym, co
                        faktycznym odrzuceniem sakramentow i gloszeniem niewiary. Np. moj
                        ojciec nigdy nie wystapil formalnie, ale jest ateista. Wg pierwszej
                        czesci Twojej wypowiedzi laska Boska dokonuje sie nawet w osobie
                        niegodnej - tylko ciekawe, ze KK zna pojecie swietokradztwa, o
                        ktorym Ty pewnie nie slyszalas. Coz, nie bede kontynuowac tej
                        dyskusji z Toba, bo wykluczasz z KKK pojecie moralnosci i sumienia -
                        najwazniejsze jest to, co na wierzchu, a nie kondycja moralna
                        czlowieka. Twoje prawo tak to widziec, ale nie nazywaj tego prawem
                        KK.
                        • annajustyna Re: rodzaj ślubu-kompromis 23.01.08, 16:07
                          Rusa, sorry, napisalam to przed doczytaniem Twojego postu ponizej -
                          nie zrozumialysmy sie - ja nie potrafie bazowac tylko na kanonach,
                          zawsze lacze je z sumieniem danego czlowieka. Formalne przeslanki to
                          takie...swieckiewink.
                          • rusa2002 Re: rodzaj ślubu-kompromis 23.01.08, 20:50
                            Zgadzam się, to brzmi bardzo świecko. Ale to dlatego, że przy
                            małżeństwie mamy do czynienia z czymś, co nie tylko ma wymiar
                            duchowy, ale też społeczny. A wieki doświadczenia wykazały, że to co
                            społeczne potrzebuje pewnych spisanych zasad przyjmowanych przez
                            członków danej grupy społecznej.
                            Jeśli chodzi o łaskę, to, obrazowo wyjaśniając, Bóg zawsze jest
                            gotowy do obdarowania łaską, ale jeśli ktoś jej nie chce, to ma
                            prawo ją odrzucić. Odrzucona łaska nie działa. Ale Bóg nieustannie
                            jest gotowy ją dać, bo skoro raz ją ofiarował, to swojego daru nie
                            cofnie, tylko będzie nieustannie czekał, kiedy człowiek zechce ją
                            przyjąć. W małżeństwie przyjmowanym ważnie, ale niegodnie,
                            świętokradczo, Bóg nie zamyka się ze swoim darem. To człowiek ten
                            dar odrzuca. Jesli człowiek zmieni zdanie i otworzy się na łaskę, to
                            ją otrzyma. Antropomorficznie: Bóg jest takim gościem na ślubie,
                            który przyszedł, bo myślano o tym, żeby Go zaprosić, ale nie został
                            wpuszczony, a Jego prezent nie został przyjęty - czeka więc pod
                            dzwiami, aż Go wpuszczą. W małżeństwie nieważnie zawartym łaski nie
                            ma, bo nie ma sakramentu. Antropomorficznie: Bóg nie został
                            zaproszony, więc na ślub nie przyszedł, patrzy tylko z daleka, bo
                            chciałby przyjść i chciałby obdarować młodych.
        • kratka-w-kratke Re: rodzaj ślubu-kompromis 20.01.08, 19:51
          Akurat ze ślubem cywilnym jest większe pole manewru i
          > dużo łatwiej go zrobić poza urzędem niż kościelny poza kościołem,z
          tego,co się
          > orientuję.

          O tak! Jesli myslisz o slubie na lace, w parku, a moze na plazy to
          takie sluby sa cudowne (pamietaj tylko, zeby zabezpieczyc sie na
          wypadek deszczu).

          > Masz rację,bo gdyby on chciał tego ślubu z pobudek religijnych,to
          przynajmniej
          > nie byłoby to zakłamanie do kwadratu.
          To jest i nie jest zaklamanie, z tego powodu, ze zyjemy w takiej
          kulturze. Mozna sie przeciw pewnym wzorcom buntowac, ale do tego
          trzeba dwojga. Tutaj nie tylko chodzi o wiare, chodzi tez o
          tradycje, o zwyczaj, o normy spoleczne, ktore bardzo trudno jest
          zlamac. Jestes dla niego zbyt surowa. Taka w Polsce jest tradycja i
          kazdy ma prawo z tej tradycji korzystac jak czuje. Nawet jesli sie
          zaraz na mnie rzuci jakas katoliczka to i tak nie zmieni faktu, ze
          slub koscielny to bardziej tradycja niz wiara i wiele osob na taki
          slub sie decyduje z tych wlasnie pobudek i ma takie prawo.

          Rozumiem takze Twoja sytuacje, bo jako osoba niewierzaca trudno
          zebys dobrze sie czula przysiegajac i mezowi i Bogu. No tego sie nie
          da pogodzic i uwazam, ze narzeczony nie ma prawa tego od Ciebie
          wymagac


          Proponowałam mu nawet,że moglibyśmy wziąć ślub w bardzo
          > wąskim gronie gości.Bo dla mnie chyba ten tłum gości,jaki on chce
          zaprosić jest
          > najgorszy.

          I nad tym tez sie zastanow. Bo moze nie o slub Ci chodzi, a wlasnie
          o gosci. Jesli o gosci to o goscie trzeba walczyc (w sensie, zeby
          ich nie bylo ) a nie o sama forme slubu.

          Wiem, ze to wszystko jest strasznie trudne, ale sprobuj sie sama
          przed soba zastanowic co Ci lezy na watrobie i nad tym potem
          pracowac.


          • annajustyna Re: rodzaj ślubu-kompromis 21.01.08, 10:40
            Sluby koscielne zawarte dla tradycji, a nie z wiary, sa niewazne i
            tak, i taksad(( A do tego co za zaklamanie i brak cywilnej odwagisad
            • rusa2002 Re: rodzaj ślubu-kompromis 22.01.08, 13:08
              Żeby ślub był nieważny, muszą zachodzić konkretne sytuacje opisane w
              prawie kanonicznym. Sam fakt wiary bądź niewiary nie jest istotny co
              do ważności. Ma za to duże znaczenie jeśli chodzi o godność
              przyjętego i udzielonego sakramentu, ale to już sprawa sumienia, a
              nie prawa.
              • annajustyna Re: rodzaj ślubu-kompromis 23.01.08, 10:35
                Ja nie tyle pisalam o prawie, co o zasadach moralnych.
            • kamelia04.08.2007 poczytaj najpierw prawo kanoniczne, a potem się 22.01.08, 13:25
              wypowiadaj. Bo w tej chwili po raz kolejny na forum opowiadsz
              dyrdymały, nic nie mające wspólnego ze znajomoscia prawa
              kanonicznego.

              Ślub zawarty dla białej sukni i świetego spokoju, ale bez wiary jest
              ważny.

              Ślub taki bedzie nieważny, jesli stwierdzi to w 2 instancjach sąd
              koscileny, na podstawie przesłanek opisanych w kodeksie prawa
              kanonicznego. Sąd taki nie działa z urzędu, lecz na wniosek, więc
              jeśli zadne z małżonków nie wystapi ze skarga o stwierdzenie
              niewazności małżenstwa, to takie małżenstwo bedzie ważne na wieki
              wieków amen.

              Nigdzie w kodeksie nie jest napisane, ze małzenstwo zawarte z osoba
              ekskomunikowana jest nieważne. Katalog przesłanek jest zamkniety.
              Przesłanek niewaznosci ślubu nie mozna też interpretowac
              rozszerzajaco.

              Nieznajomosc prawa szkodzi, co widac na twoim przykładzie.
              • annajustyna Skad Twoja pycha??? 23.01.08, 10:18
                Moja droga, nie masz pojecia o prawie kanonicznym. Slub zawarty
                przez osobe niewierzaca, symulujaca jedynie wiare, jest niewazny.
                Jako osoba niewierzaca byc moze nie wiesz, ze tak naprawde slub moze
                byc swietokradczy nawet bez orzekania ze strony sadu koscielnego -
                czlonkowie Kosciola ponosza odpowiedzialnosc przed Bogiem, a ten nie
                potrzebuje zadnych instancji. Kardynal Richeliu zadal przed smiercia
                od spowiednika pisemnego zapewnienia o swoim zbawieniu. Coz, byl
                czlowiekiem malej wiary i pomylil czlowieka z Bogiem. Stwierdzenie
                niewaznosci mozna wyludzic i odwrotnie - ilez malzenstw
                jednoznacznie niewaznych nie zostalo nigdy oficjalnie uznanych przez
                sad biskupi za niewazne. Co nie zmienia faktu, ze Bog i tak zna
                prawde. A moja wiedze opieram nie tylko na swietnej znajomosci KKK,
                ale na stalych konsultacjach z osoba duchowna pracujaca w sadzie
                biskupim.
                • rusa2002 do annajustyna 23.01.08, 15:53
                  To Ty mylisz pojęcia. Nie ma czegoś takiego jak unieważnienie ślubu.
                  Jest tylko stwierdzenie przez sąd, że małżeństwo było od początku
                  nieważne. Skoro nigdy nie było ważne, nie ma czego unieważniać.
                  Zgodnie z prawem małżeństwo cieszy się przychylnością prawa, czyli
                  do momentu wyroku sądu 2 instancji małżeństwo uważa się za ważne
                  obojętnie co sobie małżonkowie i ich rodziny na ten tematy myślą.
                  Mylisz ważność z godnościa. Ważny ślub może jak najbardziej być
                  świętokradczy, jeśli go przyjmuje i udziela ktoś, kto jest w grzechu
                  ciężkim, na przykład z powodu kłamania podczas spowiedzi
                  przedślubnej. Sąd kościelny nigdy nie orzeka czy ślub był
                  świętokradczy czy nie. Nie ma takich kompetencji. Coś takiego może
                  stwierdzić spowiednik podczas spowiedzi. I tu masz rację z
                  odpowiedialnością każdego człowieka przed Bogiem -
                  odpowiedzialnością za to by ślub nie był świętokradczy, bo
                  świętokradztwo jest grzechem ciężkim.
                  Oczywiście, że jest wiele wyłudzonych stwierdzeń nieważności
                  małżeństwa w sądach. Sąd próbuje stwierdzić, kto kłamie, ale ludzie
                  są zdolni i potrafią oszukiwać. Można sąd oszukać. Wtedy to sprawa
                  sumienia tych ludzi, ktorzy kłamali. Boga się nie oszuka, tylko
                  ludzi pracujących w sądzie. Eks małżonek, który uzyskał wyrok przy
                  pomocy oszustwa, wie o tym, i wie, zawierając następne małżeństwo,
                  że ma poważny grzech na sumieniu. Kolejne małżeństwo będzie
                  świętokradcze, co nie zmienia sytuacji, że zgodnie z prawem ważne do
                  momentu, kiedy ktoś nie zezna, że kłamał przed sądem i wtedy można
                  odwoływać się od wyroku. Odkręcenie tego spowoduje, że automatycznie
                  to drugie małżeństwo okaże się nieważnie zawarte i tylko współczuję
                  tej drugiej/drugiemu żonie/mężowi, którzy nagle okażą się stanu
                  wolnego.
                  A jeśli chodzi o małżeństwa, które mogą być nieważne, choć
                  małżonkowie o tym nie wiedzą, to takich też jest wiele. Ale dopóki
                  sąd nie da wyroku niewazności, domniemywa się, że to małżeństwo jest
                  ważne.
                  • annajustyna Re: do annajustyna 23.01.08, 16:05
                    Co nie zmienia faktu, ze deklaracja malzonka-ateisty przed sadem
                    biskupim, iz zawarl malzenstwo mimo ateizmu automatycznie prowadzi
                    do stwierdzenia niewaznosci (a nawet jesli tego nie zrobi, to i tak
                    niewaznosc/niegodnosc ta miala miejsce). I ten aspekt moralny
                    podnosilam w tym watku od samego poczatku. Wczoraj mialam do
                    czynienia z dosc dziwnym zjawiskiem: kolezanka zastanawiala sie, czy
                    ochrzcic dziecko, choc rok wczesniej zawarla slub koscielny. I nie
                    widziala w tym sprzecznosci. <slub to slub, a chrzest dziecka to
                    inna sprawa - cytat. Hmm, osobiscie wierze w to, iz ateisci moga byc
                    moralni, tak samo jak osoby wierzace moga byc niemoralne. Dlatego
                    razi mnie hipokryzja - nie wierze/jestem obojetna, nie ebde chrzcic
                    dziecka ok - ale slub koscielny w takich okolicznosciach???
                    • rusa2002 Re: do annajustyna 23.01.08, 21:03
                      annajustyna napisała:

                      > Co nie zmienia faktu, ze deklaracja malzonka-ateisty przed sadem
                      > biskupim, iz zawarl malzenstwo mimo ateizmu automatycznie prowadzi
                      > do stwierdzenia niewaznosci (

                      musi być stwierdzenie złamania któregoś konkretnego kanonu - tutaj
                      możliwe jest powołanie się na wykluczenie jednego z przymiotów
                      małżeństwa: jego sakramentalności. Sama deklaracja ateizmu to trochę
                      mało. Trzeba to udowodnić. I tak będzie dużo punktów zaczepienia dla
                      obrońcy węzła.

                      Hmm, osobiscie wierze w to, iz ateisci moga byc
                      > moralni, tak samo jak osoby wierzace moga byc niemoralne. Dlatego
                      > razi mnie hipokryzja - nie wierze/jestem obojetna, nie ebde
                      chrzcic
                      > dziecka ok - ale slub koscielny w takich okolicznosciach???

                      Zgadzam się z Tobą. Też dobija mnie hipokryzja. Bardzo cenię
                      ateistów, którzy żyją zgodnie ze swoimi poglądami, co absolutnie nie
                      wyklucza moralności. Wręcz przeciwnie, niektórzy powinni być
                      stawiani jako wzór dla "wierzących".
                • kamelia04.08.2007 Skad Twój opór przed wiedzą??? 23.01.08, 21:59
                  nie odróżniasz regulacji prawnych od nakazów moralnosci, mylisz
                  przepisy prawa z teologią.

                  dzialanie kk reguluja przepisy zawarte w kodeksie prawa
                  kanonicznego, które jako osoba wierzaca powinnas znac.
                  Waznosć/niewaznosć, wada oswiadczenia woli, zdolnosć do zawarcia
                  małzeństwa sa pojeciami z prawa, a nie z teologii. A my tutaj
                  dyskutujemy o prawie.
                  To, co siedzi w czyim sumieniu jest rzecza drugorzedna, a ty masz
                  racje twierdzac, ze osoba niewierzaca nie powinna zawierac slubu
                  koscielnego udajac, ze wierzy (slub jednostronny jest w porzadku),
                  tak jak nie powinna zawierac slubu osoba, która nie zaklada jedności
                  i nierozerwalnosci małzenstwa (kan. 1099). Nie jest to przedmiotem
                  dyskusji, bo jest to oczywiste.

                  Katalog przesłanek niewaznosci małzenstwa jest zamkniety i nie mozna
                  go rozszerzac.
                  A sedziowe orzekaja na podstawie przepisów prawa kanonicznego.
                  Jeśli zas wyrok został oparty na fałszywych dowodach, podstepie itd,
                  to stronie przysługuje prośba o przywrócenie do stanu poprzedniego
                  (kan. 1645)
                  Nie znajduję tam przepisu, który by czynil małzenstwo zawarte z
                  osoba ekskomunikowana niewaznym, a moze ty mi go wskazesz?
              • kratka-w-kratke Re: poczytaj najpierw prawo kanoniczne, a potem s 23.01.08, 14:03
                Prawo kanoniczne sobie, a zycie sobie i tak zawsze bylo i zawsze
                bedzie, bo takie sa normy spoleczne, a to one rzadza. I nie masz co
                sie goraczkowac, bo i tak nic z tego nie wynika. A o prawie
                kanonicznym porozmawiaj sobie z AnnaJustyna, bo mnie to w ogole nie
                interesuje.
                • annajustyna Re: poczytaj najpierw prawo kanoniczne, a potem s 23.01.08, 14:19
                  Kamelia "rzucila sie" na mnie, bo pomylila niewaznosc malzenstwa z
                  jego uniewaznieniem - w KK wyrok sadu biskupiego jedynie potwierdza
                  stan faktyczny, a nie dopiero go stanowi (w praktyce i tak zycie
                  sobie - jak mowi znajomy ksiadz: "lepszy uczciwy slub cywilny niz
                  koscielny dla sukienki")...
                  • maiwlys Re: poczytaj najpierw prawo kanoniczne, a potem s 23.01.08, 15:39
                    Kamelia zawsze sie "rzuca" na wszystkich smile Zawsze musi byc ktos
                    taki smile
                    • kamelia04.08.2007 Re: poczytaj najpierw prawo kanoniczne, a potem s 23.01.08, 21:04
                      gryzienie w kostke ci idzie nieźle panno "zawsze", podczas gdy
                      dyskusja merytoryczna, w której trzeba sie wykazać wiedzą, to juz
                      nędznie.
                      Argumentów rzeczowych ci brak, stąd wycieczki osobiste pod moim
                      adresem (przyklad poniżej):
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=619&w=74410673&a=74651815

                      Sztuka prowadzenia dyskusji u ciebie leży i kwiczy
                      • maiwlys Do kamelia04.08.2007 23.01.08, 23:02
                        Jezeli wydaje ci sie ze moj nick oznacza "zawsze" to jestes w
                        wielkim bledzie. Poza tym tak ciezko ci przyznac, ze w wiekszosci
                        postow wszystkich atakujesz,dogryzasz? Nie angazuje sie w wasza
                        dyskusje na temat prawa kanonicznego bo go nie znam, a mam ciekawsze
                        zajecia niz przeszukiwanie wikipedi aby pochwalic sie swoja wielka
                        wiedza smile
                        Poza tym moze powinnas zmienic forum, bo tu raczej sie do slubow
                        szykujemy, ktory ty juz masz za soba.
                        Pozdrawiam cie Kamelia serdecznie smile Mniej jadu wiecej usmiechu na
                        twarzy smile
                        • kamelia04.08.2007 Re: Do kamelia04.08.2007 24.01.08, 00:13
                          zby stwierdzic, że "zawsze", czy "w wiekszosci postow" "dogryzam"
                          czy tez "atakuje" to bys musiała przejrzec moje posty oraz ich
                          kontekst(a tego ci sie nie chce, zresztą nie ma sie czemu dziwić).
                          To, że niektórym sie moje posty nie podobają nie znaczy, że atakuję.
                          Podejrzewam, ze przemawia przez ciebie uprzedzenie do mojej osoby i
                          tyle.
                          Co do zmiany forum, to mozesz je zmienic, jesli ci sie nie podoba
                          towarzystwo. Mozesz załozyc sobie forum prywatne i zaprosisz tam
                          kogo chcesz.
                          To forum jest tematyczne, dotyczy slubu i wesela i mogą sie tam
                          wypowiadac osoby przed i po. Dyskusja nt. sensu pojawiania sie
                          forumowiczek będących "po" juz sie wielokrotnie odbyła.

                          Ps. znajomosci reguł (!) prawa (w tym kanonicznego) nie nauczysz się
                          z wikipedii smile)

                          Pozdrawiam cie też
        • maiwlys Re: rodzaj ślubu-kompromis 20.01.08, 20:30
          Napisalas: "Tłumacze mu,że moja przysięga wypowiedziana bez wiary i
          tak niebędzie znaczyła dla mnie tyle,co dla niego"

          Dla mnie przysiega wypowiedziana przed ksiedzem, w USC, na łące czy
          w lesie znaczyłaby tyle samo, a Ty twierdzisz, zeprzez ciebie bylaby
          wypowiedziana bez wiary, ale czy aby na pewno bez wiary (?) bo
          mozesz nie wierzyc w Boga, ale w to co przysiegasz to lepiej by bylo
          zebys wierzyla, inaczej po co wychodzic za maz smile
          Ja przysięgam miłości jak to powiedział ten ksiądz tesciom.
          • morrighan80 Re: rodzaj ślubu-kompromis 20.01.08, 23:42
            Osoba niewierzaca pomija w swojej przysiedze tylko "tak mi dopomoz Panie Boze
            Wszechmogacy i wszyscy swieci" natomiast przysiega przyszlemu malzonkowi (a do
            tego nie musi byc wierzaca) to samo co on - milosc, wiernosc, uczciwosc
            malzenska i wytrwanie razem do smierci.
            • po.rzeczka Re: rodzaj ślubu-kompromis 20.01.08, 23:53
              No właśnie chodzi mi o to,po co wymaga ode mnie tego fragmentu o Bogu,jeśli bez
              niego przysięga będzie znaczyć dla mnie tyle samo.Chyba mój narzeczony okazał
              sie większym tradycjonalistą,niż myślałam.Próbuję go trochę uświadomić i
              skonfrontować ze skutkami ślubu kościelnego,a resztą jego przekonań.
    • po.rzeczka Re: rodzaj ślubu-kompromis 20.01.08, 23:38
      Dzięki dziewczyny za takie wyważone i trafiające w sedno odpowiedzi.
      Może większy problem jest w moim braku wiary w ogóle w trwałość związków.
      • maiwlys Re: rodzaj ślubu-kompromis 21.01.08, 10:12
        Napisałaś: "Może większy problem jest w moim braku wiary w ogóle w
        trwałość związków"

        To po co w ogole brac slub jesli nie wierzysz ze to wlasnie ten, z
        ktorym bedziesz juz zawsze?!? Tak oczywiscie nie musis byc, bo zycie
        roznie sie uklada, ale jesli juz na poczatku waszego wspolnego zycia
        watpisz w trwalosc zwiazku to sory ale ja bym nie brala sluu nawet
        cywilnego zeby sie pozniej nie rozwodzic i nie ranic wzajmnie,
        zastanow sie czy Ty w ogole chcesz slubu i czy wlasnie tego faceta.
        Przepraszam, za szczerosc, ale wlasnie tak uwazam.


    • po.rzeczka Re: rodzaj ślubu-kompromis 22.01.08, 17:55
      Spokojnie,nie jestem ekskomunikowana,ani nawet w pełni niewierząca.Ale ponieważ
      nie uznaję większości tego,na czym polega praktykowanie wiary,myślę,że uczciwiej
      byłoby ślubu kościelnego nie brać.Choć jeśli go wezmę,to też się zadręczać
      raczej nie będę,właśnie dlatego,że to nie ma dla mnie większego znaczenia.
      • annajustyna Re: rodzaj ślubu-kompromis 23.01.08, 10:51
        A moze potraktujesz okres narzeczenstwa jako czas refleksji i moze
        jednak stwierdzisz, ze mozesz w pelni dobrowolnie i - to
        najwazniejsze - w zgodzie z wlasnym sumieniem i systemem wartosci
        przyjac sakrament malzenstwa? Wiara i wymogi stawiane katolickim
        malzonkom nie sa latwe, ba ,wydaja sie nawet czesciowo nierealne, a
        na pewno na pierwszy (a moze i drugi) rzut oka nie przystaja do
        wspolczesnych czasow. A jednak sa ludzie, ktorzy staraja sie przy
        najmniej wg tych zasad zyc...Moze i Ty, i Twoj narzeczony tez do
        nich chcecie sie zaliczyc? Trzymam kciuki za wlasciwa decyzje!
        • po.rzeczka Re: rodzaj ślubu-kompromis 23.01.08, 15:11
          Na pewno jest to dla mnie okres intensywniejszej,niż zwykle,refleksji i jest to
          chyba jego podstawowa zaleta,ze wreszcie rozjaśnia mi się w głowie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka