Może nie na temat ślub i wesele, ale temat pokrewny czyli "perypetie
z moją przyszłą teściową". Na codzień mieszka 2 godziny drogi
od nas, więc na szczęście nie muszę widywać jej często.
Ostatnio byliśmy u niej na trzy dni w weekend majowy i nerwowo
wysiadałam. Kobieta zagadała mnie do upadłego na temat swoich
chorób i kalectwa. Myślałam, że znowu na dwa, trzy miesiące
mam spokój, ale nie! Dzisiaj zadzwoniła do N, że jutro przyjedzie
i zostaje do poniedziałku. Narzeczony był tak zaskoczony, że
nic nie powiedział. To będzie horror, jak jechaliśmy po ostatnim
weekendzie do domu to powiedziała, że następnym razem ona
przyjedzie, żebym jej ponadskakiwała. Przepraszam bardzo! Gdzie
ona mi nadskakiwała? Jednego dnia "zaprosiła" nas na obiad do
siostry N, drugiego my ją zabraliśmy do restauracji (bo ona
jest zbyt chora żeby gotować, swoją drogą gruba, a nie chora)
a trzeciego dnia pojechaliśmy rano do domu. Pytam gdzie nadskakiwała?
Płakać mi się chce, bo zawsze jak zaplanujemy sobie wspólny weekend
w łóżku, to ktoś wyskakuje z odwiedzinami, a ja co drugi jestem
na uczelni.
Wrrr... przepraszam, że tak tutaj wylewam swoje żale, ale gdzieś
muszę, a że czeka mnie weekend na usługach teściowej to mam chyba
prawo gdzieś się wygadać?

(((((((