Dodaj do ulubionych

Ale się wkur...:(((((((((

08.05.08, 15:54
Może nie na temat ślub i wesele, ale temat pokrewny czyli "perypetie
z moją przyszłą teściową". Na codzień mieszka 2 godziny drogi
od nas, więc na szczęście nie muszę widywać jej często.
Ostatnio byliśmy u niej na trzy dni w weekend majowy i nerwowo
wysiadałam. Kobieta zagadała mnie do upadłego na temat swoich
chorób i kalectwa. Myślałam, że znowu na dwa, trzy miesiące
mam spokój, ale nie! Dzisiaj zadzwoniła do N, że jutro przyjedzie
i zostaje do poniedziałku. Narzeczony był tak zaskoczony, że
nic nie powiedział. To będzie horror, jak jechaliśmy po ostatnim
weekendzie do domu to powiedziała, że następnym razem ona
przyjedzie, żebym jej ponadskakiwała. Przepraszam bardzo! Gdzie
ona mi nadskakiwała? Jednego dnia "zaprosiła" nas na obiad do
siostry N, drugiego my ją zabraliśmy do restauracji (bo ona
jest zbyt chora żeby gotować, swoją drogą gruba, a nie chora)
a trzeciego dnia pojechaliśmy rano do domu. Pytam gdzie nadskakiwała?
Płakać mi się chce, bo zawsze jak zaplanujemy sobie wspólny weekend
w łóżku, to ktoś wyskakuje z odwiedzinami, a ja co drugi jestem
na uczelni.
Wrrr... przepraszam, że tak tutaj wylewam swoje żale, ale gdzieś
muszę, a że czeka mnie weekend na usługach teściowej to mam chyba
prawo gdzieś się wygadać? sad(((((((
Obserwuj wątek
    • madziaq Re: Ale się wkur...:((((((((( 08.05.08, 16:06
      Idę dać na msze dziękczynną za moją teściową smile))
      W ogóle nie wyobrażam sobie, żeby ktokolwiek zadzwonił do mnie, że przyjedzie, a
      nie z pytaniem, czy może przyjechać. Tym bardziej jak ma zostać dwa dni...
      Ludzie są dziwni...
    • dunkelzahn Re: Ale się wkur...:((((((((( 08.05.08, 16:11
      Myslalam, ze takie tesciowe to tylko w filmach sa.
    • lilusto Re: Ale się wkur...:((((((((( 08.05.08, 16:27
      Absolutnie Cię rozumiem! Chyba wyszłabym z siebie i .... stanęła
      obok!
      Wiesz ja myślałam, że takie teściowe to tylko w przysłowiach, ale
      nie!!! Sama mam już dość swojej przyszłej! Słuchaj: planujemy
      właśnie ślub! Nikt nie wtrąca się do przygotowań... poza nią!
      HORROR!!!
      • lilusto cd... 08.05.08, 16:32
        ...a to sala jej się nie podoba, bo daleko, a to cieasta nie pasują,
        powiedziala że poprawin nie wyprawia - bo za drogo! K..WA to moje
        wesele, czy jej się pytam?! A mój narzeczony nic złego w tym nie
        widzi! Cały czas ją tłumaczy! Zastanawiam się czy w noc poślubną
        będzie stała nad łóżkiem i układała mi nogi, żebym jej dziecka nie
        zadusiła?! wink Mam już tego serdecznie dość! Narzeczony już od trzech
        lat z nimi nie mieszka a ona tak się wpieprza!
    • listekklonu Re: Ale się wkur...:((((((((( 08.05.08, 17:13
      Pomyśl tak: to kobieta, która tak wychowała swojego syna, że masz ochotę spędzić
      z nim resztę życia. Nie może być aż taka zła smile
    • kasiulkkaa Re: Ale się wkur...:((((((((( 08.05.08, 17:30
      > Płakać mi się chce, bo zawsze jak zaplanujemy sobie wspólny weekend
      > w łóżku, to ktoś wyskakuje z odwiedzinami,
      Narzeczony dał ciała zaskoczeniem, więc w sumie na niego powinnaś być wściekła.
      Teściowa nic o waszym niemym sprzeciwie nie wie. A skoro nie potraficie
      powiedzieć, że macie swoje plany, z którymi wizyta [tym razem] teściowej
      koliduje, tylko wolicie zaciskać zęby, pozostaje zacisnąć zęby.
      Kurczę, fascynujące zjawisko, powszechne na innym babskim forum, że teściowa to
      ostatnia sucz, a jej synalek jest chodzącym aniołem. Idealnie wychowany, świetny
      charakter. Jak to się można wyrodzić i jakim cudem ta wredna teściowa taki ideał
      wypuściła spod swoich skrzydeł.
      • motylek4444 Re: Ale się wkur...:((((((((( 08.05.08, 20:02
        Kasiulkkaa - dobrze to ujęłaśsmile
    • lipcowa-panna Re: Ale się wkur...:((((((((( 08.05.08, 23:53
      Nie obraź się ale brak asertywności tu wychodzi. Widać Twój N ma apodyktyczną
      mamusię i że on jej się zupełnie podporządkował nie oznacza że Ty musisz
      pozwolić podporządkować swój związek. Weź również pod uwagę że dzieci są
      odwzorowaniem rodziców ja w swoim mężulu na początku widziałam same zalety teraz
      widzę i wady widzę to co w teściowej mnie denerwuje i za co teścia bym rozniosła
      ale pokochałam to u mojego mężula i zaakceptowałam u nich ale bez przesady.
      Myślę że troszkę jakbyś zmieniła podejście do przyszłej teściowej nie byłoby
      gorzej, a dwa nauczyła swojego N odmawiać, możesz spróbować typowo kobiecych
      sztuczek. Ja kiedyś na okazję przyjazdu teściowej zakupiłam sobie bardzo
      seksowną bieliznę, fryzjer kosmetyczka i tak się mu w niej zaprezentowałam i
      musiał się obejść smakiem bo teściowa miała zwyczaj włażenia nam do sypialni od
      tamtej pory nauczył się zamykać sypialnie na klucz i zaczął tłumaczyć matce żeby
      nie właziła tak bez pukania smile)
    • nati.82 Re: Ale się wkur...:((((((((( 09.05.08, 08:31
      Jeśli teraz nie złapiesz dystansu i nie będziesz trzymać teściowej na odległość,
      to ona uzna, że ma przyzwolenie na wchodzenie z butami w wasze życie. Nie
      demonizowałabym tutaj winy twojego narzeczonego, bo jakby na to nie patrzeć,
      dopiero układacie sobie rodzinne stosunki i może na przykład nie przyszło mu od
      razu na myśl, żeby powiedzieć jej: nie ma nas, mamy coś zaplanowane itd. Oby
      tylko wyciągnął konsekwencje i następnym razem potrafił powiedzieć nie. A co do
      stereotypu wrednej teściowej, to kiedyś mi kolega powiedział, że teściowa zawsze
      pozostanie obcym człowiekiem i zgadzam się z tym. Można mieć z nią relacje
      lepsze lub gorsze, ale dystans w tych relacjach to podstawa.
      • kaamilka Re: Ale się wkur...:((((((((( 09.05.08, 08:50
        Moja mama mi zawsze mówiła, że mąż to obcy, a co dopiero
        teściowa... big_grin Ale ja na swoją nie mogę narzekać! smile
        • villemo86 Re: Ale się wkur...:((((((((( 09.05.08, 10:17
          "Pomyśl tak: to kobieta, która tak wychowała swojego syna, że masz ochotę spędzić
          z nim resztę życia. Nie może być aż taka zła smile"

          Problem polega na tym, że ona go w wieku 14 lat po swoim rozwodzie
          zostawiła! zamieszkał u swojego kolegi, aż w końcu ojciec się
          o wszystkim dowiedział i go zabrał do siebie!. Wcześniej nie było
          lepiej, bo ona to wiecznie "karierę" robiła i jego ciocia
          wychowywała (ciocia to świetna kobieta, super się dogadujemy).
          A teraz powiedziała, że jak zaprosimy na wesele ciocie (jej siostrę)
          to ona nie przyjdzie, bo to oznacza brak szacunku dla niej.
          Nadal zastanawiam się czy nie zabrać kilku rzeczy i nie iść
          do rodziców na ten weekend, bo ją cieżko mi znieść, ale nie chce
          zostawiać narzeczonego.
          • vocativa Re: Ale się wkur...:((((((((( 09.05.08, 16:37
            Ale mam nadzieję, że nie daliście się zaszantażować i ciocię zapraszacie??Trzeba
            mieć niezły tupet,żeby porzucić swoje dziecko i jeszcze mu stawiać warunki kogo
            ma zaprosić na własne wesele...
            Pozdrawiam Cię serdeczniesmile
          • kasiulkkaa Re: Ale się wkur...:((((((((( 09.05.08, 20:19
            > Nadal zastanawiam się czy nie zabrać kilku rzeczy i nie iść
            > do rodziców na ten weekend, bo ją cieżko mi znieść, ale nie chce
            > zostawiać narzeczonego.
            Ty tak na poważnie?
      • michal_powolny12 Re: Ale się wkur...:((((((((( 11.05.08, 03:07
        Rozumiem że wasze matki są idealne i do niczego się nie wtrącają?
        A tak na marginesie. Wy macie się na kogo złościś i z kim
        polemizować. Mnie nie dane było poznać rodziców żony. A rozmowa z
        kamieniem to nie to samo co z żywym człowiekiem.
        • villemo86 Re: Ale się wkur...:((((((((( 12.05.08, 09:12
          michal_powolny12 napisał:

          > Rozumiem że wasze matki są idealne i do niczego się nie wtrącają?
          > A tak na marginesie. Wy macie się na kogo złościś i z kim
          > polemizować. Mnie nie dane było poznać rodziców żony. A rozmowa z
          > kamieniem to nie to samo co z żywym człowiekiem.

          Wiesz, tak się składa, że moja mama nigdy się nie wtrąca do
          naszego życia. Widzisz, ja bardzo lubie ojca mojego narzeczonego,
          lubię też ciocie, która go wychowywała, a złoszcze się dlatego,
          że matka narzeczonego nigdy nie uczestniczyła w jego życiu, a
          teraz kiedy życie mu się układa i osiąga jakieś sukcesy, ona
          próbuje zrobić z siebie autorkę tego sukcesu mówiąc jaki to synek
          jest do niej podobny, a nie jest wcale. Dobrze, że jakikolwiek
          kontakt teraz utrzymuje, ale wtedy kiedy on jej najbardziej
          potrzebował (jako dziecko), to jej nie było. Poprostu mam żal za
          jej interesowność. Narzeczony tez.
    • kubonita Re: Ale się wkur...:((((((((( 09.05.08, 19:32
      villemo86 napisała:
      (bo ona
      > jest zbyt chora żeby gotować, swoją drogą gruba, a nie chora)

      ojeju, jeju, otyłośc jest chorobą - to raz, a dwa - niekiedy otyłość
      sygnalizuje wiele innych chorób, warto wziąć pod uwagę, że Twoja
      przyszła teściowa może jest faktycznie schorowana, czasem warto
      spojrzeć ciut dalej niż na czubek włanego nosa...
    • kubonita Re: Ale się wkur...:((((((((( 09.05.08, 19:39
      zabawne, ale w którymś poście też pisałaś o swoje nieszczęsnej
      figurze i nawet pokazywałaś zdjęcia i cooo? Fajnie się śmiać z
      chorej teściowej?
      • kasiulkkaa Re: Ale się wkur...:((((((((( 09.05.08, 20:18
        > zabawne, ale w którymś poście też pisałaś o swoje nieszczęsnej
        > figurze i nawet pokazywałaś zdjęcia i cooo?
        Siem czepiasz, Kubonitowink Sprawdziło się u villemo po prostu, że facet szuka
        żony podobnej do mamusi;DDDD
    • marina111 Re: Ale się wkur...:((((((((( 10.05.08, 01:16
      Rozumiem Cie.
      • villemo86 Re: Ale się wkur...:((((((((( 10.05.08, 20:20
        Tylko problem u mnie polega na tym, że nie uważam się za grubą,
        tylko nie podoba mi się u mnie brak wcięci w talii. A ona jest
        otyła, bo jej tak pasuje. Ja rozumiem, że otyłość to choroba,
        ale wtedy jak próbuje się z nią walczyć, a się nie da. Ona nie
        chce z tym walczyć, wręcz przeciwnie. Opycha się słodyczami i
        ma w nosie wszelki ruch. Jestem na nią cienta, bo doskonale wiem
        jakie dzieciństwo zafundowała swoim dzieciom, a teraz próbuje się
        podpiąć pod ich sukcesy w dodatku stawiając własne warunki.
        No i kobieta jest mitomankom, żeby nie powiedzieć, że nałogową
        kłamczuchą, opowiada jak dbała o dom i dzieci, a że mąż ją bił
        itd, itp...! Tylko nie bardzo wiem po co to robi?
        • kasiulkkaa Re: Ale się wkur...:((((((((( 10.05.08, 22:53
          że nie uważam się za grubą,
          > tylko nie podoba mi się u mnie brak wcięci w talii.
          Diamenty przeciwko orzechom, że teściowa identycznie myśli o sobie.

          A ona jest
          > otyła, bo jej tak pasuje.
          Wybacz, kotek, ale tobie do ideału brakuje więc\ej niż trochę, co doskonale
          widać na zdjęciach. I bynajmniej nie brak talii rzuca się w oczy.

          >Jestem na nią cienta,
          Ach, "cienta" jesteś. I manifestujesz to, przyjmując teściową na weekend.

          > No i kobieta jest mitomankom
          MitomankOM? Hm, trafiła swoja na swoją...

          >Tylko nie bardzo wiem po co to robi?
          Ja też nie bardzo wiem, czemu udajesz przed teściową, że jej wizyta ci
          odpowiada. Ale widać ci to pasuje.
          • lucynasuchecka kasiulkkaa 11.05.08, 00:26
            co cie zmusza do tego zeby w wiekszosci postow przedstawiac sie z najgorszej strony? Wysmiewasz sie bo ktos nie jest anoreksyczny, krytykujesz czyjas ortografie i w prawie kazdym swoim wpisje plujesz jadem i ogolnie jestes zmijowata? Szczerze sie dziwie, ze ci nikt jeszcze w realu nie dal w pape.
            • ruta.dl Re: kasiulkkaa 12.05.08, 14:27
              moze ona woli do rączki... wink)))
          • villemo86 Kasiuulkkaa 12.05.08, 09:05
            kasiulkkaa napisała:

            >
            > A ona jest
            > > otyła, bo jej tak pasuje.
            > Wybacz, kotek, ale tobie do ideału brakuje więc\ej niż trochę, co doskonale
            > widać na zdjęciach. I bynajmniej nie brak talii rzuca się w oczy.

            Jeśli przy 170 cm wzrostu według Ciebie 59 kg to dużo, to ja
            współczuje Ci wązkich horyzontów no i pewnie anoreksji. A poza
            tym pewnie tak się uczepiłaś bo zazdrościsz mi biustu! smile I słusznie
            uważam, że jest wyjątkowo kształtny jak na ten rozmiar, zresztą
            nie tylko ja.
            >
            > >Jestem na nią cienta,
            > Ach, "cienta" jesteś. I manifestujesz to, przyjmując teściową na weekend.

            Tak się składa, że to nie do mnie należała decyzja, ponieważ to
            mama mojego narzeczonego! Zresztą nie mam nic przeciwko, żeby
            co jakiś czas do nas przyjechała. Chciała bym tylko żeby to nie
            było na zasadzie oznajmnienia o swoim przyjeździe, tylko w
            formie zapytania czy przypadkiem nie mamy innych planów, bo
            akurat na ten weekend mieliśmy. Nie podoba mi się jej apodyktyczność i rozczeniowość, bo jako matka niewiele z siebie dała.

            > > No i kobieta jest mitomankom
            > MitomankOM? Hm, trafiła swoja na swoją...

            Widzisz tak już jest, że jeśli nie posiada się racjonalnych argumentów to wyszukuje się dziury w całym, czyli np. błędów ort.
            Ja nie robie z siebie ideału i przyznaje się, że całe życie mam
            problemy czy pisać ą, czy om itp. Za to prawie nie zdarzają mi się
            błędy z ó, u, ż itp...

            > >Tylko nie bardzo wiem po co to robi?
            > Ja też nie bardzo wiem, czemu udajesz przed teściową, że jej wizyta ci
            > odpowiada. Ale widać ci to pasuje.

            Tak się składa, że nic nie udaje. Przyjechała, więc oboje powiedzieliśmy, że ma nas nie stawać w takiej sytuacji, że
            nie życzymy sobie formy oznajmującej o jej przyjeździe. Jako,
            że można jej wiele zarzucić, ale z inteligencją u niej wszystko
            w porządku to się nie obraziła. Spędzliśmy w miarę miłe półtora
            dnia i sobie pojechała. Fakt, że nie był to czas taki jak sobie
            planowaliśmy, ale przeżyć się dało.


            Kasiuulkkaa (czy jak Ci tam), proszę żebyś omijała moje posty
            szerokim łukiem, bo nie mam ochoty czytać Twoich wypowiedzi, które
            są zazwyczaj na poziomie 0, albo nawet -1 (mówie o tych, które
            miałam okazję czytać). Bądź tak łaskawa i powstrzymaj się od
            komentarzy. No i proponowała bym zakupić specjalny pojemniczek
            na jad, który wydzielasz, bo możesz sobie nim klawiaturę uszkodzić,
            a podobno na jadzie można nieźle zarobić w aptece.
            • kamelia04.08.2007 Re: Kasiuulkkaa 12.05.08, 14:51
              villemo86 napisała (pisownia oryginalna):

              >
              > Jeśli przy 170 cm wzrostu według Ciebie 59 kg to dużo, to ja
              > współczuje Ci wązkich horyzontów no i pewnie anoreksji.

              Tak w związku z wyższością nad otyłą teściową, to wybacz, villemo86, ale ty na tych zdjęciach, to na 59 kg (przy 170 cm wzrostu) to zdecydowanie nie wyglądasz
              fotoforum.gazeta.pl/72,2,857,77435447,77509040.html

              Być może od czasu zrobienia tych zdjęć wyszczuplałaś....

              Żeby nie było, że i ja ci biustu zazdroszczę, to preferuję mniejsze niż większe.
              • villemo86 Re: Kasiuulkkaa 12.05.08, 15:38
                No taksmile wtedy mialam cale 3 kilo wiecej. Brzuszek to ja mam,
                ale to niestety wynik zabiegu o ktorym nie chce mi sie mowic wiecej bo juz kiedys gdzies tu pisalam na co choruje. Ja niestety taka nieproporcjonalna jestem, bo w biuscie to pasuje na mnie 42 a w pasie i nizej nosze 38smile
          • dunkelzahn Re: Ale się wkur...:((((((((( 12.05.08, 10:09
            No i kobieta jest mitomankom
            MitomankOM? Hm, trafiła swoja na swoją...

            Kassiullka, aniolku, jaki ma zwiazek fakt zrobienia bledu ortograficznego z
            byciem mitomanka ? Moze ze znajomosci ortografii i bycia wredna jedza masz 5 ale
            myslenie to juz nie twoja dzialeczka cio?
            • boni_76 Re: do Villemo86 12.05.08, 12:40
              Nie przejmuj się tym co ludzie mówią. Łatwo ranić gdy jest się
              anonimowym internautą.
              A prawda jest taka że to czy Mamuśki sie wtrącają czy nie zależy od
              ich charakteru, empatii. Ja mam problem z obiema paniami (moja i
              męża) i różnie sobie radzę. Czasami lepiej, czasami gorzej ale
              staram się pamiętać, że to nasz Mamy. Kochamy je, szanujemy a gdy
              zabraknie cierpliwości, dajamy na wstrzymanie. Czas to wspaniałe
              lekarstwo na masę dolegliwości. Polecam!
    • vickydt Re: Ale się wkur...:((((((((( 13.05.08, 13:27
      - skoro mamuncia przyjezdza do Was a nie tylko do syna, to Ty tez masz prawo sie
      wypowiedziec. Zadzwonilabym i stanowczo stwierdzila, ze macie inne plany.
      Zadzwonilabym przy narzeczonym, ktory okazal sie dupa wolowa.
      - na pewno zaprosilabym ciocie
      - w dyskusji o mamunci nie wyciagalabym argumentow typu nadwaga, bo to o Tobie
      zle swiadczy. Mamuncia sie wykonczy szybciej takim zarciem - baba z wozu,
      koniowi lzej, wiec czym sie martwic?
      • villemo86 Re: Ale się wkur...:((((((((( 13.05.08, 13:55
        Już po bólu smile Załatwiłam myśle jak należy. Ja nie chce żeby
        się wykańczała, wręcz przeciwnie, niech żyje jak najdłużej, a
        z tą jej nadwagą to próbujemy z narzeczonym przekonać ją, że
        warto schudnąć. Wzieliśmy ją nawet na basen, i na długi spacer.
        Niestety tylko się nadenerwowaliśmy bo marudziła okropnie.
        Stwierdziła, że jest za stara na ruch (nie ma nawet 60-tki).
        Byłam wściekła sytuacją dlatego wyrzuciłam tutaj swoje wszystkie
        żale. Czasami trzeba się wygadać tak poprostu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka