ku przestrodze i przezorności...
Zamówiłam tort weselny w Cukierni „Sowa” w Gdyni na Placu
Górnośląskim, miesiąc przed moim weselem – 3 piętrowy- wesele miałam
17.05.2008.
Pani obsługująca przyjęła zamówienie, wpłatę zaliczki oraz kaucje za
stojak do tortu, oraz zapewniła, że dowożą tort na miejsce przyjęcia
weselnego( poprosiła o adres, zapisała w kajeciku) i ogólnie żebym
się nie martwiła…
Tydzień przed weselem w poniedziałek Pani z „Sowy” zadzwoniła i
poinformowała mnie, że nie dowiozą mi tortu, mają problem z
transportem….bo są komunie i muszą rozwozić torty komunijne….Byłam
zaskoczona…taką postawą cukierni, bo przecież ja też jestem
klientem….no i miesiąc przed weselem złożyłam zamówienie i nie było
problemu …na co Pani powiedziała:”…że nie wiedzieli, że będą
zamówienia komunijne…”

no ale co z tego…ja też jestem klientką…
pomyślałam). Powiedziałam tylko przez telefon, że nie bardzo wiem co
z tym zrobić, bo mnie zaskoczyli i teraz mam problem.
4 dni przed weselem moja mama postanowiła pojechać do
Cukierni „Sowa”, powiedzieć co o tym sądzi….okazało się na miejscu,
że takich zamówień komunijnych nie ma i że nie ma problemu. (…
Rozmawiała z jakimś Panem z zaplecza, Pan zaczął się dziwić że
ekspedientki takich głupot nagadały i dociekał kto wykonał telefon
do mnie, zaczął sprawdzać grafik pracy kto mógł zadzwonić….) Koniec
końców powiedział, że przywiozą tort na 200 %.
Nadszedł mój najważniejszy dzień w życiu, zaczęłam poranne
przygotowania do wesela i do wyjścia do fryzjera, a tu telefon o
8:00 rano, że tort nie będzie przywieziony i mam sobie go zapakować
w samochód i zawieźć na miejsce. Na co ja…że nie mam jak i kiedy go
zabrać bo wszyscy są zajęci- Pani z cukierni aż tak się tym nie
przejęła tylko powiedziała, że jeszcze raz zadzwoni do przewoźnika i
zapyta….i takich telefonów… Sowa – Ja było kilka, później rozmowa z
przewoźnikiem( dość niemiła rozmowa) – dodam, że rozmowy
telefoniczne były w trakcie jazdy do fryzjera, tak więc cała droga
była nerwowa i przepłakana.
Stanęło na tym, że tort będzie przywieziony, ale mam przyjechać do
lokalu i zapłacić 100zl za transport i że mam być o 11:00 w lokalu z
pieniędzmi ( wesele było 15 km od mojego domu). Wysłałam tam tatę,
chociaż też był zajęty, ale pojechał…na miejscu okazało się że tort
już jest przywieziony – tata na darmo pojechał tracąc swój czas.
Cała akcja z tortem na pewno mi utkwi w pamięci, bardzo dużo nerwów…
i płaczu…. Na koniec okazało się, że tort nie ma figurki…nie wiem
czy ktoś to specjalnie zrobił….Jestem bardzo rozczarowana taką
sytuacją, nie spodziewałam się takiego potraktowania klienta przez
Cukiernie „Sowa”. Nie wiem co o tym sądzić…dodam, tylko kiedy byłam
u fryzjera w dniu wesela to Panie z zakładu mówiły mi że dużo ich
klientek miało podobny problem…
Dlatego moje pytanie brzmi, czy którejś z forumek przytrafiło się
coś podobnego z Cukiernią „Sowa”? czy jestem wyjątkiem?
A na przyszłość, Ci co chcą u nich zamawiać niech będą przezorni….
pozdrawiam