Dodaj do ulubionych

o co chodzi z tym błogosławieństwem?

17.07.08, 11:04
Wiem, że dla wielu z Was to co napisze wyda się dziewne, ale....
przyznam się przed wejściem na to forum tylko raz słyszałam o
błogosławieństwie.Zawsze kojarzyło mi się z wiochą - wybaczcie
poprostu nie miałam świadomosci, że jest ten zwyczaj jest szeroko
stosowany. W mojej rodzinie nigdy nikt nikogo nie błogosławił w
ten "formalny" sposób!
No i mam problem. Błogosławieństwa nie planowalismy, po pierwsze
dlatego, że nie czulsmy takiej potrzeby. Po drugie dlatego, że
rodzice mojego N nienawidzą mnie i najchętniej pobłogosławiliby ale
w dniu naszego (jak sadzą rychłego) rozwodu - taki lajfiksad((
Powiedzcie mi, czy cos jest nie-halo jesli nie ma tego
błogosławieństwa? Rodzice (buhaha)i rodzina N ostatnio podniosła
lament - że to nie uchodzi - ja już nic nie kumam.
Czy Wy wszystkie planujecie błogosławieństwo i całą oprawą? czy
naprawdę nie wystarczy jesli mama która dobrze nam życzy ucałuje nas
przed wyjściem do kościoła?
Obserwuj wątek
    • kumkus Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 17.07.08, 11:14
      hmm, u nas zawsze było błogosławieństwo i nigdy bez tego nie
      pamiętam ślubu, ale jeśli uznaliście że nie chcecie, to może po
      prostu sobie to odpuśćcie? jeśli teściowie Cię nie lubią , to robiąc
      błogosławieństwo musisz byc pewna że nie wyskocza z czymś niemiłym,
      bo po co psuć ten ważny dla WAS dzień? Moim zdaniem nic na siłę,
      chociaz tak jak wspomniałam u nas będzie , bo zawsze było i wszyscy
      się co do tego zgadzamy. Boję sie tylko że bedzie to wygladalo jak
      pogrzeb, bo moja mama i mama mojego N placza nawet ogladajac cudze
      śluby, wiec na naszym blogoslawienstwie bedzie jak na stypieuncertain
      • madziaq Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 17.07.08, 11:45
        > Boję sie tylko że bedzie to wygladalo jak
        > pogrzeb, bo moja mama i mama mojego N placza nawet ogladajac cudze
        > śluby, wiec na naszym blogoslawienstwie bedzie jak na stypieuncertain

        smile)) Też się tego bałam smile Moja babcia np to ma oczy w tak mokrym miejscu, że
        byle co się stanie, albo nawet nic się nie stanie, a ona płacze. A ja z kolei
        nie wzruszam się łatwo i nie lubię jak ktoś przy mnie beczy bez powodu, więc
        kładłam i babci i mamie do głowy, że mają się hamować, bo to ślub, a nie pogrzeb
        i jak na początek naszego wspólnego życia wszyscy ryczą, to ja dziękuję tongue_out No i
        jakos się udało - moja mama powiedziała parę słów, głos jej się trochę łamał,
        ale się trzymała. Babcia też smile My tez nie klękaliśmy, ale woda święcona była.
        Szczerze, to nie przepadam za tym zwyczajem, wydaje mi się to sztuczne,
        szczególnie "święcenie" młodych i całowanie krzyżyka. Chciałam jakoś się z tego
        wykpić, ale rodzicom bardzo zależało, więc znieśliśmy z godnością wink
    • kaamilka Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 17.07.08, 11:31
      U mnie wyglądało to tak, że rodzice męża przyjechali do mojego domu
      rodzinnego i stanęli z moimi rodzicami przed nami i złożyli nam
      najlepsze życzenia - żdanego klękania, całowania krzyża - nic z tych
      rzeczy. Była to bardzo wzruszająca chwila, wszystki kobiety
      (włączając mnie) się popłakały, ale chyba to nie było takie typowe
      błogosławieństwo.
      • stworzenje Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 17.07.08, 11:49
        u nas było tak: w moim domu moja mama (tato nie zyje) i rodzice N mówili że
        blogoslawia nas na nowej drodze zycia, zyczyli szczescia, pocalowali i tyle,bez
        zadnych swiecen, calowania krzyzykow itd.,aha i nie bylo to filmowane bo
        chcielismy kameralnie.
        • kaamilka Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 17.07.08, 11:52
          ja w ogóle zażyczyłam sobie kamerowanie od kościoła dopiero, tak
          samo jak Ty uważam, że w takim momencie zbędna jest kamera, bo to
          były chwile tylko dla 6 osób...
          • stworzenje Filmować... 17.07.08, 16:15
            kaamilka napisała:

            > ja w ogóle zażyczyłam sobie kamerowanie od kościoła dopiero, tak
            > samo jak Ty uważam, że w takim momencie zbędna jest kamera, bo to
            > były chwile tylko dla 6 osób...

            ...a nie kamerować
      • myszka_84 Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 17.07.08, 11:51
        U nas było dokładnie tak samo, wiem że rodzice dobrze nam życzą i nie muszą tego
        przy wszystkich przed kamerą i aparatem "opowiadać" poza tym kamerzysta i
        fotograf nie mieli wstępu do domu (czekali przed blokiem).
    • fruzia26.0 Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 17.07.08, 11:51
      U mnie też takiego zwyczaju nie ma. Moi Rodzice nie cierpią takich
      ˝występów˝na pokaz, więc raczej z tego zrezygnujemy, chociaż gdyby
      rodzice mojego N. (tradycjonaliści) wyrazili taką chęć, to pewnie
      byśmy to błogosławieństwo zrobili, żeby im nie było przykro. Jak dla
      mnie to mogę się ˝poświęcić˝ żeby teściowie byli zadowoleni...smile
    • kamelia04.08.2007 Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 17.07.08, 11:58
      kavainca napisała:

      > Zawsze kojarzyło mi się z wiochą - wybaczcie
      > poprostu nie miałam świadomosci, że jest ten zwyczaj jest szeroko
      > stosowany.

      mi to też sie kojarzy z wiocha, to kleczenie na dywanie, machanie
      kropidłem, ostentacyjne całowanie krzyzyka i paciorki.


      > czy
      > naprawdę nie wystarczy jesli mama która dobrze nam życzy ucałuje
      nas
      > przed wyjściem do kościoła?


      nie tylko wystarczy w zupełnosci, ale jest to dobre rozwiazanie.
      • travka1 Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 17.07.08, 15:37
        co to znaczy,ze kojarzy sie z wiocha???
        • 18_lipcowa1 Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 17.07.08, 23:08
          to znaczy ze jest to wiocha, obciach, buractwo, idiotyzm.
          wyjasnilam?
          • travka1 Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 18.07.08, 11:54
            nie bardzo...tzn ,ze slowo wiocha oznacza to co napisalas, tak?
            czyli obciach,buractwo i idiotyzm...hmm bardzo mnie to
            zaintrygowalo...
          • mell24 Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 22.07.08, 11:10
            18_lipcowa1 napisała:

            > to znaczy ze jest to wiocha, obciach, buractwo, idiotyzm.
            > wyjasnilam?

            Na szczęście wyłacznie dla ciebie...
            Ale jak widać z Twoich poprzednich postów szacunek dla rodziców ( i
            gości) to dla ciebie niezbyt zrozumiałe, co?

            Tradycja i życzenia są dla Ciebie idiotyzmem?
            współczuję
    • prunilla Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 17.07.08, 12:10
      O nic nie chodzi. Na scenariusz wesela wplywaja tradycje wlasciwe dla
      konkretnych regionow i warstw spolecznych, byloby idealnie gdyby sie kazdy
      trzymal wlasnych i nie plul jadem ze "moje najmojsze" ( nie w tym watku ale
      globalnie, oczywiscie).

      Historycznie "formalne blogoslawienstwo" nie jest elementem wspolnym dla wesel
      wszystkich warstw spolecznych- elementami istotnymi dla ceremonii byly bardziej:
      opleciny, oczepiny, pokladziny.

      Mozliwe ze rozpowszechnil sie szeroko, jak piszesz , z innych powodow. Moja
      teoria taka, ze starsze pokolenia i tak blogoslawia sie nawzajem na okolicznosc
      wielu spraw ( burzy, podrozy itp) zatem latwiej wybronic i rozpowszechnic to,
      niz szereg innych zwyczajow (biadolenie nad panna mloda,odbijanie ,
      odprowadzanie w orszaku do sypialni)- wiec na pocieche zostaje chocby
      blogoslawienstwo w przejaskrawionej formie.

      Dzis pewne rzeczy, nawet jesli sa "wybranialne" ( bo nic obciachowego nie ma w
      samej idei blogoslawienstwa)to do zyczenia pozostawia wykonanie: szopka z
      udzialem kropidla , pzerscieradla, KAMERZYSTY i zgromadzonych gosci wcisnietych
      w mebloscianke.

      Przekonalabym takich rodzicow ze moga ucalowac mlodych i przezegnac znakiem
      krzyza w kosciele- to jest rowniez "publiczne" ( wiec piewcy tradycji "dla
      innych" beda zadowoleni) ale ma zupelnie inny wymiar niz "loj corus moja corus"
      w M3.
    • bakali Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 17.07.08, 12:15
      Ja od razu powiedziałam rodzicom, że nie chcę błogosławieństwa ani witania
      chlebem i solą. tradycja tradycją, ale dla mnie to relikt. Biorę ślub cywilny,
      nie będę miała tych wszystkich tradycyjnych elementów jak welon, biała suknia,
      błogosławienie obrączek i rzucanie bukietu na weselu, jak napisał ktoś
      wcześniej, wiem, że rodzice mi dobrze zyczą i nie musza tego manifestować, a łez
      w oczach moich rodziców na chwilę przed wlasnym slubem tez nie chcialabym
      widziec wink
      • dalilla Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 17.07.08, 20:56
        Ja tam błogosławieństwo chcę i nie wyobrażam sobie bez tego mojego ślubu dla
        mnie to żadna wiocha. Ale fakt niech każdy robi to na co ma ochotę i co go
        interesuje. Jak ktoś tu słusznie napisał "moje nie jest najmojszesmile"
    • ewelinka_1986 Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 17.07.08, 18:59
      kiedys zartem pytalam rodzicow o slub to mowili, ze oni nawet nie
      wiedza jak to sie robi to cale blogoslawienstwo dla dzieci. na
      szczescie siostra moja bedzie miala slub przede mna to sie przyjze,
      o ile w ogole bedzie to blogoslawienstwo..
    • veeto1 Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 17.07.08, 19:16
      Każdy robi tak, jak uważa. Ja za +/- 2 tygodnie zostanę teściową i
      nie będę robić żadnej szopki. Rodzice młodego też nie.
      • grania12 Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 17.07.08, 21:50
        To zależy od rodziców czy z błogosławieństwa zrobią szopkę ( doskonale to
        obrazują sceny z filmu Kogel mogel).Moja córka początkowo też nie chciała
        błogosławieństwa.My jako rodzice młodych uważaliśmy jednak że pobłogosławimy
        nasze dzieci na nową drogę życia.Było to kilka serdecznych słów,znak krzyża
        uczyniony na czole i prezenty w postaci Pisma Świętego i malutkiego obrazka z
        Matką Boską które to później ksiądz poświęcił w czasie mszy .Był to bardzo
        wzruszający moment zarówno dla nas rodziców jak i dla młodej pary.Bez szopki
        ,klękania , kropidła i wody święconej ale spontanicznie od serca.
        • mell24 Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 22.07.08, 11:13
          grania12 napisała:

          > To zależy od rodziców czy z błogosławieństwa zrobią szopkę (
          doskonale to
          > obrazują sceny z filmu Kogel mogel).Moja córka początkowo też nie
          chciała
          > błogosławieństwa.My jako rodzice młodych uważaliśmy jednak że
          pobłogosławimy
          > nasze dzieci na nową drogę życia.Było to kilka serdecznych
          słów,znak krzyża
          > uczyniony na czole i prezenty w postaci Pisma Świętego i
          malutkiego obrazka z
          > Matką Boską które to później ksiądz poświęcił w czasie mszy .

          Świetny pomysł, moim zdaniem.

    • lenkau Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 17.07.08, 21:19
      U mnie nie będzie błogosławieństwa,nie podoba mi się ten zwyczaj,na wszystkich
      ślubach było u mnie nie,bo tak chcę to mój ślub
    • kol.3 Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 18.07.08, 06:23
      Masz zupełnie zdrowe podejście do tego zwyczaju. Jak dla mnie to też
      szopka, "wiocha" (nie obrażając wiochy bo czasem jest bardziej do
      przodu niż miasto) i sztuczny idiotyzm. Zwłaszcza krucyfiksy i woda
      święcona przy tej okazji.
      Niestety nasz kraj to skansen.
    • kavainca Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 18.07.08, 08:00
      Dzieki za odpowiedzi.
      Ciesze sie ze nie tylko ja myslę w ten sposób. Siedząc na tym forum
      miałam wrażenie, że wszyscy, absolutnie wszyscy odprawiają szopki.
      Było to dla mnie co najmniej dziwne zważywszy na to, że koscioły
      raczej nie są przepełnione co niedziela, a wiekszość polskich
      katolików jest praktykuje wiary.
      Gwoli wyjaśnienia: szopkami nazywam przedstawienia z padaniem na
      kolana, krzyzem i wodą swięconą w wykonaniu ludzi, którzy wierzący
      stają się jedynie na tą okazję.
      Oczywiście możecie zapytać dlaczego w takim razie ślub koscielny. W
      naszym przypadku odpowiedź jest bardzo prosta. Bo ten jest dla nas
      ważniejszy.
      • des4 mała uwaga 18.07.08, 08:30
        w przypadku rodzin bez tradycji, u osób niewierzących i
        innych "postympowych/wielkomiastowych" wszelkiej maści
        błogosławieństwo mija się z celem bo faktycznie bedzie to szopka i
        farsa...

        błogosławieństwo powinno mieć głębokie znaczenie i sens duchowy
        zarówno dla błogosklawionych i jak i błogosławiących...

        a w jakie formie się błogoslaswi, to już rzecz wtórna bo albo ma się
        poczucie gustu i smaku albo się go nie ma i nie dotyczy to tylko
        błogoslawieństwa ale i masy innych spraw...
        • kavainca jasne że TAK n/t 18.07.08, 08:34

      • kasiakasia111 Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 21.07.08, 23:51
        "Oczywiście możecie zapytać dlaczego w takim razie ślub koscielny. W
        naszym przypadku odpowiedź jest bardzo prosta. Bo ten jest dla nas
        ważniejszy." - ale czemu??????
    • bacha1979 Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 18.07.08, 08:59
      Dla mnie to akurat nie wiocha, jestem osobą wierzącą i miało to dla mnie sens.
      Zaskakuje mnie brak tolerancji u osób niby wykształconych i obytych.
      • kavainca Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 18.07.08, 09:14
        Bacha, przecież wiochą nazwane zostało zakłamanie i pokazówka, a nie
        potrzeba serca.
      • nati.82 Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 18.07.08, 09:15
        Mnie tez zaskakuje. Błogosławieństwo to przecież nie tylko całowanie krzyża, ale
        także złożenie życzeń Młodym, pobłogosławienie ich szczęśliwego związku przez
        kochających rodziców. I choć nikt na tym forum nie przyzna się do tego, to
        sądzę, że głównym powodem braku tej "szopki" jest nie tyle niewiara Młodych, co
        niewłaściwe relacje z rodzicami i całą "szopką" nazywają raczej to, że musieliby
        w czasie błogosławieństwa okazać wzruszenie, miłość itd. Przykre, ale prawdziwe.
        • gringo68 Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 18.07.08, 10:10
          mnie też dziwią tej wszstkie kropidła i prześcieradła, przyznam że
          znam wiele par, którym rodzice udzielali błogosławieństwa, ale nigdy
          o czymś takim nie slyszałem...

          u nas była krótka modlitwa z moimi i zony rodzicami, przyszła
          teściowa poblogoslawiła nas, w zasadzie miał teśc ale się
          popłakał wink, wszscy slozyli nam życzenia, było krótko, wzruszająco i
          kameralnie bo była to chwila tylko dla nas i rodziców...nie
          spotkalem się z przypadkiem "publicznych" blogoslawieństw...

          zgadzam się z przemówczynią, że wiele osób może mieć problemy z
          relacjami z rodzicami/teściami i okazywaniem uczuć i dorabia do tego
          ideologię o wiosce, skansenie i innych krucyfiksach...
          • kavainca Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 18.07.08, 10:29
            No nie do końca tylko o to chodzi
            Ja np nigdy nie widzielam moich rodziców modlacych się, więc
            dlaczego mieliby błogosławić i odmawiać z nami modlitwę?
            • gringo68 Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 18.07.08, 10:45
              nie dziwne jeśli są niewierzący...
              • kavainca Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 18.07.08, 10:51
                ja tez się nie modlę, ale to nie znaczy, że nie wierzę w Wyzszą
                Istorę.
                Whatever, to nie jest watek o wierze, a raczej o zwyczajach.
                • gringo68 Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 18.07.08, 12:31
                  możesz sobie wierzyć w co chcesz, nawet w Wielką Zieloną Skarpetę,
                  tylko co ta wiara ma wspólnego z błogoslawieństwem???
                  • kavainca Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 18.07.08, 12:51
                    Ale czemu ta ironia???
                    Whatever, nie o to chodziło w tym watku.
              • memphis90 Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 20.07.08, 20:24
                A jest jakiś przepis, że rodzice mają być wierzący? Zresztą z tego, co
                wiem, KK zabrania oceniania głębi wiary innych ludzi i każe pilnować
                swojego nosa...
          • lenkau Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 19.07.08, 17:13
            U mojej kuzynki było z 10 osób oprócz młodych i ich rodziców(ścisk
            niemiłosierny),reszta zaglądała przez drzwi i był oczywiście kamerzysta i
            fotograf,na pewno nie była to intymna chwila.Każdy robi tak jak uważa,jeśli ma
            wewnętrzne przekonanie do błogosławieństwa niech je ma,ale na siłę bo wszyscy
            tak mają to bezsensu,mnie się nie podoba więc nie będę miała.
        • memphis90 Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 20.07.08, 20:23
          Guzik prawda. Miłość okazuje się nie tylko przy okazji święcenia
          paprotką, życzenia można złożyć w dowolnej chwili- niekoniecznie
          nazwanej "błogosławieństwem", łzy wzruszenia mogą popłynąć np. także
          podczas podziękowań. Nic na siłę i niech każdy robi wg. swojego
          scenariusza...
    • olenka_28 Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 18.07.08, 16:12
      a co jeśli chciałabym aby narzeczony zobaczył mnie dopiero w kościele?
      • mmmmarta Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 18.07.08, 23:40
        Moja teściowa też chce bo "wszędzie jest". Moi rodzice nie lubią
        tego typu "wzruszeń" i akcji na pokaz i tak wiem, że każdego dnia są
        z nami i życzą nam dobrze. Mogą mi błogosławić po ślubie składając
        życzenia. Teściowej się nie ugniemy, definitywnie postanowione, że
        nie i koniec. Ja nie wychodzę z domu rodzinnego i nie zamierzam na
        pokaz wracać do rodziców 200km tylko dlatego, że wszędzie (jak dla
        mojej teściowej) młoda wychodzi z domu rodzinnego. Z tym się już
        zgadza - z naszym poglądem na błogosławieństwo już nie.
        Stwierdziłam, że skoro rozmawiamy tak, że robimy to co akuratnie jej
        pasuje to niech się pocałuje w nos delikatnie mówiąc. Gdyby jej
        zależało ze względów uczuciowych (bądź jakichkolwiek osobistych) to
        MOŻE byśmy się ugieli ale skoro ma być bo wszędzie jest to ja za
        takie błogosławieństwo dziękuję.
      • mell24 Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 22.07.08, 11:20
        olenka_28 napisała:

        > a co jeśli chciałabym aby narzeczony zobaczył mnie dopiero w
        kościele?

        Wtedy jest kłopot - bo jeśli błogosławieństwo ma być w domu, to nie
        ma szansy, że młody zobaczy Cię dopiero w kościele. Chyba, że
        zrobicie błogosławieństwo przed msza, przed kościołem - takie w
        skali "mikro".
    • marina111 Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 19.07.08, 02:31
      Dla mnie to jest ważne wiec jakoś nie wyobrazam sobie zeby tego nie
      było. Ale chce zeby tylko rodzice nas błogosławili a nie pół
      rodziny: dziadkowie, chestni itp.
      • mijo81 Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 19.07.08, 22:07
        To błogosławieństwo to żenada...szczególnie w przypadku gdy ze
        starymi lub teściami masz kiepskie stosunki...ot...taka pokazówka
    • memphis90 Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 20.07.08, 20:16
      My odpuściliśmy- dla nas byłaby to szopka, to całe klękanie i
      święcenie paprotką...
      • julieet Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 21.07.08, 22:16
        u nas tez blogoslawienstwa nie bedzie
        • kasiakasia111 Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 21.07.08, 23:50
          Błogosławieństwo przez rodziców nie, przez księdza - tak; znak krzyża przez
          rodziców nie, na początku Mszy tak, modlitwa rodziców za dzieci nie, modlitwa
          księdza tak, Ewangelia czytana przez rodziców nie, przez księdza - tak,
          kropienie wodą święconą przez rodziców nie, przez księdza - tak.
          Błogosławieństwo przez rodziców to szopka, błogosławieństwo przez obcego księdza
          - jak najbardziej w porządku... Schizofrenia...
          • mell24 Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 22.07.08, 11:28
            trochę mi żal, jak czytam niektóre wypowiedzi...mam wrażenie, że dla
            niektórych osób błogosławieństwo to wyłacznie szopka, pokazówka
            itp. - może gdyby spojrzeć na nie głębiej zobaczylibyście/ łyście
            inny wymiar tego "zdarzenia"...jeśli błogosławieństwo jest szopką,
            to czymże jest paradowanie pod ołtarz w wypaśnej, drogiej sukni -
            najlepiej z ojcem pod pachą, żeby było bardziej "amerykańsko"? ku
            przemyśleniu pewnych kwestii...
            Zaznaczam, że błogosławieństwo nie musi mieć wymiaru religijnego -
            przecież można dzieciom złożyć życzenia, tak jak robi się to podczas
            urodzin/ imienin - błogosławieństwo ma charakter symboliczny, a
            widzę, że wiele z Was widzi TYLKO kropidło ( paprotka????), wodę
            święconą ( obawa przed wodą święconą, czy jak to nazwać, trochę mnie
            przeraża, sczególnie jak pomyślę o powiedzeniu " boi sie jak diabeł
            święconej wody"), klękanie na prześcieradle...

            Dla nas błogosławieństwo odgrywa bardzo ważną rolę - tak samo jak
            ślub kościelny. Często modlimy się razem ( częściej z rodzicami N
            niż z moimi) i nie widzę problemu żeby pomodlić się również przed
            ślubem w intencji przyszłego wspólnego życia.
    • aaa-2 Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 28.07.08, 18:40
      A o co chodzi z prześcieradłem?
    • solsquare Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 25.08.08, 00:38
      Niedawno na ślubie mojej siostry było blogoslawienstwo, taka rodzinna tradycja i
      w ogole nie bylo dyskusji, dla wszystkich bylo oczywiste, ze Mlodzi wyjda z
      blogoslawienstwem.. bylo tez kropidlo, woda swiecona, krucyfiks, cieple slowa i
      kilka lez.. i wszystko byloby pieknie gdyby nie fakt, ze nie wszyscy rozumieja
      na czym polega blogoslawienstwo.. ze to chwila szczegolna, zwiazana z wiara i
      rodzina najblizsza.. INTYMNA dosc.. mianowicie nagle pojawila sie cala wataha
      ludzi, niewiadomo na czyje zaproszenie, jakies ciotki klotki Mlodego, ktore
      szybciej przyjechaly pociagiem i co beda w hotelu siedziec, nagle w malym
      mieszkaniu 40 osob (!!), zrzedzace baby ze musza czekac na te chwile (!!!) ze
      nie ma przescieradla (bo ponoc Mlodzi POWINNI na nim kleczec??)..

      powiecie moze ze nie powinno bylo sie ich zapraszac, nikt nie zapraszal..
      wyprosic?? powodzenia potem w budowaniu dobrej atmosfery na weselu.. po prostu
      nie potrafie zrozumiec, jak bardzo nietaktownym mozna byc, jak malo rozgarnietym
      ;///
    • zygmunt1231231243 Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 22.01.25, 01:00
      Mamy rok 2025 i powiem wam jak to wyglądało w praktyce. Znam dwa małżeństwa w rodzinie, jedno błogosławione w 1997 roku, żyli dobrze może z dwa lata, ale później przez większość czasu to było tragiczne małżeństwo, aż w końcu po latach zdecydowali się rozstać. Drugie małżeństwo z połowy lat 90' ub. wieku, całkowicie świeckie bez żadnych błogosławieństw i żyją dobrze po dzień dzisiejszy córki wykształcone, i także szczęśliwe. Także te religijne zabobony kompletnie nie mają nic wspólnego ze szczęściem, tylko wasz rozum decyduje o tym jak będziecie żyć.
      • kaga9 Re: o co chodzi z tym błogosławieństwem? 22.01.25, 01:36
        zygmunt1231231243 napisał(a):

        > Mamy rok 2025

        A wątek jest z 2008.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka