Dodaj do ulubionych

Po co podziękowania dla rodziców?

12.12.08, 11:32
Od razu zaznaczę, że nie czepiam się tych którzy mają potrzebę dziękowania w
tym momencie. Ani też nie uważam że nie mam za co dziękować swoim...
Tak się tylko zastanawiam... mieszkam już poza rodzinnym domem ładnych parę
lat, więc moment ślubu nie jest jednocześnie wyjściem spod skrzydeł rodziców.
Dziękowałam im przez te lata w różny, może mniej otwarty, oczywisty sposób,
ale myślę że wiedzą że jestem im wdzięczna za różne rzeczy.
Poza tym nie lubię takich "szopek", oficjalnych podziękowań, oficjalnych
zaręczyn, takie sceny nie dla mnie po prostu wink Krępuja mnie takie oficjalne
sytuacje.
Po kolejne: Mój tata zmarł niedawno, nie ma juz relacji ja--rodzice, jest
tylko ja--mama. A z mamą mogę sobie od serca pogadać, nie muszę robić "scen"
przy innych ludziach.

No właśnie ale mam wątpliwości, bo jest jeszcze mama mojego N. (Nota bene też
bez męża, który jest nie wiadomo gdzie i o ślubie nawet nie wie). Bo ja wiem,
może ona akurat oczekiwałaby szopki i tego że ja ktoś doceni, symbolicznie
podziękuje za trud wychowawczy... Narzeczony mi nie podpowie bo on jest z
tych co "nie znaja się na takich rzeczach" i "ty bedziesz wiedziała najlepiej
jak się zachować" tongue_out

No więc pytam Was - czy podziękowania na okoliczność ślubu są niezbędne. Czy
popełnimy gafę jesli nie podziękujemy w tym momencie? Czy to nie jest tylko
pamiątka po dawnych czasach kiedy ludzie biorąc ślub dopiero co wychodzili
spod rodzicielskiej opieki? Podpowiedzcie jak pogodzić niechęć do szopek i
ślepego podążania za tradycją - z "dobrym wychowaniem" tongue_out
Obserwuj wątek
    • szampanna Re: Po co podziękowania dla rodziców? 12.12.08, 12:44
      Mam podobne zapatrywania jak Ty. Nie znoszę tych publicznych
      podziękowań na hasło i nawet nam w głowach nie postało, żeby je
      zrobić. Uszczęśliw teściową trochę wcześniej, bez gości, będzie
      wiedziała, że pamiętasz i w jakiś sposób zachowałaś ważną dla niej
      tradycję, a z mamą to sama najlepiej wiesz jak załatwić wink
      Pozdrawiam.
    • mojboze Re: Po co podziękowania dla rodziców? 12.12.08, 13:38
      No my nie uniknęliśmy kwasów. Rodzice N. chcieli publicznych podziękowań, moja
      mama też, choć w inny sposób niż wyszło. W efekcie nikt z tych podziękowań nie
      był zadowolony. Ja osobiście się przy tym okropnie zdenerwowałam, i jest to ta
      część filmu, który przewijam.

      Z tym, że u mnie największym problemem stanowiły nieco przeciwstawne wizje
      podziękowań mojej mamy i teściów...
    • maiwlys Re: Po co podziękowania dla rodziców? 12.12.08, 15:06
      Aż mi się ciśnie na usta "po pstro" , bo niestety jak dla mnie
      podziękowania robi się ku uciesze tłumu zebranego w kółeczku i
      ocierającego łzy jaka szczęśliwa para młoda z rodzcami tańczy w
      mniejszym kółeczku - jak dla mnie szopki, dla szopki, bo ludzie
      lubią szoki, ja nie lubię, ale musiałam zgodzic sie na tę szopkę
      efekt nie był za ciekaway 0 więcej w wątku "Problem"
    • kavainca Re: Po co podziękowania dla rodziców? 12.12.08, 15:48
      Dla mnie to wogóle niepotrzebne.
      U nas nie było i nic sie nie stało.
      Błogosławieństwa tez nie było.
      • foczkaka Re: Po co podziękowania dla rodziców? 12.12.08, 15:57
        a propos błogosławieństwa - podpytuje moja mame ostatnio co myśli o całej akcji
        "błogosławienia". Mówię trochę niechętnie, acz bardzo ostrożnie: "mamo a to
        błogosławieństwo przed ślubem... trzeba koniecznie...yyy" tongue_out
        Na co moja mama w podobnym tonie: "bo ja wiem... może nie trzeba...."

        Koniec końców stwierdziłyśmy że akcji z krzyżem, wodą święcona nie będzie,
        postawimy na spontaniczność. Może się mamom zbierze na jakieś życzenia przed
        wyjściem do koscioła, a jak nie, to nic się nie stanie smile
    • k.l2 Re: Po co podziękowania dla rodziców? 12.12.08, 16:09
      nie mieliśmy błogosławieństwa przez rodzicówm złożyli nam po prostu zyczenia
      (nota bene czym innym jest błogosławieństwo jak nie "życzeniem komuś dobrze")
      Podziękowalismy rodzicom w czasie poprawin, bez szopki. Po prostu podeszliśmy z
      kwiatami. z tym z rodziców, który był nieobecny porozmawialismy przed ślubem.
      • zimowa.net Re: Po co podziękowania dla rodziców? 12.12.08, 19:51
        zyczenia sklada sie pod kosciolem. Jesli sie nie zna symboliki blogoslawienstwa,
        to moze lepiej z tego zrezygnowac..skoro sie nie wie po co to jest.
        • k.l2 Re: Po co podziękowania dla rodziców? 13.12.08, 00:07
          Pomyśl trochę np. nd źródłosłowem wyrazu "błogosławieństwo". Podpowiem
          "błogo+sławić" . Zresztą nie tylko po polsku..
    • kasiulkkaa Re: Po co podziękowania dla rodziców? 12.12.08, 17:27
      Jak to po co? "Kochające" dzieciątka nie zdążyły podziękować, ocknęły się i
      robią szopkę na weselu. W sumie lepiej późno niż wcale.
      • literka_m Re: Po co podziękowania dla rodziców? 12.12.08, 18:25
        po to samo, po co sa programy w stylu "przebacz mi żono na oczach
        telewidzów" albo "wybacz córko, wszyscy telewidzowie sa swiadkami,
        ze na prawde cie przepraszam" albo "ajm sorry z TVxxx".
        ludzie maja potrzebe ekshibinicjonizmu i ja zaspokajaja. poza tym
        wszyscy wiedza, ze podziekowania/przeprosiny/zyczenia przy
        wszystkich sa bardziej wazne niz solo

        tongue_out
      • atrament.owa Re: Po co podziękowania dla rodziców? 12.12.08, 20:02
        Otóż to tongue_out
    • zimowa.net Re: Po co podziękowania dla rodziców? 12.12.08, 19:45
      Rodzicom jest poprostu milo w takiej chwili, czuja sie rownie wazni na tej
      uroczystosci. Mozecie podziekowac przy blogoslawienstwie, nie musicie na sali..
      choc mamom bylo by przyjemnie ,gdyby to bylo na sali..
      Dlaczego piszesz,ze szopka? A wesele nie jest szopką?
      • atrament.owa Re: Po co podziękowania dla rodziców? 12.12.08, 19:54
        A dlaczego wesele jest szopką?Jest to po prostu zorganizowana zabawa.Natomiast
        dziękowanie publicznie rodzicom i pokazywanie "patrzcie jakim jestem wspaniałym
        synem/córką bo dziękuję im na oczach wszystkich" jest szopką.Chyba ważniejsze
        jest szanowanie, pomoc itd. rodzicom na codzień i tym sposobem okazywanie im
        podziękowania niż jednorazowa pokazówa...ale co kto woli wink
    • atrament.owa Re: Po co podziękowania dla rodziców? 12.12.08, 19:57
      foczkaka jestem tego samego zdania co Ty! smile
      Na swoim weselu nie planuję publicznych podziękowań. Ostatnio na weselu u
      znajomych również ich nie było i nikomu tego nie brakowało tongue_out
    • super_benek Re: Po co podziękowania dla rodziców? 12.12.08, 20:38
      U nas podziękowań publicznych na pewno nie będzie i raczej nikt się
      nie obrazi, bo na szczęście rodzice chyba nawet nie wiedzą, że taki
      zwyczaj ostatnio jest modny (bo to na razie wciąż moda, a nie
      tradycja - 10 lat temu żadnych podziękowań nie było) Poza tym na
      wszystkich weselach, na których byłam, podziękowania wypadały
      sztucznie do bólu. Nie sugeruję, że pary były nieszczere, tylko
      czuły presję i wyszło jak wyszło...Myślę ewentualnie o prezentacji
      ze zdjęciami, która leciałaby sobie gdzieś tam w tle nad głowami
      gości - zdjęcia nas od dzieciństwa, z rodzicami, wujkami etc. Przy
      okazji rodzina będzie miała o czym rozmawiaćsmile
      P.S wyprowadziliśmy się z domu 5 lat temu, ale fakt, że rodzice nie
      musieli nas utrzymywać do wieku niemal średniego, nie ma wpływu na
      brak podziękowań na forum.
    • zimny_ogien Re: Po co podziękowania dla rodziców? 12.12.08, 23:56
      My też nie mamy zamiaru robić szopy, bo jak inaczej nazwać wywoływanie rodziców, którzy są speszeni, bo często na ślubie widzą się po raz pierwszy (u mnie tak będzie), łapanie się za ręce, tańczenie w 6 (lub w innej liczbie) w kółeczku, wręczanie koszy z kwiatami...bleeeeee.
      To stawianie siebie i swoich rodziców w nienaturalnej sytuacji ku rzekomej uciesze gości (którym i tak w większości to zwisa i patrzą raczej obowiązku, bo głupio się nie wzruszać w takiej chwili).

      Ja mimo, iż nie mieszkam z rodzicami już ponad 7 lat, jestem z nimi bardzo związana, kocham i jestem wdzięczna za to, że są, że rozumieją wszystko, potrafią reagować itd. Powiedziałabym nawet, że są dla mnie najważniejsi i dobrze o tym wiedzą. Oszczędzę im i sobie publicznych wynurzeń.

      Mój Narzeczony nie ma dobrego kontaktu ze swoimi rodzicami, ja mam z nimi bardzo poprawny, że tak napiszę i oni "by sobie życzyli te podziękowania". Dla mnie wniosek jest prosty - rodzice, którzy stracili kontakt ze swoimi dziećmi (lub nigdy nie mieli dobrego) chcą się poczuć docenieni i ważni, na forum, przy świadkach, żeby wszyscy widzieli to czego tak na prawdę nie ma/nie było...

      Przepraszam jeśli kogoś obraziłam, przyrzekam, że nie miałam zamiaru, takie odnoszę wrażenie...
    • solsquare Re: Po co podziękowania dla rodziców? 13.12.08, 00:23
      Jak większość tu piszących, jestem przeciwniczką publicznego uzewnętrzniania
      się, kim są dla mnie moi rodzice i przyszli teściowie, jak bardzo ich kocham
      itp. Że o potwornej, do bólu oklepanej piosence "Cudownych rodziców mam" nie
      wspomnę ;/
      Zamierzamy mieć błogosławieństwo w domu i po nim damy kwiaty rodzicom, również w
      domu. Takie symboliczne rozliczenie się - ja cię błogosławie, a ja ci dziękuję.
      Bez wielkich przemów pod publiczkę, czasem wystarczy mała łezka w oku i
      przytulenie ukochanej mamy.
    • foczkaka ale ale 13.12.08, 01:07
      Dzięki za odpowiedzi dziewczyny. Okazuje się że większość z nas prezentuje
      podejście anty-szopkowe wink a może po prostu reszta nie chce się wychylać tongue_out
      Ale mnie zastanawia jeszcze coś innego. Jasne odrzuciłyśmy już robienie scen na
      forum gości, ale wszystkie (chyba tylko poza kavainca) dziękowaly lub planują
      dziękować rdzicom właśnie na okoliczność ślubu - tuż przed, tuż po lub po
      błogosławieństwie.

      Czy koniecznie powinno się akurat teraz dziękować? Czy ślub jest takim momentem
      że 'powinno się'?

      Nie to że jestem wyrodną córką, ale nie lubię nic robić bo trzeba, albo bo
      wszyscy tak robią. A z drugiej strony jeśli to ma byc kolejna rzecz którą
      teściowa ma się oburzać to warto "popchnąć" N do tych podziękowań tongue_out
      Więc jak, trzeba/powinno się/wypada podziękować w jakiejkolwiek formie, czy co
      kto chce i jak chce?
      • zimny_ogien Re: ale ale 13.12.08, 01:37
        Moim zdaniem powinno się robić to na co ma się ochotę. Jeśli czujesz, że to głupie i nienaturalne, to podziękujesz jak poczujesz potrzebę podziękowania...

        My kupujemy rodzicom wycieczki, ale nie będziemy z tego powodu robić wielkiego halo. Wręczymy im po prostu (na osobności) katalogi, żeby wiedzieli o co chodzi. Jest to forma podziękowania, ale nie będziemy mówić "dziękujemy", tylko "bawcie się dobrze"smileI tach cieliśmy ich gdzieś powysyłać, a ślub będzie taką fajną okazją, wszyscy będą się cieszyć...no i kasę dużo łatwiej się wydajetongue_out
        • literka_m Re: ale ale 13.12.08, 09:17
          > Moim zdaniem powinno się robić to na co ma się ochotę.

          no to nie do konca tak jest...

          > Jeśli czujesz, że to głupie i nienaturalne, to podziękujesz
          > jak poczujesz potrzebę podziękowania...

          ale to już jak najbardziej. dziekowanie jesli nie czujesz takiej
          potrzeby, jest tak samo jak przepraszanie gdy nie czujesz winy...
          dla szopki i pozorów.

          • tabakierka2 Jak było u nas 15.12.08, 08:09
            Brałam ślub prawie 3 miesiące temu - mieliśmy zarówno
            błogosławieństwo jak i podziękowania, ale wcale nie
            uważam, żeby było to robieniem szopki. Jak powiedział
            DJ, który prowadził nasze wesele - "ślub i wesele to serce,
            a nie telewizja"...komentować chyba nie trzeba?

            Mieliśmy potrzebę błogosławieństwa, bo wymiar religijny
            był dla nas najważniejszy. Teściowa co prawda strzeliła
            mowę taką, że rozkleiłam się i makijaż trochę spłynął,
            ale było bardzo wzruszająco.

            W trakcie wesela dziękowaliśmy rodzicom, ale wyglądało to
            nieco inaczej, niż Wasze opisy. O północy były oczepiny -
            ludzie się wyluzowali, rzucanie welonu/ musznika - taniec
            nowej "młodej pary", po czym AVE MARIA, DJ prosi rodziców
            na środek ( staliśmy wszyscy w kole) < my w tym czasie wyszliśmy
            z sali po róże> - podchodzimy do rodziców, wręczamy kwiaty -
            każdy szepcze rodzicom coś do ucha ( ja tylko dałam kwaity
            i nic już nie mówiłam - rodzice wiedzieli co chcę powiedzieć,
            a ja wiedziałam, że oni wiedzą; mąż dłuższe przemówienie,
            ale taki już jest)po czym DJ puszcza muzyczkę z Gwiezdnych
            Wojen, mówi " Młodzi przygotowali dla gości słodką niespodziankę",
            wjeżdża tort... Wyszło na prawdę dobrze, bez zbędnych słów,
            bez słodzenia - sprawniewink

            Trezba sobie odpowiedzieć na pytanie co tak na prawdę jest dla mnie
            ważne. Jeśli nie rozumie się idei błogosławieństwa/ podziękowań
            ( już samo pytanie "po co"? o czymś świadczy IMO)to nie ma co
            na siłę się zmuszać.
            • aska90 Re: Jak było u nas 15.12.08, 08:18
              Błogosławieństwo pominę, nie moja bajka.
              Podziękowania rozumiem, ale podziękowań podczas wesela ni huhu i też zadaję
              sobie pytanie po co szopka na weselu - dla mnie to jest szopka. Z drugiej strony
              zgodzę się z Kasiulką, w sumie lepiej późno niż wcale.

              • tabakierka2 Re: Jak było u nas 15.12.08, 08:21
                aska90 napisała:

                ale podziękowań podczas wesela ni huhu i też zadaję
                > sobie pytanie po co szopka na weselu - dla mnie to jest szopka.
                >

                Każdy robi jak uważa. Dla jednego szopka, a dla drugiego nie.
                Dla mnie większą szopką jest ślub osób, które w kościele
                były ostatnio na własnym bierzmowaniu, nie wiedzą jak mają
                się zachować i co się z czym jada... To dla mnie szopka.
                • ga_lapagos Re: Jak było u nas 15.12.08, 09:34
                  Dzieki mojemu skomplikowanemu zyciorysowi bylam na slubach i
                  weselach w kilku krajach, w kazdej tradycji nastepuje punkt
                  podziekowania rodzicom. Nieraz jest bardziej huczne ( np. w kulturze
                  zydowskiej) kiedy indziej bardzo skromne ( na zachodzie Europy).

                  Zawsze to polskie blogoslawienstwo i "cudownych rodzicow mam"
                  wzruszalo mnie do lez. no ale ja sie latwo wzruszam. te polskie
                  wydawaly mi sie najpiekniejsze, podkresla sie w tym waznym dniu role
                  rodzicow w naszym zyciu.
                  oczywiscie, jesli ktos robi to nacodzien w domu, mowiac: dziekuje ci
                  kochana mamo, kochany tato, to jest wspaniale.

                  Wielu obcokrajowcow mowilo mi ze polskie wesela sa wyjatkowe,
                  piekne . Widze jednak ze polskim parom mlodym te obyczaje sie wcale
                  nie podobaja i pewnie bedzie kiedys jak we Francji (ech zimna
                  elegancja-Francja) Para M na weselu przez mikrofon dziekujac gosciom
                  za przybycie wspomni tez o rodzicach, a zaproszeni goscie nawet nie
                  za bardzo beda wiedziec ktorzy to sa ci rodzice, nastepnie podamy
                  lososia, szampana i byle do rana....

                  -
                  ja?
                  wrednygalapagos.blox.pl/html
                  • zimny_ogien Re: Jak było u nas 15.12.08, 11:43
                    Ja jestem osoba raczej zamknietą, w pracy i wśród znajomych jestem duszą towarzystwa, ale nie poruszam nigdy osobistych wątków, bo nie mam potrzeby, bo myślę, że są zarezerwowane do wewnetrznego przeżywania...Znam i toleruję osoby, które mają potrzebę uzwenętrzniania się, chociaż uważam, że niektórzy sa już pod tym względem groźnymi ekshibinicjonistami (katują towarzystwo na maksa).

                    W przypadku ludzi, których opisałam/tych z naturalną potrzebą obnażania się jestem skłonna zaakceptować rzewne podziekowania, krokodyle łzy i "Cudownych rodziców mam"smile Wiem, ze robią to szczerze, że tego potrzebują i taką słodką szopeczką z głębi serca można się wzruszyć, na seriotongue_out

                    ALE, kiedy na środku pojawiają się zestresowane osoby, które zwykle nie okazują sobie szczodrze uczuć, kiedy są skłóceni i godzą się na czas wesela, żeby stworzyć pozory szczęśliwej rodzinki, kiedy robi się to, bo tak trzeba, wtedy jest to szopka na 102. Widac i czuć atmosferę napięcia, sztuczne uśmiechy itd.

                    Muszę przyznać jedną rzecz, choć nawet mnie to dziwi, najbardziej podobało mi się wesele na podlasiu, w remizie. Było maksymalnie kiczowate, tak kiczowate, że nie mogłam się nadziwić! Dziewczyny, tam było WSZYSTKO z czego sie śmiejemy...Ale ci ludzie...z 300 osób (ogromna rodzina, ciasno jak cholera)wszyscy wyluzowani, szczęśliwi, bezpośredni. Śpiewy, tańce na stołach, występy rodziny na scenie (najlepszy był dziadek z puzonem). Ci ludzie przyjęli nas jak swoich, na każdym kroku uśmiechy, niewymuszone pogaduchy. Na podziękowaniach wszyscy goście wstali (z własnej inicjatywy) i bili brawa, młodzi z rodzicami byli na środku a do okoła wzruszeni ludzie...jak odjeżdżaliśmy to rodzice PM nas wyprzytulali (trochę sie zdziwiłam jak moja głowa znalazła się w obfitym biuście mamy młodej, nieźle kobita mnie zdusiła). No mówie Wam to było tak szczere i bezpośrednie, że do dzisiaj miło wspominam...

                    Byłam na wielu weselach i tylko na tym wyżej opisanym podziękowania były fajne, na innych to takie oficjalne "niewiadomoco" (Wg mnie oczywiście).

                    jak juz tyle napisalam, to dodam jeszcze, że na tym weselu organizacja była zerowa, goście nie mieli gdzie spać, warunki lokalowe i sanitarne okrutne, no i jak by wpadł tam sanepid, to by pomdleli jego pracownicy...





                  • velluto Re: Jak było u nas 07.01.09, 19:40
                    Z ciekawości - gdzie w Polsce taka świecka tradycja podziękowań
                    funcjonuje?

                    jak żyję na żadnym weselu nie słyszałam żadnego "cudownych rodziców
                    mam" (cokolwiek by to nie było), co więcej jak dotąd żyłam w
                    przekonaniu że ten zwyczaj to kolejne zapożyczenie z zachodu i
                    nowomodne acz ślepe naśladownictwo
                    • literka_m Re: Jak było u nas 08.01.09, 07:48
                      > jak żyję na żadnym weselu nie słyszałam żadnego "cudownych
                      rodziców
                      > mam"

                      łeeee, to nie było prawdziwe wesele. każde prawdziwe wesele jest
                      z "cudownych rodziców mam" i kółeczkiem złodych kręcących sie nad
                      rodzicami jak stado glap nad gnatem w mroźny dzień. i film musiał
                      być kiepski bez tak ważnej akcji
                      wink
    • kasiorka_86 Re: Po co podziękowania dla rodziców? 02.01.09, 21:24
      Moje kochane skoro szopką jest błogosławieństwo i podziękowania to ślub według
      was też powinien być szopką.Piszecie że to jest okazywanie uczuć pod publikę, to
      po co ślub z gośćmi??De fakto to samo, rozumując tak jak wy!Dla mnie ślub
      kościelny równa się błogosławieństwo!I nie prawdą jest że 10 lat temu nie było
      podziękowań dla rodziców.Podziękowanie dla rodziców w dniu ślubu to coś bardzo
      ważnego, ale skoro tego nie rozumiecie to szkoda.Może zrozumiecie za naście lat
      na ślubie własnych dzieci.Pozdrawiam!
      • foczkaka Re: Po co podziękowania dla rodziców? 02.01.09, 23:56
        Slub = slubowanie to sedno tego wydarzenia i sama przysiega nie jest dla mnie
        zadna szopka. Ale juz cala ta otoczka - blogoslawienstwa, podiekowania, pierwsze
        tance, golabki, pieniazki do pantowelka itd to dla mnie cuda wianki wink
        Zaznaczylam na poczatku ze nie neguje tego wszystkiego, ale chetnie dowiem sie
        dlaczego ludzie wprowadzaja w zycie takie rzeczy. Czy "bo wszyscy tak robia",
        "czy jest to jakas tradycja ktorej sensu nie znam, ale mi sie podoba", czy "bo
        tak", czy maja jakies ARGUMENTY. Samym stwierdzeniem ze to cos "bardzo waznego"
        i ze moze kiedys zrozumiemy" niestety niewiele wnioslas do dyskusji...
      • super_benek Re: Po co podziękowania dla rodziców? 03.01.09, 01:12
        Sądząc po nicku to sama jesteś bardzo młodziutka (22 lata?) i
        dlatego może nie pamiętasz, że 10 lat temu i więcej nie było
        oficjalnych podziękowań dla rodziców. I może za "naście lat"
        zrozumiesz,że można mieć inne podejście do podziękowań, pomimo, że
        sam ślub darzy się pełną estymą.
        • super_benek Re: Po co podziękowania dla rodziców? 03.01.09, 01:12
          To było do Kasiorka86.

          super_benek napisała:

          > Sądząc po nicku to sama jesteś bardzo młodziutka (22 lata?) i
          > dlatego może nie pamiętasz, że 10 lat temu i więcej nie było
          > oficjalnych podziękowań dla rodziców. I może za "naście lat"
          > zrozumiesz,że można mieć inne podejście do podziękowań, pomimo, że
          > sam ślub darzy się pełną estymą.
    • kasiorka_86 Re: Po co podziękowania dla rodziców? 04.01.09, 01:03
      To że mam 23lata, nie znaczy że nie wiem iż 10 lat temu i więcej były
      podziękowania.Były a przynajmniej były wśród moich znajomych i bliskich.Ja
      jestem już trzy lata po ślubie pomimo mojego wieku(dla niektórych tu obecnych
      jest to widocznie, bardzo istotne).U nas na ślubie było i błogosławieństwo i
      podziękowania.Było to dla nas naturalne.I nie pod publikę czy żeby zrobić fajne
      przedstawienie, po prostu z potrzeby serca.Było to dla nas tak samo oczywiste
      jak to że bierzemy ślub kościelny.Błogosławieństwo było w domu wśród
      najbliższych, było to niesamowite przeżycie.Tak samo podziękowania były dla nas
      oczywiste.A że przy rodzinie i znajomych??Na weselu byli ludzie nam najbliżsi i
      to oni również byli przy nas przez całe życie.Widzieli trud włożony w wychowanie
      nas, nasze wesołe i smutne chwile tak jak i te bardzo tragiczne........I tak
      samo oni nas wspierali, nas i naszych rodziców.Nie było w tym nic sztucznego ani
      na pokaz.Było to naturalne i my to czuliśmy, nasi rodzice, jak i nawet goście.A
      wam życzę, przyszłym panią młodym, żeby przemyśleć taką kwestie samemu i
      posłuchać serca.A nie wzorować się na innych.Zastanówcie się czy tak w głębi
      serca wasi rodzice tego oczekują??Czy pytanie o to wprost rodziców jest oki??Bo
      co oni niby mają powiedzieć??Że tak, kochanie oczekujemy od was oficjalnych
      podziękowań!!Tego dnia dla wszystkich to wy będziecie najważniejsi a dla
      was??Czy to nie będą rodzice??Którzy dali wam życie...którzy was
      wychowywali...którzy będą teraz trochę z boku bo wy zakładacie nową rodzine..ale
      którzy zawsze będą gotowi aby wam pomóc...
      • kavainca Re: ło MATKO;( 04.01.09, 08:36
        ...Tego dnia dla wszystkich to wy będziecie najważniejsi a dla
        was??Czy to nie będą rodzice??..
        Rany kobieto... tego dnia, jak każdego innego najważniejszy powinien
        byc Twój partner. JEśli ktos w dniu slubu myśli tak, jak napisałeś
        to lepiej, żeby tego slubu nie brał bo jest niedojrzały.
        • kasiorka_86 Re: ło MATKO;( 04.01.09, 12:49
          Ta dyskusja z niektórymi tu nie ma sensusadPrzykro mi.Czepiacie się bo nie macie
          swojego zdania(nie wszystkie!!!Mam nadzieje że nie urażę co poniektórych).Nie
          chcę tu zachęcać wszystkich do błogosławieństwa i podziękowań, jeżeli ktoś nie
          ma takiej potrzeby i jest to jego przemyślana decyzja to ok.Co do autorki to mam
          nadzieje że zrozumiała mój punkt widzenia, prosiła o nasze zdanie to swoje jej
          przedstawiłam.Życzę podjęcia odpowiedniej decyzji, która będzie dobra dla niej i
          jej bliskich.Pozdrawiam.
          • literka_m Re: ło MATKO;( 04.01.09, 17:47
            Ta dyskusja z niektórymi tu nie ma sensusad

            nie ma po co tak podchodzic tak do tematu. a wiek ma znaczenie i to
            duze.
            inaczej jest, gdy (prawdopodobnie tak jak Ty) przechodzisz spod
            skrzydeł rodziców do związku który tworzysz ze swym mężem. Slub jest
            w tym momencie pewnym "oderwaniem sie od cyca" i okazja do
            podziekowan.

            inaczej jest, gdy dom rodzinny opuscilas juz dawno, dawno pracujesz
            na swoje utrzymanie, masz mieszkanie do ktorego (mniej lub wiecej)
            doszlas sama. zyjesz juz w innej plaszczyznie. orgnizujesz ślub,
            wesele na które zapraszasz swoich rodzicow (bo to nie oni je dla
            ciebie organizuja). i co, nagle przypomina ci się, ze masz
            podziekowac rodzicom ze cie wychowali ? to co ty robileś/robiłaś
            czlowieku przez ostatnie 5 lat ?
            • kavainca Re: ło MATKO;( 05.01.09, 07:09
              literko_m trafiłaś w sednosmile
    • marina111 Re: Po co podziękowania dla rodziców? 05.01.09, 00:57
      A ja chce miec te obrzadki: błogosławieństwo, sypanie cukierkami,
      oczepiny, podziekowania, pieniadze w bucie, kwiaty przywiezione
      przez narzeczonego, witanie chlebem. Uwazam ze to bzdura, wcale nei
      potrzebna bo nie uwazam zeby te pieniadze mi szczescie przyniosły
      albo zeby publiczne podziekowania mogły by byc tak szcczere jak te
      które mogła bym wypowiedziec gdyby nie było publiki ale chce je miec.
      Chce je miec bo:
      1 to tradycja i powinno się ja kultywowac bo staniemy się całkiem
      jałowi
      2 bo nie ma w tym nic złego a wszystkie te obrzedy sa miłe
      3 bo wszyscy chcemy mic ciekawe filmy z wesela a nie chcemy zeby na
      weselu cos się działo, a kamerzysta/fotograf to nie cudotwórcy, jak
      nic isę nei dzieje to nie ma co liczyc na ciekawy materiał.
      4 uwielbiam przyspiewki weselne i nigdy ich sobie nie odpuszcze na
      własnym weselu.
      5 moja mame wzruszają te oficjalne podziekowania i nie widze powodu
      dla którego nie miała bym się poswiecic i zafundowac jej tego skoro
      ona poswieca się dla mnie całe zycie
      6 podziekowaniasa taka sama szopka jakoczepiny a te zapewne
      wszystkie bedziecie miały..
      • kavainca Re: Po co podziękowania dla rodziców? 05.01.09, 18:07
        punkt 3. trąci hipokryzjąsad
        resztę jestem w stanie zrozumieć i uszanować
        • misscraft Re: Po co podziękowania dla rodziców? 05.01.09, 20:22
          Hipokryzją byłoby wypieranie się tego, że chcą mieć ciekawy film.
        • marina111 Re: Po co podziękowania dla rodziców? 05.01.09, 23:34
          Punkt 3 nie jest akurat moim wymysłem tylko czymś co na tym forum
          (chyba) napisał kiedys jeden z kamerzystów. A ja podpisuje się pod
          tym rękami i nogami. Filmy z wesela nie sa pasjonujace. A jak się je
          pozbawi wszelkiej akcji to juz lepiej tego nawet nie ogladac.
    • kasiorka_86 Re: Po co podziękowania dla rodziców? 05.01.09, 15:51
      Co do wypowiedzi literka_m :
      -W dniu ślubu nie wychodziłam spod skrzydeł rodziców
      -Długo przed ślubem już pracowałam
      -Zarobiliśmy sobie na nasz ślub
      -A rodzicom dziękuje co dzień
      A co do wypowiedzi marina111:
      Masz całkowitą racjesmile
      • ga_lapagos Re: Po co podziękowania dla rodziców? 05.01.09, 20:44
        Kasiorko,

        mysle ze najwazniejsze to nie robic niczego wbrew sobie. jesli nie podoba sie pomysl oczepin czy podziekowan dla rodzicow, nie zmuszajmy sie.

        ja coraz bardziej przekonuje sie ze nie widze swojego slubu bez tych punktow, nie bede ich pomijac tylko dlatego, ze ktos pomysli , ze robie szopke. odczuwam taka potrzebe podziekowania rodzicom mimo tego ze dawno temu wyprowadzilam sie z domu, mieszkam w innym kraju niz moi rodzice i placimy sobie sami za te imprezke. jednak codziennie mysle i tesknie za rodzicami, nawet wczoraj zrobilam miniszopke mojemu facetowi, bo jak wyjezdzalismu od moich rodzicow, jak za kazdym razem sie poplakalam, na mysl ze zobacze ich dopiero za pare miesiecy.

        -
        ja?
        wrednygalapagos.blox.pl/html
        • kasiorka_86 Re: Po co podziękowania dla rodziców? 05.01.09, 20:59
          Zgadzam się z TobąsmileKażdy powinien sam podjąć taką decyzje.Oj tęskni się za
          rodzicamismile
      • literka_m Re: Po co podziękowania dla rodziców? 06.01.09, 07:40
        > Co do wypowiedzi literka_m :
        > -W dniu ślubu nie wychodziłam spod skrzydeł rodziców
        > -Długo przed ślubem już pracowałam
        > -Zarobiliśmy sobie na nasz ślub

        znaczy jeden krok zrobiłaś napewno : oderwałaś się od cyca
        ekonomicznego. jak zrobisz drugi: oderwiesz się od cyca mentalnego
        (zrozumiesz, że jesteś niezależna jednostką) przestaniesz widzieć
        potrzebe podziękowań

        > -A rodzicom dziękuje co dzień

        tym bardziej nie ma potrzeby pokazywać wszystkim jak wdzięczna jesteś
        • misscraft Re: Po co podziękowania dla rodziców? 06.01.09, 09:53
          Nie rozumiem co ma wspólnego fakt, że jestem niezależną jednostką z
          poczuciem wdzięczności dla rodziców za to, że zadabali o to żebym
          mogła się rozwijać w wybranym przez mnie kierunku i mnie w tym
          wspierali? Czy to się wyklucza w jakiś sposób? Ja, jako niezależne
          indywiduum podejmuje świadomą niezależną decyzje, żeby rodzicą
          podziękować, bo tak chce i tyle. Jest w tym jakiś problem?
          • kasiulkkaa Re: Po co podziękowania dla rodziców? 06.01.09, 11:53
            >żeby rodzicą
            > podziękować
            Taa, a co to jest rodzicĄ?
            • misscraft Re: Po co podziękowania dla rodziców? 06.01.09, 12:57
              RodzicOM... czepialska się pokazała, błędy robie tylko z pośpiechu,
              przyczep się do kogoś innego.
    • zimowa.net Re: Po co podziękowania dla rodziców? 06.01.09, 12:07
      My dziekowalismy za wesele, zaplacili za wszystko i bardzo bylismy
      im za to wdzeczni.. Nie dziekowalismy za wychowanie..
    • kavainca Re: Po co podziękowania dla rodziców? 06.01.09, 12:41
      A może poprostu wznieśc toast za rodziców.
      Myślę, że może to wyglądać naturalnie, spontanicznie i co
      najważniejsze bez "wioseczki"smile
      • kaamilka Re: Po co podziękowania dla rodziców? 06.01.09, 14:46
        Coś Ty, Kava, za mało spektakularne by było...
        • kavainca Re: Po co podziękowania dla rodziców? 06.01.09, 15:28
          i na filmie słabo...wink
          • 123nika123 Re: Po co podziękowania dla rodziców? 18.01.09, 12:42
            U mnie błogosławieństwa nie będzie bo bierzemy tylko ślub cywilny. Oczepin też
            nie bo nie lubię tego momentu na weselu- często są to głupie i kompromitujące
            zabawy. Myślałam jednak o podziękowaniach dla rodziców i wręczeniu jakiegoś
            symbolicznego bukietu a potem zaproszeniu wszystkich gości do tańca- co o tym
            sądzicie?
            • szampanna Re: Po co podziękowania dla rodziców? 18.01.09, 12:47
              zrób jak Ci serce dyktuje. Ja też miałam cywilny, ale
              zrezygnowaliśmy dokładnie ze wszystkich tych "dodatków":
              błogosławieństwa, powitania chlebem i solą, oczepin, podziękowań,
              tańców w kółeczku, tłuczenia kieliszków i Bóg wie czego jeszcze. Po
              prostu tego nie lubimy. Ale skoro czujesz taką potrzebę, co ma do
              tego zdanie innych osób?
    • ola.48 Re: Po co podziękowania dla rodziców? 21.01.09, 11:18
      Czytam te wasze wypowiedzi i myślę,jak ludzie są różni,jakie mają różne podejście do ważnych spraw.WESELE to jest poważna i niepowtarzalna uroczystość dla młodych ale i także dla rodziców.
      Dziecko się żeni-czy myślicie,że rodziców to nie interesuje?
      Nie ważne,że już od kilku lat nie mieszka z nimi,ale zawsze jest dzieckiem i napewno przeżywają jego ślub. A podziękowanie rodzicom się należy -za wychowanie i za to, że dzięki nim mogą być młodzi razem.Uważam,że to doniosły i wzruszajacy punkt wesela,na którym rodzicom jest przyjemnie,że o nich się pamięta i czują się dumni z dzieci.Przykro się czyta,że to jakaś niepotrzebna szopka!
      • kasiulkkaa Re: Po co podziękowania dla rodziców? 21.01.09, 11:26
        Daj Boże, żeby to był doniosły i wzruszający moment. Szkopuł w tym, że młodzi
        odstawiają szopkę.

        >A podziękowanie rodzicom się należy -za wychowanie
        I naprawdę nie było okazji do podziękowań. Nagle w dniu wesela dzieciątka się
        ocknęły?

      • foczkaka Moje wnioski 21.01.09, 11:35
        Przeczytałam wszystkie Wasze wypowiedzi, myślałam o tym wszystkim czas jakiś i
        wnioski moje sa takie: Gdyby chodziło tylko o moja mamę, nie organizowałabym w
        ogóle żadnych podziękowań, bo przez lata dziękowałam juz wiele razy. Jasne że to
        nowy etap mojego zycia, ale ta "nowosc" zwiazana jest z nowym mężem, a nijak ma
        sie do relacji z rodzicami. Ale poniewaz jest jeszcze teściowa, ktora po
        pierwsze jest raczej tradycjonalistka, a po drugie ciężko jej przełknąć ten
        ślub, wiec wszystko co ją jakoś "oswoi" jest pożadane wink

        Nie bedziemy robić rzeczy które są dla nas dziwne i nienaturalne, wiec
        podziekujemy mamom jakos na osobnosci, najpewniej przed wyjściem do koscioła,
        moze jakos dyskretnie podczas przyjęcia - jeszcze zobaczymy.
        Nie bedzie u nas żadnego tłuczenia szkła, żadnego obchodzenia sąsiadów z ciastem
        i wódką, zadnego błogosławienstwa z krzyzykiem i kropidłem (jedynie zyczenia od
        mam), zadnych bram, pierwszych tańców, oczepin i nie wiem czego jeszcze. Nie
        chcemy i juz smile
        • ga_lapagos Re: Moje wnioski 21.01.09, 11:40
          Foczkaka,

          Chyba wlasnie o to chodzi, zeby robic wszystko na wlasna miare i nie zmuszac sie.

          A teraz lepiej napisz co bedzie smile
          Bo poki co widze, jakby to powiedzial pewien kandydat z Bialegostoku, ze niczego nie bedzie wink

          -
          ja?
          wrednygalapagos.blox.pl/html
          • foczkaka Re: Moje wnioski 21.01.09, 11:51
            no tak, "nie bedzie niczego" wink)

            A tak serio to skupiamy sie głównie na uroczystości w kościele, na tym zeby tam
            było pieknie. (Dlatego ciagle sie zastanawiam czy chce jednak ta dekoracje
            koscioła czy nie wink ) Będą śpiewać moi znajomi wiec o oprawe muzyczna jestem
            spokojna, msze odprawia znajomy ksiądz, czytania pewnie tez przeczytaja przyjaciele.
            Na ślub przyjdzie na pewno sporo osób.

            Po uroczystosci będzie przyjęcie dla najblizszych - tylko bliska rodzina,
            świadkowie i kilkoro przyjaciół. Raczej bez tańców, z muzyka z płyty. Kolacja,
            winko, tort, ciasta. Posiedzimy do północy, pogadamy i tyle. Nie mamy jakoś
            potrzeby dołączania tych wszystkich dodatków które wymieniłam wink
            • ga_lapagos Re: Moje wnioski 21.01.09, 12:06
              Brzmi pieknie.Zycze Wam zeby poszlo wszystko po Waszej mysli smile

              -
              ja?
              wrednygalapagos.blox.pl/html
              • foczkaka Dziekuje :) 21.01.09, 12:11

      • ola.48 Re: Po co podziękowania dla rodziców? 21.01.09, 12:22
        Skoro ktoś chce mniec skromne wesele -to niech ma.Ja tam jestem za tradycyjnym weselem/pierwszy taniec,oczepiny,podziękowanie,tort./
        W końcu raz w życiu bierze się ślub i chcemy,aby było miło i aby miło wszyscy wspominali ten dzień.
    • kubonita a po co pierwszy taniec??? 22.01.09, 13:41
      j.w.
      • foczkaka Re: a po co pierwszy taniec??? 22.01.09, 13:47
        tradycyjnie od setek lat, wszelkie bale otwierają pierwszym tańcem gospodarze.

        Ale my nie bedziemy mieli wiec chyba nie do mnie to pytanie tongue_out
        • kubonita Re: a po co pierwszy taniec??? 22.01.09, 13:55
          podobnie z podziękowaniami - tradycja... smile
          • foczkaka Re: a po co pierwszy taniec??? 22.01.09, 14:29
            tak, ale tradycja podziękowań w momencie ślubu straciła swoje uzasadnienie.
            Ja nie mam nic do tradycji, o ile są zasadne. A juz wprowadzanie tradycji, które
            nie dość że męczą to jeszcze nie maja wytłumaczenia, to już całkiem bez sensu tongue_out
            • stworzenje Re: a po co pierwszy taniec??? 22.01.09, 14:36
              foczkaka napisała:

              > Ja nie mam nic do tradycji, o ile są zasadne. A juz wprowadzanie tradycji, któr
              > e
              > nie dość że męczą to jeszcze nie maja wytłumaczenia, to już całkiem bez sensu tongue_out

              albo takie zerżnięte z zachodu,też ni przypiął ni wypiął...
              • kubonita Re: a po co pierwszy taniec??? 22.01.09, 14:46
                ja się jakoś nie zmęczyłam dziękując rodzicom wink a dziękować mieliśmy za co,
                więc nie wyobrażaliśmy sobie zrezygnowania z tego wątku ślubnego. natomiast z
                pierwszego tańca jak najbardziej chcieliśmy zrezygnować, dla mnie to jakiś
                bezsens... aczkolwiek odtańczyliśmy tego tango-walca...
                • foczkaka Re: a po co pierwszy taniec??? 22.01.09, 14:53
                  Jak pisałam wczesniej, wiele razy dziekowałam rodzicom i dlatego najchetniej nie
                  brałabym teraz udziału w stresujących i krępujących mnie scenkach.
                  A z pierwszego tańca w takim razie dlaczego nie zrezygnowaliście?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka