Dodaj do ulubionych

Lublin, koniec lat 80-tych. Kto pamięta?

08.11.15, 11:51
... czy jedne z najlepszych zapiekanek w mieście - vis-à-vis Kosmosu - sprzedawano w budce czy pod chmurką?
Stawką sporu i zakładu jest flacha calvadosu w designerskiej puszce. Proszę o pomoc.
Obserwuj wątek
    • wampir-wampir Re: Lublin, koniec lat 80-tych. Kto pamięta? 09.11.15, 20:14
      Empi, Doćku nie pamiętacie? A Może Jola Iza - to jej rejony przecież...
      • empi Re: Lublin, koniec lat 80-tych. Kto pamięta? 09.11.15, 20:25
        Nie wiem :) To nie były moje rejony :)
        pzdr.
        • Gość: mieszkaniec LU Re: Lublin, koniec lat 80-tych. Kto pamięta? IP: *.dynamic.chello.pl 09.11.15, 21:49
          W tamtych czasach jadano w Słupskiej albo na przeciwko. Mięsa wówczas nie było nawet na kartki. Knajpy jako element wizytowy miasta zapewniały w menu minimum podstawowe. Czyli coś gotowanego na podrobach. Koniec lat 80tych, przypominam. Zapiekanki były tylko dla nieudaczników i niedorajdów życiowych. Nikt normalny nawet nie patrzył na zapyziałe i cuchnące budy serwujące śmierdzące posiłki. Po prostu omijano je szerokim łukiem.
          • qqbek W Tip-Topie! 10.11.15, 23:07
            Jakie "naprzeciwko Słupskiej"... to Tip-Top był, dość szargania świętości Wieniawy :P
            Ale co racja, to racja - zapiekankę to się brało jako "danie ostatniej szansy"... i tylko w "Tip-Topie" a nie w budach przy Lubliniance.
            • wampir-wampir Re: W Tip-Topie! 11.11.15, 08:54
              qqbek napisał:

              > Ale co racja, to racja - zapiekankę to się brało jako "danie ostatniej szansy".
              > .. i tylko w "Tip-Topie" a nie w budach przy Lubliniance.

              Jak na dziesięciolatka (chyba że kłamiesz co do wieku w swoim profilu) miałeś świetną orientację w kulinarnej mapie Lublina. LOL.
              W Tip-topie nie było wówczas zapiekanek, w Słupskiej stołowali się przeważnie zaoczni studenci i mniej zamożni obywatele, którzy nie mogli sobie pozwolić na tradycyjne obiady pod lepszymi adresami, dobrą kuchnię mięsną, nie jakąś podrobową, miała Wisła - w narożnej kamienicy przy Krakowskim, tuż za Saskim - ta knajpa już nie istnieje. Wtedy na stolik tam trzeba było czekać bardzo długo, nie było rezerwacji. Hitem jednak była stołówka w Domu Nauczyciela. Za abonament płacono na czarnym rynku 2 i pół, nawet 3 razy jego normalnej ceny. Oczywiście, by go dostać i normalnie, i nienormalnie, trzeba było wykroić odpowiednią ilość bloczków z kartek na mięcho. Dwa razy w tygodniu były tam dania jarskie i wtedy po wydaniu obiadów abonamentowych ustawiały się po nie kilometrowe kolejki.
              Same lubelskie zapiekanki z tamtego okresu zaś do dziś wspominają z łezką w oku nie tylko lokalni smakosze. Pisał o nich Bikont, pisał Tadeusz Pióro. Najlepsze były na Krakowskim, w suterenie pod Delikatesami, ale te z vis-à-vis Kosmosu niewiele im ustępowały.
              Każde miasto miało wtedy jakiś przysmak na szybko-ciepło i wierz mi, wszystkie one przewyższały smakiem i jakością dzisiejsze fast-foody, także te z modnych miejsc. W Lublinie były to zapiekanki, które w tamtej formie nie przetrwały niestety kulinarnego tornado. To co dziś sprzedaje się jako zapiekanki, z tamtymi nie ma nic wspólnego.
              • qqbek Góra 11-latka. 11.11.15, 14:34
                Jestem z ostatniego roku wzrostu gospodarczego (1978).
                Chodziło mi o nazwę lokalu bardziej :)
                Ta tobie umknęła.
                A rozeznanie w Wieniawie mam dobre bo stamtąd pochodzę.
                • qqbek Co do studentów i Słupskiej... 11.11.15, 14:37
                  ...to jeszcze jak zaczynałem studia (1997) to starsi studenci (z tych ostatnich egzemplarzy "wiecznych studentów" najczęściej, co to jeszcze gdzieś w samorządzie egzystowali) nadal nazywali ją "Ritzem" i chodzili tam (nie przeczę, że mi się też kilka razy udało) na wódkę i dancingi.
                  • wampir-wampir Re: Co do studentów i Słupskiej... 11.11.15, 15:21
                    Tzw. towarzystwo na wódkę i tańce chadzało "do Nory" czyli Pod Strzechę, w jednym z podwórek przy dzisiejszym deptaku. Trzeba było mieć wprowadzającego, żeby się tam dostać, a potem opatrzyć się portierowi, żeby wchodzić samemu. Poza tym, że można tam było spotkać "wszystkich" nie było innych zalet. Ciepła wódka, denna muzyka, ohydne żarcie :-)))
                • wampir-wampir Re: Góra 11-latka. 11.11.15, 14:55
                  Wątek jest o zapiekankach z końca lat 80-tych. Nie było ich wtedy w Tip-Topie. Lokal z tych czasów jest mi dobrze znany, lubelską edukację zaczynałem w Staszicu :-)))
                  Co potem pojawiało się w menu, nie wiem. Jakoś mi Tip-Top nie przypadł do gustu.
        • wampir-wampir Re: Lublin, koniec lat 80-tych. Kto pamięta? 10.11.15, 09:31
          empi napisał:

          > Nie wiem :) To nie były moje rejony :)


          Mam Cię - nie chadzałeś do Kosmosu :-)))
          To była przekąska przed- i poseansowa. W weekendy ustawiały się po nią długie kolejki, a w tygodniu funkcjonowało to tylko przedpołudniami jako posiłek dla uczniów pobliskich techników. Wtedy nikt nawet nie myślał, by narzucać, co jeść ma szkolna dziatwa na przerwach, a i tak wszyscy prawie byli szczupli i wysportowani :-)))
          • empi Re: Lublin, koniec lat 80-tych. Kto pamięta? 10.11.15, 09:51
            Do Kosmosu chodziłem w ramach wagarów :). Okres o którym mówisz to już jedynie mi filharmonia pozostała :)
            pzdr.
            • wampir-wampir Re: Lublin, koniec lat 80-tych. Kto pamięta? 10.11.15, 10:03
              empi napisał:

              > Do Kosmosu chodziłem w ramach wagarów :)

              Ja też :-)))

              W weekend byłem tylko dwa razy - z Grzesiem C. późniejszym posłem, gdy udało nam się zwiać przed MO po którejś z rozbitych manifestacji w czerwcu 89, tuż przed wyborami-plebiscytem i z dziewczyną na "Musze", to chyba było wcześniej, już nie pamiętam.
              • empi Re: Lublin, koniec lat 80-tych. Kto pamięta? 10.11.15, 10:53
                > z Grzesiem C.
                a nie Ignacy mu było?
                pzdr.
                • wampir-wampir Re: Lublin, koniec lat 80-tych. Kto pamięta? 10.11.15, 10:57
                  Nie, Grzegorz, teksty w podziemnych gazetkach podpisywał Grześ C. Posłem był z Bielska - stamtąd przyjechał na studia do Lublina, których nigdy nie skończył - "poszedł w politykę" jako bardzo młody człowiek, potem się wycofał.

                  pl.wikipedia.org/wiki/Grzegorz_Cygonik
                  • empi Re: Lublin, koniec lat 80-tych. Kto pamięta? 10.11.15, 12:14
                    Z wieloma studenciakami w tamtych czasach w konspiracji spotykałem, zwłaszcza jeśli chodziło o bibułę, druk i kolportaż. Z reguły były to formy współpracy konspiracyjnej. Pamiętam jednego Grzesia, woziliśmy w nocy powielacz do Skrzynic. Nazwiska? były zbyteczne :)
                    pzdr.
                    • wampir-wampir Re: Lublin, koniec lat 80-tych. Kto pamięta? 10.11.15, 15:16
                      W końcówce l. 80-tych ta konspiracja nie była już tak ścisła, nazwiska na ogół znałem, ale KPN to nie była jakaś wielka organizacja, ludzie tam w tym okresie byli przeważnie bardzo młodzi i przez to pewnie bardziej nonszalanccy.
                      Grzesia z poważniejszych struktur też wtedy znałem - sprzedawał Wyborczą, gdy zaczęła wychodzić, na stoliku, na Krakowskim pod KO, a wcześniej zajmował się tym, o czym piszesz. Weszło mu w krew, bo w normalnych czasach założył hurtownię książek :-)))
                      Wtedy, w 89 r. był na ostatnim lub przedostatnim roku historii.
                      • empi Re: Lublin, koniec lat 80-tych. Kto pamięta? 10.11.15, 15:24
                        Wczesne lata konspiracji bibułowej to powielacze. Później nastąpiła era sitodruku :), nawet obszerne książki w tej technice drukowano.
                        pzdr.
                        • wampir-wampir Re: Lublin, koniec lat 80-tych. Kto pamięta? 10.11.15, 15:36
                          A pamiętasz jak robiło się farbę do sitek? Plakatówki czarne lub granatowe + pasta bhp. Boszszszz, jak to śmierdziało. Powielacz mieliśmy wtedy jeden, na denaturat. Też niczego sobie :-)))
                          • empi Re: Lublin, koniec lat 80-tych. Kto pamięta? 10.11.15, 15:42
                            Próbowałeś na farbie nitro?. Wszystko OK, trzeba było tylko raklem szybko machać i też szybko sito płukać rozpuszczalnikiem :)
                            pzdr.
                            • wampir-wampir Re: Lublin, koniec lat 80-tych. Kto pamięta? 10.11.15, 15:47
                              Nie, nigdy. Tylko plakatówki i pasta, która miała przynajmniej tę zaletę, że doskonale potem czyściła ręce z tych farb, ale i tak, jak wracałem po nocy, mama wiedziała, co robiłem. Ten zapach z ubrań usuwała tylko taka mikstura na bazie olejku goździkowego, ładowana do buteleczki po jakimś ówczesnym dezodorancie. Nie pamiętam już, jak to się robiło.
    • s.monte.z.uma Re: Lublin, koniec lat 80-tych. Kto pamięta? 11.11.15, 11:28
      ...był onegdaj taki artykuł i taka oto dyskusja:

      forum.gazeta.pl/forum/w,62,133949864,133949864,Kultowe_sklepy_komuny_Co_z_nich_zostalo_ZOBACZ.html

      ...co jest w przywołanym wątku najciekawsze?... ilość miejsc budzących wspomnienia i tęsknotę, czyli powrót do smaków dzieciństwa i lat młodości... ale to, co jest jeszcze ciekawsze, to liczba wspominających forumowiczów... minęło niespełna cztery lata... \/

      ps.: ...zapiekanki spod Kosmosu chyba nikt nie wspomina... \/
      • wampir-wampir Re: Lublin, koniec lat 80-tych. Kto pamięta? 11.11.15, 11:42
        No cóż, pretekstem do wspomnień był artykuł w GwL. Wtedy jeszcze forum nie było od artykułów odcięte, późniejsze zmiany doprowadziły do jego upadku, ale także nachalna reklama fejsunia uskuteczniana przez administrację. Przeniosło się tam sporo ludzi.
      • Gość: mieszkaniec LU Re: Lublin, koniec lat 80-tych. Kto pamięta? IP: *.dynamic.chello.pl 15.11.15, 18:31
        s.monte.z.uma napisał(a): ..co jest w przywołanym wątku najciekawsze?... ilość miejsc budzących wspomnienia i tęsknotę, czyli powrót do smaków dzieciństwa i lat młodości... ale to, co jest jeszcze ciekawsze, to liczba wspominających forumowiczów... minęło niespełna cztery lata... \/

        Co Ty gadasz, czy na znanej nam łączce nie ma smakoszy tanich win? oni nie mają dojścia do netu to i nie wspominają, reszta pije dalej po knajpach i też nie ma czasu tak jak ja dzisiaj wyrwałem się na chwilę aby coś spłodzić na zapleczu
        • s.monte.z.uma Re: Lublin, koniec lat 80-tych. Kto pamięta? 15.11.15, 18:53
          > Co Ty gadasz, czy na znanej nam łączce nie ma smakoszy tanich win? oni nie mają dojścia do netu to i nie wspominają

          ...nie wiem - po raz kolejny - dlaczego piszesz o "znanej nam łączce"... ale to, w końcu, nieistotne - każdy może coś sobie imaginować... natomiast jeśli chodzi o fragment: oni nie mają dojścia do netu to i nie wspominają, sugeruje, że jesteś jednym z nich... dobrze kumam?... :-)))?... stanowiąc zarazem zaprzeczenie głoszonych przez siebie tez... i potwierdzenie mojej tezy mówiącej, że twoje teorie są obarczone sporym błędem... dawniej zdarzało się to dosyć często nadmiernie rozbudzonym intelektualnie, "urzędującym" w Fafiku, ubekom... dlaczego piszę "nadmiernie rozbudzonym intelektualnie"?... bo ich umysł za intelektem nie nadążał... a może odwrotnie?... :)... \/
          • wampir-wampir Re: Lublin, koniec lat 80-tych. Kto pamięta? 16.11.15, 22:18
            s.monte.z.uma napisał(a):

            > "urzędującym" w Fafiku, ubekom

            Co to Fafik? Taką knajpkę znam, ale z Krakowa. Była na Siennej, przy Małym Rynku, już nie istnieje. Nie wiedziałem, że i w Lublinie był (jest?) lokal o takiej nazwie.
            • s.monte.z.uma Re: Lublin, koniec lat 80-tych. Kto pamięta? 16.11.15, 22:43
              > Co to Fafik?

              ...knajpa/restauracja Fafik - późniejsza Karczma Słupska... swoje dobre dni przeżywali tam także badylarze... i biedne chłopskie syny na stypendium socjalnym i z darmowym akademikiem (... bo tylko "łachy, piachy i karachy"...)... reszta "studenckiej braci" funkcjonowała w Tip Topie, ciesząc się "gołymi" plackami kartoflanymi, a czasem, od święta, rzutem na taśmę, kupując te ze śmietaną... albo - posypane cukrem... :-)... /\

              ps.: ...w Tip Topi, zwłaszcza w dni wiosenne, odbywały się czasem seminaria kierunkowe z bardziej wyluzowanymi profesorami... rzadko, ale bywały... /\
              • s.monte.z.uma Re: Lublin, koniec lat 80-tych. Kto pamięta? 16.11.15, 22:46
                ...w Tip Topi - "e" urwało... ;)... \/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka