Dodaj do ulubionych

Mam!!! Czwarty rozbior Polski moze nas uratowac...

IP: *.proxy.aol.com 24.06.02, 17:13
Ta olsniewalajaca swa swierzoscia mysl wpadla mi do glowy, kiedy w polsnie
jechalem autobusem do pracy, ciagle pod oszalamiajacym wrazeniem wiadomosci z
kraju - TVN24- czy cos takiego. Obok takich odkrywczych informacji ze US jest
w stanie "alarmu" po ostarnich oswiadczeniach tych idiotow w turbanach - nic mi
o tym nie wiadaomo, zwyczajnie US "jest w stanie alarmu" od 9/11 i tyle - mozna
dowiedziec sie wielu powalajacych informacji o kraju. "Suche informacje", to
pol biedy, obraz ow nabiera rumiencow np. po obejrzeniu "lozy prasowej", gdzie
publicysci i redaktorzy rozmawiaja o ostatnich wydarzeniach. Zgroza!!! Jestem
za odebraniem Polakom wladzy! Eksperymenty z demokratycznym polskim podejsciem
do rzadzenia samymi soba nie udaja sie od stoleci, wiec dajmy sobie spokoj.
Niech rzadza nami inni - bedzie lepiej. Gdyby nie zabory to polskie rolnictwo
i przemysl nie ruszyly by z miejsca i zostaly by na poziomie
Jagiellonow. "Wynarodowienie"? Ech....skoda gadac i tak sie odbywa, na taka
skale i w wiekrzosci cywilizowanych krajow. Cywilizacyjnie "narod" jako taki
np. z pierogami, ciupagami, mazurem i kielbasa, to przezytek. Tak jak sa
przymiarki do sprowadzenia obcokrajowca, jako trenera polskiej reprezentacji,
dlaczego nie pojsc dalej? Polscy politycy to banda idiotow, prowokatorow,
przegranych inteligentow i niekompetentnych "specjalistow", ubierajacych swe
pustoglowie w uczone slowka, co raz czesciej przeplatane wyzwiskami,
pomowieniami i obelgami. Moja hmm..."znajoma" - kontroler finansowy w
najwiekszej firmie budowlano-drogowej na wschodnim wybrzezu jak slucha tych
bzdurnych klutni o budrzetach, dziurach budrzetowych, stopach oprocentowania,
etc., to dostaje bolu wlosow i paznokci. Dostaje owych bolow i ja, choc moja
wiedza gospogarczo-finansowa, nigdy nie siegnela wyzej niz balansowanie
ksiazeczki czekowej, urzymanie domu i siebie, oraz bardzo pobiezna znajomosc
gieldy. Tak czy inaczej, oto moj postulat - oddajmy sie "w niewole",
przestanmy srac wyzej niz dupy mamy i bedzie nam sie zyc spokojnie i dostatnio.
Uszanowanie.
Paul
Obserwuj wątek
    • Gość: wisia Re: Mam!!! Czwarty rozbior Polski moze nas uratowac... IP: 217.97.175.* 24.06.02, 17:25
      Ojej, Paul ... Ty to serio? A może Ci upały zaszkodziły? Najpierw kukasz, a
      teraz to...
      • Gość: Paul Re: Mam!!! Czwarty rozbior Polski moze nas uratowac... IP: *.proxy.aol.com 24.06.02, 17:39
        Gość portalu: wisia napisał(a):

        > Ojej, Paul ... Ty to serio? A może Ci upały zaszkodziły? Najpierw kukasz, a
        > teraz to...
        Kuku, kuku, kuku..... Ty,..... a gdyby tak wziac ta mase i pomnozyc ja przez
        predkosc swiatla do kwadratu......, he??? Ja zawsze serio. Fakt pozostaje
        faktem - ja sobie lubie pokukac, a Polacy nie potrafia sie rzadzic. Sprawa
        kukania jest mojemu otoczeniu obojetna, mi nie przeszkadza w zyciu prywatnym czy
        zawodowym. Sprawa niedorozwoju spolecznego Polakow jest o tyle grozna ze zamecza
        miliony i "zwyklym, szarym" obywatelom kraju w srodku Europu nie daje zyc w
        spokoju i wzglednym dostatku od ........ ho, ho....albo jeszcze dluzej;-). No to
        kuku i uszanowanie.
        Paul

        • Gość: wisia Re: Mam!!! Czwarty rozbior Polski moze nas uratowac... IP: 217.97.175.* 24.06.02, 18:17
          Hej, qqłko... nic odkrywczego nie powiedziałeś... Jest taki pan, Pietrzak go
          zowią, nawet był kandydatem na stolec prezydenta, który lat temu... dawno...
          zaproponował: oddać ten kraj w ajencję, a my, w 32 mln wyjeżdżamy :-))) I zdaje
          się Ty skorzystałeś z tej światłej rady :-))) Tyle tylko, że to był tekst
          kabareciarza...

          Że polityków mamy do luftu? Fakt... Że biją pianę i starają się dopchać do
          kasy? Też fakt... Że niewiele ich obchodzi los zwykłego szarego człowieka,
          jakby zapomnieli skąd wyszli? Też prawda... Tylko, że takie fakty stanowią
          dorobek każdej demokracji bez wyjątku! Polityków mamy takich, jakich sobie
          wybieramy, ale czy to ma oznaczać, że nie dorośliśmy do demokracji? Czy to, że
          padają zakłady i rośnie bezrobocie - to tylko wina polityków, czy może także
          robotników, którzy dalej czekają na mannę z nieba? Czy Stany Zjednoczone nie
          mają deficytu w handlu zagranicznym i recesji w gospodarce? Czy w Niemczech nie
          strajkują budowlańcy? Czy cała Europa nie przerobiła po wojnie planu Marshala,
          a nas nie zostawiła z sierpem i młotem w garści? Wiem, pewnie zaraz na mnie
          wrzaśniesz dziko... ale my pokonujemy w tej chwili tę samą drogę, jaką inni
          pokonywali sto - sto pięćdziesiąt lat temu, budując swój kapitalizm. Mieli oni
          swoje błędy? Mamy i my prawo do własnych... nie wszystko da się przenieść
          żywcem, także i doświadczenia... Mówisz nie byłoby rolnictwa bez Niemców? A
          najdłuższą wojnę Europy z wynaradawianiem poznańskiego pamiętasz? A pozytywizm:
          mówi Ci to coś? A kasy Stefczyka? A reforma Grabskiego? A plany antyinflacyjne
          Balcerowicza, przy których majstrowanie przez kolejnych ministrów przyniosło
          opłakane skutki... Więc może nie powołuj się na autorytet nikomu nie znanej
          księgowej z Zachodniego Wybrzeża, a popatrz jaką drogę pokonaliśmy, by po
          rozbiorach - w tym także i czwartym już, bo pakt Ribenntrop-Mołotow za taki
          jest uważany - dojść do prawa samostanowienia o sobie i swoim kraju...
          • Gość: Paul Mam!!! Piaty rozbior Polski moze nas uratowac... IP: *.proxy.aol.com 24.06.02, 19:00
            Gość portalu: wisia napisał(a):

            > Hej, qqłko... nic odkrywczego nie powiedziałeś... Jest taki pan, Pietrzak go
            > zowią, nawet był kandydatem na stolec prezydenta, który lat temu... dawno...
            > zaproponował: oddać ten kraj w ajencję, a my, w 32 mln wyjeżdżamy :-))) I zdaje
            >
            > się Ty skorzystałeś z tej światłej rady :-))) Tyle tylko, że to był tekst
            > kabareciarza...
            Ja z niczyjej rady nie kozystalem.....zostalem "spakowany" przez rodzicow i
            tyle. Co z tego ze text kabareciarza, ktorego z reszta nie znam (textu)?
            Kabareciaze tez czasem mowia prawde i hmmm....."maja racje". Jesli chcesz mnie w
            jakis sposob obrazic, to wal odrazu.....to tak na marginesie "wisiu".
            > Że polityków mamy do luftu? Fakt... Że biją pianę i starają się dopchać do
            > kasy? Też fakt... Że niewiele ich obchodzi los zwykłego szarego człowieka,
            > jakby zapomnieli skąd wyszli? Też prawda... Tylko, że takie fakty stanowią
            > dorobek każdej demokracji bez wyjątku! Polityków mamy takich, jakich sobie
            > wybieramy, ale czy to ma oznaczać, że nie dorośliśmy do demokracji? Czy to, że
            > padają zakłady i rośnie bezrobocie - to tylko wina polityków, czy może także
            > robotników, którzy dalej czekają na mannę z nieba? Czy Stany Zjednoczone nie
            > mają deficytu w handlu zagranicznym i recesji w gospodarce? Czy w Niemczech nie
            Prosze nie zabawiaj sie tania polska demagogia a'la "loza prasowa" i nie porownoj
            gospodarki US of A do jakiejkolwiek europejskiej, zwlaszcza polskiej, a z polei
            tej ostatniej do niemieckiej. To tanie i bardzo "chochole"....wstydz sie,
            wstydz;-).
            > strajkują budowlańcy? Czy cała Europa nie przerobiła po wojnie planu Marshala,
            > a nas nie zostawiła z sierpem i młotem w garści? Wiem, pewnie zaraz na mnie
            > wrzaśniesz dziko... ale my pokonujemy w tej chwili tę samą drogę, jaką inni
            > pokonywali sto - sto pięćdziesiąt lat temu, budując swój kapitalizm. Mieli oni
            > swoje błędy? Mamy i my prawo do własnych...
            Nie my nie "mamy prawa do wlasnych". Tu wlasnie widac polska mentalnosc w calej
            okazalosci. Prawda jest taka, ze "2 miejsce sie nie liczy". Polska
            popelnia "wlasne bledy" od 500 lat, bez wzgledu na sposoby rzadzenia, partie,
            monarchie, sejmy, sejmiki, unie itp. Fakt ze Europejczycy strajkuja sobie bo ich
            rzady np. mowia w koncu, ze siedzenie na zasilkach i pomocy socjalnej przes pol
            zycia nie sprzyja gospodarce i....szeroko rozumianym interesom danego kraju,
            niczego nie dowodzi. A w zasadzie dowodzi jednego - "we can, they can't".
            >nie wszystko da się przenieść
            > żywcem, także i doświadczenia... Mówisz nie byłoby rolnictwa bez Niemców? A
            > najdłuższą wojnę Europy z wynaradawianiem poznańskiego pamiętasz? A pozytywizm:
            >
            > mówi Ci to coś?
            A powinno? Co z tego? Jakie sa EFEKTY? Prosze wskaz mi REZULTATY. Mnie
            obchodza tylko rezultaty, nie nazwiska wymawiane z nabozenstwem.
            >A kasy Stefczyka? A reforma Grabskiego? A plany antyinflacyjne
            > Balcerowicza, przy których majstrowanie przez kolejnych ministrów przyniosło
            > opłakane skutki...
            Nooo......i co? Czego to dowodzi? Co mnie ci ludzie obchodza? Tak samo jak
            wiekrzosc Amerykanow nie obchodzi gdzie jest Afganistan - od tego sa inni
            przecietnemu zjadaczowi hamburgerow/chleba takie informacje potrrzebne nie sa. To
            co tu piszesz dokladnie przemawia za "moja" propozycja i wspiera jej argumentacje.
            >Więc może nie powołuj się na autorytet nikomu nie znanej
            > księgowej z Zachodniego Wybrzeża, a popatrz jaką drogę pokonaliśmy, by po
            > rozbiorach - w tym także i czwartym już, bo pakt Ribenntrop-Mołotow za taki
            > jest uważany - dojść do prawa samostanowienia o sobie i swoim kraju...
            Ja nie "powoluje sie na autorytet nikomu nieznanej ksiegowej". Ja powoluje sie
            na tzw. "zdrowy rozsadek", z ktorym w Polsce od dawna krucho. Natomiast pokora i
            uwielbienie nad "nielicznymi niedocenionymi medrcami" nad Wisla, ktorym z roznych
            powodow znowu sie nie udalo kwitnie jak kwitlo. Jeszcze jak napiszesz ze 2WW i
            komunizm odebral nam "kwiat inteligencji polskiej" to zaplacze zewnymi lzami.
            Smiem twierdzic ze owa "ksiegowa" ma wiecej rozumu niz nie jeden ekonomista
            rzadowy w Polsce. Dlaczego? Bo gdyby zle prowadzila rachunek ekonomiczny dla
            firmy, to firma by zbankrutowala, a raczej szybciej ona stracila by prace, a to z
            kolei wiaze sie z "byc albo nie byc" na rynku pracy i w zyciu wogole. "Prawo do
            samostanowienia", hehehe....jak sie spojrzec na nasza historie to jest to
            raczej "prawo do popelnienia zbiorowego samobojstwa", z tym ze "wariata" zawsze
            jakos z trudem udawalo sie odratowac. Wybacz mi, nie rozumiem twojej
            argumentacji. Ale wcale mnie to nie martwi i nie bedzie mi to spedzac snu z
            powiek. Uszanowanie.
            Paul

            • Gość: wisia Re: Mam!!! Piaty rozbior Polski moze nas uratowac... IP: 217.97.175.* 24.06.02, 19:19
              Chochole, powiadasz Paul? Skoro prawie się obraziłeś za tekst kabareciarza, to
              aż boję się zacytować, co mówił chochoł w "Weselu" :-))) Ufam, że pamiętasz...

              A tak naprawdę... Tylko panu Nowakowi-Jeziorańskiemu wychodziły sensownie
              felietony "Z oddali"... Bo ciągle - jakby na to nie patrzyć - punkt widzenia
              zależy od punktu siedzenia ... Poza tym - łatwo zmieniasz te numerki:-)))
              • Gość: Paul Re: Mam!!! Piaty rozbior Polski moze nas uratowac... IP: *.proxy.aol.com 24.06.02, 19:30
                Gość portalu: wisia napisał(a):

                > Chochole, powiadasz Paul? Skoro prawie się obraziłeś za tekst kabareciarza, to
                > aż boję się zacytować, co mówił chochoł w "Weselu" :-))) Ufam, że pamiętasz...
                To zaufaj.....uf, uf.....
                > A tak naprawdę... Tylko panu Nowakowi-Jeziorańskiemu wychodziły sensownie
                > felietony "Z oddali"... Bo ciągle - jakby na to nie patrzyć - punkt widzenia
                > zależy od punktu siedzenia ... Poza tym - łatwo zmieniasz te numerki:-)))
                Jakie numerki? Mozesz byc bardziej czytelny/na, bo masz do czynienia z jolopem i
                nie chwytam twych gornolotnych, zakamuflowanych mysli rodem z ambony. Z panem
                Nowakiem.... to oczywiscie taki nastepny dogmat, ktory przez ciebie wygloszony,
                nalezy przyjac bez szemrania, zgiac sie w pol w uwielbieniu, jednoczesnie
                wystawiajac 4 litery do bicia? Uszanowanie.
                Paul
                PS kuku, kuku....

            • Gość: wisia Re: Mam!!! Piaty rozbior Polski moze nas uratowac... IP: 217.97.175.* 24.06.02, 19:22
              I jeśli dalej chcesz się spierać - to zbastuj na chwilę :-))) Idę do krawcowej,
              a nie wybaczyłabym sobie gdybyś powiedział, że zwyczajnie uciekłam przed
              dyskusją :-)))
              • Gość: Paul Re: Mam!!! Piaty rozbior Polski moze nas uratowac... IP: *.proxy.aol.com 24.06.02, 19:38
                Gość portalu: wisia napisał(a):

                > I jeśli dalej chcesz się spierać - to zbastuj na chwilę :-))) Idę do krawcowej,
                >
                > a nie wybaczyłabym sobie gdybyś powiedział, że zwyczajnie uciekłam przed
                > dyskusją :-)))
                Pozwolisz ze ja sobie uciekne przed wisia. Wcale nie chce sie "spierac", pozdrow
                krawcowa, i badz dla niej bardziej wyrozumiala niz dla mnie. Zwlaszcza jesli
                chodzi o "numerki". Jestes wybitnym unikatem, nie kazdy chwyta w lot twa zwinna,
                blyskotliwa mysl, taka pani krawcowa zamiast marynarki gorowa ci jeszcze spodnie
                uszyc. Uszanowanie.
                Paul

    • Gość: Valdi Wzial i wyciagnal... IP: *.sunsh1.vic.optusnet.com.au 26.06.02, 01:46
      mnie z mojej nory... Oczywiscie mowa o Paulu.
      Nie moglem sie ostac z boku.
      Temat kontrowersyjny.
      Tony atramentu, lez i krwi juz z tej okazji wylano, a nadal (moze miedzy innymi
      zreszta wlasnie dlatego) budzi wciaz gorace i mieszane uczucia.
      Temat stary jak swiat, a przynajmniej jak dlugo istnieje mysl polityczna.
      Razi. Razi nas wszystko, co dotyczy kraju naszego urodzenia i wypada
      niekorzystnie w swietle kontrastu porownan z otaczajacym nas swiatem.
      Dlaczego gdzie indziej mozna, a u nas nie...
      I to od wiekow. Dlaczego Polacy to narod z kompleksami? Przeciez tak dumnie
      brzmi mazurek Dabrowskiego. Wszystko by sie wydawalo tak ulozone i dopracowane.
      Bog, Honor, Ojczyzna...
      Na koniec jednak przegrywamy w porownaniach z o wiele mniejszymi i mniej
      uprzywilejowanymi. Przegrywamy na leb. I to jest fakt.
      Gdzie jest blad???
      Teoria tlumaczaca brak mozliwosci rzadzenia samymi soba jest bardzo popularna.
      Kazdy z nas sie z nia zetknal, kazdy kiedys o niej slyszal. Mowi sie o tym
      zjawisku od dawna i autorami tych opinii o Polakach sa nie tylko Polacy. Jednak
      wniosek, ktory sie natychmiast narzuca po przyjeciu tejze drogi myslenia,
      prowadzi do bardzo niebezpiecznej i niesmacznej nawet konkluzji, ze Polacy
      glupsi od innych...
      Tragedia. Tego nie mozna przeciez przyjac do swiadomosci. Organizm broni sie
      przed tym wrecz instynktownie. Dlaczego Matka Natura mialaby zrobic tak
      niesmaczny wyjatek...? Wiec szybciutko na pocieszenie - rodacy rozsiani po
      swiecie potrafia. Potrafia wiele i w wielu dziedzinach. Nie wypadaja na
      genetycznie, czy tez dziedzicznie bardziej uposledzonych, niz inne nacje. I to
      jest fakt.
      Uffff.... Ulga. Wiec nie tedy droga.
      Skoro tak... moze to Polacy w Polsce sa inni? Ale to przeciez obrazliwe wcale
      nie mniej. I takie nielogiczne. Jaki moze miec bowiem wplyw miejsce
      zamieszkania na wydolnosc procesow intelektualnych?
      Nie mniej cieplo...cieplo...
      Najwyrazniej jestesmy blisko. Moze wiec to nie szerokosc geograficzna, a
      otoczenie?
      Ci sami ludzie w dwoch roznych uwarunkowaniach zachowuja sie inaczej. Czy to
      mozliwe?
      Alez tak ! To nawet pewne ! Kazdy psycholog i socjolog potwierdzi to zjawisko.
      Wie to zreszta kazdy z nas z wlasnego doswiadczenia zyciowego. I to jest fakt.
      Ha ! Jestesmy u zrodla. Rysuje nam sie rozwiazanie. Nieladne, wstydliwe,
      szokujace.
      Winna jest tzw "polskosc". Ta zbiorowa i stadna swiadomosc narodu, ktorej chcac
      nie chcac ulegaja poszczegolne jednostki.
      Zjawisko szabelki patriotycznej - swietosci nie szargac. Sposob zachowania
      przesiakniety niemodnym a nawet szkodliwym tradycjonalizmem. Duzo wznioslych
      slow bez poparcia - zero czynow, ktore te slowa moglyby potwierdzic. Niestety,
      tego z wewnatrz nie widac. Brak skali porownawczej, aby ocenic nielogicznosc i
      nienaturalnosc zjawiska. A przede wszystkim jego bezpodstawnosc.
      Temat jest szeroki. Trudny do ogarniecia. Zamyka sie w alternatywie:
      patriotyzm, czy kosmopolityzm.
      Pamietam ze swoich czasow szkolnych jak mnie uczono czci do zjawiska
      patriotyzmu opluwajac wszelkie postawy kosmopolityczne. Uczono mnie w ten
      sposob nienawisci do wszystkiego, co nie jest polskie, mimo ze do takich
      stwierdzen sie oczywiscie nie posunieto. Ale nie trzeba byc medrcem, zeby
      wywnioskowac, ze jesli mowia, ze jedno jest lepsze od drugiego, to
      automatycznie znaczy to, ze to drugie jest gorsze... Czy nie tak? Oto cala idea
      patriotyzmu. Ponizyc co obce.
      Prano mi mozg starajac sie utwierdzic w tym, ze nasz wzorzec zycia jest
      najlepszy i niepowtarzalny. Nasza historia jedyna i najdrozsza. Nasza
      przyszlosc mesjanska i swietlana. 44?
      Wybrancy wsrod narodow swiata...
      Oczywiscie bylo to wszystko nieco skrzywione poprzez zwierciadlo przyjazni z
      Rosja Sowiecka, ale samo zjawisko tej szowinistycznej zasciankowosci istnieje w
      polskiej swiadomosci od wiekow. Istnialo za Polski szlacheckiej, bylo obecne w
      Drugiej RP, mialo miejsce w PRL, istnieje do dzis. I to jest fakt.
      Bog, Honor, Ojczyzna...
      Ile szkody wyrzadza sie w ten sposob narodowi propagujac tego typu
      ograniczajace umysl prawdy?
      Ile pokolen kalek w ten sposob wychowano? Takich, ktorzy nie potrafia spojrzec
      na siebie z najmniejszym nawet dystansem?
      Rzecz jest nie do wymierzenia. Skutki swiadcza same za siebie.
      Towarzyszy temu gleboki kompleks Zachodu. Tak bardzo chcialoby sie przejac te
      nowoczesne normy zycia i stac sie pelnoprawnym czlonkiem swiatowej
      spolecznosci. Przede wszystkim jednak chcialoby sie to osiagnac zachowujac
      wlasna zasciankowosc, nie chcac dostrzec, ze te dwie rzeczy sie nawzajem
      absolutnie wykluczaja. Sa ze soba diametralnie sprzeczne.
      Tym bardziej przeszkadza swiadomosc, ze na Zachodzie Polska jest nadal
      postrzegana jako kraj trzeciego swiata. I to jest fakt.
      Nadal swiat sie nie spieszy, zeby nas wpuscic na sale balowa w walonkach.
      Jak mozna traktowac powaznie i z sympatia kogos, kto niewiele soba
      reprezentujac, domaga sie uprzywilejowanego miejsca wsrod innych?
      Historia uczy, ze licza sie tylko silni. Takie jest zreszta prawo natury, a
      temu podlega wszystko.
      Jako spoleczenstwo jestesmy od setek juz lat slabi. Bardzo slabi. Tak slabi, ze
      nas po prostu skreslono z mapy swiata na dlugi okres czasu. Uznano, ze nie ma
      sensu, zeby taki twor samodzielnie istnial. Ostatni krol polski po prostu sie
      pod tym dobrowolnie podpisal. To nie byla wina zaborcow, jak stara sie
      usprawiedliwic i wytlumaczyc ten wstydliwy fakt wiele pseudonaukowych opinii.
      To byla tylko i wylacznie wina wlasna. Przykre? Prawdziwe.
      Tyle wlasnie jestesmy warci jako narod. Nasze czyny swiadcza o nas. I to jest
      fakt.

      Jaka jest wiec szansa poprawy dla Polski? Moze juz czas przestac wymachiwac
      szabla i wspominac czasy swietnosci Zlotego Wieku oczekujac, ze los nas w koncu
      wynagrodzi za... No wlasnie...za co?
      Moze nalezy wreszcie stanac przed lustrem i zdac sobie z tego sprawe, ze Polska
      jest historycznym bankrutem? Latwiej bedzie nam zyc, jesli bedziemy w stanie
      okreslic swoje wlasciwe miejsce i zdamy sobie sprawe z wlasnej prawdziwej
      wartosci jako narod. Lub jej braku. I to jest fakt.
      Jak ma wygladac przyszlosc?
      Bitwa pod Grunwaldem niestety zostala wygrana i ta utracona szansa msci sie juz
      wiele pokolen, podobnie rzecz sie ma z potopem szwedzkim. Obronilismy sie
      wowczas skutecznie przed Zachodem, dzis sami pukamy do drzwi, by nas tam
      wpuszczono. Wiec moze wreszcie? Moze juz niedlugo? Moze po tych setkach lat
      historia wreszcie uwolni Polakow z "polskosci'?
      Przepraszam z gory tych, ktorzy poczuja sie dotknieci, a moze nawet zaszokowani
      takim przedstawieniem tematu.
      Terapia wstrzasowa czasami przynosi rezultaty. Byle wlasciwe.
      Dzisiejszy swiat bardzo powoli dorasta do oczywistych prawd. Jakiekolwiek
      roznice narodowosciowe, odgradzanie sie plaszczykiem lokalnego patriotyzmu w
      imie jakichs czysto basniowych idealow, religijnych, rasistowskich, ktore nie
      maja najmniejszego potwierdzenia w rzeczywistosci jest po prostu zacofaniem.
      Polska niestety nadal w tym celuje.
      Nalezaloby juz wreszcie zrozumiec,ze dzis nie ma miejsca na konserwatywne i
      tradycjonalistyczne postawy.
      W koncu istota rozumna ma sie uczyc na bledach, wiec...?
      Zyczylbym sobie ze niedlugo powiedzenie "gdzie dwoch Polakow tam trzy zdania"
      zostanie schowane do lamusa razem z radlem i szabelka, ktore rowniez nie
      wytrzymaly proby czasu.
      Obecnie mamy szanse wejsc do wspolnoty miedzynarodowej. Po raz pierwszy od
      wiekow narod polski ma szanse stac sie normalnym spoleczenstwem, kierujacym sie
      normalnymi prawami. Dzieki innym, nie sobie. Po setkach lat nasze pokolenie
      wlasnie mialo szanse tego dozyc. Silniejsi od nas juz poszli ta droga.
      Stworzyli juz prawa ktorymi sie powinnismy kierowac. Nie potrafilismy dokonac
      tego sami, zdajmy sie wobec tego na madrzejszych i postarajmy sie im dorownac.
      I to bedzie duzy sukces. I to jest fucked.
      • Gość: wisia Re: Wzial i wyciagnal... IP: 217.97.175.* 26.06.02, 19:33
        Cudny esej, sporo w nim prawdy... Sporo i przeklaman... Brzeczy szabelka i w
        tle snuje sie chochol, a u gory polatuje papuga, pokrzykujac na pawia... para
        dobrana z tych co to "pawiem narodow i papuga"...

        Z wieloma tezami nie sposob sie nie zgodzic, z jedna - wejsciem do Europy -
        polemizowac nie mozna, z inna - wyjsciem z oplotkow - nie wolno... Tylko jedno
        mnie martwi: dlaczego kazesz mi sie zapierac mojej polskosci? Kosmopolitami
        jestesmy i pozostaniemy... W Europie bylismy, jestesmy i bedziemy... Ale tylko
        tak dlugo, jak dlugo zachowamy nasza polskosc, te dusze ktora stanowi o
        tozsamosci narodowej, ktora pozwala zachowac dume i godnosc, ktora pozwalala
        zawsze przetrwac burze i wyplynac gdzie woda czysta i trawa zielona. Te dusze
        mi uksztaltowano w domu, ta dusza pozwolila mi przetrwac bez wystawiania na
        szwank dobrego imienia swego, ta dusza rogatego Polaka pozwala mi w Brukseli
        byc indywidualnoscia, postrzegana w gronie zabieganych urzednikow - dokladnie
        takich samych jak ci u nas - nie jako rarog, dziwowisko z innego swiata, ale
        jak ktos, kto wart jest poznania bo cos soba reprezentuje... Mowisz patriotyzm
        i utozsamiasz go z tym co polskie to dobre, co obce to zle... Nie!!! Dla mnie
        patriotyzm to wiernosc rodzinie, jej idealom, uczciwosci, wiernosc Polsce, jaka
        by Ona nie byla, to przede wszystkim wiernosc tradycji i kulturze. I nie
        wyobrazam sobie, ze bez tej polskosci, bez dumy z niej, bez mojego patriotyzmu
        dla Lublina, Krakowa, Warszawy, dla Polski... moglabym cos znaczyc w Brukseli
        czy Paryzu. Dla mnie patriotyzm to czynienie dobra tam i wtedy, tu i teraz...
        To czynienie dobra dla Polski samej w sobie i dla Polski w Europie... Dla mnie
        patriotyzm to moje polskie nazwisko, polska godnosc i polska kultura... Te
        zawsze dla mnie zostana wartosciami swietymi, takimi jakimi byly dla moich
        pradziadow, dziadow i rodzicow...
        • Gość: Paul A wisia wziela i napisala......a co....... IP: *.proxy.aol.com 26.06.02, 19:51
          Gość portalu: wisia napisał(a):

          > Cudny esej, sporo w nim prawdy... Sporo i przeklaman... Brzeczy szabelka i w
          > tle snuje sie chochol, a u gory polatuje papuga, pokrzykujac na pawia... para
          > dobrana z tych co to "pawiem narodow i papuga"...
          >
          > Z wieloma tezami nie sposob sie nie zgodzic, z jedna - wejsciem do Europy -
          > polemizowac nie mozna, z inna - wyjsciem z oplotkow - nie wolno... Tylko jedno
          > mnie martwi: dlaczego kazesz mi sie zapierac mojej polskosci? Kosmopolitami
          > jestesmy i pozostaniemy... W Europie bylismy, jestesmy i bedziemy... Ale tylko
          > tak dlugo, jak dlugo zachowamy nasza polskosc, te dusze ktora stanowi o
          > tozsamosci narodowej, ktora pozwala zachowac dume i godnosc, ktora pozwalala
          > zawsze przetrwac burze i wyplynac gdzie woda czysta i trawa zielona. Te dusze
          > mi uksztaltowano w domu, ta dusza pozwolila mi przetrwac bez wystawiania na
          > szwank dobrego imienia swego, ta dusza rogatego Polaka pozwala mi w Brukseli
          > byc indywidualnoscia, postrzegana w gronie zabieganych urzednikow - dokladnie
          > takich samych jak ci u nas - nie jako rarog, dziwowisko z innego swiata, ale
          > jak ktos, kto wart jest poznania bo cos soba reprezentuje... Mowisz patriotyzm
          > i utozsamiasz go z tym co polskie to dobre, co obce to zle... Nie!!! Dla mnie
          > patriotyzm to wiernosc rodzinie, jej idealom, uczciwosci, wiernosc Polsce, jaka
          >
          > by Ona nie byla, to przede wszystkim wiernosc tradycji i kulturze. I nie
          > wyobrazam sobie, ze bez tej polskosci, bez dumy z niej, bez mojego patriotyzmu
          > dla Lublina, Krakowa, Warszawy, dla Polski... moglabym cos znaczyc w Brukseli
          > czy Paryzu. Dla mnie patriotyzm to czynienie dobra tam i wtedy, tu i teraz...
          > To czynienie dobra dla Polski samej w sobie i dla Polski w Europie... Dla mnie
          > patriotyzm to moje polskie nazwisko, polska godnosc i polska kultura... Te
          > zawsze dla mnie zostana wartosciami swietymi, takimi jakimi byly dla moich
          > pradziadow, dziadow i rodzicow...
          Amen. Oto slowo wisi, wisi niech beda dzieki. Przekazmy sobie znak pokoju i
          pora na ogloszenia parafialne. Uszanowanie.
          Paul

          • eor garsteczka uwag 27.06.02, 13:10
            A ja do wszystkich tych wywodow (ciekawych i racji wielu niepozbawionych) dodac
            pragne maly i skromny komentarz natury ogolnej w odniesieniu do wypowiedzi
            powyzszych:

            Mamy z czego byc dumni i badzmy dumni - podobnie jak i inni maja swoje powody
            do dumy i sa dumni. Kazdy narod ma takze jakies ciemne strony i wspomnienia
            niemile. Z tymi nalezy sie pogodzic, zrobic rachunek sumienia, powiedziec
            jednoznacznie: "zawinilismy" i byc dumnym z faktu, ze tak ladnie sobie z wlasna
            historia radzimy. Nie zawsze i nie wszyscy sobie tak radza, ale to juz inna
            sprawa.

            Nie ma nic zlego w uczeniu dzieci, ze Polska to wielki i wyjatkowy kraj, ze
            jest wybrana i skazana na powodzenie. Kazdy narod trzyma sie na takich wlasnie
            przeslankach i jest to jeden z mechanizmow budowania tozsamosci narodowej. To
            co jest niebezpieczne w mesjanizmie, to pasywnosc jaka moze on wywolywac. Bo
            skoro jestesmy wybrani to nie musimy nic robic, bo i tak bedzie dobrze. A
            pasywnosc to duzy problem. W nauczaniu powinno sie mowic o tym, ze jestesmy
            wspaniali, ale jednoczesnie wskazywac na koniecznosc pracy i doskonalenia sie.
            Tak abysmy wielcy poprzez coraz to nowe osiagniecia byli.

            Przywary. Lubimy je wyciagac, biczowac sie naszymi wymyslonymi na poczekaniu
            wadami narodowymi i zarzucac sobie na kazdym kroku bycie typowym "polaczkiem".
            I czemu to sluzy? Wpedzaniu sie w dalsze kompleksy? Proponuje nastepnym razem
            zamiast cierpietniczego "jestesmy beznadziejni", lekko ironizujace "ale my
            jestesmy radosni", a w nastepnej fazie spokojne "jestesmy soba". Zaakceptujmy
            sie i polubmy. A jesli potrzeba zmian, zaczynajmy po cichu od siebie. Bo
            przeciez "narod to ja" i tak jak mnie beda widziec inni, tak i narod caly
            postrzegac beda.

            Pozrowienia gorace.
            • Gość: Valdi Re IP: *.sunsh1.vic.optusnet.com.au 01.07.02, 05:34
              Ciag (podobno prawidlowo jest "ciagnij") dalszy.

              Kochani moi adwersarze. Nie zrozummy sie niewlasciwie.
              Spojrzenie, ktore zaprezentowalem powyzej, jest bardziej przesycone pozytywnymi
              i emocjonalnymi uczuciami skierowanymi do Polski, niz mogloby sie to na
              pierwszy rzut oka wydawac.
              Podobnie rzecz sie miala kiedys po opublikowaniu "Transatlantyka" Gombrowicza -
              jego najbardziej (jak to sam okreslil) patriotycznej ksiazki. Zarzucano
              Gomrowiczowi wszystko, do zdrady narodu wlacznie.
              Jak widac, jego utwor nie stracil zbyt wiele na aktualnosci do dzisiaj. Zycze
              milej lektury.

              Co do naszej natomiast dyskusji, ot, nazwijmy to sobie rozmowa rodzinna przy
              wspolnym stole. Ale taka szczera, bez zbednych uprzedzen i gestow teatralnych.
              Znamy sie wystarczajaco, bedac czlonkami tej samej rodziny, by nie musiec sie
              starac zamiatac smieci pod dywan.
              A wiec do dziela.
              W historii naszego narodu wielokrotnie zdarzaja sie przeroznego rodzaju
              traktaty o naprawie Rzeczypospolitej. Forma, w ktorej wystepuja jest rozna, od
              starodawnych mow sejmowych, poprzez publicystyke drukowana, do dziel sztuki z
              zakresu wizualnej oraz literatury pieknej. Przyklady na to sa zywe, wiec nie
              pozostaje tu nic do udowodniania.
              Problem lezy gdzie indziej. Chodzi o praktyczne nastepstwa tychze wysilkow,
              ktore - zgodzimy sie tu wszyscy - maja na celu badz chronienie przed kleska,
              badz tez propagownie remediow poprawy bytu w skali ogolnonarodowej.
              Jaka jest ich przydatnosc w praktyce?
              No coz... Historia i miejsce Polski w jej dziejach wystarcza za odpowiedz bez
              zbednych komentarzy. Ostatnie kilkaset lat mowi samo za siebie.
              Piszac o dumie narodowej (jak to gornolotnie brzmi !) w zasadzie oczekujemy,
              ze nie powinna byc to duma bezpodstawna, pusta, a wiec po prostu zalosna.
              Wydawalo by sie, ze powinny temu wyrazeniu towarzyszyc jakies konkretne
              przyklady wysilkow uwienczonych powodzeniem, na miare stawianych im pomnikow,
              ktore stanowilyby konkretny symbol do nasladowania. Jedynie wowczas mozna
              smialo uzyc stwierdzenia "duma narodowa" i wyrazenie to zabrzmialoby powaznie.
              Krotko mowiac, daze do tego, ze ta niestety broniona wielokrotnie "polska duma
              narodowa" jest uczuciem w olbrzymim stopniu bezpodstwanym. Nie mamy po prostu
              powodow byc dumni.
              Bo i z czego ? Jako narod ???

              Boli? ... Przepraszam, mnie tez...

              Kazdy z nas moze podac bez problemu wiele przykladow nacji, ktore naprawde
              mialyby sporo wiecej powodow do tego, by sie czuc dumne ze swoich osiagniec.
              Narody o wiele mniejsze liczebnie i obszarowo. W koncu jest to jakis podstawowy
              wykladnik miary historycznego sukcesu. Niestety, my do nich nie nalezymy i nie
              ma co sie oszukiwac. Przynajmniej nie musimy tego robic przed soba.
              Nie widze dla nas zadnych powodow do dumy. Moze jakby bardziej zazenowanie, bo
              chyba mimo wszystko powinno byc lepiej, duuuuuuuuuzo lepiej.
              Jako spolecznosc jestesmy postrzegani jako niezorganizowana zgraja, goraco
              rozdyskutowana, nie mogaca osiagnac zadnego wzajemnego porozumienia, wsrod
              ktorej owszem, zdarzaja sie jak i gdzie indziej jednostki wybitne, ale niestey
              nie majace zadnego wplywu na losy stada.
              Spoleczenstwo to musialo wiec w biegu historii uzyskac miano takiego, ktore nie
              potrafi sie samo rzadzic...
              Czy wlasnie z tego mamy byc dumni ?
              Przeciez rezultaty sa oplakane do dzisiaj.

              Czy moze mamy byc dumni z siebie jako jednostek?
              Padlo wczesniej stwierdzenie, ze to jednostki buduja spoleczenstwo. Swieta
              racja. Nie moze byc inaczej. Wiec przyjrzyjmy sie nam jako jednostkom.
              Tego nie widac od wewnatrz. Najlepiej mozna zaobserwowac to zjawisko z pewnego
              dystansu.
              Czy obcy jest nam wizerunek Polaka na Zachodzie?
              Och, znowu zabolalo... I jakby wstyd troche zarumienil policzki...
              Nie wszyscy ? Ja wiem, ze nie wszyscy.
              Nie mniej jest to tak duza liczebnie czy nawet procentowo grupa, ze potrafila
              stworzyc ten malo chwalebny obrazek. Pracowala na to wytrwale i dlugo.
              Zlodzieje i kombinatorzy.
              Czy naprawde jest to powod do dumy ???

              Moze wiec inaczej. Gosc z zagranicy w Polsce. Biedna ofiara, ktora znalazla sie
              nagle w innym swiecie. Swiecie dzikim, gdzie nie rzadza juz prawa XXI-wiecznej
              cywilizacji. Zewszad czyha tyle niebezpieczenstw, od zwyklych kieszonkowcow,
              poprzez napady rabunkowe, oszustwa i wyludzenia. Strach przed jazda samotnie w
              przedziale kolejowym, lek przed wyjsciem z hotelu po zmroku.
              Czy to z tego mamy byc dumni ???
              Nie tak dawno wielka miedzynarodowa firma wynajmujaca w Niemczech samochody
              zabronila mi wjazdu wypozyczonym samochodem do Polski. Usmiech na twarzy
              urzednika, ktory mnie o tym informowal tlumaczyl wiecej niz slowa, ktorymi mi
              ta informacje przekazywal.
              Czy moze to ma byc ten powod do dumy ?


              " W Europie bylismy, jestesmy i bedziemy... Ale tylko
              tak dlugo, jak dlugo zachowamy nasza polskosc, te dusze ktora stanowi o
              tozsamosci narodowej, ktora pozwala zachowac dume i godnosc, ktora pozwalala
              zawsze przetrwac burze i wyplynac gdzie woda czysta i trawa zielona. Te dusze
              mi uksztaltowano w domu, ta dusza pozwolila mi przetrwac bez wystawiania na
              szwank dobrego imienia swego (...) "

              Wisiu, dziekuje za te slowa. Sa piekne. Naprawde. Takimi slowami mozna
              wskrzesac ducha dzialania. Zagrzac do walki. Za te slowa mozna przelac krew.
              Gdyby jeszcze byly prawdziwe...
              Niestety, oprocz brzeku szabelki te slowa sa pustymi dzwiekami. NIe mowia nic.
              Nie okreslaja z czego ma wyplywac ta nasza duma i godnosc, a jesli chodzi o to
              dobre imie...
              • mwt Re: Re Valdi... przykro mi, że Cię źle traktują... 01.07.02, 12:27
                ... ale może wina tkwi w Tobie?

                Siedzę sobie teraz w Brukseli, przyleciałam wczoraj, w hotelu mnie przywitano:
                miło panią widzieć znowu u nas, rano bez pytania mi przytaszczono dzbanek
                piekielnie mocnej kawy i przyniesiono kluczyki do samochodu, boy zapytał: ten
                sam stolik co zawsze? Ale może to tylko ze względu na mój wdzięk i
                bezpretensjonalność? Nie Valdi, nie zgadzam się z Tobą... Jesteśmy tak
                postrzegani, jak chcemy być postrzegani...

                Chcesz się samobiczować? Biczuj się do woli!!! Ale nie wmawiaj mi, że jestem
                kimś gorszym na salonach Europy! Ja tam weszłam od frontu, anonsowana przez
                major domusa czy lokaja - jeśli wolisz... I nie mów mi, że nie mam podstaw do
                tego, by być dumną Polką, bo to tylko Twoja subiektywna ocena własnego
                postrzegania Twojego bycia w Europie. Jest dobry sposób na zapobieżenie takiemu
                złemu samopoczuciu - czujesz się źle? Nie bywaj... Ale nie oczekuj, że wszyscy
                będziemy się tak czuć...

                Co do strony merytorycznej sporu - nie zamierzam Cię przekonywać do niczego. Z
                czatu gazety wiem, jak Polacy na obczyźnie postrzegają swój kraj, wiele godzin
                strawiłam na przekonywaniu do tego, że to co się dzieje w Polsce podlega tym
                samym regułom, prawidłom i statystykom, które funkcjonują w świecie. Wiele razy
                zetknęłam się z całkowitą dezinformacją, propagowaną przez - polskie, niestety,
                w rodowodzie gazety. Czy coś osiągnęłam? Zapewne tak, skoro teraz jestem pytana
                o to jak fakty z gazet polonijnych wyglądają w rzeczywistości w kraju...
                Zapytasz po co to robię? Ano właśnie po to, by tacy jak Ty przestali się
                wstydzić, że są Polakami... Bo tak naprawdę - to poczucie niższej wartości to
                Twój czczy wymysł...
                • mwt Re: Re Valdi... przykro mi, że Cię źle traktują... 01.07.02, 12:29
                  ... i żebyś nie miał wątpliwości - to ta sama wisia

                  Pozdrawiam :-)))
                • Gość: Paul mwt/wisia a tera ja, mogie siem tyz pochwalic?;-) IP: *.proxy.aol.com 01.07.02, 15:46
                  mwt napisał(a):

                  > ... ale może wina tkwi w Tobie?
                  >
                  > Siedzę sobie teraz w Brukseli, przyleciałam wczoraj, w hotelu mnie przywitano:
                  > miło panią widzieć znowu u nas, rano bez pytania mi przytaszczono dzbanek
                  > piekielnie mocnej kawy i przyniesiono kluczyki do samochodu, boy zapytał: ten
                  > sam stolik co zawsze? Ale może to tylko ze względu na mój wdzięk i
                  > bezpretensjonalność? Nie Valdi, nie zgadzam się z Tobą... Jesteśmy tak
                  > postrzegani, jak chcemy być postrzegani...
                  >
                  > Chcesz się samobiczować? Biczuj się do woli!!! Ale nie wmawiaj mi, że jestem
                  > kimś gorszym na salonach Europy! Ja tam weszłam od frontu, anonsowana przez
                  > major domusa czy lokaja - jeśli wolisz... I nie mów mi, że nie mam podstaw do
                  > tego, by być dumną Polką, bo to tylko Twoja subiektywna ocena własnego
                  > postrzegania Twojego bycia w Europie. Jest dobry sposób na zapobieżenie takiemu
                  >
                  > złemu samopoczuciu - czujesz się źle? Nie bywaj... Ale nie oczekuj, że wszyscy
                  > będziemy się tak czuć...
                  >
                  > Co do strony merytorycznej sporu - nie zamierzam Cię przekonywać do niczego. Z
                  > czatu gazety wiem, jak Polacy na obczyźnie postrzegają swój kraj, wiele godzin
                  > strawiłam na przekonywaniu do tego, że to co się dzieje w Polsce podlega tym
                  > samym regułom, prawidłom i statystykom, które funkcjonują w świecie. Wiele razy
                  >
                  > zetknęłam się z całkowitą dezinformacją, propagowaną przez - polskie, niestety,
                  >
                  > w rodowodzie gazety. Czy coś osiągnęłam? Zapewne tak, skoro teraz jestem pytana
                  >
                  > o to jak fakty z gazet polonijnych wyglądają w rzeczywistości w kraju...
                  > Zapytasz po co to robię? Ano właśnie po to, by tacy jak Ty przestali się
                  > wstydzić, że są Polakami... Bo tak naprawdę - to poczucie niższej wartości to
                  > Twój czczy wymysł...
                  Jak zem tylko dzisiaj oko otworzyl, to za chalupe pikno za potrzebo leze.
                  Chalupa widzisz na wsi prawie siem znajduje wiec od za przeproszeniem flory i
                  fauny opedzic siem nie moglem. Potem rozumisz, leb pod studnie zem wsadzil i tak
                  orzezwiony w automobil biedny za jakies $ 30 000 wlazlem, co by autobusem ta ten,
                  no....manhattan czy jak mu tam zajechac. Znalomy kierowca "gut morning ser" mnie
                  gada i czapkom droge do siedzenia wymiata, bym w koncu na siedzeniu lotniczym swe
                  dupsko mogl zlozyc i przy dzwiekach cichutko saczacej sie muzyczki i szymie
                  klimatyzacji do roboty mogl dojechac. Ten sam typ mnie potem tom samom czapkom
                  na pozegnanie pomachal i "hew e najs dej" z usmiechem na gembie powiedzial.
                  Przed budym kiem co siem na Brodweju miesci zaden mnie juz typ drzwi nie
                  lotworzyl za to w srodku ponownie ludzie w mundurkach z glupawym i unizonym
                  usnieszkiem "gud mornig ser" mowiom i o za przeproszeniem lykend siem moj
                  pytajom. Ja zem jeno "gud mornig" zdolal ze strachem w ich strone rzycic i
                  przepustke przez maszynke przeciagnac i juz na 12 pietro po kawe aromatycznom
                  jade. Tam snowu ludziska "ser" do mnie mowia i w pas siem klaniajom. Tak wiec
                  ucieklem ci ja do swojej nory, na swoim "pieterku" skad ten list caly w strachu
                  wystukuje, amen. Chyba masz racyje gadajac ze to wszystko wina nasza jest i
                  basta. Wisia zenujaca jestes i sens dyskusyji dawno zgubiwszy farmazony
                  pieprzysz. Uszanowanie.
                  Paul

                • Gość: Paul mwt - male pytanko...... IP: *.proxy.aol.com 01.07.02, 16:33
                  mwt napisał(a):

                  > ... ale może wina tkwi w Tobie?
                  >
                  > Siedzę sobie teraz w Brukseli, przyleciałam wczoraj, w hotelu mnie przywitano:
                  ......etc., etc., etc...... Powiedz mi wyrocznio, czemu z tej brukselki piszesz,
                  huh? Czemu Valdi z jakiejs Australii nadaje, czemu, zacny eor z Niemiec pisuje,
                  czemu Paula z Niderlandow wystukuje? W koncu czemu ja, biedny z Manhattanu
                  pisze. Bo "lubiem"? Bo sie tu urodzilem? Moze turysta jestem? Nie k..... mac.
                  Moi rodzice wyjechali z Pollski bo zostali przez swych rodakow zaszczuci, a moja
                  matka byla zmeczona zmywaniem talerzy w ubikacji. Byla zmeczona "zalatwianiem"
                  zwyklych opon do samochodu, etc. Mimo "stanowiska", jej hmm....tak, wlasnie DUMA
                  nie pozwalala na "zalatwianie", mieszkania, nowego sedesu, miejsca dla mnie w
                  liceum, urzera sie z urzednikami, w sprawach prywatnych i urzedowych. Chciala
                  zyc godnie. Wisia, rozumisz ty co to znaczy zyc godnie? To znaczy nie byc
                  wytykanym palcami przez wszystko wiedzacych, leniwych, przekupnych, zawistnych
                  rodakow, bijacymi piane i prowadzacymi podchody i dysputy rodem z firmy
                  brokerskiej np. w banku przy zakladaniu konta, czy w sklepie przy zakupie
                  samochodu/papieru toaletowego. Wiem, czasy sie zmienily. Samochody sie teraz
                  normalnie kupuje i rodacy gazeta sie podcierac nie musza. Ale "smrod kolejkowy"
                  a'la "talon na balon", znajomosci, kretactwa, etc. sa na porzadku dziennym.
                  Jestem ciekaw komu musialas dac dupy (doslownie, albo w przenosni, o ile z Polski
                  do wymarzonej Brukseli przyjechalas), zeby tam byc? Twoi starzy mieli kase i
                  znajomosci, czy twoj wujek byl zakamuflowanym UB'kiem/zasluzonym dzialaczem
                  solidarnosci (nie widze roznicy)? Tak, sa przypadki, ze ktos moze do czegos w
                  Polsce dojsc, bo bardzo chce, ma talent, wiedze i durzo szczescia. Osobiscie
                  znam taka osobe - szefa network'u w Citibanku w Warszawie. Zaczynal od "zera",
                  nie znal nikogo, ale byl bardzo, bardzo dobry. Ale on nie pisal by takich
                  pierdol jak ty, wiec smiem watpic w twe "utrzciwe korzenie". Uszanowanie.
                  Paul
            • Gość: Paul Re: garsteczka uwag IP: *.ipt.aol.com 01.07.02, 06:31
              eor napisał(a):

              > A ja do wszystkich tych wywodow (ciekawych i racji wielu niepozbawionych) dodac
              >
              > pragne maly i skromny komentarz natury ogolnej w odniesieniu do wypowiedzi
              > powyzszych:
              >
              > Mamy z czego byc dumni i badzmy dumni - podobnie jak i inni maja swoje powody
              > do dumy i sa dumni. Kazdy narod ma takze jakies ciemne strony i wspomnienia
              > niemile. Z tymi nalezy sie pogodzic, zrobic rachunek sumienia, powiedziec
              > jednoznacznie: "zawinilismy" i byc dumnym z faktu, ze tak ladnie sobie z wlasna
              >
              > historia radzimy. Nie zawsze i nie wszyscy sobie tak radza, ale to juz inna
              > sprawa.
              Starczy w koncu tej "dumy". Badzmy sobie dumni na swoj prywatny uzytek.
              Jak "ladnie sobie z ta historia radzimy"? Raczej historia sobie "ladnie" radzi z
              nami. Do tego ciagle z blizej nie znanych mi powodow pozostaje "dzentelnenem"
              (to tak od dzemu) wychodzac z zalozenia ze lezacego sie nie kopie, ale do czasu.
              > Nie ma nic zlego w uczeniu dzieci, ze Polska to wielki i wyjatkowy kraj, ze
              > jest wybrana i skazana na powodzenie. Kazdy narod trzyma sie na takich wlasnie
              > przeslankach i jest to jeden z mechanizmow budowania tozsamosci narodowej. To
              > co jest niebezpieczne w mesjanizmie, to pasywnosc jaka moze on wywolywac. Bo
              > skoro jestesmy wybrani to nie musimy nic robic, bo i tak bedzie dobrze. A
              > pasywnosc to duzy problem. W nauczaniu powinno sie mowic o tym, ze jestesmy
              > wspaniali, ale jednoczesnie wskazywac na koniecznosc pracy i doskonalenia sie.
              > Tak abysmy wielcy poprzez coraz to nowe osiagniecia byli.
              Tozsamosc narodowa jest budowana na sukcesach, nie porazkach. No chyba ze ktos
              uwaza za sukces to, ze co tydzien jest bity i okradany, a mimo wszystko dalej
              wychodzi z domu z posklejanymi tasma okularami, nawet niech bedzie, ze te okulary
              sa "jego", sam je wymyslil i sa jedyne w swoim rodzaju. Moja rada dla takiego
              osobnika - zarob na laserowa operacje poprawy wzroku, okulary schowaj sobie do
              szuflady na pamiatke i podejmij kroki zeby w koncu nikt cie nie bil i nie okradal.
              > Przywary. Lubimy je wyciagac, biczowac sie naszymi wymyslonymi na poczekaniu
              > wadami narodowymi i zarzucac sobie na kazdym kroku bycie typowym "polaczkiem".
              > I czemu to sluzy? Wpedzaniu sie w dalsze kompleksy? Proponuje nastepnym razem
              > zamiast cierpietniczego "jestesmy beznadziejni", lekko ironizujace "ale my
              > jestesmy radosni", a w nastepnej fazie spokojne "jestesmy soba". Zaakceptujmy
              > sie i polubmy. A jesli potrzeba zmian, zaczynajmy po cichu od siebie. Bo
              > przeciez "narod to ja" i tak jak mnie beda widziec inni, tak i narod caly
              > postrzegac beda.
              Ja to ja. Narod to "oni" + ja. Nie spotkalem jeszcze czlowieka ktory by tak
              myslal o sobie i narodzie. W skrocie nie ja jestem dla narodu-panstwa, tylko
              panstwo jest dla mnie. Jesli zaczne myslec inaczej staje sie niewolnikiem
              panstwa-narodu/"dumy". Indywidualniosc, roznorodnosc i samodzielnosc tworzy
              narod. Niestety te cechy przez nas byly/sa zle interptetowane -> nie mozemy sie
              sami rzadzic. Jesli ktos jest np. alkoholikiem, to pierwszym krokiem w
              rehabilitacji jest powiedzenie sobie i innym ze nim jest. Nie wystarczy sie
              polubic jako alkoholika, albo wmawiac sobie ze "czasami lubie sie napic, hihihi,
              hahaha i wesolutko jest". A kompleksy sie leczy, o kompleksach nie
              mozna "zapomniec", to nie lista zakupow.
              > Pozrowienia gorace.
              Pozdrowienia zupelnie zwyczajne i szczere. Uszanowanie.
              Paul

              • Gość: ryża Re: garsteczka uwag IP: 195.116.167.* 01.07.02, 11:00
                A propos poruszonej gdzieś wyżej świadomości narodowej....W POlsce poczucie "
                polskości" jest troche zbyt wybujałe. Nie potrafimy spojrzeć na siebie jak na
                obywateli świata. Jesteśmy POlakami i już, w innych krajach chodzimy schowani
                pod murem i wstydzimy się odezwac po Polsku.Ach te kompleksy...przecież inne
                narody też mają wady!!! Przestańmy może "pochylać się z troską " aż tak nisko
                nad naszymi zaletami, wadami a zajmijmy sie konstruktywną robotą.
                Uwolnijmy nasze kurze mózgi od ograniczeń , które nie pozwalaja nam czerpać z
                innych źródeł niż wyżej wymienione nasze własne kurze mózgi. Naprawdę inni tez
                mają dobre rozwiązania.
                To jest troche tak jak z jedzeniem schabowego i bigosu przez całe życie
                wiedząć , że na świecie jest oprócz tego kupa innego, dobrego żarcia.

                Dla mojego pokolenia ( kilka lat po 20) myslenie o sobie ja-Polak i ja-
                kosmopolita na raz coraz rzadziej jest problemem . tak samo dobrze czuje się w
                Polsce jak i na ulicach brukseli, amsterdamu ...
                W skrócie: za dużo zajmujemuy się naszymi kompleksami, patriotyzmami i
                animozjami niż gospodarką. Ciągle ważniejsza jest " szabelka i paw" od bytu
                zwykłych ludzi.
    • mwt Re: Mam!!! Czwarty rozbior Polski moze nas uratowac... 03.07.02, 03:06
      Tak Paul, masz stuprocentową rację... myć talerze w ubikacji - to poniżej
      godności! Absolutnie! Tylko, że mojej Mam w życiu by to do głowy nie
      przyszło... Jeśli już - to z pewnoscią zrobiłaby to w misce! I opon nie musiała
      załatwiać, bo nie miała samochodu! Jeszcze jedno poniżenie mniej... Wujka też w
      ubecji nie miałam, bo zginął na Zamku Lubelskim - po wyzwoleniu... I w ten oto
      prosty sposób rozmowa o pryncypiach zakończyła się na wyliczaniu win i zasług
      rodzin, zaglądaniu do kabzy i siedzeniu pod materacem... Zaiste, godne
      zwieńczenie poważnej - wydawałoby się - dyskusji...

      A tak między nami Paul - omnia mea mecum porto! Mówi Ci to coś? Uszanowanie
      Paul dla Twoich wyobrażeń o kraju, rachunku krzywd i pochodzeniu mojego konta
      bankowego... Obyś nigdy nie był oceniany w tak mało elegancki sposób, jak Ty to
      robisz...

      wisia
      • Gość: Paul Wisia!!! ;-)))) IP: *.proxy.aol.com 15.07.02, 17:46
        mwt napisał(a):

        > Tak Paul, masz stuprocentową rację... myć talerze w ubikacji - to poniżej
        > godności! Absolutnie! Tylko, że mojej Mam w życiu by to do głowy nie
        > przyszło... Jeśli już - to z pewnoscią zrobiłaby to w misce! I opon nie
        >musiała
        Nie ma sie czym chwalic. Myc talerze w m i s c e klozetowej, co jak piszesz
        preferowala by twoja droga mama to gorzej niz w zlewie ... jak by ci tu
        napisac, zebyc pojela o!....z l e w i e w lazience;-)))
        > załatwiać, bo nie miała samochodu!
        Cale szczescie, ze miala ciebie. Prawdziwy skarb!;-)
        >Jeszcze jedno poniżenie mniej... Wujka też w
        >
        > ubecji nie miałam, bo zginął na Zamku Lubelskim - po wyzwoleniu... I w ten
        oto
        > prosty sposób rozmowa o pryncypiach zakończyła się na wyliczaniu win i zasług
        > rodzin, zaglądaniu do kabzy i siedzeniu pod materacem... Zaiste, godne
        > zwieńczenie poważnej - wydawałoby się - dyskusji...
        To ty zaczelas sie licytowac, zamiast zamknac jape, albo rzeczowo odpowiedziec
        na pytania, ktore raczylem ci zadac.
        > A tak między nami Paul - omnia mea mecum porto! Mówi Ci to coś? Uszanowanie
        > Paul dla Twoich wyobrażeń o kraju, rachunku krzywd i pochodzeniu mojego konta
        > bankowego... Obyś nigdy nie był oceniany w tak mało elegancki sposób, jak Ty
        to
        >
        > robisz...
        >
        > wisia
        Wisia.....jestem jolop i prostak, zadnej laciny nie znam, "polskiego
        zapomnialem, a angielskiego siem nie nauczylem". Poza tym "kazdemu wedlug
        potrzeb", wzglednie zaslug....jestes malo elegancka i tepawa i w ten sposob cie
        oceniam, do you read me Wisia?! Czy dotarlem do twojej zakutej lepetyny? Czy
        jako "Wisia - demon intelektu" potrzebujesz nastepnego, wirtualnego kopa w d...?
        Tak czy inaczej......nie odpowiedzialas "nam" na pytanie. Komu doslownie, lub
        w przenosni dalas dupy zeby znalezc sie zyciowo tam gdzie sie obecnie
        znajdujesz? Widzisz wisia, pomagam ci na zasadzie eliminacji. Zacny wujek,
        padl byl na zamku i dupy dac nie zdazyl, nie mogl, wolal wybrac smierc, etc.
        Wiec kto taki? Twoja rodzina z jednego "wujka" sie nie sklada, prawda? Wiec
        moze "zasluzeni dzialacze tzw. Solidarnosci"? Moze zwyczajnie ty zdecydowalas
        sie w jakims momencie swego zycia na "jednorazowe kurestwo"? A moze na
        zasadzie "ambitnego jolopa" wykulas wszystko na blache i poszlas do przodu jak
        walec? W to, ze wybilas sie dzieki swej nietuzinkowej inteligencji, ciezkiej
        pracy i talentom nie wierze. Twoje posty przemawiaja przeciw tej tezie. Z
        niepokojem czekam na klaryfikacje twego zyciowego statusu ze szczegolnym
        uwarunkowaniem krokow i mechanizmow ktore cie tam zaprowadzily. Uszanowanie.
        Paul
        • eor Tak na zakonczenie 25.07.02, 09:20
          Nie bylo mnie jakis czas wiec nie mialem okazji napisac wczesniej. Nie ma juz
          sensu wdawac sie w wielkie polemiki. Dwie uwagi tylko:

          Mowiac, ze narod to ja chcialem zachecic do tego, aby poprawianie wizerunku
          narodu zaczac od siebie. Jesli bedziemy wiecznie utyskiwac, ze Polacy sa
          beznadziejni, to daleko nie zajdziemy. Tym bardziej, ze w glebi duszy kazdy
          czuje sie Polakiem i stara sie za wszelka cene przekonac siebie i innych, ze
          beznadziejny nie jest. Nie narzekajmy wiec, radujmy sie, lubmy i szanujmy, a
          swiat piekniejszy wydawac nam sie bedzie. Badzmy dla siebie mili i zyczliwi. Na
          poczatek Paul moze jakies mile slowko, bez zlosliwosci, szepnac Wisi:))))))

          Uwaga druga - Eor nie pisuje z Niemiec. Eor pisuje zza malej wody i wcale nie
          dlatego, ze uciekal z kraju. Wrecz przeciwnie. Chetnie ucieklby do kraju, ale
          firma go tu wyslala na lat pare i bedzie musial tu jeszcze przesiedziec rok,
          albo nawet dwa.
          • Gość: Paul Tak na zakonczenie - eor na lozu smierci...? IP: *.proxy.aol.com 25.07.02, 17:54
            Wiec dobrze spelnie twoje "ostatnie zyczenie";-)

            > Nie bylo mnie jakis czas wiec nie mialem okazji napisac wczesniej. Nie ma juz
            > sensu wdawac sie w wielkie polemiki. Dwie uwagi tylko:
            >
            > Mowiac, ze narod to ja chcialem zachecic do tego, aby poprawianie wizerunku
            > narodu zaczac od siebie. Jesli bedziemy wiecznie utyskiwac, ze Polacy sa
            > beznadziejni, to daleko nie zajdziemy. Tym bardziej, ze w glebi duszy kazdy
            > czuje sie Polakiem i stara sie za wszelka cene przekonac siebie i innych, ze
            > beznadziejny nie jest. Nie narzekajmy wiec, radujmy sie, lubmy i szanujmy, a
            > swiat piekniejszy wydawac nam sie bedzie. Badzmy dla siebie mili i zyczliwi.
            Na
            >
            > poczatek Paul moze jakies mile slowko, bez zlosliwosci, szepnac Wisi:))))))
            No dobra wisia, specjalnie dla eora ide na kompromis ze swoimi zasadami (lub
            ich brakiem jak kto woli) i moge cie zerznac za 50 zlotych. Mam nadzieje ze
            jestes naprawde ladna, a na tzw. "reszte" moge "machnac reka".
            > Uwaga druga - Eor nie pisuje z Niemiec. Eor pisuje zza malej wody i wcale nie
            > dlatego, ze uciekal z kraju. Wrecz przeciwnie. Chetnie ucieklby do kraju, ale
            > firma go tu wyslala na lat pare i bedzie musial tu jeszcze przesiedziec rok,
            > albo nawet dwa.
            Ja wiedziec, ze eor nie uciec z Piekna Kraina Nad Wisla. Eor byc "nowe
            pokolenie sukcesu" o szerokich horyzontach, sercem przepelnionym miloscia i
            wyrozumialoscia dla blizniego swego i siebie samego, amen. Eor kochac przyroda
            i ludzie, a wszystkie ludzie kochac Eor. I sielanka byc i wszyscy cieszyc,
            cieszyc sie bardzo. Uszanowanie.
            Paul
            • Gość: Ronja Re: Tak na zakonczenie - eor na lozu smierci...? IP: 212.244.252.* 26.07.02, 08:03
              :)))))
              Umarłam ze smiechu tuż przed weekendem:(
              • usmiechnietakaska Totalny koniec... 26.07.02, 08:33
                No i kto załatwił mi koleżankę tuż przed weekendem??????
            • eor Re: Tak na zakonczenie - eor na lozu smierci...? 26.07.02, 08:38
              Gość portalu: Paul napisał(a):
              > Ja wiedziec, ze eor nie uciec z Piekna Kraina Nad Wisla. Eor byc "nowe
              > pokolenie sukcesu" o szerokich horyzontach, sercem przepelnionym miloscia i
              > wyrozumialoscia dla blizniego swego i siebie samego, amen. Eor kochac
              > przyroda i ludzie, a wszystkie ludzie kochac Eor. I sielanka byc i wszyscy
              > cieszyc, cieszyc sie bardzo.

              Tak wlasnie jest i tego wlasnie wszystkim oraz sobie zycze na przyszlosc. A
              teraz wszyscy sie obejma, zapiewaja Kumbaya i pokolysza rytmicznie. A potem po
              buziaku i jeszcze po jednym i.... i ...... i jeszcze raz... i.... i co tam
              jeszcze chcecie.....
              • Gość: ryża Re: Tak na zakonczenie - eor na lozu smierci...? IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 26.07.02, 12:42
                A Eor nie może zapomniec o tej orgii z okazji konca świata... w rytmie
                Kumbayaaa...;-)))
              • Gość: Paul Re: Tak na zakonczenie - eor na lozu smierci...? IP: *.proxy.aol.com 26.07.02, 16:16
                eor napisał:

                > Gość portalu: Paul napisał(a):
                > > Ja wiedziec, ze eor nie uciec z Piekna Kraina Nad Wisla. Eor byc "nowe
                > > pokolenie sukcesu" o szerokich horyzontach, sercem przepelnionym miloscia
                > i
                > > wyrozumialoscia dla blizniego swego i siebie samego, amen. Eor kochac
                > > przyroda i ludzie, a wszystkie ludzie kochac Eor. I sielanka byc i wszysc
                > y
                > > cieszyc, cieszyc sie bardzo.
                >
                > Tak wlasnie jest i tego wlasnie wszystkim oraz sobie zycze na przyszlosc. A
                > teraz wszyscy sie obejma, zapiewaja Kumbaya i pokolysza rytmicznie. A potem
                po
                > buziaku i jeszcze po jednym i.... i ...... i jeszcze raz... i.... i co tam
                > jeszcze chcecie.....
                Hehehehe;-))). Sam myslalem zeby wtracic gdzies "kumbaya", ale nie bylem
                pewien czy wszyscy zalapia o co chodzi, a po 2 styl byl by juz nie ten...;-))).
                Pozdrawiam, uszanowanie,
                Paul
    • Gość: piedmon. Re: Mam!!! Czwarty rozbior Polski moze nas uratow IP: 212.247.232.* 26.07.02, 18:06
      Ciebie nic nie uratuje. Urodziles sie glupi a potem tylko urosles.
      Pozdrawiam.
      piedmon.
      • Gość: Paul Piedmon, you wothless male whore.... IP: 208.130.54.* 26.07.02, 18:19
        Gość portalu: piedmon. napisał(a):

        > Ciebie nic nie uratuje. Urodziles sie glupi a potem tylko urosles.
        > Pozdrawiam.
        > piedmon.
        Nas uratuje tylko twoja szybka egzekucja, albo samobojstwo. Widze ze egzekucja
        bedzie pewniejsza, bo taki idiota jak ty nawet skutecznie zabic sie nie
        potrafi. Uszanowanie.
        Paul
        • Gość: piedmon Re: Piedmon, you wothless male whore.... IP: 212.247.232.* 27.07.02, 11:42
          > Nas uratuje tylko twoja szybka egzekucja, albo samobojstwo. Widze ze
          egzekucja
          >
          > bedzie pewniejsza, bo taki idiota jak ty nawet skutecznie zabic sie nie
          > potrafi. Uszanowanie.
          Wiesz, mam wrazenie, ze masz kmpleksy. Moze poddasz sie wiec terapi.
          Przypuszczam, ze cierpisz na kompleks albo Elektry, albo Edypa. Zadam wiec ci
          pytanie i musze prosic o szczera odpowiedz. Na czyj widok masz wieksza erekcje,
          na widok swojej mamy czy taty? Odpwiedz prsze. Moze bede ci mogl pomoc.
          piedmon

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka