Dodaj do ulubionych

PALENIE MNIE RZUCIŁO

16.12.02, 13:00
1 GRUDNIA, W GODZINACH PORANNYCH, DZIEŃ PO IMPREZIE URODZINOWEJ, RZUCIŁO MNIE
PALENIE.

Do dzisiaj nie wróciło.

Dziś rano nie założyłem już plastra nikotynowego i czuję się bardzo źle.
Pieką mnie oczy, myśli porozpierzchały się po kątach, jestem zaniepokojony.
Nie czuję ciała.

Piszę to wszystko na forum, by PRZESTRZEC Was przed paleniem.
Rzucenie tego świństwa to straszna męka.

Jeśli kogoś z Was palenie rzuciło/rzuca/ma zamiar rzucić...

Piszcie, dzielcie się, nie bądźcie niewolnikami ;-)
Obserwuj wątek
    • Gość: Ciupazka Re: PALENIE MNIE RZUCIŁO IP: 212.182.27.* 16.12.02, 13:38


      A ja rzuciłam palenie 25 lat temu, rzucało mnie też nieźle, ale kto kim
      rządzi zwyciężyło. Robiłam to stopniowo, papieroski leżały sobie w zasięgu
      ręki, brałam kolejnego coraz rzadziej, rzadziej, aż w końcu przestały mi
      smakować. Co za wyzwolenie od tego świństwa, a ile zdrowia wróciło, a ile na
      kieszeni się zyskało. Sama nie mogę uwierzyć, że aż tyle lat nie palę.Polecam
      tę metodę. Nie można z nałogu wyjść w ciągu 1 dnia . Najlepiej pomaga rozum.
      • ziedrzec Re: PALENIE MNIE RZUCIŁO 16.12.02, 13:54
        Ciupazko, chodzi ło to, że mnie papierosy same rzuciły.
        Po prostu.

        Uzależniony jestem od nikotyny, i to bardzo, a nie od odruchu sięgania po fajkę.

        Stąd te cholernie przykre objawy...

        Chyba nie bedę taki kozak i jeszcze trochę na plastrach pojadę, bo męki
        piekielne przeżywam.
        Ale po fajki nie sięgnę, o nie :-)
    • pepperoni78 Re: PALENIE MNIE RZUCIŁO 16.12.02, 13:43
      Dnia 1.08.2002 po dziesięciu latach małżeństwa rozwiodłem się z paleniem. Tak
      po prostu. Nawet nie zdradzałem palenia z żadnymi plastrami ani tabletkami.
      W każdym razie gratulacje. Trzymaj się. Najgorsze są pierwsze dwa tygodnie.
      Niewesoło jest również na zakrapianych (nawet lekko) imprezach. Ale da się
      wytrzymać.
      • pepperoni78 PS 16.12.02, 13:55
        Dodam tylko, że przez 4 miesiące niepalenia przybrałem na masie trochę ponad 10
        kg. ;)
        • ziedrzec Re: PS 16.12.02, 14:01
          o ja p......dolę...

          ja już wałek na brzuchu zaczynam mieć, a co będzie potem? :-(((

          całe szczęscie , że potrafiłem się spiąć i dzielnie chodzę do szkoły jogi.
        • faciu palenie.... 16.12.02, 14:08
          Tez od stycznia 2002 r. zaczynam rzucać palenie, pisze zaczynam bo to jest
          powolny proce..Najpierw nie paliłem przez kilka miesięcy...Później palenie
          wróciło ale w ograniczonym stopniu...Teraz własciwie pale tylko podczas imprez
          i to tez nie zawsze....papierosy przestają mi smakować, dym mi
          przeszkadza...Wkrótce będe wolny!!!!
          :))
          • Gość: maja Re: palenie.... IP: 212.182.94.* 16.12.02, 15:20
            Gratuluje i zazdroszcze wszystkim którzy przestali.Ja próbowałam ale nie
            potrafie sobie w głowce poprzestawiac.Rzucajac mysle tylko o tym zeby zapalic a
            w skrajnych wypadkach wydaje mi sie ze zycie nie ma sensu bez papierosa przy
            kawie:)Dla kogos kto nie pali wydaje sie to co najmniej nienormalne ale tak
            jest.Poza tym z uosobienia spokoju i cierpliwości przemieniam sie w
            znerwicowana złośliwa sfrustrowaną babę jednym słowem staje sie
            aspołeczna.Macie jakis patent jak z tym walczyc.Bo przestac palic to nie jest
            problem wysdtarczy nie kupic sobie papierosów ale co z reszta.
            Pozdrawiam:))
            • pepperoni78 Re: palenie.... 16.12.02, 15:26
              O właśnie. Na szczęście nie piję kawy. A podobno kiedy randkuje się z małą
              czarną nieco trudniej jest rzucić długie białe z filtrem
              • vanilja Re: palenie.... 16.12.02, 15:54
                Ja jestem palaczem weekendowym.
                Tzn palenie jest u mnie skojarzone sytuacyjnie: piwo-znajomi-papierosek, więc
                najcześciej uprawiam ten proceder w weekendy.
                Co ważniejsze, pale tylko w towarzystwie osób, z którymi czuje sie komfortowo.
                Bardzo rzadko zdarza mi się zapalić w samotności.
                I nie czuję w ciagu tygodnia potrzeby puszczeni9a dymka, więc chyba w szponach
                nałogu jeszcze nie jestem.....
                • faciu Re: palenie.... 16.12.02, 17:02
                  Takie weekendow-imprezowe palenie to ja miałem na początku..Potem zwłaszcza jak
                  byłem sam palłem sobie...Teraz wróciłem do punktu wyjścia..Tylko imprezowe,aby
                  wreszcie całkiem przestać..
                  Pzdrw
                • empi Re: palenie.... 16.12.02, 17:08
                  po wielu nieudanych próbach palenie mnie rzuciło po 25 latach tego nikczemnego
                  procederu. Rozstałem się z nim wskutek długiej choroby i pobytu w szpitalu w
                  czerwcu tego roku. Do tej pory mam ograniczony kontakt z otoczeniem. Wskutek
                  tego unikam pokusy ze strny palaczy i poniżjącego godność żebrania. Te
                  wstrętne papierosy śnią mi się w nocy. Podtrzymuję się w swojej wytrwałości,
                  sam siebie chwaląc jaki to ja jestem bohater, potrzebuję także pochwał osób
                  trzecich. O to proszę dla siebie i wszystkich tu deklarujących rozstanie się z
                  tym cuchnącym i szkodliwym nałogiem. Nie litujcie się nad tymi co proszą o
                  papierosa, bo mówią, że rzucili palenie.
                  pzdr.
                  • Gość: Stach Re:Nikotynizm = 70% nawyk + 30% nałóg IP: w3cache:* / 192.168.0.* 16.12.02, 21:15
                    Jestem kilkudziesięcioletnim palaczem i mogę z własnego doświadczenia
                    stwierdzić, że jest to choroba niemal identyczna co alkoholizm.
                    Przed sześcioma laty miałem problem z sercem, przyjechało pogotowie i lekarz
                    powiedział - Albo papieroski albo życie...
                    Od następnego dnia, uzbrojony w ogromną siłę woli (zabrałem do pracy papierosy
                    i zapalniczkę), rzuciłem palenie. Papierosy nosiłem przy sobie przez pół roku a
                    kolegom mówiłem że "Nie palę bo nie chcę a nie dlatego że nie mam".
                    Nie paliłem przez trzy lata. Zniknął problem z częstymi zapaleniami oskrzeli, z
                    arytmią serca ale od czasu do czasu śniło mi się że palę! Po obudzeniu z
                    radością stwierdzałem że to tylko sen.
                    Przyszły kolejne wakacje , urlop w górach, ognisko, gril, wesołe towarzystwo,
                    alkohol - pełny luz - i jeden papieros (nie zaszkodzi!?).
                    Na drugi dzień dwa, trzy a po dwóch tygodniach kupiłem sobie całą paczkę. I
                    dopiero w tym momencie zrozumiałem że przegrałem.
                    Mijają kolejne trzy lata i znowu dojrzałem do tego aby rzucić palenie ale brak
                    mi konkretnej motywacji (zawsze znajdzie się jakaś wymówka). POMOCYYYYY...



                    pozdr.
                • pepperoni78 Re: palenie.... 17.12.02, 10:35
                  vanilja napisała:

                  > Ja jestem palaczem weekendowym.
                  > Tzn palenie jest u mnie skojarzone sytuacyjnie: piwo-znajomi-papierosek, więc
                  > najcześciej uprawiam ten proceder w weekendy.
                  > Co ważniejsze, pale tylko w towarzystwie osób, z którymi czuje sie
                  > komfortowo.

                  Wow!!! Vanilja ;) Paliłaś na ostatnim spotkaniu Forumowiczów ;)
                  • ziedrzec Re: palenie.... 02.01.03, 11:49
                    Tjaaa... Zatem już ponad miesiąc, jak mie rzuciło...

                    Paliłem przy wódce, poza tym mnie nie ciągnie.

                    Jest dobrze.

                    Zdrowo.

                    Nie śmierdzę.
            • ziedrzec Re: palenie.... 17.12.02, 07:43
              Maju, u mnie to samo było... Kilka lat temu straciłem rachubę - 16 prób
              rzucenia spełzło na niczym!!!
              Nie mogłem wytrzymać dnia bez fajki, co za upodlenie, co za brak woli, co za
              zniewolenie...
              Najgorszy był właśnie głód nikotyny, a nie brak odruchu sięgania po małego-
              wielkiego truciciela.
              Tym razem postanowiłem skorzystać ze wspomagacza - plastra i powiem ci, zę jest
              cholerhnie skuteczny, ale kiedy go wczoraj odstawiłwem, głod pojawił się
              momentalnie. Po pracy, gdy półprzytomny jechałem autobusem, czułem się jak
              narkoman -(czyż nim nie jestem?) - trzęsące się ręce, strach przed spojrzeniem
              w oczy ludzi, czas zakrzywiony w iście witkacowski sposób...
              Dziś znów jadę na plasterku, ale tym ze zmniejszoną dawką - stopniowo zwalczam
              tę hydrę nienasyconą.

              Ludziska... trzymajcie za mnie kciucy...
    • Gość: hm` Re: PALENIE MNIE RZUCIŁO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.02, 21:47
      Hm, a ja dopiero co doszedlem do siebie po tym jak o 14 poszedlem po
      cwiczeniach z kumplem na jedno piwo....
      pozdr. hm`
    • ziedrzec RZUCENI PRZEZ PALENIE... 17.12.02, 07:51
      .. ŁĄCZMY SIĘ!!!

      Łączmy się sie cuzamen do kupy z tymi, którzy chcą, by ich rzuciło!!!

      Empi, Stachu, jesteśmy twardziele, czy nie, do cholery???

      Maja, wyrzuć śmierdziuchy, kup se plastry - one likwidują głód (k..wsko drogie,
      ale... te dwa miesiące można poświęcić).

      Na jogę pójdźcie do Tomka Miszczuka - sam stosuję i jestem zachwycony (chodzą
      tam ludzie w każdym niemal wieku - widziałem ostatnio panią grubo po
      pięćdziesiątce).

      Zdrowi bądźmy :-)
      • lodbrok Re: RZUCENI PRZEZ PALENIE... 17.12.02, 08:25
        Przyznaję. Jestem nałogowcem. Pale od szesnastego roku życia. Powiem więcej.
        To nie tylko nałóg. Ja po prostu lubię palić. Zdaję sobie ozywiście sprawę ze
        wszystkich negatywnych skutków, ale ..... lubię to robić. Czuję, jakbym bez
        papierosa to nie był ja. A skąd to wiem? W tym roku dwa miesiące przed wyjazdem
        na urlop postanowiłem, że nie będę palił.Ot taki kaprys. Pomyślałem, że jak
        rzucę faje to od razu przytyję. Więc dwa miesiące przed urlopem, intensywna
        dietka i jaranie na całego. Schudłem osiem kilo.....To był niezły trening
        mentalny. Pierwszy dzień urlopu i nie kupiłem fajek. Każdego ranka przez dwa
        tydodnie bieganie po lesie i ćwiczenia. Zero gadania o fajkach. Wytrzymałem
        spoko. Nie czułem głodu nikotynowego, ale psychicznie nie czułem się najlepiej.
        Mówiłem sobie, przejdzie za jakiś czas i będzie ok. Nie przeszło. Nie paliłem w
        sumie cztery miesiące. Teraz znowu palę i .... jest mi z tym dobrze. Myślę, że
        najistotniejsza w tym wszystkim jest motywacja. Ja jej chyba nie mam, albo mam
        niewystarczającą. Podziwiam jednak wszystkich tych, którzy są twardzi i którym
        się udaje. Życzę wam więc, żebyście się trzymali i nie poddawali.Pozdrawiam
        • Gość: ryża małpa Re: RZUCENI PRZEZ PALENIE... IP: 4.2.* / *.lublin.mm.pl 02.01.03, 12:06
          Ja również pale weekendowo ale smrodu papierosów w domu nie zniose ( po
          sylwestrze jeszcze jedzie , pomimo, że palilismy mało, w kuchni i posprzatałm
          wszystko pachnącym płynem). Jak zapale w domu albo w samotności to od razu
          spleena dostaje nie wiem czemu , smutek mnie nachodzi , melancholia i zaczynam
          rozmyślac o sprawach beznadziejnych:-)
          tak więc popalam przy piwku i tak już od 10 lat.Były okresy , kiedy paliłam
          paczkę dziennie ale póxniej jak wracałm ( to na "wyjadzach")powoli ilośc
          palonych fajek spadała do normy ( 1 - 1/2 paczki na tydzień).

          Trzymaj się ziedrzcze!!!! Badź twardzy jak John Waine!
          • Gość: ona Re: RZUCENI PRZEZ PALENIE... IP: w3cache:* / 192.168.1.* 03.01.03, 00:20
            a ja juz 4 lata po rozwodzie z papieroskami :))) wstyd sie przyznac jak to sie
            stalo, ale przepalilam sie na imprezie (paczuszka w ciagu 2 godzin to
            zdecydowanie za duzo), ale za to teraz mam wstret do bialych z filtrem :)))
            Chociaz to jest dziwne, ale dym z papierosow mi nie przeszkadza. Nawet
            uwielbiam klimaty zadymionych pub'ow
          • ziedrzec Re: RZUCENI PRZEZ PALENIE... 03.01.03, 07:46
            Małpko, będę jak Tommy Lee Jones w "Ściganym". ;-)



            Gość portalu: ryża małpa napisał(a):

            > Ja również pale weekendowo ale smrodu papierosów w domu nie zniose ( po
            > sylwestrze jeszcze jedzie , pomimo, że palilismy mało, w kuchni i posprzatałm
            > wszystko pachnącym płynem). Jak zapale w domu albo w samotności to od razu
            > spleena dostaje nie wiem czemu , smutek mnie nachodzi , melancholia i
            zaczynam
            > rozmyślac o sprawach beznadziejnych:-)
            > tak więc popalam przy piwku i tak już od 10 lat.Były okresy , kiedy paliłam
            > paczkę dziennie ale póxniej jak wracałm ( to na "wyjadzach")powoli ilośc
            > palonych fajek spadała do normy ( 1 - 1/2 paczki na tydzień).
            >
            > Trzymaj się ziedrzcze!!!! Badź twardzy jak John Waine!
            • pepperoni78 Re: RZUCENI PRZEZ PALENIE... 08.01.03, 15:38
              Mam nadzieję, że rzuciło i nie wróciło. ;)
    • Gość: Ada Re: PALENIE MNIE RZUCIŁO IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.01.03, 18:44
      ziedrzec napisał:

      > 1 GRUDNIA, W GODZINACH PORANNYCH, DZIEŃ PO IMPREZIE URODZINOWEJ, RZUCIŁO MNIE
      > PALENIE.
      >
      > Do dzisiaj nie wróciło.
      >
      > Dziś rano nie założyłem już plastra nikotynowego i czuję się bardzo źle.
      > Pieką mnie oczy, myśli porozpierzchały się po kątach, jestem zaniepokojony.
      > Nie czuję ciała.
      >
      > Piszę to wszystko na forum, by PRZESTRZEC Was przed paleniem.
      > Rzucenie tego świństwa to straszna męka.
      >
      > Jeśli kogoś z Was palenie rzuciło/rzuca/ma zamiar rzucić...
      >
      > Piszcie, dzielcie się, nie bądźcie niewolnikami ;-)
      >
      > MNIE tez juz kilka lat temu,ale byla walka. Ile ja kilometrow nabiegalam do
      utraty tchu. A kto jak nie ja w maju kompieli zazywalam w jeziorach by
      odpedzic dymka Wystawy papierosow w kioskach mijalam biegiem,zamiast
      komunikacja biegalam na skroty. ale sa powroty chcicy na dymka ,zawsze w
      rocznice ,z tymi samumi kumplami do palenia ,w miejscach gdzie najczescjej sie
      jaralo.Wytrzymalam to ,wybiegalam troche zmienilam znajomych na
      niepalacych ,inie pale!!! Ale zawsze pozostaje taki glod palenia.....
    • kali77 Re: PALENIE MNIE RZUCIŁO 09.01.03, 09:01
      Żyw niepłonną nadzieję, że definitywnie i nieodwracalnie.
      Ono ma wredną skłonność podstępnie powrócić i się przymilać aż przebaczasz mu
      kaszelek i zębów żółknięcie ponowne i przygarniasz nie bacząc na perspektywnę
      kolejnego bólu rozstania. :)
      • ziedrzec Re: PALENIE MNIE RZUCIŁO 05.02.03, 10:59
        Cały czas podstępnie czyha...
        Z palaczem jest tak, jak z alkoholikiem - nałóg nie jest WYLECZONY lecz
        ZALECZONY.
        • empi Re: PALENIE MNIE RZUCIŁO 05.02.03, 20:32
          ziedrzec trzymaj się i mnie trzymaj. Pamiętaj nadal jesteśmy niepalącymi
          palaczami.
          pzdr.
        • hm` Re: PALENIE MNIE RZUCIŁO 06.02.03, 14:54
          Hm, ja pale nadal, nie lecze sie, nie zalecze, i wogole to nie mam
          najmniejszego zamiaru sie wyleczyc, zaleczyc, i inne takie, cokolwiek one
          znacza.
          pozdr. hm`
          • Gość: Ciupazka Re: Zawziął się sam na siebie..n/tx IP: 212.182.27.* 06.02.03, 15:06
            hm` napisał:

            > Hm, ja pale nadal, nie lecze sie, nie zalecze, i wogole to nie mam
            > najmniejszego zamiaru sie wyleczyc, zaleczyc, i inne takie, cokolwiek one
            > znacza.
            > pozdr. hm`



            >
            • hm` E tam..........;]..n/tx 06.02.03, 15:30

    • Gość: Folkatka Re: PALENIE MNIE RZUCIŁO IP: *.lublin.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.03, 20:39


      Palenie weekendowe, przy kawce i piwku, zawsze (najczesciej ?) przeradza sie
      w palenie częstsze, codzienne, kiedy pali sie dla zabicia nudy, bo autobus nie
      przyjezdza, bo kumpel własnie wychodzi na fajkę etc...Najlepiej nie zaczynac w
      ogole. Uniknie sie wydatków, stresów, i upokarzajacego sępienia w sytuacjach
      kiedy tak bardzo chce sie zapalić a nie ma sie grosza przy duszy. Droidzy
      rzucajacy, z całego serca wszystkiego naj...A BTW, tak sie zastanawiam nad
      jednym - dlaczego kobiety nie pala fajek i cygar ??? Przyznam sie ze jedne io
      drugie bardzo lubię...Dlaczego kobiety zaadaptowały do swojego zachowania
      palenie tego co wsród uzywek tytoniowych najgorsze ???Kto mi to wyjasni ??



      • lodbrok Re: PALENIE MNIE RZUCIŁO 05.02.03, 23:37
        Jeśli chodzi o cygara, to wytłumaczenie wg mnie jest dosyć prozaiczne. Cygara
        są przeważnie bardzo mocne a kobiety przeważnie nie lubią mocnych papierosów, a
        co dopiero mówić o cygarach. Ostatnio dostałem parę sztuk od koleżanki w
        prezencie. Na imprezie żadna dziewczyna nie chciała tego palić. Oczywiście
        zdarzają się chlubne wyjątki:-)). Co do fajki to poza względami wizualnymi
        (kobieta z fajką to conajmniej tak egzotyczny widok jak facet używający
        pomadki) to chodzi przede wszystkim o specyficzny fajkowy zapach. Fajka kojarzy
        się ze starością. To silnie zakodowany stereotyp. Jaki facet całowałby
        dziewczynę śmierdzącą fajkowym tytoniem?
        Folkatko piszesz się na piwko poferiowe? Przełożone na 16.02?
      • ziedrzec Re: PALENIE MNIE RZUCIŁO 06.02.03, 12:04
        Nieprawda, są kobiety, które palą fajki i cygara.
        • lodbrok Re: PALENIE MNIE RZUCIŁO 06.02.03, 15:18
          Nie twierdzę, że w ogóle nie ma takich, ale to jednak unikaty.
          • ziedrzec Re: PALENIE MNIE RZUCIŁO 07.02.03, 11:35
            To fakt- znam przecie tylko jedną osobę pci żęskiej która pali fajkę i jedną
            która pali cygara.
    • Gość: wisia Re: PALENIE MNIE RZUCIŁO IP: 217.97.175.* 05.02.03, 20:49
      Zazdroszcze, podziwiam i znowu zazdroszcze... I trzymam za Was kciuki... Jak
      Wam sie uda moze i ja sprobuje??? Eeee.... sama nie wiem co mowie:(((

      Pozdrawiam i zycze wytrwalosci!!!

      wisia
      • pepperoni78 Re: PALENIE MNIE RZUCIŁO 06.02.03, 20:21
        Nie palę od 1.08.2002. A właściwie od godziny 18.00 31.07.2002. ;)
    • buzi1 Re: PALENIE MNIE RZUCIŁO 07.02.03, 13:26
      Gratulacje!
    • Gość: buzi1 Re: PALENIE MNIE RZUCIŁO IP: *.pm3-2.per.eftel.com 08.02.03, 03:22
      Od jakiegos czasu mysle o rzuceniu papierosow . Raz sprobowalam nie palic
      przez caly dzien i mi sie to nie udalo . Powiedzcie czy te plastry nikotynowe
      rzeczywiscie pomagaja .Help !
    • buzi1 Re: PALENIE MNIE RZUCIŁO 08.02.03, 03:29
      Od pewnego czasu mysle o rzuceniu papierosow.Raz sprobowalam nie palic przez
      caly dzien ale mi sie to nie udalo . Powiedzcie czy te plastry nikotynowe
      rzeczywiscie dzialaja.HELP!
      • ziedrzec Re: PALENIE MNIE RZUCIŁO 10.02.03, 08:11
        buzi1 napisała:

        > Od pewnego czasu mysle o rzuceniu papierosow.Raz sprobowalam nie palic przez
        > caly dzien ale mi sie to nie udalo . Powiedzcie czy te plastry nikotynowe
        > rzeczywiscie dzialaja.HELP!


        Próbowałem
        Rzeczywiście działają - na głód nikotynowy.
        Ale nie działają na natręctwo sięgania po papierosa.
        Najważniejsze to CHCIEĆ rzucić palenie.
        • pepperoni78 Re: PALENIE MNIE RZUCIŁO 10.02.03, 10:26
          Ja nie używałem żadnych plastrów, tabletek itd.Po prostu powiedziałem sobie od
          dziś nie palę i koniec. Nie twierdzę, że zrucam palenie. Po prostu nie palę.
          Nałogowcem zostaje się do końca życia. ;)
          • Gość: bla Re: PALENIE MNIE RZUCIŁO IP: 212.182.91.* 12.02.03, 23:41
            Solidaryzuję się z Pepperonim. Żadnych plastrów itp. Sprawdzam tylko ile mogę
            bez nich wytrzymać jak się uprę. I tak od Świąt Bożego Narodzenia trzymam się
            i nie palę.
      • velvet0 Re: PALENIE MNIE RZUCIŁO 13.02.03, 08:11
        buzi1 napisała:

        > Od pewnego czasu mysle o rzuceniu papierosow.Raz sprobowalam nie palic przez
        > caly dzien ale mi sie to nie udalo . Powiedzcie czy te plastry nikotynowe
        > rzeczywiscie dzialaja.HELP!

        plastry nie wiem... za to pastylki do ssania są rewelacyjne... wywraca Cię
        później na lewą stronę;o))))))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka