antonioni1
19.02.08, 22:15
W Monachium jest maleńki pomnik na miejscu zburzonej synagogi i żadna gmina
żydowska nie wnosi roszczeń o odszkodowanie. Lubelska jesziwa zachowała się
tylko dzięki Polakom. Wprawdzie władze komunistyczne zamieniły ją na szpital i
do pewnego czasu na odrzwiach można było zobaczyć mezuzy, ale dzięki temu
budynek zachował się i nie popadł w ruinę. W Zamościu jest stara bożnica
żydowska, ale zachowała się tylko dzięki temu, że mieściła się tam biblioteka.
W Kielcach jest budynek synagogi, który przez pewien okres funkcjonował jako
muzeum Lenina czy komunizmu. Ale to mało ważne. Jedna swołocz. Dziwię się
roszczeniom żydowskim, gdyż wielu polskich szlachciców i magnatów dawało datki
na budowę synagog. O ile wiem nawet synagogę w Zamościu wsparli finansowo
Zamojscy. Był okres, kiedy Polska stała się miejscem wytchnienia i hebrajska
nazwa Polin interpretowana jest jako "tu" (po) "wytchniesz" (lin). Moim
zdaniem nawet zachłanność musi mieć swoje granice.