Gość: ares Pewien kierownik w państwowej instytucji... IP: 80.48.71.* 20.09.03, 23:59 Pewien kierownik w państwowej instytucji kazał napisać pracę mgr swojemu pracownikowi - zrobił to w jeden dzień i noc - jak zaczął przepisywać różne ksiązki w pracy od godz. 7.00 rano to skończył o 6.00 następnego dnia. Teraz pisze doktorat.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewa Re: Kupiła doktorat IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.09.03, 02:01 moja głupia jak but koleżanka kupiła sobie egzamin na studia (humanistyczne, w dużym mieście Kielce). Miała wujka na uczelni, więc czytając tinę lekko przez "egzaminy" przebrnęła, a teraz (cha, cha) ta ładna i praktyczna dziewczyna co zaczynała od liceum zawodowego "załatwia sobie profesora" - w przeciwieństwie do mnie może robić doktorat - obroniła na piątkę magisterium. Ludzie, to normalne praktyki u nas w kraju;dajcie spokój - wyjątek tylko potwierdza regułę; Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pies Re: Kupiła doktorat IP: *.ma.charter.com 21.09.03, 03:05 ja jednak mysle, ze ta doktorantka to nasza slynna 30-letnia z 5- oma doktoratami Gabriela Casey Ole!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pies Re: Kupiła doktorat IP: *.ma.charter.com 21.09.03, 04:24 Gabrysia, Larum graja !!! Ty to widzisz i nie grzmiszzz? czyzby nowe instrukcje z izraela? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pies Re: Kupiła doktorat IP: *.ma.charter.com 21.09.03, 03:13 Gość portalu: ewa napisał(a): > moja głupia jak but koleżanka kupiła sobie egzamin na studia > (humanistyczne, w dużym mieście Kielce). Miała wujka na > uczelni, więc czytając tinę lekko przez "egzaminy" przebrnęła, > a teraz (cha, cha) ta ładna i praktyczna dziewczyna co > zaczynała od liceum zawodowego "załatwia sobie profesora" - w > przeciwieństwie do mnie może robić doktorat - obroniła na > piątkę magisterium. Ludzie, to normalne praktyki u nas w > kraju;dajcie spokój - wyjątek tylko potwierdza regułę; tak zawsze bedzie poki nie bedzie egzaminu. W USA takim egzaminem jest praca, Idzie taki koles z przeswietna ocena do pracy i ... dupa zimna. Notowania uniwersytetu spadaja, mniej kandydatow a co za tym idzie pieniazkow. W gospodarce rynkowej tytul ma swoja wartosc, jest beszczelnie sprawdzany. Jesli cos nie jest tak jak powinno, wszyscy to odczuwaja, od gory w dol. Dlastego tak wazna jest instytucja rekomendacji. zreszta ... ile jeszcze wody w Wisle uplynie, gdy te opasle profesory znikna z krajobrazu nauki polskiej? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jacek Re: Kupiła doktorat IP: 217.168.129.* 22.09.03, 10:51 Nie wiem jak z tymi doktoratami jest w Stanach ale skoro w Polsce jest z nimi tak łatwo to chyba miałem wyjątkowego pecha. Swój pisałem 5 lat, z tego badania na 450 osobowej próbie 2 lata. Ostatni roczek przygotowania do obrony z czego ostatnie miesiące to spanie po 4-5 godzin. Wydawało się, że jestem przygotowany perfekcyjnie ale jak na obronę zwaliła śmietana naukowa i zaczeła dyskusję na tematy tak odległe jak znaczenie intuicji w procesach kognitywnych i decyzyjnych oraz ekonometryczne metody weryfikacji danych i specyfice doboru próby to mało nie oblałem. Bilans tych 5 lat to: - utrata 12 kilo wagi - sprzedaż samochodu - 1 załamanie nerwowe Ale dzisiaj jeśli mówię, że moim promotorem był prof H. Mruk a recenzentem Prof. K. Wojcik to ktoś kto zna moją dziedzinę na pewno nie podwazy pracy. Nie widzę również, zeby moim znajomym doktoraty przychodziły jakoś szczególnie łatwo, kazdy morduje się te 4-5 lat jeżdzi na konferencje, publikuje materiały. Patrzę też co robią dzieci znajomych profesorów. Naprawdę niewielu z nich kończy studia doktoranckie, najcześciej ida w prywatną inicjatywę i tam zarabiają pieniądze o których na uczelni mozna tylko pomarzyć. Aha co do ceny nie wydaje sie przesadzona - przeciętne badania do doktoratu z zakresu ekonomii kosztują mniej więcej 25-30 tys. zł Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: obyw. Re: gabrielacasey na profesora !!!!!!! IP: 213.17.142.* 21.09.03, 05:53 Czas najwyższy za te wszystkie Jej opinie i "mądrości". To taki typowy przykład Polaka (przepraszam, POLACZKI) znającej się na wszystkim.....i niczym. Tylko.........CO NA TO NASI PSYCHIATRZY !!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MM Re: ZOSTAWCIE gabrielęcasey W SPOKOJU !!!! IP: 213.17.142.* 21.09.03, 06:04 Ludzie kochani - żarty żartami, ale naprawdę nie wypada się śmiać z chorego człowieka. NAWET NA STRONACH INTERNETOWYCH. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ad Re: Kupiła doktorat IP: *.lodz.msk.pl / 10.122.16.* 21.09.03, 06:19 A w Wyższej Szkole Kupieckiej w Łodzi był sobie właściciel, który tytuowal się Prezydentem, bo był magistrem. Teraz jest doktorem (He,he), używa tytułu prof.nadzw. dr i jest Rektorem. Tego nie potrafią nawet posłowie Samoobrony Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sigma pilnie rozprawę habilitacyjną z politologii kupię!! IP: *.siec.pl 21.09.03, 08:34 jw. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: radzik Re: pilnie rozprawę habilitacyjną z politologii k IP: 213.25.91.* 22.09.03, 12:51 Doktorat broniono u prof. dr hab. Tadeusz Radzika. He, he, he Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A Re: Kupiła doktorat IP: 212.180.145.* 21.09.03, 08:46 Gość portalu: śmieszek napisał(a): > nie matura > lecz mamona zrobią z ciebie dziś doktora :))) Szanowni Panstwo, Przeczytlam wiekszosc postow i widze ze wiekszoscia z Panstwa szargaja dziwne uczucia wscieklosci tudziez zazdrosc. Ale jak to jest naprawde? Jest sobie pewnien Instytut, ktory prowadzi studia doktoranckie oraz ma uprawnienia do nadawania tytulu doktora i doktora hab. Oczywiscie studia sa platne, ale w zamian ucza tam wybitne postacie polskiej nauki (sama jestem doktorantka). W sumie nie jest tam trudno studiowac .. wystarczy ze sie pojawie na wykladach i to jeszcze niekoniecznie na wszystki, zaliczenia... i tak zalicza, bo po co tracic studenta, ktory przynosi pieniazki... Szara polska rzeczywistosc. Oczywiscie nie twierdze, ze jestem jedyna osoba ktora sie uczy i "nie wagaruje", bo sklamalaby. Oczywicie staram sie nauczyc jednak czegos wiecej i wlasnie opracowalam sobie plan pracy nad praca doktorska. Kontynuujac, po 3 latach studiow mam prawo otworzyc przewod doktorski.. pozniej obronic sie,.....i miec nadzieje na lepsza prace... A wszystko to bedzie kosztowalo mnie niemalze 16000, jak nie wiecej. Oczywiscie wliczam cene wystawnego "poczestunku", nierzadko zakrapianego, na czas mojej krotkiej obrony (jest to wymagane jak i konieczne - im lepiej podany "poczestunek" i lepsze napoje tym szybciej sie obronie). Uppss ... zatem i ja "za pieniadze sie obronie" !?!?... Wracajac do Pani Dr X z artykulu, naprawde nie jest wazne kto napisze prace doktorska. Wazne by orientowac sie w temacie ... no i obronic sie... A plagiaty... Szanowni Panstwo... ilez to razy juz nie pisalam roznych publikacji, gdzie w pierwszym rzedzie umieszczone sa 2 nazwiska profesorow (bardzo dobrze znanych w Polsc), a o mnie nawet maczkiem nie jest wspomniane.. Ilez to razy juz dostawalam sterte powyrywanych ,pokserowanych kartek i z nakazaniem stworzyc z nich (poprostu przepisujac znaznaczone fragmenty) nastepnej ksiazki znanych nauce ludzi, ktora nastepnie wchodzi do sprzedazy za min. 45 zl. Czy to nie jest plagiat??? Ciekawa jestem czy pozostali ludzie, ktorych praca byla wykorzystana i nawet nie zostalo o nich wspomniane, czuja sie tak samo jak ja? Sami widzicie... de facto nie jest wazne kto bedzie czesci mojej pracy pisal.. wazne by miec pojecie na ten temat a reszta .. reszta to szara rzeczywistosc, o ktorej juz wspominalam wczesniej. Milej zabawy w poszerzaniu wiedzy i pidsaniu doktoratow (rowniez za pieniadze)!!! Pozdrawiam, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: anty feudał Re: Fikcja doktoratów i habilitacji IP: 62.233.192.* 21.09.03, 09:27 Rzeczywiście obecnie na studiach tzw doktoranckich kupuje się doktoraty bo jak zamawia się i płaci niby w formie opłat za studia to wykładowcy czyli promotorzy ( otrzymujacy wynagrodzenie w ramach umowy o dzieło) zobowiazani są do napisania doktoratu a następnie obrony przed komisją. Komisją gdzie żaden z uczestników a tylko ten kto pracę napisał wie co w pracy się znajduje. Szczególnie w tym brylują małe szkoły ze spadochoniarzami czytaj emerytami co pozwoliło osiągnąć minimum dla praw doktoryzowania i habilitacji rozadją te tytuły na leo i prawo zgodnie z zasadą po mnie tylko ogień . Prosze zobaczyć że większość tych profesorów firmujących uprawnienia nie potrafiła wykształcić nawet swojej szkoły wychowanków, a ambicje do wyrażania ocen mają bardze wielkie Idzie nauka na dno tak jak i ocena szkoły przez pryzmat osób pracujących a nie poziomu wykształcenia studentów, to tak jak gdyby tytuły profesorskie gwarantowały rozwój techniki a nie rozwiązania i praktyczne wdrożenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: natan większość tytułów jest kupowanych i nikogo to nie rusz IP: *.konin.sdi.tpnet.pl 21.09.03, 09:30 a, wystarczy przeczytać LEGANE ogłoszenia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zizi Re: większość tytułów jest kupowanych i nikogo to IP: *.acn.waw.pl 21.09.03, 12:25 A ja chętnie kupię swiadectwo maturalne...,czekam na jakieś namiary.Please. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Były pracownik w służbie nauki Re: Kupiła doktorat IP: *.acn.pl 21.09.03, 13:33 B.duża część prac naukowych to tzw. pułkownicy. Po odbiorze idą na pułkę i nikt się nimi dalej nie interesuje, bo nie ma sensu. Także duża część prac doktorskich a jeszcze bardziej habilitacji to zwykłe buble. Dawniej takie prace robiła zwykle sekretaka (jak u mnie w bardzo poważnym instytucie) gdzie osoba starająca się o tytuł profesora przynosiła pozakreślane najróżniejsze wycinki przeróżnych artykołów a sekretarka je kompilowała. Dzisiaj praca jest łatwiejsza bo ściąga się całe strony z internetu a następnie robi nową własną pracę. Czesto w tych opracowaniach praktycznie nie ma żadnej pracy własnej , są tylko kompilacje cudzych prac. Dotyczy to w szczególności nauk humanistycznych,gdzie każdą teorię można udowodnić słowami. Ostatnio spotkałem się z poważnym opracowaniem w której autor bardzo poważnej publikacji książkowej przewrócił do góry nogami poprzednie teorie oraz wiedzę na dany temat i zaczął lansować własną teorię licząc pewnie, że zawsze znajdzie się ktoś, kto tą bzdurną teorię poprze z bardzo różnych, częśto nie naukowych powodów. Jest takie przysłowie które mówi" Kruk krukowi oka nie wykole" Odnosi się to również do środowiska naukowego a najbardziej do kasty zwanej Profesorami. Byłem kiedyś na poważnym seminarium, na którym jeden z P.Profesorów gadał bzdury, ale żaden z jego szanownych kolegów nie próbował udowodnić, że jest w błędzie. Ta bierna sytuacja wynikała przede wszystkiem z faktu, że gdyby podważono sen jego wypowiedzi nie dostał by środków naswoje bzdurne badania. I obecni woleli milczeć. (Były tylko bardzo skromne uwagi nie sięgające meritum sprawy). Byłem jedynym autorem krytycznej oceny pracy przedstawianej przez P.Profesora. Niestety moja opinia została zmarginalizowana w dyskusjiz bardzo przyziemnych powodów "jak powiedziałem wcześniej - Kruk krukowi .....". Taka bierna postawa środowisk naukowych owocuje tym, że przenosi się to również na niższe stopnie naukowe. Nie ważne jak piszesz, co piszesz, jakie masz wyniki naukowe. Liczy się tylko jakiego masz promotora. On jest twoją tarczą. Ponieważ promotor jest również zainteresowany w ilości doktorantów to kółko się zamyka. Mamy naukę taką jaką mamy. Rozwiązania tego problemu przez samo środowisko naukowe na razie nie widzę. Potrzebne jest takie zarządzanie finansami przeznaczonymi na naukę, które wyeliminuje niepotrzebne, często tylko pozornie naukowe prace. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abc Re: Kupiła doktorat IP: *.ne.client2.attbi.com 21.09.03, 14:11 "Kobieta może stracić tytuł naukowy." To chyba zart. Jesli yen tytul kupila to nigdy nie byl wazny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lech Re: Kupiła doktorat IP: *.ne.client2.attbi.com 21.09.03, 14:16 Od dawna wiadomo, ze temat i jakosc pracy sa niewazne. Liczy sie tylko promotor Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lange Re: Kupiła doktorat IP: *.internode.on.net.au 21.09.03, 14:23 Gość portalu: lech napisał(a): > Od dawna wiadomo, ze temat i jakosc pracy sa niewazne. Liczy sie > tylko promotor Skad to mozesz wiedziec? Ja obracalem sie w kregach akademickich nauk fizycznych ladnych pare lat i slyszalem tylko o jednym plagiacie artykulu naukowego, nie slyszalem o przypadkach kupowania doktoratow. Mysle ze jest roznie, zaleznie od dyscypliny naukowej, uczelni, indywidualnych okolicznosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DNM Recenzent - oddaj kasę! IP: 130.94.107.* 21.09.03, 21:11 Kupiła doktorat? Jak jej pozwolili to kupiła. Nie jest specjalnie ważne co z nią zrobią. Znacznie ważniejsze jaki los spotka promotora, recenzentów i radę wydziału. Rada po takiej aferze powinna utracić prawa do doktoryzowania. Wydziałowi obniżyć kategorię. Utratę praw i zmianę kategorii czuje się w kieszeni. Zażądać zwrotu honorariów od recenzentów. Przejrzeć i ocenić publikacje doktoranta i promotora. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ja Re: Kupiła doktorat IP: *.echostar.pl 22.09.03, 14:46 Radzę, by autor artykułu douczył się. "Doktor" to stopień naukowy, a nie tytuł. Ale by to wiedzieć trzebaby samemu chodzić na zajęcia w szkole a nie zlecać innym. Odpowiedz Link Zgłoś