Dodaj do ulubionych

Cebularz - spécialité de la maison

30.07.08, 12:35
Mimo, że temat ten pojawiał się już na forum, powracam do niego. Bo
cebularze kosztuję nadal i mi smakują wybornie. Proponuję na
początek umieszczać tu znane wam przepisy na wypiek cebularzy. Kto
ma swoje, niech się dopisuje. Zrobimy tu też ranking smaków, jakości
i piekarni. Wskazane są również wszelkie opowiastki z nimi
powiązane. Cebularz lubelski wart jest zainteresowania. Dla wielu,
nie tylko Lubliniaków, ten placek z cebulą to jednoznaczne
skojarzenie z Lublinem i Lubelszczyzną. Jest w nim również zapisana
historia Regionu, choćby samo pochodzenie tego ciasta nawiązujace do
korzeni żydowskich, czyli do współmieszkańców naszych terenów.
Lubelski Cebularz to przecież smakowita promocja naszego miasta i
województwa. Władzunie Kochane i Wy, Piekarze Miejscowe, weźcie na
warsztat Cebularza i dajcie go posmakować "Europie". Powalczcie o
wpis od unijnego rejestru!

Składniki:- 5 dag drożdży,- łyżka cukru,- 1/2 kg mąki (najlepiej
krupczatki),-
szklanka mleka,- jedno jajko,- łyżeczka soli,- 6 dag margaryny,- 1
kg cebuli,-
4 łyżki oleju. Jak przyrządzić?
CIASTO:Drożdże wymieszać z cukrem, 2 łyżkami mąki i częścią cipłego
(ok. 30 st.
C) mleka. Pozostawić do wyrośnięcia. Rozpuścic w garnku margarynę z
reztą
mleka. Wyrośnięty rozczyn i ciepłe mleko z margaryną dodać do mąki z
solą.
Jajko roztrzepać za pomocą widelca i dodac do pozostąłych składników
zostawiając trochę na posmarowanie brzegów cebularzy (około łyżki).
Wygnieść
ciasto tak, aby odstawało od ręki, w razie potrzeby dodać mąki.
Nasępnie
pozostawić do wyrośnięcia. Gdy ciasto podwoi swoją objętość można
robić
cebularze.
CEBULA:Gdy ciasto rośnie przygotowujemy cebulę. Cebulę pokroic w
piórka i
podsmarzyć na oleju, do uzyskania złotego koloru. Na końcu doprawić
solą i
pieprzem.
FORMOWANIE CEBULARZY:Ciaso dzielimy na 12 części. Każdą częśc
wałkujemy na
owalne placki. Układmy 6 placków na jednej płaskiej, wysmarowanej
olejem
blaszcze do pieczenia (tyle powinno się zmieścić). Brzegi placków
smarujemy
pozostawionym jajkiem. Nastęnie kładziemy porcje (1/12) cebuli,
rozkładając ją
równomiernie po całym placku.
PIECZENIE CEBULARZY:Blachy z cebularzami pieczemy pojedyńczo, jednak
na
początku obie wstawiamy do lekko nagrzanego piekarnika (50 st. C) i
czekamy aż
cebularze wyrosną. Potem wyjmujemy jedną balchę, podnosimy
temperaturę do 200
st. C i pieczemy do momentu, aż cebularze sie zarumienią. Nasępnie
wkładamy
drugą blaszke i pieczemy j.w. Potrzebne przybory:Miska, garnuszek na
rozczyn,
patelnia, wałek, balszka do pieczenia.Jak podawać?Cebularze jeść
najlepiej
prosto z balszki, jeszcze ciepłe.
Uwagi:Przepis może trochę skomplikowany, ale warto spróbować -
zawsze wychodzą
i są przepyszne, a poza tym bardzo tanie.
Czas przygotowania:Przygotowanie ciasta - około 15 min,Rośnięcie
ciasta - okło
40 min,Pieczenie - około 40 min.

Wg przepisu Agi23
Obserwuj wątek
    • dociek Re: Cebularz - spécialité de la maison 30.07.08, 12:55
      "Do certyfikatu "Gwrantowana tradycyjna specjalność" czekają w
      kolejce: kiełbasa jałowcowa, kabanosy, kiełbasa myśliwska, olej
      rydzowy, pierekaczewnik (wielowarstwowy pieróg z Podlasia).

      Dołączcie do tej "kolejki" Lubelskiego Cebularza !!!
        • dociek Re: Cebularz - spécialité de la maison 30.07.08, 14:46
          Proszę do kuchni nie wnosić polityki. Bo wszystko będzie niejadalne.

          Jeżeli chodzi o cebularze, to ja preferuję stare wzorce. Mój
          osobisty smak "klasyczny" nasmakowitszego cebularza, to proste,
          nieuzdatnione wynalazkami i słodzeniem, bułaczane, szarawe ciasto
          rodem z piekarni LSS Społem Lublin. Wielkość placka średnia i
          ta "nowsza" - najmniejsza, bo właśnie takie są najlepiej wypieczone.
          Pod kubek zsiadłego mleka lub kefirku - taki cebularz, to
          wspomnienie szybkich sniadań z dzieciństwa i młodości. To jest to,
          co po dziś mi smakuje "w nagłym głodzie". Hamburgery i zapiekanki
          odpadają. Może jeszcze być "pizzowa odmiana" cebularza LSS, ale
          wyłącznie z pizzerii Piccolo, przy wejściu do Sasa. To także
          lubelski "smaczek".
          Wracając do cebularzy. Odrzucają mnie robione na cieście
          posłodzonym, jakby takim zbliżonym nieco do drożdżówek. To jakieś
          nieporozumienie.
      • empi Re: Cebularz - spécialité de la maison 30.07.08, 20:10
        Cebularz lubelski" został wpisany na Listę Produktów Tradycyjnych
        przez Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi - taką decyzję otrzymał 27
        kwietnia 2007 r. Krzysztof Kuras - piekarz z Abramowic Prywatnych
        koło Lublina. Ponad rok zabiegał o wypromowanie cebularza, który
        wypiekany jest w każdej piekarni na Lubelszczyźnie, a znany w wielu
        regionach Polski i za granicą.
        Chwała mu za to. :)
        Taką informację znalazłem w Przeglądzie Piekarniczym. Może ktoś jadł
        cebularze produkowane w piekarni Pana Kurasa z Abramowic Prywatnych?
        Może sprzedawane są w też w Lublinie?.
        pzdr.
        pzdr.
    • blood_free Re: Cebularz - spécialité de la maison 30.07.08, 19:46
      Cebularz, wypieku Gminnej Spoldzielni z Kamionki, jedzony pod koniec lat
      80-tych. Prawdziwe, lekko tylko zakwaszone ciasto, odpowiednia proporcja cebuli,
      czyli nie za duzo i nie za malo, a w sam raz :PPP. Bez maku, smakowalo wybornie.
      Tyle tylko, ze bylo to 20 lat temu, pod koniec zycia nieboszczki PL. Dzis pewnie
      nie istnieje ani piekarnia GS w Kamionce, ani przepis na tamto wysmienite
      ciasto. Acha przypomnialo mi sie, ze calkiem niezle cebularze w PRL serwowala
      prywatna piekarnia, wlasnie zeby nie pokrecic, ale chyba Pana Kozluka z
      Kowalskiej albo Furmanskiej, sorry ale to juz tyle lat uplynelo...
    • Gość: ulan Re: Cebularz - spécialité de la maison IP: *.pronet.lublin.pl 04.08.08, 10:49
      Dawno temu w Krasnobrodzie będąc kuracjuszem sanatorium dziecięcego na podzamczu
      chodziliśmy na wycieczki do maleńkiego Krasnobrodu i tam na rynku w centrum był
      kowal i piekarnia od kowala dostawaliśmy lub kupowali hacele a w piekarni obok,
      CEBULARZE ludzie nie jadłem nigdzie lepszych te były mistrzostwem świata!A swoją
      drogą ciekaw jestem czy coś zostało z tego pięknego rynku bo piekarni pewnie
      niema?.Jeśli zdrowie pozwoli muszę tam wrócić.
      • dociek Re: Cebularz - spécialité de la maison 05.08.08, 17:15
        Moja prywatna degustacja. Trzy, podobnej wagi, świeże cebularze
        nabyte w sklepach z pieczywem. Wyroby: Przedsiębiorstwa Piekarskiego
        w Lublinie Sp. z o.o., Piekarni S.C. Kuźmiuk & Goławscy oraz
        Piekarni LSS Społem. Subiektywna ocena po degustacji:
        najsmaczniejszy od Kuźmiuka, potem Społem, na koniec PP w Lublinie.
        Podkreślam, że wszystkie jednak były dobre i nie udziwnione
        dodatkami, na właściwym pieczywie oraz nie osłodzone. Brawo!
          • _aaa_ Re: Cebularz - spécialité de la maison 06.08.08, 18:29
            cebularze z Furmańskiej z piekarni Kuźmiuka...jestem po nie ganiana przynajmniej raz w tygodniu, ale po te małe. Wieksze podobno są mniej chrupkie.
            Apropos tej piekarni. Generalnie wszystko ok, ostatnio pojawiły sie nawet bagietki, ale drożdzóweczki lekuchno cebulką od cebularzy trącą. Nie to, że ja sie czepiam, bo nie jadam ani tego ani tego, ale nie moge już słuchać komentazy mojej matki na ten temat.

            Proźba do pana Sergiusza - kupcie drugą stolnicę!
                  • dociek Re: Cebularz - spécialité de la maison 10.08.08, 09:20
                    www.radio.lublin.pl/index.php?site=news_details&id=42312
                    Grażyna Ruszewska:

                    "...Ale panowie spoglądali na mnie smutno, lekko obolałym wzrokiem.
                    Postanowiłam ratować honor kulinarny Lublina. Tłumaczyłam, że nasz
                    region jest pełen smaków. Że krężałki, pazibroda, kluski po
                    żydowsku, że zaciera, parowańce, racuchy, pieróg biłgorajski, oleje
                    lniane i rzepakowe produkowane tradycyjnymi metodami, cebularze
                    itd. „Tak? A gdzie to można kupić w Lublinie?” – zapytali, a ja
                    przestałam wyliczać. „No, mamy takie różne imprezy, gdzie się to
                    wszystko promuje...”. „Tak? A po co i dla kogo, skoro tylko na tych
                    imprezach można tego spróbować?”. „No, jest taka piekarnia…” –
                    przypomniałam sobie. Ale piekarnia była już zamknięta.
                    Następnego dnia zaprowadziłam ich na obiad do mojej ulubionej
                    restauracji. Wołowina po burgundzku. Sznycel po wiedeńsku. Zupa
                    tajska. Wiedziałam, że się nie rozczarują. Dania przygotowane
                    znakomicie i ze znajomością rzeczy. Panowie byli zachwyceni. Ja
                    właściwie też. Byłabym całkowicie, gdybym na kulinarnej mapie miasta
                    mogła im pokazać następnym razem: o, tu, pod tym adresem są:
                    krężałki, pazibroda, kluski po żydowsku, zaciera, parowańce,
                    racuchy, pieróg biłgorajski… "
                    • empi Re: Cebularz - spécialité de la maison 10.08.08, 10:12
                      znalezione w necie:

                      Psiocha kartoflana vel Lamieszka ziemniaczana
                      Jest to potrawa z przepisów mojej prababki, czyli z przełomu XIX i
                      XX wieku. Starsi używali na lubelszczyźnie tej pierwszej nazwy, a
                      młodsi, czyli moja mama, już drugiej. Jest to bardzo prosta potrawa
                      podawana najczęściej w połączeniu z zupami kwaśnymi (ogórkowa,
                      żurek, kapuśniak z kiszonej)
                      Pamiętam jak moje babcia to przyrządzała, matka moja zawsze
                      upomninała ją by stosowała nazwę lemieszka. Niestety receptura mojej
                      babci jaką pamiętam różni się od tych spotkanych w necie. Może ktoś
                      coś bliżej w tym temacie coś wie?
                      pzdr.
      • Gość: E Re: Cebularz - spécialité de la maison IP: 212.247.96.* 16.08.08, 18:51
        Mieszkam w Lublinie od 12 lat. Nie wiem jak dlugo jeszcze tu bedę
        ale myślę że Lublin już zawsze kojarzył mi się będzie z cebularzami
        właśnie ( moja ulubiona przegryzka podczas studiów, z kefirem,
        ślinka mi leci...) a także z pierogami z miętą- takich poza Lublinem
        nie jadłam nigdzie. Chętnie bym takich jeszcze skosztowała a nawet
        zrobiła sama ale nie wiem skąd się bierze mietę do takich pierogów.
        próbowałam z suszoną robić ale to nie jest to. Świeża ale skąd?
          • dociek Re: Cebularz - spécialité de la maison 21.08.08, 08:43
            Na weselu w mojej rodzinie dla zanęcenia gości przybyłych spoza
            Lublina i województwa podaliśmy jako pieczywo właśnie cebularze.
            Zajadali się nimi niesamowicie. A wszystkie, już do końca "poszły"
            na poprawinach. Także i te, co trochę już straciły na świeżości. Do
            tego, prócz standardowych trunków była do dyspozycji lubelska Perła.
            Jako dodatkową atrakcję wykorzystaliśmy Jarmark Jagielloński
            zapraszając także tam "kilkudniowych" gości. Polecam organizatorom
            wesel ten pomysł, szczególnie gdy jest dużo gości nietutejszych. Tak
            też można promować Lublin. Reklama bezpośrednia jest
            najskuteczniejsza.
            • dociek Re: Cebularz - spécialité de la maison 24.08.08, 13:24
              Wprawdzie poniżej wiele się powtarza, ale i tak nieustająco można
              jeść i smakować cebularza. :)
              ***

              www.restauratorzylubelscy.pl/?mod=recipes&do=read&recipeId=22
              Pierwowzorem Cebularza był okrągły placek z ciasta pszennego,
              wypiekany na obszarze obecnego Bliskiego Wschodu już przed wiekami.
              Kroniki piszą, że pierwsze chleby miały kształt okrągłego placka
              wypiekanego z ciasta pszennego, co więcej w wielu Krajach Bliskiego
              Wschodu ta forma wypieku utrzymała się do dziś. Do Polski placki
              przywędrowały w okresie sprowadzenia Żydów przez króla Kazimierza
              Wielkiego. Wspólne życie obok siebie dwóch narodów, Polskiego i
              Żydowskiego pozwoliły na współpracę gospodarczą i wpłynęły na
              wzajemne przenikanie.

              Tradycje lubelskiego piekarstwa sięgają okresu średniowiecza, a
              pierwsze wzmianki o cebularzu i przekazywanej z pokolenia na
              pokolenie recepturze tego wyjątkowego, wywodzącego się z kuchni
              żydowskiej placka, sięgają dziewiętnastego stulecia. Cebularze jako
              pierwsi zaczęli wypiekać Żydzi z lubelskiego Starego Miasta. Potem
              receptura rozprzestrzeniła się po całej Lubelszczyźnie. Przed wojną
              był wypiekany m.in. przez Żydów kazimierskich i zamojskich. Trudno
              jednoznacznie określić, kiedy lubelscy rzemieślnicy zaczęli wypiekać
              cebularze, faktem jest jednak, iż przysmak ten po wojnie szybko
              rozpowszechnił się w całym regionie. Piękny złocisty kolor,
              chrupiąca skórka oraz niepowtarzalny zapach sprawiają, że od lat na
              pierwszy kęs mamy chęć, gdy cebularz jest jeszcze ciepły, wprost
              wyjęty z pieca. Ten placek z cebulą nie ma sobie równych i cała
              Lubelszczyzna jest z niego tak dumna, jak górale z oscypka.

              Smak wyrobu z każdej piekarni jest nieco inny, jednakże zarówno
              rzemieślnicy, których piekarskie tradycje sięgają okresu okupacji,
              jak i zakłady prowadzące działalność od niedawna przyrządzają go z
              jednakowych podstawowych surowców według ściśle określonej
              receptury. Drobno poszatkowana cebula z dodatkiem maku
              przygotowywana jest na 3-4 godziny przed wypiekiem. Nadzienie
              delikatnie solimy na 30 minut przed włożeniem cebularzy do pieca,
              tak by cebula puściła sok. Pszenne ciasto wzbogacone dodatkiem
              tłuszczu oraz mleka jest wyjątkowo smaczne i cenne odżywczo, a
              pokrajana w kostkę cebula, sól oraz mak dodatkowo podnoszą jego
              walory smakowe, zapachowe i estetyczne, odróżniając cebularze od
              innych rodzajów pieczywa. Tak jak dawniej, gdy pieczywo to wypiekano
              w opalanych drewnem piecach, tak i dziś, gdy każda z piekarni to
              nowoczesny, zaawansowany technicznie zakład produkcyjny, cebularze z
              poszanowaniem tradycji formuje się ręcznie, zwracając baczną uwagę
              na zachowanie jednolitych proporcji – 15-20 centymetrowej średnicy i
              jednakowej na całym obwodzie, około 1,5 centymetrowej grubości
              placka. Każdego ranka do sklepów w całym regionie trafiają tysiące
              sztuk tego tradycyjnego przysmaku.

              Cebularze
              5 dag drożdży
              łyżka cukru
              1/2 kg mąki (najlepiej krupczatki)
              szklanka mleka
              jedno jajko
              łyżeczka soli
              6 dag margaryny
              1 kg cebuli
              3 czubate łyżki maku

              Drożdże wymieszamy z cukrem, 2 łyżkami mąki i częścią ciepłego
              mleka. Pozostawiamy do wyrośnięcia. Rozpuszczamy w garnku margarynę
              z resztą mleka. Wyrośnięty rozczyn i ciepłe mleko z margaryną
              dodajemy do mąki z solą. Jajko roztrzepujemy za pomocą widelca i
              dodajemy do pozostałych składników zostawiając trochę na
              posmarowanie brzegów cebularzy (około łyżki). Wygniatamy ciasto tak,
              aby odstawało od ręki, w razie potrzeby dodajemy mąkę. Następnie
              pozostawiamy do wyrośnięcia.

              Gdy ciasto rośnie, przygotowujemy cebulę. Cebulę kroimy w kostkę i
              podsmażmy na oleju do uzyskania złotego koloru. Do ciepłej jeszcze,
              ale już zdjętej z ognia cebuli wsypujemy mak oraz doprawiamy solą i
              pieprzem.

              Ciasto dzielimy na 12 części. Każdą część wałkujemy na owalne
              placki. Brzegi placków smarujemy pozostawionym jajkiem. Następnie
              kładziemy porcje cebuli, rozkładając ją równomiernie po całym
              placku. Zanim wstawimy do gorącego piekarnika, poczekajmy chwilkę,
              aż znów podrosną. Pieczemy w 200 stopniach do momentu, aż cebularze
              się zarumienią.

              A teraz przepis na przygotowanie cebulki na cebularze zdobyty w
              jednej z lubelskich piekarni, gdzie cebularze wypieka się „od
              zawsze” – jak nam powiedziano.

              łyżki czubate maku
              2 wielkie cebule pokrojone w grubą kostkę
              szczypta soli
              2 łyżki oleju

              Cebulę do cebularzy przygotowujemy na dzień, dwa przed pieczeniem
              cebularzy. Pokrojoną w kostkę cebulę obgotowujemy chwilkę we wrzątku
              i odcedzamy. Gorącą wrzucamy do słoika, posypujemy makiem i solą i
              wlewamy olej. Słoik zakręcamy i wstrząsamy, by wszystko się
              dokładnie wymieszało. Po ostygnięciu wkładamy do lodówki. Dzięki
              takiemu potraktowaniu cebula jest słodka i miękka.
              • dociek Re: Cebularz - spécialité de la maison 24.08.08, 13:28
                A teraz kilka słów o cebularzu w blogu

                passenger.blox.pl/2008/02/cebularz.html

                No tak. Wysmarowałam tekst o tym, jak to sobie chodzę do piekarni po
                cebularze, a nie pomyślałam, że normalni ludzie nie wiedzą co to
                jest ten cebularz (normalni- czyt. nie mieszkający w Polsce C).
                Komentarz Odwodnika pod ostatnią notką uświadomił mi, że tego
                wynalazku nie jada nikt oprócz lubelaków, bo to przecież produkt
                regionalny. Reszcie nieuświadomionego świata już objaśniam, czym
                jest cebularz. To jest taki mały placek (?) wypiekany z pszennego
                ciasta z cebulą po wierzchu i makiem, Pizza biedoty. Perła wschodu.
                Duma Lubelszczyzny. Esencja kwintesencji cebulozy ze swawolną nutką
                wnętrza makówki. Cebularz...:)

                Od razu powiem, że nie mam zielonego pojęcia jak coś takiego
                sprodukować metodą chałupniczą, przepis znam tylko jeden: Trzeba
                wejść do pierwszego lepszego lubelskiego spożywczaka bądź piekarni i
                powiedzieć : "Cebularza poproszę" :)
                • dociek Re: Cebularz - spécialité de la maison 24.08.08, 13:33
                  eatbyhim.blogspot.com/2006_03_01_archive.html

                  Kurier z 21.08.2004
                  WIADOMOŚCI: Cebularz idzie do UE
                  Piekarze z Lublina chcą, aby cebularz był w Unii Europejskiej
                  produktem regionalnym i chronionym.

                  (...)
                  Ekspertem w sprawie cebularzy jest bez wątpienia Sergiusz Kuźmiuk.


                  (...)
                  — Ojciec podpatrzył przed wojną u nich (żydów) recepturę i sam
                  zaczął je piec — mówi Kuźmiuk. — Potem ja przejąłem pałeczkę i od
                  pokoleń robimy cebularze wedle tej samej receptury — opowiada. A co
                  takiego jest w cebularzu, że warto go chronić? Oprócz wody, mąki,
                  cukru, cebuli, maku, oleju, soli i drożdży nic.

                  (...)
                  Cebularze z Lublina po wojnie szybko rozpowszechniły się w całym
                  regionie. Teraz nie ma problemu z tym, aby kupić je w Zamościu,
                  Hrubieszowie, Chełmie, Włodawie, a czasami nawet Warszawie. Na
                  pomysł zarejestrowania cebularza w UE wpadło Stowarzyszenie
                  Rzemieślników Piekarstwa RP i pracownicy Zespołu Szkół nr 5 w
                  Lublinie.
                  (...)
                  — W czasach gdy obowiązywały urzędowe ceny, nie mogliśmy
                  zarejestrować cebularza, bo go nie było w wykazie — mówi Jan
                  Winnicki, kierownik działu produkcji LSS „Społem”. — W końcu
                  zarejestrowaliśmy go jako drożdżówkę z cebulą.

                  (...)
                  — Wypromowaliśmy kozie rogi jako lubelskie ciasto. Możemy więc
                  zrobić to samo z cebularzem — mówi Jadwiga Piotrowicz, technolog z
                  ZS nr 5 w Lublinie. — Jeśli cebularz znalazłby się na liście, nasi
                  piekarze mogliby go pokazywać na wystawach za granicą.

                  (...)

                  ***************

                  Niestety, do tej pory Cebularz Lubelski nie dostąpił jeszcze
                  wpisania do unijnego Rejestru Gwarantowanych Tradycyjnych
                  Specjalności. :/
              • Gość: kucharz Re: Cebularz - spécialité de la maison IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 11:45
                Gość: kucharz napisał:
                (...) cebularz to pożyteczny wypiek, choć nie wiem czy wypada go
                sobie przywłaszczać jako wynalazek lubelski. Identyczne placki z
                cebulą można spotkać niemal na całym Bliskim Wschodzie w Północnej
                Afryce i wielu krajach Azji.

                Autor: dociek napisał (11.08.2008):
                Tak się składa, że jako swoisty, oryginalny wypiek cebularz jest
                w Polsce specyficzny wyłącznie dla Lubelszczyzny, a z racji
                naszego członkowstwa w Unii, również i dla Europy, skutkiem tego,
                stał się lubelskim produktem regionalnym. A Ty, Kucharzu
                wspominasz tu o Azji i Afryce.

                Autor: dociek napisał (24.08.2008):
                Pierwowzorem Cebularza był okrągły placek z ciasta pszennego,
                wypiekany na obszarze obecnego Bliskiego Wschodu już przed
                wiekami. Kroniki piszą, że pierwsze chleby miały kształt
                okrągłego placka wypiekanego z ciasta pszennego, co więcej w
                wielu Krajach Bliskiego Wschodu ta forma wypieku utrzymała się do
                dziś.

                A już przyznać się do ciut błędnej opinii nie dało rady, Panie
                dociek?
                • dociek Re: Cebularz - spécialité de la maison 26.08.08, 13:13
                  Kucharzu, Kucharzu, ależ absolutnie nie zakwestionwałem obecności na
                  terenie Azji i Afryki podobnej formy pieczywa jak nasz cebularz.
                  Przecież to właśnie stamtąd społeczność żydowska wraz z wędrówkami
                  tego ludu przynosła nam obyczaj wypieku cebularzy. Moja opinia
                  dotyczyła faktu wyłącznego wypiekania i powszechności cebularza na
                  Lubelszczyźnie jako "swoistego, lubelskiego produku regionalnego" w
                  ramach Europy, a nawet ściślej, Unii Europejskiej. Tenże wypiek,
                  jako specyficzny, o wielowiekowej tradycji i charakterystyczny dla
                  naszego Regionu w ramach Unii winien, nie tylko według mojego
                  zdania, znaleźć swoje miejsce w stosownym Rejestrze Gwarantowanych
                  Tradycyjnych Specjalności.

                  Weźmy za przykład podobną wędrówkę, choćby tak charakterystycznego
                  dla Lubelszczyny "forszmak'u". Najpierw przepis:

                  W rondlu rozgrzać 2 łyżki tłuszczu dodać 2 drobniutko posiekane
                  cebule. Zeszklić. Dodać mąkę (w zależnosci od ilosci, którą chcemy
                  przygotować), całość dokładnie mieszając zagotować. Nie przysmażać.
                  Dodać koncentrat pomidorowy, wymieszać. Wszystko to robić na małym
                  ogniu i szybko, aby nie przywarło. Dolać wody sos zagotować. Sos
                  powinien być raczej rzadki, bo jeszcze sporo go wyparuje. Doprawić
                  do smaku solą, pieprzem, papryką, cukrem, wrzucić listek bobkowy. Ma
                  mieć smak słodkawo-kwaśny. Ale ostrożnie z koncentratem pomidorowym
                  bo kolejnym składnikiem są ogorki kiszone. Do tak przygotowanego
                  sosu wrzucić pokrojone w drobną kostkę: 2 duże ugotowane uprzednio w
                  łupinach ziemniaki, bardzo różną wędlinkę bądż mięsko (pozostałości
                  skrojonych wędlin - przystawek np. ze "stołu weselnego"
                  lub "imieninowego" ;p ), ze 2 ogórki kiszone, w ostateczności
                  korniszony (do smaku). Całość pitrasić na płytce ok. 1/2 godziny
                  często mieszając. Na koniec dodać śmietanę. Podawać w kokilkach ze
                  świeżym, chrupiącym chlebem "prosto z piekarni". Można spożywać jako
                  danie, jak np. boef Strogonoff (czyli po prostacku: gulasz z
                  polędwicy z dodatkiem pieczarek) lub w rzadszej postaci jako "zupę".
                  Lubelszczyznę uznaje się za region największej popularności tej
                  właśnie formy potrawy.

                  Forszmak, to podobno jednakże żydowska potrawa, a jej nazwa
                  oznacza "zakąskę". W znanej, swoistej, żydowskiej recepturze nie ma
                  wcale w składzie ogórków w różnej postaci (kiszone, marynowane),
                  pomidorowego koncentratu, ale za to są śledzie oraz wołowina,
                  cielęcina, baranina ewentualnie kurczak. Wieprzowina natomiast
                  odpada z przyczyn religijno-kulturowych. Istnieją w Europie trzy
                  kraje, w ktorych jest znany forszmak: Polska, Rosja i Finlandia. A
                  gdzie powstał? Jeżeli w kuchni finskiej uchodzi za potrawę
                  pochodzacą z Polski, to niewykluczone, że i do rosyjskiej dostał się
                  z Polski. Wg. przepisu Ćwierciakiewiczowej z 1860 r., forszmak
                  zawiera podobne składniki jak, wg wcześniej wspomnianego,
                  przepisu "żydowskiego":

                  Resztki pieczeni cielęcej posiekać na maszynce; na funt tej masy
                  wziąć jednego dobrego śledzia (!!!) wymoczonego, obrać ze skóry i
                  ości, utłuc w moździerzu. Sześć średniej wielkości kartofli ugotować
                  i utrzeć na tarce; zagotować ćwierć funta młodego masła z łyżką mąki
                  pszennej i kilkoma łyżkami rosołu i bulionu, wlać 2 łyżki śmietany.
                  Wszystko, wyzej wymienione, posolić popieprzyć, włożyć jedną
                  upieczoną, roztartą cebulę, wbić po jednemu 2 całe jajka, mieszać
                  długo, poki nie zrobi się jednolita masa. Gdyby była bardzo gęsta,
                  można dolać jeszcze parę łyżek bulionu, pomnąc, że jajka utrzymują
                  wszystko razem. Wysmarować formę, lub rondel masłem, wysypać bułką,
                  włożyć całą masę, osypać jeszcze bułką i wstawić do pieca na dobrą
                  godzinę. Można dodać do tego łyżkę tartego parmezanu lub sera
                  zielonego, czy szwajcarskiego.
                  Tą potrawę podaje się na śniadanie, lub po wódce przed zupą; jada
                  się również na zimno z octem i oliwa.

                  Różne przepisy, pochodzenie... I na koniec zachodzi pytanie, czy
                  taki np. "forszmak", Kucharzu, jest regionalną potrawą lubelską, czy
                  nie?



                  Jeżeli mam wybierać, wybieram piwo i sex.
                  • Gość: kucharz Re: Cebularz - spécialité de la maison IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.08.08, 16:34
                    Z "regionalnością" potraw sprawa jest dość skomplikowana, bowiem w
                    kuchni (podobnie jak w polityce :) na przestrzeni wieków i
                    terytoriów "wszystko już było" i wiele narodów oraz społeczności
                    lokalnych rości sobie prawa do rozmaitych "wynalazków" kulinarnych.
                    Ja sam nie jestem więc zwolennikiem "przypisywania" potraw do
                    obszarów geo- czy etnograficznych, a opowiadam się za
                    konkretnymi "adresami", pod którymi można dostać daną potrawę w
                    wybornym smaku czy osobliwej - jak byśmy to powiedzieli
                    nowocześnie - konfiguracji.
                    Tzw. globalizacja jest raczej nieodwracalnym faktem i mnie,
                    osobiście, nie dziwi już wcale, że znacznie lepsze spaghetti napoli
                    można zjeść w Wiedniu niż pod Wezuwiuszem. Podobnie jak niezwykle
                    rozczarował mnie łosoś po norwesku zaserwowany w Oslo, w porównaniu
                    z tą samą potrawą podaną w małej restauracyjce ... nad Wisłą w
                    Warszawie.
                    Pozostaje więc tylko kwestia pochodzenia i mnogości przepisów -
                    wariacji, ale z tymi kwestiami radzisz sobie o wiele lepiej ode
                    mnie, więc nie będę się "wychylał".
                    Pozdrawiam.
                    • dociek Re: Cebularz - spécialité de la maison 27.08.08, 10:51
                      Polecam tego typu imprezy jak "Święto chleba" w lubelskim skansenie,
                      są one nie tylko pouczające, ale i smakowite ;)

                      www.kurierlubelski.pl/module-dzial-viewpub-tid-9-pid-60094.html


                      Kurier WIADOMOŚCI LUBLIN 25.08.2008

                      KOROWAJ TO CHLEB, KTÓRY JE SIĘ RAZ W ŻYCIU, NA WŁASNYM WESELU.
                      NIESTETY, CORAZ RZADZIEJ – TRADYCJA ZANIKA

                      Korowaje, staropolskie gryczaki, cebularze, sękacze, kołacze,
                      pierogi ze wszystkimi możliwymi rodzajami nadzienia. Do tego bułki,
                      chałki, drożdżówki, ciasta, ciasteczka, miód. Ale przede wszystkim
                      chleb – ze zdobieniami, które ograniczała tylko fantazja piekarzy.
                      ...

                      – W tym roku po raz pierwszy zorganizowaliśmy konkurs „Korowaj
                      2008” – mówi Marta Fornal, etnograf z Zamościa. – Co to jest
                      korowaj? To specjalny chleb. Dziś tradycja pieczenia go prawie
                      zanikła, ale kiedyś był ważnym elementem każdego wesela. Był to
                      chleb wyjątkowy, bo każdy dostawał go tylko raz w życiu, w chwili,
                      gdy żenił się lub wychodził za mąż.

                      Nazwa „korowaj” funkcjonowała kiedyś na wschodzie, w całej Polsce
                      wypiek był znany również jako kołacz. – Korowaj pieczony był
                      specjalnie dla pary młodej – opowiada Marta Fornal. – Oznaczał
                      dostatek i pomyślność w ich przyszłym życiu. Już przy pieczeniu go
                      trzeba było ściśle przestrzegać kilku reguł.
                      ...

                      Stowarzyszenie Rzemieślników Piekarstwa RP „Region Lubelszczyzna”
                      zorganizowało chlebowy festyn już po raz dziesiąty. Na wszystkie
                      prezentowane tam rarytasy nie zabrakło amatorów, tym bardziej że
                      święto kusiło nie tylko podniebienia.
                      ...
                      Publiczność na festynie nie tylko oglądała i kosztowała, ale również
                      oceniała. Każdy mógł zagłosować na najładniejsze, jego zdaniem,
                      stoisko. Swojego faworyta wybierało także jury. Oceniało również
                      najlepszy „Cebularz lubelski 2008” i najpiękniej ozdobiony chleb.
    • jola_iza Re: Po dwudziestu latach 27.08.08, 23:23
      wróciłam z Przemyśla do Lublina. Nijak się mają tamtejsze cebulaki do naszych
      cebularzy:)
      A tak przy okazji zapytam, czy ktoś od babć dostał przepis na placek z burakami
      cukrowymi , lub marchwią ? To są smaki mojego dzieciństwa a nijak w necie
      znaleźć nie mogę :)
      • dociek Re: Po dwudziestu latach 28.08.08, 06:54
        Moje babcie akurat takich placków nie robiły, ale od czego mamy
        teraz google? Buracarza (buraczaka) próbowałem bardzo dawno,
        poczęstowany kiedyś, w jednym z podmiejskich gospodarstw. Było to w
        dzieciństwie, podczas pieszej, polnej "wyprawy" trasą
        tzw. "wąwozów". Obecnie stoją tam bloki dzielnic LSM i Czuby.

        www.gotowanie.wkl.pl/forum_wiadomosc.php?id=9869&post=9911&offset=2860&nrw=2&nro=1

        Autor: autes
        Temat: Odp: burak cukrowy
        Data: 2004-10-08 19:51:17
        U nas taki placek nazywa się "buraczak". Te buraki a właściwie
        1jeden większy burak wystarcza na blaszkę - najpierw trzeba go
        ugotować na miękko potem zetrzeć na tartce, do tego dodajemy 3
        jajka, 2 dkg drożdży rozpuszczamy w 1/4 szklanki ciepłej wody z
        dodatkiem 2 łyżeczek cukru, dodajemy jeszcze 3/4 szklanki cukru
        (albo jak kto woli może być + - ) Dodajemy mąki tak na oko (ok. 2
        szklanki) i wyrabiamy ciasto. Wkładamy do wysmarowanej tłuszczem
        blaszki i na koniec posypujemy go makiem - ale nie koniecznie.
        Do mleczka REWELACJA!!!


        www.apetycik.pl/teksty.php?tekst=472&kat=2
        Skarby w Trawnikach


        Raz w roku w Trawnikach pod Lublinem zbierają się gospodynie, by
        publicznie zaprezentować gościom, jak gotowały ich babcie.

        W ciągu trzech lat małe spotkanie miłośników tradycji zamieniło się
        w kulinarny festiwal nazwany "Trawnicka zaciera". Od najsłynniejszej
        potrawy z tamtych stron. Dzięki uprzejmości Reginy Kamińskiej, która
        w tamtejszym Gminnym Ośrodku Kultury szefuje bibliotece, zbiera
        zapomniane recpetury i jest dobrych duchem imprezy - mamy do
        dyspozycji oryginalne przepisy.
        Wśród ich autorek jest także rodzynek, ks. Stanisław Gałat.
        To są skarby polskich kulinariów.
        Nic dziwnego, że wielkimi fanami sztuki kulinarnej, która kwitnie w
        Trawnikach, są Piotr Bikont i Robert Makłowicz.
        A oto garść autentycznych przepisów!

        ...

        Przaśniak

        Skladniki:

        2 1/2 szklanki mąki

        1 1/2 szklanki kwaśnego mleka

        1 jajo

        1 łyżka masła

        1 łyżka cukru

        1 łyżeczka sody

        2 łyżki maku.

        Wykonanie:

        W miskę wsypać mąkę, dodać sodę, masło, mleko, jajko, cukier,
        rozmieszać razem, i wlać do mąki. Wyrobić ciasto, wyłożyć na blachę,
        posypać cukrem i makiem.

        Przaśniak z marchwią

        Składniki:

        2 1/2 szklanki mąki

        1 1/2 szklanki kwaśnego mleka

        1 jajo

        1 łyżka masła

        1 łyżka cukru

        1 łyżeczka sody

        2 łyżki maku

        1 torebka przyprawy korzennej

        2 szklanki przetartej marchwi.

        wykonanie jak wyżej.



        Przaśniak z burakiem cukrowym.

        tak samo jak z marchwią, ale bez przyprawy.

        (Agnieszka Ciok)

        ...

        Buracarz

        Dwa buraki cukrowe w sam raz, nie za duże nie za małe ugotować na
        miękko w całości.

        Obrać, zetrzeć na miałko, dodać 5 dag drożdży i 4 szczypty proszku
        do pieczenia.

        Mąki wgnieść tyle, aby ciasto było dość gęste i dobrze wyrobić.

        Nie zaszkodzi wbić jaj parę.

        Na wysmarowaną blachę wyłożyć, piec na złoto.

        Słodkawy i treściwy ze świeżym mlekiem smakuje najlepiej.

        (Ks. Stanisław Gałat)
          • dociek Re: Po dwudziestu latach 01.09.08, 21:27
            To co gdzieś znika.

            Gryka (hreczka, tatarka) jako roślina uprawna, jadalna jako element
            potraw regionalnych z Lubelszczyny i kresów wschodnich jest
            stosunkowo powszechnie stosowana. W Polsce główny region upraw
            stanowią okolice Janowa Lubelskiego. Nie tylko używana jako
            samodzielnie danie: sypka kasza gryczana ze skwarkami
            pod zsiadłe mleko, ale również jako drobniejsza kaszka krakowska,
            czy mąka gryczana stanowiąc "bazę" lub dodatek do wyrobów, dań,
            potraw i nawet napojów.
            Przykładowe wyroby: kiszka - kaszanka gryczana, pieróg biłgorajski z
            kaszy gryczanej (inna nazwa to piróg biłgorajski), pierogi lubelskie
            z kaszą, serem i śmietaną na słodko, kisiel gryczany, czy sołoducha -
            napój z mąki żytniej z gryczaną. Gryka jest też rośliną wysoce
            miododajną, stąd też ciemny i aromatyczny miód gryczany przydatny do
            wypieków oraz do wyrobu miodów pitnych.
            • dociek Re: Po dwudziestu latach 02.09.08, 08:08
              Kisiel gryczany

              Dzień wcześniej przygotować na noc podkwasek (można go uzyskać z
              pozostawionego ciasta przygotowanego na wypiek chleba) i moczyć w
              nim kaszę gryczaną białą (niepaloną). Przemielić w maszynce kaszę
              (najlepiej 2 – 3 razy). Odcisnąć na sicie wodę z kaszy
              (kilkakrotnie). Wodę pozostałą z odciśniętej kaszy gotować
              cały czas mieszając, aż zgęstnieje (uważać na to, żeby nie
              przypalić!). Wylać do naczyń i pozostawić w chłodnym miejscu, aż
              osiągnie konsystencję galarety.
              Kisiel podawać pokrojony w kostki, polany olejem rzepakowym z
              odrobiną soli.
    • hela6 Sorry Szanownemu Państwu, ale ... 10.09.08, 10:39
      Mieszkam w okolicy Wrocławia i cebulak , cebularz, czy jak go jeszcze zwał, jest
      tu dość popularny, głównie w budach na dworcu.
      Lubię, ale popełniłam właśnie ten wypiek i stwierdzam ze TO smakuje tylko na
      dworze, jak człowiek głodny.
        • dociek De gustibus non est disputandum 10.09.08, 19:57
          Znam osoby, które ze swojego jadłospisu całkowicie wyrzuciły cebulę
          i czosnek, bo po nich "niestosownie z paszczy jedzie". Znam wrogów
          zielonego koperku, kminku, czy sałaty i pietruszki. Osobiście, nie
          przepadam za krupnikiem... zupą.
          Ale, co kto lubi? Ksiądz kapustę, organista kury tłuste.

          Jednakże w ramach propagowania cebularza lubelskiego nigdy bym się
          nie odważył nawet częstować kogoś wyrobami z Wrocławia, a raczej bym
          zaprosił o świcie na ulicę Furmańską w Lublinie na chrupiące i
          pachnące cebularze. Przede wszystkim, na ŚWIEŻE, prosto z piekarni,
          Druster!!! Prawdziwy cebularz nie ma odrobiny chemicznych
          wynalazków - syntetycznych ulepszaczy i ma normalnie prawo z czasem
          podsychać, bo jest cienkim plackiem, a nie "unijnym" bochenkiem o
          konsystencji i smaku waty wiskozowej.
        • dociek Re: Cebularz - spécialité de la maison 21.09.08, 12:50
          Nikt się nie zainteresował pytaniem. Zatem, sam odpowiem. Sołoducha -
          chłodzący napój fermentowany z mąki żytniej z gryczaną. Specyficzną
          słodycz nadaje mu gryka.

          A teraz przepisów kilka odnośnie mniej znanej w Lublinie, ale równie
          wspaniałej, regionalnej specjalności jak cebularz - o krupniaku,
          czyli o pierogu (pirogu) biłgorajskim z kaszy gryczanej.


          www.minrol.gov.pl/DesktopModules/Announcement/ViewAnnouncement.aspx?
          ModuleID=1300&TabOrgID=1526&LangId=0&AnnouncementId=3967&ModulePositi
          onId=1774



          Przepis 1:
          2 kg ziemniaków. 1 kg tłustego twarogu, 0,8 kg kaszy gryczanej, 6
          jajek, 1 szklanka śmietany, słonina, smalec, sól, pieprz, mięta
          (może być suszona). Ziemniaki obrać, ugotować i odcedzić. Kaszę
          gryczaną wsypujemy do ugotowanych ziemniaków, garnek przykrywamy
          pokrywką i odstawiamy na pół godziny. Ser biały starannie kruszymy,
          słoninę kroimy w kostkę i topimy. Miętę rozcieramy w moździerzu.
          Ziemniaki z kaszą przekładamy do miski. Dodajemy biały ser, tłuszcz
          ze skwarkami i jajka.

          Przepis 2:
          1 kg ugotowanej na sypko kaszy gryczanej, 1 kg ugotowanych i
          rozgniecionych ziemniaków, 1,5 kg twarogu, 70 dkg stopionej na
          skwarki słoniny, pół litra 18% śmietany, 10 jajek, sól, pieprz,
          mięta. Wykonanie: całość wyrabiamy na jednolitą masę. Dodajemy
          przyprawy. Wykładamy do wysokiej blachy grubo wysmarowanej smalcem i
          starannie ugniatamy, by nie było pustych przestrzeni. Wierzch
          wygładzamy i zwilżamy wodą (można posmarować jajkiem). Pieróg
          wstawiamy do nagrzanego pieca (180-200 st.C) i pieczemy około
          1,5 godziny.
          Można jeść na gorąco lub zimny ze śmietaną, mlekiem albo masłem.
          Młodzież ostatnio polewa go keczupem. Niektórzy pałaszują go zamiast
          chleba.

          Przepis 3: [ Żakowy(?)]
          Skład: 1)1 kg obranych ziemniaków, 2)60 dag sera białego, 3)50 dag
          kaszy gryczanej, 4)ok. 10 dag masła, 5)2 jajka, Przygotowanie: 1)
          ziemniaki ugotować , kaszę zalać wrzątkiem i po kilku minutach
          odcedzić, 2)ugotowane ziemniaki utłuc z masłem i wymieszać ze
          sparzoną kaszą pozostawić do ostygnięcia. 3)następnie do
          przestygniętych ziemniaków dodać rozkruszony ręką ser jedno całe
          jajko i jedno żółtko (białko zostawić do posmarowania). 4)doprawić
          do smaku solą, pieprzem, można dodać szczyptę majeranku i dobrze
          wyrobić. 5)przygotować blachę taką jak na makowiec tzn. wysmarować
          tłuszczem i wysypać mąką; 6) włożyć przygotowany pieróg , posmarować
          po wierzchu białkiem, 7)piec w średnio nagrzanym piekarniku (ok. 170-
          190 stopni). Upieczony pieróg jest brązowy i "dudni" tak jak świeży
          chleb.

          Można go jeść jak jest ciepły i używać zamiast pieczywa, można go
          również odgrzewać i stosować do różnego rodzaju grzanek.
            • dociek Re: Cebularz - spécialité de la maison 22.09.08, 15:05
              Napój chłodzący - wyraźnie napisałem! ;) Procenty porównywalne do
              kwasu chlebowego, podpiwku, ewentualnie, do znanego starszym
              pokoleniom, serwowitu.

              Oto zmodyfikowany "ułatwiony" przepis na sołoduchę (cukier zamiast
              mąki gryczanej). Cukier i rodzynki, o których pisze "gery" to był
              zbytek i cenny rarytas na kresowej wsi, stąd poniższy przepis, to
              jedynie "cepeliada dla mieszczuchów", tzw. namiastka oryginału ;).
              Jeżeli chodzi o smak tejże faktycznie oryginalnej wersji sołoduchy,
              to ja osobiście raczej preferuję z regionalnych napojów: prawdziwy
              (nie "kupczy"!) kwas chlebowy, podpiwek i sok z brzozy.

              Sołoducha wg kuchnia.gery.pl/cms/?id=371

              0,5 kg żytniej mąki
              1 l wody
              25 dag cukru
              10 dag rodzynek

              Mąkę żytnią zaparzyć gorącą wodą, wsypać cukier, rodzynki, przykryć
              pokrywką i postawić w ciepłe miejsce na 2 - 3 dni.
              Gdy już czuć zakwas, przecedzić przez sito i wstawić do lodówki.
              Wspaniale odżywia cały organizm.



      • dociek Re: Cebularz - spécialité de la maison 17.10.08, 10:13
        Zadaję sobie pytanie, czy cebularz poza swą wartością odżywczą i
        smakową ma również właściciwości zdrowotne? Wprawdzie ta cebula w
        cebularzu jest podsmażana i zapieczona, ale...

        www.abcgospodyni.pl/cebula.html
        Cebula nazywana jest królową warzyw. Jest znana na całym świecie i
        to już od bardzo dawna. Egipcjanie tak bardzo cenili cebulę, że
        przypisywali jej cechy wręcz boskie.
        Na temat zastosowania cebuli w kuchni nie trzeba pisać, gdyż wiedzą
        wszyscy na ten temat wiele. Ta pradawna roślina warzywna i zarazem
        przyprawowa została przywieziona z Azji Środkowej i bardzo szybko
        się rozpowszechniła. W Europie Południowej, Egipcie i Azji jest
        spożywana na surowo lub po upieczeniu, z chlebem lub jako
        przystawka. Na Węgrzech oraz w krajach leżących na północ od Węgier
        cebula dodawana jest przede wszystkim do potraw duszonych i
        smażonych.
        Cebula zawiera wiele substancji biologicznie czynnych, jak np.
        olejki lotne, witaminy, pektyny, białka, składniki mineralne itp.
        Zielone liście cebuli tzw. szczypior, zawierają witaminy C,B1, B2,
        PP, karoten, składniki mineralne, w tym znaczne ilości wapnia i
        potasu.
        Cebula łagodzi skutki złej diety. Substancje zawarte w cebuli
        zapobiegają powstawaniu skrzepów w naczyniach krwionośnych a
        istniejące zatory likwidują. Tak więc cebulę powinni jadać zwłaszcza
        Ci, którzy hołdują złej, tłustej i ciężko strawnej kuchni.
        Ma też cebula inne bardzo korzystne działanie – obniża poziom
        cholesterolu we krwi. Co ciekawe, zarówno cebula surowa, smażona,
        jak i gotowana zachowuje te właściwości.
        Skuteczna przy przeziębieniach. Powinno się ją podawać w pierwszym
        stadium choroby, gdy zaczyna nas „łamać" w kościach i jeszcze nie
        wiadomo, czy atakują nas wirusy czy bakterie. Można ja ordynować
        dzieciom. Dla wspomożenia organizmu w porach roku sprzyjających
        katarom warto dodawać cebule do surówek i sałatek.
        Cebula na męskie kłopoty i damską urodę. Cebula zawiera sporo cynku,
        który zapobiega prostacie, czyli przerostowi gruczołu krokowego.
        Dlatego cebuli nie powinno zabraknąć w diecie każdego
        czterdziestolatka. Zwłaszcza że jest ona również zaliczana do
        afrodyzjaków.
        Cynk wpływa także na wygląd skóry. Cebula może więc być uznawana za
        jarzynę kosmetyczną. Spora zawartość cynku, siarki i krzemu sprawia,
        że cebula jest jednym z głównych składników w „farmach piękności".
        Dowiedziono, że codzienne zjadanie główki cebuli przez trzy miesiące
        wyraźnie poprawia wygląd włosów, przyspiesza ich porost, wzmacnia
        je, nadaje im sprężystości.
        Kosmetolodzy wykorzystuję jeszcze jedną właściwość cebuli – jeśli
        ktoś ma uporczywe zapalenie spojówek, radzą płakać przy jej
        krojeniu. Okazuje się, że płacz oczom służy.
        ...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka