Dodaj do ulubionych

Kultura Pamięci

10.12.08, 08:15
Od dłuższego czasu przymierzałem się do podjęcia dyskusji z tym
tekstem.

Autor mimo znanego nam wszystkim jednostronnego skrzywienia jest
jedną z tych osób, których pomysły warto wziąć pod uwagę, warto
podjąc dyskusję.

Kultura - tak owszem jest objawem ludzkiego życia. Pojawia się
wszędzie tam gdzie pojawiają sie ludzie - stąd też jest obecna i w
Lublinie.

Legenda - rzecz dla miasta faktycznie istotna, nie tylko mit
załorzycielski (jak owa koza ratująca mieszczan), nie tylko
utrwalony stereotyp (np. krakowscy centusie), ale również legenda
która składa się z jednostkowych wspomnień wszystkich mieszkańców i
gości - taka legenda opowiadana na bieżąco.

Pisze Pietrasiewicz o "Kulturze Pamięci" której podobno w Lublinie
brakuje.
Pomijając czynnik promocyjny - autor tekstu wydał własnie książkę
pod tytułem "Kultura Pamięci", warto się zastanowić czym owa podobno
nieobecna kultura jest i czy postulaty Pietrasiewicza są słuszne...

hmm w następnym poście sobie podyskutuję, ale chciałbym rtównież Was
forumowicze zaprosić do podzielenia się refleksjami
Obserwuj wątek
    • leniak Kultura Pamięci - pamięć kultury 1 10.12.08, 08:37
      Opowiedzieć Lublin

      w większości zgadzam się z pietrasiewiczem lecz to w czym się nie
      zgadzam jest dość istotne.
      Pisze szef TNN o budowaniu Lublina i konstruowaniu jego legendy.
      Uważam, że w tym się zasadniczo myli.
      Lublin jest już zbudowany i nie ma potrzeby go kreować, sztuczne i
      daremne wydaje mi sie też konstruowanie jakiejś wydumanej legendy
      miasta.
      Jeśli przekaz nie będzie żywy to moim zdaniem na kilka mil czuć go
      będzie sztucznością i nikogo nie przyciągnie ani nie zaciekawi.

      Pietrasiewicz proponuje jednak dość wyrazistą i zwartą wizję
      neokultury i tej wizji chciałbym się przyjrzeć.
      • leniak Re: Kultura Pamięci - pamięć kultury 2 10.12.08, 08:52
        Jagiellońska tradycja i modna ostatnio wielokulturowość, są hasłami
        za którymi według mojego odbioru kryje się w wizji Pietrasiewicza
        faktycznie monokulturowość - nie istniejący juz świat języka jidisz.

        Trudno się na Pietrasiewicza zrzymać że niemal wszystko postrzega
        przez pryzmat żydowski (przez pryzmat owej nieobecnej kultury) - to
        przecie jest jego podwórko, główny temat zainteresowania zawodowego.
        I nic w tym złego - każdy z nas jest przecie w jakiś tam sposób
        skrzywiony w kierunku tego czym się zajmuje na codzień.

        Pan Tomasz traktuje nasz stosunek do reliktów owej zgładzonej
        kultury jako papierek lakmusowy naszej tolerancji i owej nieco dla
        mnie enigmatycznej tradycji jagiellońskiej.
        Badanie Lublina tym papierkiem powoduje że spadkobierca Sztukmistrza
        stawia diagnozę braku kultury w Lublinie.
        Czy jednak słusznie?
        • Gość: leniak Wielokultura czyli świat jidisz jako lakmus IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.12.08, 09:35
          Kultura polskich Żydów

          Najpierw jak sądzę warto przypomnieć że była to kultura hermetyczna -
          niechętnie spotykajaca się z jakakolwiek inną.
          Wspominany przez Pietrasiewicza Icek-Hersz Zynger znany jako Singer
          nie pisał w jezyku zrozumiałym dla większości współczesnych
          mieszkańców Lublina - pisał w obcym dla nich języku. Języku dodam
          obecnie już w Polsce martwym.

          Dziś podobno żyje w Lublinie około 30 osób dla których ta kultura
          moze (ale nie musi wcale) być macierzystą.

          Owa hermetyczna kultura starannie oddzielona od sąsiadujących z nią
          zgineła nagle w latach 1942-45. Została jak wiemy po prostu
          rozstrzelana, zagazowana lub powieszona.

          Wśród ocalałych z Zagłady również nastąpiła atrofia starej kultury,
          jej miejsce zajęła głównie nowa kultura neohebrajska.
          Ostatnimi własciwie łącznikami z kulturą jidisz pozostają środowisko
          Żydów amerykańskich (chyba trzeba by rzec Judeoamerykanów) i religia.
          Oba te łączniki są jednak równie obce dzisiejszym mieszkańcom
          Lublina, i chyba nawet bardziej obce niz dawna kultura jidisz.

          Jak bardzo obca stała się dla współczesnych kultura jidisz pokazuje
          pewien znamienny przykład:
          nie tak dawno na łamach Gazety w Lublinie pojawiły się teksty o
          Starym Kirkucie, w jednym z nich pan Rytka-Zandberg mówił o tym
          miejscu zastanawiajace banialuki. Człowiek ów jest Żydem, działaczem
          Gminy Żydowskiej - zupełnie współczesnym obywatelem Polski, któremu
          jak widać było ważne pozostałości dawnej żydowskiej kultury sa na
          tyle obojętne że nie przywiązuje do nich wagi (wszak tego własnie
          dowodem są podawane przez niego nieprawdziwe informacje).
          A przecie wydaje się że Rytce -Zandbergowi owa dawna kultura powinna
          być jednak nieco bliższa niż większości lublinian.

          A jednak nie jest.
          Tą kulturą nie interesują się ani wycieczki młodych Izraelczyków,
          ani współcześni polscy Żydzi.
          Własciwie interesuje ona jedynie Pietrasiewicza (o tym ze nie do
          końca tylko jego w innym poście).

          Dlatego też nie jestem pewien czy aby stosunek do tej właśnie
          kultury jest na pewno dobrym papierkiem lakmusowym
        • leniak Czy istnieje Kultura w Lublinie 10.12.08, 10:07
          po odpowiedź na to pytanie odeślę zainteresowanych do postów Folkatki
          Ona dość obsesyjnie stara sie udowodnić że jednak kultura w Lublinie
          istnieje, stając dzięki temu w wyraźnej opozycji do Pietrasiewicza.
          Ja raczej się w tym wypadku z Folkatką zgadzam...
          ...
          a tak na marginesie to fajnie byłoby gdyby się ktoś dołaczył do
          rozmowy - boję się nieco że Empi może wyciąc ten wątek jako
          niedopuszczalny na forum monolog ;-)
          pzdr.
          • Gość: qqbek Re: Czy istnieje Kultura w Lublinie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.12.08, 10:59
            Warto zastanowić się nad tezą o nieistnieniu kultury w Lublinie autorstwa
            p.Pietrasiewicza.
            Postawiłbym raczej na brak ciągłości kulturowej.
            Lublin był przed wojną miastem w którym dominowała kultura żydowska. To właśnie
            twórcy żydowscy tworzyli kulturalny klimat przedwojennego Lublina (zaraz się
            gwar i larum podniesie, że Czechowicz, że Kochanowski... co oni, roztopieni
            pośród ogromu dorobku żydowskiej kultury Lublina).
            Klimat ten bezpowrotnie zginął wraz z połową przedwojennej populacji miasta.
            Miasto stało się po wojnie dużym ośrodkiem akademickim i przemysłowym i to
            bezpowrotnie zmieniło charakter lubelskiej kultury.
            Nie można mówić o braku kultury w Lublinie.
            Tak samo nie godzi się mówić o braku pamięci kulturowej w Lublinie.
            Trzeba jednakowoż stwierdzić, że dzisiejszy Lublin jest zupełnie innym Lublinem,
            niż ten sprzed wojny. I żadne działania nie wskrzeszą już przedwojennego
            Lublina, naszym obowiązkiem pozostaje pamięć jego dawnej świetności kulturalnej,
            związanej z jego żydowskimi mieszkańcami.
            A kultura lubelska... cóż, to tak jak z "tradycją" w "Misiu" Barei. To dąb
            stuletni, Trybunał Koronny, pomnik Unii, kościoły, synagoga, cerkiew, browary
            Vettera, nazwy ulic na Bronowicach, gdzie kiedyś samoloty produkowano...wszystko
            to i wiele więcej składa się na dziedzictwo kulturowe i spuściznę historyczną
            miasta. Ale stawiać dzisiejszemu Lublinowi zarzut braku pamięci kulturowej nie
            godzi się. Zwłaszcza, że wielu jest mi podobnych, którzy nie zapomną. Wielu jest
            takich, którzy żyjąc dniem dzisiejszym zainteresowania żadnego nie wykażą... ale
            zapewniam, że tacy i przed wojną byli.
            • Gość: leniak Niechciany spadek... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.08, 21:54
              no własnie tak jak pisze qqbek...
              ...
              we wczesniejszych postach postawiłem tezę iż lakmusowy papierek
              Pietrasiewicza niczego zmierzyć nie jest w stanie...
              nie mniej jednak to o czym pisze Pietasiewicz istnieje, w czesci
              jest wykorzystywane ot choćby przez społeczność zydowską - która
              zresztą ostatnio manifestuje swe istnienie pod wiele mówiacym
              hasłem "nie grzebcie nas zywcem", a częśc niestety niszczeje...
              Cześć zagospodaruje zapewne sam Pietrasiewicz, lecz tak czy siak
              zostaną takie elementy spadku jak choćby Stary Kirkut których nie
              zagospodaruje...
              i tu trzeba się zastanowic komu powinien ten spadek przypaść...
              czyj to jest splendor ale i czyje zobowiązanie...
              i nad tym proponowałbym pomysleć
    • Gość: j2 Re: Kultura Pamięci IP: *.lublin.mm.pl 10.12.08, 10:28
      taki nowy jork, bez funduszy państwowych zbudował najlepsze teatry, muzea,
      opery, galerie na świecie. Potrzeba nam wolności gospodarczej pozwalającej na
      bogacenie się społeczeństwa bo to spowoduje przepływ pieniędzy na kulturę.
      Niestety burżuazja polityczno urzędnicza zabiera nam większość zarobionych
      pieniędzy a ludziom to pasuje bo wciąż na nich oddaje głosy
      • leniak finansowanie 10.12.08, 10:59
        no to pogadajmy o finansowaniu...
        wolność gospodarcza owszem...
        nie mniej myślę że nie prowadzi ona wcale do bogacenia sie
        społeczeństwa...
        przynajmniej wolność w rozumieniu liberalnym którą warto nazwać po
        prostu egoistyczną samowolą wybranych...
        ta samowola już funkcjonuje przyczyniając się mocno do zubożenia
        społeczeństwa - bezrobocie, niewolnicze warunki pracy, głodowe płace
        powodują że nie sposób się w Lublinie utrzymać z uczciwej pracy nie
        mówiąc już o możliwości percepcji biletowanej kultury...
        samowola gospodracza wraz z oligarchiczno-mafijnym systemem
        politycznym jest w Lublinie w pełni realizowana, ba mamy nawet
        bogaczy ot choćby Palikot...
        nie zdarzyło się jednak by miejscowy nowobogacki zainwestował w
        kulturę, no chyba że ma zamiar przypisać sobie uzycie pieniędzy
        publicznych...
        tak że problem finansowania pozostaje nie rozwiązany
        Pietrasiewicz też wyraźnie nie ma na to pomysłu - o pieniazkach
        bowiem głosno milczy...
        • Gość: j2 Re: finansowanie IP: *.lublin.mm.pl 15.12.08, 22:08
          on ma dość jasne podejście - pieniądze da rząd czyli Mr. Deficyt.
          Już kiedyś tu pisałem, na turystach żydowskich można by zarobić co pozwoliłoby
          rozszerzyć ofertę i ilość osób związanych z kulturą i historią żydowską. Ale nie
          wtedy gdy politycy rozdają kasę, nie w takim mieście katolskim jak Lublini(gdyby
          ono było katolickie) i nie wtedy gdy wycieczki z Izraela łażą pod bronią,
          Polaków się wyrzuca, i nie wtedy gdy cały ruch wycieczkowy z Izraela przejęły
          nieformalne grupy z Warszawy. W Lublinie Żydzi właściwie nie nocują i nie jedzą.
          • Gość: darek Re: finansowanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.09, 14:50
            pamiec www.rp.pl/artykul/252938.html
            • leniak Hmm Gintrowski bardzo sensownie mówi... 25.01.09, 15:20
              jednak nie nalezy oczekiwać żeby Gintrowski został felietonistą GwL,
              tu miejsca są juz wykupione...
              ...
              nieco nie na temat ten tekst, ale ponieważ Darku napisałes akurat w
              tym watku to może warto by do niego wrócić?
              taki rillian dla przykładu skarzy się że nie pisze nic czego by już
              nie wiedział...
              a tu prosze temat i lubelski i ważki i riliana ni ma do dyskusji...
              • Gość: darek Re: Hmm Gintrowski bardzo sensownie mówi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.09, 17:48
                mam nadzieje ze jakos przezyjesz brak tego goscia w dyskusji
                ja nawet sie ciesze ze nie zaśmieca.......
                • Gość: malpiarnia Re: Hmm Gintrowski bardzo sensownie mówi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.09, 18:39
                  rilian ciagle liczy pomniki, glownie te z gipsu, bo od czasu do
                  czasu sie rozpuszczaja wiec musi liczyc od nowa
                  • Gość: darek Re: Hmm Gintrowski bardzo sensownie mówi... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.09, 19:11
                    te pomniki są tylko 2 ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka