atreck
14.10.09, 04:59
Warszawa oskarża Łódź o skopiowanie analizy ścieżek rowerowych
Maciej Kałach
Dzisiaj 03:39:14 , Aktualizacja dzisiaj 03:39:14
Nawet 200 tys. zł może zapłacić Łódź, czyli wszyscy podatnicy, jeśli
miasto przegra spór z Warszawą o plagiat.
Czy urzędnicy podlegli prezydentowi Kropiwnickiemu przepisali
warszawskie opracowanie, jak budować sieć ścieżek rowerowych?
Wątpliwości co do tego nie ma ani prywatna firma z Warszawy, która
dokument przygotowała, ani prezydent stolicy Hanna Gronkiewicz-
Waltz.
Warszawa zapłaciła za dokument 34 tys. zł. Teraz stołeczni urzędnicy
twierdzą, że podwładni Jerzego Kropiwnickiego, podpisali go jako
własny. Gronkiewicz-Waltz 25 września wysłała ostry, trzystronicowy
list do prezydenta Łodzi.
"Doszło do rażącego naruszenia autorskich praw majątkowych" -
twierdzi prezydent Warszawy i domaga się przeprosin w prasie.
Przeprosiny mają też przez 10 dni być umieszczone na stronie
internetowej Urzędu Miasta Łodzi. A wszystkie kopie rzekomego
plagiatu mają zostać wycofane z obiegu. Co będzie, jeśli żądania nie
zostaną spełnione? Stołeczny ratusz grozi, że odda sprawę do sądu i
zażąda trzykrotnej wartości wynagrodzenia, wypłaconego firmie Trans-
Eko, autorowi dokumentu pt. "Standardy projektowe i wykonawcze dla
systemu rowerowego Warszawy", czyli 102 tys. złotych.
Urzędnicy Kropiwnickiego swój dokument nazwali "Wytyczne do
planowania, projektowania i utrzymywania dróg rowerowych w Łodzi". -
Ale w 90 procentach treść obu opracowań jest taka sama - mówi nam dr
Andrzej Brzeziński z TransEko. Sprawdziliśmy. Niektóre rozdziały w
łódzkim dokumencie powstały metodą "kopiuj -wklej", m.in. część o
montowaniu stojaków rowerowych.
Firma TransEko, której eksperci to kadra naukowa Politechniki
Warszawskiej, także wysłała list do Kropiwnickiego. - Jesteśmy
zaszokowani postępowaniem łódzkich urzędników. Niezależnie od
przeprosin i wycofania z obiegu plagiatu, domagamy się 100 tys. zł -
mówi Brzeziński. - Pieniądze przeznaczymy na zakup rowerów dla
dzieci z warszawskich domów dziecka.
Termin ultimatum postawionego przez prezydent Warszawy oraz TransEko
upływa w ostatniej dekadzie października.
Gronkiewicz-Waltz w liście do Kropiwnickiego przypomina, że w
styczniu 2009 r. jego asystentka zwróciła się do warszawskiego
ratusza z prośbą o przesłanie wytycznych opracowanych w stolicy.
Właśnie wtedy mogło dojść do skopiowania dokumentu. W Łodzi wiosną
obradowała komisja ds. ścieżek rowerowych, której przewodniczył
Włodzimierz Maciejewski, były szef ZDiT. Jako twórca dokumentu, na
którym ciąży podejrzenie plagiatu, w jego wstępie wymieniony jest
także Lech Kwiecień, obecny szef ZDiT.
- Jesteśmy zdziwieni zarzutami. Dokument powstał w drodze
konsultacji z organizacjami pozarządowymi - mówi Arnold Lorenc z
zespołu prasowego ZDiT. - O plagiacie nie ma mowy. Urzędnicy co
najwyżej posługiwali się cytatami z holenderskiej książki "Postaw na
rower".
Co na to TransEko? - Łódź splagiatowała nawet bibliografię - mówi dr
Brzeziński. - W spisie opracowań, z których łódzcy urzędnicy rzekomo
korzystali, znajdują się analizy przygotowane przez studentów
Politechniki Warszawskiej oraz studium o ruchu w okolicach placu
Grzybowskiego w Warszawie.
Marzena Korosteńska z biura prasowego prezydenta Łodzi nie była
wczoraj zbyt rozmowna. Dowiedzieliśmy się od niej tylko, że Jerzy
Kropiwnicki przekazał list Gronkiewicz-Waltz wiceprezydent Marii
Maciaszczyk, a ta Zarządowi Dróg i Transportu. W ZDiT warszawskie
groźby analizuje zespół prawników.
lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/45929,warszawa-oskarza-lodz-o-skopiowanie-analizy-sciezek,id,t.html#skomentuj
Fajnych mamy urzędników. Tylko dlaczego miasto ma za to płacić, a
nie osoby które zawiniły?