smakaroni
11.12.09, 15:33
Sluszne uwagi, sluszne pytania. Projekt EC1 jest wspanialy, tylko co z prawdziwym centrum miasta? Przy okazji tego tekstu chyba warto rozpoczac dyskusje na ten temat.
Po co budować nową Łódź
Łódź zmienia oblicze
"Zbudować miasto od nowa - to jedyny projekt w Polsce o takiej skali i rozmachu. Wielkie wyzwanie, by śmiało pogodzić cenne inspiracje płynące z historii Łodzi z tworzeniem NOWEGO" - czytam w gazecie, którą dostaję za darmo w galerii Atlas Sztuki. Wydawana jest przez EC1 Fundację Łódzką, intensywnie promującą budowę Nowego Centrum.
Idea rozbudowywania miasta na tym obszarze jest bardzo dobra. Zastanawia jednak sposób, w jaki się o tym mówi. Czytając tę gazetę, odnoszę wrażenie, że gdybym nie wiedziała, czym dysponuje Łódź - a więc muzeami, parkami, ulicami ze wspaniałą architekturą - mogłabym pomyśleć, że trzeba to wszystko dopiero zbudować. Nowe Centrum na poziomie retoryki bierze na siebie ciężar stworzenia Łodzi od nowa, wciela mit założycielski. Czy jednak retoryka nie wiąże się jakoś z architekturą?
Oglądany z tego punktu widzenia plan Roba Kriera jest bardzo ciekawy. Krier narysował miasto o dość regularnej siatce, co zgadzałoby się z lokalnym klimatem, gdyby nie to, że w jednym z narożników nowej dzielnicy od strony centrum umieścił półkolisty plac z promieniście odchodzącymi od niego ulicami oraz ogromną "bramą miasta" na planie łuku.
Zastanawiam się, co może oznaczać brama do miasta w centrum miasta - bo przecież stanie ona mniej więcej w tym miejscu, gdzie wychodzi się z dzisiejszego dworca. Do czego nawiązuje? Łuków triumfalnych czy rogatek? Łódź jako miasto założone w epoce przemysłowej nie miało bram, jak Zamość czy Gdańsk. To koncepcja ahistoryczna, monumentalna i pałacowa - co będzie znaczyć w kontekście robotniczo-urzędniczej Łodzi?
Zaraz za bramą będzie się otwierać widok na nowy gmach - przeszkloną tubę Specjalnej Strefy Sztuki. Będzie to trochę galeria, trochę muzeum i na pewno przyjemnie będzie tam wstąpić po drodze na dworzec. "Dzięki tej budowli Łódź odmieni swoje oblicze", a "kultura stanie się kołem zamachowym rozwoju miasta", czytam w gazetce EC1 - i ze zadziwieniem stwierdzam, że choć wspomina się tam czasem, że w Łodzi jest już jakieś muzeum sztuki, rzadko pada tam jego pełna nazwa, wspomina się o nim mimochodem, jakby o sprawie z przeszłości.
To dziwne, bo przecież sławne na całym świecie Muzeum Sztuki mogłoby stanowić magnes także dla Nowego Centrum. Zabrakło sygnału, że Muzeum Sztuki istnieje, ale nie zabrakło jego założycieli. Patrzę na plany: ze Specjalnej Strefy Sztuki wchodzi się prosto na rynek Kobro, z rynku Kobro na rynek Strzemińskiego.
Kobro epoki feudalnej
Nowe Centrum powtarza do pewnego stopnia strategię twórców łódzkiej Manufaktury, wielkiego kompleksu handlowo-rozrywkowego na terenie dawnych zakładów włókiennych pod koniec XIX wieku zbudowanych przez przemysłowca Izraela Poznańskiego. W nowej nazwie - manufaktura - jego właściciele nawiązali do czasów sprzed gwałtownego rozwoju łódzkiego przemysłu, do pracy ręcznej, która odbywa się w ciszy, a nie w huku maszyn. Czy chodziło o uniknięcie nieprzyjemnych skojarzeń np. z taśmową pracą - zarówno w kapitalizmie, jak i socjalizmie?
Twórcy Nowego Centrum, sięgając po heroiczny mit awangardowych twórców Katarzyny Kobro i Władysława Strzemińskiego, nazywają ich imionami przestrzenie zwane rynkami. To ciekawe, bo choć rynki istniały i istnieją w Łodzi, to stopniowo w miarę rozwoju miasta były nazywane placami. Co oznacza powrót rynku? Myślę, że uniknięcie wielkomiejskich skojarzeń i aluzję do idealizowanej przedprzemysłowej wspólnoty. Podobnie pomysł, by cztery przecinające się ulice w okolicy Specjalnej Strefy Sztuki nosiły nazwy: Polska, Żydowska, Niemiecka i Rosyjska, odwołuje się do pięknej, ale jednocześnie nieokreślonej i mglistej przeszłości.
Nowe Centrum na poziomie nazw i symboli to - przy retoryce nawiązywania do tradycji - gwałtowne odcięcie się od historii. A materialnie?
Wychodząc z ulicy Targowej, widzę przepiękną pierzeję ulicy Tuwima, w tym stare kamienice z sypiącymi się balkonami podpartymi na drewnianych stemplach. Co się z nimi stanie? W jaki sposób Nowe Centrum budowane po drugiej stronie tej samej ulicy oddziała na jej zniszczoną stronę? Czy fasady zostaną odmalowane? A jeśli tak, co będzie z następną równoległą ulicą, i z ulicą dalej?
Piotr Szczepański pokazuje mi dom kupiony już przez prywatnego właściciela. Rozmawiał z ludźmi, nie stać ich na czynsz. Jaki plan ma miasto dla starego sąsiedztwa Nowego Centrum? Nowa dzielnica z pewnością będzie lśnić, ale jednocześnie ujawni w ostrym świetle nowe problemy.
calosc:
wyborcza.pl/1,75475,7352955,Po_co_budowac_nowa_Lodz.html
Źródło: Gazeta Wyborcza