fzak
16.12.09, 22:17
Mam wrażenie, że pani i ja byłyśmy na dwóch różnych spektaklach. Oczywiście ma pani prawo do własnego zdania, jednak jak się pisze na forum poczytnej gazety, to trzeba się znać na tym, o czym się pisze albo chociaż przygotować merytorycznie do publicznego komentowania. Stwierdzenie, że opera ta składa się z "arii i duetów" świadczy o braku podstawowej wiedzy na temat opery barokowej. Porównywanie przez panią studenckiej produkcji do przedstawień w Metropolitan Opera również rzuca cień na profesjonalizm krytyki z pani strony.
"Juliuszowi Cezarowi" wystawionemu w łódzkim teatrze nie brakowało drobnych uchybień, które wynikały z niewielkiego doświadczenia scenicznego młodych solistów. Interpretacja reżysera natomiast jest sprawą indywidualną i przy słabej znajomości libretta przez widza rzeczywiście może zostać niezrozumiana - myślę jednak, że to raczej powód do wstydu, że przyszło się nieprzygotowanym na spektakl, a nie pole do bezpodstawnej krytyki.
Kończąc, chciałabym podkreślić, że obecność "Juliusza Cezara" na deskach łódzkiego Teatru Wielkiego została okupiona również ogromną pracą u podstaw, ażeby zwalczyć wielu opornych i twardych jak beton "urzędników" piastujących decyzyjne stanowiska w różnych zaangażowanych w to przedsięwzięcie instytucjach. W Polsce tak rzadko udaje się przebrnąć przez tyle trudności i mało jest osób wystarczająco wytrwałych i zdolnych do poświęcenia, żeby temu sprostać i doprowadzić przedsięwzięcie do końca. W zamian natomiast młodzi i pełni energii wokaliści, debiutujący reżyser otrzymują słowa bezpodstawnej krytyki, której potencjalny czytelnik gazety nie jest w stanie zweryfikować. Proponuję pozbyć się skostniałości i w Polsce, która bardzo cierpi z powodu braku zakrojonych na większą skalę studenckich projektów muzycznych, nie tłamsić i nie mieszać z błotem inicjatyw takich jak ta, bo to zniechęca do dalszych działań. Tym bardziej, że inscenizacji "Juliusza Cezara" w Łodzi nie można zarzucić nawet połowy rzeczy, o których pisze pani w swoim artykule.