Dodaj do ulubionych

Uniwersytet Łódzki znowu jest pod lupą minister...

IP: 212.191.70.* 05.02.10, 14:49
Na uniwerku to wszędzie jest lipa. Na Fizyce która nie wiadomo czy będzie
miała akredytację na informatykę. Tu tylko każdy załatwia swoje interesy.
Młodych się stopuje bo Ci na samej górze muszą się nachapać. Powinni ich
uwalić i wsadzić do paki. Podobne wałki kręcą na Chemii na nic nie ma
pieniędzy tylko na wyjazdy zagraniczne panów profesorów są. Nowy budynek
chemii to jest przekręt nic nie działa wyciągi nie maja wyść nie ma mebli
wszystko prowizorka.
Obserwuj wątek
    • Gość: Ryś Uniwersytet Łódzki znowu jest pod lupą minister... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.10, 14:57
      Jasna sprawa - wały kręcą większe niż na AHE, natychmiastowa likwidacja i już,
      Pani Kudrycka powinna być konsekwentna.
    • Gość: JUSTUS Mobbing na uczelniach IP: 217.76.112.* 05.02.10, 16:19
      Mobbing na uczelniach ma szczególnie korzystne warunki rozwoju ze
      względu na feudalną strukturę nauki polskiej zagwarantowaną prawem,
      no i aprobatę tej struktury przez demokratyczną większość.
      Powszechny konformizm społeczności akademickiej i brak mediatora
      (rzecznika) akademickiego dla rozwiązywania problemów w obrębie
      korporacji uczelnianej sprzyja mobbingowi. Ktoś kto nie pasuje do
      układów, kto chce zachować niezależność myślenia i działania, kto
      ujawnia patologie, uczelniane przekręty, ten jest mobbingowany.
      Poziom merytoryczny pracownika nie ma znaczenia. Na ogół im
      bardziej utalentowany i lepiej zorganizowany pracownik, tym dla
      niego gorzej - zagraża innym, a jak się go pozbędą to miejsce się
      zwalnia dla miernot, konformistów, oportunistów. Mobbing jest
      jednym z najważniejszych przyczyn kiepskiej kondycji nauki i
      edukacji w Polsce i ucieczki młodych z instytucji naukowych.

      Mobbing na uczelniach i w instytucjach naukowych jest jednak bardzo
      słabo poznany. Nie ma badań nad mobbingiem ani w skali kraju, ani
      nawet w skali wybranych uczelni czy instytucji naukowych. Niewiele
      o nim można znaleźć w mediach. Niekiedy można przeczytać w
      internecie. Przypadki mobbingu są tuszowane przez władze uczelni a
      same uczelnie, szczególnie te najważniejsze, przedstawiane sa
      jako 'Wszechnice Cnót Wszelakich'. Prawda o uczelniach jest inna.
      Obraz prezentowany w mediach to najczęściej fałszywy obraz
      rzeczywistości. To na ogół obraz tworzony przez trzymających władzę
      i trzymających z mobberami. Obraz uczelni w oczach osób
      mobbingowanych jest niemal nieznany. Uczelnie są w mediach niekiedy
      współudziałowcami, często media są patronami obchodów, uroczystości
      uczelnianych a dziennikarze-absolwenci uczelni tworzą
      stowarzyszenia aby przedstawiać ich uczelnie jedynie w korzystnym
      świetle.

      Jeśli o mobbingu na uczelni nic nie słychać to nie znaczy, że go
      nie ma. To znaczy, że jest zamiatany pod dywan. Jeśli dywan jest
      gruby i dobrze pod niego zamieciono to NIC NIE SŁYCHAĆ!

      'Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i
      durnowaty tak, by swoim pojmowaniem istoty sprawy nie peszył
      przełożonego' - z ukazu cara Rosji Piotra I z 9 grudnia 1708 r.

      Nie ulega wątpliwości, że mobbing jest zjawiskiem powszechnym w
      środowisku akademickim i szkodliwym dla nauki i edukacji w Polsce.
      Jest to jedna z poważnych patologii polskiego życia akademickiego.
      Kierowanie spraw o mobbing do sądu kiedy pracownik zniszczony
      psychicznie przestaje, lub już przestał pracować, niczego nie
      rozwiązuje, a co najwyżej bardzo rzadko może przynieść pewną
      rekompensatę finansową za krzywdy mu wyrządzone.

      Niezłomni nie nadają się na złom !
      Krótki tekst Profesor na dziewięciu etatach Metro, 2010-01-14,
      zawiera taki zestaw informacji, że trzeba by napisać szereg
      artykułów, a gruncie rzeczy co najmniej sporą książeczkę, aby
      odbiorca poznał kontekst i rzeczywistość akademicką, taką jaka ona
      jest.
      Póki co skoncentruję się tylko na jednym zdaniu „ Uczelnie godzą
      się na takich pracowników, bo naukowców brakuje. „ objaśniającym
      konieczność zatrudniania wieloetatowców i tolerowania fikcji
      akademickiej.
      Otóż to nie jest objaśnienie tylko wyprowadzenie czytelnika w pole.
      Na takich pracowników nie godzą się uczelnie, tylko rektorzy, bo to
      rektorzy zarządzają uczelniami.
      I to rektorzy godzą się na siebie samych mimo, że są często
      wieloetatowcami, współtwórcami fikcji akademickiej ! Czyli inaczej
      mówiąc – są fikcjonariuszami, zamiast funkcjonariuszami służby
      publicznej /społecznie użytecznej.
      Bez trudu można w internecie znaleźć informacje jak to senat
      uczelni kierowanej przez jednego, czy drugiego rektora, udziela
      zgody temu rektorowi, aby nie tylko uczelnią kierował, ale dorabial
      sobie na innej uczelni, czy gdzieś na innym boku. Wiadomo, że
      rektor zarabia najwięcej na etacie w swoim miejscu pracy i nie jest
      to mało, ale skoro chce zarabiać jeszcze więcej, podobnie jak i
      inni, to zgodę otrzymuje, bo to on z kolei decyduje komu pozwoli, a
      komu nie, z tej kadry na dorabianie. Układ jest czytelny i
      funkcjonuje bardzo dobrze w przeciwieństwie do uczelni.
      Klasyczyne uzasadnienie tej patologii –
      1. wieloetatowość musi być bo płace są małe
      2. brak jest naukowców, a studentów coraz więcej
      Rzecz w tym , że to jest prawda, ale inaczej, jak się pozna
      kontekst tej prawdy.
      Skoro wieloetatowcami są najczęściej najlepiej zarabiający to
      widać, że większe zarobki nie likwiduja wieloetatowości tylko ją
      potęgują!
      Można twierdzić, bez większego ryzyka o pomyłkę, że wzrost zarobków
      przy zachowaniu obecnego prawa i pozostałych parametrów zwiększy, a
      nie zmniejszy wieloetatowość !
      Niewątpliwie stosunek liczby naukowców do studentów zmnieszył się
      znacznie w ostatnich 20 latach, ale robiono wiele, jeśli nie
      wszystko, aby tak było, żeby mieć znakomity argument do zachowania,
      a nawet wzrostu wieloetatowości. Gdyby naukowców przybyło wtedy
      trzeba by pracować solidnie na 1 etacie, bo i ten by można było
      stracić. Jeśli jednak utrzymamy liczbę naukowców na stałym
      poziomie, a zwiększymy ilość studentów, to na wieloetatowość będzie
      stałe zapotrzebowanie ! i argument – jacy to jesteśmy potrzebni,
      bez nas uczelnie upadną i tylko zapaść cywilizacyjna nastąpi!
      Dlaczego kadr brakuje nie jest przedmiotem żadnych badań, żadnej
      analizy, a jedynie się podkreśla, że jest niechęć do kariery
      naukowej, bo tam mało płacą !
      Rzecz w tym, że ci którzy mimo małej płacy decydują się na taką
      karierę nie są chętnie widziani, a nawet są usuwani z uczelni jeśli
      tylko pracę i obowiązki potraktują poważnie, podważając tym lipę
      profesorską/rektorską ! Do usuwania/nieprzyjmowania nie potrzebne
      są żadne merytoryczne argumenty.
      Najlepszy jest argument o niewłaściwym chrakterze, bo jak ktoś ma
      charakter i do tego niezłomny, po prostu nie nadaje się na nasze
      uczelnie – matecznik konformistów, oportunistów, serwilistów, ludzi
      bez twarzy, bez kręgosłupa, bez charakteru – beneficjentów systemu
      PRL, który takich przez kilkadziesiąt lat promował i wypromował.
      Tak zostało i po formalnym upadku PRLu , bo na uczelniach PRL
      bynajmniej nie upadł i złomowane kadry PZPR, tow. i TW znakomicie
      na nich prosperują, wykluczając niezłomnych, ze względu na
      niewłaściwy charakter, preferując i promując osobników o
      charakterze, tak jak oni – złomnym – nadającym się na złom.
      Zarządcy uczelni – rektorzy, odgrywają rolę zbieraczy złomu –
      ściągają do siebie złom, bo złom jest cennny, szczególnie złom
      akademicki.
      Z niezłomnych pożyku nie ma – tylko kłopot. Na złom się nie
      nadają !
      To tłumaczy dlaczego kadry akademickie są takie jakie są i dlaczego
      brak jest naukowców na poziomie, którzy by chcieli/potrafili
      formować/zatrudniać innych naukowców, aby stosunek naukowców do
      studentów wzrastał, a nie zmniejszał się.

      • Gość: ewam23 Re: Mobbing na uczelniach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.10, 18:04
        Ależ Ty jesteś sfrustrowany !!! Nie pracowałeś gdzie indziej to nie
        wiesz co tam jest ?
        • Gość: JUSTUS Re: Mobbing na uczelniach IP: 217.76.112.* 05.02.10, 18:44
          Na UŁ pracowałem 18 lat.
        • Gość: Gambolputty Re: Mobbing na uczelniach IP: *.adsl.inetia.pl 05.02.10, 19:08
          Gościu spamuje tym syfem na chyba każdym możliwym forum...
      • Gość: a ja Re: Mobbing na uczelniach IP: *.smrw.lodz.pl 05.02.10, 18:59
        dziękuję za tę wypowiedź, gorzką i jak sądzę wynikającą właśnie z wieloletniego
        doświadczenia.Tacy "naukowcy" muszą wymrzeć aby było normalnie na uczelniach,
        podobnie zresztą jak w wojsku. Tylko szkoda, że mnie też wtedy już nie będzie...
      • Gość: autor Re: Mobbing na uczelniach IP: *.autocom.pl 06.02.10, 10:13
        No cóż jak się źródła nie podaje to jest plagiat !
        Walczący z patologią sam jest patologiczny
        blogjw.wordpress.com/2010/01/15/niezlomni-nie-nadaja-sie-na-
        zlom/

        nfamob.wordpress.com/
    • Gość: mikel wiecej pseudostudentow i pseudomagistrow IP: *.toya.net.pl 05.02.10, 18:07
      i dziwicie sie dlaczego lekarz cieszy sie prestizem?
      bo tylko on konczy studia przez duze S...
    • Gość: student Uniwersytet Łódzki znowu jest pod lupą minister... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.10, 19:58
      Kadra stara jest nie do ruszenia jak się nie rozwija i grozi mu wylecenie za
      nie zrobienie habilitacji to przenosi się takiego doktora na starszego
      wykładowce który musi prowadzić aż 360 godzin zamiast 230 i przestaje być
      rozwojowy blokuje tym samym stanowisko dla młodych a najczęściej zostają tu
      przeniesieni znajomi i inne przydupasy, a młodych wywala się po doktoratach bo
      nie ma miejsc. Sam to wiem bo takie cuda dzieją się na Chemii, Fizyce i
      Biologii i pewnie na pozostałych kierunkach również. Powinni zająć się tym
      zająć ale znając życie to walka z wiatrakami.
      Robią się też wiele szumu że trzeba kupować wszystko na Uniwerku na
      przetargach bo tak wyjdzie taniej i nie będzie wałków, a tak naprawdę to
      dopiero robi się przekręty nie pozwalają kupić niczego z wolnej ręki a jak
      pozwolą to dzwoni Pan z rektoratu z działu zamówień Publicznych i mówi że
      można kupić ale od tego a nie innego Pana. I to nie są wałki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka