Gość: Albert
IP: *.toya.net.pl
02.03.04, 23:06
Mam prośbę do redakcji o wyjaśnienie, dlaczego przez 10 lat przygotowań do
budowy autostrad na terenie woj. łódzkiego nie ustalono ostatecznego
przebiegu autostrady A1 i nie rozpoczęto wykupu gruntów. Kto winien tak
karygodnych zaniedbań? Przez naszą łódzką (nie warszawską) głupotę szykuje
nam się co najmniej pięcioletnie opóźnienie w budowie tej autostrady. Gdyby
odpowiednie służby w trakcie 10 lat przygotowań (mówiono, że wszystko zapięte
jest na ostatni guzik) załatwiły wszystkie formalności, to przyszłym roku
rozpoczęłaby się budowa odcinka Stryków - Tuszyn (budowa z środków budżetu
państwa - odcinek niepłatny) i w związku z tym już za 2,5 roku Łódź miałaby
obwodnicę i cały ruch tranzytowy z Gdańska do Cieszyna byłby wyprowadzony z
centrum Łodzi(rozpoczyna się właśnie budowa odcinka Emilia - Stryków). Żeby
przez 10 lat nie ustalić ostatecznego przebiegu tej trasy po wschodniej
stronie Łodzi to naprawdę skandal i ktoś za to powinien odpowiedzieć.
Przypomnę, że najpierw zaniechano skorzystanie z korytarza zarezerwowanego w
planach zagospodarowania przestrzennego w latach siedemdziesiątych w rejonie
Andrespola i przybliżono autostradę do Olechowa (ale odległość bezpieczna i
zgodna z przepisami). Teraz z kolei porzucono ten projekt i wytyczono trzeci
wariant przebiegu tej trasy w rejonie Andrzejowa, co było ogromnym
zaskoczeniem dla mieszkańców i spowodawało lawiniowe protesty. Ja się temu
nie dziwię, skoro w planach nigdy nie było tam autostrady i podejmuje się
nagłą decyzję, że ludzie się zbuntowali i będą się odwoływać przez najbliższe
lata do wszystkich możliwych instancji. Zresztą przebieg autostrady w tym
miejscu powoduje konieczność wybudowania ogromnego wiaduktu nad Stacją
Kolejową Łódź-Olechów. Kto odpowiada za tak chaotyczną politykę w zakresie
określania przebiegu tej autostrady? Jeżeli chce się doprowadzić do sprawnego
przebiegu tej inwestycji, należy się czegoś trzymać, a nie ciągle zmieniać
decyzje, bo to do niczego nie doprowadzi, a już na pewno nie do szybkiej
budowy. Będzie to skutkować opóźnieniami, a wina leży w Łodzi, a nie w
Warszawie. I cały ruch z Gdańska na Śląsk będzie przez najbliższe lata nadal
zapychał nam Al. Włókniarzy... Redakcjo - proszę o zajęcie się tematem!