Gość: pct3
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
14.06.10, 20:57
Spędziłem w Łodzi 3 dni - weekend; dla mnie wolny i czas relaksu,
towarzyszyłem małżonce, która miała tu sprawy zawodowe.
Kilka razy byłem w Łodzi przejazdem, jednak pierwszy raz zostałem tu
na więcej niż kilka godzin i to upoważnia mnie jak sądzę do paru
uwag i kilku pytań.
Potwierdziło się, że w sensie wizerunkowym Łódź dzieli się na
Piotrkowską i całą resztę. Owszem, jest całkiem wyraźne "city" z
kilkoma budynkami aspirującymi do miana wieżowców, całkiem spójne,
adekwatne, ale nie wyróżniają się na tyle, by obalić
stereotyp "miasta jednej ulicy".
Manufaktura jako dzieło rewitalizacyjne - imponuje, ale jak dla mnie
kompletnie zaburzono tu proporcje pomiędzy czysto komercyjnym
wykorzystaniem przestrzeni (sklepy, kino), a miejscami nazwijmy
je "artystycznymi"- galeria sztuki, muzeum fabryczne. Oczywiście
biznesowe przyczny tej proporcji są dla mnie jasne, ale oczekiwania
miałem nieco inne. Po prostu - do fantastycznych i nieźle
odnowionych wnętrz wpuszczono milion sklepów i przyczepiono 2 czy 3
przedsięwzięcia kulturalne. No ale rozumiem że ta zainwestowana kasa
musi się zwrócić. Szczerze mówiąc, pod hasłem muzeum "Stara Fabryka"
oczekiwałem czegoś owszem w rodzaju tego co zastałem, tylko że
jakieś 5 razy większego. Cena bodaj 4 zł za wstęp od razu
zdefiniowała, czego można oczekiwać.
Jaka jest Łódź z pespektywy mieszkańców? Czy upadek przemysłu
włókienniczego spowodował strukturalną biedę? Sądzę że może tak być:
nie spodziewałem się takiej ilości sklepów z tanią odzieżą na samej
Piotrkowskiej i w jej bezpośrednich okolicach - jest to pewien
wyznacznik. W Krakowie owszem sklepów takich jest sporo, ale
przecież nie na Rynku Głównym.
Na Piotrkowskiej jest sporo księgarń. Szukałem jednak sklepów
płytowych, z kilku adresów znalezionych w internecie aktualny był
jeden, w którym potwierdzono mi że poza tym jednym - wszystkie
pozostałe są zlikwidowane. Stoisko płytowe w największym Empiku
wywołało opad szczęki. Rozumiem że w Warszawie analogiczne stoisko
jest większe, ale nie aż w takiej dyproporcji: w Warszawie stoisko
płytowe jest mniej więcej wielkości całego łódzkiego Empiku!
W sumie odebrałem Łódź jako duże miasto raczej bez wyrazu. Pamiątek
postindustrialnych stosunkowo niewiele (a to bywa ciekawe), bogactwa
w nowym stylu też nie widać. Zastanawiam się, z czego żyją
mieszkańcy miasta prawie 800 tysięcznego, z definicji przemysłowego,
po tegoż przemysłu znacznej redukcji. Czy jest tak, że wygenerowana
została spora sfera usług? Jeśli tak, to spory sukces.
Podsumowując: Łódź jest OK, tylko jedyne tak naprawdę co się z nią
kojarzy, poza szkołą filmową, to tradycje przemysłowe. Tyle że nie
ma śladu tych tradycji ani w nowoczesnym przemyśle, ani w
kultywowaniu wspomnień przemysłu dawnego. Bo nie jest takim
kultywowaniem Manufaktura, gdzie w efektowną przestrzeń
postindustrialną wsadzono banalną galerię handlową z przyległościami.