Gość: LOT
IP: 99.22.202.*
16.06.10, 01:52
www.dziennik.pl/gospodarka/article627547/Z_LOT_em_po_kraju_taniej_niz_pociagiem.html
Zamiast tłuc się np. z Krakowa do Gdańska dziewięć godzin, przelecimy tę trasę
samolotem w dwie. LOT otwiera częste i tanie połączenia między polskimi
miastami. Chodzi o ponad 15 tras krajowych, które do rozkładu będą wprowadzane
od lipca tego roku. A bilety? Mają być tańsze niż kolejowe.
Na początku połączenia będą obsługiwane przez samoloty typu ATR oraz Embraer,
a po modernizacji floty na początku przyszłego roku także przez kilka nowych
maszyn – dowiedział się „DGP”.
– Kończymy pracę nad projektem. Startujemy w wakacje – potwierdza Jacek
Balcer, rzecznik prasowy PLL LOT.
Będzie tak jak w kultowym filmie „Wniebowzięci”, gdy Himilsbach i Maklakiewicz
lecieli z Koszalina do Szczecina? Nie do końca. Choć przedstawiciele LOT
pilnie strzegą szczegółów nowego projektu, to już teraz wiadomo, że na
połączenia – bez przymusowej przesiadki w Warszawie – mogą liczyć Kraków,
Gdańsk, Poznań, Wrocław, ale też Rzeszów, Bydgoszcz i Łódź.
Niemal pewna jest np. trasa z Rzeszowa do Szczecina i Wrocławia, z Krakowa do
Poznania, Gdańska do Bydgoszczy. Nie wiadomo natomiast, czy projekt obejmie
Katowice, a to przez kiepskie połączenie drogowe z tego miasta na lotnisko w
Pyrzowicach. Czas dojazdu wydłuża podróż, przez co trasa staje się mniej
konkurencyjna dla pasażera
, który ma też do wyboru podróż pociągiem lub samochodem
. Konkurencja tych środków
transportu przy układaniu siatki odgrywa bowiem najważniejszą rolę. Zasada
jest prosta: ma być szybko i tanio
. I choć ceny
nowych połączeń to tajemnica, dowiedzieliśmy się, że przelot w obie strony
może kosztować nawet 70 zł.
– Chcielibyśmy połączyć ze sobą najbardziej odległe miasta, oferując pasażerom
więcej biletów w średnich przedziałach cenowych – mówi Jacek Balcer. A to
oznacza, że średnia cena przelotu będzie kształtować się w okolicach 200 zł. –
Cena musi być konkurencyjna wobec przewoźników kolejowych i drogowych, a taki
przedział cenowy to gwarantuje – mówi Zbigniew Sałek, wiceszef
Międzynarodowego Stowarzyszenia Menedżerów Lotnisk. Wtedy jest szansa na
przyciągnięcie na pokłady nie tylko biznesmanów czy zagranicznych turystów,
ale też zwykłych Polaków.
Ostateczne powodzenie przedsięwzięcia uzależnione jest od wsparcia, jakie
spółka otrzyma ze strony samorządów lokalnych.
– Nie ma mowy o bezpośrednich dopłatach dla LOT-u czy jakiejkolwiek innej
linii lotniczej, bo Unia Europejska zabrania takiej praktyki– mówi Edward
Hartwich, wicemarszałek województwa kujawsko-pomorskiego, które jest
większościowym właścicielem lotniska w Bydgoszczy. Jednak zaraz dodaje, że
linie lotnicze, w tym również LOT, mają szansę na publiczne pieniądze w ramach
budżetów na promocję regionów. Trzeba tylko wygrać przetarg.