Dodaj do ulubionych

"Dokąd jedzie łódzki tramwaj?"

16.04.04, 08:31
Artykuł z dzisiejszego EI:

--
http://lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/357609.html
--

"Dokąd jedzie łódzki tramwaj?"

Piątek, 16 kwietnia 2004r.

W każdy powszedni dzień na łódzkie ulice wyjeżdża z sześciu zajezdni 200
tramwajów i 300 autobusów. Do wielu z tych pojazdów pasuje przypowiastka o
koniu, który nie chciał ciągnąć, bo gospodarz oszczędzał na podkowach i obroku...

Z zaniedbanymi łódzkimi tramwajami i autobusami jest podobny problem:
podróżuje się nimi wolno, niewygodnie oraz bez gwarancji, że zawsze dojedzie
się do celu cało i na czas. Na domiar złego, za brak komfortu i
niepunktualność przewoźnik rabatów nie daje. W Łodzi ceny tramwajowych i
autobusowych biletów ciągle należą do najwyższych w kraju.

Było pod górkę, jest pod wiatr

Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne jest jednoosobową spółką gminy Łódź i
kolejne podwyżki cen biletów zatwierdzają radni. Łodzianie jednak sądzą, że
MPK nadal za tymi podwyżkami stoi i jest odpowiedzialne za to, że po
wyboistych ulicach jeżdżą rozklekotane autobusy, a po krzywych i zdartych
torach stare wagony.

Tymczasem od 1 sierpnia ubiegłego roku za wajchą symbolicznego łódzkiego
tramwaju stoi dwóch motorniczych: MPK i Zarząd Dróg i Transportu. Decyzję o
powołaniu Zarządu podjął prezydent Łodzi w lipcu ubiegłego roku. Teraz to
inspektorzy z Zarządu decydują, czy łódzki tramwaj będzie stary czy nowy,
dokąd ma jeździć i po czym. Wziął też w swoje ręce finanse MPK, łącznie z
pieniędzmi za sprzedane bilety – jakieś 250 mln zł.

W odmienną rzeczywistość łódzkie MPK wkroczyło nieco wcześniej. W połowie
stycznia ubiegłego roku z funkcją prezesa przedsiębiorstwa pożegnał się
Czesław Rydecki. Zarzut brzmiał: rozrzutność, której przejawem był m.in. zakup
15 cityrunnerów po 8 mln zł każdy. Zdymisjonowany prezes nie krytykuje powodów
odwołania.

– Brałem kredyty, żeby inwestować w unowocześnianie taboru i torowisk, a nowy
prezes ma widocznie inny patent na uratowanie komunikacji miejskiej przed
całkowitą zapaścią – mówi tylko.

Stan techniczny taboru MPK rzeczywiście jest kiepski. Z 453 tramwajów,
zaledwie 25 przeszło gruntowną modernizację. Mimo to, te po remoncie w
porównaniu z cityrunnerami nadal wyglądają jak warszawy przy mercedesach.
Pozostałe tramwaje, średnio 16-letnie, hałasują aż bolą uszy, trzęsą, kiwają
się na boki, latem grzeją, a zimą ziębią.

Spośród 392 autobusów ponad 150 to w dużej mierze stare modele ikarusów i
jelczów. Niektóre liczą sobie po 22 lata. Ulice i torowiska, po których
przewala się codziennie cały ten sprzęt do przewozu ludzi, też domaga się
odmłodzenia. Zadanie niemal beznadziejne, bo co roku po zimie nadzieja na
gładkie jeżdżenie po ulicach przepada w nowych dziurach. Według Zarządu Dróg i
Transportu, na 250 km torów 60 km wymaga gruntownej przebudowy. Natomiast
według niezależnych fachowców, tylko 35 km torów spełnia polską normę.

Krakowski desant

Na taki wyboisty łódzki grunt wstąpił ekonomista Krzysztof Wąsowicz,
wiceprezes krakowskiego przedsiębiorstwa komunikacyjnego, od 12 września
ubiegłego roku prezes Zarządu łódzkiego MPK. Poprzedziła go sława
bezwzględnego krakowskiego centusia. Zapowiedział drakoński program
oszczędnościowy ze zwolnieniami grupowymi włącznie. Przywitały go gwizdy
przyszłych podwładnych.

Prezes Wąsowicz dziś mówi, że wiedział, w co się pakuje. Znał organizację
przedsiębiorstwa, wiele rzeczy zaskoczyło go pozytywnie, były jednak i
zaskoczenia negatywne.

– Kiedy przyszedłem do firmy, zastałem na biurku rachunki do zapłacenia na 150
mln zł, w tym 20 mln zaraz, bo wierzyciele stali pod drzwiami. Ja zostałem
poproszony do Łodzi po to, by wyciągnąć przedsiębiorstwo z dołka zmniejszając
koszty z 277 mln zł w 2002 roku do 240–250 mln zł, bez szkody dla łodzian
jeżdżących środkami komunikacji publicznej. Uznałem, że to możliwe.

Mówi też, że w pracy przyświeca mu żelazna dewiza: nie rób więcej niż
potrzeba, w przeciwnym razie zeżrą cię koszty. Przestrzega też innego
ekonomicznego przykazania: – Zrobić dobrze i drogo każdy głupi potrafi. Nie
zrobić i nie wydać też. Sztuką jest zrobić dobrze i wydać jak najmniej. I ja
tego trzeciego wymagam, bo to jedyny ratunek dla łódzkiego MPK.

W planach prezesa nie ma miejsca na zakupy nowych tramwajów i autobusów.
Uważa, że przeinwestowanie jest równie zabójcze, jak całkowite zaniechanie
inwestycji. Jako przykład wyciąga cityrunnery:

– Po co kupowano 15 tramwajów, kiedy na linii „10” wystarczy 11? Przecież one
po innych torach nie mogą jeździć. To byłoby tak, jakby jechać ferrari po
polnej drodze. Cityrunnery na nieprzystosowanych torach spisywałyby się gorzej
niż nasze stare pociągi. Stary tramwaj jakoś się kolebie na nierównościach,
wytrzymuje „żmijkowanie”. W cityrunnerze urwie się wszystko.

Volvo w krzakach

Mechanikom, kierowcom i motorniczym niemal obsesyjna oszczędność Wąsowicza
staje kością w gardle.

– On doprowadzi cały tabor do ruiny – zżyma się kierowca autobusu. – Doszło
już do tego, że w autobusach wyłącza się ABS, zdejmuje czujniki zużycia
hamulców. Zamawia się za mało części. Brakuje śrubek, żarówek, filtrów paliwa
i oleju na wymianę. Kierowcy z własnej kieszeni kupują paski klinowe! Kiedyś
przegubowiec jeździł po mieście z jedną świetlówką. To się robi niebezpieczne.
Trzy autobusy przegubowe volvo mają uszkodzone urządzenie, które spina naczepę
z przednią częścią. W każdej chwili naczepa może się oderwać od reszty wozu!
Mało tego. Nie działają hamulce, które unieruchamiają autobus na przystanku,
gdy są otwarte drzwi. On sknerzy kosztem bezpieczeństwa pasażerów. Sytuacja
jest taka, że 85 procent taboru ma usterki. Nic się już nie liczy, tylko
przejechane kilometry, za które płaci firmie Zarząd Dróg. Niech ktoś wreszcie
przyjdzie i zobaczy, co się wyrabia w zajezdniach. W tej przy Limanowskiego, w
„getcie” albo inaczej – w „krzakach”, stoi 8 kilkuletnich volvo, które są
„dawcami” części do innych wozów. To samo dzieje się z tramwajami.
Cityrunnerów jest 13, a wyjeżdża w trasę 4–5.

– Nie mamy wyjścia, musimy na wszystkim oszczędzać – odpiera zarzuty Wąsowicz.
– Na częściach, etatach, wodzie, prądzie, ogrzewaniu. Póki mamy nadmiar
taboru, będziemy przy remontach dokonywać „przeszczepów” części, bo na zakup
nowych jesteśmy za biedni. Dobrze, że kierowcy i motorniczy sygnalizują brak
części typu pasek czy żarówka. Ale ja teraz wymagam, żeby każda naprawa była
uzasadniona. A było tak i nadal bywa, że mechanik wymontowuje dobrą jeszcze
część i wstawia nową.

Wąsowicz zapewnia, że cały tabor jeżdżący po Łodzi jest sprawny.

– Pan prezes jest kutwą, gdy trzeba kupić pasek klinowy, każe w piątek
wyłączać w firmie ogrzewanie, ale sam nie mieszka w gościnnym pokoju, tylko w
wynajętym na koszt miasta mieszkaniu – mówi jeden z pracowników MPK.

– Na takich samych zasadach korzysta z mieszkania dyrektor wykonawczy Jarosław
Malec, też z krakowskiego desantu. Są dopieszczani wysokimi poborami i
służbowymi „furami”.

Krzysztof Wąsowicz zaprzecza pogłoskom, że nie dba o unowocześnienie taboru,
gdyż nie obchodzi go, co się stanie z łódzkim MPK po wygaśnięciu jego
kontraktu. Zapewnia, że nie ma zamiaru czmychnąć, że po zakończeniu programu
naprawczego wdroży program rozwoju.

– Moim następnym posunięciem będą inwestycje – obiecuje. – Bez nich za kilka
lat połowa taboru nie wyjedzie na trasy.

– Nawet jeśli gość mówi szczerą prawdę, nie wróżę mu sukcesu – kwituje bez
ironii plany Wąsowicza fachowiec z tramwajarsko-autobusowej branży. – Na
remonty samych tramwajów potrzeba dużo pieniędzy. W tegorocznym budżecie MPK
jest zarezerwowane na ten cel zaledwie 10 mln zł. Kiedyś było po 40 mln na rok
i też nie starczało. A co będzie z pieniędzmi na remonty torowisk,
Obserwuj wątek
    • yarro poprawka linku :) 16.04.04, 08:32

      www.lodz.naszemiasto.pl/wydarzenia/357609.html
      • Gość: J.S. Jestem oszolomiony! IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 16.04.04, 08:47
        Express Ilustrowany popelnil DOBRY artykul! Dobrze, ze ktos wytknal sprawe
        Cityrunnerow (nie 'przeinwestowania', a ze jezdza 4-5 z 13).
        • michal.ch Re: Jestem oszolomiony! 16.04.04, 09:17
          Kurczę, to chyba jakiś inny Express od tego, co ukazywał się dotychczas. ;)
          Widać, że się starali. Na plus należy zaliczyć to, że w końcu jakiś dziennikarz
          napisał o podziale kompetencji w kwestii zarządzania lokalnym transportem
          zbiorowym w Łodzi. Dotychczas za wszystko cięgi zbierało MPK.

          Za to prezes Wąsowicz walnął się w kwestii Cityrunnerów. Można mu to wybaczyć,
          bo w końcu w Łodzi jest od niedawna, ale fakt jest faktem. Kiedy kupowano nowe
          wagony brygad na dziesiątce było więcej niż 11. To po pierwsze. Po
          drugie "wuzetka" miała być linią o tzw. podwyższonym prestiżu. Wszystkie
          brygady miały być obsługiwane Cityrunnerami. O ile pamiętam wtedy na zapas
          zostawały chyba dwa lub jeden wagon. Ten zapas mógł robić za rezerwę w razie
          awarii liniowca. Na 10 nie miało być ani jednego kanciaka. Czasy się zmieniły,
          zablokowano inwestycję w infrastrukturę dla linii 10 (panie Kropiwnicki -
          dlaczego? Chętnie posłuchamy), wagony się wytłukują... I pomysleć, że zostało
          tak niewiele do zakończenia remontu dziesiątki. Niestety polityka jest
          ważniejsza od dobra pasażerów, własnej firmy i jej mienia...
          • Gość: J.S. Brygady IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 16.04.04, 09:29
            Kiedy kupowano nowe wagony brygad bylo (i jest w dalszym ciagu!) DWANASCIE.
            Jesli chodzi o 3 wagony ekstra to planowano czternascie brygad dziesiatki, w
            perspektywie do obslugi nowego odcinka Augustow-Olechow.

            • michal.ch Re: Brygady 16.04.04, 09:37
              Jestes pewien, że taka była sytuacja przed reformą komunikacji? Ja nie pisałem
              o tym, kiedy wagony dostarczono do Łodzi, ale o tym, kiedy trwał konkurs ofert
              i kiedy zapadały pierwsze decyzje co do liczebności nowego taboru.
              • Gość: J.S. Re: Brygady IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 16.04.04, 09:52
                Masz racje, pomerdalem troche sprawy.
            • Gość: Tomas Re: Brygady IP: 212.191.74.* 16.04.04, 10:31
              Pierwszą planowaną szybką linią miała być 8 i cały przetarg odbywał się pod
              nią. Później jednak z linii 8 zrezygnowano ze względu na olbrzymie koszty
              remontu torowisk i tym sposobem przeniesiono je na 10
              • yarro Re: Brygady 18.04.04, 20:23
                Skąd to wziąłeś?
    • Gość: Aleksej Re: "Dokąd jedzie łódzki tramwaj?" IP: *.lodz.dialog.net.pl 16.04.04, 12:25
      > "Dokąd jedzie łódzki tramwaj?"

      No no, redakcja ekspresu mnie zaimponowala. Niezly artykulik. Tak trzymac, moze
      GW z zazdrosci tez napisze cos na Wasowicza (moze zrobia nagonke, jak swego
      czasu na Citki).

      > Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne jest jednoosobową spółką gminy Łódź i
      > kolejne podwyżki cen biletów zatwierdzają radni. Łodzianie jednak sądzą, że
      > MPK nadal za tymi podwyżkami stoi i jest odpowiedzialne za to, że po
      > wyboistych ulicach jeżdżą rozklekotane autobusy, a po krzywych i zdartych
      > torach stare wagony.

      No wkoncu ktos to lapotologicznie wytlumaczyl. Widzisz STUDI jednak ZDiT i MPK
      to nie to samo.

      Teraz ciekawostka, oto ile zarabia ZDiT na sprzedazy biletow:

      > Wziął też w swoje ręce finanse MPK, łącznie z
      > pieniędzmi za sprzedane bilety – jakieś 250 mln zł.

      A oto koszty MPK:

      > koszty z 277 mln zł w 2002 roku do 240–250 mln zł,

      Czyli z tego wynika ze komunikacja miejska praktycznie nie potrzebuje
      dofinansowania. Jeszcze jakby kontrole zwiekszono i liczba gapowiczow by
      zmalala to za same bilety starczyloby na obsluge linii i pare remontow. Widac
      jak miasto ma gdzies cala komunikacje miejska w Lodzi. (jestem ciekawy ile z
      tych 250 mln zl za bilety dostaje MPK)

      > Stan techniczny taboru MPK rzeczywiście jest kiepski. Z 453 tramwajów,
      > zaledwie 25 przeszło gruntowną modernizację. Mimo to, te po remoncie w
      > porównaniu z cityrunnerami nadal wyglądają jak warszawy przy mercedesach.
      > Pozostałe tramwaje, średnio 16-letnie, hałasują aż bolą uszy, trzęsą, kiwają
      > się na boki, latem grzeją, a zimą ziębią.

      Hehe, podoba mnie sie szczegolnie porownanie warszawy do merca, wkoncu ktos
      napisal cos madrego.

      Ale przeciez EI popelnia swietokradztwo, jak ktos moze krytykowac ryjka
      prezydencika, pan Henio jest oburzony.

      > Według Zarządu Dróg i
      > Transportu, na 250 km torów 60 km wymaga gruntownej przebudowy. Natomiast
      > według niezależnych fachowców, tylko 35 km torów spełnia polską normę.

      No niech teraz ktos napisze ze lodzkie torowiska sa w dobrym stanie. Ja sie
      zgadzam z liczba 35 km (tylko z ta polska norma to troche przesada, polska
      norma to raczej krzywe torowiska).

      > – Kiedy przyszedłem do firmy, zastałem na biurku rachunki do zapłacenia n
      > a 150
      > mln zł, w tym 20 mln zaraz, bo wierzyciele stali pod drzwiami. Ja zostałem
      > poproszony do Łodzi po to, by wyciągnąć przedsiębiorstwo z dołka zmniejszając
      > koszty z 277 mln zł w 2002 roku do 240–250 mln zł, bez szkody dla łodzian
      > jeżdżących środkami komunikacji publicznej. Uznałem, że to możliwe.

      Hmm. a to bardzo ciekawe, jakby bylo jakies brakujace ogniwo (a no przeciez
      jest a raczej byl prezes Dziwisz). Widac ze Kropiwnicki ma calkiem niezly plan
      dzialania. Najpierw zwalnia prezesa swietnie dzialajacego przedsiebiorstwa
      jakim BYLO MPK, potem powoluje nowego (Dziwisz - brakujace ogniwo w artykule)
      ktory wprowadza przedsiebiorstwo na skraj bankrutstwa (w dodatku obciecie oplat
      za wozokilometr przez miasto), a potem zatrudnia "specialiste" z Krakowa aby
      uzdrowil przedsiebiorstwo, niestety jedyny pomysl na ciecia Wasowicza oznaczaja
      pogorszenie i to znaczne jakosci uslug w MPK. Wiec Wasowicz przeliczyl sie,
      albo uwarza ze takie rzeczy jak niepunktualnosc, brud, brak ogrzewania czy
      wogole niepojawianie sie pojazdow nie sa wazne dla pasazerow.

      > Sztuką jest zrobić dobrze i wydać jak najmniej

      HAHAHAHAHAHA, Bulwa/Ryj jest ewidentnym przykladem jak zrobic drogo i tandetnie
      a nie tanio i dobrze.

      > W planach prezesa nie ma miejsca na zakupy nowych tramwajów i autobusów.
      > Uważa, że przeinwestowanie jest równie zabójcze, jak całkowite zaniechanie
      > inwestycji. Jako przykład wyciąga cityrunnery:

      Czyli autobusow tez nie bedzie, no cudownie, chociaz jakby wszystkie nowe
      autobusy sie pojawily na miesci to prawie tak jakby nowe przyjechaly.

      > – Po co kupowano 15 tramwajów, kiedy na linii „10” wystarczy
      > 11? Przecież one
      > po innych torach nie mogą jeździć. To byłoby tak, jakby jechać ferrari po
      > polnej drodze. Cityrunnery na nieprzystosowanych torach spisywałyby się gorzej
      > niż nasze stare pociągi. Stary tramwaj jakoś się kolebie na nierównościach,
      > wytrzymuje „żmijkowanie”. W cityrunnerze urwie się wszystko.

      Po pierwsze na 10 jest 12 brygad, po drugie zawsze musi byc przynajmniej jedna
      rezerwa na trasie, i nalezy zalorzyc ze moze byc wypadek lub potrzebny przeglad
      lub naprawa. W dodatku 10 ma byc wydluzona do Olechowa.

      > – On doprowadzi cały tabor do ruiny – zżyma się kierowca autobusu.

      No wkoncu ktos to powiedzial glosno.

      > To samo dzieje się z tramwajami.
      > Cityrunnerów jest 13, a wyjeżdża w trasę 4–5.

      No wkoncu ktos to napisal bez nutki zawisci. Wkoncu ktos zrozumial ze cos jest
      nie tak i to nie jest wina tramwajow, tylko polityki miasta i prezesa MPK.

      > Wąsowicz zapewnia, że cały tabor jeżdżący po Łodzi jest sprawny.

      Jasne, a swiastak siedzi i zawija w sreberka.

      Dobra narazie koniec, pozdrawiam,
      Aleksej
      • Gość: J.S. Zauważmy IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 16.04.04, 13:16
        > No no, redakcja ekspresu mnie zaimponowala.

        Zauwazmy, ze pod artykulem podpisany jest niejaki Bohdan Dmochowski a nie jakis
        (mr) czy inny (xx). Ja pierwszy raz widze to nazwisko, moze ktos z zewnatrz...?
      • Gość: STUDI Re: "Dokąd jedzie łódzki tramwaj?" IP: *.prokom.pl 16.04.04, 13:46
        Sorry Aleksej - to ze jest ZDiTP i MPK nie zmienia faktu ze to jeden i ten sam wlasiciel. Co innego gdyby MPK bylo spolkja calkowiecie niezalezna od gminy Lodz. A tak nie jest - jest w 100% zalezene od gminy Lodzi, zachcianek wladzy i calkowiecie upolitycznione. Tak samo ZDiTP.

        Wiec pokaz mi roznice bo nadal uwazam ze to tylko pomysl na rozmywanie odpowiedzilanosci za katastroflany stan komunikacji miejskiej w Lodzi.

        • Gość: J.S. Re: "Dokąd jedzie łódzki tramwaj?" IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 16.04.04, 14:09
          > Sorry Aleksej - to ze jest ZDiTP i MPK nie zmienia faktu ze to jeden i ten
          sam wlasiciel.

          I tak w kolko... Co z tego, ze ten sam wlasciciel? Wlasciciel moze ze swoja
          wlasnoscia robic co chce (a wiec moze podejmowac za nia decyzje), ale to jest
          druga jednokierunkowa i wlasnosc za swojego wlasciciela podejmowac dezycji nie
          moze. Idea hierarchii (jakiejkolwiek) to pojmujesz? MPK nie ma nic do gadania w
          pewnych sprawach, czy to do ciebie trafia? Wlasciciel to moze i ma, ale MPK -
          NIE.
    • teufel Re: "Dokąd jedzie łódzki tramwaj?" 16.04.04, 18:56
      Nie bede ukrywał, że ten artykuł mnie zszokował ...pozytywnie:)

      – Po co kupowano 15 tramwajów, kiedy na linii „10” wystarczy
      > 11? Przecież one
      > po innych torach nie mogą jeździć. To byłoby tak, jakby jechać ferrari po
      > polnej drodze. Cityrunnery na nieprzystosowanych torach spisywałyby się gorzej
      > niż nasze stare pociągi.
      -----------
      Nie wiem kto ustala tabor czy MPK czy ZDIT(czy ZDTIP?) czy też może UMŁ. Jeśli
      MPK to po co puszczali na 12?? Jeśli reszta, to czy prezesunio nie mógł wpłynąć
      jakoś na ni by nie puszczali Citków na 12??

      ------
      Zarzut brzmiał: rozrzutność, której przejawem był m.in. zakup
      > 15 cityrunnerów po 8 mln zł każdy. Zdymisjonowany prezes nie krytykuje powodów
      > odwołania.
      -----
      No przecie trza było kupic nowe "latajacę"(w sensie części:)) Siemensy lub
      Alstomy;)))))
      • Gość: J.S. Re: "Dokąd jedzie łódzki tramwaj?" IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 16.04.04, 19:13
        > Nie wiem kto ustala tabor czy MPK czy ZDIT(czy ZDTIP?) czy też może UMŁ.
        Jeśli
        > MPK to po co puszczali na 12??

        Wagony trafily na "12" aby nie zanizac wspolczynnika wykorzystania taboru. Coz,
        dzieku temu mamy teraz wspolczynnik wykorzystania CR kilkakrotnie nizszy.
        Pierwsze glosy nt. tego, ze wagony sie na "12" nie nadaja pojawily sie mniej
        wiecej rok temu. I jednego jestem pewien: gdyby prezesem byl wtedy Rydecki, nie
        pozwolilby na dalsze marnowanie wagonow.
        Z drugiej strony, niezmodernizowana trasa "10" tez jest dla tych wagonow w
        kilku miejsach nieatrakcyjna. A czemu wstrzymano inwestycje? Coz, juz ktos
        zadal to pytanie w tym watku.

        > Jeśli reszta, to czy prezesunio nie mógł wpłynąć jakoś na ni by nie puszczali
        Citków na 12??

        Pisalem juz wielokrotnie, ze decyzja o wycofaniu Cityrunnerow z linii "12" byla
        kilkakrotnie blokowana. I to jest fakt. Z dosc wiarygodnego zrodla wiem, ze
        przez kogos wyzej niz prezes MPK. Nie bez powodu Kropiwnicki obsadzil stolki
        swoimi ludzmi: jak on sobie wymysli, ze trzeba wagony wykonczyc, to tak sie
        stanie.

        P.S. Obecny wspolczynnik wykorzystania CR (a konkretnie jego, hm, estymator)
        wynosi ok. 40% (w wersji optymistycznej). Ciekawe, czy dogonimy Poznan, ktory
        swojego czasu mogl sie pochwalic 20% wspolczynnikiem wykorzystania swoich Tatr
        RT6N.
        • teufel Re: "Dokąd jedzie łódzki tramwaj?" 16.04.04, 23:23
          > P.S. Obecny wspolczynnik wykorzystania CR (a konkretnie jego, hm, estymator)
          > wynosi ok. 40% (w wersji optymistycznej). Ciekawe, czy dogonimy Poznan, ktory
          > swojego czasu mogl sie pochwalic 20% wspolczynnikiem wykorzystania swoich
          Tatr
          > RT6N.
          -----
          Nie chciałbym aby Łódź pobiła ten rekord.
    • geograf Re: "Dokąd jedzie łódzki tramwaj?" 17.04.04, 11:26
      Artykuł faktycznie bardzo,bardzo odbiega od stylu Expressu. I bardzo dobrze. Może zmiana na lepsze?

      Skomentować nie wiem jak,bo został już skomentowany powyżej i pod tym sie podpisuję.

      Jednakże chciałbym coś dodać:
      Pan Prezes powiedział:
      " Sztuką jest zrobić dobrze i wydać jak najmniej."

      mówi się również,że BIEDNEGO nie stać na tani bubel. My jesteśmy biedni, a mam wrażenie,że ktoś chce pójść w kierunku prowizorki (sic!)
      • Gość: J.S. Re: "Dokąd jedzie łódzki tramwaj?" IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 17.04.04, 12:29
        > mówi się również,że BIEDNEGO nie stać na tani bubel

        Tak wlasnie mowil Rydecki, przedkladajac Cityrunnery nad Citadisy, do ktorych
        sie doklada, ze hoho.
        • geograf Re: "Dokąd jedzie łódzki tramwaj?" 17.04.04, 18:43
          no przecież dokładają!
          TRZEBA kupić czesaci? trzeba. a tak drogi tramwaj przecież istnym samowystarczalnym pojazdem być powinien. mówią,że cena zobowiązuje...
          • camelot Re: "Dokąd jedzie łódzki tramwaj?" 18.04.04, 01:06
            Przeczytałem w Expressie artykuł o Wąsowiczu i uważam, że należy bardzo uważać
            na tego typa. Najlepiej go od razu "spuścić" Łodzi w imię dobra komunikacji
            miejskiej. Szczególnie tej tramwajowej.
          • Gość: J.S. Tak wlasnie powiedzialem IP: *.pai.net.pl / *.pai.net.pl 18.04.04, 10:55
            > no przecież dokładają!

            Tak wlasnie powiedzialem, do Citadisow sie doklada, ze hoho, czyli, ze duzo.
            • geograf Re: Tak wlasnie powiedzialem 18.04.04, 11:13
              no dobrze.
              nie wyszła ironia względem Cityrunnerów...
              • michal.ch Re: Tak wlasnie powiedzialem 18.04.04, 20:30
                No Geo a ile się dokłada? Ile trzeba tych części zamiennych kupić? Bo o ile mi
                wiadomo, to kłopoty są tylko z tym rozwalonym 1201, gdzie podobno ze względu na
                wewnętrzne mikropęknięcia ramy cały pierwszy człon kwalifikuje sie do wymiany
                (czyli pozory mylą, bo z zewnątrz wygląda całkiem, całkiem).
                • geograf Re: Tak wlasnie powiedzialem 18.04.04, 21:46
                  o dżizas.
                  nie wiem ile się dokłada.
                  To była ironia. Że dokłada się dużo,bo to drogie zachodnie urzadzenia i w ogóle polskie jest lepsze.

                  Chociaż nawiasem mówiąc...skoro nic nie trzeba dokładać-to czemu tak dużo wagonów stoi w zajezdni,zamiast być w ruchu na łódzkich torach?
                  • Gość: flip Re: Tak wlasnie powiedzialem IP: *.p.lodz.pl 18.04.04, 22:15
                    chyba lepiej zeby staly i poczekaly na godziwe tory.
                  • Gość: STUDI Re: Tak wlasnie powiedzialem IP: *.prokom.pl 19.04.04, 09:24
                    Bo sie pokazuje ze mozna wypuscic starego zloma wmawiajac ze to nowy tramwaj,ktory bedzie halasowal i powodowal okropne wibracje a wtedy za 2 lata powie sie ze tramwaje sa zbyt przestarzale i sie je zliwkiduje.

                    Cityrunner niezbyt pasuje do wizerunku przezytku ktory nalezy jak najszybciej zlikwidowac. Ot tyle.
    • Gość: SzK Re: "Dokąd jedzie łódzki tramwaj?" IP: *.pabianice.pl / *.pabianice.pl 18.04.04, 21:04

      Następny przystanek: Zajezdnia

      ...
      SzK
      • Gość: mch Re: "Dokąd jedzie łódzki tramwaj?" IP: 62.29.134.* 19.04.04, 12:42
        Następny przystanek: zapomnienie... ew. złomowisko
    • kapitan.kirk Przepraszam... 20.04.04, 12:20
      ...że pójdę trochę pod prąd opinii Kolegów, ale wydają mi się trochę
      jednostronne. Słowo honoru, że nie kieruje mną krakowski szowinizm, ale wydaje
      mi się, że pomysł wydawania tylu pieniędzy ile się ma jest raczej rozsądny.
      Oczywiście zdaję sobie sprawę z ogromnych potrzeb inwestycyjnych Waszego MPK,
      ale przecież branie kredytów bez możliwości ich spłacenia nie jest tu żadnym
      wyjściem?

      Poza tym jeszcze dwie rzeczy:
      1.) Jeżeli istotnie "Citki" kosztowały was po 8 mln zł za sztukę, to jest to
      jakiś kolosalny przekręt. NGT6 kupowane dla Krakowa kosztowały po 5-5,5 mln,
      przy zbliżonych danych techniczno-eksploatacyjnych, a i tak niektórzy kręcili
      głową, że drogo.
      2.) Argument o tym, że nie zważając na koszty prezes mieszka w wynajętym przez
      firmę mieszkaniu tchnie trochę demagogią. Nie znam stawek za wynajem w Łodzi,
      ale zakładając, że ów wynajem kosztuje np. 1000 zł miesięcznie, to stanowi to
      mniej więcej jedną dwudziestotysięczną wymienianych przez Was kosztów firmy,
      czyli innymi słowy pięć tysięcznych promila. Poza tym gdzie ma mieszkać? Pod
      mostem? Czy dojeżdżać codziennie "Intercity" do roboty? ;-)

      Pozdrawiam ciepło,
      Centuś

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka