michael00 04.05.04, 22:06 Ale jaja ... znaczy grzyby. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: zajączek NAJLEPIEJ ZBIERAĆ SAMEMU IP: *.toya.net.pl 05.05.04, 13:58 Trochę sie znam na grzybach i nic poza pieczarką nie kupię. Z przyjemnoscią zbieram je sam. Odpowiedz Link Zgłoś
aric Re: Trujące grzyby na łódzkim rynku 05.05.04, 14:21 Ja tam po takich grzybkach to mam jazdy tylko.:) Żona się czasem denerwuje, ale jej przechodzi szybko. Wczoraj jak kupiłem takie na Bałuckim, tanie były, więc wziąłem. No i nie mogłem się powstrzymać, bo kobita zachwalała, że takie dobre. Wgryzłem się w kapelusik i popiłem zimna colą. Nie wiedząc czemu nagle butelka coli urosła do rozmiarów tramwaju, a ja wciąż trzymałem ją w ręku. Co prawda nie dało się już z niej napić, ale za to drzwi się otworzyły wyskoczył motorniczy i mnie sflugał, że nie może jechać. Kazał mi odłozyć tramwaj i wsiadać, jeżeli chcę jechać. Wykonałem jego polecenie zamaszystym ruchem kładąc go na tory, które były przedłużeniem moich rozwiązanych sznurowadeł. Po czym wsiadłem, a motorniczy zrobił dzyń dzyń dzwonem na dzwonnicy, która zastepowała pantograf i ruszył s kopyta. Nie wiem co miał pod maską tego tramwaju, ale wszystkie fotele się złozyły, a ja z pierwszego miejsca wylądowałem przy tylnym oknie. Znowu odezwał się dzwon, a ja otworzyłem oczy. Źle cholera budzik nastawiłem, i niestety dzisiaj do roboty jadąc już normalnym tramwajem spóźniłem sie 30 minut. Kurcze, przez grzybki mnie kiedys z roboty wywalą. Odpowiedz Link Zgłoś