paranoja777
28.05.11, 01:37
wicza. Przeczytałem tekst i z pewnym zdziwieniem zobaczyłem u przecież obiektywnej ikulturalnej Pani Redaktor nutę zacietrzewienia. Kompletnie niepotrzebnie. To prawda, że Łódź przetrwa bez Żydowicza a Żydowicz bez Łodzi. Ale co z tego? To był drogi, ale dobry projekt, który przyniósłby Miastu dużo korzyści. A właściwie bardzo dużo. Ekipa, która przejęła władzyę po odwołaniu Kropiwnickiego, miałą jak się zdaje za zadanie posprzątać po nim, zlikwidować co się da, żeby czasem kolejnych wyborów nie wygrał - w świetle tych czy innych sukcesów - Tomaszewski. To było małe działanie małych ludzi. Ucieszyłem się, że Pani Prezydent pojechała do USA, szkoda że jej Tomaszewski nie pomógł w organizacji wizyty. Ze zdumieniem rozumiem z tekstu, że wizyta była po prostu nieprzygotowana. Żydowicz jest dziwny i można go nie lubić, ale Pani Redaktor przesadziła w swojej demonstrowanej niechęci. A co do okupacji Urzędu Miasta... Cóż, byliśmy tam. Było tam nas wiele osób, którym na sercu leży dobro Maista. Widzieliśmy, jak zwyciężający radni śmiali się ludziom w twarz, gdy mówiło się o dobru miasta. Ja się wstydziłem za Łódź. To nie Żydowicz strajkował, choć on to inspirował. Naprawdę nie widziała Pani studentów szkół artystycznych, ilu ich tam było? Oni uwierzyli nie w Żydowicza, ale w szansę dla Łodzi, która przepadła wskutek cynizmu małych ludzi. Szkoda, że ten artykuł powstał, szkoda że napisała go taka renomowana dziennikarka, szkoda, że Pani Prezydent pojechała do USA pełna dobrej woli lecz nieprzygotowana, szkoda, że zła wola zwyciężyła, szkoda, że Łódź straciła dobrą szansę - także wskutek zawiści iluś osób o to, ile Żydowicz zarabia bądź kiedyś zarobi. Szkoda, że młodzi ludzie po studiach, także artystycznych znów wyjeżdżają z Łodzi, choć przez chwilę wydawało się, że już nie będą musieli...