Gość: MarcinK
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
10.07.04, 23:18
Jednak nie tylko w Łodzi są chore koncepcje:
poznan.naszemiasto.pl/wydarzenia/381984.html
Rewolucja w centrum
Sobota, 10 lipca 2004r.
Poznań za 15 lat zmieni się... nie do poznania! Architekt miasta przedłożył
radnym projekt, dzięki któremu tam, gdzie dzisiaj jeżdżą pociągi, stanąć mogą
drapacze chmur, a mosty kolejowe i wiadukty przejmą ruch samochodowy. Dworzec
PKP przestanie być przelotowy. Wjazd i wyjazd odbywać się będą jedynie od
strony południowej.
Powstaje właśnie Program Rozwoju Miasta. Nad elementem o nazwie „Nowa jakość
centrum miasta” pracuje Tadeusz Pełeszuk, dyrektor Wydziału Urbanistyki i
Architektury Urzędu Miasta. Cztery tematy dotyczą rewitalizacji śródmieścia.
Szczególnie interesujący jest jeden z nich, zakładający rewolucyjną zmianę
funkcji dworca głównego PKP.
Poznań jak Londyn
Obecnie dworzec jest przelotowy – pociągi zatrzymują się i jadą dalej w tym
samym kierunku. Największe i najbardziej znane dworce europejskie, takie jak
Stazione Termini w Rzymie, Victoria Station w Londynie, główne dworce Paryża,
mają układ doczołowy. Pociągi zatrzymują się, a jadąc dalej – zawracają.
Konsekwencją wprowadzenia tego rozwiązania w Poznaniu byłaby likwidacja torów
prowadzących środkiem miasta w kierunku Warszawy, Gniezna, Szczecina. Dworzec
i trasy kolejowe budowano niegdyś za miastem, teraz znalazły się w centrum. –
Technicznie można taką zmianę wprowadzić, nie wymaga to wielkich kosztów.
Pociągi korzystałyby z torów do Franowa i z obwodnicy towarowej – zapewnia
dyrektor Pełeszuk.
Przebudowę dworca można połączyć z inwestycją proponowaną ostatnio przez
Francuzów. Zamierzają oni zmienić charakter tego miejsca. Dworzec służyłby
nie tylko pasażerom. Tętniłby życiem przez cala dobę, gdyż działałoby tam
mnóstwo czynnych „na okrągło” sklepów, punktów usługowych, lokali
gastronomicznych. Inwestor prowadzi już rozmowy z dyrekcją PKP i z władzami
miasta.
Nikt nie straci
Kolej w Polsce jest zadłużona, deficytowa, brakuje pomysłów na jej
restrukturyzację, na domiar złego o nieruchomościach i inwestycjach w
poszczególnych miastach decyduje warszawskie kierownictwo. Czy nie będzie
problemów z przekonaniem kolejarzy, że zmiana układu w Poznaniu ma sens? –
Nie znam firmy, która zrezygnowałaby z pozyskanie majątku za darmo – twierdzi
Tadeusz Pełeszuk. – Przecież konsekwencją rezygnacji z długich odcinków
torów, co można uzyskać praktycznie bez nakładów finansowych, jest pozyskanie
gruntów o wielkiej wartości, położonych w sercu miasta. Po zmianie układu
torów można byłoby wykorzystać tzw. Dziurę Toruńską – przestrzeń od ul.
Poznańskiej, pod Mostem Teatralnym, Kaponierą, do dworca. Jedyny tor, który
by tam pozostał, służyłby Poznańskiemu Szybkiemu Tramwajowi, który
przedłużyłby trasę nie tylko do dworca, ale i do Lubonia. Po likwidacji torów
kolejowych pozostałoby do zagospodarowania 7 ha terenu.
Dyrektor Pełeszuk ma pomysł na zagospodarowanie tego terenu. – O kształcie
przestrzeni miasta decydują obiekty najwyższe – twierdzi. – Do XIX wieku
jedynymi dużymi obiektami Poznania były Ratusz, wieże katedry. W latach 60.
na Świętym Marcinie zbudowano pięć biurowców, które zadecydowały o wyglądzie
śródmieścia. Będzie powstawać coraz więcej wysokich budynków. Nie warto
powtarzać błędu Warszawy, gdzie występuje kompletny chaos – wieżowce buduje
się gdzie popadnie.
Manhattan w dziurze
Zdaniem dyrektora, idealnym miejscem na 100-metrowe budynki byłby teren
opuszczony przez pociągi, czyli Dziura Toruńska. W innych miejscach nie wolno
byłoby stawiać aż tak wielkich obiektów. Przestrzeń Poznania byłaby wolna od
chaosu. Targi znalazłyby miejsce na rozwój przestrzenny. – Opracowany przeze
mnie program byłby realizowany nie natychmiast, ale w ciągu 15 lat – zaznacza
T. Pełeszuk.
Największym problemem komunikacyjnym Poznania jest zbyt mała liczba przepraw –
przez Wartę i przez biegnące środkiem miasta tory kolejowe. Po zastosowaniu
pomysłu architekta miasta, problem ten przestałby istnieć. Na dodatek
opuszczone przez kolej wiadukty i mosty można byłoby wykorzystać z myślą o
komunikacji. Fragment ramy komunikacyjnej ma przebiegać równolegle do torów
kolejowych. Według nowej koncepcji – trasa biegłaby śladem torów,
wykorzystując wiadukty. Powstałyby bezkolizyjne skrzyżowania. Trasa św.
Wawrzyńca, mająca uratować komunikację na Jeżycach, wykorzystałaby opuszczone
tory w kierunku Szczecina.
Radni zapoznali się już z pomysłami Tadeusza Pełeszuka. Dyskusja dopiero się
zacznie, gdy samorząd przystąpi do uchwalania planu rozwoju miasta.
Tadeusz Pełeszuk
architekt miejski
Proponowane przeze mnie zmiany trzeba wprowadzić wspólnie z PKP. Miasto
dałoby koncepcje rozwojowe, plany zagospodarowania. Kolej zyskałaby bardzo
cenne grunty. Gdyby liczyć 2 tys. zł za m kw., wartość odzyskanego gruntu o
powierzchni 7 ha wyniosłaby 140 mln zł. Trudno sobie wyobrazić, by ktokolwiek
tracił na tej koncepcji.
Józef DJACZENKO - Gazeta Poznańska