Dodaj do ulubionych

Stratne ogródki

12.07.04, 09:38
Oczywiście najlepiej lamentować. Jasne, że pogoda nie zachęca do siedzenia w
ogródkach, ale też nie przesadzajmy mrozu nie ma. Swoją drogą trudno się
dziwić że w ogródkach pusto skoro około godziny 22 - 23 większość z nich jest
już zamknięta (te nieliczne otwarte pękają w szwach) - sytuacja z 2 lipca.
Obserwuj wątek
    • ixtlilto Re: Stratne ogródki 12.07.04, 23:13
      adamco napisał:

      > Oczywiście najlepiej lamentować. Jasne, że pogoda nie zachęca do siedzenia w
      > ogródkach, ale też nie przesadzajmy mrozu nie ma.
      To szkoda, że nie byłeś dziś ze mną w pracy. Z radością w sercu pożegnałam
      ostatnich klientów i czym prędzej zwijałam ogródek. Jak siedzisz pół godzinki
      na piwku, to jest cieplusio. Ale posiedź tak 13h to pogadamy, ok?

      > Swoją drogą trudno się
      > dziwić że w ogródkach pusto skoro około godziny 22 - 23 większość z nich jest
      > już zamknięta (te nieliczne otwarte pękają w szwach) - sytuacja z 2 lipca.
      Przy obecnych temperaturach tylko nieliczni klienci pozostają na powietrzu.
      Zdecydowana większość chowa się przed deszczem i wiatrem w lokalu.
      Na długo otwarty ogródek można pozwolić sobie gdy jest ciepła noc. Ludzie wtedy
      przemieszczają się wzdłóż Pietryny, piją jedno piwko za drugim (a nie sączą
      jedno grzane przez godzinę) i wtedy można liczyć na zarobek. Trzymanie jednak
      obsługi ogródka, przy obecnej pogodzie, kolejną godzinę tworzy większe koszty
      niż przypuszczalny zarobek.


      ps. poważnie zapraszam do posiedzenia w jakimś ogródku więcej niż podczas
      spijania jednego piwa... Zobaczymy czy (i kto) tu przesadza.
      • adamco Re: Stratne ogródki 13.07.04, 18:19
        ixtlilto napisała:
        > To szkoda, że nie byłeś dziś ze mną w pracy. Z radością w sercu pożegnałam
        > ostatnich klientów i czym prędzej zwijałam ogródek. Jak siedzisz pół godzinki
        > na piwku, to jest cieplusio. Ale posiedź tak 13h to pogadamy, ok?
        Wiesz nie mam w zwyczaju siedzieć w ogródku i spijać piwa. Co najwyżej wychodzę
        tam się owego piwa napić, choć nie ma co ukrywać gdyby nie mierne zaopatrzenie
        ogródków piłbym coś innego. Naprawdę chcesz się licytować na warunki pracy?
        Prosze bardzo ode mnie często się wymaga spędzania nawet kilkudziesięciu minut
        parę razy dziennie w temperaturze +4C gdzie nawet nie mam jak założyć na siebie
        ciepłej kurtki. I wiesz co nie narzekam - bo dostaję za to pieniądze. Skoro
        uważasz ze warunki Twojej pracy są nieznośne to chyba nikt Cię do tego miejsa
        pracy kajdanami nie przykuł i zawsze możesz ją rzucić.

        > Przy obecnych temperaturach tylko nieliczni klienci pozostają na powietrzu.
        > Zdecydowana większość chowa się przed deszczem i wiatrem w lokalu.
        Jak już napisałem mimo nienajlepszej pogody na własne oczy widziałem jak w
        ogródkach które były jeszcze otwarte było wielu klientów.

        > jedno grzane przez godzinę) i wtedy można liczyć na zarobek. Trzymanie jednak
        > obsługi ogródka, przy obecnej pogodzie, kolejną godzinę tworzy większe koszty
        > niż przypuszczalny zarobek.
        No cóż prowadząc taką działalnośc trzeba się liczyć z kosztami. Wiele firm godzi
        się na ponoszenie strat w jednym miejscu aby budować sobie markę i w rozliczeniu
        zwiększać zyski.

        > ps. poważnie zapraszam do posiedzenia w jakimś ogródku więcej niż podczas
        > spijania jednego piwa... Zobaczymy czy (i kto) tu przesadza.
        Poważnie zapraszam do zastanowienia się nad utrzymania owej posady. Nie Ty jedna
        masz mało komfortowe warunki pracy i takie dramatyzowanie wydaje się być
        zupełnie nie na miejscu. Poza tym naprawdę współczuję Twojemu szefowi pracownika
        który jego źródło utrzymania (czytaj klientów) traktuje li tylko jako "spijaczy"
        piwa i tak mocno narzeka że siedzą oni w ogródku, wydają pieniądze, "spijają"
        piwo i przeszkadzają Ci we wszystkim.
        • ixtlilto Re: Stratne ogródki 14.07.04, 08:23
          adamco napisał:

          >Wiesz nie mam w zwyczaju siedzieć w ogródku i spijać piwa. Co najwyżej wychodzę
          >tam się owego piwa napić, choć nie ma co ukrywać gdyby nie mierne zaopatrzenie
          >ogródków piłbym coś innego.
          "Mój" ogródek należy do restauracji, więc prócz piwka, możesz nabyć wszelkie
          inne trunki, od tych stawiających na nogi, po te ścinające z nóg ;)



          >Jak już napisałem mimo nienajlepszej pogody na własne oczy widziałem jak w
          >ogródkach które były jeszcze otwarte było wielu klientów.
          Ja też widziałam takie ogródki i to nie tylko w późnych godzinach. Pewne
          ogródki sa pełne o każdej porze, podczas gdy inne świecą pustkami. I zależy to
          raczej od panującej mody niż od cen (te zapełnione wcale nie są najtańsze)

          >Poważnie zapraszam do zastanowienia się nad utrzymania owej posady. Nie Ty jedn
          >a masz mało komfortowe warunki pracy i takie dramatyzowanie wydaje się być
          >zupełnie nie na miejscu. Poza tym naprawdę współczuję Twojemu szefowi pracownik
          >a który jego źródło utrzymania (czytaj klientów) traktuje li tylko
          >jako "spijaczy" piwa i tak mocno narzeka że siedzą oni w ogródku, wydają
          >pieniądze, "spijają" piwo i przeszkadzają Ci we wszystkim.

          <ironia>
          No oczywiście, przez tych wstrętnych klientów nie mogę sobie herbatki sączyć
          ani gazetki poczytać! Skandal! I jeszcze jak złożą zamówienie to będe musiała
          ruszyć tyłek i im to przynieść...
          </ironia>
          :( Szkoda, że tak mnie, Adamco, potrzegasz.


          Cieszę się z każdego klienta, bo więcej zamówień, to większy zysk zarówno dla
          restauracji jak i dla mnie; niestety trzymanie otwartego ogródka dla dwóch
          klientów jest poniżej progu opłacalności.
          ps. niejednokrotnie ogródek pracował do 2, a towarzystwo piło raz winko, raz
          piwo i bawiło się w najlepsze.
          • aard <złosliwość mode=on> 14.07.04, 09:03
            ixtlilto napisała:

            > :( Szkoda, że tak mnie, Adamco, potrzegasz.

            O jaka ja jezdem biedna, mała kobietka, co to swiat dla niej takim
            niesprawiedliwym jezd :p
            • ixtlilto Re: <złosliwość mode=on> 14.07.04, 09:07
              aard napisał:

              > O jaka ja jezdem biedna, mała kobietka, co to swiat dla niej takim
              > niesprawiedliwym jezd :p
              Na szczęście niesprawiedliwych jest tylko kilka osób. Reszta świata uśmiecha
              się do mnie przyjaźnie. Nawet zza tych duuużych chmur ;))
              • aard Bardzo fajna odpowiedź (pozwalam sobie ocenić) 14.07.04, 09:31
                Pozdrawiam serdecznie,
                aA
                Rd

                PS. Na te kilka osób też warto przyjaźnie patrzeć (wiem, że umiesz!), ot, dla
                zdrowia :-)
    • hubar Re: Stratne ogródki 13.07.04, 11:48
      Wiesz Adamco, ogródki nie są otwierane tylko w piątki i to wtedy, gdy są tłumy.
      Ja rozumiem, że lokale są dla klientów, a nie na odwrót, ale nikt chyba nie
      bawi się z prowadzących działalność na Pietrynie w wolontariat? Te Twoje
      pretencje są tak aasadne, jak marudzenie, że w nocy jeździ tak mało komunikacji
      miejskiej w porównaniu do do dnia. Jeśli w przeciągu całego tygodnia ludzi jest
      mało, to ogródka się nazwyczajniej nie opłaca utrzymywać.
    • dziad_borowy Re: Stratne ogródki 13.07.04, 11:59
      Po pierwsze to, ze sa straty to po prostu ryzyko zwiazane z dzialalnoscia
      gospodarcza i niemozliwa jest sytuacja, ze wynajme ogrodek jak bedzie pogoda, a
      jak nie to nie wynajmuje. Trzeba sie bylo z tym liczyc i tyle. Inna sprawa, ze
      kazdy ma prawo skrocic sobie czas pracy czy w ogole odpuscic to lato. No z tym,
      ze czynsz placic raczerj musi ale to wiaze sie z tym o czym mowilem wczesniej.
      A po drugie do Ixtlilto: wydaje mi sie ze Ty rowniez zatrudniajac sie musialas
      sobie zdawac sprawe z tego, ze bedzie zimno i trudno wymagac, by klient patrzyl
      ze strony pracownika. Sa pracownicy, ktorzy maja gorsze warunki pracy i oni tez
      nie moga miec pretensji do klienta. To, ze jest zle to wina pracodawcy tylko i
      wylacznie.
      Dzierżbór!!!!
      • hubar Re: Stratne ogródki 13.07.04, 12:04
        dziad_borowy napisał:
        >A po drugie do Ixtlilto: wydaje mi sie ze Ty rowniez zatrudniajac sie musialas
        >sobie zdawac sprawe z tego, ze bedzie zimno i trudno wymagac, by klient patrzyl
        >ze strony pracownika.
        ##
        Wybacz, ale ryzyko, że w środku lata jest tak okropnie, było raczej maluteńkie.
        Wymagać zrozumienia od drugiego człowieka, to aż tak dużo?

        >Sa pracownicy, ktorzy maja gorsze warunki pracy i oni tez
        >nie moga miec pretensji do klienta. To, ze jest zle to wina pracodawcy tylko i
        >wylacznie.
        ##
        Paskudna jak na tę porę roku, pogoda, to też wina pracodawcy?

        • dziad_borowy Re: Stratne ogródki 13.07.04, 12:16
          hubar napisał:

          > Wybacz, ale ryzyko, że w środku lata jest tak okropnie, było raczej
          maluteńkie.
          > Wymagać zrozumienia od drugiego człowieka, to aż tak dużo?
          Z tego co slyszalem od meteorologow to taka pogoda lipcowa, jaka mamy nie
          odbiega od normy z poprzednich lat. A z tym zrozumieniem to jest tak, ze
          oczywiscie mozna go wymagac, ale watpie by ktos siedzial w ogrodku na zlosc
          Ixtlilto. A tylko w takim wypadku moznaby miec do niego pretensje. A nie
          dlatego ze musi Ona siedziec tam nascie godzin, bo go to rybka, bo on byc moze
          tez siedzi nascie godzin w swojej pracy.
          > ##
          > Paskudna jak na tę porę roku, pogoda, to też wina pracodawcy?
          O pogodzie juz mowilem, a wina pracodawcy jest ze widzi ze nikogo nie ma, a
          obsluge niepotrzebnie trzyma. Z tym, ze trzyma nie za darmo. I tu trzeba sobie
          odpowiedziec na pytanie czy warto siedziec. I jak mniemam niestety warto, bo
          musi byc warto. I zeby nie bylo, wspolczuje I. takiej pracy, jestem szczesliwy,
          ze ja nie musze takiej miec, no ale takie mamy niestety chamskie czasy.
          Dzierżbór!!!
          • hubar Re: Stratne ogródki 13.07.04, 13:00
            dziad_borowy napisał:
            >Z tego co slyszalem od meteorologow to taka pogoda lipcowa, jaka mamy nie
            >odbiega od normy z poprzednich lat.
            ##
            Taka pogoda jest normalna? Taka temperatura, takie opady?


            > A z tym zrozumieniem to jest tak, ze
            >oczywiscie mozna go wymagac, ale watpie by ktos siedzial w ogrodku na zlosc
            >Ixtlilto. A tylko w takim wypadku moznaby miec do niego pretensje. A nie
            >dlatego ze musi Ona siedziec tam nascie godzin, bo go to rybka, bo on byc moze
            >tez siedzi nascie godzin w swojej pracy.
            ##
            Ale czy ktoś twierdzi, że klienci siedzą na złość obsłudze? Czy Ixik ma
            pretensje? Stwierdziła jedynie, że jak siedzi tyle czasu i przy takiej
            temperaturze, to normalnym jest że potem trzeba kram zamknąć, a tu Adamco
            wyskakuje z tekstem, że za wczesnie i że nazekania na pogode są bezpodstawne.


            >O pogodzie juz mowilem, a wina pracodawcy jest ze widzi ze nikogo nie ma, a
            >obsluge niepotrzebnie trzyma. Z tym, ze trzyma nie za darmo. I tu trzeba sobie
            >odpowiedziec na pytanie czy warto siedziec. I jak mniemam niestety warto, bo
            >musi byc warto. I zeby nie bylo, wspolczuje I. takiej pracy, jestem szczesliwy,
            >ze ja nie musze takiej miec, no ale takie mamy niestety chamskie czasy.
            ##
            Adamco miał pretensje, że ogródki zamykane są wczesniej... sam odpowiedziałeś,
            czemu się tak dzieje.
            Ixik marzła przez cały dzień, bo pogoda była paskudna. Wyszła i tak wcześniej
            niż było to w inne dni.
            • geograf Re: Stratne ogródki 13.07.04, 14:21
              hubar napisał:

              > ##
              > Taka pogoda jest normalna? Taka temperatura, takie opady?

              Wiesz,jeśli mam być szczery,to amerykańska armia (czy tam inni amerykańscy meteorolodzy) powiedzieli,że to lato będzie najzimniejsze od kilku lat. Za to zapowiedzieli ciepły sierpień.

              Co do reszty Twoich argumentów:
              zastanawiam się czy z równą żarliwością dyskutowałbyś,gdyby Ixik nie rpacowała w tytułowym ogródku...
              • Gość: micin Re: Stratne ogródki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.04, 14:30
                > Co do reszty Twoich argumentów:
                > zastanawiam się czy z równą żarliwością dyskutowałbyś,gdyby Ixik nie
                rpacowała
                > w tytułowym ogródku...

                Dokładnie;-))) Nic dodać nic ująć.
                Ixik- Ciebie nikt nie zmusza, żebyś sterczała i marzła w tym ogródku. Jeśli
                pogoda jest jaka jest, to nie dziw się, że właściciel chce przedłużyć godziny
                otwarcia lokalu (chociaż 23, 24 to jeszcze nie tak wielka przesada...), aby
                troszkę zarobić- chociażby na Twoje wynagrodzenie. Uważasz, że jemu pieniążki
                na Twoją pensję spadają z nieba? Albo, że zatrudnia Cię, bo ma takie widzimisię?
                Proponuję się ubrać cieplej, jeśli chcesz utrzymać pracę, i mniej narzekać, bo
                z takim podejściem, to prędko się z nią pożegnasz!
                • hubar Re: Stratne ogródki 13.07.04, 14:40
                  Gość portalu: micin napisał(a):
                  >Dokładnie;-))) Nic dodać nic ująć.
                  >Ixik- Ciebie nikt nie zmusza, żebyś sterczała i marzła w tym ogródku. Jeśli
                  >pogoda jest jaka jest, to nie dziw się, że właściciel chce przedłużyć godziny
                  >otwarcia lokalu (chociaż 23, 24 to jeszcze nie tak wielka przesada...), aby
                  >troszkę zarobić- chociażby na Twoje wynagrodzenie. Uważasz, że jemu pieniążki
                  >na Twoją pensję spadają z nieba? Albo, że zatrudnia Cię, bo ma takie widzimisię
                  ##
                  Echhh kompletna pomyłka. Zarówno Ixik jak i ja doskonale to rozumiemy. Wiesz co
                  Micin, mówisz w tym momencie truizmy.


                  >Proponuję się ubrać cieplej, jeśli chcesz utrzymać pracę, i mniej narzekać, bo
                  >z takim podejściem, to prędko się z nią pożegnasz!
                  ##
                  Micin, zrozum najpierw o co chodzi a potem wygłaszaj takie opinie. Ta rada z
                  podejsciem... buahahahahha nawet nie wiesz jak się mylisz!
                  Mowa była o tym, że ogródki są zamykane wczesniej. Artykuł jest o tym, że
                  przestaja byc one opłacalne...
                • ixtlilto Re: Stratne ogródki 14.07.04, 08:32
                  Gość portalu: micin napisał(a):

                  >Ixik- Ciebie nikt nie zmusza, żebyś sterczała i marzła w tym ogródku. Jeśli
                  >pogoda jest jaka jest, to nie dziw się, że właściciel chce przedłużyć godziny
                  >otwarcia lokalu (chociaż 23, 24 to jeszcze nie tak wielka przesada...), aby
                  >troszkę zarobić- chociażby na Twoje wynagrodzenie. Uważasz, że jemu pieniążki
                  >na Twoją pensję spadają z nieba? Albo, że zatrudnia Cię, bo ma takie widzimisię
                  >?
                  >Proponuję się ubrać cieplej, jeśli chcesz utrzymać pracę, i mniej narzekać, bo
                  >z takim podejściem, to prędko się z nią pożegnasz!
                  Micinku, i Ty przeciwko mnie? :(
                  Gdzie ja napisałam, że narzekam? Ja jestem zadowolona, że mam tę pracę i dzięki
                  niej pojadę na wakacje z jakimiś funduszami.
                  Niestety pogoda jest taka, że lokal "w środku" zarabia jako tako; a ogródek
                  ledwo zarabia na siebie. Dlatego np. wczoraj zwinęliśmy się (na polecenie
                  szefostwa) pół godziny wcześniej (brak klientów od pół godziny); gdybysmy
                  czekali do 23, to pieniądze na naszą pensję musiałyby spaść z nieba, bo w kasie
                  ich nie było :/
              • dziad_borowy Też się nad tym zastanawiam 13.07.04, 14:30
                geograf napisał:

                > Co do reszty Twoich argumentów:
                > zastanawiam się czy z równą żarliwością dyskutowałbyś,gdyby Ixik nie
                rpacowała
                > w tytułowym ogródku...
                Teoretycznie: idzie sobie HuBar ze znajomkami po Pietrynie, jest juz poznawo i
                zimnawo ale jednak napiliby sie piwa. Widza ogrodek, bardzo sie im podoba.
                Postanawiaja wejsc i zloic browarek. Lecz nagle HuBar protestuje, odradza
                wszystkim i namawia, by juz pojechac do domu bo widzi, ze przeciez w ogrodku
                jest kelnerka, ktora siedzi juz tyle godzin i musi byc zmarznieta.
                HuBar jak to widzisz?
                Dzierżbór!!!!!
                • hubar Re: Też się nad tym zastanawiam 13.07.04, 14:47
                  Wyobraź sobie, że jak byłem kiedyś ze znajomymi w ogródku - późnawo i bez
                  innego towarzystwa w ogródku. Zostalismy poproszeni o kończenie piwa, bo
                  ogródek zostaje zamknięty. Zaproszono nas do środka lokalu.
                  I wiesz co? Nikt z nas nie widział w tym nic nadzwyczajnego, wszyscy wykazali
                  się zrozumieniem.
                  • dziad_borowy Re: Też się nad tym zastanawiam 13.07.04, 14:52
                    I ja niejeden raz bylem w takiej sytuacji. Gdy zostalismy poproszeniu. I zgadza
                    sie. Nie bylo problemu. Ale Ixik mowi: "To szkoda, że nie byłeś dziś ze mną w
                    pracy. Z radością w sercu pożegnałam ostatnich klientów i czym prędzej zwijałam
                    ogródek. Jak siedzisz pół godzinki na piwku, to jest cieplusio. Ale posiedź tak
                    13h to pogadamy, ok?". Nie bylo zadnego proszenia, byli klienci, wlasciciel
                    postanowil, ze jeszcze bedzie otwarte. I tyle. A poza tym dlaczego ktos mialby
                    siedziec w lokalu 13 godz. zeby sie przekonac ze nie jest milo. Po pierwsze to
                    jemu sie za to nie placi, a po drugie w pracy nie musi byc milo. I powtarzam
                    nie jest to wina klientow.
                    Dzierżżżżżżz!!!
                    • hubar Re: Też się nad tym zastanawiam 13.07.04, 14:57
                      Nie no, niech się sama Ixtlilto wypowie co miała na myśli, bo mnie rola
                      adwokata przestaje bawić.
                      Mowa była o długości otwarcia lokalu. Tego dnia było fatalnie, zimno i mokro. A
                      wypowiedź Adamco można odebrać jak pretensje klienta, który wchodzi do
                      zamykanego ogródka i dziwi sie, że mimo że są klienci (on jeden) to zamyka
                      sie "chamsko" lokal.
                      A niestety tacy też sie zdarzają :-(
                      • dziad_borowy Re: Też się nad tym zastanawiam 13.07.04, 15:06
                        Jezeli juz mowa o adwokatowaniu to sam to zapoczatkowales i nie tylko ja to tak
                        odebralem, jak widze. Po tym co powiedziala Ixik odpowiedziales na pojego
                        posta :"wymagac od kogos zrozumienia, czy to duzo?". Wychodzi z tego, ze
                        obsludze lokalu jest zle ze musi siedziec na zimnie i niech klienci maja
                        zrozumienie dla nich i niech juz nie siadaja. Tak ja to widze.
                        A co do pretensji klientow, gdy lokal jest juz zamykany, to oczywiscie masz
                        racje.
                        Dzierżżżżż!!!!
                      • adamco Re: Też się nad tym zastanawiam 13.07.04, 18:00
                        Wiesz skoro zrobiłeś maturę, studia to chyba by wypadało posiąść umiejętność
                        czytania ze zrozumieniem. Nie pisałem że gdziekolwiek wchodziłem (wręcz
                        przeciwnie), nie pisałem że byłem ostatnim klientem (bo nie byłoem zwarzywszy że
                        nie siedziałem w ogródku). Napisałem jedynie że nie do końca rozumiem lamenty
                        właścicieli ogródków na temat ich nieopłacalności i konieczności ich zamykania.
                        Okazuje się że część ogródków (mimo tak "późnej" pory) jest czynna i na brak
                        klientów nie narzeka.
                        • hubar Re: Też się nad tym zastanawiam 13.07.04, 18:20
                          Te osobiste wycieczki, możesz sobie darować.

                          Ok, nie rozumiesz lamentów, mówisz o jednym dniu o piątku, o późnej porze... A
                          ja próbuję uświadomić, że ogródki nie działają jedynie o w/w porze. Aby był
                          opłacalny musi działać i muszą być klienci przez cały tydzień, niezaleznie od
                          godziny.
                          • adamco Re: Też się nad tym zastanawiam 13.07.04, 18:30
                            Przepraszam ale jak mam reagować skoro kierujesz w stosunku do mnie pewne
                            zarzuty na podstawie niby moich słów, których nie napisałem.
                            No cóż skoro ktoś wydaje pieniądze na budowę ogródka to chyba bierze pod uwagę
                            ryzyko gorszej pogody (szczególnie w tym roku kiedy informacje o chłodnym lipcu
                            pojawiają się od dawna). Jesli chodzi o potencjalne zyski to nawet jeśli podczas
                            weekendu ogródek nie obija strat z całego tygodnia to jest to forma reklamy
                            która będzie procentować przez cały najbliższy rok.
                    • ixtlilto Re: Też się nad tym zastanawiam 14.07.04, 08:40
                      dziad_borowy napisał:

                      >Ale Ixik mowi: "To szkoda, że nie byłeś dziś ze mną w
                      >pracy. Z radością w sercu pożegnałam ostatnich klientów i czym prędzej zwijałam
                      >ogródek. Jak siedzisz pół godzinki na piwku, to jest cieplusio. Ale posiedź tak
                      >13h to pogadamy, ok?". Nie bylo zadnego proszenia, byli klienci, wlasciciel
                      >postanowil, ze jeszcze bedzie otwarte.
                      Jak bym była wstrętna, niedobra i wogóle taka na jaką próbujecie mnie tu
                      zrobić, to bym podeszła o tej 22, do klientów: "spadówa, zamykamy bo mi zimno".
                      Następnego dnia mogłabym nieprzychodzić do pracy.
                      Sytuacja była taka, że klienci siedzieli przy piwku, muzyczka grała, pełne
                      popielniczki były wymieniane na puste, a puste kufle wymieniane na pełne; i
                      gdyby chcieli wypić kolejną kolejkę, to nalałabym i podała im to piwo. Ponieważ
                      jednak po dwóch piwkach zapłacili i wyszli; a szefostwo zobaczyło wysokość
                      całoniowego utargu- zarządziło zamknięcie ogródka.
              • hubar Re: Stratne ogródki 13.07.04, 14:36
                geograf napisał:
                >Wiesz,jeśli mam być szczery,to amerykańska armia (czy tam inni amerykańscy mete
                >orolodzy) powiedzieli,że to lato będzie najzimniejsze od kilku lat. Za to zapow
                >iedzieli ciepły sierpień.
                ##
                No i? Nie do końca rozumiem, do czego zmierzasz.


                >Co do reszty Twoich argumentów:
                >zastanawiam się czy z równą żarliwością dyskutowałbyś,gdyby Ixik nie rpacowała
                >w tytułowym ogródku...
                ##
                Ale co to ma do rzeczy? Ja o jednym, a Ty o drugim.
                Mowa jest o wszystkich ogródkach, (choć artykuł był o czymś innym). Tak staję w
                obronie włascicieli ogródków, przeciwko wypowiedział się Adamco tylko tyle.
                • geograf Re: Stratne ogródki 13.07.04, 14:39
                  hubar napisał:

                  > ##
                  > No i? Nie do końca rozumiem, do czego zmierzasz.
                  >

                  Do tego,że skoro Ixik jest tak wrażliwa, to mogła czytac prognozy i...

                  > ##
                  > Ale co to ma do rzeczy? Ja o jednym, a Ty o drugim.
                  > Mowa jest o wszystkich ogródkach, (choć artykuł był o czymś innym). Tak staję w
                  >
                  > obronie włascicieli ogródków, przeciwko wypowiedział się Adamco tylko tyle.
                  >

                  kapitalizm ma twarz wilka.
                  niestety.
                  • hubar Re: Stratne ogródki 13.07.04, 14:43
                    geograf napisał:
                    > Do tego,że skoro Ixik jest tak wrażliwa, to mogła czytac prognozy i...
                    ##
                    ...i klienci też. Jak jest zimno niech mimo wszystko przychodzą do ogródków i w
                    cieplutkich ubraniach delektują się zamówionymi rzeczami.


                    > kapitalizm ma twarz wilka.
                    > niestety.
                    ##
                    No więc własnie. Mowa była o tym, że ogródki się zamykają. Jak bedą klienci to
                    i ogródki bedą dłużej otwarte.
    • Gość: byłylogowany Niby nie na temat, ale... IP: *.radogoszcz.arise.pl 13.07.04, 14:41
      ...o ile mnie pamięć nie zawodzi, to zapowiadano (przed akcesją) spore obniżki
      cen piwa. Mniejsza o to, z jakich powodów. Nie sądzicie, że gdyby z tych czy
      innych względów, ceny piwa w pubach i ogródkach (szczególnie w tych) były
      niższe, to i klientela byłaby wyższa? Bez względu na pogodę:)
      • hubar Re: Niby nie na temat, ale... 13.07.04, 14:44
        Ile to jest niska cena w lokalu?
        • Gość: byłylogowany Re: Niby nie na temat, ale... IP: *.radogoszcz.arise.pl 13.07.04, 14:52
          Mógłbym pytanie odwrócić, ale nie zrobię tego. Nie chcę też powiedzieć, że
          towar jest wart tyle, ile chce zapłacić za niego nabywca (jak mawiają klasycy,
          hehehe). Sprawa jest oczywiście bardziej złożona. Ale na zdrowy rozum, to
          przecież min ceny przyciągają klientów. Przystępna (czyt. konkurencyjna do cen
          sklepowych) cena piwa w ogródku = więcej zadowolonych konsumentów.
          • hubar Re: Niby nie na temat, ale... 13.07.04, 14:58
            Niby tak, ale cena produktu w lokalu nie może być taka sama, albo nieco wyższa
            od ceny sklepowej. Jak nie widzisz różnicy, to mi bardzo przykro.
            • Gość: byłylogowany Re: Niby nie na temat, ale... IP: *.radogoszcz.arise.pl 13.07.04, 15:05
              Niech Ci nie będzie przykro, tylko mnie oświeć: z jakiego to powodu piwo w
              OGRÓDKACH musi być obłożone większą marżą niż w sklepach?! Przecież główny zysk
              przynosi właścicielowi LOKAL. Ogródek w związku z tym, mógłby być przez tegoż
              właściciela traktowany jako swoista promocja. Nieprawdaż?
              • dziad_borowy Re: Niby nie na temat, ale... 13.07.04, 15:12
                Byly nie wiem czy masz cos wspolnego z biznesem, a jak masz to czarno to widze.
                Ogrodka nikt nigdy nie traktuje wylacznie jako promocji. Jak by tak mialo byc
                to by sobie reklame na ulicy zrobili i finito. I taniej by bylo i mniej
                formalnosci, papierkow itp. Ogrodek ma zarabiac kase. Lokal ma wtedy wiecej
                miejsc i to lepszych, bo na powietrzu. A tak poza tym widomo, ze zulia nie kupi
                piwa za 5 zl, tylko pojdzie do sklepu. Ladnie by te ogrodki wygladaly jakby
                woleli jednak przysiasc.
                Dzierżżżżżżżzz!!!
                • Gość: byłylogowany Re: Niby nie na temat, ale... IP: *.radogoszcz.arise.pl 13.07.04, 15:28
                  No i jesteśmy w domu:) Trza bylo tak od razu! To żulia jest winna wysokim cenom
                  piwa w ogródkach. Hehehe. Wiesz, niedawno czytałem jakiś wywiad z K.
                  Strassburgerem. Była mowa o barach mlecznych. I wyobraź sobie, że ten stołujący
                  się w tych przybytkach światowiec, zaproponował żeby w każdym takim barze był
                  przynajmniej jeden stolik, przy którym nie mogliby siadać, jak to On powiedział,
                  menelkowie. Zabawne, nie uważasz? Jeżeli Ty ogródki traktujesz jako coś
                  wyszukanego, jeżeli jednocześnie nie przeszkadza Ci widok pijących nieopodal
                  ogródka żuli, jeżeli potrafisz przymknąć oczy na otaczający Cię świat, to
                  gratuluję. Mnie cały czas wydawało się, że ogródek to takie nieco bardziej
                  wygodne miejsce od parapetu sklepu. I nic więcej. Szczególnie te "rzadkiej"
                  urody ogródki na Piotrkowskiej. Może nie wszystkie, ale większość z nich. Co do
                  moich wyobrażeń prowadzenia biznesu: a czy o tym tu mowa? Poza tym, ktoś kto
                  robi interes wie, że głównie robi się go niestety ilością sprzedanego towaru.
                  • hubar Re: Niby nie na temat, ale... 13.07.04, 15:32
                    Gość portalu: byłylogowany napisał(a):
                    >Mnie cały czas wydawało się, że ogródek to takie nieco bardziej
                    >wygodne miejsce od parapetu sklepu.
                    ##
                    To siadaj sobie w ogródkach przed sklepami, tylko tam nie mogą sprzedawać alko
                    przed sklepami... wiesz czemu??


                    >I nic więcej. Szczególnie te "rzadkiej"
                    >urody ogródki na Piotrkowskiej. Może nie wszystkie, ale większość z nich. Co do
                    >moich wyobrażeń prowadzenia biznesu: a czy o tym tu mowa? Poza tym, ktoś kto
                    >robi interes wie, że głównie robi się go niestety ilością sprzedanego towaru.
                    ##
                    Sama ilość to nie wszystko. Jeszcze są obłożenia... ale co taki pieniacz może o
                    tym wiedzieć.
                    • Gość: byłylogowany Re: Niby nie na temat, ale... IP: *.radogoszcz.arise.pl 13.07.04, 15:43
                      No i nie zdzierżyłeś, musiało z Ciebie wyjść to, czego nawet nie chcę wyrażać.
                      Co takim typkom jak TY, każe uważać się za lepszych od innych? Prowadziłem
                      spokojną wymianę uwag, ale okazuje się, że z Tobą nie można. Uważasz, że
                      będziesz ważniejszy sącząc piwo w "cudnym" ogródku, jednocześnie widząc
                      podobnego do mnie na tym sklepowym parapecie? O ile lepszym? O 2 zł? Uważasz, że
                      pijący w ogródkach nie załatwiają potrzeb fizjologicznych w pobliskich bramach?
                      Albo, że nie zaczepiają spokojnych ludzi? I w końcu czym objawia się moje
                      pieniactwo? Może w inwektywach, którymi to Ty od czasu do czasu obdzielasz
                      wyimaginowanych wrogów? Wyluzuj w końcu chłopie.
                      • hubar Re: Niby nie na temat, ale... 13.07.04, 15:58
                        Ty serio nie kapujesz!
                        Wiesz czemu nie ma ogródków przed sklepami, czemu nie wolno pić na tzw
                        parapecie? Ano temu, że na taki durnowaty ogródek i spożywanie tam alko,
                        właściciel musi dostać koncesje. Jeśli myslisz, że takowa jest bezpłatna to sie
                        mylisz.
                        Czy ja jestem lepszy od żula? W tym, że moim sednem życia nie jest zapijanie
                        smutków - tak. Myję się i nie smierdzę i w równie nieśmierdzacym towarzystwie
                        lubię przebywać. To czemu ci ludzie się staczają, lub juz stoczyli, to chyba
                        temat na inna rozmowę.
                        • Gość: byłylogowany Re: Niby nie na temat, ale... IP: *.radogoszcz.arise.pl 13.07.04, 16:11
                          Ty zdaje się naprawdę bierzesz mnie za jakiegoś przygłupa. Oczywiście nie mam
                          pojęcia o konsesjach, w głowie mi się nie mieści, że nie wolno spożywać alkoholu
                          poza strefami czy miejscami wyznaczonymi, nie śniło mi się nawet, że żule
                          śmierdzą, kradną, śmiecą i wydalają. Moje środowisko naturalne to mentownia,
                          moja chata to melina, wody, prądu, gazu nie mam od lat. A wogóle to mieszkam pod
                          wiaduktem, na Piotrkowskiej byłem przejazdem na Izbę Wytrzeźwień, moi serdeczni
                          kumple to recydywiści i ćpuny, a wszystko to piszę w malignie, stukając w
                          klawisze kradzionego laptopa. Jeżeli nie stoczę się w najbliższym czasie na samo
                          dno, to uraczę Cię jeszcze kilkoma postami traktującymi na dowolny temat.
                          Pozdrawiam z piekła.
                  • dziad_borowy Re: Niby nie na temat, ale... 13.07.04, 15:34
                    Co do zuli to po prostu nie lubie jak cos kolo mnie smierdzi. I do takich
                    miejsc nie chodze. Poza tym sadze, ze 4-5 zl za piwo to nie przesada. Ale jesli
                    ty wolisz siedziec na parapecie sklepu to twoja wola.
                    Co do robienia interesow to mozna sprzedac mniej towaru z wieksza marza i
                    wychodzi to samo. A jak widac po ilosci ludzi pijacych piwo tu i owdzie ta
                    marza przesadzona nie jest i tytlko jeden bylylogowany bedzie walczyl z
                    krwiozerczymi restauratorami.
                    Dzierżżżż!!!
                    • Gość: byłylogowany Re: Niby nie na temat, ale... IP: *.radogoszcz.arise.pl 13.07.04, 15:48
                      O to, że będę "walczył" z restauratorami się nie martw. To raczej oni powinni
                      starać się o mnie. Nie chcą, ich wybór. Mniej zarobią. A co do tych
                      sprzedawanych ilości: to nich spuszczają piwo za 10 albo i 12 zeta. Będzie
                      jeszcze mniej podejrzanej klienteli i jeszcze mniej roboty dla "zapracowanych".
              • ixtlilto Re: Niby nie na temat, ale... 14.07.04, 08:50
                Gość portalu: byłylogowany napisał(a):

                >Niech Ci nie będzie przykro, tylko mnie oświeć: z jakiego to powodu piwo w
                >OGRÓDKACH musi być obłożone większą marżą niż w sklepach?!
                Bo cena (za litr) piwa z beczki ustalana jest przez browar. Następnie
                właściciel ustala ile zarobi na jednym kuflu... czy to będzie prarę groszy czy
                cała złotówka.


                > Przecież główny zysk
                > przynosi właścicielowi LOKAL. Ogródek w związku z tym, mógłby być przez tegoż
                > właściciela traktowany jako swoista promocja. Nieprawdaż?
                Ale za postawienie ogródka, elektryczność w tymże, zajmowanie pasa drogi,
                odsługę itp trzea płacić. Ogródek przynajmniej na to powinien sam zarobić.
                Promocja =/= wolontariat.
          • dziad_borowy Re: Niby nie na temat, ale... 13.07.04, 15:00
            Cena piwa sklepowego = cenie piwa w ogrodku. Dobry zart. Przeciez to niemozliwe
            i glupie na dodatek, po co w ogole takie rzeczy plesc. I co? To ze cena tu i tu
            sie nie zrownala to wszystko przez parszywa Unie?? hehe
            Dzierżżżżżż!!!!
            • Gość: byłylogowany Re: Niby nie na temat, ale... IP: *.radogoszcz.arise.pl 13.07.04, 15:09
              Odwracasz kota ogonem. Nigdzie nie napisałem, że brak zrównoważenia cen to
              czyjaś wina. Chodziło mi o to, że miały nastąpić OGÓLNIE obniżki cen piwa. Gdyby
              tak się stało, w równym stopniu dotyczyłoby to i sklepów i np ogródków. Tyle.
    • aard Sterane ogórki 13.07.04, 15:35
      Przez zapomnienie trzy dni nosiłem świeżozakupione maqłosolne w plecaku. Fuj!
    • Gość: ab84 dzisiaj... IP: 62.233.181.* 16.07.04, 00:36
      jedyny zapelniony ogrodek to przy quo vadis byl... ok. 21
    • ixtlilto Jedni otwierają, inni zamykają piwne ogródki 03.09.04, 09:20
      Jedni otwierają, inni zamykają piwne ogródki
      /Piątek, 3 września 2004r./

      Właściciele ogródków piwnych źle mówią o tegorocznym lecie, a tymczasem wczoraj
      otwarto nowy ogródek przy ul. Piotrkowskiej 90.

      – Górale, którzy go stawiali, zapewnili mnie, że wrzesień będzie ciepły – mówi
      Paweł Socha, kierownik restauracji. – Myślę, że ogródek zdąży jeszcze na siebie
      zarobić. Wszak studenci wracają już z wakacji...

      Nie wszyscy restauratorzy są jednak takimi optymistami. Liczba ogródków na ul.
      Piotrkowskiej znacznie się już zmniejszyła. Z końcem sierpnia zlikwidowano
      ogródek w pasażu Schillera. – Trudno dłużej dokładać – tłumaczy Krzysztof
      Fraszek, współwłaściciel pubu. – Obroty są małe i nie chciałem ryzykować
      kolejnego miesiąca strat. Nie liczyłbym na wrzesień, ponieważ wieczory są już
      chłodne.

      Do Zarządu Dróg i Transportu wpłynęły dwa kolejne wnioski od właścicieli
      ogródków przy skrzyżowaniu Piotrkowskiej i Mickiewicza oraz przy Piotrkowskiej
      66, którzy chcą zakończyć sezon w najbliższych dniach.

      (łw) - / Dziennik Łódzki /
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka