brightsun
10.07.25, 18:06
Done! Mam swój hymn
Miałem nadzieję, że nie odwalę żadnej akcji a zrobiłem taką na maxa i w to w chyba w jednym z gorszych momentów. I zrobię kolejne. Może już mniejsze, ale zrobię. Nie będę ideałem, a
nawet muszę się ratować przed byciem totalnym ch. Epizody, oby tylko epizody! Kontrola, praca nad sobą, profilaktyka, badanie, rozpoznanie, reakcje!
Będę szarym człeczkiem uprawiającym swoją małą ziemię, cholernie przeciętnym ojcem, cholernie przeciętnym mężem, będę cholernie przeciętnym artystą, cholernie przeciętnym człowiekiem i szczęśliwym w tej szarości i przeciętności. Sedanem autem rodzinnym. Żadną ferrarką. Mało kto będzie mnie uwielbiał mało kto nienawidził. Styknie niech będzie
Są szanse, które były, nie wykorzystałem i cześć, czas minął, finito, teraz szansą jest własny ogródek.
Coś we mnie umarło na tym szpitalu. Sobie opłakałem, lekko nie było.
Coś to chyba nie mało, to jest jakaś przerażająca żałoba po sobie, po marzeniach. Różnych zawodowych i prywatnych. Ale też mi się coś urodziło. Powiedzmy, urodzi mi się niedługo.
Przeraźliwie się boję, że to mają być moje narodziny, że wykreuję siebie nie na sobie a tym bąblu, żeby sobie zmazać wcześniejsze nieudane ojcostwo, że zapomnę o moim pierwszym przy którym mnie nie było. Że będę dla drugiego lepszy a nie mogę być lepszy, tylko jak to w ogóle możliwe? Najgorsza myśl- że dla pierwszego byłem lepszy właśnie przez to że mnie nie było. I może nie powinno być przy żadnym.
Bo przecież mogę się na nich wykreować też tak, żeby uznać, że jestem beznadziejny, że już nie ma dla mnie nadziei, bez sensu. Chole... hasztag zasługujecie na kogoś lepszego
To zrób coś, stań się lepszy bright!
Introspekcja. Krzyczę jak nigdy. Krzyczę takimi pytaniami, że szok, bo chyba jeszcze nigdy nie byłem tak bardzo sam ze sobą jak teraz może przestało mnie to przerażać. Muszę analizować, muszę mówić, bo kompletnie się nie widzę za 2 lata co dopiero za 10, 20. Nic nie wiem o sobie w różnych rolach jak się do nich samodzielnie ustawić i w nich wytrwać i mieć satysfakcję
Muszę zadecydować czy chce mieć autorytety czy zwyczajnie ludzi, których podziwiam. I muszę sczaić, że nie muszę od nich od razu kraść i karmić się ich energią. Muszę się nauczyć czerpać z siebie, nie innych, odkryć zasoby, nie błagać innych o głaski albo połajanki żeby samego siebie zdefiniować
Muszę też zdecydować kto moim przewodnikiem a kto lustrem. Założyć, że to będzie się mieszać. Że żona czasem będzie terapeutką, ale nie może nią zawsze a dzieci nie mogą być moim poczuciem własnej wartości. Że to wszystko co zrobiłem ostatnio to nie polisy ubezpieczeniowe na moje życie, tylko motywacja, to co innego, nie są odpowiedzialni za mnie, odpowiedzialny jestem za siebie i za nich, nie oni za mnie.
Dostałem w ciągu roku wszystko, to jest pieprz cud, żeby w mojej sytuacji tyle dostać.
Mało kto ma możliwość pracy z takimi zasobami jak ja mam. Tego się nie marnuje.
Wypad z tej kolejki!
Goodbye Slim Shady, fuxx off
youtu.be/1wYNFfgrXTI?si=hYWaY2xn2bv_X8Oj